Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Gdy świat się rozszczepił, stare drogi i ścieżki pamięci Zachodu pozostały i biegną jak potężny, niewidzialny most przez strefę powietrzną oddechów i lotu (także zakrzywioną odkąd świat się zakrzywił) a dalej przez strefę Ilmen, gdzie żadna istota cielesna nie może bez pomocy przetrwać, aż do Samotnej Wyspy, Tol Eressea, a może poza nią, do Valinoru gdzie w dalszym ciągu Valarowie przebywają i obserwują jak rozwija się historia świata." , Silmarillion


Temat: Na jaki stosunek zasluguje Feanor? (Strona 7 z 8)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Na jaki stosunek zasluguje Feanor?
Nienawisc
18%
 18%  [ 19 ]
Wspolczucie
51%
 51%  [ 52 ]
Tolerancje
8%
 8%  [ 9 ]
Obojetnosc
5%
 5%  [ 6 ]
Inne (uzasadnic)
14%
 14%  [ 15 ]
Oddano głosów : 101

Autor Wiadomość
bartolini166
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 20 Maj 2011
Wpisy: 63
Skąd: Okolice Wrocławia.
Nieobecny(a): Zbubił drogę do Śródziemia.

Wysłany: 21-12-2011 16:07    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wydaje mi się, że za bardzo starasz się go usprawiedliwić. Owszem, miał prawo smucić się po śmierci ojca, okazywać złość, to naturalne, ale czy uważasz, że miał prawo dokonać rzezi na niewinnych Telerich, i pociągnąć Noldorów na śmierć? Nie wydaje mi się.
Feanor za mocno pokochał silmarille, tylko one się liczyły. Nie było nawet cienia szansy na pokonanie Melkora, i gdyby nie strach przed opamiętaniem się Noldorów, może i do niego by to dotarło? Kiedy powiedział " nie" ostatecznie przesądził o swoim losie.
Nigdy nie pałałem do niego sympatią, więc może nie jestem obiektywny, ale nie widzę NIC na jego usprawiedliwienie. Współczuć należy nie Feanorowi, ale tym, którzy mu zaufali i zapłacili za to najwyższą cenę.

_________________
"Ja, proszę pana, jestem raczej człowiekiem niewiedzy niż wiedzy. Więcej nie umiem, niż umiem. Więcej nie znam, niż znam. Więcej we mnie wątpliwości niż pewności, więcej poszukiwania niż znajdowania..."
Powrót do góry
 
 
thorlong
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 11 Lis 2010
Wpisy: 42
Skąd: Kraków


Wysłany: 21-12-2011 17:44    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

bartolini166 napisał(a) (zobacz wpis):
Wydaje mi się, że za bardzo starasz się go usprawiedliwić. Owszem, miał prawo smucić się po śmierci ojca, okazywać złość, to naturalne, ale czy uważasz, że miał prawo dokonać rzezi na niewinnych Telerich, i pociągnąć Noldorów na śmierć?


Miał prawo się smucić?
Hmm...ja bym tak tego nie nazwał. Feanor stracił nie tylko ojca, ale także króla. Według mnie miał obowiązek pomścić jego śmierć. Morgoth wypowiedział tym czynem wojnę i cóż Noldorowie mogli zrobić? Tak dumny lud, nie mógł siedzieć w Amanie pod panowaniem Valarów, czekając co oni zrobią. Feanor jako nowy król podjął, według mnie, słuszną decyzje, wyprowadzając Noldorów z Amanu. To co się stało po drodze to zupełnie inna historia. Pamiętajmy, że większość Noldorów chciała opuścić błogosławione królestwo. Czekając skazaliby na śmierć przyjaciół ze Śródziemia i według mnie okryliby się hańbą. Nie tłumaczę późniejszych czynów Feanora bo zaślepiony stratą i chęcią zemsty dokonał wielu strasznych uczynków.
Piszesz, że nie było szans na pokonanie Morgotha, ale to właśnie Noldorowie przez wiele lat zapewniali pokój innym mieszkańcom (szczególnie wschodniego) Śródziemia. To dzięki nim Morgoth nie mógł pogrążyć Śródziemia w śmierci i ciemności, zanim wielcy Valarowie ruszą na odsiecz. Tak, oni zapłacili najwyższą cenę. Cóż jednak innego mieli zrobić? Płakać nad swym losem i prosić Valarów o pomoc?
Zrobili to co musieli, aby nie okryć się wstydem, hańbą i zapomnieniem. Zapłacili śmiercią, ale też wieczną sławą.
Ja tu jednak przyznaje słuszność Feanorowi tylko co do decyzji opuszczenia Amanu. To jak to zrobił: zarówno w Alqualonde jak i w Losgar było niezwykle okrutne.

