Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Najważniejsze były same opowieści. Powstały w moich myślach jako rzeczy `dane` i, w miarę jak oddzielnie się pojawiały, tworzyły się między nimi związki. Absorbująca, choć stale przerywana praca (szczególnie dlatego, wyłączając nawet względy życiowe, że myśli ulatywały ku drugiemu biegunowi i podejmowały kwestie językowe): a jednak zawsze miałem poczucie zapisywania czegoś, co już gdzieś było `istniejące`, a nie `wymyślone`." List do Miltoma Waldmana, J.R.R. Tolkien. Listy


Temat: Co to znaczy być tolkienistą i czy istnieje tolkienizm? (Strona 3 z 4)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Elring
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 18 Gru 2004
Wpisy: 284
Skąd: Z daleka, nie wiem, z piekła czyli z raju


Wysłany: 02-07-2006 16:35    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Valhalla napisał(a):
Problemu by nie było, gdyby Śródziemie było obiektem badań tolkienistycznych stricte naukowych. Swoją drogą wiele dałabym za możliwość spędzenia iluś lat na badaniu geologii Śródziemia, ze szczególnym uwzględnieniem procesów wulkanicznych

A mnie zadowoliłyby wakacje na Eressei i długie rozmowy z Pengolodhem Śmiech

Cytat:
Nie do końca się zgodzę. W warstwie ideologicznej masz oczywiście rację, to jest ewidentnie katolicki punkt widzenia. Z drugiej jednak strony, jego podejście do mitu, jako wartościowego przekazu. Podejście do tekstu mitycznego, jako pewnej całości, którą nie tylko należy rozbierac na części drobne, szukając alegorii, anachronizmow, zapożyczeń i tym podobnych, ale którą też trzeba widziec jako całośc, ktora mowi nam o czasach, autorze, mentalności i postawach. Wartościowe jest zwrocenie uwagi na ciągłośc wątkow mitycznych, czy odrzucenie tezy Mullera, o micie jako kłamstwie, czy chorobie języka. W końcu jest kwestia zawieszenia niewiary i metod jego osiągnięcia.
To są kwestie dyskusyjne, ale nie szczególnie skażone ideologicznie, warte uwagi same w sobie. I z tej właśnie perspektywy widzę esej "O baśniach", jako wartościowy i jako wyrażający pewne koncepcje warte zastosowania w badaniach tekstologicznych, czy ogólniej literackich.

Fragmenty dotyczące percepcji baśni i w ogóle literatury przez dzieci oraz konstrukcji dzieła literackiego (zawieszanie niewiary), roli fantazji, są oczywiście niezwykle cenne i stanowią moim zdaniem wielki wkład w literaturoznawstwo.
Ale chodziło mi głównie o ten fragment:

"Wyjątkową radość, którą wzbudza udana fantazja, można by więc wyjaśnić nagłym przebłyskiem ukrytej prawdy o świecie. (...) W eukatastrophe otrzymujemy sugestię większej odpowiedzi - dalekiego odbłysku czy echa Evangelium w rzeczywistym świecie."

Otóż w poglądzie ateistycznym nie ma żadnej "ukrytej prawdy o świecie" ani żadnego Evangelium. Nie chodzi o to, że są one czymś złym czy negatywnym - po prostu ich _nie ma_. Ateista w nie nie wierzy, więc dla niego nie istnieją. I dlatego nie ma on żadnego, ale to żadnego obowiązku umieszczać w swoich dziełach (mowa tu głównie o dziełach fantasy i baśniach) okruchów tej "prawdy". Może on za to opisywać świat taki jakim on jest, i nie znaczy to, że jego dzieło będzie przez to gorsze.
I nie tylko głupie, ale wręcz krzywdzące i niesprawiedliwe jest piętnowanie dzieł pisanych z punktu widzenia ateisty za to, że nie przekazują one "prawdy" ani "echa Evangelium". Właśnie w tym, a nie we wskazaniu na charakter literatury dziecięcej czy rolę fantazji w literaturze, widzę niebezpieczeństwo eseju Tolkiena. A właściwie nie jego samego, tylko jego percepcji przez katolików.

