Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Głupcem jest ten, kto wchodzi w układy z Morgothem." Hurin, Silmarillion


Temat: Dzień Czytania Tolkiena 2015 i wydarzenia mu towarzyszące (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eilíf
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Sty 2013
Wpisy: 257
Skąd: Wielki Zielony Las (Łagów Lubuski)


Wysłany: 26-03-2015 09:02    Temat wpisu: Dzień Czytania Tolkiena 2015 i wydarzenia mu towarzyszące Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Pomyślałam sobie, że część z nas pewnie miała okazję przez ostatnie dni uczestniczyć w jakiś "wydarzeniach tolkienowskich" mających miejsce w związku z wczorajszym Dniem Czytania Tolkiena. Możeby tak podzielić się wrażeniami i opowiedzieć, co się działo, jak się działo? Bardzo jestem ciekawa, jak obchodzono tenże dzień w innych miastach - ja np. byłam w Poznaniu. Sama z chęcią opowiem, jak było u nas i w czym można było wziąć udział, nawet zdjęcie wrzucę, ale wieczorem, bo studenckie obowiązki wzywają, tymczasem zachęcam do dzielenia się doświadczeniem i historiami: co, gdzie, jak było, jakie odczucia, i tak dalej Uśmiech
_________________
All we have to decide is what to do with the time that is given to us.
J. R. R. Tolkien, The Fellowship of the Ring
Powrót do góry
 
 
Turambar II
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 18 Wrz 2012
Wpisy: 155
Skąd: Dor-lómin


Wysłany: 26-03-2015 21:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja, niestety z braku czasu nie zrobiłem nic tolkienowego. Dowiedziałem się dzisiaj od wykładowcy, że w Opolu miało miejsce Głośne czytanie Hobbita w jednej z bibliotek. Zainteresowanych odsyłam do linku Hobbit
_________________
End? No, the journey doesn't end here. Death is just another path... One that we all must take. The grey rain-curtain of this world rolls back, and all turns to silver glass...
Powrót do góry
 
 
Eilíf
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Sty 2013
Wpisy: 257
Skąd: Wielki Zielony Las (Łagów Lubuski)


Wysłany: 27-03-2015 13:44    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Okej, więc o "Tolkienie w Poznaniu".

Dla zainteresowanych, tu jest strona facebookowa, gdzie można zobaczyć kilka fotek i opisy: link

W sumie "coś" działo się przez trzy dni, począwszy od poniedziałku, kiedy wygłoszone zostały cztery wykłady. Mi najbardziej przypadł do gustu odczyt profesora Sławka o "Szarej polityce" u Tolkiena, ale mowa była również o historii w dziełach Tolkiena, Historii Kullervo oraz tolkienowskich grach komputerowych; ogólnie to wszystko powyższe było interesujące, choć w gry nie gram i nie znam się na nich, więc na ten temat nie potrafię się wypowiedzieć. Wykłady miały miejsce w Zamku, sala była w większości pełna, choć nie wszyscy zostawali do końca. Za największy minus uważam zdecydowanie to, że było tak krótko! Pół godziny na jeden wykład/odczyt to zdecydowanie za mało, wielu tematów nie dało isę rozwinąć. Druga rzecz - brakowało mi możliwości dyskusji po zakończeniu przemów. Jedna osoba kończyła, po minucie zaczynała następna. Potrafię to jednak zrozumieć, bo żaden z przemawiających nie był tolkienistą; byli to profesorowie, głównie z Instytutów Historii i Polonistyki, którzy mieli zainteresowania w danej dziedzinie tolkienistyki. Ale i tak warto było ich posłuchać.

Drugiego dnia, tj. we wtorek, spotkanie zaczęło się o 9.30 rano i niestety, choć miało trwać do 14:00, ja mogłam zostać tylko do 11:00, bo zaczynałam potem zajęcia. Załąpałam się jednak na 4 krótkie "przemówienia", które, choć interesujące, wzbudziły mój mniejszy zachwyt, zwłaszcza pewne błędy rzeczowe (i fonetyczne). Krew się we mnie zagotowała, jak usłyszałam, że zostało wydanych OSTATNIO 12 tomów Silmarillionu (!), że orkowie powstali "z jakiśtam stworów"; wymowa 'Lothlorien' i 'Ithilien' jako "Lotlorię" i "Itilię" jest dla mnie bzdurna, i skąd ten francuski zaciąg? Tolkien był często "Tolkinem", Rohirrimów porównano do Graków spod Troi, co widziałam jako naciągane, zaś interpretacja Tolkiena przez filozofię Carla Gustava Junga wydała mi się śmieszna. Ale i tak warto było posłuchać i ogólnie były to dość interesujące odczyty. Niestety, nie byłam do końca, ale o ile wiem, była Tallis, więc może ona opowie, co było dalej Uśmiech

W środę natomiast, czyli ten główny dzień, w Bibliotece Uniwersyteckiej było czytanie Tolkiena i wystawa makiet. Poszłam więc, zerknęłam. Makiety były, choć stricte wzorowane na filmowych wizjach, bardzo ładne i szczegółowe - poniżej wrzucam kilka fotek bardzo kiepskiej jakości, bo z telefonu. Czytanie polegało na tym, że ludziki czytali fragmenty "Hobbita"; chcąc się włączyć, poczytałam i ja, dla odmiany po angielsku, żeby było międzynarodowo. Nie było to wszystko zbyt spektakularne, ale mimo wszystko było i należy to docenić, bo zawsze to okazja do przypominania sobie dzieł Mistrza, pooglądania czegoś ciekawego, dyskusji z innymi fanami.

To tak w skrócie, bo nie będe się rozpisywać nad szczegółami, ale ogólnie cieszę się, że zorganizowano jakieś wydarzenia przy okazji tego dnia, i mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie ich więcej i dłużej, i że będą może bardziej interaktywne; sama z chęcią wzięłabym czynny udział.
Jak mówiłam, poniżej wrzucam fotki.


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



[/img]

Aha, tu jeszcze link do podsumowania poznańskich wydarzeń: link2

_________________
All we have to decide is what to do with the time that is given to us.
J. R. R. Tolkien, The Fellowship of the Ring
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 27-03-2015 18:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Witam Uśmiech
Bardzo dawno nie byłam na żadnej fanowskiej imprezie, więc bardzo się za takowymi stęskniwszy Uśmiech zebrałam się na odwagę i pojechałam.

Eilíf napisał(a) (zobacz wpis):
Mi najbardziej przypadł do gustu odczyt profesora Sławka o "Szarej polityce" u Tolkiena,


O, mi też ten się najbardziej podobał. Najmniej może podobał mi się ten o czymś co podsumowałabym, jako polska literatura sielankowa a Hobbiton. Dość trudne dla mnie językowo - bo przeznaczone dla filologów i literaturoznawców były te wykłady

9.35-9.55 Prof. UAM dr hab. Maciej Bugajewski, Hobbici i czas
9.55- 10.15 Dr Marta Kładź-Kocot, Upiorne symetrie J.R.R. Tolkiena

chociaż zwłaszcza ten drugi wydał mi się oryginalną interpretacją. Jednak oboje wykładowcy głównie czytali swoje wystąpienia siedząc, zatem może trochę jakby zlikwidowało to efekt zainteresowania, wciągnięcia w temat. Wolę, gdy ten kto przemawia, naprawdę przemawia tylko czasami zerkając do notatek oraz używając nie tylko głosu odpowiednio modulowanego ale także humorystycznych wtrąceń i dygresji, no i odpowiednio podkreślając temat i klimat wystąpienia ruchem, rękami, chodzeniem przy tablicy albo choćby stojąc przy mównicy.
Wg mnie tak jest ciekawiej. Ponieważ pokazuje to zaangażowanie autora w przedstawianą treść. A czytanie z kartki na siedząco, cóż sama mogę sobie przeczytać wydruk z neta. Uśmiech nie potrzebuje w tym celu jechać daleko i pełzać po wielu długaśnych schodach i korytarzach Uśmiech Ja po prostu lubię jeśli prelegent jest po trochu szołmenem, aktorem. Uważam, że to także pozwala lepiej zapamiętac omawiany temat. A nawet poszczególne zdania wykładowcy. Każdego o takich umiejętnościach podziwiam, bo sama ich nie posiadłam. Uśmiech Dlatego lubię oglądać amerykanskich czy brytyjskich wykładowców na YT, zwłaszcza tych mówiących o Tolkienie i podobnych literacko-mitycznych sprawach. Miałam takich ćwiczeniowców na zaliczeniach z procedury cywilnej, których wkład w zajęcia ograniczał się do odczytywania na głos podręcznika Becka Śmiech

