Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Człowiek wiernego serca nieraz miewa krnąbrny język." Theoden, Władca Pierścieni


Temat: Fingon i jego harfa (Strona 3 z 4)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Silmarillion Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JS
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 02 Kwi 2014
Wpisy: 115
Skąd: East of the Moon


Wysłany: 10-04-2016 18:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Czy przypadkiem Fingon nie był w tym momencie już zrezygnowany i przekonany o porażce misji, a ta pieśń nie miała być jego "ostatnią chwalebną bitwą"? Co nie tłumaczy zabrania harfy, ale tłumaczy brak ostrożności.
_________________
But a happy ever after is a dream that won't come true.
Powrót do góry
 
 
Asa
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 23 Sty 2016
Wpisy: 33



Wysłany: 10-04-2016 19:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
On po prostu nie wiedział, na co się, tak naprawdę, porywa. Owszem, miało być ryzykownie, miało być trudno, ale koniec końców ta akcja miała szanse powodzenia.


No dobrze, przyznaję, brak świadomości znacząco Fingonowe nadzieje usprawiedliwia, jednak z drugiej strony i tak był to plan aż nadto ambitny (by nie powiedzieć szalony).

Cytat:
Czy przypadkiem Fingon nie był w tym momencie już zrezygnowany i przekonany o porażce misji, a ta pieśń nie miała być jego "ostatnią chwalebną bitwą"? Co nie tłumaczy zabrania harfy, ale tłumaczy brak ostrożności.


W moim odczuciu tak to właśnie było. Raczej nie sposób założyć, że zrobił sobie przerwę w wędrówce i postanowił umilić ją muzyką. Zrezygnowanie i desperacja sprawiły być może, że po prostu już mu było wszystko jedno.

Zawsze mi to trochę Fingolfina i jego ostatni pojedynek przywodziło na myśl. Próbowałem, nie wyszło, wiem że nie mam szans, ale choć stanę przed wrogiem twarzą w twarz. Może i Fingon w całej tej desperacji taki sobie przewidział koniec.
(Choć mądry elf powinien odwrócić się na pięcie i po cichu wrócić do domku - czyżby duma nie pozwalała?)

_________________
"Fantasy is escapist, and that is its glory.
If a soldier is imprisioned by the enemy, don’t we consider it his duty to escape?"
Powrót do góry
 
 
Tici
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lis 2004
Wpisy: 490
Skąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith


Wysłany: 10-04-2016 20:14    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Asa napisał(a) (zobacz wpis):
Cytat:
Czy przypadkiem Fingon nie był w tym momencie już zrezygnowany i przekonany o porażce misji, a ta pieśń nie miała być jego "ostatnią chwalebną bitwą"? Co nie tłumaczy zabrania harfy, ale tłumaczy brak ostrożności.


W moim odczuciu tak to właśnie było. Raczej nie sposób założyć, że zrobił sobie przerwę w wędrówce i postanowił umilić ją muzyką. Zrezygnowanie i desperacja sprawiły być może, że po prostu już mu było wszystko jedno.

Zawsze mi to trochę Fingolfina i jego ostatni pojedynek przywodziło na myśl. Próbowałem, nie wyszło, wiem że nie mam szans, ale choć stanę przed wrogiem twarzą w twarz. Może i Fingon w całej tej desperacji taki sobie przewidział koniec.
(Choć mądry elf powinien odwrócić się na pięcie i po cichu wrócić do domku - czyżby duma nie pozwalała?)


Może nie tyle duma, co poczucie, że nie może zawieść przyjaciela? Swoja drogą, co go natchnęło, by iść i szukać tego jednego jeńca? Czemu on, a nie bracia?
Co do rozpaczy, zgadzam się. Jest przecież w Sillu:
Cytat:
Wspiął się wysoko na zbocze Thangorodrimu i z rozpaczą spojrzał z góry na spustoszoną okolicę; nie mógł jednak znaleźć żadnej ścieżki czy choćby szczeliny, którędy mógłby przedostać się do wnętrza fortecy Morgotha. Wreszcie nie zważając na orków, czających się w ciemnych jaskiniach pod ziemią, chwycił swoją harfę i zaczął śpiewać piękną pieśń o Valinorze,

Widać, że nie przewidział, na co się porywa.