Cytat:
Też mam taki zamiar. Może to jakoś skoordynujemy? Przynajmniej jeśli chodzi o wymianę informacji i spłodzenie jakichś wniosków dla ogółu zainteresowanych.

Ech, obawiam się, że brak czasu mi nie pozwoli na taką koordynację... Płacz
Powrót do góry
 
 
Achika
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 23 Lut 2004
Wpisy: 446
Skąd: Lublin


Wysłany: 02-07-2006 22:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ring napisał(a) (zobacz wpis):

Dodane: o ile dobrze pamiętam Achika zaproponowała Tolkienistyk


Chyba "tolkieniarz", ale dokładnie nie pamiętam, to było tak ad hoc stworzone.

_________________
Dlaczego nie lubimy SF?
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2731
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 16-07-2006 18:10    Temat wpisu: Re: Co to znaczy być tolkienistą i czy istnieje tolkienizm? Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Elring napisał(a) (zobacz wpis):
zaciekawiły mnie pojawiające się przy okazji definicje i określenia terminu "tolkienista".


Jeśli chodzi o tolkienistów, to uważam za takich wszystkich miłośników twórczości angielskiego profesora. Kimś innym jest już dla mnie tolkienolog, a więc osoba, która poświęca czas na zgłebianie wiedzy o świecie przedstawionym i o samym twórcy, powiązuje tę więdze często z innymi dziedzinami badawczymi Uśmiech Natomiast tolkienizm to dla mnie przejaw niezdrowej skrajności, polegającej na tym, że słowo pisarza w każdej sferze życia jest wyrocznią.

Cytat:

Wychodziłoby na to, że niektórzy ludzie określający się jako tolkieniści rozumieją przez to "postępujący tak jak Tolkien, podobnie uważający, wyznawcy takiego samego systemu wartości jak te, które w swojej twórczości zawarł J.R.R. Tolkien". Więc wyznawcy czy zwolennicy "tolkienizmu", cokolwiek by to miało oznaczać...


To jest w zasadzie ciekawe zjawisko. Zastanawiam się zawsze, czy chodzi tu o zbieżność własnych poglądów z poglądami Tolkiena, czy też o wyznawczość, naśladowanie pisarza we wszystkim hmmmm... Po przemyśleniu, dochodze do wniosku, że jest to raczej zbieżność niektórych poglądów hm, tolkieniarza Jestem rozwalony hę? z poglądami samego Tolkiena. Bo zwyczajnie nie da się naśladowac angielskiego profesora we wszystkim: w liczbie dzieci, w pisaniu wspaniałych powieści, w wymyślaniu języków, w wygłaszaniu wykładów na uniwersytecie, w poglądach na temat np. kobiet, niechęci do techniki czy gadaniu do drzew oraz zamiłowaniach botanicznych itp. Zwykle dzieli się kilka upodobań, inne raczej "zaniedbuje" Z przymrużeniem oka Ale za to naśladowanie tych wybranych cech posuwa się do skrajności. Kupuje się np. dokładnie taki sam tytoń jak Tolkien i wyłącznie go używa (choć niekoniecznie komuś naprawdę to smakuje) - to tylko przykład, bez urazy do wielbicieli fajek Z przymrużeniem oka ), traktuje się zdanie Tolkiena np. na jakąś kwestię językową/religijną etc. jako jedynie słuszną. Dopóki ma to charakter prywatnych upodobań i nie jest narzucane innym, bywa to niekiedy zabawnym dziwactwem Elfik np. gadanie do drzew Język. Pomyślmy, co stałoby się, gdyby Ci, co gadają do drzew zaczęli twierdzić, że inni miłośnicy twórczości Tolkiena, którzy tego nie czynią, nie są prawdziwymi tolkienistami? Uśmiech Saurona ;D A przecież wystarczy zwykły rozsądek i trochę tolerancji Uśmiech