Cytat:
Wykłady miały miejsce w Zamku,


bardzo ładnym zresztą, chociaż jego neorenesansowe i niby średniowieczne zdobnictwo - maswerki, kolumnady, ozdoby okien, i "średniowieczne", jak z filmu o Robin Hoodzie Uśmiech zgrzytało mi nieco, bo kłóciło się z wielkokamienną, forteczną monumentalnością. To zresztą jest forteca i dawnej z pewnością miała funkcję nie tylko fortecy, ale i twierdzy-wiezienia. Ale swoją drogą widok zamku z zewnątrz z wieżyczkami, szerokimi schodami i kilkoma wielkimi bramami silnie przypominał styl gondorski z filmu. Jakby gmach był biały a nie żółtawy (piaskowiec?) to by iluzja była znakomita. Swoją drogą ucieszyło mnie odkrycie, że w Poznaniu mają zamek cesarski z epoki fryderycjanskich Prus, ponieważ wlasnie zajmuje się tą epoką pisząc prackę o kodyfikacjach zaborczych, obecnie Prus. Bardzo ciekawa epoka i przełomowa pod względem historii i teorii ustroju. Ale wracając do Tolkiena Uśmiech

Cytat:
sala była w większości pełna, choć nie wszyscy zostawali do końca.


pierwszego dnia wyszłam z wykładu o grach, który był ostatnim, bo nie gram, więc szczegóły tworzenia gier na commodore itp mnie zwyczajnie znudziły. Zabawne było tylko stwierdzenie, że w latach 80tych, gdy powstały pierwsze gry na podstawie Tolkiena ich twórcy, Australijczycy, nie musieli się przejmować jeszcze prawem autorskim. Imo pewnie dlatego, że wtedy jeszcze, jak to mówią prawo nie nadążało za życiem i nie było regulacji dot. rynku gier.

Cytat:
Za największy minus uważam zdecydowanie to, że było tak krótko! Pół godziny na jeden wykład/odczyt to zdecydowanie za mało, wielu tematów nie dało isę rozwinąć.


Zgadzam się Jestem za Chociaż mnie bardziej uwierało to, że były tylko dwa dni a bym chętnie została na 4 dniowej konferencji. Sama krótkość wykładów mi nie przeszkadza, w zasadzie odpowiadała. Ale myślę, że byłoby fajnie, gdyby było pół godziny wykładu i po nim zaraz pół godziny na dyskusję. Całość byłaby dłuższa ale i ciekawsza. Pół godziny na dyskusje przeznaczone na samym końcu, po tylu (chyba 9 ?) ciekawych wystąpieniach to jakiś smiech na sali był.

Cytat:
Druga rzecz - brakowało mi możliwości dyskusji po zakończeniu przemów. Jedna osoba kończyła, po minucie zaczynała następna.


no właśnie.

Cytat:
Ale i tak warto było ich posłuchać.


Trochę utknęłam na kilka tygodni na moim pisaniu i postanowiłam sobie przewietrzyć mózg Uśmiech Konferencja tolkienowska bardzo była odpowiednia do tego celu Uśmiech

Cytat:
OSTATNIO 12 tomów Silmarillionu (!),


nie wyłapałam tego.

Cytat:
że orkowie powstali "z jakiśtam stworów";


to zauważyłam, ale miałam wrażenie, że autor po prostu zapomniał podać tych dwu wersji ich powstania - z elfów lub ludzi - i że wybrnął z tego po prostu tak kończąc to zdanie. nie pamietał więc nie chciał się zagłębiać w temat. Zresztą to chyba dobrze, bo to temat na odrębny, długi wykład i dysputę, jak wiemy Uśmiech

Cytat:
wymowa 'Lothlorien' i 'Ithilien' jako "Lotlorię" i "Itilię" jest dla mnie bzdurna, i skąd ten francuski zaciąg?


zauważyłam Lotriję - tak to usłyszałam. I też mi krzaczyło. Ithilien nie pamietam.

Cytat:
Tolkien był często "Tolkinem",


A czy to nie jest poprawna angielska wymowa? Bo to chyba Polacy wymawiają
Tolkien a inni Tolkin?

Cytat:
Rohirrimów porównano do Graków spod Troi,


bo ja wiem - te opisy w LOTR wyliczające wojska zarówno Gondoru i Rohanu przywodzą na myśl Iliadę, prawda? Ale swoją drogą bardziej podoba mi się pomysl, jaki prezentowano z 10 lat temu w którymś numerze czasopisma Mówią wieki, gdzie Rohan i bitwę o Minas Tirith uznano za dość dokładną kopię opisu bitwy na polach Katalaunijskich, gdzie wojska Rzymu i Gotów walczyły z Hunami. Rzymianie to Gondor, Goci to Rohan a Hunowie to Mordor. W sensie zachowania, tradycji, kultury. Zresztą ja bardziej w Rohanie widzę zawsze Anglosasów (imiona) oraz własnie Gotów (wędrówka na południe, oralność a nie literackość, jak u Sasów, drewniane budownictwo, gospodarka stepowo-hodowlana, jak w kulturach ostrogockich na terenie wschodniej Polski i Ukrainy), zaś pod wpływem zdobnictwa filmowego także lud podobny do wczesnośredniowiecznych Skandynawów - bo wikingskie zdobnictwo w stylu Urnes i Biarka aż bije w oczki w dziełach tej pysznej scenografii. Zresztą Meduseld z filmu to niemal kompletna kopia 8 wiecznych skansenów wikingskich, dworów jarlowych. Z "totemowymi" ozdobami dachu łącznie.

Cytat:
co widziałam jako naciągane, zaś interpretacja Tolkiena przez filozofię Carla Gustava Junga wydała mi się śmieszna.


Bo ja wiem? hmmmm... Ja akurat takie lubię. Pewnie dlatego, że istnieje dzięki temu ten element psychiczny, element interpretacji psychiki postaci, której przecież często tak nam brakuje w powieściach. Ona gdzieś tam jest, ale wlasnie jak mi się zdaje do wyinterpretowania z opisów miejsc i zewnętrznych zachowań postaci, a nie kawonaławicznie przedstawiona, jak to bywa w powieściach współczesnych, gdzie dosłownie opisywane stany psychiczne postaci lub ich własne grzebanie sobie w głowie bywa interesujące a bywa też nużące. I tu się Jung i ska przydają. A jak dla mnie jeszcze bardziej od jungowskich interpretacji ciekawe są frommowskie interpretacje relacji między tolkienowskimi postaciami. To znaczy, oczywiście jedynie z tego co z dzieł obu uczonych kojarzę, bo na historii badań i szkół psychologicznych się po prostu nie znam.

Cytat:
Niestety, nie byłam do końca, ale o ile wiem, była Tallis, więc może ona opowie, co było dalej Uśmiech


Wrzuce tu moje notatki - część z nich to żywcem spisane zdania wykładowców a część to jest to co wydaje mi się że pamiętam Ble Ble ;D a część to tylko rzeczy, które pod wpływem słuchania wykładów sobie skojarzyłam, więc nie bierzcie tego proszę za spójny i pełny skrypt z wykładów. Raczej za wrażenia, impresje.
Napisałam co mi się tylko udalo zapisać i zapamietac, niestety wszystko to jest niepewne i niedokładne Uśmiech Może jeśli w necie pojawią się kiedyś streszczenia wykładów to będę mogła poprawić sobie pamięć Uśmiech

Tolkien – mit, historia, literatura.
Sesja naukowa poświęcona kulturowym aspektom twórczości J.R.R. Tolkiena


17.15 – 17.45 Prof. dr hab. Tadeusz Sławek, Przyjaźń, nadzieja, władza. Tolkienowska próba polityki etycznej