Porównanie do Fingolfina też dobre - chyba cała rodzina miała skłonność do takich gestów (potem jeszcze Turgon w Gondolinie, gdy stoi na szczycie wieży zamiast rozsądnie uciekać z córką, zięciem i wnukiem)

_________________
"Good girls go to heaven, bad girls follow their cats." Przy tylu kotach... raczej nie jestem grzeczną dziewczynką Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
JS
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 02 Kwi 2014
Wpisy: 115
Skąd: East of the Moon


Wysłany: 10-04-2016 20:16    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

W moim odczuciu cała historia Noldorów - od buntu Feanora po próbę wykradzenia Silmarili po Wojnie Gniewu - to historia triumfu emocji nad zdrowym rozsądkiem - i dyskutowany tu epizod świetnie się w ten temat wpisuje.
_________________
But a happy ever after is a dream that won't come true.
Powrót do góry
 
 
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 600



Wysłany: 11-04-2016 20:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):
Właśnie ja jeszcze kupuję, że Fingon zabrał ze sobą jakąś poręczną harfę. Uczynek Tuora to potwierdza - z jednej strony zwyczaj elfów, który Tuor przejął, z drugiej - zwyczaj JRRT do kopiowania swoich własnych pomysłów. Ale już używanie tej harfy na terytorium wroga uważam za pomyłkę. Romantyczny wymysł, który nijak się ma do podróżowania niezauważonym i przetrwania.

Rozsądek każe się zgodzić, ale w świecie Tolkiena nie zawsze górą jest rozsądek, ale właśnie emocje, porywy, gwałtowne czyny itd.
Pierwszy przykład to hufce Fingolfina po przebyciu Helcaraxe :


Silmarillion napisał(a):
Ze znacznie zmniejszonym hufcem stanął wreszcie Fingolfin w Krainach Zewnętrznych. Nie kochali Feanora ani jego synów ci, którzy znowu szli jego śladem i w Śródziemiu zadęli w trąby o pierwszym wschodzie Księżyca.


Silmarillion napisał(a):
gdy Księżyc wstał nad ciemnościami wschodu, Fingolfin kazał zadąć w srebrne trąby i rozpoczął pochód przez Śródziemie, a cienie prowadzonych przez niego Noldorów kładły się przed nimi długie i czarne.


Silmarillion napisał(a):
lecz gdy hufiec Fingolfina wkraczał do Mithrimu, na zachodnim niebie ukazało się płomienne Słońce; Fingolfin kazał rozwinąć błękitno-srebrne chorągwie i zadąć w trąby, a pod jego stopami wykwitały z ziemi kwiaty. Tak się skończyła era gwiazd.


Jak widać na taką przeprawę po lodzie przez Helcaraxe i po bratobójczej walce a nadal Elfy miały rzeczy powiedzmy mało przydatne i obciążające ich w wędrówce , czyli trąby, tak na przekór temu rozsądkowi i logice.
Wyjaśnienie może być tylko jedno, że muzyka musiała mieć dla nich pierwszorzędne znaczenie i faktycznie być może w ich muzyce było jakieś dalekie echo muzyki Ainurów.

A to poniżej to opisywany wyczyn Fingona:


Silmarillion napisał(a):
Pod osłoną ciemności nasyłanych przez Morgotha zakradł się pod jego twierdzę. Wspiął się wysoko na zbocze Thangorodrimu i z rozpaczą spojrzał z góry na spustoszoną okolicę; nie mógł jednak znaleźć żadnej ścieżki czy choćby szczeliny, która by umożliwiła mu przedostanie się do wnętrza fortecy. Wreszcie nie zważając na to, że mogą usłyszeć go orkowie zaczajeni w ciemnych jaskiniach pod ziemią, chwycił swoją harfę i zaczął śpiewać pieśń o Valinorze, ułożoną przez Noldorów, zanim jeszcze synowie Finwego powaśnili się między sobą. Śpiew rozległ się w posępnych kotlinach, które dotychczas nie słyszały nic prócz wrzasków strachu i bólu. Dzięki pieśni Fingon znalazł tego, kogo szukał. Nagle bowiem, gdy się wzbiła w górę, z daleka i z wysoka odpowiedział jej słaby głos.
To umęczony Maedhros śpiewał. Fingon wspiął się do stóp urwistej ściany, na której wisiał jego przyjaciel, lecz dalej wejść nie mógł; zapłakał widząc, jak okrutną torturę wymyślił Morgoth dla jeńca.


