Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"(...)rada to niebezpieczny podarunek, nawet między Mędrcami, a każda może poniewczasie okazać się zła." Gildor, Władca Pierścieni


Temat: Almanach Tolkienowski AIGLOS nr 5 (Strona 4 z 4)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2731
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 01-04-2006 20:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ring napisał(a) (zobacz wpis):

Mam uwagę pozamerytoryczną dotyczącą strony edytorskiej. Tytuły kolejnych artykułów powinny być troszeczkę bardziej wyróżnione. Może warto o kilka punktów zwiększyć font lub też użyć innego niż w zasadniczym tekście. Zwykłe zboldowanie to imo za mało. Warto byłoby też w pierwszym słowie artykułu używać inicjału (najlepiej ozdobnego)Koniec artykułu aż się prosi o jakiś znak graficzny. Może to być np. kropka. Chwali się, że śródtytułom redakcja dała więcej światła.
Brak trochę kosekwencji w stosowaniu linii odznaczającej kolejne działy.
Początkowe strony działów "wywiady" i "miscellanea" gdzieś ją zgubiły.
Zastanawiam się także, czy wspomniana linia nie powinna mieć charakteru bardziej ozdobnego (aż prosi się aby była np. na kształt włóczni Gil -galada) W tej chwili jej prostota jest graficznie zbyt uboga.


Postaramy się te uwagi w miarę możliwości uwzględnić Uśmiech
W przypadku końca artykułu i znaku graficznego - nie zawsze jest na to miejsce- naprawdę robimy cuda ze składem, żeby sie zmieścić w 150 stronach, a jednocześnie nie wyrzucać jakiegoś artykułu, recenzji czy grafiki. Niestety zawsze coś musi zostać przesunięte. Nie chcemy zwiększać ceny pisma. Każdy stały znak graficzny na końcu tekstu, czy też więcej światła daje w konsekwencji całą stronę (lub więcej) w skali numeru, którą moglibyśmy poświęcić na grafikę czy recenzję. Na takie rozpasanie i szastanie miejscem szczęka opada Widziały gały co brały Z przymrużeniem oka zwyczajnie nie możemy sobie pozwolić Nie Nie Wolę dać jeszcze jedną grafikę w Aiglosie, niż powielać ten sam znak graficzny kosztem tekstu czy obrazka... Jak widzisz Ringu, obowiazuje nas ekonomia i dbałość nie tylko o wrażenia estetyczne czytelnika (które tez staramy się zawsze zaspokajać kwiatek dla ciebie, dziękuję ) ale i o jego kieszeń... Z przymrużeniem oka Jeśli przekroczymy 150 stron, zwiększy się cena pisma i nie jestem taka pewna, czy czytelników to zachwyci ech... do roboty smutna rezygnacja
Natomiast jeśli chodzi o stosowanie linii, to owszem, celowo jest niekonsekwentna w przypadku np. wierszy (od początku tak było), ponieważ bez ogranicznika w postaci kreski zwyczajnie wyglądają lepiej Tiaaaa

Cytat:
Bardzo podoba mi się pomysł kompendium o krasnoludach. Właśnie takiego jaki jest. Krótkiego, zwartego, w którym suma niezbędnych informacji jest w sam raz. Popularyzowanie świata Ardy i całej twórczości Tolkiena powinno imo iść właśnie w tym kierunku. Przecież każdą naukę rozpoczyna się od podstaw. Ale to temat na inną dyskusję.


Cieszę się Ringu, że Ci się spodobało Uśmiech . Pomysł kompendium nie jest nowy, w Aiglosie nr 2 było kompendium dotyczące Elfów (od tego sie wszystko zaczęło Z przymrużeniem oka ). I też sądzę, że zebrane wiadomości o wszystkich rasach itp. mają wielką wartość, nie tylko popularyzatorską, ale służą pomocą "na co dzień" Elfik Jednakże kompendia są raczej tekstami skończonymi- nie napiszesz ich wielu, zaś duża ich ilość powoduje powielanie informacji (znużenie materiału i nudę Z przymrużeniem oka ). Przyszłość mają moim zdaniem tak naprawdę inne artykuły badawcze, pokazujące związki, inspiracje a także i możliwości interpretacji legendarium. Jest tu wciąż wielkie, nieodkryte pole do odwiedzin i wrzucenia swych przysłowiowych "trzech groszy". W dodatku- nawet o oczywistych kwestiach - jak sam wiesz wieeeeeeeeeelgachny uśmiech - można napisać niebanalnie - inwencja i talent autora to podstawa Z przymrużeniem oka Język

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Ring
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 06 Lip 2005
Wpisy: 617
Skąd: Warszawa
Nieobecny(a): Operacja Tolk Folk 2012 może...