Tutaj niewiele pamiętam co mówił. Wiem, że bardzo mi się podobało, że to był chyba najciekawszy z wykładów. Było dużo o ideologizacji politycznej, i o tym, że polityka ma być służeniem wspólnemu dobru a nie karierowiczostwem. Mówił o polityce etycznej, nie egoistycznej. Niewiele zapamiętałam, bo tekst był gęsty i skomplikowany, dlatego nie potrafię wszystkiego powtórzyć. Nie jestem pewna ale wydaje mi się, że mówił o tym, że rządzącymi powinni być ludzie wybitnie doświadczeni przez zło, którzy są w stanie współodczuwać z poszkodowanymi. Powinni być też nimi ludzie mający głęboką świadomość dylematów moralnych wynikających z posiadania władzy. Mi się zdaje, że kilka rzeczy sobie dopisałam bardziej zainspirowana początkiem wykładu niż przysłuchująca się jemu. I to chyba stąd wzięło mi się zdanie, że świadomość dylematów moralnych, że świadomość łatwości wyrządzenia zła, że jej podtrzymywanie jest obowiązkiem polityka, władcy czy prawnika. Wykładowca mówił o polityce, która jest służeniem a nie egoizmem. Mówił o polityce białej, która narzuca reguły dobra, o polityce czarnej, która narzuca reguły zła, oraz o polityce szarej, która uzgadnia, mediuje, tworzy relacje i tworzy harmonię. Możemy narzucać dobro (jak robiłby Gandalf, gdyby dorwał się do Pierścienia), możemy narzucać zło. Możemy narzucać dobre zasady i złe zasady. Ale jako władza powinniśmy kreować politykę szarą. I wbrew nazwie nie chodzi tu o politykę wątpliwą, skorumpowaną, dwoistą, niezbyt dobrą, politykę relatywizmu moralnego, ale o politykę służby i mediacji.
Autor mówi, że Holderlin mówił o tym samym co Gandalf, o nadziei w mroku. Że im bardziej ciemno tym więcej nadzieja błyska. Mówił, że są prawa szarej polityki, która nie chce podbijać całego świata i narzucać mu ani etyki dobra ani etyki zła, tylko współdziałać z każdą stroną dla wspólnej korzyści. Że istnieją wspólne cele, wspólne wartości, wspólne dążenia, którymi można się posługiwać, aby przekonać do współpracy każdego, nawet kraje czy rządy będące w konflikcie. Prawdziwym władcą, rządzącym jest ten, który jest dla bliźnich. Wykładowca mówi, że nie przypadkiem blizna i bliźni w polskim są tak podobne – bo bliźnim stajemy się przez wspólnotę doświadczania zła, klęski i bólu, i przez wspólne blizny, jakby. I tylko ten, który doświadczył wielkiego zła może być świadomym rządzącym.
Wykładowca chyba wspomniał o dobrych rządach Froda i Sama w Shire po powrocie. Przez ich ciężkie doświadczenie, mieli więcej empatii, i zrozumienia. Swoją drogą jak patrzeć na obecnych celebrytów politycznych to chyba im daleko do tego frodowego ideału zrozumienia i empatii dla bliźniego? Śmiech Są tacy pewni swego, tacy wygadani, tacy fałszywie uśmiechnięci, sztucznie śliczni i fotogeniczni. Głosujcie na mnie to wszystko załatwię. Jaki to ja nie jestem - cud miód. Gdzież w nich widać te ciężkie troski i przeżycia prawdziwego lidera, który byłby w stanie się ofiarować za swój lud, jak Frodo? Bo ja myślę, że polityk czy władca po pierwsze ma mieć świadomość dylematów moralnych wynikających z rządzenia, oraz po drugie musi sam mieć wiele przeżyć trudnych, bolesnych, aby mieć odpowiednią empatię. I chęć zrozumienia postaw i potrzeb innych osób. Takie zimne, wyrachowane, z korporacyjnym uśmiechem na pysku nie są w stanie mnie przekonać do siebie. Nie zagłosuje na takich uśmiechniętych, zagłosuje na tak wściekłego, jak ja. Rządzić powinni ludzie biedni, chorzy, kalecy, samotni, odrzuceni i pogardzani, bo tylko oni mogliby wspomagać innych, bo tylko im by zależało na poprawie czegoś. Nie tacy co wszystko się im w karierze udawało, i co od małego mieli majątek, a im bardziej i łatwiej się im udawało, tym wyżej wchodzili po szczeblach kariery. To nie są wg mnie ludzie wartości, ani nawet ludzie pracy a tylko ludzie zabawy i kariery. Dlatego nie nadają się do rządzenia. Pisząc o historii prawa czy ustroju robiłam rózniste notatki i miałam taki pomysł, że polityk obecny pracuje dla swej kariery – albo dla swej partii – a zatem w zasadzie dla swego ego, tworząc dookoła siebie egoizmu więcej. Jest taki polityk emanacją egoizmu. Prawdziwy lider czy polityk zachowując się nie egoistycznie nie będzie w stanie szafować cudzym życiem na wojnie czy w innej groznej sprawie. Natomiast dziś władza bez względu na ideologię czy partię dla kariery dla stołków potrafią wysyłać obywatela na rzeź, gdziekolwiek. Bo ja myślę, że lider (władca, polityk) wg tolkienowskiego wzoru będzie w stanie poświęcić jedynie siebie lub ryzykować wspólnie ze swym ludem. A nie samemu uciekać przez zieloną granicę a ludzi wysyłać na wojnę. Problem z władzą polega dziś na tym, że aby ją zdobyć musisz być egoistą, oraz musi się ci wszystko udawać – szkoła, praca, zarabianie, kontakty z partią, z prasą, musisz być asertywny, albo i po prostu arogancki. Tylko tacy ludzie są wybierani na polityczne i urzędowe funkcje, bo też w większości tylko tacy się zgłaszają. Ale skoro taki jesteś to nie masz empatii ani chęci pomagania w sobie. Bo jako egoista łatwo zdobywasz karierę i władzę, ale co z tego, jak gdy ją już zdobędziesz to będziesz się nie nadawał do rządzenia? Egoista im większy tym łatwiej zdobędzie karierę i władzę, ale jako egoista nie jest w stanie mieć dość współczucia i dość checi pomocy i być z bliźnim. No, i jeszcze to, że im bardziej ci się wszystko udaje, tym większym egoistą cię to czyni. No, i to jeszcze, że im bardziej łatwo ci przychodzi szkoła, kariera i władza tym mniej masz trudnych, bolesnych przeżyć i tym mniej masz doświadczeń trudności, i stąd nie jesteś dobrym materiałem na wodza czy władcę czy nawet politycznego lidera. Dunedainowie przez wieki mieli ciężkie życie, walka, ukrywanie się, chłód i głód, prześladowanie. Dlatego byli osobami odpowiednimi do liderowania, ponieważ nabyli mądrość i zrozumienie bliźniego. Frodo i Sam tak samo. Przez swoją misję, trudy, i cierpienie nabyli mądrość godną dobrego, sumiennego, empatycznego lidera. A co mają do zaoferowania celebryci polityczni? Jakie ciężkie przeżycia? Zwykle są to ludzie z bogatych rodów – fabrykantów, biznesu, czy akademików. Mieli najlepsze szkoły i uniwerki, często granty zagraniczne i stypendia. Rozbijali się po świecie z dużą kasą. Byli popularni, młodzi, zdrowi, żyli jak paniska. Co oni mogą wiedzieć o byli liderem? Liderem, który pragnie zrozumieć bliźniego i mu pomagać. Który tylko pragnie służyć cudzemu dobru? Który nie wyśle innych na zagrożenie, jeśli sam nie może tam iść. Aragorn walczył razem ze swymi podwładnymi, nie siedział w bunkrze czekając na wynik. Prawdziwy lider moim zdaniem to osoba która doświadczyła osobiście i boleśnie zła (np biedy, głodu, dyskryminacji, prześladowań, pogardy), bo tylko taki będzie w stanie rządzić dobroczynnie innymi. Dunedainowie oraz Frodo i Sam są takimi osobami. Frodo też mówi do Sama, aby przekazał ludowi kronikę wojny, aby pamiętając o grozie zła tym bardziej doceniali co mają.

17.45 – 18.15 Prof. dr hab. Józef Dobosz, Historia w dziełach J.R.R. Tolkiena

Tutaj też niewiele pamiętam, i podobnie jak w poprzednim wykładzie więcej pamiętam z tego co mi się nasunęło z inspiracji nim niż konkretne zdania wykładowcy. Tutaj było coś o różnicach między dwiema kulturami – tą tworzącą literaturę pisaną i tą tworzącą oraturę. Tak to autor nazywał. Są kultury oralne, jak Rohan, tworzą oraturę a nie literaturę.
Wspomina się też o chrześcijańskim podejściu Tolkiena do historii, jako do długiej klęski. Ale być może to ja sobie to przypomniałam na skutek słuchania tego wykładowcy.
Było też coś o muzyce, jako początku stworzenia świata. I w tym miejscu mi się skojarzyło, iż u Tolkiena akt stworzenia zaczyna się od muzyki a przecież całkiem możliwe, że naprawdę wszystko jest muzyką. Bo istnieje teoria, że impulsy nerwowe w naszych ciałach nie są tylko chemiczno-elektryczne, bo że gdyby tak było to musiałyby wytwarzać ciepło i człowiek by się ugotował. A więc one są tak naprawdę impulsami dźwiękowymi, w że tak powiem po ignorancku "dźwiękowym spektrum energii" a nie "w cieplnym spektrum". Oraz, że składniki konstrukcyjne naszego uniwersum są tak naprawdę dźwiękiem. Oczywiście w rozmaitych frekwencjach niesłyszalnych dla nas. Jesteśmy więc prawdopodobnie muzyką, albo kosmiczna muzyka jest częścią naszej cielesnej konstrukcji. A przecież przypomniało mi się, że NASA nagrywa to co humanista nazwałby „muzyką sfer”, dźwięki niesłyszalne gołym uchem w kosmosie ( z braku czegoś co by je przenosiło np. powietrza ) ale generowane przez planety i księżyce. Każde ciało niebieskie posiada emisję rozmaitych energii, także dźwięków spowodowaną przez rozmaite procesy, które się dzieją w jego wnętrzu.

