Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Od czasu wzejścia słońca, czas w Śródziemiu zaczął biegnąć szybciej, a wszystkie rzeczy zmieniały się i starzały w niezwykle przyśpieszonym tempie." , Silmarillion


Temat: Amber idzie na wojnę - spadkobiercy Skibniewskiej żądają... (Strona 2 z 3)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Therem
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 27



Wysłany: 29-04-2002 15:03    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ciekawa sprawa... Niemniej przy polskim braku praktyki sądowej w podobnych procesach wątpię, aby wydawca (a tym bardziej tłumacze) mieli powód do zmartwienia.

Na Zachodzie praktykuje się zastrzeganie imion własnych występujących w pewnych kontekstach, np. literackich (jak "Conan" albo "Jack Ryan"), zatem owa ochrona nie jest tak w pełni "automatyczna" w odniesieniu do wszystkich elementów dzieła.

A swoją drogą - próba wyegzekwowania czegokolwiek akurat w oparciu o słowo "krasnolud" wygląda mi na z góry skazaną na porażkę. Owszem, pani S. spopularyzowała ten termin, czy na pewno nikt nigdy wcześniej nie użył tego słowa drukiem?
Powrót do góry
 
 
Beruthiel
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 12 Kwi 2002
Wpisy: 4
Skąd: Katowice


Wysłany: 13-05-2002 11:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Podobno George Lucas procesował się o tytuł filmu "Star Wars" z autorami programu kosmicznego o tej samej nazwie, a ostatnio o imię "Jango" z jakiś zespołem - nie znam szczegółów. Można się procesować o wszystko, ale nie sądzę, aby określenie "krasnoludy" które nazwą własną nie jest, mogło stać się przedmiotem procesu.
Z drugiej strony, o ile wiem, samo przywołanie nazwiska oryginalnej autorki obala wszelkie próby posądzenia o plagiat.

_________________
Niebieski kwiat i kolce...
Powrót do góry
 
 
Goku
Ka-Me-Ha-Me-Ha!


Dołączył(a): 02 Lis 2001
Wpisy: 1231
Skąd: Kame House


Wysłany: 29-05-2002 19:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

z www.wladca-pierscieni.pl

Cytat:
Jak podaje najnowszy "Sfinks" (nr 26 maja/ 2002), Rafał Skibiński, spadkobierca praw autorskich Marii Skibniewskiej, pierwszego polskiego tłumacza "Władcy Pierścieni", wystąpił listownie do wydawnictwa Amber ze stwierdzeniem, iż w przekładzie epopei Tolkiena opracowanym przez Marię i Cezarego Frąców doszło do naruszenia praw autorskich.

Zdaniem Pana Skibińskiego nie mieli oni prawa użyć bez jego wiedzy i zgody imion własnych i niektórych określeń (...) wykreowanych przez Marię Skibniewską - jako przykład pada słowo "krasnoludy". Pan Skibiński zażądał od wydawnictwa Amber sumy 20 tys. złotych, która zaspokoiłaby jego roszczenia wynikające z tytułu spadkowego honorarium plus zadośćuczynienia.

Ejka


20 tys.? co on na zimę zapasy chce gromadzić czy może 1 wiosło do jachtu chce za to kupić Śmiech

20 tys... a zadymę robi jak nie wiem co. Chyba że on po tym znowu za jakieś inne słowo będzie chciał kasę Śmiech

_________________
play dirty, play dead - just be yourself
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 07-11-2003 21:33    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

wpis przeniesiony z tematu "Czy inni pisarze mają prawo korzystać z mitologii Tolkiena?"
elfy
----------------