_________________
To, co nazywają cnotą, jest dla mnie urojeniem, czymś błahym i zmiennym, zależnym od klimatu, czymś, co nie podsuwa mi idei żadnego wszechmocnego bytu.
Powrót do góry
 
 
Nadia
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 04 Lip 2011
Wpisy: 293
Skąd: Poznań
Nieobecny(a): Nie leczę swojej adsięwłombaktrii NN.

Wysłany: 21-12-2011 19:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Niofo napisał(a) (zobacz wpis):

osobiście również nie przepadam za Feanorem (chociaż jego postać wywołuje niekiedy moje zainteresowanie)

Ależ moje też! Śmiech

Niofo napisał(a) (zobacz wpis):

Ale dalej - gdyby nie postać Feanora nie mielibyśmy chociażby aktu przebaczenia w wykonaniu Niofa. W sensie - gdyby nie Feanor ktoś kto pomyślał sobie "o, takie przebaczanie to jednak dobra rzecz" nie pomyślałby tego.

Przebaczenie jak najbardziej Uśmiech Jestem za Dla mnie w ogóle przebaczenia to najbardziej wzruszające momenty wszelkich historii. Śmiech
Tylko że w tym konkretnym przypadku, czytanie opisu tego przebaczenia bardziej wkurza mnie niż wzrusza. Oczywiście nie z winy Fingolfina Jestem rozwalony unik przed pomidorem , co z winy jego starszego brata, który jawnie gardzi tym przebaczeniem; a jego stosunek do Nolofinwego osiąga już szczyt kulminacji w pamiętnym "dziele" spalenia okrętów Telerich i ostateczną zdradą i pogardzeniem bratem, który właśnie przebaczył mu i zdecydował się udać pod jego przewodem do Śródziemia. Zdziwienie

Niofo napisał(a) (zobacz wpis):

Dalej - czytelnik może wynieść z postaci Feanora wiedzę, że zemsta to nie jest dobra rzecz i nie ma sensu w nią brnąć. (widzisz, teraz jak będziesz chciała się na kimś mścić Jestem rozwalony to pomyśl sobie: "Feanor by tak zrobił!")

A wiesz, że to jest nawet dobry argument? Jestem rozwalony Przemyślę to. Z przymrużeniem oka

Nie uważam też, abym spłycała. Owszem, przyczyny, które złożyły się na szaleństwo Feanora były z pewnością liczne i skomplikowane, a współczucie śmierci ojca oczywiście jest jak najbardziej na miejscu.
Ale ten szaleniec, którym stał się Feanor po kradzieży silmarili, jest już dla mnie bardzo prosty i bez setnego dna. Język Okrutny morderca, nieliczący się z niczym i nikim, nawet samym Eru, na którego przysięgał. Nie cofnie się przed niczym, żadnym okrucieństwem; bez żadnych wyższych wartości czy zasad moralnych.


Turingwetil napisał(a) (zobacz wpis):

a niby jak zginął Thingol? Z tego samego powodu, z chęci posiadania klejnotów.

A co to ma rzeczy? wszystko mi się pomieszało Oczywiście, Thingol też zginął z tego samego powodu, z chęci posiadania klejnotów.

Turingwetil napisał(a) (zobacz wpis):

symbol walki do końca, zrealizowania swoich postanowień.

Zaiste czcigodny symbol, godny naśladowania Super śmiech , w postaci rzezi Telerich; okrętów Telerich, a w domyśle ludu Fingolfina oraz każdego, kto nawinąłby się mu (Rzeźnikowi) pod ostrze. Śmiech


Turingwetil napisał(a) (zobacz wpis):

Khem, czy ktoś kazał Valarom wypuścić Morgotha, wygnać Feanora,a później go wzywać dokładnie w takim momencie (strzał w dziesiątkę! Legsie Śmiech ) w którym Morgoth szedł aby ukraść mu Silmarile?

