Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Najważniejsze były same opowieści. Powstały w moich myślach jako rzeczy `dane` i, w miarę jak oddzielnie się pojawiały, tworzyły się między nimi związki. Absorbująca, choć stale przerywana praca (szczególnie dlatego, wyłączając nawet względy życiowe, że myśli ulatywały ku drugiemu biegunowi i podejmowały kwestie językowe): a jednak zawsze miałem poczucie zapisywania czegoś, co już gdzieś było `istniejące`, a nie `wymyślone`." List do Miltoma Waldmana, J.R.R. Tolkien. Listy


Temat: Czy film "Hobbit" coś zmieni w fandomie? (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 6015
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 06-03-2010 01:23    Temat wpisu: Czy film "Hobbit" coś zmieni w fandomie? Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Od dłuższego czasu słyszę głosy: aby do filmowego "Hobbita".
Zresztą sami w redakcji "Aiglosa" liczymy, na to, ze filmowy "Hobbit" pobudzi zainteresowanie Tolkienem, ożywi ferwor i wywoła ponowny wzrost liczby fanów. Tylko coraz częściej zastanawiam, się, czy to nie są złudne nadzieje? Dlaczego?
Powodów jest kilka. Po pierwsze Hobbit to jednak nie Władca Pierścieni, krąg odbiorców i zainteresowanych, jest w tym wypadku znacznie mniejszy. Po drugie, niezależnie jak film się uda, będzie mu brakowało tego tchnienia świeżości. Władca był wyzwaniem a przede wszystkim był pierwszy. Po trzecie, to będzie w najlepszym przypadku hit jednego, góra dwóch sezonów, więc zainteresowanie, które wzbudzi będzie krótsze. Wreszcie, pojawienie się filmowego Hobbita nie zmieni faktu, że wiele tematów, zostało już omówiony, przedyskutowanych. Nie twierdzę, że nie da się zrobić nic nowego. Bo da i to wiele, ale wymaga to coraz głębszego zaangażowania, coraz większej dłubaniny, coraz bardziej pogłębionych studiów, czyli coraz większego profesjonalizmu. A filmowy Hobbit wiele w tym względzie nie zmieni.
Mogłyby być może zmienić nowe publikacje, typu "The History of Silmarillion", lub nowe edycje "Silmarillionu" choć bynajmniej nie jestem pewien, że i to zasadniczo zmieniłoby sytuację.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Túrin Dagnir
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 26 Sie 2007
Wpisy: 328



Wysłany: 10-03-2010 21:19    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ha, niedługo będę miał problemy z odróżnieniem jednego forum od drugiego (chyba wiadomo, o które chodzi) Uśmiech. Czasem ma bowiem miejsce ciekawa sytuacja: podobne tematy pojawiają się na obydwu forach w minimalnych odstępach czasu.

Cytat:
Po pierwsze Hobbit to jednak nie Władca Pierścieni, krąg odbiorców i zainteresowanych, jest w tym wypadku znacznie mniejszy.

Hm, ale filmowy WP przyciągał (w sensie "łał, znam to!") tylko fanów Tolkiena, zaś filmowy Hobbit przyciągnie i fanów Mistrza, i filmu WP. Może więc to się jakoś zrównoważy? Uśmiech

Cytat:
A filmowy Hobbit wiele w tym względzie nie zmieni.

Ale na pewno przybędzie nieco ludzi, którym zechce się w tej dłubaninie wziąć udział Uśmiech.
Cytat:
Mogłyby być może zmienić nowe publikacje, typu "The History of Silmarillion", lub nowe edycje "Silmarillionu" choć bynajmniej nie jestem pewien, że i to zasadniczo zmieniłoby sytuację.

Historia Hobbita przeszła raczej bez większego echa. Czasem Ty, klemenko lub ktoś inny coś na ten temat napisze, ale książka najwyraźniej po prostu nie trafiła do zbyt dużej liczby odbiorców. I jeszcze bariera językowa...
Powrót do góry
 
 
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


Dołączył(a): 25 Maj 2003
Wpisy: 841
Skąd: z Czwartej Ery


Wysłany: 11-03-2010 00:44    Temat wpisu: Re: Czy film "Hobbit" coś zmieni w fandomie? Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Od dłuższego czasu słyszę głosy: aby do filmowego "Hobbita".

Ja również Uśmiech I dające się zauważyć momentami pokładanie nie wiadomo jakich nadziei w premierze tego filmu. Tylko, tak naprawdę, to czego się oczekuje? Wzrostu aktywności na forach internetowych? Zalewu medialnymi informacjami? Czy aż tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do owego informacyjnego szumu, towarzyszącego nam na co dzień, że jeśli w danej dziedzinie jest on mniejszy, to od razu wydaje się nam, że fandomowe życie zamiera?

