Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(2) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Od czasu wzejścia słońca, czas w Śródziemiu zaczął biegnąć szybciej, a wszystkie rzeczy zmieniały się i starzały w niezwykle przyśpieszonym tempie." , Silmarillion


Temat: Historia Ardy i Śródziemia - bitwy dobra ze złem mapki opisy (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 585



Wysłany: 15-03-2014 18:25    Temat wpisu: Historia Ardy i Śródziemia - bitwy dobra ze złem mapki opisy Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Witajcie.
Nie ma chyba na forum podobnego tematu, więc pozwoliłem sobie założyć.
Temat będzie rozwijany Uśmiech

1. 1500 rok z 3500 Valinoryjskich - pierwsze starcie Valarowie-Melkor.

Z Silmarillionu:
Cytat:
Mędrcy powiadają, że Pierwsza Wojna zaczęła się, zanim Arda została ostatecznie ukształtowana, gdy nic na niej jeszcze nie rosło ani nie żyło, i że przez długi czas Melkor miał przewa­gę. Lecz w pewnym momencie przybył na pomoc Valarom duch potężny i srogi, który w dalekim niebie usłyszał, że w Małym Królestwie toczy się bitwa. Cała Arda rozbrzmiewała echem jego śmiechu, gdy zstąpił Tulkas Mocny, którego gniew niby potężny wicher rozprasza chmury i przepędza ciemności. Melkor uciekł przed tym gniewem i przed śmiechem Tulkasa, opuścił Ardę i po­kój zapanował na długie wieki. Tulkas pozostał, przyłączył się do Valarów Królestwa Ardy. Lecz Melkor przyczajony w ciem­nościach zewnętrznych pałał odtąd przez wieki szczególną nie­nawiścią do Tulkasa.
W tym okresie Valarowie zaprowadzili ład na morzach, lą­dach i w górach, a Yavanna posiała wreszcie z dawna przygoto­wane ziarna. Gdy ognie ugaszono lub pogrzebano pod dziewi­czymi górami, potrzebne się stało światło, więc Aule na prośbę Yavanny wykuł dwie ogromne latarnie, aby oświetlały Śródziemie, zbudowane jego staraniem w okręgu mórz. Varda napełniła latarnie, Manwe obwiódł je aureolą, a inni Valarowie umieścili je na kolumnach wystrzelających wyżej niż szczyty wszystkich gór w późniejszej erze. Jedna latarnia, nazwana Illuiną, wznosiła się w pobliżu północnej krawędzi Śródziemia, druga - Ormal - nad jego południowym brzegiem, a światło spływając z Latarni Valarów zalewało Ziemię tak, że dzień panował na niej niezmien­nie.



2. 3400 rok z 3500 Valinoryjskich - drugie starcie Valarowie-Melkor.


Z Silmarillionu:
Cytat:
Melkor zabrał się do drążenia ziemi i budowania głęboko pod jej powierzchnią olbrzymiej fortecy u stóp mrocznych gór, gdzie promienie światła latarni Illuiny docierały już osłabione i wy­ziębłe. Forteca nazywała się Utumno. Chociaż Valarowie jesz­cze o jej istnieniu nie wiedzieli, płynęły z niej fale nikczemno-ści Melkora i złe uroki jego nienawiści skaziły wiosenną piękność Ardy. Zieleń więdła i butwiała, wodorosty i muł dławiły rzeki, tworzyły się cuchnące zatrute bagniska - wylęgarnie do­kuczliwych much, lasy stały się ciemne i niebezpieczne, wypeł­niała je groza, a zwierzęta - zdziczałe i uzbrojone w potworne kły i rogi - rumieniły glebę krwią.
Wreszcie Valarowie zrozumieli, że to Melkor wznowił swoje złowieszcze działanie, i zaczęli szukać jego kryjówki. Lecz Mel­kor, zadufany w potędze swej fortcy i swoich sług, wszczął znie­nacka wojnę i zadał pierwszy cios, zanim Valarowie zdążyli się przygotować do obrony; zaatakował Illuinę i Ormal, zwalił słu­py i rozbił latarnie. Potężne słupy padając zdruzgotały lądy, wzbu­rzone morza wystąpiły z brzegów. Płomienie roztrzaskanych la­tarni rozlały się po ziemi dopełniając zniszczenia. W tej kata­strofie zatarła się pierwotna rzeźba Ardy, zmącona została harmonia lądów i wód, i nigdy już nie udało się odtworzyć zaplanowanego przez Valarów ładu.
Wśród zamętu i ciemności Melkor uszedł, ale przejęty trwo­gą, bo ponad hukiem fal usłyszał głos Manwego, potężny jak wichura i poczuł drżenie ziemi pod stopami Tulkasa. Zdążył jed­nak skryć się w Utumno, zanim go Tulkas dogonił, i tam się przy­czaił. Valarowie nie mogli go wtedy zmiażdżyć, gdyż musieli użyć niemal wszystkich swoich sił, aby uśmierzyć chaos na Zie­mi i uratować z ruin wszystko, co można było jeszcze ocalić z dzieł przedtem stworzonych; później nie śmieli już powtórnie przekształcać Ardy, bo jeszcze nie wiedzieli, gdzie przebywają Dzieci Iluvatara; a nie znali dnia, w którym miały się one poja­wić na Ziemi.
Tak się skończyła Wiosna Ardy. Siedziba Valarów, na wyspie Almaren, była doszczętnie zniszczona; nie mieli dla siebie miej­sca na powierzchni Ziemi, opuścili więc Śródziemie i zamiesz­kali w Amanie



3. 1090-1100 Ery Dwóch Drzew - Trzecie starcie Valarowie - Melkor ze sługami - Wojna Potęg.


Z Silmarillionu:
Cytat:
Melkor stawił czoło siłom Valarów w północno-zachodniej czę­ści Śródziemia i cała ta okolica doznała ciężkich szkód. Lecz ar­mia Zachodu odniosła w tym pierwszym starciu błyskawiczne zwycięstwo, a słudzy Melkora uciekli do Utumno. Potem zastę­py Valarów przeszły przez Śródziemie, zostawiając straże wokół Kuivienen; Quendi, nie wiedząc nic o Wielkiej Bitwie Potęg, za­pamiętali tylko, że ziemia trzęsła się i jęczała pod ich stopami, wody burzyły się, a na północy niebo zaczerwieniło się łuną jak gdyby olbrzymich ognisk. Oblężenie Utumno ciągnęło się długo i było bardzo uciążliwe, wiele bitew rozegrało się pod bramami warowni, lecz do elfów dotarły tylko odległe odgłosy tych zma­gań. Wielkie zmiany nastąpiły wówczas w ukształtowaniu Śród­ziemia: morze dzielące je od Amanu rozlało się szerzej, dno za­padło głębiej, woda wdarła się na wybrzeże i utworzyła zatokę, otwartą ku południowi. Liczne mniejsze zatoki powstały między Wielką Zatoką a cieśniną Helkarakse na dalekiej północy, gdzie prawie stykają się granice Śródziemia i Amanu. Najważniejsza z nich była zatoka Balar, gdyż do niej wpadała wielka rzeka Sirion spływająca z wypiętrzonych teraz na północy nowych gór: Dorthonionu i łańcucha górującego nad Hithlumem. Krainy dalekiej północy zostały wtedy spustoszone, gdyż tam znajdowała się warownia Utumno. Jej lochy wydrążone były w ziemi na nie­zmiernych głębokościach, czeluście ziały ogniem i roiły się od służby Melkora.
W końcu bramy Utumno rozbito, mury wysa­dzono z fundamentów, a Melkor musiał się schronić w najgłęb­szym lochu. Wtedy Tulkas wystąpił jako najdzielniejszy wojow­nik wśród Valarów, stoczył pojedynek z Melkorem i powalił go na twarz u swych stóp; skuto nieprzyjaciela łańcuchem, zwanym Angainorem, zrobionym przez Aulego, i wzięto go do niewoli. Świat mógł przez długie wieki cieszyć się pokojem.
Jednakże Valarowie nie wykryli wszystkich umocnionych pie­czar i lochów, chytrze zamaskowanych w głębi ziemi pod fortecami Angband i Utumno. Wiele złych stworów tam się przycza­iło, wiele też rozpierzchło się po świecie, szukając miejsc ciem­nych i pustkowi, aby tam doczekać szczęśliwszej dla złych sił godziny. Zwycięzcy nie ujęli też Saurona.


4. 1497 rok z 1500 lat Ery Dwóch Drzew przed początkiem 1 Ery - Słońca i Księżyca - Pierwsza bitwa o Beleriand.

Z Silmarillionu:
Cytat:
Orkowie osaczyli Menegroth z dwóch stron naraz: pod­chodzili z obozów na wschodzie pomiędzy rzekami Kelon i Gelion, na zachodzie zaś, na równinach między Sirionem, a Narogiem, zapuszczali się zagonami w głąb kraju i rabowali, co się dało; odcięli Thingola od Kirdana i jego przystani w Eglarest. Król wezwał więc na pomoc Denethora; stawiły się licznie elfy z Regionu, z drugiego brzegu rzeki Aros, i z Ossłriandu, by stoczyć pierwszą bitwę w Wojnach o Beleriand. Zastępy Eldarów wzięły w kleszcze wschodnią armię orków na północ od usko­ku Andram, w połowie drogi między rzeką Aros i Gelion, i za­dały nieprzyjacielowi druzgocącą klęskę; niedobitkom uciekają­cym na północ zastąpili drogę Naugrimowie, którzy zeszli z góry Dolmed zbrojni w topory; niewielu zaiste orków z tej armii zdo­łało wrócić do Angbandu.