A czy ktoś mówi, że kazał? Zdziwienie
Osobiście nie przepadam za większością Valarów, ale jak to ma niby usprawiedliwić Curufinwego? Jestem rozwalony

I żeby była jasność: ja nie twierdzę, że Noldorowie nie powinni opuścić Amanu. Owszem, powinni to zrobić, ale zauważ, iż w momencie opuszczania Amanu ich celem nie była wzniosła obrona Śródziemia przed wrogami, lecz kierowały nimi nienawiść i żądza zemsty, jak również odzyskania błyskotek. W związku z powyższym uważam więc traktowanie Feanora i jego bandy Jestem rozwalony jako tych czcigodnych i łaskawych wybawicieli Śródziemia z rąk oprawców za odrobinkę chybione. Super śmiech

Niofo, wybacz odpisywanie w innym temacie, ale nie chciałam już wystawiać na próbę cierpliwości Sirielle kolejnym offtopem (nawet, gdyby zawierał "inne walory"). Śmiech
Powrót do góry
 
 
Niofo
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 13 Cze 2011
Wpisy: 180



Wysłany: 21-12-2011 19:33    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Niofo, wybacz odpisywanie w innym temacie, ale nie chciałam już wystawiać na próbę cierpliwości Sirielle kolejnym offtopem (nawet, gdyby zawierał "inne walory"). Śmiech

Oczywiście. W sumie dobry pomysł Jestem za

Generalnie chodziło mi o tamten konkretny temat - a więc walory z czytania Tolkiena. A gdyby nie postać Feanora owych walorów nie byłoby, gdyż nie byłoby Silma.
Sam Feanor to dla mnie osobna kwestia. Zawsze się zastanawiałam co sprawiło, że wszystko zaczęło się walić na samym początku. W sensie w Śródziemiu było wiadomo - Noldorowie byli skazani na porażkę w walce (samotnej) z Moniem. Jednak analizie poddawałam wydarzenia jeszcze z Amanu. W pierwszym odruchu zakładałam, że to Silmarile miały w sobie coś takiego, co doprowadziło do buntu Noldorów i tak dalej (Szatańskie Klejnoty Jestem rozwalony ). Ale potem zaczęłam się zastanawiać, czy Feanor nie był z góry 'skazany' na bunt przez samo swoje postępowanie i charakter. I obecnie ku tej wersji się skłaniam - że prędzej czy później zbuntowałby się, czy jakiś inny równie miły element skonstruował nawet, gdyby Silmarile nigdy nie zaistniały. Bo jakoś trudno mi uwierzyć, żeby zwykłe (no, może nie do końca, ale jednak) kamyki mogły być przyczyną wszystkiego zła.
Zastanawiam się, czy Najwyższy Majster dywagował wcześniej nad obdarowaniem Feanora tyloma umiejętnościami (geniuszem), czy tylko sobie sypnął z wora, zabełtał i stwierdził, że zobaczy, co z tego wyjdzie. hmmmm...
Powrót do góry
 
 
Geirve
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 10 Lip 2008
Wpisy: 459



Wysłany: 22-12-2011 16:03    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Turingwetil napisał(a) (zobacz wpis):

Zauważ też, że nie był on do końca zły, tak jak Morgoth lub Sauron, był zaślepiony szaleństwem, myślę, że gdyby pożył jakiś czas w Śródziemiu odzyskałby równowagę psychiczną.


Osobiście uważam, że gdyby Feanor pożył dłużej w Śródziemiu, skończyłoby się to dość paskudnie - konfliktem (może nawet zbrojnym) z Fingolfinem i Finrodem, a kto wie, czy nie przy zaangażowaniu Thingola. Morgoth potrzebowałby tylko kibicować. Nawet bez Feanora, po przybyciu Fingolfina et comp do Śródziemia, obozy Feanorian i ich leżały obok siebie jak wrogie, a teraz mamy jeszcze do tego Feanora (który wątpię, czy przeprasza, a już na pewno nie uznaje przywództwa Fingolfina), a za to nie mamy ratunku Maedhrosa przez Fingona. W najlepszym razie mamy od początku rozbicie Noldorów jak po śmierci Finroda. No i bezpośrednie zetknięcie Feanora z Thingolem nie mogłoby się dobrze skończyć z racji zarówno osobowości obu panów, jak i zaszłości historycznych. W tych warunkach równowaga psychiczna Feanora byłaby raczej dość chwiejna.
Powrót do góry
 