Z tolkienistyką, a ściślej, tolkienologią wiąże się jeszcze inna sprawa, daleko bardziej delikatna, mianowicie posiłkowanie się zdaniem Tolkiena na kwestie dotyczące wykreowanego przez niego świata przedstawionego. Z jednej strony, wyjaśnienia zawarte np. w Listach, pozwalają na wytłumaczenie wielu interesujących problemów, które rozstrząsamy. Z drugiej jednak strony istnieje ryzyko, że obracając się wyłącznie w "jedynym dopuszczalnym" zdaniu Tolkiena na niektóre kwestie, tolkienologia umrze z braku świeżego i interesującego spojrzenia na niektóre sprawy. Interpretacja jest zawsze wyzwaniem i łatwo może zostać zakwestionowana przez zdanie autora na konkretny temat, ale czy słusznie nalezy odrzucać różne dziwne pomysły na odczytanie niektórych znaczeń i symboli? Uśmiech Tak się zastanawiam, bo o ile zaciekawiły mnie niektóre interpretacje zawarte w tomie "Władca Pierścieni. Presje i opresje i przyjemności kultury popularnej" (recenzowałam w Aiglosie nr 6) o tyle inne (jak np. interpretacja motywu Pierścienia jako fallusa Spox ) wydały mi się po prostu przesadzone. Jak widać, sprawa jest dość skomplikowana - z jednej strony kusi, by przedstawić pogląd Tolkiena na frapujący temat, z drugiej zaś strony ciekawy komentarz, dobrze umotywowany wiedzą z konkretnej dziedziny jest cenny bo wnosi coś nowego na, wydawałoby się, już ustalone i ostatecznie zaszufladkowane problemy. Ostatecznie chyba najlepszym przewodnikiem po meandrach zgodności z intencją autora oraz świętym prawem do własnej interpretacji jest zdrowy rozsądek Z przymrużeniem oka

Ale to nie jedyna kwestia, która jest w tolkienistyce problematyczna. Jak wskazuje Anna Gemra, dylematy rodzi także "wyznawczość". Wyznawczość pojmowana przez nią specyficznie: (wytłuszczenia moje)

Anna Gemra, Gwaihir nr 8 napisał(a):

Posłużę sie tu przykładem z jednego internetowego forum, na którym dyskutowano długo o liczbie nogolaszczek u Szeloby, obrzucając sie inwektywami. Całkowicie z pola uwagi dyskutantów umknął fakt, iż mamy tu do czynienia z fikcja literacką, z artystyczną kreacją - i liczba owych nogolaszczek z tego punktu widzienia ma znaczenie o tyle, o ile mieści się w logice świata przedstawionego. To zbójeckie prawo autora dać tworowi owej wyobraźni tyle nóg, ile mu odpowiada - o ile tylko twór ów będzie mógł normalnie funkcjonować według zasad, na których opiera się wykreowany świat. Obliczanie według rozmaitych praw fizycznych, a przede wszystkim prawa grawitacji, czy taka Szeloba mogłaby w ogóle chodzić po "naszym" świacie jest kompletnie pozbawione sensu, chyba że traktuje się to jako nieszkodliwa rozrywkę intelektualną. (...) Zadaniem czytelnika jest dać się poprowadzić autorowi i zobaczyć świat jego wyobraźni oraz uruchomić własną, a nie szukać za i przeciw biologii czy fizyce. Jeśli tego nie zrobi, powstaje kolosalne nieporozumienie, które każe jednym dyskutantom zaciekle bronić wizji autora (niekoniecznie z wykorzystaniem argumentów z zaktresu poetyki i teorii literatury), drugim zaś atakować go za wypisywanie, ich zdaniem, głupot. Z punktu widzenia badacza jest to dowód (niestety) na nieumiejętność analizy i rozumienia tekstu na poziomie podstawowym.


