Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Ostatni Statek odpłynął z Szarej Przystani o jesiennym zmierzchu i płynął, dopóki morza Zakrzywionego Świata nie zapadły się pod nim, wichry kulistego nieba nie przestały go niepokoić, i uniesiony w przestworza ponad mgłami świata przeszedł na Prastary Zachód. Taki był koniec Eldarów w powieści i w pieśni." , Silmarillion


pokaż tylko ten wpis  Temat: Sensy i bezsensy postawy Tolkien Estate 
Autor Wiadomość
M.L.
Powiernik Pierścienia


WpisWysłany: 27-10-2005 22:15    Temat wpisu: Sensy i bezsensy postawy Tolkien Estate Odpowiedz z cytatem

Jednym z najczęściej omawianych przez tolkienstow tematów, jest postawa i działalność Tolkien Estate, ktore zazwyczaj spotykają się z bardzo negatywnymi ocenami fanow (sam takowe dośc często wyrażałem).
TE jest postrzegane nie tyle jako strażnik spóścizny po Tolkienie, co raczej Cerber o mentalności psa ogrodnika.
Ocena ta jest jednak krzywdząca. O ile pewnie podpisalbym sie po0d opinią o reglamentacji dostępu a zwłaszcza wykorzystywania niepublikowanych tekstów, to jednak nie można odmówić TE, iż udostępnia niepublikowane materiały. Dzięki czemu "Vinyar Tengwar", czy "Parma Eldalamberon", w miarę regularnie publikuja nieznane teksty Tolkiena. Jak bardzo by mi się nie podobały ograniczenia, faktom nie nalezy zaprzeczać.

Faktem zreszta jest, że wielu z tolkienstow zachwuje się jakby miało wsezelkie prawo do dysponowania spuścizną po Tolkienie. Bywaja chamscy, arognaccy, namolni i niemprzyjemni. Pewnie możnaby wymienić więcej pejoratywnych przymiotników. To wszystko prawda, a dokladniej część prawdy, bo w końcu nie wszyscy tolkieniści sa tacy i nie wszyscy mają złe i niecne intencje (choć ja akurat musze sie przyznać, ze takowe mam wieeeeeeeeeelgachny uśmiech). Wiec mierzenie wszystkich jedną miarą wydaje się być stosowaniem zasady zbiorowej odpowiedzialności.

I tak wiem i znam argumenty TE: że tolkieniści są namolni maja wygórowane żądania, że chcieliby publikować teksty i materiały Tolkiena, bez odpowiedniego ich przygotowania i opracowania, że sa agresywni w swoich żądaniach, łamią zasady prawa autorskiego i własności intelektualnej.

I jak pisałem, wiele z tych zarzutow jest słusznych. Zdarzały się wypadki publikacji, niepublikowanych materiałow bez zgody TE. Estate dostaje niewątpliwie ansuradalne i wygorowane prośby i żadania. Wielu pewnie niezbyt przyjemnie reaguje na nawet uzasadnione przypadki odmowy. To wszystko prawda.

Zastanawia mnie tylko jedno, TE bowiem zdaje się zapominać, z kogo zyje. Dzięki komu ma pieniądze i dzieki komu zarabia wydając kolejne, przysłowiowe "kwity z pralni".

Oczywiście nie oznacza, to ża TE powinno przymykać oczy na wszelakie negatywne uczynki tolkienistów, ale trochę więcej otwartości, zrozumieni i wyrozumiałości chyba by nie zaszkodziło.

W końcu nie każdy tolkienista jest potencjalnym zlodziejem, nie każdy fanfik czyni szkodę dziełu Tolkiena, nie za każda prośbą kryją się niecne zamiary.

TE i jej przestawiciela skarżą się, ze musza być szorstcy i zasadniczy, bo do tego zmuszają ich działania i postawy tolkienistów. Tylko, czy nie mamy czasem do czyneinia ze sprzężeniam zwrotnym, w którym pejoratywna ocena postawy, każdej ze stron przez drugą, prowadzi do rosnącej nieufności.

Warto jednak dostrzeć w TE strażnika spuścizny Tolkiena, nawet jeżeli czasami trochę zbyt restrykcyjnego i zbyt zasadniczego, a z drugiej strony warto może pamiętać dzieki komu ma się całkiem przyjemne dochody, gwarantujące miłe i dostatnie życie. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.