Wysłany: 01-04-2006 22:11    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Postaramy się te uwagi w miarę możliwości uwzględnić Uśmiech
W przypadku końca artykułu i znaku graficznego - nie zawsze jest na to miejsce- naprawdę robimy cuda ze składem, żeby sie zmieścić w 150 stronach, a jednocześnie nie wyrzucać jakiegoś artykułu, recenzji czy grafiki.


Sądzę, że jednak wiele rzeczy da się zastosować. Ale przyznam, że o wiele łatwiej będzie mi to wytłumaczyć "na żywca". Uśmiech Co się "niezadługaśno" Uśmiech stanie możliwym. Umówmy się, że z tematem rozprawimy się w czasie spotkania z okazji TF-u.

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Jeśli przekroczymy 150 stron, zwiększy się cena pisma i nie jestem taka pewna, czy czytelników to zachwyci


Pewnie nie. Śmiech W tej chwili Aiglos (jeśli się nie mylę) kosztuje 8 zł, bez przesyłki. Ile by kosztował mając ponad 150 stron?
Cena w okolicach 12-15 zł byłaby do przyjęcia. Biorąc pod uwagę, że pismo ukazuje się jako półrocznik. Jestem "mężczyzną pracującym" i suma 30 zł rocznie nie jest dla mnie niczym szokującym, zwłaszcza za dobrą lekturę. Jestem za
Ale, podkreślam, to moje subiektywne zdanie.

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Cieszę się Ringu, że Ci się spodobało Uśmiech . Pomysł kompendium nie jest nowy, w Aiglosie nr 2 było kompendium dotyczące Elfów (od tego sie wszystko zaczęło Z przymrużeniem oka ).


To pięknie. Uśmiech Tylko gdzie ja dostanę drugi numer Aiglosa? hmmmm... Język

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Jednakże kompendia są raczej tekstami skończonymi- nie napiszesz ich wielu, zaś duża ich ilość powoduje powielanie informacji (znużenie materiału i nudę Z przymrużeniem oka ).


Mam inne zdanie w tej kwestii, ale to znowu sprawa na odrębną dyskusję. Chyba założę nowy temat. Uśmiech

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
W dodatku- nawet o oczywistych kwestiach - jak sam wiesz wieeeeeeeeeelgachny uśmiech - można napisać niebanalnie - inwencja i talent autora to podstawa Z przymrużeniem oka Język


Wiem do kogo przepijasz ten miruvor. Śmiech Dziękuję Uśmiech

_________________
Jeden by wszystkimi rządzić,
Jeden by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać...
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 6017
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 26-04-2006 16:37    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ring napisał(a) (zobacz wpis):
Sądzę, że jednak wiele rzeczy da się zastosować.

Pewnie tak, ale musisz miec swiadomośc, że zwyczajnie pewnego poziomu objętości (160 stron) przekroczyc nie możemy, bez znacznego zwiększenia ceny. Nie mówię, że nie będzie zmian i modyfikacji. Bo na pewno będą, cały czas się uczymy. Ale kształt pisma to także pewien kompromis między chęciami, pragnieniami i możliwościami.

Cytat:
W tej chwili Aiglos (jeśli się nie mylę) kosztuje 8 zł, bez przesyłki. Ile by kosztował mając ponad 150 stron?

Nie jestem w stanie Ci dokladnie powiedziec, bo to zalezy od kilku czynników, a przede wszystkim ceny wydruku danego nakładu i sprzedawalnosci czasopisma.


Cytat:
Cena w okolicach 12-15 zł byłaby do przyjęcia.

Dla Ciebie tak, dla wielu osób też, ale dla wielu nie i tu leży przynajmniej częśc problemu.

Cytat:
To pięknie. Uśmiech Tylko gdzie ja dostanę drugi numer Aiglosa? hmmmm... Język

Poważnie myślimy o dodruku numeow 1 i 2. Ale znowu, nie możemy drukowac w ciemno, bo w ostatecznym rozrachunku liczy się bilans zysków i kosztów. Musimy miec pewnośc, że taki dodruk sie Klubowi zwróci, w przewidywalnym czasie. ŚKF nie jest w tym względzie czepialski, i chwała mu za to, ale my musimy prowadzic politykę długofalową, jeżeli chcemy by czasopismo nie było efemerydą. A w przypadku czasopism niszowych, to nie jest takie łatwe. Ponad dwa lata istnienia, to jest jakiś, mały sukces, ale to nie jest długi okres czasu, zwłaszcza w przypadku półrocznika.
Na razie pracujemy nad nr 6. O dodrukach bedziemy myśleli i rozmawiali później.