Anna Gemra wskazuje na inne zjawisko, jakim jest odnoszenie twórczości Tolkiena do reguł dzisiejszego świata (praw fizyki, biologii, kultury i sztuki Z przymrużeniem oka ) , lekceważąc zasady, które sam pisarz w swoim dziele zawarł. Tym niemniej jednak rozdzi się jeszcze jedno pytanie - czy znowu zdanie literaturoznawcy na temat wykreowanego przez pisarza świata ma być tym ostatnim? Dlaczego nie pokusić się o interpretację z punktu widzenia np. dzisiejszej fizyki, jeżeli istnieją np. przesłanki, że wykreowany świat jest bardzo zbliżony do naszego? Uśmiech Saurona ;D Pserwa Np. z jednej strony w świecie Tolkiena orkowie nie moga tworzyć sztuki Z przymrużeniem oka ( Cześć Ring Pserwa ) z innej zaś, niektóre przesłanki umożliwiają zakwestionowanie tego stanowiska z punktu widzenia dzisiejszego rozumienia "sztuki".

Jak widać, problem istnieje i nie jest bynajmniej łatwy do rozwiązania.

A zatem:

Elring napisał(a):

Czy faktycznie istnieje tolkienizm?


Z pewnością istnieje i przejawia się, według mnie, w skrajnościach, zwłaszcza traktowaniu zdania Tolkiena jako wyroczni we wszystkich (lub wielu) sprawach realnego życia oraz w braku otwartości na różnorodność interpretacyjną.

Elring napisał(a):
Czy można być tolkienistą tylko w pierwszym znaczeniu - to jest kimś zajmującym się tolkienistyką jako gałęzią literaturoznawstwa, koncentrować się na twórczości Tolkiena, badać pewne jej, wybrane aspekty, nie będąc zarazem "wyznawcą"?


Myślę, że tak i wielu badaczy daje tego przykład. Uśmiech Choćby przytoczona powyżej Anna Gemra, która z wyznawcą, a nawet tolkienologiem nie ma nic wspólnego Uśmiech Ale też, znowu, IMHO trzeba pamiętać, że interpretacja literaturoznawcza wcale przeciez nie musi być ostateczną i jedyną słuszną. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech


Elring napisał(a):
To znaczy nie podzielając systemu wartości Tolkiena, nie traktując go (ani postaci z jego Legendarium) jako przewodnika czy mistrza, jako wzoru zachowań, jako ideału, do którego należy dążyć?


Cóż, moim zdaniem Tolkien, jako osoba niespecjalnie jest postacią godną najwyższego podziwu i naśladowania. Nie był człowiekiem bez wad, więcej, nie posiadał wiele z cech, które podziwiam u ludzi. Posiadał jednak inne, które mi imponują (np. wyobraźnia i umiejętność zaklęcia własnych wizji w słowo). Ale rzecz jasna rozumiem, że dla innych może być to autorytet moralny i szanuję to dopóki ktoś mi jego autorytetu nie próbuje narzucić.

Sądzę, że zwłaszcza badacza obowiazuje obiektywizm a nie populizm i bezkrytyczność wobec własnych upodobań. W świetny sposób precyzuje to:

AKADEMICKI KODEKS WARTOŚCI napisał(a):

Żaden okres, żadna szkoła, żadna metoda ani żaden najświatlejszy umysł nie zamykają sobą procesu dziejów nauki, toteż mądrość poznawcza wymaga zarówno ostrożności, jak i przede wszystkim uznania rangi odmienności, jej zrozumienia i wartościującej aprobaty, czyli tolerancji.

Nauka to domena nadzwyczajnej solidności, precyzji, rzetelnego stosunku do faktów, do osiągnięć poprzedników oraz do języka, w którym buduje się teorie i w którym przekazuje się wiedzę. Nie wolno im nigdy poświęcić zasady rzetelności dla ubocznego efektu: dla polemicznego sukcesu, dla oryginalności za wszelką cenę, dla wygody głoszenia niedostatecznie przygotowanych tez i chwilowych satysfakcji autorów niepoprawnych rozumowań. Nie mogą być terenem inwazji stylistyk pozanaukowych, służebnych wobec doraźnych potrzeb i mniemań potocznych, opinii większości, oraz oczekiwań zgłaszanych przez rozmaite wpływowe gremia, zwłaszcza decyzyjne.