18.15-18.45 Prof. dr hab. Andrzej Szyjewski, Panteon boski w "Historii Kullervo" J. R. R. Tolkiena.

Tutaj prof. Szyjewski mówił sporo o imionach bóstw i herosów w Kalevali i ich tolkienowskich odpowiednikach w historii Kullervo. Niektóre postacie dostały te same imiona, jakie miały w mitach Finów, imiona innych zostały przez Tolkiena zmienione. Są też postacie, które występują w mitach pod jakimś imieniem ale to imię zostało przekazane innej postaci przez Tolkiena. Ogólnie mówił o wywodzie nazewnictwa imion. Poczynając od najstarszego panteonu religii szamańskiej, poprzez teksty religijne, jakie poprzedzały napisanie Kalevali, przez komplikację dokonaną przez Lonnrota aż do pierwszych i kolejnych wersji opowieści Tolkiena o Kullervo. Jest tam sporo ciekawych imion, jakbym to nazwała „bóstw szamańskich czasów”, które Tolkien zrecyklingował i stały się postaciami bliskimi już panteonowi Valarów. Np. z imion finskich wygenerował Oromego i Nessę a jeden ze złych bogów stał się Melkorem, chociaż nazywał się inaczej ale był z cech podobny.

18.45-19.15 Dr hab. Rafał Kochanowicz, Cyfrowe konkretyzacje motywów fantasy – Echa twórczości J.R.R. Tolkiena w cyberprzestrzeni

Z tego wykładu wyszłam, bo mnie nudził – posłuchałam pierwsze 10 minut o pierwszych australijskich grach komputerowych adaptujących „hobbita” w latach 80tych. Gdy jeszcze nikogo nie obchodziły prawa autorskie w stosunku do gier i Australijczycy mogli sobie pisać MUDy z wyprawy Bilba.

9.35-9.55 Prof. UAM dr hab. Maciej Bugajewski, Hobbici i czas

To był typowo literaturoznawczy wykład, po prawdzie to wiele słów nie zrozumiałam i z kontekstu się domyślałam. Dość językowo zawikłany, nie umiem powtórzyć słów, ale rozumiem tyle, że było o tym, jak opisana jest koncepcja czasu w powieści Hobbit. W trakcie wykładu o podróży Bilba i czasie – czy to mitycznym, czy wszelkim innym, jaki autor wykładu nam opisuje – zwróciłam uwagę na scenę ze skokiem Bilba. Przypomniał mi się wykład o nie egoistycznych liderach i wczuciu się w bliźniego. Otóż Bilbo jak mi się zdaje dokonał nie tylko odważnego i litościwego czynu, uciekając Gollumowi zamiast go zabić, skoro miał okazję i miał wyraźnie przewagę. Bilbo moim zdaniem dokonał czynu potwierdzającego wielką dojrzałość. Zakończenie rozmowy z Gollumem, gdy Bilbo zamiast przebić go mieczem skacze ponad nim aby dotrzeć do wyjścia. Wykładowca mówi, że był to „skok w ciemność.” Bilbo ryzykując dokonuje tu czynu bardzo nie – egoistycznego. Potrafi się wczuć w położenie Golluma i poczuć do niego współczucie. Wyobraź sobie, że w stanie wielkiego, psychicznego napięcia, gdy istnieje bezpośrednie zagrożenie twego życia zamiast po prostu przy pierwszej okazji usunąć owo zagrożenie, zaczynasz myśleć o położeniu społecznym i moralnym swego wroga? Kto by się na zdobył? W stresie tak potwornym? Samotny w ciemnej jaskini pełnej potworów? Bohater naprawdę dojrzały może mimo odczuwania stresu wczuć się w położenie przeciwnika zamiast go zniszczyć. Okazuje tym mentalną dojrzałość, nie zakłócaną przez instynkty drapieżcy, który aby się uratować bezmyślnie będzie szedł jak przecinak do wolności. Za każdą cenę. A i potem Bilbo robi wszystko co może, by powstrzymać bitwę między sojusznikami. Tracąc na tym swoją dolę, jaką miał dostać, tracąc zysk, który się mu należał, jako członkowi drużyny. Przy okazji przypomniałam sobie, że wikingowie idąc na wiking zakładali spółkę, każdy coś do niej wnosił np. łodzie, żywność, czy broń czy narzędzia, czy znajomość nawigacji po jakimś terenie, czy kontakty handlowe. Każdy potem dostawał część łupów, albo zysku z handlu. Przed wyprawą już decydowali o podziale procentowym. Dokładnie jak drużyna Thorina.