Cytat:
Mam inne zdanie w tej kwestii, ale to znowu sprawa na odrębną dyskusję. Chyba założę nowy temat. Uśmiech

To załóż. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 05-05-2006 19:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Poważnie myślimy o dodruku numeow 1 i 2. Ale znowu, nie możemy drukowac w ciemno, bo w ostatecznym rozrachunku liczy się bilans zysków i kosztów. Musimy miec pewnośc, że taki dodruk sie Klubowi zwróci, w przewidywalnym czasie. ŚKF nie jest w tym względzie czepialski, i chwała mu za to, ale my musimy prowadzic politykę długofalową, jeżeli chcemy by czasopismo nie było efemerydą


Ja ze swej strony zapewniam, że kupię oba numery, nawet jeżeliby były 2x droższe.

Ok, teraz ja, zawsze lepiej późno niż wcale Język




Parę słów o piątce
Przyznam szczerze, iż recenzowanie numeru periodyku, który ukazał się bagatela 3 miesiące temu nie jest łatwe. Trudność ta wynika z tego, że większość ludzi, która to czyta przeczytała już piąty numer Aiglosa. Mają więc na jego temat swoje zdania, być może sprzeczne z moimi. Także łatwo wywołać „kłótnię”. Niemniej jednak z przyjemnością podejmuję się tej recenzji, jest bowiem i druga strona medalu, lepsza stron, gdyż aby w miarę rzetelnie napisać coś o Aiglosie musiałem go przeczytać po raz kolejny. Uśmiech
Zacznę od okładki, choć swoje zdanie na jej temat wyraziłem już wcześniej. Bardzo mi się podoba, Gil-galad został ukazany z należytym mu majestatem. Ktoś wcześniej narzekał, że grafika byłby dobra, gdyby nie ta komputerowa przeróbka. Wiem, że o gustach dyskutować się nie powinno, ale według mnie owa obróbka nadała tego niepowtarzalnego „smaku”. Teraz pozostaje mi poszukać innych dzieł niejakiego Luisa Bejarano. Tak więc otwarliśmy okładkę, i przed nami staje cała różnorodność tekstów tego numeru. Od dobra i zła w dziele Tolkiena po zaciętą dyskusję między dwoma wielkimi osobistościami polskiej tolkienistyki. Ale od początku.

