Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"O Poezji zwykle się zapomina, czasami zapraszając bocznymi drzwiami, czasem odprawiając od progu." J.R.R. Tolkien, Beowulf. Potwory i Krytycy


Temat: Na jaki stosunek zasluguje Feanor? (Strona 5 z 9)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Na jaki stosunek zasluguje Feanor?
Nienawisc
18%
 18%  [ 19 ]
Wspolczucie
50%
 50%  [ 53 ]
Tolerancje
9%
 9%  [ 10 ]
Obojetnosc
6%
 6%  [ 7 ]
Inne (uzasadnic)
14%
 14%  [ 15 ]
Oddano głosów : 104

Autor Wiadomość
Kaile
Strażnik Północy


Dołączył(a): 10 Cze 2009
Wpisy: 766
Skąd: Gdańsk


Wysłany: 26-11-2009 11:07    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Poczatkowo nie chcialam tu pisac, raz odswiezac temat po takim czasie jest mi po prostu glupio, dwa trudno mi byc obiektywna, trzy z zasady nie lubie ankiet. Ale coz sprobuje ocenic Ognioducha i ja Uśmiech

Zacznijmy od tego ze uwazam za blad Valarow sprowadzenie czesci elfow do Amanu. Elfowie mieli byc nauczycielami ludzi, i nie po to przebudzili sie nad Cuivienen, aby ich Valarowie ciagali przez pol swiata do Amanu. Trudno mi zrozumiec dlaczego Valarom pozniej kompletnie obojetne byly losy tych, co "woleli swiatlo gwiazd". Obrazili sie, ze ktos osmielil sie nie chciec mieszkac w ich wspanialym Amanie? W koncu Valarowie mieli troszczyc sie o cala Arde, a nie swoj obwarowany skrawek ziemi.

Spotkalam sie z argumentem, ze Valarowie byli zbyt niewinni, aby w ogole pojac sposoby dzialania Morgotha. Wczesniej po wojnie z Morgothem nie potrafili nawet dokladnie przejrzec jego twierdzy i wytepic jego stworow. Nie potrafili zagwarantowac bezpieczenstwa elfom (pozwalali aby Melko chodzil miedzy nimi i zatruwal im umysly) ani Drzewom we wlasnym kraju. Jaka mial pewnosc Feanor, ze oddajac Yavannie silmarile, za jakis czas znowu nie przyjdzie Morgoth, i nie zniszczy ozywionych Drzew? A wtedy juz by cale swiatlo zostalo utracone. Wedlug drugiego proroctwa, gdy Morgoth zostaje ostatecznie pokonany, silmarile wracaja do Feanora a ten oddaje je Yavannie.

Dlaczego Valarowie nie pomogli Noldorom? Przeciez opuscili ich juz po ich decyzji o odejsciu. Jeszcze przed bratobojstwem. Czemu poprostu nie poszli z Noldorami ostatecznie pokonac Morgotha? Czyzby znow zostala urazona ich duma slowami Feanora? Ale przeciez on mial racje - Valarowie schowali sie w Amanie i bylo im wszystko jedno, co Morgoth wyprawia poza nim. A tu zwykly elf rzuca wyzwanie temu, ktorego oni wszyscy sie boja. Mozna bylo wykorzystac gniew Noldorow (przeciez wszyscy stracili krola, nie tylko Feanor ojca) i pozbyc sie Morgotha raz na zawsze, uwalniajac od Cienia sindarow, avarich i ludzi, ktorych jeszcze nie bylo. Tu z kolei sie pojawia argument, ze Valarowie nie chcieli stosowac rozwiazan silowych, bo poslugujac sie metodami Morgotha stali by sie takimi jak on. Ale to zupelnie nie przeszkadzalo im ledwie kilkaset lat pozniej przy okazji Wojny Gniewu zniszczyc Beleriandu; a przeciez wojowali z Morgothem juz przedtym, niz zniszczyl Drzewa. Dali mu druga szanse, ktorej niewykorzystal i co, ot tak po prostu pozwolili mu odejsc, zostawiajac na jego pastwe cale Srodziemie. Gdyby "wojna gniewu" byla juz wtedy, to nie bylo by zadnych bratobojstw, zadnych cierpien ani elfow ani ludzi. Ale postawa Valarow byla bierna.