Można kochać twórczość i osobę Mistrza, ale tak, by nie szkodzić innym ani nie fałszować faktów dla własnych korzyści. Zaś między badaczem a wyznawcą istnieje przepaść zdrowego rozsądku Język

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Lomendil
Strażnik Północy


Dołączył(a): 17 Cze 2006
Wpisy: 788

Nieobecny(a): in tenebris

Wysłany: 22-07-2006 09:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zacytuję kawałek z "The Ring of Words. Tolkien and the Oxford English Dictionary", ktory mi się bardzo spodobał:

Cytat:
Tolkienian was the first [...] word derived from Tolkien's name to enter the English language. [...] Other words such as Tolkienish can be found in use, but are not sufficiently common to have been listed in the OED, though Tolkienist has recently achieved a certain currency, particularly in connection with role-playing enthusiasts of eastern Europe.


Na szczęście się nie kwalifikuję, hihihihihihi.

_________________
Friends help you move. Real friends help you move bodies.
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1775
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 04-05-2009 01:57    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

[quote="Elring";p="50737"]
Otóż w poglądzie ateistycznym nie ma żadnej "ukrytej prawdy o świecie" ani żadnego Evangelium. Nie chodzi o to, że są one czymś złym czy negatywnym - po prostu ich _nie ma_. Ateista w nie nie wierzy, więc dla niego nie istnieją. quote]

Ee? Znaczy niby czemu nie? Przeciez Ateista nie wierzy w bogów, a nie w to, że istnieje tylko i wyłącznie materialistyczna strona rzeczywistości. Uważam, że nawet ateista może wierzyć w duchowy wymiar, w duchowy, metafizyczny świat, a nawet w życie po śmierci, bo przecież on tylko w bogów nie wierzy. Przecież istnienie bogów sobie, a istnienie życia po śmierci co innego.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło, które odda głębię trylogii. Cóż nam pozostaje? Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła "ja bym to lepiej zrobił", gdyż "lepiej" jest pojęciem względnym, subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Miriel
Powiernik Pierścienia


Dołączył(a): 10 Paź 2006
Wpisy: 986
Skąd: Vinyamar
Nieobecny(a): ...the waves are washing over half forgotten memory...

Wysłany: 21-07-2009 10:28    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zostawię kwestię podziału na ideologicznych tolkienistów i tolkienologów, a chciałabym napisać o czymś innym. Rozważania dotyczące tolkienizmu jako ideologii sobie daruję Uśmiech Saurona ;D . Chodzi mi o tolkienistykę i tolkienistów jako pojęcie ogólne, tyle że w kontekście tego, że zawsze wydawało mi się, że bycie tolkienistą to jest zabawa, frajda, którą daje wyrażanie swojej miłości do świata legendarium. A od jakiegoś czasu przychodzi mi do głowy, że może się mylę.

Zastanawiałam się już od dawna, co właściwie jest tą tolkienistyką, i rozmawiałam o tym z przyjaciółmi, i jakoś coraz częściej mam wrażenie, że to słowo "tolkienistyka", "tolkieniści" niesie ze sobą określoną treść, o wiele węższą niż "realizowanie swojej pasji związanej z Tolkienem". Może się mylę (zaraz ktoś napisze, że to tolkienologia, ale kto w ogóle używa tego słowa?). Być może to tylko moje subiektywne odczucie, które nie jest podzielane przez resztę, ale dla mnie słowo "tolkienistyka" coraz częściej wiązane jest z naukowym podejściem do legendarium, kojarzy się przede wszystkim z podejściem badawczym do tekstów: lingwistycznym, literaturoznawczym, historycznym. No i OK.