Eseje i artykuły
Pierwszym tekstem numeru jest (najdłuższy w numerze) esej Katarzyny Kariny Chmiel Kasiopei pt. Refleksja o Dobru. Mimo, że czytałem już owy tekst w anglojęzycznym wydaniu Aiglosa (patrz Aiglos special issue str. 79-101) to z zapałem siadłem przed tekstem. I przyznam, że o wiele lepiej czytało się po polsku, pokazało mi to tylko jakie braki ma mój angielski. Tekst ukazuje nam bardzo ciekawe podejście do tolkienowskiego Dobra, jak i do dobra w ogóle. Aczkolwiek nie zgodziłbym się z początkiem tekstu, gdzie Autorka sugeruje nam, że Dobro stało się niemodne. Popiera swą tezę choćby tym, że film PJ’a został „przefiltrowany przez wymogi współczesności”. Fakt, PJ’owy WP w porównaniu z książkowym jest znacznie mniej heroiczny, ale czyż książka nie liczy sobie więcej fanów od filmu? Chyba licz. Tak więc nie sądzę, że zło stało się modne. Bowiem większość osób, które zło czynią mają swe postępowanie za dobre. Ale zostawmy tą kwestię. Autorka dalej ciekawie analizuje pojęcie dobra, jakie występuje w tolkienowskim legendarium, zwraca uwagę na niezmiernie ważne kwestie. A mianowicie pokazuje nam znaczenie wolnej woli i role, jaką odegrała w biegu zdarzeń. Od buntu Melkora po wygnanie. To, co ważne w esejach to twierdzenia poparte źródłami. I tu odnajdujemy to w pełnym znaczeniu tego słowa. Autorka opiera swe tezy na HoME, przywołuje prace innych tolkienistów. To niewątpliwie jest silny punkt tej pracy, artykułu chyba najlepszego w cały numerze. Nie będę tu rozwodzić się nad wszystkim wywodami Autorki, bowiem samo ich przytoczenie zajęłoby wiele miejsca, a i pewnie każdy z Was czytał już esej. Według mnie jest to najmocniejsza część tego numeru.
Przejdźmy teraz do kolejnego tekstu, który rozszerza nam listę zastrzeżeń do TE:mad:. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie pozwolili dołączyć tych miniaturek do eseju. Cóż, przez to nieco gorzej czytało się tekst, zważywszy na to, że gdy go czytałem byłem w górach, gdzie nie miałem dostępu do Internetu, więc siłą rzeczy nie miałem skąd wsiąść rysunków. Ty Rosenthal znam już z paru tekstów, w których cały czas trzyma wysoki poziom. Nie uległo to zmianie i teraz, a dużym plusem tekstu jest to, że podeszła do kwestii bodajże nigdzie indziej nieomawianej. Więc posiadać ten tekst to mieć prawdziwą perłę wśród tekstów tolkienologicznych. Szczerze powiedziawszy to właśnie z tego tekstu dowiedziałem się o istnieniu Arts and Crafts, oraz o powiązaniach Morrisa z tą organizacją. Fajnie było poczytać o Morrisie, zważywszy na to, że akurat czytałem jego Las za Światem. Co więcej od dawna jestem pod urokiem rysunków Mistrza, gdy dowiedziałem się, że to na Morrisie Tolkien się wzorował czym prędzej nabyłem tę książkę. Tekst niewątpliwie rozszerzył moje horyzonty na tematy plastyczne, za co jestem wdzięczny Ty. Gratulacje birminghamowicze, przywieźliście naprawdę wspaniały kawał tekstu. Mam nadzieję, że Ty jeszcze nieraz ujrzymy na łamach Aiglosa.
I tym sposobem przeszliśmy do tekstu Anny ”Nifrodel” Adamczyk, tekstu, którego wyczekiwałem chyba najbardziej. Jego nazwa brzmi Khazadowie - czyli małe kompendium wiedzy o krasnoludach. Stworzenie kompendium rasy tak „zawiłej” jak krasnoludy jest nie lada wyzwaniem. Nif porodziła sobie z tym wyzwaniem znakomicie. Zebrała najistotniejsze chyba wiadomości dotyczące tej rasy, i wiadomości chyba najpewniejsze. Oczywiście bez spekulacji obyć się nie mogło, bo i w takim temacie obyć się nie może. Mam tu na myśl datę przebudzenia. Co ciekawe czytając o dacie przebudzenia ludzi (str. 48), tam gdzie Autorka dementuje tezę o tym, że rodzaj ludzki obudził się w pierwszym roku Pierwszej Ery, miałem wrażenie, że jest to odpowiedz skierowana do mnie, gdyż ja właśnie wyszedłem z taką datą w tym temacie. Tak jak w tekście o Dobru tak i tu widać wielkie oczytanie Autorki, bowiem nieraz odwołuje się do HoME, rzeczy, bez której, powiedzmy sobie szczerze łatwo dobrego eseju nie da się już napisać. Tekst ten również zainteresuje lingwistów, bowiem mamy w nim sporo przykładów tajnego, krasnoludzkiego języka. A mało tego, są to słowa, które wcale nie tak łatwo znaleźć, gdyż niektóre z nich pochodzą z HoME. Jakie są to słowa…sami przeczytajcie! W tekście brakowało mi jednej rzeczy, a mianowicie charakterystyki poezji krasnoludzkiej. Wiemy, że posiadali wiele pieśni (wystarczy otworzyć Hobbita), a mi osobiście pieśni te bardzo przypadły do gustu. Z jednym zdanie jeszcze nie mogę się zgodzić, otóż Autorak napisała (str.54) Jednakże w Trzeciej Erze Khazadowie przejmują w mowie codziennej języki ludzi lub Wspólna Mowę, a khuzdul staje się de facto językiem martwym . Otóż język martwy to taki, który nie jest już używany jako środek komunikacji międzyludzkiej (cytując wikipedię). W tym wypadku słowo „międzyludzkiej” należy zamienić na międzykrasnoludzkiej. A jak wiemy, Khazadowie między sobie rozmawiali w swej mowie. Także jako język wymarł zaklasyfikować go nie można, bardziej pasuje mi tu określenie „język tajny”. Koniec końców tekst uważam za b. ciekawy, i pewnie każdy znajdzie tu jakąś informacje, o której wcześniej nie wiedział (jak to było ze mną), nawet starzy wyjadacze.