9.55- 10.15 Dr Marta Kładź-Kocot, Upiorne symetrie J.R.R. Tolkiena

Ten wykład mi się podobał, chociaż, tak jak ten o czasie w powieści „Hobbit” był językowo trudny, bo chyba był typowo skierowany do lingwistów czy historyków literatury. Ale z tego co zanotowałam sobie to wynika, że autorka proponuje czytać Tolkiena wg innej strategii niż to zwykle robimy. Uważa, że zwykle czytamy w strategii zaufania i afirmacji. Świat Tolkiena obdarzamy akceptacją, afirmacją. Ona chce byśmy zaczęli go kontestować. Nie w sensie takim, że książka się nam nie podoba, ale w takim, żeby kontestować to co o świecie przedstawionym twierdzą autorytety i narrator. Przynajmniej tak to zrozumiałam. Mówiła coś o porządku symbolicznym w książkach Tolkiena, który wywodziła z porządku symbolicznego starotestamentowego – po prawdzie nie pamiętam o co tu chodziło. Mówiła też, o porządku topologicznym, o zstępującym porządku rodem z Eliadego, i o wewnętrznej prefiguracji. O typosie (właśnie o typosie a nie toposie), o hipertekście i „kontekście zbawienia obecnym w symbolice dzieł”. Wszystko to było bardzo literaturoznawcze więc za nic nie zapamietałam. Śmiech Nawet jeśli to o "kontekście zbawienia" zrozumiałam.
Autorka proponuje skonfrontować lekturę zaufania i lekturę podejrzeń. Mnie się nasunął przy jej wykładzie taki wniosek, albo skojarzenie luźne, iż dla nas literatura porządkuje nam świat, zaś mit porządkuje nam literaturę.
Autorka dużo mówiła o „królach, grobach i upiorach”. Co mnie też nasunęło pomysł, że może da się napisać tekst o takim wlasnie tytule? O ciemnych stronach władzy i o upiorzeniu? O degeneracji władzy w Śródziemiu? Czy nie zdarzało się w Śródziemiu, że źli lub upadli władcy kończyli jako upiory? I to nie tylko jako Czarni jeźdźcy, ale być może dotyczy to także tych z Dunharrow i tych z Kurhanów? Autorka dużo mówi o upiorzeniu i o wojownikach i władcach.
Mówiła też o naszym dawnym wyobrażeniu o tym, że istniał język pierwotny. To był język, w którym nazywane podlegało nazywającemu je słowu.
Było też trochę o ciekawostkach jungowskich, które zawsze lubiłam skojarzone z Tolkienem. Mianowicie heros jungowski pokonuje głębiny swej nieświadomości. Pokonuje złe instynkty, które są w nim. Tu było trochę o Tomie B. a raczej o pobycie hobbitów u niego. Było tego całkiem sporo ale mnie się udało zapisać tylko ten detal o Złotej Jagodzie i Frodzie.
Otóż zanim dotrę to tego detalu to muszę przypomnieć, że wielu interpretatorów uznaje, że relacja między nimi była na pograniczu zakochania, oczywiście ze strony Froda. Albo przynajmniej był to zachwyt nad kobietą. Ja się w pewnym sensie zgadzam. I myślę, że oni odgrywają całą tą relację jako „miłość dworską” w miniaturze.
Swoją drogą to ciekawe, że z jednej strony Tolkien bardzo nie lubił jakbym to nazwała „ideologii miłości dworskiej”, jako części literatury, oraz jako – niestety utrwalonych, tradycyjnych zachowań między płciowych – o czym mówił inny wykładowca cytując listy Tolkiena do syna. A z drugiej strony jak mi się zdaje, niektóre sceny dworskie (jak spór Gimlego i Eomera), oraz przemowy Froda do Jagody, są bardzo wlasnie w tym guście. Albo to tylko mnie się tak zdaje. hmmmm... Wiem, że Tolkien uważał tą schedę romansów dworskich za niedobrą. Że związki seksualne nie powinny były otrzymać takiego fałszywego pozłocenia tą tradycją miłości dworskiej, i że literatura tu skrzywdziła nam realne życie. Nie widzimy więc nic więcej poza idealizowaniem naszego ewentualnego partnera.
I cięgla na nowo odgrywamy role podbijanych księżniczek i zdobywających je rycerzy. A zarazem literatura sama się upośledziła, wykluczając mówiąc ogólnie "walkę ze smokami" na korzyść "intryg pałacowych i erotycznych podchodów".
No więc wracając do naszej sceny rozmowy Jagody i Froda, o której mówi autorka. Z tego co mówiła jak dla mnie wynika, że jest to bardzo wysublimowana scena zachwytu erotycznego, ale także – zgodnie z duchem jungowskim – była to sublimacja i powściągnięcie niewczesnego zachwytu ze strony Froda. To ta scena, w której po raz pierwszy rozmawiają i potem, gdy hobbici spotykają Jagodę siedzącą w domu Toma pośród mis z wodą i liliami. Otóż ciekawe jest to co wykładowczyni wykryła tu w zakresie symboliki. Są bowiem dwie odmiany lilii, jedna w literaturze symbolizuje, (albo jest symbolem literackim) czystości, niewinności. I taki symbol lilii zazwyczaj znamy i oczywiście jest to nasze pierwsze skojarzenie ze słowem lilia. Nie przypadkiem, jak sądzę lilie są jednymi z najpopularniejszych kwiatów niesionych lub przynoszonych przez dzieci podczas pierwszej komunii. Natomiast jest też inna odmiana lilii, która była symbolem czegoś wręcz przeciwnego - pożądania, spełnienia, seksu, uwiedzenia. I co się okazuje – w opisie Jagody Tolkien używa obu nazw, obu lilii. Kwiaty, które stoją w misach wokół jej krzesła, i które to misy ona przekracza to te symbole bardzo cielesne i erotyczne. Ale ona je przekracza. Idąc w stronę Froda. Natomiast w opisie jej ubrania występuje także inna lilia – mianowicie ma ona pasek z lilii wodnych na sukni. I to są te lilie od czystości. Pasek jej jest „pasem cnoty”. I ona przechodzi ponad liliami będącymi symbolem grzeszności, namiętności, niewierności, a w tym przypadku „skoku w bok”. O jaki przecież można by podejrzewać w dzisiejszych popkulturowych czasach, każdą piękną i zamężną! bohaterkę filmu, spotykającą w tak dogodnych okolicznościach młodego i dzielnego bohatera. Z opisów zachowania i uczuć Froda możemy wyczytać czy wyinterpretować, że jest to niemal zakochanie, ale dokonała się tu u niego sublimacja pożądania w coś co przypomina właśnie relację rodem z epoki „miłości dworskiej”.
Swoją drogą czasy miłości dworskiej były z wierzchu bardzo oddane docenieniu kobiety ale ja myślę, że tak naprawdę były tylko kolejną sztuczką, aby faceci mieli lepiej. Złośliwy uśmiech Bo czymże była owa miłość dworska? Otóż chodziło – trzeba powiedzieć to brutalnie – owszem o sublimację popędów, które były groźne dla dynastii i samego zainteresowanego, bo mogły się skończyć na szafocie czy w innym niemiłym miejscu. Ale tak po prawdzie to ówcześni arystokraci mieli fajnie – mieli żony wybrane im w drodze politycznych aliansów, których kochać wcale nie musieli, ale mieli utrzymywać i spłodzić potomka dynastii, mieli „miłości dworskie”, które mieli ochraniać jako rycerze i uwielbiać w pieśniach, które wolno im było idealizować, oraz mieli kobiety z plebsu do rozrywki na sianie. Mogli mieć to wszystko naraz. Taka to była ideologia. Ideałami rycerskimi przysłonięta została prawda o ówczesnej roli kobiet. Tak mi się zdaje. Swoją drogą jak się wczytać w fanfiki zahaczające o te kwestie to można zrozumieć ogromną samotność Froda, i żałować, że jemu nie udał się żaden związek, że nie doczekał się żony i dzieci.

10.15-10.35 Prof. UAM dr hab. Wiktor Werner, Dlaczego Mordor przegrał a elfy opuściły Śródziemie, czyli czego mistrz J. R. R. Tokien może nas nauczyć o myśleniu historycznym?

W tym wykładzie autor mówił o historyczności i a-historyczności. Wskazał że u Tolkiena widać zniszczony świat historii anglosaskiej, oraz są tam a-historyczni elfowie. Pokazał, jak historia jest traktowana u różnych ludów w LOTR. Elfowie jako dcałość są a-historyczni kompletnie. Oni jedynie chcą niezmienności świata, aby było im w tym świecie wygodnie. Troche inni są elfowie z Rivendell, którzy mają ideę złotego wieku, tak samo jak Gondor. Rivendell jest takim muzeum, które ma ochraniać tradycje, dziedzictwo, zarówno ludzkie jak i elfie. Niektóre ludy znajdują w historii pewne wartości do aktualnego trwania i tworzenia. Do zmieniania się, do tworzenia dla przyszłości. Na przykład krasnoludy traktują historię użytkowo – pamięć o wielkich czynach jest u nich ciągle żywa, ale jednocześnie nie jest ona jakimś sacrum ale daje im ona siłę, daje im ona wolę do budowania czegoś ciągle na nowo. Krasnoludy są trwałe jak ziemia ale też ciągle coś budują i nigdy się nie poddają. Inne zaś ludy traktują historię jako coś sakralnego ale nie powzięły z niej nauk na przyszłość. W Gondorze nie przetwarzają pamięci o złotym wieku na taką inspirację dla dzisiejszych ludzi. Na czyny aktualne Odwołują się do historii ale biernie. Nie inspirują się nią do dokonywania zmian. Grobowce mają wspanialsze niż domy żywych. To jest istotą ich upadku. W myśleniu o historii zahacza się też i o pewnego typu rasizm. To znaczy nie chodzi o rasizm w sensie dyskryminacji czy prześladowania. Chodzi o to, w co wierzą ludzie w Gondorze. Faramir uważa, że są ludy światła, półmroku i ciemności. Ten podział nie jest jednak dla niego źródłem pychy, że są tym ludem światła, ale jest dlań źródłem niepokoju, obawy, że ludzie w Gondorze stają się ludem półmroku. Że traca swoją tożsamość jako reprezentanci wysokiej kultury i wiedzy Numenoru. Saruman i złe siły także mają jakiś stosunek do historii. Saruman jest reprezentantem progresywizmu. Przez postęp traci siebie jako wysłannika Valinoru. Przez obłąkańcze dążenie do postępu, do zmian dla samych zmian, do zmian tylko dla własnej korzyści, traci się część tradycji a zatem część swej tożsamości. Saruman traci swoją tożsamość i swoje powołanie przez dążenie do potęgi i postępu. Orkowie zdaniem autora to egoiści nastawieni na przyszłość, i na zdobywczość. Nie obchodzi ich ich historia, są nastawieni tylko na życie przyszłymi zdobyczami. Jak my dziś trochę. Bez refleksji historycznej tylko gnamy do przodu. Orkowie twierdzi autor są jak taki „człowiek korporacyjny”, zdobywać, zysk, władza, a wszystko co staje na drodze to nie asumpt do refleksji ale przeciwność, którą trzeba pokonać. Dunedainowie mają przeszłość i pragną też przyszłości. Stanowią lud, który docenia obie sprawy, i z przeszłej chwały wywodzi inspiracje do budowy przyszłości. Nie są zachowawczy pragną zmian. Ale są historyczni, bo posiadają świadomość swej historii. Autor mówi też, że edukacja historyczna to taki „złamany miecz, który można przekuć na nowo”. Ogólnie dużo treści wykładów było wyraznie zrobione przez filologów i historyków oraz skierowane do studentów historii i filologii. Których też było najwięcej na sali.
Niestety nie pamiętam konkluzji, czyli dlaczego wg wykładowcy Mordor przegrał Uśmiech