Rzez w Alqualonde byla z pewnoscia smutnym wydarzeniem. Ale co sie dzieje jak spojrzec na nia z drugiej strony? Mowi sie, ze Feanora zgubila milosc do jego wlasnych dziel, a co zrobili Teleri? Bardziej im zalezalo na statkach, niz na zyciu ich i ich rodzin. Dla mnie zachowanie bezsensowne. Poza tym sindarowie, ktorzy znalezli sie w cieniu Morgotha byli ich bracmi (tu sie zastanawiam, czy wiedzieli o istnieniu Doriathu i losie Thingola). A Feanor przeciez nie pozadal ich okretow tylko chcial sie przeprawic na drugi brzeg. Po co Teleri walczyli z banda oszalalych ze wscieklosci Noldorow - mogli ich po prostu przewiezc na drugi brzeg - wilk by byl syty i owca cala. I tu nastepuje kolejne niezrozumiale moim zdaniem zachowanie Valarow - dlaczego klatwa spada rowniez na tych, co w rzezi nie brali udzialu. Co niby mieli zrobic? Zabic Feanora i jego synow? A to by nie bylo bratobojstwo?

Spalenie okretow to byl najwiekszy, "strategiczny" blad Feanora. Rozumiem, ze mogl byc wsciekly, ze ci ktorzy nie chcieli brudzic sobie rak krwia Telerich, chca teraz korzystac z okretow. Ale stracil w ten sposob tysiace sojusznikow. Tu juz widac dzialanie klatwy niestety. Bardzo glupie posuniecie. No a niedlugo potem umiera.

To prawda, ze Feanor sciagnal nieszczescia na swoj rod i wszystkich Noldorow ktorzy z nim poszli. Ale jak mozna sie dziwic, ze w III erze mowi sie o nim z szacunkiem? Co by bylo gdyby nie bunt tych wstretnych Noldorow? Cale Srodziemie znalazloby sie w cieniu Morgotha, wszyscy ludzie i elfowie stali by sie jego niewolnikami, a Valarowie nadal by siedzieli w swoim Amanie. [subiektywna_gdybologia]A gdyby juz Morgoth zebral milionowa armie niewolnikow i ruszyl na Aman, to nie dziwiloby mnie gdyby sie nagle gdzies rozplyneli bojac sie konfrontacji i zostawiajac elfów samych sobie[/subiektywna_gdybologia]

Ja uwazam, ze Feanora zgubila nie tyle wlasna duma, co stal sie ofiara bledow i nieudolnosci Valarow. Z jednej strony go podziwiam, z drugiej wspolczuje, ale naprawde nie potrafie go nienawidziec. To co stworzyl bylo dobre i piekne - silmarile, palantiry, tengwar. Porywczy charakter Feanora w polaczeniu ignorancja Valarow i bolem utraty (przede wszystkim ojca) musial niestety w koncu wybuchnac. Ale mozna powiedziec, ze ostatecznie odniosl zwyciestwo, bo przyczynil sie do kleski Morgotha, szkoda tylko ze zaplacil za to tak wysoka cene. Najlatwiej bylo Valarom przerzucic wine za cale zlo na Feanora, oczyszczajac z niej samych siebie.
Nie rozumiem zupelnie jak mozna porownywac Feanora z tfu, zdrajca Maeglinem... albo Gollumem Zdziwienie

W ankiecie nie moge niestety nic zaznaczyc bo wszystkie odpowiedzi sugeruja ze F. byl 'zuo wcielone'. Skrzywienie Z podanych chyba najbardziej wspolczucie Uśmiech

_________________
'Here once was light, that the Valar begrudged to Middle-earth, but now dark levels all. Shall we mourn here deedless for ever, a shadow-folk, mist-haunting, dropping vain tears in the salt thankless Sea?'
Powrót do góry
 
 
Calacirya
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 04 Gru 2009
Wpisy: 64
Skąd: TM


Wysłany: 27-12-2009 12:18    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Postać Feanora wzbudza we mnie mieszane uczucia.. trochę podziwu, szacunku.. ale najbardziej chyba współczucie..
_________________
Daleką drogę dał im los
Wśród mroźnych gór kamieni,
Przez podziemnych, głuchych grot
I lasy pełne cieni.
Dzieliły ich obszary mórz,
Lecz w końcu się spotkali...
I dawno zmarli... tylko pieśń
Pobrzmiewa w lesie dalej.
Powrót do góry
 
