Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Wszystkie drogi są teraz zakrzywione." Dunedainowie, Silmarillion


Temat: Fingon i jego harfa (Strona 1 z 4)

Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Silmarillion Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3807
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 08-04-2016 01:31    Temat wpisu: Fingon i jego harfa Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Lata minęły, a mnie nadal nurtuje po co Fingon zabrał ze sobą harfę? Zdziwienie hmmmm... wszystko mi się pomieszało


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



http://namecchan.deviantart.com/art/Fingon-the-Valiant-Speed-Paint-5255 95514
(To pewnie obraz z innego, neutralnego momentu.)

The Silmarillion - Of the Return of the Noldor napisał(a):
Therefore he dared a deed which is Justly renowned among the feats of the princes of the Noldor: alone, and without the counsel of any, he set forth in search of Maedhros; and aided by the very darkness that Morgoth had made he came unseen into the fastness of his foes. High upon the shoulders of Thangorodrim he climbed, and looked in despair upon the desolation of the land; but no passage or crevice could he find through which he might come within Morgoth's stronghold. Then in defiance of the Orcs, who cowered still in the dark vaults beneath the earth, he took his harp and sang a song of Valinor that the Noldor made of old, before strife was born among the sons of Finwë; and his voice rang in the mournful hollows that had never heard before aught save cries of fear and woe.

Thus Fingon found what he sought. For suddenly above him far and faint his song was taken up, and a voice answering called to him.


Odważył się więc na czyn, który słusznie zapisano w poczet najchlubniejszych zasług książąt Noldorów. Sam, nie zwierzając się ze swych zamiarów nikomu, wyruszył na poszukiwanie Maedhrosa. Pod osłoną ciemności nasyłanych przez Morgotha zakradł się pod jego twierdzę. Wspiął się wysoko na zbocze Thangorodrimu i z rozpaczą spojrzał z góry na spustoszoną okolicę; nie mógł jednak znaleźć żadnej ścieżki czy choćby szczeliny, która by umożliwiła mu przedostanie się do wnętrza fortecy. Wreszcie nie zważając na to, że mogą usłyszeć go orkowie zaczajeni w ciemnych jaskiniach pod ziemią, chwycił swoją harfę i zaczął śpiewać pieśń o Valinorze, ułożoną przez Noldorów, zanim jeszcze synowie Finwego powaśnili się między sobą. Śpiew rozległ się w posępnych kotlinach, które dotychczas nie słyszały nic prócz wrzasków strachu i bólu.

Dzięki pieśni Fingon znalazł tego, kogo szukał. Nagle bowiem, gdy się wzbiła w górę, z daleka i z wysoka odpowiedział jej słaby głos.


Nie był bardem, ale grał na harfie. Pewnie większość Quendich potrafiła grać na wielu instrumentach. Może lubił grać nie tylko dla przyjemności, ale i dodania sobie i innym otuchy, więc mimo, iż Noldorowie mieli podróżować "lekko" i zabrać z Amanu tylko to, co niezbędne, nasz bohater zabrał ze sobą harfę i przeszedł z nią przez Helcaraxë aż do Beleriandu. Nie zgubił, nie popsuł, mróz jej nie zniszczył, nie przydała się na podpałkę - jakimś cudem przetrwała. A może zdobył/otrzymał harfę już na miejscu? To chyba bardziej prawdopodobne. Jakkolwiek to się stało Fingon harfę miał i zabrał ze sobą na Thangorodrim.


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



Cały komiks: http://fieldofheathers-stuff.tumblr.com/post/58942653426/

Wyobrażam sobie, że dobrze wiedział, gdzie się wybiera, że przyjdzie mu iść przez góry spowite trującymi oparami i dymem, więc wyprawę odpowiednio zaplanował. W końcu chciał Maedhrosa uwolnić, a nie bohatersko zaginąć w Górach Żelaznych. Chociaż w zasadzie plan to był szalony Z przymrużeniem oka Zatem miał przy sobie sprzęt do wspinaczki (elfickie liny), broń, wodę, suchy prowiant, strój nierzucający się w oczy (żadnego złota we włosach i srebrnych sztandarów Z przymrużeniem oka ). Co tylko potrzebne na takiej misji, ale jak najlżej i harfa mi tu nijak nie pasuje, to jedynie zbędny balast. To trochę jak komandos zabierający ze sobą gitarę na tajną misję Złośliwy uśmiech