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




4. 1499 rok z 1500 lat Ery Dwóch Drzew przed początkiem 1 Ery - Słońca i Księżyca - Druga bitwa o Beleriand - "Dagor-nuin-Giliath" - Bitwa pod Gwiazdami.

Z Silmarillionu:
Cytat:
Feanor; nadciągnął z Zachodu na czele zbrojnych zastępów. Zapewne nie bardzo się przeląkł, bo nie skosztował jeszcze nigdy siły noldorskich mieczy; wkrótce też się okazało, że postanowił odepchnąć Noldorów z powrotem na morze.
Pod zimnymi gwiazdami przed wschodem Księżyca hufiec Feanora posuwał się w głąb lądu brzegiem fiordu Drengist, wrzynającego się między Wzgórza Echowe należące do pasma Ered Lomin, aż znalazł się w rozległej krainie Hithlum, i dotarł wreszcie nad długie jezioro Mithrim. Na jego północnym brze­gu rozłożył obóz, który odtąd zyskał to samo miano, co jezioro i jego okolica. Lecz wojska Morgotha, zaalarmowane zgiełkiem lądowania w Lammoth i łuną nad Losgarem, pospieszyły prze­łęczami Ered Wethrin, Gór Cienia, i zaskoczyły Noldorów Fe­anora, zanim zdążyli dobrze urządzić i umocnić swój obóz; tam więc, na szarych polach Mithrimu, rozegrała się Druga Bitwa w Wojnach o Beleriand, a nazwano ją Dagor-nuin-Giliath, Bitwa pod Gwiazdami, gdyż toczyła się przed wschodem Księżyca. Bitwę tę pieśń rozsławiła potem szeroko. Noldorowie mimo li­czebnej przewagi nieprzyjaciela i mimo zaskoczenia szybko od­nieśli zwycięstwo, gdyż mając nie przyćmione jeszcze światło Amanu w oczach byli silni i zwinni, straszni w uniesieniu gnie­wu, miecze zaś mieli długie i groźne. Orkowie rzucili się do ucieczki, wycofując się z Mithrimu z ciężkimi stratami, ścigani przez zwycięzców nawet za Górami Cienia, na rozległej równi­nie Ard-galen, ciągnącej się na północ od Dorthonionu. Tam na pomoc rozbitym oddziałom pospieszyła i podzieliła ich klęskę druga armia Morgotha, która przeszedłszy na południe w Doli­ną Sirionu oblegała Kirdana w Przystaniach Falas; Kelegorm bowiem, syn Feanora, dowiedziawszy się zawczasu o nadcią­ganiu tych wojsk, zastąpił im drogę na czele oddziału Noldorów, atakując znienacka z gór w pobliżu Eithel Sirion i spycha­jąc orków na moczary Serech.
Prawdziwie złe były wieści, które dotarły do Angbandu, ku wielkiej konsternacji Morgotha. Z potężnych armii przygotowy­wanych z myślą o podboju Beleriandu po dziesięciu dniach bo­jów została mu ledwie garstka niedobitków.
Miał jednak także powody do radości, chociaż na razie jesz­cze o tym nie wiedział. Feanor bowiem, rozpłomieniony niena­wiścią do Nieprzyjaciela, nie zatrzymał się, lecz ścigając resztki orków spodziewał się rozprawić w końcu z samym Morgothem; rąbiąc mieczem śmiał się głośno, rad z siebie, że się odważył narazić na gniew Valarów i na niebezpieczeństwa wyprawy, aby dopełnić zemsty. Nic nie wiedział o Angbandzie i potężnych si­łach, które Morgoth pospiesznie zgromadził do obrony swej for­tecy; lecz nawet gdyby znał prawdę, nie cofnąłby się, gdyż zaśle­piał go i przepalał płomień gniewu. Wysunął się więc daleko przed pierwsze szeregi swoich zastępów, a słudzy Morgotha spostrze­głszy to zawrócili, osaczyli go i z Angbandu przybiegła im na pomoc gromada Balrogów. Tam, na pograniczu dziedziny Mor­gotha, Dor Daedeloth, został Feanor otoczony, mając ledwie garst­kę przyjaciół u boku. Walczył długo i bez trwogi, pomimo grozy ognia, który go spowijał, i pomimo licznych ran; w końcu padł powalony na ziemię przez wodza Balrogów, Gothmoga, którego później Ekthelion zabił w Gondolinie. I zginąłby Feanor na tym miejscu, gdyby w tejże chwili nie zjawili się na ratunek jego synowie z zastępem Noldorów, wtedy bowiem Balrogowie pierzchli do Angbandu.
Synowie podnieśli ojca i dźwigali rannego w stronę Mithrimu, lecz gdy w pobliżu Eithel Sirion wspinali się ścieżką ku prze­łęczy górskiej, Feanor poprosił, aby się zatrzymali; wiedział, że jest śmiertelnie ranny i że wybiła jego godzina. Ze stoku Ered Wlethrin zwrócił ostatnie spojrzenie na odległe szczyty Thangorodrimu, najpotężniejsze wieżyce Śródziemia, i w jasnowidzeniu przedśmiertnym zrozumiał; że siły Noldorów nie wystarczą, aby tę twierdzę zburzyć. Trzykroć przeklął imię Morgotha i wezwał synów, by dotrzymali przysięgi i pomścili ojca. Potem umarł.



Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




5. 75 rok Ery Słońca czyli I Ery - Trzecia bitwa o Beleriand - "Dagor Agloreb" - Bitwa Chwalebna

Z Silmarillionu:
Cytat:
Morgoth tymczasem uwierzył raportom swoich szpiegów, że wodzowie Noldorów błądzą po całej krainie i wcale nie myślą o wojnie, zdecydował się więc wypróbować własne siły oraz czuj­ność przeciwników. Raz jeszcze niemal bez ostrzeżenia potęga jego dała znać o sobie: ziemia nagle zatrzęsła się na północy, ze szczelin wystrzeliły ognie, z Gór Żelaznych buchnęły płomienie; bandy orków przemaszerowały przez równinę Ard-galen, a stam­tąd przeszły dalej przez Przełom Sirionu na zachodzie, a na wscho­dzie przez dziedzinę Maglora, korzystając z przerwy między wzgórzami Marchii Maedhrosa a rozrzuconymi forpocztami Gór Błękitnych.
Ale Fingolfin i Maedhros nie spali i podczas gdy inni wodzo­wie tropili zagony orków, które wtargnęły w granice Beleriandu i czyniły tam wielkie szkody - ci dwaj książęta wzięli z dwóch stron w kleszcze główny trzon nieprzyjacielskiej armii prącej na Dorthonion; zwyciężyli i ścigali sługi Morgotha przez Ard-ga­len, wycinając w pień garstkę niedobitków na przedpolach Ang-bandu, w pobliżu bramy tej fortecy. To była trzecia wielka bitwa w Wojnach o Beleriand; a nazwano ją Dagor Aglareb, to znaczy Bitwą Chwalebną.
Było to więc zwycięstwo, lecz zarazem przestroga, której ksią­żęta nie zlekceważyli, lecz zacieśnili jeszcze bardziej więź mię­dzy sojusznikami, wzmocnili i usprawnili straże i rozpoczęli ob­lężenie Angbandu, które miało trwać odtąd przez niemal cztery­sta lat słonecznych. Po Bitwie Chwalebnej przez długi czas żaden sługa Morgotha nie śmiał wyjść poza bramę Angbandu, bojąc się Noldorów. Fingolfin nawet mawiał chełpliwie, że nigdy już Morgoth nie zdoła się wyrwać z okrążenia ani zaskoczyć Noldorów nową napaścią, chyba żeby zdrada się zakradła do obozu sojusz­ników.
Jednakże Noldorowie nie mogli zdobyć Angbandu ani odzy­skać Silmarilów, a walki nie ustawały całkowicie przez całe wie­ki oblężenia, gdyż Morgoth obmyślał coraz to nowe nikczemne podstępy i wciąż wystawiał na próbę siły i czujność przeciwni­ków.



Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.





6. Zima 455 - wiosna 456 roku Ery Słońca czyli I Ery - Czwarta bitwa o Beleriand - "Dagor Bragollach" - Bitwa Nagłego Płomienia.