Pozwolcie mi wypowiedziec sie tu mniej merytorycznie ale bardziej hmmm, ogolnikowo i ideologicznie. Otoz, cala kwestia istoty praw autorskich, i ich naruszania sprowadza sie IMHO do...awantury o kasę. Prawo autorskie w naszej, wspolczesnej rzeczywistosci, ktora niestety czy stety, ale dzieki rozmaitym technikom przekazu wprowadza zamet
w odczytywaniu norm prawnych, jest rzecza wybitnej kompikacji.
I o ile ludzie rozsadni najczesciej sa w stanie dotrzec do kompromisu, stwarzajac jakies normy miedzy soba, o tyle, ci, ktorym zloto zaswieci
w oczki sa w stanie wszystko - doslownie wszystko - czy to wlasnosc kulturowa ludzkosci(Tolkien), czy jezyka(tlumaczenie Skibniewskiej),
czy oryginalny patent jednego naukowca - zmienic tylko i wyłącznie na masowa produkcje zielonych papierow. Nie bedzie tu czyms szokujacym, jesli wskaze palcem na wielkie koncerny medialne. Imo waznym materialem do zastanowienia sie jest niedawny wyrok w sprawie reklamy, ktora wykorzystala popularne i powszechnie znane slowa
z filmu "Seksmisja". Otoz ten wyrok, jak dla mnie, bardzo slusznie stwierdza, ze slowa "ciemnosc widze ciemnosc" nie sa jakims opatentowanym cudem tylko zwyklymi slowani i nawiazaniem do znanego utworu, ale sorki, nikt nie ma patentu na "ciemnosc wiedze ciemnosc", bo gdyby tak bylo, to pan Skibinski, wygralby sad z wszystkimi polskimi tlumaczami i autorami po kolei, od kazdego
moglby pobierac kase za "opatentowane" przez Pania Marie
"krasnoludy","niziolki" itp..., a spadkobiercy Miltona, pobieraliby kase
od kazdego uzytkownika, ktory gdzies na tej planecie w swej pracy, filmie, ksiazce i innych dzielach uzylby slowa "pandemonium". I to wlasnie, co niektorzy chca zrobic w kwestii swoistego "opatentowywania" _roznych czesci skladowych_ literackich i filmowych dziel, ich roznych hasel, tytulow, nazwisk, nazw, nawet pojedynczych slow, zdan, nie wiem czy nie wielokropkow i sposobu opracowania bibliografi, bo przeciez wszystko jest mozliwe Super śmiech , to wlasnie przypomina mi pandemonium. Skoro chcemy patentowac konkretne slowa, ktore inny autor kiedys wymyslil, i traktujemy literature, film, muzyke itp nie jako calosc odrebna utworu, ale jako zbior opatentowanych czesci, to czemu
nie zrobic tego samego z dzialmi naukowymi ? Z wzorami fizycznymi i chemicznymi ? Albo z slownictwem folklorystycznym, ktorego nie wolno bedzie uzywac np archeologowi ? Czy spadkobiercy pana, ktoremu przysnil sie model czasteczki wegla, pobieraja oplate od wszystkich uczonych badajacych te czasteczke ? Bo skoro w utworze literackim,
na przyklad w opowiadaniu dziejacym sie wspolczesnie (nie fanfikowym albo i fanfikowym, czyli wzorowanym,inspirowanym,retelingowanym),
postac "nielegalnie" uzyje slow np Harry Potter, to czemuzby nie zrobic nielegalnymi uzytkowania konkretnych slow, zdan, i teorii pomiedzy naukowcami ? Pandemonium i paranoja. Ot, co. Dla mnie granica jest kwestia zarobkowania na czyims materiale. Uzytkowac moze kazdy, bo przeciez nikt normalny nie tworzy zeby lezalo w szufladzie, ale dogadywac sie z autorem na temat podzialu pieniedzy nalezy w chwili kiedy ten drugi uzytkownik zacznei zarabiac. Oczywiscie w niektorych kwestiach obyczajnie byloby porozumiec sie z autorem, poinformowac
o zamiarach uzytkowania - o ile nie wchodzi tu kwestia zarabiania.
Jezeli mam byc nazywana zlodziejem, bo czasem kseruje ksiazki, ktorych nie ma w ksiegarniach a nie ma, bo nie drukuja 5 tysiecy tylko 500 sztuk. Nie wiem czemu, ale imo w koncu skads ten papier na nowe ksiazki trzeba brac, a nie zawsze pod reka jest dostateczna ilosc makulatury, choc recykling to byloby dla kazdej strony lepsze rozwiazanie, a czasem przeszkoda jest to, ze nie da sie wyciac wszystkich lasow _na raz_, czego pewnie niektorzy chcieliby dokonac. Elfik Ale przykro mi, bo to sie w prawie nazywa sila wyzsza Elfik A mnie poinformowano, ze producent kserokopiarek
ma oddawac wlascicielom praw specjalna oplate, ktora wlicza w cene sprzedawanego urzadzenia, a jesli tak jest, to przykro mi ale ja wierze (zasada dobrej wiary) producentowi kopiarki, ze ta oplate uiszcza i nie musze sie z tego nikomu tlumaczyc. Nalezaloby pozamykac ludzi, ktorzy wynalezli kopiarke, drukarke, mp3, cd-rom, minidysk, oraz wieczne pioro Śmiech Nie powstrzymamy technologii, bo tez rozwija sie ja, by zarabiac, kazdy chce zarabiac. Chcialabym aby polskie prawo patentowe i autorskie nie zamienilo sie w prawo handlowe. A do tego daza lobbysci z wielkich koncernow. Jestem wiec zlodziejem, bo kupuje ksiazki ?
Bo kupuje u kogos kto ma ten towar, i nie przyjmuje do wiadomosci,
ze inny handlowiec (wydawnictwo, ksiegarnia) nie ma i dlatego narzeka ?Bo kupuje kopie ksero, powolujac sie na norme dobrej wiary ? Bo kupuje rzeczy, ktore sa mi niezbednie potrzebne, a ktore do niczego
sie nie przydadza w czesciach - 22 strony ?
Wkurzylam sie, wybaczcie. Uśmiech Jesli ksiazka kosztuje 80 zl a jej ksero
30, to chyba logiczne, ze mam, jako konsument prawo do wybrania tanszej oferty ? Skoro producenci i wydawcy operuja - w przypadku tworczosci - takimi slowami jak handel, konsument i towar, to ja
rowniez mam prawo nimi operowac. I nazwyac to po imieniu - jestem konsumentem i mam swoje prawa. Np podanie do sadu, za znieslawienie.
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Ariena
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 02 Wrz 2002
Wpisy: 141
Skąd: Anorien