To w sumie był chyba pierwszy raz by Elf w takiej sytuacji używał muzyki by się wspomóc, znaleźć natchnienie, drogę czy wreszcie nadzieję w beznadziejnej sytuacji.
Potem jeszcze był pojedynek Fingolfina z Morgothem, gdy Fingolfin wyzwał za pomocą rogu i swojego głosu Morgotha a ten nie był w stanie odrzucić wyzwania, choć te dźwięki wystraszyły go oraz późniejszy wyczyn Luthien.[/quote]
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3820
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 11-04-2016 23:45    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Pochód Hufca Fingolfina to zupełnie inna bajka. To armia z taborami i rodzinami, która wbrew rozkazom/zaleceniom Fëanora nie podróżowała "lekko", szczególnie ludzie Finarfina. Zatem mieli nie tylko trąby i sztandary (których sama zresztą pozwoliłam sobie użyć inaczej niż ustawa przewiduje (link)), ale i inne mniej lub bardziej przydatne tobołki. Fingon zaś wyprawił się w pojedynkę na misję zwiadowczo-ratunkową, to zupełnie inne wyprawy - wędrówka ludów vs komandos na wrogim terenie. Setki - tysiące? - Noldorów wprost z Amanu mogły trąbić i krzyczeć pod wrotami Angbandu, pojedynczy tajniak powinien zachować ciszę. No, chyba, że przez to właśnie lekkomyślne zachowanie otrzymał przydomek "the valiant" - wcale nie za uratowanie Maedhrosa, tylko za brawurę. W każdym razie po pierwszym wybuchu radości:

Silmarillion - Powrót Noldorów napisał(a):
Przerażeni potężnym nowym światłem, słudzy Morgotha uciekli do Angbandu; Fingolfin przeszedł przez Dor Daedeloth, nie spotykając oporu ze strony wroga; który się ukrył pod ziemią. Hufiec elfów zaatakował bramę Angbandu tak, że wieżyce Thangorodrimu zadrżały od dźwięku srebrnych trąb, a umęczony Maedhros usłyszał je i krzyknął głośno, lecz głos jego zagłuszyły echa odbijające się od skał.
Fingolfin, innego niż Fëanor temperamentu i świadomy podstępów Morgotha, wycofał się z Dor Daedeloth w kierunku Mihrimu; spodziewał się bowiem zastać tam synów Fëanora, a poza tym chciał się znaleźć za murem Gór Cienia, aby jego hufiec mógł w spokoju odpocząć i odzyskać siły; zobaczywszy potęgą Angbandu nie łudził się, że samym rykiem trąb zdoła zburzyć tę twierdzę.

Jak widać Fingolfin wykazuje się odrobiną pomyślunku i wycofuje w bezpieczną okolicę. Poza tym wg opublikowanego Silmarillionu jeszcze nie miał styczności z wojskami Morgotha, nikt z jego hufca nie zginął w zbrojnym starciu, mamy tylko radość z Księżyca, Słońca i w końcu wejścia na "suchy ląd". Nie wiemy jakby było w wersji ostatecznej w redakcji JRRT, ale podejrzewam, że Noldorowie zareagowaliby tak samo, może nawet jeszcze śmielej po pierwszej wygranej bitwie. Mieli w sobie nadal moc Amanu i myśleli, że świat należy do nich.
Jak nie raz gdybaliśmy Noldorowie (i generalnie Quendi, ale szczególnie Noldorowie którzy dotąd żyli "pod kloszem") na tym etapie jako rasa są nadal młodzi, daleko im do mędrców III Ery. Jak pisze JS - działają na bazie emocji, nie rozumu, trochę czasu im zajmie nabranie rozwagi.

Nie sądzę by była jakaś magia w rogu Fingolfina, gdy wzywał Morgotha na pojedynek. Melko nie mógł odmówić, bo wszyscy jego poddani słyszeli to wyzwanie. Ale co do harfy coraz bardziej skłaniam się ku hipotezie "muzyki mocy". Tak, jak Quendi mieli widzenia przyszłości, tak i mogli od czasu do czasu wpłynąć na rzeczywistość graną przez siebie muzyką, a co bardziej uzdolnieni - pieśnią. Tyle, że o ile pieśni mocy używano świadomie, tak przypadki wpływu muzyki na wydarzenia wydają się być niezależne od woli grających, podobnie do przepowiedni. Może wypływają z emocji, którymi kierują się bohaterowie? IMO Fingon zrobił to w geście rozpaczy, zagubienia, a nie świadomie. I miał szczęście.