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



http://ironhill.blog101.fc2.com/blog-entry-235.html

Nawet jeśli to była naprawdę mała harfa (lira? drumla? grał na łuku?), to czy ktokolwiek hałasowałby na tajnej, jednoosobowej misji w sercu wrogiego terenu? :|

No, chyba, że kiedy Fingon "z rozpaczą spojrzał z góry na spustoszoną okolicę" poddał się i uznał, że pieśń będzie ostatnią rzeczą, jaką zrobi na Ardzie (a przynajmniej zanim się odrodzi.) Nie mógł przewidzieć, że orkowie zostawią go w spokoju, ani, że otrzyma pomoc. Może to było przeczucie, ostatni promyk nadziei... Jakby nie kombinować, moim zdaniem przede wszystkim nie powinien mieć przy sobie żadnej harfy, co najwyżej w akcie rozpaczy/przebłysku nadziei zanucić pieśń bez akompaniamentu. To by było bardziej naturalne w tej sytuacji, choć mniej widowiskowe.

Przy okazji, rozprawił się z tym tematem jakiś fan fik? Sensownie, z humorem, w ogóle? A może ktoś już temat rozpracował w jakimś eseju czy sam autor wytłumaczył w liście, komentarzu na marginesie i niepotrzebnie się trudzę? Uśmiech Saurona ;D

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
Elbereth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 06 Kwi 2006
Wpisy: 330
Skąd: Hamburg


Wysłany: 08-04-2016 11:18    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Nawet jeśli to była naprawdę mała harfa (lira? drumla? grał na łuku?)


Ja wiem. On sobie ją sam ukręcił! No wiesz, wystrugał, struny z cięciwy, czy czegoś tam co miał pod ręką i już. Potrzeba matką wynalazków Elfik
Boski komiks, poprawił mi humor Love

Mniej zabawny przykład z rzeczywistości. Czytałam poruszającą historię syryjskiego uchodźca, który na tułaczkę zabrał ze sobą gitarę. Instrument połamał mu grecki personel któregoś z obozów. Tak więc, już zupełnie serio, może Tolkien znał przykłady żołnierzy zabierających ze sobą instrumenty muzyczne na wojnę, jako ostatnią nitkę człowieczeństwa w piekle?
Powrót do góry
 
 
Sędziwojka
Lady of Casterly Rock


Dołączył(a): 23 Gru 2007
Wpisy: 1059
Skąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus
Nieobecny(a): Far away. In the Halls of Mandos.

Wysłany: 08-04-2016 17:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ta harfa to wyjątkowo nieporęczna. Tolkien chyba chciał zabłysnąć i stworzyć wydarzenie godne eposu, żeby fanki M & F mogły się podniecać. Język Kto by się przejmował, że to duże i niedogodne ustrojstwo, skoro Fingon taki bohaterski i śpiewa niczym minstrel swojej lubej! Jestem rozwalony
A mógł sobie harmonijkę wziąć, tak jak Włóczykij! wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Efekt byłby podobny, a ciężar do noszenia o wiele mniejszy.

A tak właściwie to wpadłam tu, żeby pochwalić obrazek Namecchan, podany przez Sirielle.

Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Facjata i te spiczaste uszy mi nie odpowiadają, za to szalenie podoba mi się kolorystyka, cyfrowe impasto oraz niewykończenie, szczególnie widoczne w partii rąk. Świetne tło i subtelna aureola (czyżby Fingon był aniołem?). Jestem za

_________________
And who are you
The proud Lord said
That I should bow so low (…)
And so he spoke, that lord of Castamere,
But now the rains weep o'er his hall, with no one there to hear.