10.35-10.55 Prof. UAM dr hab. Przemysław Matusik, Cywilizacje Śródziemia: od lasów Lothlorien do ziemi jałowej Mordoru

Ten wykładowca opisywał różne kultury Sródziemia. Wolne plemiona, które mają władzę nad naturą, jak entowie i elfowie. Co ciekawe zapisałam sobie, że Fangorn mówiąc hobbitom ten wiersz wyliczający wolne ludy wymienia też zwierzęta.
I miedzy innymi wymienia także bobry. Co mnie zdziwiło, bo Fangorn powinien nie lubić bobrów przecież. Fangorn nie mówi jednak o bobrach źle. Ten, którego zywiołem i życiem są drzewa nie mówi, że bobry "niszczą drzewa", ale że "budują tamy". Ent zgadza się na takie prawidła życia, tak samo, jak daje prawo ludziom do palenia ognisk. Natomiast z tego co pamietam autor mówi, że do krasnoludów entowie moga mieć już odmienny stosunek, bo ci zamiast palić ogień wyłącznie w celu ogrzania się lub jedzenia niszczą drzewa dla kuźni, w których wyrabiają narzędzia, broń i skarby. Przez co myślę, że entowie mogą mieć do nich o to jakiś żal. Że to za wiele. No, a już zwłaszcza Saruman - on niszczy drzewa dla władzy i wojny. A zatem niszczy życie - w pojęciu enta - dla dalszego zniszczenia innego życia. Nie dla podtrzymania życia przez palenie ognia, aby się ogrzać czy zjeść, jak ludzie i elfowie. Ent przyzwala na pewną eksploatację natury w ramach tego, że ktoś musi żywić się kimś, niszczyć jakieś życie (jak np drzewo), aby przeżyć, ale nie musi zdobywac władzy, aby zabijać i zabijać, aby zdobywać władzę. Wśród kultur ME autor wymienia zwłaszcza Mordor, który uważa za metaforę sztucznego, technicznego, odczłowieczonego świata. Mordor hoduje swych mieszkańców, hoduje orków dla władzy. Przyszłość, nowoczesność zostaje jednak uratowana od odczłowieczenia i sztuczności przez średniowiecze, przez powstanie tych, którzy chcą zachować tradycję. W powstaniu przeciw Mordorowi, czyli obłąkanemu dążeniu do przodu bierze udział wszystko co rycerskie, średniowieczne - w sensie idealistycznym, w sensie oporu wobec obłąkanczego postępu dla samego postępu, dla zwiększania władzy.

10.55 – 11.15 Dr hab. Maciej Michalski, Kobiety we „Władcy Pierścieni” – rozważania między tekstem a ekranizacją*

To było o różnicach między przedstawieniem kobiet w książce i filmie. Autor mówił, że w latach 70tych zaczęto pisać o kobietach w kulturze np. o kobietach wystepujących w dziełach literackich. Zauważył, że mamy bardzo mało kobiet w LOTR i bardzo dużo w Silmie. Wymienił wiele postaci, i że w każdej z książek wspomina się o wielu paniach, które nie mają żadnej roli do odegrania poza byciem matkami i sistrami i córkami postaci męskich. Nie zagłebiał się w to, ale mnie się przypomniało, że przecież Tolkien wychował się w kulturze wiktorianskiej, w której najbrdziej normalną sprawą był system kowertury i z tegoż systemu (podziału prawnego i społecznego na płeć zarządzająca i zarządzaną) wynikało to, że taki autor jak Tolkien mógł pisać o kobietach tylko jako o takich, które są czyjąś matką, córką czy żoną. Bo tak wlasnie o kobietach się najczęściej myślało i określano je tak w ówczesnych pracach, czy książkach. Bo w większości nie miały kariery, zawodu, obywatelstwa, ani praw własności. Jeśli miały wlasność czy mogły wykonywać zawód np. w handlu to i tak zarządzał tym mężczyzna, jeśli dokonywać chciały czynności prawnej to potrzebowały zgody albo nawet autoryzacji męskiej, jeśli miały obywatelstwo to derywatowe - pochodne od męskiego. Same w sobie mogły być tylko czyimiś matkami, córkami, żonami. Autoryzacja polegała na tym, że do wszystkich czynności prawnych kobieta musiała mieć zgodę męża lub ojca. A jej siedziba musiała być siedziba męża.
Więc jeśli Tolkien pisał w liscie do syna, że rolą kobiety jest być zapładnianą nie tylko w sensie biologicznym, ale inspirowaną przez męzczyznę także w sprawach intelektualnych i twórczych, to jasne jest w jaki sposób tworzył postacie kobiet. Jako zwykle czekające, bierne i posłuszne. Chociaż nie zawsze oczywiscie, ale to były wyjątki, potwierdzające regułę (potwierdzające nam wartości danego kręgu kulturowego).
A jeszcze co do tego listu do syna Tolkien pisał tam, że rolą kobiety jest być inspirowaną przez ukochanego męczyżnę. Że ona nie może mieć własnego świata intelektu i zainteresowań, że zwykle podziela upodobania męża lub narzeczonego. Że jest w tym zakresie biorcą a nie dawcą. Najwyraźniej tu Tolkien zgadzał się na status quo swej epoki. Jego zdanie wynikało po prostu z tego, że takie były realia. Jego wniosek o kobiecie jako biorcy a nie dawcy, jako inspirowanej a nie inspirującej (inspirująca mogła być jedynie w epickim poemacie jako ukochana herosa a nie w życiu), wynika wprost z sytuacji kobiet wtedy, bo przecież niewiele kobiet wtedy mogło mieć jakieś wykształcenie, a zatem faktycznie nie mogły być dawcami w tym zakresie Uśmiech
Zgodnie z systemem brytyjskiej kowertury mąż jest reprezentantem prawnym rodziny na zewnątrz a kobieta ma podążać za nim wszędzie za nim, nie tylko za jego zamieszkaniem, ale także i zainteresowaniami. Oczekiwano, że będzie podzielać upodobania męża. Stąd mnie to stanowisko Tolkiena wyrażone w liście nie zdziwiło, ale autora wykładu owszem.
Autor mówił, że kobiety w filmie zostały potraktowane źle przez Jacksona, bo tylko poleciał kiczowatymi schematami rodem z serialu tv. Autor najbardziej czepił się sceny romansowej na mostku w Rivendell, to jest dla niego klisza z innych romansowych filmów. Pewnie jest. Jednak nie do końca się zgodzę, że Jackson bardzo skrzywdził panie w filmie. Jak dla mnie postacie kobiece w filmie są rozwinięte w stosunku do ksiązki. Każda ma większą niż w książce, rolę w dalszym ciągu akcji, w popychaniu akcji do przodu. Gilraena - matka Aragorna, jej wspomnienie jest dla niego ważne. To na jej grób poszedł tuż przed wyjściem z Drużyną z Rivendell. Galadriela inspiruje do działania Froda, namawiając go, dając mu nadzieję, pewność siebie, Arwena ratuje go, i oddaje mu swoje miejsce na statku, jak też, jak sądzę płacząc leczy go (przynajmniej chwilowo), później zaś Arwena inspiruje do walki Aragorna, a Eowina uzbraja i inspiruje Merrego.
A Sam tęskni za Rosie.
Gdy autor mówił o tym, że ME to jest "męski świat" to przypomniało mi się, że przecież istnieje tutaj także kontrast między kulturami heroicznymi, męskimi a tymi, które naprawiają błedy takich kultur. Jak dla mnie to czysty poganski heroizm, który działa egoistycznie jest naprawiany przez ofiarny heroizm rodem z idei chrześcijanskiej. Upadek spowodowany przez egoizm heroizmu zostaje oddalony, odwrócony przez czyny i ofiarę osób wychowanych w kulturze pokoju.
W kulturze pokoju nie znającej wojny, wojskowych elit, wojskowych ideologii, imperializmu, militaryzmu, klasy wojowników, oraz sił policyjnych, ani nawet więzień. Shire jak większość kultur pokoju nie znało więzień - więzienie pojawia się dopiero pod okupacją Sarumana. Hobbici naprawili błędy wojowników spowodowane chciwością, pychą i egoizmem. Błędy Isildura, Boromira, Denethora.
Autor mówi, że postrzeganie kobiet przez Jacksona wynika z tego samego z czego inne zmiany w filmie - że miedzy książką a filmem minęło 50 lat więc zmiany podejścia i idei były niezbędne.
Eowyn jest dumna ze sprawowania męskiej funkcji w obronie dworu, ale to nadal jest przebranie, nie coś co jest dla niej dostępne z racji równości płci, ale coś co jest jej oferowane w drodze wyjatku, i co jest zaszczytem - kobieta może być dumna, jeśli wolno się jej chwilowo upodobnić do meżczyzny. Nie, że z racji bycia kobietą może rządzić czy bronić kraju. Ale musi być to taka mimikra zaś męskie funkcje oznaczają też męski strój. W filmie wg mnie to wszystkie kobiety - poza Gilraeną i Rosie - sprzeciwiają sie swej roli, oczekiwaniom rodu i plemienia. A być może nawet Gilraena zaryzykowała przeprowadzając się do Rivendell, bo Elrond przy jej grobie mówi, że chciała tylko ochronić syna, wiec kto wie może sprzeciwiła się woli swego plemienia przenosząc się do elfów?

11.40- 12.00 Dr Roman Rydz, Kilka uwag o monarchii w Śródziemiu.

Ten autor mówił, o tym, że Tolkien nie negował możliwości istnienia dobrej władzy. Autor omawia różnych królów Numenoru i Godnoru, ich losy, ich upadek. No, ale dla mnie władza może być tylko lepsza czy gorsza ale nigdy nie idealna. Z racji nie idealności świata. Władza jak mi się zdaje to także ten element życia, który najmniej dba o zmiany, bo najmniej na ich wprowadzaniu korzysta, sa dlań zagrożeniem. Zmianą warunków. każda zmiana warunków może się okazać zmianą warunków na o wiele mniej cieplarniane dla rozbudowania i utrzymania się przy władzy.
Autor wykładu podkreślał fakt, że w Shire były dobre stare prawa, które hobbici szanowali ponieważ uważali je za dobre, a owe prawa jak wiedzieli pochodziły jeszcze od królów. Więc dla wykładowcy monarchia w ME jest czymś naturalnym, odwiecznym i jedynym możliwym.
Ale nie zgadzam się z autorem, że w Shire jest brak rządu czy anarchia. Tolkien pisał w liscie, że to była poł-anarchia pół- arystokracja. Jak dla mnie to jest więc oligarchia klanowa, ustrój prafeudalny, nie zhierarchizowany mocno, system rodowy, organizacja gminna, a gminą dowodzi ród, który daną wieś czy gminę zakładał, jak np Tukowie. Pewnie mieli wiec głów rodów, najstarszych mężczyzn, a wg mnie raczej najstarszych małzeństw. Które może rządziły wspólnie jako pary, ale kazde z małżonków było od czegoś innego. Szefem rodu u hobbitów mogły być obie płci (Tolkien to gdzies wspomina w liście) więc mysle, że rządziło najstarsze pokolenie klanu będące małżeństwem - ojciec i matka albo dziad i babka. Pewnie było tak jeszcze od czasów Smeagola. A, gdy żony zostawały wdowami to rządziły samodzielnie. Ale w trakcie małżeństwa sądzę że mąz i żona mieli równe prawa do decyzji o rodzie i wspolnie decydowali, oraz byli jego reprezentantami na wiecu, oraz wobec swych poddanych w gminie, takich jak dzierżawcy, służba, najemni pracownicy, i wobec innych rodów obszarników. Tak sobie to wyobrazam na podstawie tego co pisze Tolkien i tego co dopowiadają fanfiki. Pierwotnie szefowie rodów mieli jakieś funkcje wojskowe, jak Thanowie, ale te powoli zanikły i stały się tytułami honorowymi. Wg mojej tezy Buckland oznacza "Book land", czyli ziemię zapisaną w księgach królewskich nadaną osadnikom, jako swoista "królewszczyzna". Tereny późniejszego Shire były przecież spichlerzem Arnoru. To były więc jak myślę z założenia gospodarstwa hodowlano-rolne mające swymi dochodami zasilać królewski skarb lub wojsko. Do obowiązków osadników należało także dbanie o drogi i mosty a zatem o komunikację z centrum kraju, z ludzmi króla. Pierwotnie pewnie rody osadników płaciły trybut w koniach, (gdy mieszkali tam ludzie) a potem w kucach i innych dobrach rolnych, dla wojska króla (gdy osiedli tam przodkowie Brandybucków. Stąd rodzina Merrego hoduje kuce. I jest on dość zainteresowany kulturą Rohanu.

12.00-12.20 Dr Dorota Mrozek, Potęga "Władcy Pierścieni", czyli mikrodyskursy władzy w powieściach J. R. R. Tolkiena

Tego nie pamiętam za dobrze. Pamiętam tylko tyle, że chodzi o władze na linii jeden na jeden, władzę w relacjach między pojedynczymi bohaterami. Np. władze Froda nad Samem, albo Golluma nad Frodem albo Froda nad Gollumem. Wykładowca mówi chyba o tym gdzie i kiedy któraś z postaci zyskuje przewagę mentalną nad inną. I, jak z niej korzysta. wykładowca mówił też o książce "Nadzorować i karać. narodziny więzienia". ( bardzo znane dzieło o rozwoju filozofii prawa w tym aspekcie, chyba Faucault - nie znam się na pisowni francuskich nazwisk Smutek ale nie pamietam dokładnie jaki związek był między tą książką a mikrodyskursem władzy w powieściach T. O tej ksiązce to zapisałam tylko tyle, że opisywała m.in. więzienie typu panoptykon, które wymyślono w chyba XIX w. a może jeszcze w XVIII w. Chodziło o to, że więzienie zbudowano na planie koła z celami dookoła i z centralnie umiejscowioną wieżą strażniczą. Więzniowie z kazej celi widzieli centralną wieżę, a z wieży widać było kazdą celę, ale więzniowie wzajemnie nie mogli się widzieć, nie mogli się kontaktować, nie wiedzieli także czy wieża jest akurat pusta czy tez ktoś czuwa. To troche jak wszechwidząca wieża z okiem Uśmiech Wieża panowała nad nimi. Kotrolowała ich. A jesli nikogo w niej nie było to i tak sądzili że ktoś jest i dlatego się nie buntowali, bo się bali.

12.20-12.40 Dr hab. Monika Brzóstowicz-Klajn, Fenomen Hobbitonu i jego wersja w polskiej fantasy

tego kompletnie nie pamietam, chodziło chyba o sielankowe krainy tworzone w polskiej fantasy odnoszące się albo inspirowane Shire. Autor cytował kilku polskich poetów opisujących to co my znamy, jako "wsi spokojna wsi wesoła". Dużo było o polskiej literaturze sielankowej, poezjach o wsi. Wiec nie tylko w powiesciach fantasy ale obraz wsi w dawnej lit. polskiej.

12.40-13.00 Dr Filip Jakubowski, Arabski przekład dzieł Tolkiena

To było fajne. Autor pokazał, że przekład arabski poza samym trudnym przekładem literackiego arcydzieła musiał się jeszcze zmagać z różnicami kulturowymi. Np. dylemat co tłumacz ma zrobić z piwem, albo z soloną wieprzowiną? Śmiech W tłumaczeniu H.Pottera cenzura usunęła piwo kremowe i Harry pije wtedy sok. Ale w LOTR już pozostawili to nieszczęsne piwo (zapodane fonetycznie), zaś przy wieprzowinie zmienili po prostu na, jakiekolwiek mieso. Jeśli piszą o winie to arabskie tłumaczenie mówi o różnych winach, jakie są dostępne u nich np daktylowe. Niektóre imiona tłumacz po prostu przepisał fonetycznie, jak Samwise, a niektóre inne dał arabskimi odpowiednikami, które znaczą to samo co imię postaci. Więc nie był tutaj zbyt konsekwentny. Pamietam też że Dolina Dimrila to u nich Wadi Dimrill. Słynna Wadi Rum w Egipcie to zachodnia dolina. Bo rum to zachód w sensie kierunku oraz wszystkiego co zachodnie, czyli rzymskie, bo pierwotnie Rum to Rzym. Twórca arabskiego przekładu WP nie jest zawodowcem, na co dzień jednak zajmuje się tłumaczeniami dla dużych firm, a zatem nie literaturą, tylko tekstami ekonomicznymi i prawnymi. Więc obawiam się ten przekład nie koniecznie jest zbyt literacki i poetycki. Wczesniej tenże tłumacz poza Władcą i Hobbitem nie przekładał jeszcze żadnej ambitnej literatury, a jedynie kilka wagonówek, powieści typowo rozrywkowych czy sensacyjnych. A zatem można się obawiać co do jakości tego jego Tolkiena. Ale autor wykładu stwierdził, że wszystko to zaskakująco dobrze wyszło. Przy okazji zapamietałam problem jaki miał z przełożeniem słowa elfowie. Zamienił ich na dżinny (dobre duchy leżące w sensie mocy pomiędzy ludzmi a aniołami), a orków na ifryty (demony z mitów arabskich).
W tym miejscu miałam skojarzenie takie, że arabski przekład starający się nie odchodzić od jakbyśmy my to nazwali "mitologii koranicznej" - może i nieświadomie - ale poszedł za stwierdzeniem samego Tolkiena, iż "Bóg jest panem aniołów i elfów i ludzi." Chociaż być może ja dałabym im nazwę rodem z mitów perskich - są tam istoty magiczne wielkiej mocy i piękna, które przynależą także gdzieś pomiędzy ludzmi i bogami, a nazywają się "pari" lub "peri". Są też chyba, to tylko moje przypuszczenie-skojarzenie, jakoś lingwistycznie powiązane z bardziej nam bliskimi "faery"? Czy ktoś wie, czy irańskie peri to lingwistycznie w sensie pochodzenia słów to samo co północne faery? Gdzieś spotkałam się z tezą, że słowo pari i faery pochodzą od łacinskiego fata - czarownica- wróżka - jak w "fata morgana" - czarodziejka morgana.
No to by było na tyle, a teraz możecie mnie zmiażdżyć Uśmiech
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Eilíf
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Sty 2013
Wpisy: 257
Skąd: Wielki Zielony Las (Łagów Lubuski)


Wysłany: 29-03-2015 21:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
to zauważyłam, ale miałam wrażenie, że autor po prostu zapomniał podać tych dwu wersji ich powstania - z elfów lub ludzi - i że wybrnął z tego po prostu tak kończąc to zdanie. nie pamietał więc nie chciał się zagłębiać w temat. Zresztą to chyba dobrze, bo to temat na odrębny, długi wykład i dysputę, jak wiemy

Mi się wydawało, jakby wierzył w to, co mówił, a że to nie był jego jedyny błąd, to tym bardziej. Ale temat wykładu miał akurat dość ciekawy.

Cytat:
zauważyłam Lotriję - tak to usłyszałam. I też mi krzaczyło. Ithilien nie pamietam.

Ano było, i jeszcze jakaś trzecia rzecz, której zapomniiałam. Coś z odmianą Rohirrimów. Nie wiem, czy powiedział "Rohirrimi", czy coś gorszego, pamiętam, że się oburzyłam.

Cytat:
Cytat:
Tolkien był często "Tolkinem",


A czy to nie jest poprawna angielska wymowa? Bo to chyba Polacy wymawiają
Tolkien a inni Tolkin?

Nie, to nie jest poprawna wymowa. Bardzo wiele osób robi ten błąd i wymawia 'Tol-keen', ale tam nie ma długiego i /i:/, tylko i /I/ oraz mało słyszalne krótkie 'e'. Jestem anglistą, więc wyłapałam ten błąd. Linki do wymowy:
link1
link2 youtube

Cytat:
Cytat:
Rohirrimów porównano do Graków spod Troi,


bo ja wiem - te opisy w LOTR wyliczające wojska zarówno Gondoru i Rohanu przywodzą na myśl Iliadę, prawda? Ale swoją drogą bardziej podoba mi się pomysl, jaki prezentowano z 10 lat temu w którymś numerze czasopisma Mówią wieki, gdzie Rohan i bitwę o Minas Tirith uznano za dość dokładną kopię opisu bitwy na polach Katalaunijskich, gdzie wojska Rzymu i Gotów walczyły z Hunami. Rzymianie to Gondor, Goci to Rohan a Hunowie to Mordor. W sensie zachowania, tradycji, kultury. Zresztą ja bardziej w Rohanie widzę zawsze Anglosasów (imiona) oraz własnie Gotów (wędrówka na południe, oralność a nie literackość, jak u Sasów, drewniane budownictwo, gospodarka stepowo-hodowlana, jak w kulturach ostrogockich na terenie wschodniej Polski i Ukrainy), zaś pod wpływem zdobnictwa filmowego także lud podobny do wczesnośredniowiecznych Skandynawów - bo wikingskie zdobnictwo w stylu Urnes i Biarka aż bije w oczki w dziełach tej pysznej scenografii. Zresztą Meduseld z filmu to niemal kompletna kopia 8 wiecznych skansenów wikingskich, dworów jarlowych. Z "totemowymi" ozdobami dachu łącznie.

No na ile ja się znam, to choć analogie są i mogą być różne, to Rohirrimowie są - poza posiadaniem konnicy - anglosascy jak mało kto, nawiązania są naprawdę klarowne. Co do Gondoru, w listach Tolkien przyrównuje ich do kultury Egipskiej, ale nie da się wykluczyć jakiś rzymskich "nalotów" w ich wypadku, ani skandynawskich w wypadku Rohanu. Ale Grecy spod Troi... dla mnie naciągane, po prostu jak szukanie alegorii na siłę, z czym Tolkien by się z pewnością nie zgodził, bo to żadna alegoria, to "applicability", możliwość odniesienia, i choć te możliwości są rozległe, to jednak chyba nie wszechstronne. Ale to tylko moje zdanie.

Fajnie, że wrzuciłaś notatki, miło sobie przypomniueć Uśmiech Ale muszę je przetrawić ponownie, jest ich sporo Śmiech

_________________
All we have to decide is what to do with the time that is given to us.
J. R. R. Tolkien, The Fellowship of the Ring
Powrót do góry
 
 
JS
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 02 Kwi 2014
Wpisy: 115
Skąd: East of the Moon


Wysłany: 30-03-2015 10:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja tylko pozwolę sobie odnieść się do kwestii wymowy. Nie czepiałbym się tego. Raz, że nawet Anglicy z różnymi akcentami wymówią to inaczej. Podany przez Ciebie link1 linkuje do "This site gets it right", gdzie są trzy wersje, każda nieco inna. I tak czy inaczej nawet ten "błędny" Tolkin jest bliższy ideałowi niż typowo polska wymowa Tolkien. Z przymrużeniem oka
Natomiast przypuszczam, że kiedy słyszymy Tolkin z ust Polaka najczęściej oznacza to, że słyszał on poprawną angielską wymowę i próbuje ją powtórzyć z polskim akcentem. Więc ponownie, nie widzę powodów aby oburzać się bardziej niż na polskiego Tolkiena.

_________________
But a happy ever after is a dream that won't come true.
Powrót do góry
 
 
Eilíf
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Sty 2013
Wpisy: 257
Skąd: Wielki Zielony Las (Łagów Lubuski)


Wysłany: 30-03-2015 10:37    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Więc ponownie, nie widzę powodów aby oburzać się bardziej niż na polskiego Tolkiena.

Ja się nie oburzam, ale trochę mnie to razi, bo jeżeli jesteśmy w Polsce, to już lepiej mówmy po polsku, a nie próbujmy sztucznie zanglicyzować coś w nieskuteczny sposób. Szukałam jeszcze potem innych stron z wymową i trafiałam na Tol - kee - En, tak jak mówiłam, i oczywiście nie jest to powód do jakieś kłótni czy dysputy, ale niemniej jednak z tym, że
Cytat:
I tak czy inaczej nawet ten "błędny" Tolkin jest bliższy ideałowi niż typowo polska wymowa Tolkien.

się nie zgadzam, wydaje mi się, że z dwojga lepiej mówić Tolkien, bo jest to bliższe prawidłowej wymowie. Ale to moja opinia, a poza tym to już jest offtop do tematu Dni Tolkienowskich Śmiech

_________________
All we have to decide is what to do with the time that is given to us.
J. R. R. Tolkien, The Fellowship of the Ring
Powrót do góry
 
 
Frangern
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 31 Lip 2004
Wpisy: 366
Skąd: Piękne Miasto Kraków ;)


Wysłany: 01-04-2015 16:05    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Eilíf, TallisKeeton wielkie dzięki za tak szczegółową relację chwała wam, chylę czoła, dzięki . Akurat bardzo interesowałem się, co 25 działo się w Poznaniu, żałując nawet, że tam nie mieszkam Z przymrużeniem oka .
Moje "obchody" tego dnia były, rzecz jasna, dużo skromniejsze. Po prostu, usiadłem z dwoma kolegami i gadaliśmy o JRR, jego twórczości, fanfikach takich i owakich tudzież Pidżeju.
PS - Wymowa nazwiska Tolkiena - ocena.

_________________
"(...) co prawda nie jest to źle być sceptykiem, gdyż mniej człowiekowi żal, jeśli mu się nie uda."
Filip II Habsburg
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Dzień Czytania Tolkiena 2015 i wydarzenia mu towarzyszące (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.