Sensy i bezsensy postawy Tolkien Estate
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka

#1: Sensy i bezsensy postawy Tolkien Estate Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Jednym z najczęściej omawianych przez tolkienstow tematów, jest postawa i działalność Tolkien Estate, ktore zazwyczaj spotykają się z bardzo negatywnymi ocenami fanow (sam takowe dośc często wyrażałem).
TE jest postrzegane nie tyle jako strażnik spóścizny po Tolkienie, co raczej Cerber o mentalności psa ogrodnika.
Ocena ta jest jednak krzywdząca. O ile pewnie podpisalbym sie po0d opinią o reglamentacji dostępu a zwłaszcza wykorzystywania niepublikowanych tekstów, to jednak nie można odmówić TE, iż udostępnia niepublikowane materiały. Dzięki czemu "Vinyar Tengwar", czy "Parma Eldalamberon", w miarę regularnie publikuja nieznane teksty Tolkiena. Jak bardzo by mi się nie podobały ograniczenia, faktom nie nalezy zaprzeczać.

Faktem zreszta jest, że wielu z tolkienstow zachwuje się jakby miało wsezelkie prawo do dysponowania spuścizną po Tolkienie. Bywaja chamscy, arognaccy, namolni i niemprzyjemni. Pewnie możnaby wymienić więcej pejoratywnych przymiotników. To wszystko prawda, a dokladniej część prawdy, bo w końcu nie wszyscy tolkieniści sa tacy i nie wszyscy mają złe i niecne intencje (choć ja akurat musze sie przyznać, ze takowe mam wieeeeeeeeeelgachny uśmiech). Wiec mierzenie wszystkich jedną miarą wydaje się być stosowaniem zasady zbiorowej odpowiedzialności.

I tak wiem i znam argumenty TE: że tolkieniści są namolni maja wygórowane żądania, że chcieliby publikować teksty i materiały Tolkiena, bez odpowiedniego ich przygotowania i opracowania, że sa agresywni w swoich żądaniach, łamią zasady prawa autorskiego i własności intelektualnej.

I jak pisałem, wiele z tych zarzutow jest słusznych. Zdarzały się wypadki publikacji, niepublikowanych materiałow bez zgody TE. Estate dostaje niewątpliwie ansuradalne i wygorowane prośby i żadania. Wielu pewnie niezbyt przyjemnie reaguje na nawet uzasadnione przypadki odmowy. To wszystko prawda.

Zastanawia mnie tylko jedno, TE bowiem zdaje się zapominać, z kogo zyje. Dzięki komu ma pieniądze i dzieki komu zarabia wydając kolejne, przysłowiowe "kwity z pralni".

Oczywiście nie oznacza, to ża TE powinno przymykać oczy na wszelakie negatywne uczynki tolkienistów, ale trochę więcej otwartości, zrozumieni i wyrozumiałości chyba by nie zaszkodziło.

W końcu nie każdy tolkienista jest potencjalnym zlodziejem, nie każdy fanfik czyni szkodę dziełu Tolkiena, nie za każda prośbą kryją się niecne zamiary.

TE i jej przestawiciela skarżą się, ze musza być szorstcy i zasadniczy, bo do tego zmuszają ich działania i postawy tolkienistów. Tylko, czy nie mamy czasem do czyneinia ze sprzężeniam zwrotnym, w którym pejoratywna ocena postawy, każdej ze stron przez drugą, prowadzi do rosnącej nieufności.

Warto jednak dostrzeć w TE strażnika spuścizny Tolkiena, nawet jeżeli czasami trochę zbyt restrykcyjnego i zbyt zasadniczego, a z drugiej strony warto może pamiętać dzieki komu ma się całkiem przyjemne dochody, gwarantujące miłe i dostatnie życie. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

#2:  Autor: ElenweSkąd: Helcaraxe WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ech, to Tolkien Estate... Jestem rozwalony
Nie wiadomo - błogosławić je czy przeklinać? wszystko mi się pomieszało Owszem, dobrze, że "Cerber" nie dopuszcza, aby nazwiskiem Tolkiena firmować czyjąś trzeciorzędną tfu!rczość czy (powiedzmy) postacią Golluma reklamować środki na odchudzanie. Oczko
Ale z drugiej strony... Płacz
Nie wiem, jak innym, ale mnie nóż się w kieszeni otwiera Bang!, gdy czytam np. jak potraktowano Helge Fauskangera, człowieka, co by nie mówić, bardzo zasłużonego dla tolkienowskiej lingwistyki.
www.xenite.org napisał(a):
Through circumstances not of his making, Fauskanger came into possession of copies of two previously unpublished Quenya texts written by J.R.R. Tolkien. One text is a translation of the Lord's Prayer (Pater Noster). The other text is a copy of the Hail Mary (Ave Maria).
Asked to provide translations and commentary, Fauskanger complied with the request. But then he realized that his work might be of interest to other Tolkien researchers. So he approached the Tolkien Estate and asked them for permission to publish a copy of the original semi-calligraphic text of the Quenya poems.
The poems, totalling no more than 72 words, have nonetheless enabled Fauskanger to produce "more than sixty pages" of analysis. "The Quenya text," he says, "provides considerable insight not only on the invented language, but also on Tolkien's methods of work."
Fauskanger intended to publish his work in a non-profit American Tolkien journal for no compensation. When he asked the Tolkien Estate for permission to publish the facsimile he requested, not to his surprise, they refused. But the Tolkien Estate also indicated they believed they owned all rights to his research and the material he wishes to publish. The Tolkien Estate therefore forbade the researcher to publish his work.
Citing an interest in publishing the Quenya texts themselves, along with earlier versions of the poems, the Tolkien Estate also declined Mr. Fauskanger's offer to let them publish his own research. He also offered to analyze the earlier texts. Few people are more qualified to engage in such work than Helge Fauskanger.
Mr. Fauskanger's attorney informed the Tolkien Estate that publication of his research (without the original Tolkien text requested) would be protected under fair use exclusions of American copyright law. But Fauskanger hopes to persuade the Tolkien Estate to reconsider its decision and to work with him.

Takich "kwiatków" możnaby wyszukać więcej, ale chyba powstałaby z tego kilkusetstronicowa Książka Zażaleń. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Emelku, tak á propos: czyżby TE nie odniosło się do Waszych planów negatywnie? Powstrzymywany płacz

#3:  Autor: GaladhornSkąd: Bamfurlong (Moczary) WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Gdybyś znała całą historię modlitw Tolkiena w quenya, może miałabyś inne zdanie o postępowaniu Fauskangera. Zachęcam do poszukiwań w necie i do poznania wersji tej historii, którą może opowiedzieć C. Hostetter. Wydaje mi się też, że już na Elendilich Neratin i ja opisywaliśmy całą tę historię. Jak znajdę linka, to Ci go prześlę na PW.

W każdym razie TE w tej sprawie IMHO nie zrobiło nic złego. Źle zachowali się ci, którzy dla własnej ambicji zawiedli kilka razy czyjeś zaufanie.


Ostatnio zmieniony przez Galadhorn dnia 30-10-2005 22:38, w całości zmieniany 1 raz

#4:  Autor: GaladhornSkąd: Bamfurlong (Moczary) WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Jestem pewien, że gdzieś o tym już pisałem (albo tutaj, albo na Elendilich - nie umiem teraz tego tematu znaleźć). Chodzi w skrócie o to, że dawno, dawno temu...