Tylko czasami mam wrażenie, że zapomina się, że fani Tolkiena to nie tylko tolkieniści w tym wąskim znaczeniu tego słowa. Momentami mam wrażenie (ale nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć, skąd się bierze), że istnieje coś w rodzaju niewypowiedzianej presji w Fandomie na to, by poważnie i serio traktować tylko tych true tolkienistów, którzy zajmują się pracą badawczą, pisaniem artykułów, rozbijaniem zdań Tolkiena na atomy. Obawiam się (choć pewnie dmucham na zimne, pisząc tego posta), że gdzieś tu można zapomnieć, że to tylko zabawa jest Z przymrużeniem oka Zabawa, emocje, zachwyt nad światem opisanym przez Tolkiena, i próby wyrażania tego świata na rożne sposoby.

Piszę o tym, bo to, co dla mnie jest najważniejsze w byciu "tolkienistką", to właśnie pasja, przeżywanie historii opisanych w legendarium, to ciepłe uczucia do ulubionych bohaterów, to zabawa w wyobrażanie sobie tego, co mogło być, a Tolkien nie napisał, to próby twórczego przekuwania zachwytu na różne sposoby: wiersze, opowiadania, wyszywanki itp. Oczywiście, rozumiem, że są osoby, dla których najciekawsze jest takie rozkładanie każdego akapitu na części składowe, i w porządku. Ale z mojego punktu widzenia to jest tylko jeden ze sposobów na realizację swojej pasji (i żeby nie było wątpliwości, jestem wdzięczna tym, co się tym zajmują, bo potem sobie mogę czytać ciekawe artykuły w "Aiglosie" Uśmiech )

Być może ten wpis też jest próbą poradzenia sobie z własnym kompleksem Jestem rozwalony czyli z tym, że ja sama po prostu nie mam głowy do tej badawczej tolkienistyki, nie ogarniam tej masy faktów, a druga sprawa, to że mnie takie rozdłubywanie wszystkiego nie interesuje. Ale może też chciałam spróbować napisać do tych, którzy być może właśnie podobnie jak ja, nie interesują się tymi wszystkimi wersjami legendarium, szkicami do szkiców i streszczeniami entych wersji Z przymrużeniem oka - że warto pamiętać, że jest jeszcze mnóstwo sposobów na wyrażanie swoich pasji Z przymrużeniem oka Że nie musi tak być, że jak ktoś nie ma głowy do tych szczegółów albo go to nie bawi, to nie ma dla niego miejsca w tolkienistyce czy tutaj na Forum.

Do tego też mnie zainspirował tolk folk: było tam mnóstwo różnych przejawów tej pasji, co mnie zachwycało, i może nie zawsze są one widoczne w ciągu roku na Forum. I jak się to wszystko weźmie do kupy, to się okazuje, że ludzie robią naprawdę wiele świetnych rzeczy: stroje śródziemne, muzykę, filmy, bitwy, pokazy fechtunku, strzelają z łuku, obmyślają scrabble, prowadzą wykłady, rysują, wymyślają LARPy, piszą wiersze, opowiadania, czytają fanfiki, tworzą pisma, piszą książki, uczą się alfabetów elfickich i języków, tłumaczą teksty, rysują komiksy, szyją, wyszywają obrazki, robią broń, tarcze, sztandary itp., ozdabiają mieszkania, układają piosenki, robią śródziemne zdjęcia, trenują walkę mieczem itp. I dzięki Ci za to Eru Elfik

_________________
noldorski blog
japoński blog
filmowy blog
Powrót do góry
 
 
Elbereth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 06 Kwi 2006
Wpisy: 330
Skąd: Hamburg


Wysłany: 21-07-2009 11:19    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Być może ten wpis też jest próbą poradzenia sobie z własnym kompleksem Jestem rozwalony czyli z tym, że ja sama po prostu nie mam głowy do tej badawczej tolkienistyki, nie ogarniam tej masy faktów, a druga sprawa, to że mnie takie rozdłubywanie wszystkiego nie interesuje. Ale może też chciałam spróbować napisać do tych, którzy być może właśnie podobnie jak ja, nie interesują się tymi wszystkimi wersjami legendarium, szkicami do szkiców i streszczeniami entych wersji Z przymrużeniem oka - że warto pamiętać, że jest jeszcze mnóstwo sposobów na wyrażanie swoich pasji Z przymrużeniem oka Że nie musi tak być, że jak ktoś nie ma głowy do tych szczegółów albo go to nie bawi, to nie ma dla niego miejsca w tolkienistyce czy tutaj na Forum.