Z Silmarillionu:
Cytat:
W niespełna sto lat po Dagor Aglareb Morgoth spróbował za­skoczyć znienacka Fingolfina (znając czujność Maedhrosa wo­lał nie zaczepiać tego księcia) i wysłał armię orków ku białej północy, aby najpierw na zachód, a potem na południe, dotarli na wybrzeże koło fiordu Drengist tą samą drogą, którą niegdyś Fin­golfin przeprowadził swój hufiec znad Cieśniny Lodowej Kry. Wtargnęliby więc do Hithlumu niespodziewanie od zachodu, gdyby nie to, że zostali w porę, wyśledzeni i Fingon natarł na nich w górach nad fiordem Drengist tak potężnie, że większość orków zepchnięta do morza utonęła.
Tego starcia nie zaliczono jednak w poczet wielkich bitew o Beleriand, gdyż armia orków nie była zbyt liczna, a ze strony Noldorów w boju brała udział tylko część elfów osiadłych w Hithlumie. Po tym zwycięstwie zapanował na wiele lat pokój; Morgoth zaniechał jawnych wypadów z Angbandu, przekonany już wtedy, że sami orkowie bez innej pomocy nie są zdolni stawić czoło Noldorom. W skrytości serca obmyślał więc nowe plany.
Upłynęło następne sto lat, nim z bramy Angbandu wychynął nocą pierwszy z Urulokich, ognistych smoków Północy - Glaurung. Był młody, niedorosły jeszcze, bo smoki żyją długo i ro­zwijają się bardzo powoli, lecz wzrok jego tak przeraził elfy, że pierzchli przed nim w góry Ered Wethrin i do Dorthonionu, on zaś grasował po polach Ard-galen szerząc spustoszenie. Wresz­cie książę Hithlumu Fingon na czele konnych łuczników wyru­szył do walki z potworem; zwinni jeźdźcy otoczyli go kręgiem, a Glaurung nie mógł znieść sypiących się na niego strzał, bo nie był jeszcze całkowicie opancerzony. Uciekł z powrotem do Ang­bandu i przez długie lata nie pokazał się więcej.
...
Zanim wszakże szóste pokolenie ludzi po Beorze i Marachu osiągnęło wiek dojrzały, a było to w czterysta pięćdziesiąt pięć lat po przybyciu Fingolfina do Śródziemia, ziściły się jego od dawna żywione obawy i to w sposób bardziej nagły i okropny, niż przewidywał w najczarniejszych myślach. Morgoth bowiem długo w tajemnicy gromadził siły i przez cały ten czas rosła w jego sercu nikczemność, a nienawiść do Noldorów nabierała coraz większej mocy; pragnął nie tylko pognębić przeciwników, lecz także zniszczyć i splugawić kraj, który oni wzięli w posiadanie i upiększyli. Badacze dziejów powiadają, że nienawiść wzięła w jego umyśle górę nad rozumem, gdyby bowiem poczekał dłu­żej, aż ukończy wszystkie przygotowania, Noldorowie wyginęli­by do ostatniego. Morgoth jednak nie doceniał męstwa elfów, a ludzi w tej epoce w ogóle nie brał w rachubę.
Nadeszła zima, noce były ciemne, bezksiężycowe, wielka rów­nina Ard-galen ciągnęła się mroczna pod zimnymi gwiazdami od górskich bastionów Noldorów do podnóży Thangorodrimu. Ogniska strażnicze ledwo się tliły, wartowników było niewielu, mało kto czuwał w obozach jeźdźców Hithlumu. Znienacka Morgoth wysłał rzeki płomieni zbiegające z Thangorodrimu szyb­ciej niż Balrogowie i rozlewające się po całej równinie. Góry Żelazne pluły ogniem w różnych jadowitych kolorach; cuchną­ce, mordercze opary przesycały powietrze. Tak zginęło Ard-ga­len, ogień pożarł jego trawę, cała kraina zmieniła się w spopielo­ną ponurą pustynię, jałową i martwą, spowitą dusznym pyłem. Dlatego też nadano jej nową nazwę: Anfauglith, Dławiący Pył. Wiele zwęglonych kości znalazło tam swój grób pod otwartym niebem, liczni bowiem Noldorowie zginęli w pożodze, gdy ich dosięgły płomienie, a nie mogli przed nimi uciec w góry. Kra­wędź wyżyny Dorthonion i ściany Ered Wethrin zatrzymały ogni­ste potoki, lecz lasy na stokach zwróconych ku Angbandowi spło­nęły, a dym wywołał zamęt wśród obrońców.
Tak się zaczęła czwarta z wielkich bitew, Dagor Bragollach, Bitwa Nagłego Płomienia.
Strugę płomieni poprzedzał złocisty Glaurung, ojciec smoków, teraz już w pełni swej potęgi. Jego tropem biegli Balrogowie, a za nimi czarna armia orków, tłum nieprzeliczony, jakiego Nol­dorowie nigdy przedtem nie widzieli i nie umieli sobie nawet wy­obrazić. Armia ta runęła na noldorskie twierdze, przełamała linie oblężnicze wokół Angbandu, zabijając każdego, na kogo się na­tknęła: Noldorów i ich sprzymierzeńców, Elfy Szare i ludzi. Wielu najdzielniejszych przeciwników Morgotha zginęło w pierwszych dniach tej wojny, zanim oszołomieni i rozproszeni sojusznicy zdążyli zgromadzić swoje siły. Odtąd wojna nigdy nie ustała całko­wicie w Beleriandzie, lecz Bitwa Nagłego Płomienia skończyła się z nadejściem wiosny, gdy napór wroga zelżał.
Taki był koniec Oblężenia Angbandu. Przeciwnicy Morgotha rozpierzchli się i stracili łączność między sobą. Większa część Elfów Szarych zbiegła na południe, odżegnując się od północnej wojny; wielu przyjęto w Doriath i wówczas królestwo Thingola powiększyło się i umocniło, gdyż złe siły nie mogły przełamać czaru, którym Meliana osnuła granice, i nie wtargnęły do tego ukrytego królestwa.
Inni zbiegowie schronili się w fortecach na wybrzeżu morza lub w Nargothrondzie, a niektórzy opuścili Beleriand i ukryli się w Ossiriandzie lub nawet przeprawili się za góry i tam, bezdom­ni, tułali się po pustkowiach. Wieści o wojnie i przerwaniu oblę­żenia doszły do uszu ludzi zamieszkałych na wschodzie Śródziemia.
Główny impet napaści dotknął synów Finarfina: Angrod i Aegnor polegli, a wraz z nimi zginął Bregolas, głowa rodu Beora, i znaczna część wojowników, których był wodzem. Brat Bregolasa, Barahir, walczył dalej na zachód, w pobliżu Przełomu Sirionu. Tam właśnie na moczarach Serech król Finrod Felagund, spieszący z południa, został, z garstką tylko towarzyszy, odcięty od swoich wojsk i otoczony. Zginąłby albo wpadł do niewoli, gdyby w ostatniej chwili nie zjawił się z pomocą Barahir z najmężniejszymi swoimi wojownikami; otoczyli króla murem włócz­ni i ponosząc ciężkie straty wyrąbali przed nim drogę ratunku. Tak Finrod Felagund ocalał i wrócił do podziemnego grodu Nargothrond, lecz poprzysiągł Barahirowi i jego ludziom dozgon­ną przyjaźń i pomoc w każdej potrzebie, a w zastaw tej obietni­cy dał Barahirowi pierścień. Barahir był już wtedy prawowitym władcą ludu Beora, lecz wróciwszy do Dorthonionu stwierdził, że znaczna część jego poddanych porzuciwszy domy uciekła do warownego Hithlumu.