 
Airafinde
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 13 Lip 2009
Wpisy: 31
Skąd: Kraków


Wysłany: 27-12-2009 19:03    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

moim zdaniem podziw dla niespotykanego talentu i siły ducha, moze tez współczucie z powodu szaleństwa, ale przede wszystkim podziw, wiem ze zdecydowana wiekszosc sie ze mną nie zgodzi, ale mysle że nie zawsze trzeba oceniać ludzi (elfów) w kategoriach tzw "obiektywnego" dobra i zła. To tak w skrócie bo zmęczony jestem i cięzko mi ubrać w słowa tę idee. Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 27-12-2009 21:10    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A jakiż to podziw może być dla kogoś kto miał wszystko i wszystko stracił z powodu wlasnej prózności?
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Adam
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 18 Cze 2006
Wpisy: 139
Skąd: Łódź
Nieobecny(a): Nie ma mnie teraz na forum

Wysłany: 27-12-2009 21:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Feanor zasługuje zdecydowanie na współczucie. Miał olbrzymi potencjał i talent, talent niemal we wszystkich dziedzinach od rękodzieła poprzez retorykę po filologię a jednak przez własną porywczość zaprzepaścił te dary.

Należy mu współczuć także przez wzgląd na los na jaki nieświadomie skazał tych, którzy za nim poszli. W ostatniej chwili spędzonej na Ardzie zrozumiał przecież, że same siły elfów nie wystarczą do pokonania Morgotha.

I za to właśnie należy mu współczuć - to postać głęboko tragiczna.

_________________
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Powrót do góry
 
 
Tavarunya
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 08 Paź 2004
Wpisy: 305
Skąd: The Universe
Nieobecny(a): W lesie

Wysłany: 29-12-2009 17:00    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie pamiętam, czy się wypowiadałam już w temacie, jeśli tak, to przepraszam, ale z biegiem czasu poglądy się zmieniają ^^.
Zaznaczyłam "współczucie" - z jednego powodu. Od dłuższego czasu studiuję buddyjską filozofię i mówi ona między innymi, że tym którzy błądzą i cierpią z powodu splamień umysłu (czyli uczuć takich jak pożądanie, nienawiść, gniew, lenistwo, nadmierny strach, egoizm itp) należy współczuć i mieć w intencji ich wyzwolenie spod tego jarzma. Im jestem starsza tym bardziej rozumiem, że Budda miał rację. To, że w stosunku do Feanora będziemy odczuwać nienawiść, niczego nie zmieni, nie naprawi krzywd, które wyrządził. Należy mu współczuć bo był niewolnikiem własnych uczuć, które to zaprowadziły go na drogę zła, bo nie potrafił opanować żalu i gniewu po stracie skarbu, bo zaślepiony tymi emocjami znieważył i zlekceważył Valarów i ich ostrzeżenia i poszedł w siną dal walcząc z kimś, kogo nie był w stanie pokonać i w efekcie sprowadzając zagładę na prawie całe noldorskie plemię. Wszystko to z powodu splamień umysłu - niepohamowanych gwałtownych uczuć. Był biednym chorym elfem rzucającym się z motyką na słońce. Jeśli na jego uczynki zareagujemy nienawiścią, staniemy się tacy jak on - będziemy błądzić w ciemności nienawiści, która jeszcze nigdy niczego (z tego co mi wiadomo) dobrego nie przyniosła.
Ot tyle moich refleksji na temat Uśmiech

_________________
Elfka pokręciła niepewnie głową. Maia uśmiechnęła się z czułością, jakiej Nimrodel jeszcze u niej nie widziała.
– Masz coś, czego nie ma Cień. Masz mnie – szepnęła. – Kocham cię.
Powrót do góry
 
 
Thuringwethil
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 19 Lut 2010
Wpisy: 164
Skąd: Taur-nu-fuin


Wysłany: 16-03-2010 14:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Feanor zasługuje na nienawiść Ratujcie bo go pobiję , ale ja dla niego odczuwam podziw i szacunek, ponieważ poszedł do Morgotha dobrze wiedząc, że zginie ale i tak poszedł. Po drugie: złożył przysięgę, żeby juz zawsze musiał Morgotha ścigać, do końca życia, przecież mógłby jej nie skladać, tylko gonić Morgotha, ale on złożył i ja go za to lubię Diabelski uśmiech .
Goku napisał(a) (zobacz wpis):
IMHO
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby Twoja rodzina została zamordowana przez Feanora tylko dlatego, że nie chciała mu oddać swojego okrętu to byś zapewne inaczej mówiła.