Żeby nie było. Nie jestem absolutnie wrogiem ekranizacji twórczości Tolkiena. Wręcz przeciwnie - uważam, że powinno się ją ekranizować, bo jest tego jak najbardziej warta, a przy obecnej technologii można na dużym ekranie pokazać bardzo wiele.

Ale czasami irytuje mnie takie podejście, jakie M.L. zacytował. Bo bardzo kojarzy mi się z bierną postawą, która działa na zasadzie: "Oby do wiosny, przeczekajmy tą zimę", a potem "oby do lata, bo ta wiosna jest cholernie zimna". A potem: oby do jesieni, bo za duże upały... I tak dalej Z przymrużeniem oka Owszem, sama przyznaję, że w ponad 30-stopniowym gorącu ciężko się funkcjonuje, ale nie można wszystkiego zwalać na skrajności Jestem rozwalony

Wracając do wyczekiwania na premierę filmowego "Hobbita", zadam bezczelne pytanie: co to ma do rzeczy? Czemu kolejne komercyjne przedsięwzięcie, realizowane niewątpliwie z rozmachem, ma być motorem napędzającym fanowską aktywność? Tak wielu z nas robi wspaniałe rzeczy, które moim zdaniem jakością, podejściem i zaangażowaniem biją na głowę niejedną komercję. Przecież tak naprawdę dzieje się dużo - tyle, że w moim odbiorze więcej w realu niż w wirtualnej przestrzeni. Co z tego, że spadła liczba postów na forach dyskusyjnych? Konwenty i inne cykliczne imprezy nadal się odbywają, ostatni Tolk Folk to dla mnie było mistrzostwo i... tak, użyję tego słowa - profesjonalizm - w jak najbardziej pozytywnym jego znaczeniu.

"Aiglos", "Ancalima", "Gwaihir".... - jak najbardziej namacalne i realne, a ukazują się, dzięki pracy tylu osób, dzięki ich chęci i zaangażowaniu. Dzięki temu, że świat opisany w twórczości Tolkiena nie jest im obojętny. Można wziąc ze sobą w podróż, taki "Aiglos" to nawet się na upartego do kieszeni schowa Język Bo ile można bić przysłowiową pianę na forach? Ja osobiście wolę teraz poczytać, stworzyć coś konkretnego, co ma realny wymiar, czy po prostu zwyczajnie przeżywać Śródziemie w spokoju, dla samej siebie. I wierzę, że każdy tego spokoju w jakimś wymiarze tak naprawdę potrzebuje Uśmiech Zresztą, miłośnicy tolkienistyki działali na różne sposoby na długo przed ekranizacją WP, przed Internetem, forami dyskusyjnymi i nie sądzę, aby byli nieszczęśliwi Jestem rozwalony

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Zresztą sami w redakcji "Aiglosa" liczymy, na to, ze filmowy "Hobbit" pobudzi zainteresowanie Tolkienem, ożywi ferwor i wywoła ponowny wzrost liczby fanów. Tylko coraz częściej zastanawiam, się, czy to nie są złudne nadzieje? Dlaczego?


Oprócz tego, co napisałeś w odpowiedzi na to pytanie, dodałabym jeszcze jedno - tego typu wydarzenia medialne wywołują zawsze wzrost popularności danego dzieła literackiego, a zarazem i wzrost liczby jego fanów, ale jest to względnie krótki epizod. Erupcja wulkanu typu Wezuwiusza potrafi zmienić w krótkim czasie krajobraz, ale przecież najpiękniejsze, najbardziej rozległe i trwające długo w skali czasu geologicznego są efekty procesów, które pomału, krok po kroku, centymetr po centymetrze, rzeźbią doliny, piętrzą olbrzymie górskie łańcuchy, czy tworzą piękne jaskinie Z przymrużeniem oka Dla mnie właśnie różnorodne drobne inicjatywy fanowskie mają większe znaczenie dla utrzymania się popularności literatury Tolkiena, niż owe "superwydarzenia" Z przymrużeniem oka Bo się dzieją właśnie cały czas, są niejako stałymi elementami, dopóki tylko ludziom będzie się chciało Uśmiech

A jak się nie chce, ale z drugiej strony by się chciało coś zrobić, to nie ma co czekać na premierę "Hobbita", tylko brać cztery litery w troki i do roboty Jestem rozwalony Bo "najdłużej trwa ta robota której się wcale nie zaczyna"* Język

______
*) Też do siebie te słowa kieruję Śmiech

_________________
"A warrior does not give up what he loves,
he finds the love in what he does".
Dan Millman
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 6015
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 25-03-2010 13:25    Temat wpisu: Re: Czy film "Hobbit" coś zmieni w fandomie? Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zair Ugru-nad napisał(a) (zobacz wpis):
Ja również Uśmiech I dające się zauważyć momentami pokładanie nie wiadomo jakich nadziei w premierze tego filmu. Tylko, tak naprawdę, to czego się oczekuje? Wzrostu aktywności na forach internetowych? Zalewu medialnymi informacjami? Czy aż tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do owego informacyjnego szumu, towarzyszącego nam na co dzień, że jeśli w danej dziedzinie jest on mniejszy, to od razu wydaje się nam, że fandomowe życie zamiera?