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 600



Wysłany: 13-04-2016 19:53    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To:
Aragorn7 napisał(a) (zobacz wpis):
Rozsądek każe się zgodzić, ale w świecie Tolkiena nie zawsze górą jest rozsądek, ale właśnie emocje, porywy, gwałtowne czyny itd.
Pierwszy przykład to hufce Fingolfina po przebyciu Helcaraxe :


Silmarillion napisał(a):
Ze znacznie zmniejszonym hufcem stanął wreszcie Fingolfin w Krainach Zewnętrznych. Nie kochali Feanora ani jego synów ci, którzy znowu szli jego śladem i w Śródziemiu zadęli w trąby o pierwszym wschodzie Księżyca.

Jak widać na taką przeprawę po lodzie przez Helcaraxe i po bratobójczej walce a nadal Elfy miały rzeczy powiedzmy mało przydatne i obciążające ich w wędrówce , czyli trąby, tak na przekór temu rozsądkowi i logice.
Wyjaśnienie może być tylko jedno, że muzyka musiała mieć dla nich pierwszorzędne znaczenie i faktycznie być może w ich muzyce było jakieś dalekie echo muzyki Ainurów.


W sumie moja refleksja i odpowiedź na Twój wpis :
Cytat:
więc mimo, iż Noldorowie mieli podróżować "lekko" i zabrać z Amanu tylko to, co niezbędne, nasz bohater zabrał ze sobą harfę i przeszedł z nią przez Helcaraxë aż do Beleriandu. Nie zgubił, nie popsuł, mróz jej nie zniszczył, nie przydała się na podpałkę - jakimś cudem przetrwała. A może zdobył/otrzymał harfę już na miejscu? To chyba bardziej prawdopodobne.


więc mieli trąby, które wcale nie są łatwiejsze w transporcie a nie mogli mieć harf? Na 100% też mieli. A to, że na taki "partyzancki rajd" Fingon wziął ze sobą harfę - no cóż niosąc ją jak tarcze na plecach to nic nie wazy i nie przeszkadza, a jeśli to była jego ulubiona to na pewno sama jej obecność na plecach dodaje otuchy. Również użycie w beznadziejnej sytuacji świadczy zarówno o desperacji, jak i może zwątpieniu w powodzenie akcji - na zasadzie "niech się dzieje co chce - jest mi już wszystko jedno"...
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3820
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 06-05-2016 15:11    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja myślałam raczej o tym, że harfy sa drewniane, zgadza się? A podczas przeprawy przez Helcaraxë wszystko, co można poświecić pewnie zostało spalone, bo skąd tam jakieś drewno? Więc jeśli mieli nadprogramowe ciuchy, książki, zwoje, instrumenty, cokolwiek, co się pali to poszło z dymem. Ale też spokojnie mogli odtworzyć instrumenty na miejscu. Jakby nie patrzeć, Fingon harfę miał.

Ale właśnie - może nie harfę, a jakiś odpowiednik gęśli? Taką kieszonkową gęśl (co za słowo!) spokojnie mógł ze sobą zabrać:


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



Więcej o instrumencie:
http://www.gadki.lublin.pl/gadki/artykul.php?nr_art=2106

Większa wersja brzmi lepiej, ale tu spokojnie możemy założyć, że elficki odpowiednik był bardziej finezyjny od gęśli gdańskiej:

Link


I wersja z mocą, ścieżka dźwiękowa pod Thangorodrim. To pewnie będzie wspomniana w artykule skandynawska lira smyczkowa - FMF 2015, w roli Fingona Einar Selvik z Wardruny, utwór ze ścieżki do serialu Wikingowie:

Link


Wersja bez orkiestry - Völuspa - od 2m18s:
vhttps://youtu.be/zbT8vzX4sZY?t=2m18s:

Link

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Silmarillion Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Temat: Fingon i jego harfa (Strona 3 z 4)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.