terefere terefere Wcale bym nie mó wiła inaczej,u mnie by to kompletnie nic nie zmieniło. I tak bm go lubiła, nie wiem jak wy. Ja swoich poglądów tak łatwo nie zmieniam, poza tym ja go lubię właśnie dlatego, że był zły.
Acha i jeszcze współczucie ma u mnie, no a zasługuje inaczej. Ale co ja zrobię, żę go lubię??? Love
Powrót do góry
 
 
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


Dołączył(a): 25 Maj 2003
Wpisy: 840
Skąd: Imlad Morgul


Wysłany: 23-03-2010 20:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Już od jakiegoś czasu się noszę z napisaniem tutaj posta Jestem rozwalony Ale za każdym razem jakiś czynnik wyższy mi przeszkadzał Uśmiech Może teraz się uda ;P

Przeczytałam cały wątek i w zasadzie to każdy z wypowiadających się ma rację i nie sposób się nie zgodzić z argumentacją "przedpiszców".

Powtórzę się za Airafinde - w moich oczach Feanor zasługuje na podziw dla talentu oraz dla stałości i konsekwencji w dążeniu do celu. Jak również dla odwagi. Do samego końca pozostał wrogiem Morgotha, nazywając go zresztą imieniem, które na stałe do Morgotha przylgnęło i, w przeciwieństwie nawet do Valarów i wielu elfów, nie wierzył w jego rzekome dobre intencje. Myślę, że w swoich ostatnich chwilach w Śródziemiu mógł z czystym sumieniem stwierdzić, że nie zmarnował swojego krótkiego życia.

Poza tym, jak by go nie oceniać, nie można zaprzeczyć faktom - to determinacja i upór Feanora doprowadziły do tego, że do Śródziemia przybyli Noldorowie, którzy potem przez wiele lat napsuli Morgothowi krwi. Owszem, można Noldorom wiele zarzucić, ale nie można im odmówić waleczności i, jak pisze Beleg, skuteczności w poskramianiu zapędów Morgotha.

W dużym stopniu zgadzam się z argumentami Kaile, która w swojej wypowiedzi wskazuje na istotny fakt - postawa Feanora, choć niewątpliwie naszpikowana egocentryzmem, jest jednak silnie związana z postępowaniem Valarów, którzy bynajmniej nie byli nieomylni. I dla mnie również zrozumiała jest gorycz, jaka wypełniła serce Feanora po zamordowaniu Finwego. I niechęc do oddania Silmarili Valarom, których Feanor, w pewnym stopniu słusznie, obciążał winą za śmierć ojca.

Dla mnie Feanor, choć elf, w pewnym sensie przypomina w swoim postępowaniu Atanich - choć skala emocji, jakie nim targają, jest większa odpowiednio do "ognistości" jego duszy Uśmiech Ale pod tym względem odbieram go jako postać "z krwi i kości", choć owszem, jego egoizm w wielu momentach mnie irytuje Jestem rozwalony

I pomimo, że zgadzam się, że za jego sprawą wydarzyło się wiele zła, to przede wszystkim dostrzegam w tej postaci swojego rodzaju uosobienie pojęcia "Arda skażona". Feanor jest postacią wyjątkowo otwartą na świat, chłonącą niemal bezgranicznie wiedzę o nim i zwracającym ją w postaci niepowtarzalnych, mistrzowskich dzieł. A zalążka działania pierwiastka "skażenia" upatrywałabym w przywiązaniu do własnych dzieł... Owo przywiązanie zresztą stało się przyczynkiem do klęski Gondolinu wiele setek lat później, ale to już temat na inną dyskusję Z przymrużeniem oka

_________________
Ten nieruchomy już jest martwy, ten, który się rusza, przeżyje.

Żaden człowiek nie może się bronić bez ryzyka.
- J. Liechtenauer
----
Nasz azyl dla zwierząt
shadow of mind
galeria DA
półka w Bibliotece
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna

Temat: Na jaki stosunek zasluguje Feanor? (Strona 5 z 9)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.