 
Thuringwethil
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 19 Lut 2010
Wpisy: 164
Skąd: Taur-nu-fuin


Wysłany: 29-12-2011 16:03    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nadia napisał(a) (zobacz wpis):
Nie uważam też, abym spłycała. Owszem, przyczyny, które złożyły się na szaleństwo Feanora były z pewnością liczne i skomplikowane, a współczucie śmierci ojca oczywiście jest jak najbardziej na miejscu.
Ale ten szaleniec, którym stał się Feanor po kradzieży silmarili, jest już dla mnie bardzo prosty i bez setnego dna. Język Okrutny morderca, nieliczący się z niczym i nikim, nawet samym Eru, na którego przysięgał. Nie cofnie się przed niczym, żadnym okrucieństwem; bez żadnych wyższych wartości czy zasad moralnych.

I ten właśnie szaleniec mimo wszystko walczył ze złem, a jego synowie w znacznym stopniu przyczynili się do wojny z Morgothem i oblężenia Angbandu. Kto wie, co by się stało, gdyby nie odejście Noldorów z Amanu - pewnie Melkor nękałby ludzi, zrobiłby z nich swoje sługi, poddanych, a może podbiłby całe Śródziemie i nie byłoby takiego Doriathu na przykład, właściwie wszystkiego Skrzywienie . Czyli podsumowując szaleństwo Feanora pociągnęło za sobą też dobre konsekwencje, nawet, jeśli były efektem ubocznym Jestem rozwalony (prawdopodobnie nie były).
Ano widzisz, teraz sama przyznajesz, że Feanor nie był od początku taki zły Język .
Niofo napisał(a) (zobacz wpis):
Ale potem zaczęłam się zastanawiać, czy Feanor nie był z góry 'skazany' na bunt przez samo swoje postępowanie i charakter. I obecnie ku tej wersji się skłaniam - że prędzej czy później zbuntowałby się, czy jakiś inny równie miły element skonstruował nawet, gdyby Silmarile nigdy nie zaistniały.

Nio nie wydaje mi się nio nie wiem .
Silmarillion napisał(a) (zobacz wpis):
mówiono, że gdyby Finwe nie szukał po stracie Miriel pociechy i zadowolił się pierworodnym wspaniałym jedynakiem, Feanor i naczej by swym życiem pokierował i uniknięto by wiele złego.

Nadia napisał(a) (zobacz wpis):

Turingwetil napisał(a) (zobacz wpis):
Khem, czy ktoś kazał Valarom wypuścić Morgotha, wygnać Feanora,a później go wzywać dokładnie w takim momencie (strzał w dziesiątkę! Legsie Śmiech ) w którym Morgoth szedł aby ukraść mu Silmarile?

A czy ktoś mówi, że kazał? Zdziwienie
Osobiście nie przepadam za większością Valarów, ale jak to ma niby usprawiedliwić Curufinwego? Jestem rozwalony


Ja też chyba muszę cosik wyjaśnić: nie uważam że to wszystko, co się zdarzyło było winą wszystkich, tylko nie Feanora, uważam tylko ze to nie było wyłącznie jego winą.

Ciekawe, jak w takiej sytuacji zachowałby się ktoś z nas: stworzył klejnoty najpiękniejsze na ziemi, nigdy już czegoś tak cudownego nie zrobi, a tu mu każą je zniszczyć, rozbić Ratujcie bo go pobiję . W dodatku jeszcze ktoś, kogo najbardziej na świecie nienawidzi mu je ukradł. A, trzeba dołożyć tu także zabójstwo kogoś, kogo się najbardziej kocha, w przypadku Feanora - Finwego. Oj chyba mało kto zostałby w Valinorze, układając lamenty i czekając na odpowiednią sposobność, gdy będzie można się zemścić (jak napisał thorlong, Kurufinwe miał nawet taki obowiązek). A już na pewno nie taki wściekły płomienny wściekły duch, jakim był Feanor. Ale on zaczął coś robić. Wiedział, że idzie na śmierć. Poszedł. Nawet chwilami go za to podziwiam.