Jak to się mawia- „jedziemy dalej” Tak więc mamy kolejny tekst Wędrówka jedną życie jest hobbita”: bohater i jego wyprawa we Władcy Pierścieni Przemysława Szulca. I musze przyznać, że tekst zajmuje się ciekawym zagadnieniem, ciekawym, bo nie omawianym (chyba że o czymś nie wiem). Postać Campbella to niemal legenda i właśnie porównanie jego teorii do opowieści napisanej przez naszego ulubionego pisarza jest dobrą inicjatywą. Szczerze powiedziawszy przed przeczytaniem tekstu bałem się, że autor (jak to zwykle bywa przy porównaniach) będzie robił coś na siłę, tak aby poszczególne części tworzyły idealną harmonię. Dobrze, że me obawy się nie potwierdziły, przynajmniej nie na całej linii. Zgodzę się z punktem 1. Wezwanie do wyprawy, aczkolwiek z 2 zrobić tego nie mogę. Punkt brzmi Sprzeciwienie się wezwaniu. My tymczasem niczego takiego u Froda nie widzimy, i moim zdaniem Autor trochę naciągną ten punkt, jakoby Frodo odwlekał ucieczkę z tego właśnie powodu. Robił to z obawy przed Wrogiem, nie mógł wzbudzić w Shire sensacji na swój temat, bowiem wtedy łato przeciwnicy by go odnaleźli. Nie zgodzę się również z jednym zdaniem (str 65), gdzie Autor pisze: Dobrowolnie jednak po raz drugi już bierze na siebie ów obowiązek, wspierany przez niewidzialne moce (Valarowie, a może nawet samego Iluvatara). Chodzi tu o moment, kiedy to Frodo podczas narady u Elronda bierze na swe barki Pierścień. Jest to pierwsza jego dobrowolna decyzja, nie jak twierdzi Autor druga. W Shire nie miał wyboru, nawet nie chciał tego zadania dając Gandalfowi Pierścień. Ale z czasem musiał się zgodzić, nie dobrowolnie, ale za prośbą czarodzieja oraz groźbą wiszącą na Shire. W Rivendell dopiero po raz pierwszy zrobił to dobrowolni, mógł przecież wrócić spokojnie do domu, co zresztą zamierzał. Reszta porównań jest w miarę zgodna, raz bardziej, raz mniej, ale ogółem tworzy b. dobrą całość. Także polecam tekst nie tylko miłośnikom Tolkiena, ale i również Campbella, ponieważ na tym przykładnie możemy w całej okazałości przekonać się, że jego twierdzenia znajdują zastosowanie w szerokim świecie, co de facto potwierdza jego geniusz. Dochodzimy już do końca zbioru esejów owego numeru, końcówkę zamyka (najkrótszy ) esej Marcina „Bertilaka de Hautdeserta” Morawskiego pt Zboczeńcy ze szpiczastymi uszami? . Oczywiście najkrótszy nie oznacza wcale najgorszy, żaden, bowiem nie jest najgorszy. Znamienne w tym numerze Aiglosa jest to, że wszystkie teksty są mniej, więcej równe, co jest dużym pulsem. Ale wracając do meritum. Autor z początku polemizuje z twierdzeniem Adama Ziółkowskiego z trzeciego numeru Aiglosa, gdzie zostaje podane oskarżenie, że szpiczaste uszy elfów to tylko wymysł filmowców. Oczywiście jest to nieprawda i słusznie stwierdza to Autor. Tak więc tekst zaczyna się uszami, Autor wysuwa żelazne argumenty za swą tezą. Przyznam, że czytając miałem nadzieje, że cały tekst traktował będzie o uszach mitycznych elfów. Lecz niesyty to się nie sprawdziło, a szkoda, bowiem tak mało wiemy o genezie szpiczastych, elfach uszów. Autor poszedł innym tematem, dla mnie nieco mniej atrakcyjnym, bowiem o elfach już naprawdę dużo zostało powiedziane. Autor pokazuje, że elfy odgrywały negatywną rolę u Anglosasów. Podąża między innymi jednym z niewielu tropów, jakim jest poemat Beowulf. Lecz według mnie jest trop zły. Z bardzo prostego powodu, Beowulf w tej wersji, jaką znamy został spisany przez chrześcijanina, znającego pogański „klimat”, ale chrześcijanina. Wiadomo, że chrześcijaństwo, gdy wpajało swe nauki poganom posuwało się do bardzo różnych sposobów, niektórych nikczemnych. Jednym ze sposobów było umieszczanie dobrych bóstw pogan w złej roli, aby przekonali ich, że bogowie, których czcili są źli. Myślę, że tak też mogło być z Beowulfem. Jest on jakąś wytyczną, aczkolwiek nie stuprocentową. Podobnie mogło być w przypadku pozostałych średniowiecznych poematów, które cytuje Autor, ale to kwestia, której nie należy tu poszerzać. I przy omawianiu tego tekstu mam małe pytanko, natury czysto technicznej. Otóż Autor wymienia wiele nazw elfów, które funkcjonowały na przestrzeni dziejów. Niestety (w moim egzemplarzu) w miejscach gdzie powinny być litery nie z alfabetu polskiego są czarne kropki. Jest to spowodowane brakiem takowej czcionki w drukarni? Czy może to tylko w moim egzemplarzu wystąpiły takie błędy?