Dużo mądrości w tych słowach. Rzeczywiście tak przyzwyczailiśmy się do medialnego szumu, że kiedy trochę ścichnie, to wydaje się nam, że zapanowała głucha cisza. Tymczasem wiele zależy od nas samych.
Z drugiej strony, to jednak nie tylko o medialny szum chodzi. Zawsze jak jeżdżę do Londynu, zaglądam do akademickiego Waterstone'a nieopodal University College of London. Ostatni raz byłem cztery lata temu. Już wtedy widać było spadek zainteresowania Tolkienem, wyrażający się spadkiem liczby publikacji. Wtedy był to jeden regał książek Tolkiena, o Tolkienie i jego dziełach. Dużo, niby sporo, ale wcześniej były to cztery regały. Tyle, ze dzisiaj to były dwie, może trzy półki. Tak więc to nie tylko szum medialny.

Cytat:
Wracając do wyczekiwania na premierę filmowego "Hobbita", zadam bezczelne pytanie: co to ma do rzeczy? Czemu kolejne komercyjne przedsięwzięcie, realizowane niewątpliwie z rozmachem, ma być motorem napędzającym fanowską aktywność?

Zgadzając się co do meritum, dopowiem tylko jedno. Bo jest grupa ludzi, którzy potrzebują bodźca by wyjść ze swoją fascynacją do ludzi. I nie pisze o innych. Piszę o sobie. Pewnie gdyby nie film Jacksona, nigdy bym się nie zarejestrował na żadnym forum tolkienowskim, nie zająłbym się wydawaniem czasopisma i robieniem wielu innych mądrzejszych i głupszych rzeczy.

Cytat:
Tak wielu z nas robi wspaniałe rzeczy, które moim zdaniem jakością, podejściem i zaangażowaniem biją na głowę niejedną komercję. Przecież tak naprawdę dzieje się dużo - tyle, że w moim odbiorze więcej w realu niż w wirtualnej przestrzeni. Co z tego, że spadła liczba postów na forach dyskusyjnych? Konwenty i inne cykliczne imprezy nadal się odbywają, ostatni Tolk Folk to dla mnie było mistrzostwo i... tak, użyję tego słowa - profesjonalizm - w jak najbardziej pozytywnym jego znaczeniu.

To prawda. My już pewnie nie potrzebujemy filmu, czy innych medialnych bodźców by robić swoje. Ale pozostaje kwestia świeżej krwi. Niewątpliwie wydarzenia medialne napędzają takiej świeżej krwi. I nawet jeżeli 90% takich osób potem odpływa, to zostaje te 10%, co jest wartością dodana. To oznacza nowe spojrzenia nowe pomysły.
Tyle, że wątpię by filmowy "Hobbit" oznaczał, aż taki przypływ jak niektórzy się spodziewają.

Cytat:
Zresztą, miłośnicy tolkienistyki działali na różne sposoby na długo przed ekranizacją WP, przed Internetem, forami dyskusyjnymi i nie sądzę, aby byli nieszczęśliwi Jestem rozwalony

Owszem, działali. Ale tez trudno przecenić wpływ i znaczenie ekranizacji, a zwłaszcza internetu.

Cytat:
Dla mnie właśnie różnorodne drobne inicjatywy fanowskie mają większe znaczenie dla utrzymania się popularności literatury Tolkiena, niż owe "superwydarzenia" Z przymrużeniem oka Bo się dzieją właśnie cały czas, są niejako stałymi elementami, dopóki tylko ludziom będzie się chciało Uśmiech

OK. Tu pełna zgoda. Praca u podstaw jest ważniejsza niż największe nawet fajerwerki. Wystarczy pamiętać, że w internecie równie wiele powstaje i się tworzy, co już bezpowrotnie zniknęło. A szkoda. Tak wiele dyskusji przepadło wraz z upadkiem kolejnych stron.