Deviantart | Herbaciane zapiski | Tumblr
Powrót do góry
 
 
Tici
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lis 2004
Wpisy: 490
Skąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith


Wysłany: 09-04-2016 18:29    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sędziwojka napisał(a) (zobacz wpis):
Ta harfa to wyjątkowo nieporęczna. Tolkien chyba chciał zabłysnąć i stworzyć wydarzenie godne eposu, żeby fanki M & F mogły się podniecać. Język Kto by się przejmował, że to duże i niedogodne ustrojstwo, skoro Fingon taki bohaterski i śpiewa niczym minstrel swojej lubej! Jestem rozwalony


Harfa nieporęczna jak nieporęczna - ta z tej ilustracji, owszem, niewygodna (przy okazji - obrazek śliczny Uśmiech ) Ale na zeszłorocznym Tolk Folku była harfiarka, Basia Karlik i jej harfa, cudnie zresztą brzmiąca, była zupełnie inna. A przede wszystkim, była możliwa do całkiem swobodnego przenoszenia.
Ktoś postury Fingona mógł traktować taką harfę jak niewielki plecak.

_________________
"Good girls go to heaven, bad girls follow their cats." Przy tylu kotach... raczej nie jestem grzeczną dziewczynką Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Sędziwojka
Lady of Casterly Rock


Dołączył(a): 23 Gru 2007
Wpisy: 1059
Skąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus
Nieobecny(a): Far away. In the Halls of Mandos.

Wysłany: 09-04-2016 23:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tici napisał(a) (zobacz wpis):
Harfa nieporęczna jak nieporęczna - ta z tej ilustracji, owszem, niewygodna (przy okazji - obrazek śliczny Uśmiech ) Ale na zeszłorocznym Tolk Folku była harfiarka, Basia Karlik i jej harfa, cudnie zresztą brzmiąca, była zupełnie inna. A przede wszystkim, była możliwa do całkiem swobodnego przenoszenia.
Ktoś postury Fingona mógł traktować taką harfę jak niewielki plecak.
Nawet jeśli harfa jest wielkości niewielkiego plecaka, to nadal dodatkowy i niepotrzebny balast w przypadku Fingona. Uśmiech
_________________
And who are you
The proud Lord said
That I should bow so low (…)
And so he spoke, that lord of Castamere,
But now the rains weep o'er his hall, with no one there to hear.

Deviantart | Herbaciane zapiski | Tumblr
Powrót do góry
 
 
Elbereth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 06 Kwi 2006
Wpisy: 330
Skąd: Hamburg


Wysłany: 10-04-2016 00:29    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sędziwojka napisał(a) (zobacz wpis):
Tici napisał(a) (zobacz wpis):
Harfa nieporęczna jak nieporęczna - ta z tej ilustracji, owszem, niewygodna (przy okazji - obrazek śliczny Uśmiech ) Ale na zeszłorocznym Tolk Folku była harfiarka, Basia Karlik i jej harfa, cudnie zresztą brzmiąca, była zupełnie inna. A przede wszystkim, była możliwa do całkiem swobodnego przenoszenia.
Ktoś postury Fingona mógł traktować taką harfę jak niewielki plecak.
Nawet jeśli harfa jest wielkości niewielkiego plecaka, to nadal dodatkowy i niepotrzebny balast w przypadku Fingona. Uśmiech


No dokładnie, wiem, jak wygląda harfa Basi, ale wożenie instrumentu ze sobą na koncerty, na motorze zresztą, a wyruszanie pieszo na wojnę/w pułapkę/ pewną śmierć, jakoś mi nie pasuje hmmmm...
Powrót do góry
 
 
Tici
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lis 2004
Wpisy: 490
Skąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith


Wysłany: 10-04-2016 00:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Elbereth napisał(a) (zobacz wpis):
No dokładnie, wiem, jak wygląda harfa Basi, ale wożenie instrumentu ze sobą na koncerty, na motorze zresztą, a wyruszanie pieszo na wojnę/w pułapkę/ pewną śmierć, jakoś mi nie pasuje hmmmm...


Owszem, dwie różne rzeczy, ale właśnie zauważyłam, że dla bohaterów Pierwszej Ery harfa wydaje się być równie ważnym elementem wyposażenia, co miecz czy krzesiwo. Z przymrużeniem oka
W opowieści o Tuorze jest wzmianka, że nim wyruszył w drogę, która go na koniec doprowadziła do Gondolinu (z przystankiem w Vinyamarze), zaczął od gry na harfie i śpiewu. Zresztą to przez ten śpiew dostał wskazówkę, dokąd ma iść.
Zbiegły niewolnik, ukrywający się w jaskini, ale zaopatrzył się w harfę i, zgodnie z tekstem, nigdy się z nią nie rozstawał. Język
Tak, wiem, to człowiek a nie elf, ale wśród elfów wychowany. Z przymrużeniem oka Coś w tym chyba jest.

_________________
"Good girls go to heaven, bad girls follow their cats." Przy tylu kotach... raczej nie jestem grzeczną dziewczynką Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 585



Wysłany: 10-04-2016 10:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tici napisał(a) (zobacz wpis):
Elbereth napisał(a) (zobacz wpis):
No dokładnie, wiem, jak wygląda harfa Basi, ale wożenie instrumentu ze sobą na koncerty, na motorze zresztą, a wyruszanie pieszo na wojnę/w pułapkę/ pewną śmierć, jakoś mi nie pasuje hmmmm...


Owszem, dwie różne rzeczy, ale właśnie zauważyłam, że dla bohaterów Pierwszej Ery harfa wydaje się być równie ważnym elementem wyposażenia, co miecz czy krzesiwo. Z przymrużeniem oka
W opowieści o Tuorze jest wzmianka, że nim wyruszył w drogę, która go na koniec doprowadziła do Gondolinu (z przystankiem w Vinyamarze), zaczął od gry na harfie i śpiewu. Zresztą to przez ten śpiew dostał wskazówkę, dokąd ma iść.
Zbiegły niewolnik, ukrywający się w jaskini, ale zaopatrzył się w harfę i, zgodnie z tekstem, nigdy się z nią nie rozstawał. Język
Tak, wiem, to człowiek a nie elf, ale wśród elfów wychowany. Z przymrużeniem oka Coś w tym chyba jest.

Dokładnie Uśmiech zgadzam się w pełni.
Mało tego , gdyż harfa była tez miła Valarom i dopiero gdy Tuor zagrał na niej otrzymał pierwsze wskazówki od Ulma:

Cytat:
Wędrówka Tuora do Vinyamaru
Stało się tak, że pewnego dnia, na początku dwudziestego
trzeciego roku od Nirnaeth, Tuor usiadł przy źródle bijącym nieopodal wejścia do jaskini, w której zamieszkał.
Spojrzał ku chmurnemu zachodowi słońca. Wtedy
właśnie podjął w sercu decyzję, że czas oczekiwania dobiegł końca
i powinien powstać i ruszyć w drogę.
— Opuszczę teraz szare ziemie mych pobratymców, których
już tu nie stało! – zawołał. – Wyjdę na spotkanie memu przeznaczeniu! Ale dokąd mam się skierować? Tak długo i bez powodzenia szukałem Bramy.
Ujął wówczas harfę, z którą nigdy się nie rozstawał, był bowiem biegły w dobywaniu dźwięków z jej strun i nie zważając
na niebezpieczeństwo, zaśpiewał pieśń elfów z Północy głosem
czystym,
daleko niosącym się po pustkowiach. Gdy tak śpiewał,
zdrój u jego stóp zakipiał nagle tak gwałtownie, że woda wystąpiła
z brzegów, spływając z donośnym pluskiem po kamienistym zboczu. Tuor uznał, że oto otrzymał znak, podążył zatem za biegiem
strumienia.
Tym sposobem zszedł z wysokich wzgórz Mithrimu...


I to nie wszystko - następny przykład jak ważna była harfa dla elfów - otóż wśród 12 domów/hufców Gondolidrimów w Gondolinie jeden z nich jako nazwę i emblemat na tarczach posiadał harfę - to właśnie "Dom Harfy".
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Silmarillion Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następna

Temat: Fingon i jego harfa (Strona 1 z 4)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.