Podpisuję się pod tym obiema rękami.
Ponadto jeszcze chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz. Powstało w tym wątku wiele mądrych definicji i analiz co znaczy "tolkienista". Podczas gdy spotkałam się z bardziej powszechnym rozumieniem tego słowa, które pasuje do tego, co napisała Miriel. Podam przykład z życia wzięty:
Poszłam kiedyś z Elindil w Katowicach do ŚKFu, nikogo jeszcze nie było poza jednym chłopakiem, którego Elindil trochę znała a ja nie. Przedstawiła mnie więc, bodaj wymieniając jedynie nicka, na co on westchnął: "jeszcze jedna tolkienistka... " Elfik
To świadczy o tym, że powszechne rozumienie tego słowa dla tych, co nie bawią się w naukowe analizy jest mniej więcej takie: interesujesz się twórczością Tolkiena = jesteś tolkienistą/ką i nikt nie wnika, w jaki sposób, czy wolisz Sila czy Hobbita, czy znasz całe HOME i czy wyznajesz taką samą religię jak Tolkien Pserwa
Osobiście takie rozumienie tego słowa najbardziej mi odpowiada Z przymrużeniem oka

_________________
Show me the flowers invisible
Sing me the hymns inaudible
The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 6015
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 21-07-2009 13:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Miriel napisał(a) (zobacz wpis):
Chodzi mi o tolkienistykę i tolkienistów jako pojęcie ogólne, tyle że w kontekście tego, że zawsze wydawało mi się, że bycie tolkienistą to jest zabawa, frajda, którą daje wyrażanie swojej miłości do świata legendarium. A od jakiegoś czasu przychodzi mi do głowy, że może się mylę.

Nie, nie mylisz się. Dla mnie przynajmniej tolkienistą jest każdy, kto lubi, kogo fascynują dziela i świat wykreowany przez Tolkiena. Tak lubię rozgrzebywać ten świat, lubie rozgrzebywać dzieła Tolkiena, ale lubię też fanfiki, DTH i radosna twórczość tolkienowską, czy wreszcie "gupie" dyskusje o poranku.
Tolkienistyka to jednak i przede wszystkim radość z lektury i jej przezywania.

Cytat:
Zastanawiałam się już od dawna, co właściwie jest tą tolkienistyką, i rozmawiałam o tym z przyjaciółmi, i jakoś coraz częściej mam wrażenie, że to słowo "tolkienistyka", "tolkieniści" niesie ze sobą określoną treść, o wiele węższą niż "realizowanie swojej pasji związanej z Tolkienem". Może się mylę (zaraz ktoś napisze, że to tolkienologia, ale kto w ogóle używa tego słowa?).

Owszem mylisz się. I tak wrócę do slowa tolkienologia, ktore po to powstalo by określić ten węższy krąg. Spotkało się z napiętnowaniem, jako rzekomy wyraż czyichś kompleksów i byc może dlatego nie jest zbyt czesto używane, ale powstało po to miedzy innymi, by zdjąc z terminu tolkienstyka odium naukowości. Tak wiem, życie plata figle, i nie zawsze wszystko się toczy tak jak chcemy, ale dla mnie tolkienistyka, to całość zjawiska fascynacji Tolkienem i jego dzielem, a tolkienologia to ta część niebezpiecznie zbliżająca się do naukowości. Język

A pod calą resztą Twojej wypowiedzi podpisuję się wszystkimi kończynami. Uśmiech wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Temat: Co to znaczy być tolkienistą i czy istnieje tolkienizm? (Strona 3 z 4)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.