Teksty pozostałe
Śmiało mogę powiedzieć, że „teksty pozostałe” (jak określiłem resztę tekstów) stanowią równie wartościową część pisma, co eseje. Zacznijmy może, od fanfików, których Aiglos nr. 5 zawiera trzy. Są to Perłowy Ognik , Gdyby kobiety rządziły Śródziemiem oraz Opowieść , których autorami są kolejno Michał „M.L” Leśniewski, Mouse i Karolina „Melinir” Stopa. Podczas, gdy pośród esejów panowała w miarę równowaga, tu jej nie ma, a na pewno nie do końca. Fakt, wszystko zależy do gustów, ja osobiście lubię fanfik „poważne”, jeśli takie słowo nie będzie przesadą. Stąd też bierze się mój osąd, że fanfik Mouse jest nieco słabszy od dwu pozostałych. Oczywiście nie jest zły, i proszę tak nie odczytywać moich powyższych słów, ale w starciu z tak dobrymi tekstami Melinir i M.L-a wypada słabo. Jest to oczywiście jak najbardziej subiektywna ocena. Jeśli chodzi o tekst Mouse to przyznam, że bardziej podobały mi się jej fanfik publikowany wcześniej (tzn Prawdziwi mężczyźni noszą klejnoty.), lecz wciąż nie brakuje jej poczucia humoru, także z pewnością mogę polecić tekst każdemu cierpiącemu na zły humor. Opowieść i Perłowy Ognik , są tekstami ze wszech miar różnymi, rzecz jasna w porównaniu z tekstem Mouse, ale i wobec siebie też. Zacznę może od Opowieści . Autorka wspaniale wystylizowała tekst na styl archaiczny, co się jej chwali. Tym bardziej mi się spodobał, gdyż czytałem pierwszy raz fanfik napisany takim stylem, byłem po prostu zachwycony. Nie mam zamiaru pisać, o czym opowiada, bowiem to mijałoby się z celem, ale naprawdę wielkie oklaski. Bardzo ciekawy jest również Perłowy Ognik , baz wahania rzec mogę, że jest to refleksja nad losem ludzkim. Fanfik tworzy świetny klimat, głównie za sprawą świetnie dobranych słów. Czytając ów tekst, jego przesłanie szybko skojarzyło mi się z przesłaniem Athrabeth Finrod an Andreth (HoME vol10), więc miłośników Athrabeth z powodzeniem mogę odesłać do Perłowego Ognika. Cieszę się, że w Aiglosie jest dział pt. Recenzje, bowiem w tym numerze okazał się on bardzo trafnie przygotowany. Z tego prostego powodu, iż recenzowane są tam książki anglojęzyczne (z wyjątkiem jednej, przetłumaczonej na polski- Pisarza Stulecia.), które są pozycjami de facto trudno dostępnymi na polski rynku. Dzięki takim recenzjom, możemy się dowiedzieć, co się w szerokim świecie dzieje. Mam nadzieję, że w następnym numerze też ujrzymy recenzję anglojęzycznych książek. Teraz kolej na „angielską „ część numeru, a składają się na nią dwa teksty, Relacja z konferencji w Birmingham autorstwa Piotra „Sarnonda” Korczyca, oraz wywiad z Verlyn Flieger przeprowadzony przez Annę „Nifrodel” Adamczyk, a przetłumaczony przez Agnieszkę „Evermind HS Took” Sylwanowicz. Zacznę może od wywiadu. Jest to chyba najlepszy wywiad spośród wszystkich obecnych w Aiglosach (choć zastrzegam, że dwóch pierwszych nie czytałem), bowiem pani V. Flieger jest niezwykle wielką postacią w tolkienowskim świecie, nie musze chyba podawać jej licznych książek i przytaczać recenzji jakie książki ów dostały. Poprzez ten wywiad mamy okazję poznać niezwykle miłą osobę, o bardzo wielkiej erudycji. Cóż mam powiedzieć, teraz czekamy na wywiad z T. Shippey’em. Drugi człon stanowi ciekawie napisana relacja z wielkiej imprezy w rodzinnym mieście Tolkiena. Choć przeczytałem już wszystkie możliwe relacje z internetu, to i tak z przyjemnością zabrałem się za ten tekst, ponieważ od wakacji już troszkę minęło. Z pewnością tekst jest o wiele bardziej atrakcyjny dla użytkowników nieposiadających internetu. Co do poezji, to zaznaczę, że wielkim autorytetem w tej dziedzinie nie jestem, więc moje zdanie jest mało istotne. Ale najbardziej podobał mi się wiersz Spełnienie Maglora autorstwa Katarzyny „Avari” Wojdak, choć reszta niewiele mu ustępuje. Do omówienia została nam jeszcze zaciekła dysputa między panem Szyjewskim a panem Olszańskim. Ja tu nic mądrego powiedzieć nie mogę, bowiem poziom erudycji obu Panów mnie stanowczo przerasta. Dyskusja jest wielowątkowa, zawiera cały ogrom ciekawych wywodów, które z pewnością zainteresują nie tylko miłośników Tolkiena. Powiem tylko tyle- panie Szyjewski czekamy na kolejną polemikę. I tak dotarliśmy do końca, czas niewątpliwie na podsumowanie pisma. Chciałbym jeszcze tylko zapytać, dlaczego w numerze nie znalazły się rozmówek polsko – quenejskich Elanor. Bardzo zmartwił mnie ten fakt, gdyż ostatnimi czasy zacząłem bardziej interesować się tolkienowskim językami. Reasumując, dostaliśmy w ręce kolejny ciekawy, jubileuszowy numer Aiglosa. Znamienny jest dal tego numeru wysoki, a zarazem równy poziom artykułów, co wpływa korzystnie na wynik końcowy. Jako taką odnośnie chciałbym napisać, że numer ten lepszy był od poprzedniego, zaś równy z 3, do tej pory nie do przebicie (wyjąwszy, oczywiście numer anglojęzyczny. Także dzięki Redakcjo i powodzenia przy szóstce.