IMHO uważanie go za "Zuo najgorsze" i porównywanie z Sauronem lub Morgothem (nie mówię, że teraz zostało to powiedziane, mowa była o tym w tej dykusji dużo wcześniej) jest niesprawiedliwe. Nawet po tym, co zrobił, nie można powiedzieć, że nie miał honoru, odwagi, której zło (na przykład taki Morgoth, który gdy przychodzą po niego Valarowie pada na twarz i błaga o wybaczenie, błee Tiaaaa ) nie posiadało.
Serie napisał(a) (zobacz wpis):
Nieprawda, Sauron nie potrzebuje zabijania, on chce rządzić śródziemiem, zabija na marginesie. Feanor chce mieć swoje Silmarile i też zabija.

Tylko że Silmarile były Feanora, a Śródziemie Saurona nie było Język .

Co do Valarów, to zacytuję jeszcze kawałek posta Kaile, pod którym muszę się podpisać obiema ręcami tak, tak, zgadzam się .
Kaile napisał(a) (zobacz wpis):
Dlaczego Valarowie nie pomogli Noldorom? Przeciez opuscili ich juz po ich decyzji o odejsciu. Jeszcze przed bratobojstwem. Czemu poprostu nie poszli z Noldorami ostatecznie pokonac Morgotha? Czyzby znow zostala urazona ich duma slowami Feanora? Ale przeciez on mial racje - Valarowie schowali sie w Amanie i bylo im wszystko jedno, co Morgoth wyprawia poza nim. A tu zwykly elf rzuca wyzwanie temu, ktorego oni wszyscy sie boja. Mozna bylo wykorzystac gniew Noldorow (przeciez wszyscy stracili krola, nie tylko Feanor ojca) i pozbyc sie Morgotha raz na zawsze, uwalniajac od Cienia sindarow, avarich i ludzi, ktorych jeszcze nie bylo. Tu z kolei sie pojawia argument, ze Valarowie nie chcieli stosowac rozwiazan silowych, bo poslugujac sie metodami Morgotha stali by sie takimi jak on. Ale to zupelnie nie przeszkadzalo im ledwie kilkaset lat pozniej przy okazji Wojny Gniewu zniszczyc Beleriandu; a przeciez wojowali z Morgothem juz przedtym, niz zniszczyl Drzewa. Dali mu druga szanse, ktorej niewykorzystal i co, ot tak po prostu pozwolili mu odejsc, zostawiajac na jego pastwe cale Srodziemie. Gdyby "wojna gniewu" byla juz wtedy, to nie bylo by zadnych bratobojstw, zadnych cierpien ani elfow ani ludzi. Ale postawa Valarow byla bierna.

Rzez w Alqualonde byla z pewnoscia smutnym wydarzeniem. Ale co sie dzieje jak spojrzec na nia z drugiej strony? Mowi sie, ze Feanora zgubila milosc do jego wlasnych dziel, a co zrobili Teleri? Bardziej im zalezalo na statkach, niz na zyciu ich i ich rodzin. Dla mnie zachowanie bezsensowne. Poza tym sindarowie, ktorzy znalezli sie w cieniu Morgotha byli ich bracmi (tu sie zastanawiam, czy wiedzieli o istnieniu Doriathu i losie Thingola). A Feanor przeciez nie pozadal ich okretow tylko chcial sie przeprawic na drugi brzeg. Po co Teleri walczyli z banda oszalalych ze wscieklosci Noldorow - mogli ich po prostu przewiezc na drugi brzeg - wilk by byl syty i owca cala. I tu nastepuje kolejne niezrozumiale moim zdaniem zachowanie Valarow - dlaczego klatwa spada rowniez na tych, co w rzezi nie brali udzialu. Co niby mieli zrobic? Zabic Feanora i jego synow? A to by nie bylo bratobojstwo?

Spalenie okretow to byl najwiekszy, "strategiczny" blad Feanora. Rozumiem, ze mogl byc wsciekly, ze ci ktorzy nie chcieli brudzic sobie rak krwia Telerich, chca teraz korzystac z okretow. Ale stracil w ten sposob tysiace sojusznikow. Tu juz widac dzialanie klatwy niestety. Bardzo glupie posuniecie. No a niedlugo potem umiera.