Wysłany: 10-11-2003 00:29    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Owszem prawo do domagania sie odszkodowania mają, ale czy jest w tym jakiś sens. Teraz większość ludzi posługuje sie tymi terminami więc zarzut tylko wobec Ambera jest niesprawiedliwy. Zwroty tak popularne powinni włączać to spuścizny języka, bo czy ktoś sobie wyobraża jakieś inne nazwy dla elfów czy krasnoludów? Najważniejsze jest dobro czytelnika- w końcu z tego żyją, więc taki incydent świadczy o lekkim materialiźmie pana S. lub zbytniej gorliwości, albo o jednym i drugim.
_________________
,,Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich... Gdy patrzysz w otchłań, ona też spogląda w ciebie..."
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 10-11-2003 20:29    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Therem napisał(a):


Na Zachodzie praktykuje się zastrzeganie imion własnych występujących w pewnych kontekstach, np. literackich (jak "Conan"


jak mozna zastrzec imie Conan ? Przeciez to prawdziwe imie walijskie, bretonskie i kornijskie. Byl Conan Doyle, i byli ksiazeta bretonscy. To i ja, cholibka, moge zastrzec sobie moje imona Magdalena, Karolina, Joanna, zeby nikt inny ich nie nosil ? To jakas paranoja Język
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 11-11-2003 14:17    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

TallisKeeton napisał(a):
jak mozna zastrzec imie Conan ? Przeciez to prawdziwe imie walijskie, bretonskie i kornijskie. Byl Conan Doyle, i byli ksiazeta bretonscy. To i ja, cholibka, moge zastrzec sobie moje imona Magdalena, Karolina, Joanna, zeby nikt inny ich nie nosil ? To jakas paranoja Język
poz
tal