PS: wybaczcie, że niektóre (a w zasadzie większość) teksty opisałem tak powierzchownie, ale żeby rozebrać je na części pierwsze potrzebowałbym o wiele więcej czasu, a go niestety nie mam.
PSS: wybaczcie również, że nie opisałem grafik, ale na tym kompletnie się nie znam.

Pozdrawiam
Mellorn
Z przymrużeniem oka

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 6017
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 10-05-2006 11:14    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mellorn napisał(a) (zobacz wpis):
Ja ze swej strony zapewniam, że kupię oba numery, nawet jeżeliby były 2x droższe.

O tyle droższe nie będą. Nie jestem w stanie jeszcze powiedziec, czy, kiedy i za ile będą, ale jeżeli będą to postaramy się, by nie były specjalnie droższe, niż regularnie wydawane numery.

Cytat:
I przy omawianiu tego tekstu mam małe pytanko, natury czysto technicznej. Otóż Autor wymienia wiele nazw elfów, które funkcjonowały na przestrzeni dziejów. Niestety (w moim egzemplarzu) w miejscach gdzie powinny być litery nie z alfabetu polskiego są czarne kropki. Jest to spowodowane brakiem takowej czcionki w drukarni? Czy może to tylko w moim egzemplarzu wystąpiły takie błędy?


To niestety błąd drukarni, której wykrzaczyło wszystkie te znaki, ku naszej, jakże wielkiej radości. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Cytat:
Autorka wspaniale wystylizowała tekst na styl archaiczny, co się jej chwali.

To jest wielka umiejętnośc Melinir, której osobiście jej zazdroszczę, gdyż sam archaizuje raczej w stylu sienkiewiczowskim. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Cytat:
Mam nadzieję, że w następnym numerze też ujrzymy recenzję anglojęzycznych książek.

Owszem. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Cytat:
Zacznę może od wywiadu. Jest to chyba najlepszy wywiad spośród wszystkich obecnych w Aiglosach (choć zastrzegam, że dwóch pierwszych nie czytałem), bowiem pani V. Flieger jest niezwykle wielką postacią w tolkienowskim świecie, nie musze chyba podawać jej licznych książek i przytaczać recenzji jakie książki ów dostały.

Wiem pewnie nie powinienem, i pewnie naczelna mnie obruga wieeeeeeeeeelgachny uśmiech, ale w nr 6 bedzie jeszcze lepszy wywiad. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Język

Cytat:
Chciałbym jeszcze tylko zapytać, dlaczego w numerze nie znalazły się rozmówek polsko – quenejskich Elanor. Bardzo zmartwił mnie ten fakt, gdyż ostatnimi czasy zacząłem bardziej interesować się tolkienowskim językami.