Morgoth uderzył z taką siłą, że Fingolfin i Fingon nie mogli przyjść z pomocą synom Finarfina. Wojska Hithlumu zmuszone były cofnąć się z wielkimi stratami do fortec w górach Ered Wethrin, które z trudem zdołali obronić przed atakami orków. Pod murami Eithel Sirion poległ sześćdziesięciosześcioletni Hador Złotogłowy, walcząc w tylnej straży w obronie swego pana, Fingolfina; zginął też u boku ojca młodszy jego syn, Gundor, przeszyty kilku strzałami, a obu ich opłakiwały elfy. Władzą po Hadorze objął starszy jego syn, Galdor Smukły. Dzięki wysokości i potędze Gór Cienia, które się oparły potokowi ognia, a także dzięki męstwu elfów i ludzi z Północy, których ani Balrogowie, ani orkowie nie mogli wówczas pokonać, Hithlum nie został przez nieprzyjaciół zdobyty i zagrażał z flanki atakującym wojskom Morgotha, lecz Fingolfin oddzielony był od pobratymców mo­rzem wrogów.
Wojna wzięła bowiem zły obrót dla synów Feanora; nieprzy­jaciel zajął prawie cały obszar wschodnich marchii. Wojska Mor­gotha, wprawdzie z wielkimi stratami, lecz sforsowały przełęcz Aglon; Kelegorm i Kurufin, pokonani, uciekli na południo-zachód pograniczem Doriathu i dotarli w końcu do Nargothrondu, szukając schronienia u Finroda Felagunda. Przyprowadzo­ne przez nich wojska wzmocniły armię Nargothrondu, lecz - jak się później okazało - lepiej byłoby, gdyby ci dwaj książęta zostali na wschodzie wśród swoich najbliższych krewnych. Maedhros dokonał czynów niezwykłego męstwa, orkowie pierz­chali na sam widok jego oblicza, gdyż od czasu męki na skale Thangorodrimu duch w nim płonął niby biały płomień, a Ma­edhros stał się podobny do tych, którzy wrócili z krainy śmier­ci. Tak więc potężna twierdza na wzgórzu Himring obroniła się, a wielu najdzielniejszych spośród tych, którzy zostali na wschodzie Beleriandu, czy to z Dorthonionu, czy z marchii wschodnich, przyłączyło się do Maedhrosa. Na czas jakiś uda­ło się zamknąć znów przełęcz Aglon, by orkowie nie mogli tą drogą wedrzeć się do Beleriandu, lecz słudzy Morgotha roz­gromili konne oddziały ludu Feanora na równinie Lothlann; tam bowiem zjawił się Glaurung, który przedostał sią przez Szczer­bę Maglora i spustoszył cały kraj leżący między dwiema odno­gami Gelionu.
Orkowie zdobyli też fortecę na zachodnim zboczu góry Rerir, zniszczyli Thargelion, krainę Karanthira, i zbrukali jezioro Helevorn. Stąd posunęli się dalej, na drugi brzeg Gelionu, i dotarli daleko w głąb Beleriandu Wschodniego, szerząc wszędzie po­żogę i grozę. Maglor przyłączył się do Maedhrosa na Himringu, lecz Karanthir zbiegł i wraz z niedobitkami swego ludu dołączył do rozproszonego ludu myśliwych, podległych Amrodowi i Amrasowi, a cofając się na południe przekroczył Ramdal. Utrzymy­wano straże i oddziały wojska na Amon Ereb, a pomagały też Noldorom Elfy Zielone. Orkowie nie weszli do Ossiriandu ani do Taur-im-Duinath i na południowe pustkowia.
Gdy do Hithlumu doszły wieści, że nieprzyjaciel zajął Dorthonion, pokonał synów Finarfina i wypędził synów Feanora z ich dziedzin, Fingolfin uznał, że to już ostateczny upadek Noldorów, kląska wszystkich książęcych rodów, z której się nigdy nie pod­niosą
W gniewie i rozpaczy dosiadł swego wspaniałego rumaka Rochallora i ruszył w drogę samotnie, nikomu nie dając się powstrzy­mać. Jak wiatr w kłębach kurzu przemknął przez Dornu-Fau-glith, a każdy, kto go w tym pędzie zobaczył, umykał myśląc, że to Orome we własnej osobie, tak bowiem opętało go gniewne szaleństwo, że oczy mu świeciły jak oczy Valara. Tak zajechał sam jeden pod bramę Angbandu, zadął w róg i znowu uderzył w spiżowe drzwi wzywając Morgotha, aby wyszedł i stoczył z nim pojedynek. I Morgoth stawił się.
Po raz ostatni w czasie tych wojen przekroczył bramę swojej twierdzy; podobno niechętnie przyjął wyzwanie, bo chociaż nikt w świecie nie dorównywał mu potęgą; to Morgoth jako jedyny z Valarów znał uczucie strachu. Nie mógł wszakże odmówić, gdyż świadkami wyzwania byli jego podwładni; skała dzwoniła od prze­nikliwej muzyki rogu, a głos Fingolfina rozbrzmiewał wyraźnie w najgłębszych nawet lochach Angbandu. Król Noldorów nazwał Morgotha tchórzem i władcą niewolników. Morgoth więc przy­szedł, wspinając się z wolna od swego podziemnego tronu, a od­głos jego kroków huczał jak grzmot w lochach Angbandu. Ukazał się okryty czarną zbroją, stanął przed królem niby wielka wieża uwieńczona żelazną koroną, a wielka czarna tarcza bez żadnego godła rzucała na niego cień podobny do burzowej chmury. Fingol­fin natomiast błyszczał w cieniu jak gwiazda, zbroję bowiem miał posrebrzaną, a tarczę błękitną, wysadzaną kryształami, gdy zaś dobył z pochwy miecza, Ringil zalśnił niby sopel lodu.
Grond, Młot Podziemnego Świata, podniósł się w ręku Mor­gotha i z rozmachem, jak piorun, spadł w dół. Ale Fingolfin usko­czył w bok i Grond uderzył o ziemię rozłupując ją tak, że otwo­rzyła się wielka jama i buchnął z niej dym zmieszany z ogniem. Wielokrotnie Morgoth próbował zmiażdżyć przeciwnika, lecz za każdym razem Fingolfin uskakiwał z szybkością błyskawicy wystrzelającej spod czarnej chmury; zadał Morgothowi siedem ran i siedemkroć Morgoth wrzasnął z bólu. Żołdacy Angbandu padli na twarz z przerażenia, a krzyk ich wodza echo rozniosło po całej Północy.
Ale w końcu króla oganiało zmęczenie, a Morgoth rąbnął go z gó­ry tarczą. Trzykroć król pod ciosem padał na kolana, trzykroć wsta­wał i podnosił swoją strzaskaną tarczę i zgnieciony hełm. Ale zie­mia wokół niego była rozdarta, ziejąca jamami, więc Fingolfin po­tknął się i przewrócił na wznak u stóp Morgotha, ten zaś postawił na jego szyi lewą nogę, ciężką jak góra. Fingolfin ostatnim rozpaczli­wym wysiłkiem ciął Ringilem w tę stopę, a czarna dymiąca krew trysnęła i wypełniła jamy wyszczerbione przez Gronda.
Tak zginął Fingolfin, Najwyższy Król Noldorów, najdumniejszy i nąjmężniejszy z dawnych Królów Elfów. Orkowie nie cheł­pili się tym pojedynkiem pod bramą Angbandu; a elfy go nie opie­wały, gdyż okrył ich zbyt bolesną żałobą. Nie została wszakże zapomniana opowieść; którą Thorondor, Król Orłów, zaniósł do Gondolinu i dalekiego Hithlmu. Morgoth chwycił ciało króla Nol­dorów, zmiażdżył je i chciał rzucić na żer swoim wilkom, lecz Thorondor w porę nadleciał ze swego gniazda wśród iglic Krissaegrimu, zniżył się nad głowę Morgotha i szponami rozdarł mu twarz. Skrzydła Thorondora łopotały głośno jak wicher Manwego, orzeł chwycił w potężne szpony ciało króla, wzbił się błyska­wicznie na wysokość, gdzie strzały orków nie mogły go dosię­gnąć, i uniósł ze sobą martwego bohatera. Złożył go na szczycie, który się piętrzył od północy nad ukrytą doliną Gondolinu, a Turgon przyszedł i usypał nad ciałem ojca wysoki kamienny kur­han.