Cytat:
A jak się nie chce, ale z drugiej strony by się chciało coś zrobić, to nie ma co czekać na premierę "Hobbita", tylko brać cztery litery w troki i do roboty Jestem rozwalony Bo "najdłużej trwa ta robota której się wcale nie zaczyna"


A pod tym podpisuję się w 100%. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
brecht
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 07 Mar 2006
Wpisy: 32
Skąd: Gdańsk


Wysłany: 25-03-2010 14:00    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Myślę, że jeżeli "Hobbit" nie wzbudzi większego zainteresowania to z pewnością obejrzy go większość dzieci, z których wyrośnie nowa rzesza czytelników i forumowiczów Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Halcatra
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 29 Lut 2008
Wpisy: 188
Skąd: Bydgoszcz okolice


Wysłany: 25-03-2010 14:22    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

...Z których trzy czwarte nie będzie odróżniało filmu od książki, cztery piąte nie będą postrafiły napisać wypowiedzi dłuższej niż dwa nierozbudowane zdania pojedyncze, a pięć szóstych będzie wielce zaskoczone, jak im ktoś zwróci uwagę, że w polszczyźnie nie występuje słowo "fszystko", tylko "wszystko". Nie jestem pewna, czy o takie rzesze forumowiczów chodzi, bo może się okazać, że brakuje komu nad tym bałaganem zapanować. A starym forumowiczom może znudzić się robienie za dobrą i przymilną babunię.

Osobiście liczę bardziej na tę grupkę dzieciaków, która przejdzie nieco dłuższą drogę do rejestracji na forach - najpierw zachwyci się filmem, jak nieco podrośnie - książką, a potem wpadnie np. tutaj. Ale podejrzewam, że jednak znaczną większość będzie zajmowała grupa miłośników pokemonów i innych pluszatych stworów. Śmiech

Wiem, straszna ze mnie pesymistka, ale osobiście nie obiecuję sobie absolutnie nic po Hobbicie. Do kina pójdę, może nawet mi się spodoba, ale dotychczasowe informacje bardziej przywołują mi uśmiech na usta, niż klepki w mózgu.

"Lepsza jakość niż ilość" - mawiają niektórzy. Z oczywistych względów wolę zacytować, niż po prostu napisać. Ale sprawdza się w znacznej ilości sytuacji. Uśmiech
Powrót do góry
 
 
Nero
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 23 Paź 2008
Wpisy: 215
Skąd: Trzciel/Poznań
Nieobecny(a): Wędruję po Sferach...

Wysłany: 25-03-2010 14:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Czy 'Hobbit' coś zmieni? Tak - zamiast AragornówXXX i ArwenXXX na forach pojawią się ThorinyXXX i BilbyXXX, gdzie XXX to liczba z przedziału 0-nieskończoność. Potem owe Thoriny i Bilby będą pisać o wyższości Glamdringa nad Orcristem oraz o tym, czemu nie było Legolasa w filmie. A potem większość zapomni o Tolkienie i pójdą w długą, a reszta zostanie, przeczyta Tolkiena, zachwyci się nim i będą pisać mądre posty oraz angażować się w fandom.

I na tą mniejszość liczę.

_________________
Non timebo mala
Libera te ex inferis
Si Deus pro nobis, quis contra nos?
Powrót do góry
 
 
Silmethúlë
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 03 Kwi 2006
Wpisy: 33
Skąd: Poznań/Świdwin/Mbórz


Wysłany: 25-03-2010 15:01    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No właśnie. Znajdzie się trochę osób jednak inteligentnych, umiejących pisać i rozumieć słowo pisane, którzy z pewnością książki przeczytali bądź planują przeczytać. Którym nie będzie trzeba tłumaczyć zasad pisowni (swoją drogą, w złośliwości swojej się przyczepię, ani "fszystko" ani "wszystko" nie są słowami polskimi, są jedynie wyrazami, to drugie jest poprawne polskie wg dzisiejszej ortografii; i również swoją drogą popełnianie "błędów" ortograficznych nie musi koniecznie oznaczać ortograficznej ignorancji - ja na ten przykład z pełną premedytacją piszę "żóraw" i "marmór", albo też "pasorzyt", czy nawet "jaszczór" - bo taką pisownię sugeruje etymologia, a aktualna polska ortografia sugeruje etomologicznie niepoprawną...).

Przy czym z całą pewnością takich osób będzie o wiele mniej. Spora większość (jak np., o czym sam pisał wyżej, M.L.) zajęła się aktywniej tolkieniestyką dzięki ekranizacji WP, i raczej każdy fan Tolkiena tę ekranizację widział, więc jeśli filmowe WP go nie przekonało do rejestracji na forach, pisania do fanzinów, nauki sindarinu i quenyi... to Hobbit może go jeszcze do tego skłonić, ale ma już o wiele mniejszą szansę, wg mnie.

Ale to samo z różnymi Thorinami523454 - ich też już nie będzie aż tak dużo, większość potencjalnych fanów tego typu wypaliła się już za sprawą WP Z przymrużeniem oka.

_________________
Nienawidzę Cię za to, co mówisz, ale będę walczył do końca, abyś mógł to mówić
Evelyn Beatrice Hall, "The Friends of Voltaire"
___
There is no system but GNU and Linux is one of its kernels.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Czy film "Hobbit" coś zmieni w fandomie? (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.