Na to już musi odpowiedziec Naczelna, bo tylko ona zna szczegóły. (I znowu, hie, hie mnie obruga, że ja wkopuję. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech)

Cytat:
Także dzięki Redakcjo i powodzenia przy szóstce.

Nie dziękujemy, żeby nie zapeszyc. Śmiech

Dzieki za recenzję. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Elanor
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 13 Sty 2002
Wpisy: 365
Skąd: Lublin


Wysłany: 10-05-2006 11:32    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mellorn napisał(a) (zobacz wpis):
Chciałbym jeszcze tylko zapytać, dlaczego w numerze nie znalazły się rozmówek polsko – quenejskich Elanor. Bardzo zmartwił mnie ten fakt, gdyż ostatnimi czasy zacząłem bardziej interesować się tolkienowskim językami.


Przyczyna jest bardzo prosta - skończyły mi się pomysły i przede wszystkim wiedza na stworzenie kolejnego odcinka. Dalej po prostu musiałabym już przejść się w sferę zupełnej spekulacji nie mającej nic wspólnego z prawdziwą quenyą.
Powrót do góry
 
 
Lomendil
Strażnik Północy


Dołączył(a): 17 Cze 2006
Wpisy: 788

Nieobecny(a): in tenebris

Wysłany: 12-07-2006 08:53    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mellorn napisał:

Cytat:
Autor pokazuje, że elfy odgrywały negatywną rolę u Anglosasów. Podąża między innymi jednym z niewielu tropów, jakim jest poemat Beowulf. Lecz według mnie jest trop zły. Z bardzo prostego powodu, Beowulf w tej wersji, jaką znamy został spisany przez chrześcijanina, znającego pogański „klimat”, ale chrześcijanina. Wiadomo, że chrześcijaństwo, gdy wpajało swe nauki poganom posuwało się do bardzo różnych sposobów, niektórych nikczemnych.


Chciałbym zauważyć, że nie pisałem tylko o negatywnych poglądach na elfy, 'Beowulf' jest jednym z przykładów, tak samo jak zaklęcia/recepty, które znamy z czasów Anglosaksonów, i tu elfy jawią się zdecydowanie negatywnie. Ale ja pisałem, że dla dawnych Anglików elfy były raczej ambiwalentne: w imionach elfy się pojawiają jako 'dobre', przymiotnik aelfscienu też ma pozytwyne znaczenie, więc generalnie założyć trzeba, że uważano wtedy elfy za istoty potężne, a zdolne zarówno do szkodzenia, jak i pomagania ludziom.
Co do opinii, że w 'Beowulfie' chreześcijanie brzydko traktują pogańskie bóstwa - sprawa nie jest aż tak prosta i oczywista. Polecam ciekawe prace K. L. Jolly "Popular Religion in Late Saxon England: Elf Charms in Context", a także niedawno wydane przez T. Shippeya "The Shadow-Walkers", tam te sprawy są omówione naprawdę profesjonalnie.

_________________
Friends help you move. Real friends help you move bodies.
Powrót do góry
 
 
Lomendil
Strażnik Północy


Dołączył(a): 17 Cze 2006
Wpisy: 788

Nieobecny(a): in tenebris

Wysłany: 12-07-2006 09:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Aha, jeszcze co do spiczastych uszu, bo widzę, że dużo osób się tym interesuje: nie rozwinąłem tematu, bo w literaturze akurat nie ma wzmianek na ten temat, przynajmniej ja do takich nie dotarłem [aczkolwiek mamy np. opisy nozdrzy i mózgu diabła, jak to kogoś interesuje...] Spiczaste uszy elfów byłyby raczej tematem dla historyka sztuki: być może ich źródła szukać trzeba w ikonografii średniowiecznej, gdzie nie-ludzie [że tak powiem] otrzymują często nie-ludzkie - nie do końca ludzkie - rysy; natomiast myślę, że na Tolkiena niewątpliwy wpływ miała tutaj epoka wiktoriańska, na ilustracjach w książkach dla dzieci elfy, gobliny itp. mają właśnie lekko spiczaste uszy... Więc jeśli jest tu jakiś historyk sztuki, to zachęcam do badań! Język Ja jestem tylko skromnym, do tego gasnącym z powodu upału, filologiem...
_________________
Friends help you move. Real friends help you move bodies.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4

Temat: Almanach Tolkienowski AIGLOS nr 5 (Strona 4 z 4)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.