To prawda, ze Feanor sciagnal nieszczescia na swoj rod i wszystkich Noldorow ktorzy z nim poszli. Ale jak mozna sie dziwic, ze w III erze mowi sie o nim z szacunkiem? Co by bylo gdyby nie bunt tych wstretnych Noldorow? Cale Srodziemie znalazloby sie w cieniu Morgotha, wszyscy ludzie i elfowie stali by sie jego niewolnikami, a Valarowie nadal by siedzieli w swoim Amanie. [subiektywna_gdybologia]A gdyby juz Morgoth zebral milionowa armie niewolnikow i ruszyl na Aman, to nie dziwiloby mnie gdyby sie nagle gdzies rozplyneli bojac sie konfrontacji i zostawiajac elfów samych sobie[/subiektywna_gdybologia]

Ja uwazam, ze Feanora zgubila nie tyle wlasna duma, co stal sie ofiara bledow i nieudolnosci Valarow. Z jednej strony go podziwiam, z drugiej wspolczuje, ale naprawde nie potrafie go nienawidziec. To co stworzyl bylo dobre i piekne - silmarile, palantiry, tengwar. Porywczy charakter Feanora w polaczeniu ignorancja Valarow i bolem utraty (przede wszystkim ojca) musial niestety w koncu wybuchnac. Ale mozna powiedziec, ze ostatecznie odniosl zwyciestwo, bo przyczynil sie do kleski Morgotha, szkoda tylko ze zaplacil za to tak wysoka cene. Najlatwiej bylo Valarom przerzucic wine za cale zlo na Feanora, oczyszczajac z niej samych siebie.


Nadia napisał(a) (zobacz wpis):
A ja myślę, że Feanor nie może być powodem, dla którego warto czytać Tolkiena z tego prostego względu, iż nie mówimy teraz o samej ciekawości książki (to pewne, że Feanor dodał swoje trzy grosze do historii Noldorów), ale, Eru, co on wnosi do ogólnych korzyści z czytania Tolkiena? Ratujcie bo go pobiję

Patrząc z twojego punktu widzenia: przynajmniej wiesz, czego nie robić i zobacz jaki to świetny temat na pasjonującą dyskusję Z przymrużeniem oka .
I nie usprawiedliwiam rzezi telerich i spalenia okrętów, bo tego usparawiedliwić się raczej nie da. Ale gdyby los potoczyl się inaczej, Feanor mógłby stworzyć jeszcze wiele pięknych, dobrych rzeczy, lecz wpadł w pułapkę kłamstw Morgotha, uwierzył, że Valarowie chcą dla niego tylko źle (ich zachowanie, prawdę mówiąc nie wskazywało na nic innego Język ), pewnie żałował tego, co zrobił. Patrząc na jego życiorys, rozumiem uczucia, które nim kierowały. I tak bardziej do tego tematu: nie potrafię czuć w stosunku do niego nienawiści Nie Nie .
Powrót do góry
 
 
Saundarya
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 15 Gru 2015
Wpisy: 60



Wysłany: 28-05-2016 11:33    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Derpina znowu pisze w starym temacie. Czuję się idiotycznie za każdym razem, kiedy to robię...

Po przeczytaniu poprzednich postów odkryłam ze zdumieniem, że wiele osób pomija kwestię dumy Feanora. Ale o tym za chwilę.
Nie będę wyrokować, na jaki stosunek ,,zasługuje" Feanor, bo nie mnie to osądzać. Powiem jednak, że osobiście...rozumiem go. Dlaczego?

1. Feanor, będąc z początku jedynym synem Finwego, dodatkowo niesamowicie uzdolnionym, na pewno był oczkiem w głowie ojca. Niesamowicie kochanym, stale chwalonym oczkiem, któremu wszystko zawsze wychodziło. Które nie znało słowa ,,porażka".

2. ,,Te kamloty", jak zwykła nazywać silmarille spora część użytkowników, były najwspanialszym dziełem Feanora. Tego niesamowicie uzdolnionego, pewnego siebie elfa. Tu, przyznam się, tylko częściowo go rozumiem, bo osobiście nigdy nie przywiązywałam tak dużej wagi do rzeczy. Niemniej jednak staram się wyobrazić sobie, jak piękne musiały być klejnoty, które miały w sobie zaklęte światło świętych drzew. I jak bardzo muszą przepełniać dumą kogoś, komu już wcześniej wszystko wychodziło i kto z pewnością włożył w nie wiele pracy - owocnej pracy. Kogoś, kto wie, że to niesamowite piękno jest jego dziełem; Późniejsze ewentualne oddanie ich Valarom - jak ktoś wcześniej napisał - mogło się równać z utratą tego światła na zawsze. Skoro raz udało się Melkorowi unicestwić drzewa, to czy nie udałoby mu się zrobić tego ponownie? Tu rozumiem już Feanora zdecydowanie bardziej.