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.





7. 471 r 1 Ery - piąta bitwa o Beleriand - "Nirnaeth Arnoediad" - Bitwa Nieprzeliczonych Łez

Z Silmarillionu:
Cytat:
Wreszcie Maedhros skupiwszy wszystkie siły elfów, ludzi i krasnoludów, jakie mógł zwerbować, postanowił zaatakować Angband jednocześnie od wschodu i od zachodu i zamierzał jawnie pod rozwiniętymi sztandarami przemaszerować przez Anfauglith.
Spodziewał się, że gdy armia Morgotha na wieść o tym mar­szu wyjdzie w pole, z przełęczy Hithlumu zejdą wojska Fingona, a nieprzyjaciel znajdzie się niejako między młotem a kowa­dłem i zostanie zmiażdżony. Sygnałem do rozpoczęcia działań miał być dla Fingona blask ogromnego ognia zapalonego w Dorthonionie.
W oznaczonym dniu, rankiem w dzień przesilenia letniego, trąby Eldarów przywitały słońce; na wschodzie podniesiono roz­winięte sztandary synów Feanora, na zachodzie - sztandary Fingo­na, Najwyższego Króla Noldorów. Fingon spojrzał z murów twier­dzy Eithel Sirion; jego wojska stały w ordynku w dolinach i la­sach po wschodniej stronie Ered Wethrin, dobrze ukryte przed wzrokiem Nieprzyjaciela, lecz król wiedział, że to potężna ar­mia. Składali się bowiem na nią wszyscy Noldorowie z Hithlu­mu, elfowie z wybrzeża Falas i oddział Gwindora z Nargothrondu, a także wielu ludzi; na prawym skrzydle czuwały zastępy
z Dor-lominu, a z nimi mężni bracia Hurin i Huor, do których przyłączył się Haldir z Brethilu; przyprowadziwszy ze sobą licz­nych leśnych ludzi.
Potem Fingon spojrzał w stronę Thangorodrimu i zobaczył, że forteca Nieprzyjaciela spowita jest czarną chmurą i że bije znad niej czarny dym. Zrozumiał, że Morgoth pała gniewem i że przy­jął wyzwanie. Cień zwątpienia padł wówczas na serce Fingona i król obrócił wzrok ku wschodowi, licząc, że bystrymi oczyma elfa dostrzeże kurz na równinie Anfauglith wzbijający się pod stopami wojowników Maedhrosa. Nie wiedział, że wymarsz ich został opóźniony wskutek podstępu nikczemnego Uldora, który zmylił Maedhrosa fałszywymi przestrogami przed najazdem sił Angbandu.
W pewnej wszakże chwili wielki krzyk wzbił się ku niebu i z południowym wiatrem niósł się od doliny do doliny; to elfy i ludzie krzyczeli ze zdumienia i radości, bo Turgon, nie wzywa­ny i nie oczekiwany, otworzył tajemną bramę Gondolinu i wy­szedł na czele dziesięciu tysięcy wojowników w błyszczących zbrojach, z długimi mieczami; włócznie w ich ręku wyglądały jak las. Gdy Fingon usłyszał głos wielkiej trąby swego brata Turgona, cień rozproszył się i król w uniesieniu zawołał:
- Utulie'n aure! Aiya Eldalie ar Atanatari, utulie'n aure! Nad­szedł dzień! Spójrz, ludu Eldarów, spojrzyjcie, Ojcowie Ludzi, nadszedł dzień!
A wszyscy, którzy usłyszeli potężny głos króla, zwielokrot­niony echem wśród gór, odpowiedzieli okrzykiem:
- Auta i lome! Noc przemija!
Morgoth, który wiele wiedział o tym, co przeciwnicy robią i za­mierzają, uznał, że pora działać; ufał, że słudzy jego przebywa­jąc wśród synów Feanora spełnią swoje zdradzieckie zadanie, opóźniając marsz Maedhrosa i nie dopuszczając do połączenia się sprzymierzonych wojsk; wyprawił więc swoją armię, dość liczną (chociaż była to tylko część przygotowanych w Angbandzie sił) w kierunku Hithlumu; wojownicy nosili płowe płasz­cze, spod których nie przebłyskiwała stal, toteż posunęli się da­leko po piaskach Anfauglithu, zanim przeciwnicy ich zauważyli.
Serca zapałały w piersiach Noldorów i przywódcy ich chcieli zaatakować nieprzyjaciół na równinie, lecz Hurin odwiódł ich od tego zamiaru, przypominając o chytrości Morgotha, który ni­gdy od razu nie ujawniał wszystkich swoich sił i maskował prawdziwe plany fałszywymi pozorami. Sygnał zwiastujący zbliżanie się wojsk Maedhrosa wciąż jeszcze sią nie pojawiał, więc Hurin nakłaniał zniecierpliwionych wojowników, by czekali na ten umówiony znak i podpuścili armię Morgotha bliżej, gdyż wdzie­rając się na góry, orkowie będą musieli rozproszyć swoje szyki. Ale dowódca wysłanych na zachód wojsk Morgotha miał rozkaz wywabienia Fingona za wszelką cenę z gór na płaszczyznę. Po­suwał się więc dalej naprzód, dopóki nie zajął linii wzdłuż Sirionu, od murów fortecy Eithel Sirion aż do ujścia Rivilu na mocza­rach Serech; forpoczty Fingona widziały nieprzyjaciół z bliska, niemal zaglądały w oczy każdemu żołdakowi z osobna. Lecz wojska królewskie nie zareagowały na to wyzwanie, a szyder­stwa orków brzmiały mniej pewnie w obliczu tych milczących ścian i ukrytej wśród gór groźnej siły. Wreszcie dowódca armii Morgotha wyprawił dwóch jeźdźców z godłami parlamentariuszy aż pod zewnętrzne fortyfikacje twierdzy Barad Eithel. Jeźdź­cy ci mieli ze sobą Gelmira, syna Guilina, tego przywódcę Noldorów z Nargothrondu, którego w bitwie Bragollach wzięli do niewoli i oślepili. Heroldowie Angbandu pokazali teraz przeciw­nikom tego jeńca, wołając:
- Mamy w swoim ręku więcej takich jak on, ale musicie się pospieszyć, jeżeli chcecie ich zobaczyć żywych, bo pozabijmy wszystkich, gdy wrócimy do domu! I na oczach elfów odrąbali Gelmirowi ręce i nogi, a na ostatek także głowę, po czym odje­chali, zostawiając okaleczone ciało.
Zły los chciał, że w tym właśnie miejscu na zewnętrznych szań­cach znalazł się wtedy Gwindor z Nargothrondu, brat Gelmira. Oszalały z bólu Gwindor konno puścił się w pogoń za heroldami Morgotha, a wielu jeźdźców skoczyło w ślad za nim; dopadli dwóch łotrów, zabili ich i wdarli się daleko w głąb nieprzyjaciel­skich szeregów. Na ten widok taki zapał wojenny ogarnął serca wszystkich Noldorów, że Fingon włożył na głowę biały hełm i ka­zał dąć w trąby; cała armia Hithlumu zbiegła nagle z gór i ruszy­ła do ataku. Wydobywane z pochew i wznoszone miecze błysnę­ły, jakby ogień szerzył się w lesie trzcin. Natarli tak szybko i tak zażarcie, że omal nie pokrzyżowali wszystkich planów Morgo­tha. Zmietli bowiem z pola całą jego armię wysłaną na zachód, zanim się zdążyła umocnić na stanowiskach bojowych, a sztan­dary Fingona przemknęły przez Anfauglith i załopotały tuż pod murami Angbandu. Na czele pędził Gwindor otoczony przez elfy z Nargothrondu i nawet teraz nikt ich nie mógł powstrzymać. Wdarli się przez Bramę i wpadli na schody, zabijając strażników; Morgoth drżał na swoim podziemnym tronie słysząc, jak już się dobijają do jego komnaty. Lecz tam znaleźli się w potrzasku i wszyscy zginęli z wyjątkiem Gwindora, którego orkowie poj­mali żywcem. Fingon nie mógł mu przyjść z pomocą, gdyż tym­czasem Morgoth wysłał przez liczne tajemne bramy fortecy głów­ną swoją armię; trzymaną do tej chwili w odwodzie. Król Fingon został odparty spod murów Angbandu i musiał się cofnąć z wiel­kimi stratami.
Czwartego dnia wojny zaczęła się na równinie Anfauglith Nirnaeth Arnoediad, Bitwa Nieprzeliczonych Łez, tak nazwana, po­nieważ żadna opowieść ani pieśń nie była zdolna wysłowić ogro­mu poniesionych w niej strat. Wojsko Fingona cofało się przez piaski, a Haldir, wódz Haladinów, poległ w tylnej straży; wraz z nim zginęło wielu ludzi z Brethilu i mało kto z nich powrócił do ojczy­stego lasu. Piątego dnia noc zaskoczyła armię w odwrocie, daleko jeszcze od ściany Ered Wethrin. Orkowie otoczyli hufiec z Hithlumu, który od rana walczył w zaciskającym się z każdą godziną okrą­żeniu. Wraz ze świtem zjawiła się nadzieja, usłyszeli bowiem gra­nie rogów Turgona, ciągnącego na czele głównego hufca Gondolinu; ten hufiec miał swoje stanowisko na południu i strzegł Przełomu Sirionu, a Turgon zdołał powstrzymać większość swo­ich wojowników od przedwczesnego rzucenia się do ataku. Teraz spieszył na odsiecz bratu. Szeregi rycerzy z Gondalinu, okrytych kolczugami, posuwały się w słońcu lśniące niby rzeka stali.