Tallis porusza tutaj ważną kwestię, o ktorej już zresztą parę razy pisałem, to jest naduzywania praw autorskich. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że dotyczą one działa jako calości - ksiązki, opowiadania, eseju,obrazu itd.
Nie mam tez wątpliwości, ze każde wydanie takiej pozycji przez kogokolwiek, powinno wiązać się z dywidendami dla autora.
Jednak, czy to dotyczy każdego elementu zbioru zawartego w danej pozycji, to już inna sprawa. Bys może powinno dotyczyc każdego oryginalnego elementu takiego zbioru, tylko takich jest bardzo niewiele. czy można opatentować imie Boromir, nie bo takie istnieje chociażby na Balkanach, czy można opatentowac nazwe własną hobbit, jak sie wydaje nie, bo używano jej przed powstaniem ksiązek Tolkiena, czy można optentowac termin jurajski - tego nawet nie skomentuję.
To jest popadanie w paranoje i kompletna bzdura.
To tak jakby po na malowaniu przez jednego malarza łopaty chocby jako małoznaczącego elementu tła, zakazać nastepnym malarzom malowania łopat, no chiba, że uzyskaliby zgodę tego pierwszego.
Dziełem oryginalnym, jest (i to nie zawsze) samo dzieło jako calość, a nie poszczegole elementy (najczęsciej nieoryginalne), ktore na to dzieło sie składają.

Mamy bowiem do czynienia, z naduzywaniem praw autorskich a nie ich obroną, mamy do czynienia z chęcią przekształcenia sztuki w towar taki sam jak mydło. A nawet gorzej bo nikt nie zakazuje wami oddawania, pozyczania, czy nawet odsprzedawania zakupionego przez was mydła.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 04-08-2005 22:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

Mamy bowiem do czynienia, z naduzywaniem praw autorskich a nie ich obroną, mamy do czynienia z chęcią przekształcenia sztuki w towar taki sam jak mydło. A nawet gorzej bo nikt nie zakazuje wami oddawania, pozyczania, czy nawet odsprzedawania zakupionego przez was mydła.


Własnie M.L. chodzi mi o to, że producenci często jakąś sprawę o prawa lub same prawa, traktują tak, jak im akurat wygodniej. Jeśli coś dotyczy ich praw, daną rzecz traktują jako _sztukę_, ale kiedy indziej znów traktują ją, jako _towar_. Ale jednocześnie, w przypadku kolizji z prawami konsumenta będą traktować dany przedmiot praw, jako sztukę. Jesli coś jest towarem, jak uważają, to również konsument powinien mieć prawo traktować to, jak towar, (sprzedac, wymienić, żądać praw konsumenta-do wyboru lepszej oferty i niższej ceny itp) a nie z taką atencją, jak twórczosć. Jeśli jednak jest to twórczość to utwór podlega ochronie wyłącznie, jako _całość_. Automatycznej ochronie, bez żadnych zgłoszeń i zabiegów ze strony twórcy, natomiast poszczególne częsci, takie, jak nazwy, podlegałyby ochronie tylko, gdyby zostały zastrzeżone. Acz na szczęście w naszym kraju nie można jeszcze zastrzec wszystkiego co się nawinie. Bez tego zastrzegania żadna nazwa nie może być uznawana za czyjąś _wyłączną_ własność. M.S. ani jej spadkobiercy nie zastrzegli jej nazw. A całości jej utworu nikt im nie ukradł, ani nie zbezcześcił Uśmiech
Co do paranoi zastrzegania wszystkiego co się naiwnie, kiedys w tygodniku Forum przeczytałam, że pewna właścicielka salonu fryzjerskiego z Francji, została podana do sądu, ponieważ swoją stronę
w śieci zatytułowała...własnym imieniem. Niby nic w tym dziwnego, ale na nieszczęście dla tej pani, od lat...wielu, nosi ona
imię Milka Śmiech Śmiech Śmiech
Zastanówmy się teraz do czego może dojść, jeśli u nas bedzie się pogłębiać tak rozbuchana komercjalizacja.
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Temat: Amber idzie na wojnę - spadkobiercy Skibniewskiej żądają... (Strona 2 z 3)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.