3. Decyzję Feanora o zemście na Melkorze i opuszczeniu Amanu rozumiem, jako osoba dość impulsywna, aż za dobrze. Pod wpływem emocji związanych ze śmiercią ojca, utratą największego dzieła, jak i również swego rodzaju biernością Valarów - Feanor podjął bardzo pochopną decyzję. Decyzję podyktowaną żalem, rozgoryczeniem, wściekłością, chęcią odwetu za krzywdy. Poczuł, że grunt zachwiał mu się pod stopami, a cudowna kraina Valarów wcale nie jest tak bezpieczna i piękna, jak sądził. W każdym razie na pewno nie dopóki żyje Melkor. Nasz elf nie zdawał sobie w tej chwili sprawy z konsekwencji, czy niebezpieczeństwa swojej wyprawy. Kierował się nagłym impulsem, uniesiony gniewem i rozpaczą; Później, gdy nieco ochłonął, najpewniej zastanawiał się nie raz nad swoim czynem, jednak wówczas nie było już odwrotu. Dlaczego? Wyjaśniam w kolejnym punkcie.

4. Duma i strach przed upokorzeniem. To moim zdaniem dwa główne uczucia, które towarzyszyły Feanorowi już do śmierci. Rzeź w Alqualonde - najgorszy czyn, który zarzuca się Feanorowi, jest ich wynikiem.
Nie dało się przebyć morza w inny sposób, niż morzem lub cieśniną. A przy drugim wyborze - tak przynajmniej Feanor wówczas sądził - zginęłoby dużo więcej Noldorów. Podjął więc decyzję o odbiciu statków siłą. Początkowo zresztą sądził, że Teleri poddadzą się łatwo. Przeliczył się. Później decyzji nie dało się już ,,odkręcić". Jednak wracając:
powrót do Valarów był ostatnią rzeczą, którą mógł zrobić. Bo co? Decyduje się pokonać Melkora, składa przysięgę o odzyskanie silmarilli, biorąc na świadków Manwego i Vardę, wygłasza płomienną mowę, porywając za sobą zastępy Noldorów....i teraz ma wracać? Powiedzieć Valarom, że mu się nie udało? Przeprosić? Stać się pośmiewiskiem wśród własnych ludzi? Dla kogoś, komu zawsze wszystko wychodziło, dodatkowo tak upartego i dumnego, tak ogromne upokorzenie nie wchodziło w grę. Było za późno na odwrót. Mam wrażenie, że prędzej by się powiesił, niż wrócił w tym momencie do Valarów.
Feanor chciał ocalić w tym momencie coś więcej, niż silmarille. Chciał ocalić swój honor.

5. Spalenie okrętów. Te jedyne, czego za cholerę, za przeproszeniem, zrozumieć nie mogę. Najpewniej chciał się wyżyć za to, że przez Telerich był tak bliski porażki, jednak zrobił to kosztem brata, który dochował mu wierności. I za to kij mu w Mam coś dla ciebie . To był jedyny moment, kiedy przeczytałam fragment parę razy, nie dowierzając i stwierdziłam pod nosem ,,Feanor...ale z ciebie, za przeproszeniem, debil...".

_________________
,,Never sigh for better world,
It's already composed, played and told,
Every thought the music I write,
Everything a wish for the night"

Nightwish - Dead Boy's Poem
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 28-05-2016 12:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tu o tyle bym się zgodził ze zrozumieniem, że kiedy poczytamy bardziej kompletny opis zachowania Feanora po śmierci ojca, to utwierdzimy się w jego specyficznym i bardzo silnym związku z ojcem. Był na tyle silny, że synowie obawiali się, iż może sobie odebrać życie.
_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna

Temat: Na jaki stosunek zasluguje Feanor? (Strona 7 z 8)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.