Falanga gwardii królewskiej przedarła się przez pierścień orków, a Turgon mieczem wyrąbał sobie drogę do brata i chwila, gdy się spotkał z Hurinem, stojącym u boku Fingona, była dla nich obu przebłyskiem szczęścia wśród okropności bitwy. Nowa nadzieja wstąpiła w serca elfów i wtedy właśnie, w trzeciej go­dzinie po świcie, dały się słyszeć trąby Maedhrosa, który naresz­cie nadciągał od wschodu; hufiec pod sztandarami synów Feanora zaatakował tyły wojsk nieprzyjacielskich. Niektórzy kronika­rze twierdzą, że w tym momencie Eldarowie mieli szansę zwycięstwa, gdyby wszystkie ich zastępy dochowały im wierno­ści. Szeregi orków bowiem zachwiały się, impet ich został poha­mowany i wielu już myślało o ucieczce.
Lecz w tej samej chwili, gdy przednie straże Maedhrosa za­atakowały orków, Morgoth pchnął do walki ostatnie swoje rezerwy, tak że Angband opustoszał. Ruszyły więc w pole wilki, jeźdź­cy na wilkach, Balrogowie i smoki, a między nimi ojciec smo­ków Glaurung, Wielki Gad, od którego biła teraz taka moc i gro­za, że elfy i ludzie cofali się przed nim; wpadł między hufce Maedhrosa i Fingona i rozdzielił je.
Jednakże Morgoth nie osiągnąłby swego celu nawet dzięki wil­kom, Balrogom i smokom, gdyby nie pomogła mu ludzka zdrada. W tej bowiem godzinie wyszły na jaw matactwa Ulfanga. Liczni Easterlingowie umknęli z pola walki, gdyż serca mieli pełne kłamstw i strachu, lecz synowie Ulfanga nagle przeszli na stronę Morgotha i zwrócili się przeciw synom Feanora, szerząc na tyłach ich wojsk zamęt i śmierć; udało im się w ten sposób podejść bli­sko do sztandaru Maedhrosa. Nie zdobyli wszakże obiecanej im przez Morgotha nagrody, bo Maglor zabił przeklętego Uldora, przy­wódcę zdrajców, a synowie Bora usiekli Ulfasta i Ulwartha, za­nim sami polegli. Lecz nowe zastępy złych ludzi, które Ulfang zwerbował i ukrył wśród wschodnich gór, zjawiły się teraz, a hu­fiec Maedhrosa osaczony z trzech stron załamał się i rozpierzch­nął w ucieczce. Los oszczędził jednak synów Feanora, bo chociaż wszyscy odnieśli rany, żaden nie poległ; trzymali się razem, skupi­li wokół siebie garść Noldorów i Naugrimów, wyrąbali sobie dro­gę odwrotu i uciekli daleko na wschód ku górze Dolmed.
Z całej armii wschodniej najdłużej dotrzymali pola krasnoludowie z Belegostu i wielką sławą okryli się w tej bitwie. Naugrimowie bowiem lepiej niż elfy i ludzie znoszą ogień, a przy tym mieli zwyczaj idąc do boju wkładać wielkie maski, szkaradne wpraw­dzie; lecz bardzo pomocne w starciu ze smokami. Gdyby nie krasnoludowie, Glaurung wraz ze swym potomstwem zniszczyłby ogniem resztę Noldorów. Gdy bowiem smok ich zaatakował, Naugrimowie otoczyli go kręgiem, a nawet potężna zbroja nie mogła ochronić wielkiego Gada od ciężkich krasnoludzkich toporów.
Glaurung w furii odwrócił się, powalił Azaghala, Władcę Be­legostu, lecz gdy pełznął po jego ciele, Azaghal ostatnim wysił­kiem zdołał wbić nóż w brzuch potwora, który ciężko ranny uciekł z pola bitwy, pociągając za sobą także inne bestie z Angbandu. Krasnoludowie dźwignęli ciało Azaghala i zabrali je z pobojo­wiska; za marami cały hufiec kroczył powoli, śpiewając niskimi głosami żałobną pieśń, jak gdyby odprawiali uroczystości po­grzebowe w swoim kraju, a nie wśród niebezpieczeństw i wro­gów; nikt wszakże nie ośmielił się zastąpić im drogi.
Tymczasem na zachodnim skrzydle bitwy Fingon i Turgon mu­sieli stawić czoło siłom trzykroć liczniejszym niż te, które im teraz pozostały: mieli bowiem przeciw sobie Gothmoga, przy­wódcę Balrogów i najwyższego wodza wojsk Angbandu; jego żołnierze czarnym klinem rozdzielili hufce elfów, okrążając kró­la Fingona i spychając Turina wraz z Hurmem na moczary Serech. Wreszcie Gothmog natarł na Fingona. Był to straszliwy bój. W końcu Fingon został sam wśród trupów swoich przybocznych i walczył z Gothmogiem, dopóki inny Balrog nie zaszedł go od tyłu i nie zarzucił na niego ognistego bicza. Wtedy Gothmog za­dał królowi śmiertelny cios czarnym toporem, a biały płomień wystrzelił ze strzaskanego hełmu. Tak poległ Najwyższy Król Noldorów. Balrogowie maczugami wbili ciało jego w piach, a srebrnobłękitny sztandar wdeptali w kałużę królewskiej krwi.
Bitwa była przegrana, lecz Hurin i Huor wraz z niedobitkami ludzi ze szczepu Hadora stali niezłomnie u boku Turgona, wład­cy Gondolinu, a wojska Morgotha nie mogły opanować Przeło­mu Sirion. I przemówił Hurin do Turgona:
- Odejdź stąd, panie, póki jeszcze nie jest za późno! W tobie bowiem żyje ostatnia nadzieja Eldarów, a póki Gondolin istnie­je, strach nie przestanie nękać Morgotha.
Ale Turgon odparł:
- Nie uda się już długo zachować Gondolinu w ukryciu, a gdy go Nieprzyjaciel odkryje, królestwo niechybnie upadnie. Na to odezwał się Huor:
- Jeśli wszakże przetrwa choćby przez krótki czas, z twoje­go rodu przyjdzie nadzieja dla elfów i dla ludzi. Widzą to, kró­lu, oczyma śmierci. Rozstaniemy się tutaj na zawsze i nigdy już nie ujrzę białych ścian twojego grodu, lecz z ciebie i ze mnie weźmie początek nowa gwiazda. Żegnaj!
Maeglin, siostrzeniec Turgona, stojąc nieopodal słyszał te sło­wa i nigdy potem ich nie zapomniał, wówczas jednak nic nie powiedział.
Turgon usłuchał rady Hurina i Huora, skrzyknął niedobitków z hufca Gondolinu i spod znaków Fingona i na ich czele zaczął się wycofywać ku Przełomowi Sirionu; dwaj przywódcy, Ekthelion i Glorfindel strzegli prawej i lewej flanki, aby nieprzyjaciel nie mógł wyprzedzić oddziału. Lecz w tylnej straży osłaniali po­chód ludzie z Dor-lominu; tak zarządzili Hurin i Huor, bo w głę­bi serc ludzie ci nie wyrzekli się krain północnych, a jeśli nie mogli wywalczyć sobie drogi z powrotem do ojczyzny, gotowi byli przynajmniej bić się do ostatka. Tak została okupiona zdra­da Uldora, a ze wszystkich czynów bojowych, jakimi ojcowie rodzaju ludzkiego przysłużyli się Eldarom, największą sławę zyskało męstwo ludzi z Dor-lominu osłaniających odwrót kró­la Turgona.
W ten sposób Turgon wywalczył sobie drogę na południe, za plecami Huora i Hurina wymknął się brzegiem Sirionu, zniknął w górach i ukrył się przed wzrokiem Morgotha. Dwaj bracia tym­czasem, skupiwszy wokół siebie resztkę ludzi z rodu Hadora, co­fali się piędź po piędzi, aż wreszcie znaleźli się za moczarami Serech i mieli przed sobą rzekę Rivil. Tam się zatrzymali i dalej już nie ustępowali ani kroku.
Wówczas cała armia Angbandu rzuciła się na nich, przepra­wiła się przez rzekę po grobli zbudowanej z ciał poległych i okrą­żyła garść niedobitków Hithlumu niby fala bijąca ze wszystkich stron o skałę.
Szóstego dnia, gdy słońce chyliło się ku zachodowi, a cień Ered Wethrin sczerniał, Huor padł, zraniony w oko zatrutą strzałą, po­śród stosu zabitych mężnych ludzi Hadora. Orkowie odcięli ich głowy i usypali z nich kurhan lśniący w słońcu jak góra złota.
W końcu Hurin został sam; odrzucił wówczas tarczę i obu­rącz chwycił topór. Pieśń mówi, że ostrze topora dymiło później od czarnej krwi trollów, gwardzistów Goshmoga, póki nie skru­szało, a za każdym razem zadając cios Hurin wołał:
- Aure entuluva! Przyjdzie znów dzień! - Siedemdziesiąt razy powtórzył ten okrzyk, lecz w końcu wzięli go żywcem z rozkazu Morgotha: orkowie obejmowali go i czepiali się rękami jego odzieży, nie puszczając nawet wtedy, gdy odrąbywał im ramio­na, a było ich wielu i przybywały coraz to nowe chmary, aż wresz­cie Hurin upadł nakryty mrowiem napastników. Wtedy Gothmog związał go i zawlókł do Angbandu, szydząc z pokonanego.
Tak się skończyła Nirnaeth Arnoediad, gdy słońce zniknęło za morzem. Noc zaległa w Hithlumie i zerwał się od Zachodu potężny wicher.


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.





8. Rok 545 - do 587 1 Ery - The War of Wrath - Wojna Gniewu.

Z Silmarillionu:
Cytat:
Gdy „Vingilot" po raz pierwszy niespodziewanie wyruszył w drogę po morzach nieba, jasny i błyszczący, ludzie ze Śródziemia dostrzegli go z daleka ze zdumieniem i uznali, że jest to dany im znak; nazwali go więc Gil-Estelem, to znaczy Gwiazdą Wiel­kiej Nadziei. Pewnego wieczora, gdy ta gwiazda ukazała się na niebie, Maedhros rzekł do swego brata Maglora:
- To jest z pewnością Silmaril, świecący teraz na Zachodzie. Maglor zaś odpowiedział:
- Jeśli to jest rzeczywiście ten Simaril, który widzieliśmy to­nący w morzu, to znaczy, że został on podniesiony na niebo mocą Valarów i wypada nam się radować, że jego blask może oglądać wielu elfów i ludzi i że jest bezpieczny od wszelkiego zła.
I spoglądając w niebo elfowie otrząsnęli się z rozpaczy, Morgotha natomiast nękały wątpliwości.
Jednakże, jak powiadają, Morgoth nie spodziewał się ataku, który przyszedł od Zachodu. W swej wielkiej pysze nie dopuszczał my­śli, że ktoś ośmieli się wydać mu otwartą bitwę. W dodatku był pewny, że na zawsze powaśnił Noldorów z Władcami Zachodu, którzy ciesząc się szczęściem swojej błogosławionej krainy nie troszczą się już o królestwa zewnętrznego świata. Temu bowiem, kto sam jest wyzuty z litości; wydaje się ona czymś dziwacznym i nie bierze w rachubę możliwości, że ktoś kieruje się w działaniu takim uczuciem. Ale zastępy Valarów przygotowywały się do bi­twy. Pod ich białymi sztandarami maszerowali Vanyarowie, lud Ingwego, a także ci Noldorowie, którzy nigdy nie opuścili Valinoru, a których wodzem był Finarfin, syn Finwego. Spośród Telerich niewielu chciało iść na wojnę, gdyż pamiętali rzeź w Łabędziej Przystani i grabież okrętów; lecz chętnie słuchali Elwingi, córki Diora Eluchila, spokrewnionej z ich plemieniem, dostarczyli więc żeglarzy do prowadzenia statków niosących wojska Valinoru na wschód przez morze. Lecz załoga pozostała na statkach i żaden z tych Telerich nie dotknął stopą Bliższych Ziem.
Opowieści niewiele mówią o pochodzie armii Valarów na pół­noc Śródziemia, gdyż nie uczestniczył w nim żaden z elfów, którzy żyli i cierpieli w tej krainie, a ci właśnie utrwalili znaną nam po dziś dzień historię tamtych czasów; sami dowiedzieli się o tych wydarzeniach dopiero znacznie później od pobratym­ców z Amanu.
Ale wojska Valinoru nadciągnęły od zachodu i trąby Eonwego rzuciły wyzwanie aż pod niebo. Cały Beleriand jaśniał bla­skiem zbroi, gdyż wojownicy Valarów przybrali postacie mło­dzieńcze, wspaniałe i groźne, a góry tętniły pod ich stopami.
Starcie armii Zachodu z armią Północy nazwano Wielką Bitwą albo Wojną Gniewu. Mocarstwo Morgotha zgromadziło wszyst­kie swoje siły, a były one tak liczne, że równina Anfauglith nie mogła ich pomieścić i cała Północ gorzała ogniem wojny.
Lecz nic to Morgothowi nie pomogło. Wytępieni zostali Balrogowie, tak że ledwie kilku uciekło i skryło się w niedostęp­nych jaskiniach u korzeni ziemi. Niezliczone szeregi orków gi­nęły niczym trawa w wielkim pożarze lub też jak suche liście zmiatane podmuchem ognistego wiatru. Niewielu ich ocalało, by przez długie wieki potem nękać świat. Nieliczni żyjący jeszcze potomkowie Ojców Ludzi, trzech rodów Przyjaciół Elfów, wal­czyli po stronie Valarów i pomścili w tych dniach Baragunda i Barahira, Galdora i Gundora, Huora i Hurina, i wielu innych swo­ich przywódców. Ale znaczna część synów ludzkich, czy to ze szczepu Uldora, czy z innych, które niedawno dopiero przybyły ze wschodu, walczyła po stronie Morgotha. I elfowie nigdy im tego nie zapomnieli.
Widząc, że jego armia jest rozgromiona, a siły rozbite, Morgoth przestraszył się i nie śmiał stanąć we własnej osobie do walki. Pchnął wszakże do ostatniego rozpaczliwego ataku na przeciw­nika z dawna przygotowane potwory i nagle z czeluści Angbandu ukazały się skrzydlate smoki, jakich nikt przedtem nie wi­dział na świecie; natarcie tej straszliwej powietrznej floty tak było nagłe i miażdżące, że armia Valarów cofnęła się, bo nalotowi smo­ków towarzyszyły grzmoty; błyskawice i burze ognia. Lecz wte­dy zjawił się Earendil świecący białym płomieniem; nad „Vingilotem" zgromadziły się wszystkie wielkie ptaki niebios, a Thorondor był ich wodzem; przez cały dzień i wśród pełnej zwątpienia nocy trwała bitwa. Przed wschodem słońca Earendil zabił Ankalagona Czarnego, najpotężniejszego ze smoków, i strącił go z nie­ba; zewłok potwora runął na wieżyce Thangorodrimu i zdruzgo­tał je. Potem słońce się podniosło, a wojska Valarów zwyciężyły i prawie wszystkie smoki zginęły; wszystkie jamy Morgotha zo­stały rozbite i otworzone tak, że moc Valarów przeniknęła aż do głębi ziemi. Morgoth; przyparty do muru w podziemnej kryjów­ce, nie zdobył się na waleczność. Uciekł w najgłębsze zakamar­ki swoich lochów, błagał o pokój i przebaczenie. Odrąbano mu stopy, więc runął na twarz, wtedy spętano go tym samym, co przed wiekami, łańcuchem Angainorem, żelazną koronę przekuto na obrożę, którą opasano mu szyję, głowę mu przygięto aż do ko­lan. Dwa Silmarile, które dotychczas zachował, wyjęte zostały z żelaznej korony i jaśniały nieskazitelnym światłem pod niebem. Powierzono je pieczy Eonwego.
Tak położono kres panowaniu Morgotha na Północy i unice­stwiono Królestwo Zła. Z lochów Angbandu wyszły tłumy nie­wolników, którzy nie mieli już nadziei, że kiedykolwiek ujrzą światło dzienne, a teraz zobaczyli świat odmieniony. Tak wielka była bowiem furia walczących, że rozdarli pólnocne połacie lądu zachodniego świata i morze teraz huczało w rozlicznych rozpa­dlinach, a wszędzie panował chaos i zgiełk. Rzeki poznikały lub znalazły sobie nowe łożyska, doliny się podniosły, góry zapadły, a po Sirionie nie zostało ani śladu.



Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Po Wojnie Gniewu kompletnie zmieniło się ukształtowanie Ardy - jak napisano wyżej w Silmie,
Dużo połaci lądu zalało morze w tym prawie cały Beleriand, najbardziej na zachód wysuniętą częścią lądu została część Ossiriandu - czyli Lindon.

Poglądowa mapka zarysów lądów przed i po Wojnie Gniewu (źródło to tolkiengateway.com) :

Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




HA!
Znalazłem piękną mapkę - porównanie ziem przed i po Wojnie Gniewu:

Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.





Źródło:
Mapki pochodzą z:
http://home.comcast.net/~mithrandircq/Silmarillion-Chronology.htm
http://www.thetolkienwiki.org/wiki.cgi?Wars__of__Beleriand

Pozostałe źródła:
http://www.glyphweb.com/arda/default.asp
http://lotr.wikia.com/wiki/Timeline_of_Arda
J.R.R Tolkien - "Silmarillion"


Ostatnio zmieniony przez Aragorn7 dnia 15-12-2014 09:44, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3807
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 15-03-2014 22:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Świetny pomysł Elfik Jestem za Kilka propozycji do opisu masz tutaj (w tym bitwa w Lammoth):
http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?t=5528

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 585



Wysłany: 16-03-2014 01:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Obrazki poprawione Z przymrużeniem oka

@Sirielle dzięki za temat, bo prawdę mówiąc nie widziałem go, pisząc mój przeglądałem tylko działy HoMe , Sila, ogólne itp.
Na pewno opiszę kolejne bitwy, tylko to czasu wymaga bo ten post męczyłem dość długo.
Powrót do góry
 
 
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 585



Wysłany: 22-03-2014 13:30    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

C.d.

Z J.R.R Tolkien - "Władca Pierścieni" - Dodatek A Roczniki królów i władców
Cytat:
Jako nagrodę za ofiary poniesione w walkach z Morgothem Valarowie, Opiekunowie Świata, podarowali Edainom kraj odgrodzony od niebezpieczeństw Śródziemia. W ten sposób większość Edainów wypłynęła w Morze. Podążając za ruchem Gwiazdy Eärendila, dopłynęli oni do wielkiej wyspy Elenny, najbardziej na zachód wysuniętej ze śmiertelnych krajów. Tam założyli królestwo Númenoru.
...
Elros był pierwszym królem Númenoru i w późniejszych czasach zwano go pod pochodzącym z języka Elfów Wysokiego Rodu imieniem Tar-Minyatur. Jego potomkowie byli długowieczni, ale śmiertelni. Potem, gdy urośli w potęgę, pożałowali wyboru swojego praojca, pragnąc nieśmiertelności trwającej tak długo, jak istnieje świat – co stało się udziałem Eldarów. Zaczęli szemrać przeciw Zakazowi. Tak zaczął się ich bunt, który wsparty przez Saurona, przyniósł Upadek Númenoru i ruinę starożytnego świata – o czym mówi księga Akallabeth.


Numenor

Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.





II Era Słońca

1 Zostają założone Szare Przystanie i królestwo Lindonu.
32 Edainowie docierają do Númenoru.
ok. 40 Po opuszczeniu starych siedzib w Ered Luin wielu krasnoludów dociera do Morii i powiększa się liczba jej mieszkańców.
ok. 500 Sauron zaczyna znów działać w Śródziemiu.
600 Pierwsze okręty Númenorejczyków pojawiają się u wybrzeży Śródziemia.
750 Noldorowie zakładają królestwo Eregionu.
ok. 1000 Sauron zaniepokojony rosnącą potęgą Númenorejczyków, obiera sobie Mordor za warowną siedzibę. Zaczyna budowę Wieży Barad-dur.
1200 Sauron stara się pozyskać Eldarów. Gil-galad nie chce z nim rokować, ale kowale z Eregionu dają się przekonać. Númenorejczycy zaczynają budować stałe przystanie w Śródziemiu.
ok. 1500 Elficcy kowale osiągają pełnię swych umiejętności pod kierunkiem Saurona. Zaczynają wykuwać Pierścienie Władzy.
ok. 1590 Trzy Pierścienie zostają wykute w Eregionie.
ok. 1600 We wnętrzu góry Orodruiny Sauron wykuwa Jedyny Pierścień. Koniec budowy Barad-dur. Celebrimbor odgaduje plany Saurona.

1693-1701 - Wojna Elfów z Sauronem

1693 Początek wojny elfów z Sauronem. Trzy Pierścienie zostają ukryte.

1695 1-sza bitwa - Siły Saurona najeżdżają i pustoszą Eregion.
Gil-galad wysyła do Eregionu Elronda.

1697 2-ga bitwa - oblężenie i obrona Imladris.
Eregion zostaje spustoszony. Śmierć Celebrimbora.
Zostają zamknięte bramy Morii.
Elrond z niedobitkami Noldorów wycofuje się z walki i znajduje
miejsce ucieczki w Imladris.

1699 Sauron opanowuje Eriador.

1700 3-cia bitwa u ujścia rzeki Gwathló.
Tar-Minastir wysyła z Númenoru do Lindonu wielką flotę
dowodzoną przez admirała Ciryatura, któy wysadza swoje siły w
małym Numenorskim porcie u ujścia rzeki Gwathló i atakuje siły
Saurona od południa i wschodu, gdy tymczasem Gil-Galad robi to
samo od północy. Siły Saurona zostają wzięte w kleszcze i
pokonane.
Porażka Saurona.


1701 Wypędzenie Saurona. Kraje Zachodu cieszą się jakiś czas pokojem.

Wędrówki na początku i w I fazie 2 Ery

Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Z J.R.R Tolkien - "Silmarillion"
Cytat:
W tych więc czasach mistrzowie z Ost-in-Edhil prześcignęli sami siebie i tworzyli rzeczy cudowniejsze niż kiedykolwiek: obmyślili i zrobili Pierścienie Władzy. Ale Sauron kierował ich pracami i wiedział o wszystkim, co ro­bili; chciał bowiem uzależnić elfów od siebie i poddać ich ścisłe­mu nadzorowi.
Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zro­bił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić. Moc tych innych związana była z mocą Jedynego, bo, całkowicie od niego zależne, miały zachować swą siłę tylko dopóty, dopóki on istniał.
W tym Jedynym zawarł Sauron wiele z własnej siły i woli; gdyż pierścienie elfów miały wielką moc, ten więc, który miał nimi rządzić, musiał posiadać niezwykłą potęgę. Sauron wykuł go we wnętrzu Góry Ognistej, w Mordorze, kraju Cienia. Gdy wkładał go na palec, widział wszystko, co działo się
za sprawą słabszych pierścieni, czytał myśli tych, którzy je nosili, i mógł tymi myślami kierować.
Lecz elfowie nie dali się tak łatwo ujarzmić. Kiedy Sauron wsunął Jedyny Pierścień na swój palec, od razu wyczuli to, przej­rzeli jego zamiary, zrozumieli, że chce on panować nad nimi i nad ich dziełami. Oburzeni i wylękli, zdjęli natychmiast swoje pier­ścienie.
Wtedy widząc, że zakusy jego wyszły na jaw i że elfowie ustrzegli się podstępu, Sauron wpadł w gniew i otwarcie wypo­wiedział elfom wojnę. Zażądał, aby mu oddali wszystkie pier­ścienie, ponieważ bez jego pomocy i nauk rzemieślnicy elfów nigdy by takich cudownych rzeczy nie umieli
stworzyć. Lecz el­fowie uciekli, zabierając trzy pierścienie, które potem przed Sauronem ukryli.
Były to Trzy, stworzone na ostatku i potężniejsze od wszyst­kich poprzednich: Narya, Nenya i Vilya, Pierścienie Ognia, Wody i Powietrza, pierwszy z rubinem, drugi z diamentem, a trzeci z szafirem. Ze wszystkich zrobionych przez elfów pierścieni, na tych trzech Sauronowi najbardziej zależało, bo ten, kto je prze­chowywał, mógł się nie lękać szkód, jakie czyni czas, i długo bronić
się od znużenia światem. Sauron nie mógł jednak tych trzech znaleźć, bo powierzone zostały Mędrcom, którzy je ukry­wali i nie używali ich jawnie, dopóki Pierścień rządzący nimi był w posiadaniu Saurona.
Trzy pozostały nie skażone, ponieważ wykuł je Kelebrimbor sam, a Sauron ich nigdy nie dotknął.
Wszakże one też podlegały Jedynemu.
Odtąd nigdy nie ustała wojna między Sauronem a elfami. Eregion został spustoszony, Kelebrimbor zabity, bramy Morii zamknięto.
Elrond Półelf zbudował podówczas fortecę i schronienie Imladris, zwane przez ludzi Rivendell, które przetrwało długie wie­ki.
Lecz Sauron zgromadził w swoim ręku wszystkie inne Pier­ścienie
Władzy i rozdzielił je między różnych mieszkańców Śródziemia w nadziei, że rym sposobem będzie mógł kierować tymi, którzy pragnęli posiąść tajemną siłę ponad miarę dozwoloną ich plemieniu.
Siedem Pierścieni dał więc krasnoludom, ale aż dzie­więć ludziom, bo ci w tym przypadku, jak w wielu innych, oka­zali się najbardziej skłonni do ulegania jego woli. Rządził tymi pierścieniami i użyczył im czegoś z własnej przewrotności, co mógł uczynić tym łatwiej, że przykładał ręki do ich stworzenia; były więc obciążone klątwą i w końcu zdradzały tych, którzy się nimi posługiwali.
Krasnoludowie okazali się oporni i trudni do ujarzmienia, źle znosili czyjąkolwiek dominację: nie sposób prze­niknąć w głąb ich myśli ani też przemienić ich w cienie. Używali pierścieni wyłącznie
w celu zdobywania bogactw, lecz rozpaliła się w ich sercach popędliwość i namiętna chciwość złota, a wy­nikło z tego później wiele zła, na czym Sauron skorzystał. Po­wiadano, że początkiem każdego z siedmiu skarbów dawnych krasnoludzkich królów był złoty pierścień, ale wszystkie te skar­by
zagarnęły i pożarły smoki, a z Siedmiu Pierścieni część stra­wił ogień, część zaś odzyskał Sauron.
Ludzi łatwiej było usidlić. Ci, którzy posługiwali się Dziewię­ciu Pierścieniami, zdobyli w swoim czasie wielką potęgę jako królowie, czarnoksiężnicy i wojownicy. Lecz chwała i bogactwa obróciły się później na ich zgubę. Zdawało się, że ich życie ni­gdy się nie skończy, ale stało się ono dla nich nie do zniesienia. Jeżeli chcieli, mogli się poruszać wszędzie, niewidzialni dla oczu istot żyjących w podsłonecznym świecie, a sami widzieli rzeczy znajdujące się w świecie rzeczy niewidzialnych dla śmiertelni­ków,
lecz często ukazywały się im tylko widma i oszukańcze miraże stwarzane przez Saurona. Wcześniej lub później, zależ­nie od wrodzonej siły i od dobrej lub złej woli, jaką mieli na po­czątku, jeden po drugim stawali się niewolnikami noszonego na palcu pierścienia i ulegali władzy Jedynego, który był w ręku Saurona. Stawali się w końcu niewidzialni dla wszystkich z wy­jątkiem tego, kto nosił na palcu Pierścień Rządzący, i wkraczali do Królestwa Cieni. To były Nazgule, Upiory Pierścienia, naj­straszliwsi słudzy Nieprzyjaciela; nieśli ze sobą Ciemności i krzy­czeli głosem śmierci.
Z czasem żądze i pycha Saurona tak urosły; że nie znał już granic w swoich dążeniach. Postanowił, że będzie panem wszyst­kiego, co tylko jest w Śródziemiu; wytępi elfów, a jeśli się da, spowoduje też swymi intrygami upadek Numenoru. Nie dopu­ści, by ktokolwiek zachował wolność, nie ścierpi
rywala, który by chciał z nim dzielić władzą, będzie samowładnym Panem Zie­mi. Wciąż jeszcze mógł przywdziewać maskę i łudzić, gdy chciał, oczy ludzkie pozorami szlachetności i mądrości. Lecz gdy mógł, wolał rządzić przemocą i postrachem, a ci, którzy widzieli, jak jego cień rozszerza się nad Ziemią, nazywali go Władcą Ciem­ności i Nieprzyjacielem.
Zgromadził znów pod swoją władzą wszystkie złe stwory, ja­kie się zachowały na ziemi lub pod ziemią od dni Morgotha; miał na swoje usługi orków, którzy się mnożyli jak muchy.
Zaczęły się więc Czarne Lata, zwane przez elfów Dniami Ucieczki. Wie­lu elfów żyjących w Śródziemiu zbiegło podówczas do Lindonu, a stamtąd popłynęło za morze, aby nigdy już nie powrócić, wielu zginęło z
ręki Saurona lub jego sług. Lecz w Lindonie Gil-galad utrzymywał władzę, a Saurun nie ośmielił się jeszcze przekro­czyć gór Ered Luin ani zaatakować Przystani.
Gil-galada wspie­rali Numenorejczycy. Poza Lindonem wszędzie panował Sauron, a kto chciał zacho­wać wolność, krył się w ostępach leśnych
lub w górach, lecz Nie­przyjaciel i tam także ich ścigał. Na wschodzie i na południu pra­wie wszyscy ludzie podlegali jego władzy i wzrósłszy w tych cza­sach w siły pobudowali mnóstwo miast i kamiennych murów; były to plemiona liczne, dzikie i wojownicze, uzbrojone w żelazny oręż.
Uważali oni Saurona za swojego króla i boga, a bali się go okropnie, bo otaczał swoją siedzibę płomieniami. W końcu jednak podboje Saurona w zachodnich krajach Śródziemia zostały zahamowane. Albowiem, jak to jest opowiedzia­ne w „Akallabeth", wyzwał go do walki król Numenoru, a tak potężni i waleczni byli Numenorejczycy w zenicie swej chwały, że słudzy Saurona nie mogli im się przeciwstawić.



Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




2280 Umbar staje się potężną fortecą Númenorejczyków.
2350 Pelargir staje się głównym portem Wiernych Númenorejczyków.
2899 Ar-Adunakhôr otrzymuje berło.
3175 Tar-Palantír okazuje skruchę. Wybucha wojna domowa w Númenorze.
3255 Ar-Pharazôn Złoty sięga po berło.
3261 Ar-Pharazôn odpływa z Númenoru i ląduje w Umbarze.
3262 Sauron zostaje wzięty do niewoli Númenoru; w latach 3262-3310 zyskuje wpływ na króla i deprawuje Númenorejczyków.

3310 Ar-Pharazôn zaczyna tworzyć Wielką Armię.
3319 Ar-Pharazôn napada na Valinor. Upadek Númenoru. Elendil ucieka z synami.
3320 Númenorejczycy zakładają królestwa na wygnaniu: Arnor i Gondor. Podział Kryształów. