Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Tak właśnie najczęściej bywa z czynami, które obracają koła świata: dokonują ich małe ręce, na małych spada ten obowiazek, gdy oczy wielkich zwrócone są w inna stronę." , Władca Pierścieni


Temat: H3: Recenzje (ze spoilerami) (Strona 2 z 25)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, ... 23, 24, 25  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galadhorn
Strażnik Północy


Dołączył(a): 03 Gru 2001
Wpisy: 881
Skąd: Bamfurlong (Moczary)


Wysłany: 20-12-2014 09:36    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Turambar II napisał(a) (zobacz wpis):

- to duże coś drążące tunele;

To Robakołaki, które wspomniane są u Tolkiena w hobbickich legendach. Uśmiech

_________________
Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.

J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań
Powrót do góry
 
 
GROSZ-ek
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 30 Gru 2012
Wpisy: 17



Wysłany: 20-12-2014 14:49    Temat wpisu: Wrażenia Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Byłem, widziałem - w ramach nocnego maratonu. Film oglądałem jako ostatni między 4 a 6 rano. Wziąwszy pod uwagę zmęczenie bardzo późną porą, film zaskakuje swoim poziomem. Naprawdę jest dobry. Niemniej, jest kilka rzeczy do których można się przyczepić:
1) Montaż. Przeokrutnie widać rękę cenzora, który musiał przyciąć materiał do ram czasowych wymaganych w kinie. W efekcie pojawiają się - ni z gruszki, ni z pietruszki - sytuacje, nie mające wcześniejszego uzasadnienia. Grubym palcem można wskazać miejsca, w których można się spodziewać wytłumaczenia w wersji rozszerzonej. Więc czekamy na nią.
2) Powtórzenia. Irytującą w powyższym kontekście są zatem powtórzenia wcześniejszych sytuacji, żeby - w zamiarze reżysera - lepiej łopatologicznie wytłumaczyć przemianę bohaterów. Mimowolnie przez to reżyser deprecjonuje wysokie przecież umiejętności obsady aktorskiej. I niestety, obraża inteligencję widza

3) CGI. Przez nadużywanie efektów komputerowych film niebezpiecznie zbliża się do gry komputerowej. Będące na bakier z fizyką sytuacje nie wychodzą na dobre filmowi. A komputerowi podrasowani bohaterowie momentami bardziej śmieszą niż przerażają.
4) Moralna niejednoznaczność. Siłą uniwersum Śródziemia jest wyraźny podział na dobro i zło. W tej części praktycznie każdy - w teorii pozytywny - bohater podejmuje dwuznacznie moralne decyzje. I dopiero w obliczu wspólnego wroga się jednoczą, choć i tu nie do końca. Nadaje to filmowi głębi, ale stanowi odstępstwo od wyraźnych przecież zasad moralnych w świecie Tolkiena. Ale za to wiemy, dlaczego to Galadriela - a nie Gandalf, Saruman czy Elrond - trzęsie Śródziemiem.

5) Niewykorzystane aktorstwo. Momentami jest lepsze, niż to oczekuje reżyser. Znajduje się w filmie taka scena-perełka, w której nie pada ani jedno słowo, będąca za to mistrzostwem gry aktorskiej. Jest tak niezwykła, że wydaje się nakręcona przypadkiem, poza głównym ciągiem zdarzeń, jak gdyby kamera przypadkiem sfilmowała aktorów po wyczerpującym dniu zdjęć. W sumie niedziwne - wygrali przecież bitwę.
6) Dodatkowe wątki. Dopiero w tej części zostają rozwiązane wątki, które zostały wprowadzone we wcześniejszych wersjach, a szczególnie kontrowersyjny wątek romansu elfki i krasnoluda. Zaskakujące, że przez sposób swojego rozwiązania uzasadnia i uwiarygadnia postawę jednej z głównych postaci filmu, prezentując jej psychologiczną motywację. I chodź oczekiwałbym bardziej tragicznego jego rozwiązania, to nie mogę odmówić mu sensowności. Czasami zło się bierze z nadmiaru miłości.
7) Kontynuacja. "Hobbit" - pomimo swojej rozbieżnej oceny wśród fanów - odniósł finansowy sukces. Dlatego w filmie znalazła się furtka do kontynuacji. Trochę razi jej sztuczność, ale daje za to nadzieję na dalsze obcowanie ze światem Śródziemia, ale pewnie już niekoniecznie na bazie historii spisanych przez Tolkiena. Znajduje się tam też nawiązanie do Silmarilion i długoletniej znajomość Galadrieli ze sługą Morgotha - Sauronem. Czyżby można byłoby się spodziewać jakiejś filmowej opowieści w tej materii?
8) Bitwy. Nieustannie zaskakuje mnie mnogość sposobów, na ile można je pokazać. Epickość bitwy 5 armii nie odbiega poziomem od bitwy w Helmowym Jarze lub na polach Pelennoru. Odmiennie niż w tych 2 wcześniejszych bitwach, nacisk położono na manewrowość wojsk i znaczenie dowództwa w prowadzeniu bitwy. Zaskakujące, że Orkowie w tych aspektach są lepiej zorganizowani. Więc dlaczego - proszę o wybaczenie, że spojleruję - przegrywają tę bitwę?

8) Reżyseria. Niestety, mam wrażenie, że Peter nie udźwignął zadania, które przed samym sobą postawił. Zbyt często idzie na łatwiznę - czy to z CGI, czy to z powtórzeniami. Widać, że temat Śródziemia już mu się trochę przejadł. I choć nie można mu odmówić zasług w kreacji świata, to jednak czuć znudzenie ze strony PJ. Niemniej w 3 części się dał radę się zmobilizować.

Pomimo tych wszystkich uwag, uważam, że "Hobbit: Bitwa 5 Armii" jest najlepszą częścią całego cyklu. Przede wszystkim, jest prawidłowo zbilansowana. Jest epicka i kameralna. Jest dramatyczna i komediowa. Jest różnorodna. Nie nuży i nie nudzi - co o 5-tej nad ranem - ma naprawdę znaczenie. No i czekamy na wersję rozszerzoną.

PS: Jedno z fascynujących rzeczy technologii cyfrowych jest łatwość przerabiania filmów przez miłośników. Czekam więc na purstyczną wersję "Hobbita", pozbawioną wszystkich nadmiarowych dodatków wprowadzonych przez PJ. Czuję przez skórę, że taka wersja będzie wyrywała ze skarpetek. Może sam PJ sam się pokusi na taką 1-filmową wersję?
Powrót do góry
 
 
Sigrún
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 06 Kwi 2013
Wpisy: 85
Skąd: Tychy, Kraków


Wysłany: 20-12-2014 15:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Na świeżo, po powrocie z maratonu, na którym nie chciało mi się spać ani przez chwilę (w przeciwieństwie do maratonu WP tydzień temu. Ale nie dlatego, że Hobbit ciekawszy, tylko, że 8 a 12 godzin w kinie to jednak duża różnica, poza tym na zupełnie nowym filmie nie chce się spać).

Film oceniam na piątkę z minusem (w skali pięciostopniowej). Na minus przede wszystkim wszelkie wyczyny Legolasa oraz coraz to ciekawsze potwory w armii orków (ork taranujący bramę i drugi z jakimiś dziwnymi protezami). Na szczęście nie trwa to długo, można przeboleć.

Za długi był pojedynek Legolasa z Bolgiem, odwracał uwagę od ważniejszego pojedynku. No i w zakończeniu, na które dużo osób narzekało, a które w zasadzie mi się podobało, brakuje pogrzebu Thorina i jego siostrzeńców i jakiejś wzmianki o tym, że Dain został Królem pod Górą, a Bard królem Dali. Mam nadzieję, że zobaczymy to w rozszerzonej wersji. Alfrid, jako rozładowanie napięcia i wprowadzenie humoru, podobał mi się, ale było go trochę za dużo. I niestety krasnoludowie, z wyjątkiem Thorina, Kilego, Filego, Dwalina i Balina, praktycznie byli tylko tłem.

A teraz plusy. Sama bitwa fantastyczna, różne armie, postaci, miejsca, atak orków z dwóch stron, nietoperze, na koniec orły i Beorn (którego było widać przez chwilkę, ale czy w książce nie jest tak samo? Poza tym w kinowej wersji DOS nie było go dużo, więc dla przeciętnego widza nie jest on ważną postacią. Może będzie go więcej w EE, tak jak było to przy drugiej części?). Akcja na Ravenhill wyśmienita, jedyne co mi się tutaj nie podobało to to, że po dostaniu się tam głównych bohaterów w zasadzie nie wracamy już na główne pole bitwy i nie widzimy m.in. pozostałych krasnoludów.

Ubicie Smauga ciekawie rozwiązane, czarna strzała jest, miotacz lanc nie przydał się, za to jest piękna scena współpracy ojca z synem. Postać Barda ogólnie na plus, podoba mi się, że nie jest on urodzonym przywódcą, tylko zwykłym człowiekiem, który po prostu chce uratować swoje dzieci.

Zaskoczyło mnie to, ale spodobał mi się wątek Tauriel i Kilego. Jak dla mnie nie jest nachalny, ładnie została pokazana miłość i ból jaki może sprawić. Przemiana Legolasa też udana, stał się elfem, który bez wahania dołączy do Drużyny. Wzmianka o Aragornie też mi się podoba, uwagi na temat matki Legolasa trochę mniej.

Dain też na plus, spodziewałam się, że będzie go mniej. I nie razi jakoś strasznie to, że jest postacią, przynajmniej częściowo, stworzoną cyfrowo. Podejrzewam, że większość ludzi nawet tego nie zauważyła. Będąc już przy postaciach CGI to Azog i Bolg wyglądają bardziej realistycznie niż w innych częściach. I pojawia się kruk, co prawda nie gadający, ale piękny czarny ptak zwiastujący przybycie Daina.

I największy plus tego filmu, czyli Thorin. Musze się zgodzić z wieloma opiniami, że film należy do niego. Richard Armitage rewelacyjnie zagrał chorobę umysłu krasnoluda, jego podejrzenia, dziwne i nieracjonalne zachowania. Każda scena z jego udziałem jest dobra, rozmowy z Bilbem, Bardem, Dwalinem, piękna wizualnie scena na tafli złota. Pojedynek z Azogiem to ogromny plus, ciekawy, zwłaszcza walka na lodzie (tego jeszcze nie było), utopienie orka przez Thorina (pomysłowe, ale niestety nieudane), bardzo podobała mi się ta scena pod względem wizualnym (krajobraz, oświetlenie, itp.). A ostania rozmowa Thorina z Bilbem – majstersztyk. Wielkie brawa dla obu aktorów (Martin Freeman jako Bilbo znowu nie zawodzi, ale do tego zdążył nas już przyzwyczaić). Choć nie spodziewam się żadnych nagród czy nominacji, to Richard Armitage zdecydowanie zasługuje na takie wyróżnienie.

Zakończenie w porządku (z wyjątkiem braków o których wspomniałam wcześniej): książkowa rozmowa Bilba z Gandalfem, aukcja! (myślałam, że jej nie będzie, a była świetna) i ostatnia scena łącząca się ładnie z WP. Idealna piosenka i piękne napisy końcowe.

Mogłabym pisać jeszcze wiele, bo naprawdę dużo scen mnie zachwyciło (np. Dol Guldur). Kostiumy, scenografia, charakteryzacja jak zawsze bez zarzutów. Efekty specjalne też były w porządku, nie raziły mnie jak w poprzednich częściach.

Na pewno wybiorę się jeszcze z dwa razy do kina i z niecierpliwością czekam na rozszerzoną wersję, w której mam nadzieję znajdą się wspomniane przeze mnie sceny. „Bitwę Pięciu Armii” uważam za bardzo udane pożegnanie z filmowym Śródziemiem.

_________________
If more of us valued food and cheer and song above hoarded gold, it would be a merrier world.
Powrót do góry
 
 
Elensil
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 09 Lut 2009
Wpisy: 19



Wysłany: 20-12-2014 20:30    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

'Czy moglibyście się odchrzanić'. Dla mnie to zdanie ukradło film Śmiech
Szkocki akcent Billa Conollyego nadał tej postaci niezwykłego charakteru i nawet ten potoczny zwrot nabrał podniosłego znaczenia Uśmiech
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 21-12-2014 00:50    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Elensil napisał(a) (zobacz wpis):
'Czy moglibyście się odchrzanić'. Dla mnie to zdanie ukradło film Śmiech
Szkocki akcent Billa Conollyego nadał tej postaci niezwykłego charakteru i nawet ten potoczny zwrot nabrał podniosłego znaczenia Uśmiech


Sama postać cudna, ale ten tekst imo kompletnie nie z tej bajki Uśmiech Tak samo jak czerwie z Diuny. I kaskaderka ze Spidermana. Te rzeczy mi głównie zawadzały. Reszta jest ok.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Eilíf
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Sty 2013
Wpisy: 257
Skąd: Wielki Zielony Las (Łagów Lubuski)


Wysłany: 21-12-2014 12:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
To Robakołaki, które wspomniane są u Tolkiena w hobbickich legendach.


Gdzie są wspomniane?

Okej, tutaj można spoilerować, więc napiszę bardziej szczegółowo, co ja myślę. Obejrzałam 3 filmy pod rząd, więc mam dobrą skalę porównawczą każdego ze sobą. Ale skupmy się na trójce.

Co mi się podobało?
Po pierwsze, gra aktorska. Uważam, że aktorzy są naprawdę dobrze dobrani i oddają tą rolę - jaka by ona nie była, ale robią to mistrzowsko. Należy tu wymienić szczególnie Bilba, którego Martin Freeman odgrywa fantastycznie, ale takze Richarda-Thorina, Thranduila - Lee Pace'a i Gandalfa - Iana McK. Ale inni także radzą sobie dobrze, i powiem szczerze, że tylko Legolas mnie jakoś razi.

Po drugie, Niektóre sceny z bitwy. Może to było dziwne, ale mi się podobało, jak Elfowie wbiegli po tarczach krasnoludzkich i zeskoczyli do walki. Podobało mi się, jak Thranduil przekoziołkował ze swojego łosia (bo mimo iż lud się z tego śmieje, mi się podoba ten łoś Thrandy'ego i uważam, że mu bardzo pasuje do tej Thingolowej oprawy) i walczył dalej, podobnie jak scena z Thrandym i Bilbem w namiocie.

Poza tym, ta krótka scena samego umierania Thorina, gdy mówi do Bilba. Mogli już co prawda zostawić oryginalny cytat Tolkiena (If more of us valued food and cheer and song above hoarded gold, it would be a merrier world) a nie go przeinaczać, ale generalnie, moim zdaniem dobra scena.

Pokazanie smoczej choroby Thorina było ciekawe, choć może trochę przejaskrawione, jak na mój gust... ale dobrze, że było.

Piosenka Billy'ego Boyda na koniec z rysunkami postaci też mi się bardzo podobała.

Co mi się nie podobało? Niestety, tu była długa lista. Widzę, że wiele rzeczy, o których pisała Sirielle, że przypadły jej do gustu, nie przypadły do mojego Uśmiech

1. Śmierć Smauga. Moim zdaniem, zepsuli tą scenę. Epizod z wystrzeleniem strzały - jeden z pierwszych, gdy kino się śmiało - to przykład na brak logiki i sensu. A Smaug wpada do jeziora tak jakoś nieciekawie. Więc żałowałam, że tak to wygląda.

2. Legolas. Legolas w Hobbicie generalnie zawodzi moje oczekiwania. Nie przeszkadza mi, że ogólnie tu jest. Lubiłam go w WP i uważam, że tam był ok. Ale tutaj jest sztuczny, robi dziwne miny i jest jak kompletna maszyna, a efekty z jego udziałem przechodzą wszelkie granice.

3. Przedstawienie postaci Thranduila. Wiem, że Thrandy w książce chciał klejnotów, by się wzbogadzić, i może był trochę dumnawy - w końcu był też starym i mądrym Elfem. Ale pokazanie go jako chciwego, chamskiego, zimnego... przesadzili. Nie był zły, a ta scena, jak przybywa do Dale z pomocą dla ludzi, ale perfidnie mówi do Barda, że przyjechał tylko po swoją własność, a ludzi ma gdzieś, strasznie mnie zdenerwowała; podobnie jak mordercza próba na Tauriel, z całym tym "co Ty wiesz o miłości". Natomiast samo uwzględnienie tego, że Thranduil miał jakąś historię, że żona mu umarła i ją najwyraźniej kochał - uważam, że byłby to świetny wątek, gdyby tylko przedstawiono go inaczej.

4. Trolle burzące ściany - nie są tak wielkie, by je tak łatwo burzyć, a Bard jadący wózkiem na trolla to idiotyczne, znów sie lud śmiał, a ja cierpiałam. A Trolle bez nóg, na tych kijkach? Co to w ogóle jest? Skąd taki durny pomysł? I te robakołaki. Ja nie wiem, gdzie Tolkien o nich wspomina, jeśli tak, bardzo proszę o źródło. Ja tego nie pamiętam, dla mnie to było jak Diuna na ekranie, a nie na Diunę poszłam do kina.

5. Bitwa Thorina i Azoga - zwłaszcza to, jak Thorin idzie za Azogiem po lodzie (po kiego grzyba) a Azog, chyba mocą nadaną mu przez Gumisiowy sok z jagód, tak po prostu, odbijając się od niczego, wyskakuje spod lodu i ożywa.

6. Muflony czy kozice - ja nie wiem, co to są za gatunki, ale te, mhm, wierzchowce, które materializują się znikąd, widocznie opanowawszy metodę teleportacji, i to, jak wfruwają na góry, odbijając się chyba od gęstego powietrza, ale jest to dla mnie karykaturalne.

7. Scena w Dol Guldur. Galadriela nosząca Gandalfa, Galadriela wyglądająca jak zielona topielica i mdlejąca, wtulona w nogę Elronda, a Gandal załadowany na saneczki Radagasta. Sztuczne, kompletnie i oczojebnie komputerowe Nazgule. Ta scena była dla mnie strasznie sztuczna i moim zdaniem bardzo odbiegająca od kanonu. I ten Elrond, który zupełnie jak w grach komputeorwych uderzał mieczem w Nazgula, a Nazgul znikał w błysku światła, ale zaraz pojawiał się na nowo.

8. Efekty specjalne, oczywiście. Brak fizyki i logiki, i to w stopniu 100 razy gorszym niż w poprzednich częściach. Ten niezamierzony komizm, kino krzyczące "że co? Ale co to jest? Że jak? Nie no, serio?" i tym podobnie. Legolas wbiegajacy po tych łamiących się schodkach to najjaskrawszy z przykładów, podobnie Legolas niesiony przez nietoperza, ale nie tylko on został dotknięty tą efekciarską zarazą.

9. Brak scen z koronacją Barda na władcę, otwarte zakończenie z Thrandym i Taurielą (co z nią? Wróciła do królestwa? A Thrandy? Dostał te klejnoty? A Bard co? A ludzie z miasta co? Ale nie, kogo to obchodzi, po co wyjaśniać cokolwiek).

10. "Legolas, your mother loved you". Nie no, tą scenę naprawde mozna było pokazać tak, żeby się ludzie nie śmiali. Mógł Thrandy powiedzieć mu, że tęskni za nią, że mu jej brakuje czy coś. To by miało sens. Mógł rzec, że nie rozmawia o niej, bo to dla niego bolesne. Ale to "matka Cię kochała"? Poza tym to implikuje, że umarła, jak Legolas był jakimś niemowlakiem, skoro sam o czymś takim nie wie.

11. Tauriel i Kili. Mi sama Tauriel nie przeszkadza, ale już bym wolała wątek romansowy z Legolasem. Chodzi mi też o brak logiki. Ile ta Tauriel spędziła z Kilim czasu w sumie? Parę godzin? Pogadali chwilę w lochach, potem przyszła i go uleczyła. I potem się rozstają, a jak się znów spotykają i on umiera, to ona płacze, że to tak strasznie boli, a Thranduil (akurat te jego szkliste oczy mi się w tym momencie podobały) mówi jej, że widać to jednak była prawdziwa miłość. Sorry, ale prawdziwa miłość to nie jest kilkugodzinna znajomość.

12. Tekst "odchrzańcie się" Daina jest, moim zdaniem, choć zabawny, to kompletnie nie pasuje do Śródziemia.

I kompletny brak szacunku dla książki, bez której ten film nie mógłby istnieć. Nie przekonuje mnie wizja "prequel"; to mimo wszystko wedle PJa jest "adaptacja", ale nią nie jest. Jak już mówiłam w temacie ekranizacji, za niektóre z tych scen Tolkien pewnie przewraca się w grobie.

Wypowiem się na temat innych szczegółów, o których już pewnie zapomniałam, jak obejrzę jeszcze 3D i jeszcze raz 2D, zawsze za którymś razem się dostrzega inne rzeczy, plus jestem ciekawa, czy w 3D efekty są mniej sztuczne. Może później i moja opinia się jakoś ustabilizuje. Na razie muszę powiedzieć, że byłam bardzo zawiedziona i zasmucona, tak ogólnie. Chociaż nie byłam znudzona, a bitwa mimo, że tyle trwała, nie nużyła mnie, ale nie tego oczekiwałam, i pewnie nie ja jedna. W każdym razie, zobaczymy, czy za którymś razem film mnie mniej urazi.

_________________
All we have to decide is what to do with the time that is given to us.
J. R. R. Tolkien, The Fellowship of the Ring
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5804
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 21-12-2014 12:25    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Eilíf napisał(a) (zobacz wpis):
I te robakołaki. Ja nie wiem, gdzie Tolkien o nich wspomina, jeśli tak, bardzo proszę o źródło.

Niestety są, ale tylko jako wzmianka i nazwa. Zob. Hobbit, 1985, s. 19.
Tak wiec wizja jest pewnie in spirowana Diuną, choć nazwa pojawia się w Hobbicie.

Cytat:
11. Tauriel i Kili. Mi sama Tauriel nie przeszkadza, ale już bym wolała wątek romansowy z Legolasem. Chodzi mi też o brak logiki. Ile ta Tauriel spędziła z Kilim czasu w sumie? Parę godzin? Pogadali chwilę w lochach, potem przyszła i go uleczyła. I potem się rozstają, a jak się znów spotykają i on umiera, to ona płacze, że to tak strasznie boli, a Thranduil (akurat te jego szkliste oczy mi się w tym momencie podobały) mówi jej, że widać to jednak była prawdziwa miłość. Sorry, ale prawdziwa miłość to nie jest kilkugodzinna znajomość.

Czytałem ostatnio książkę (Paul Auster, The Book of Illusions) gdzie opisany jest taki związek, który jak dobrze zliczyć trwa niecałą dobę, a jest bardzo intensywny tak, że ma się wrażenie, iż trwał kilka tygodni. Jest to przedstawione z klasą i przekopnywująco, a zarazem bardzo dramatycznie. Czyli można wiarygodnie przedstawić taki związek, tylko trzeba umieć.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Turambar II
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 18 Wrz 2012
Wpisy: 155
Skąd: Dor-lómin


Wysłany: 21-12-2014 13:24    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Eilíf napisał(a) (zobacz wpis):


10. "Legolas, your mother loved you".


Może (to już moja nadinterpretacja) PJ chciał wiele elementów z WP i H zrobić podobnymi, aby pokazać kontynuacje, ciągłość. Może pisząc te linijkę myślał o Gandalfie mówiącym do Faramira Your father loves you, gdy ten szykował się do odzyskania Osgiliath.

_________________
End? No, the journey doesn't end here. Death is just another path... One that we all must take. The grey rain-curtain of this world rolls back, and all turns to silver glass...
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, ... 23, 24, 25  Następna

Temat: H3: Recenzje (ze spoilerami) (Strona 2 z 25)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.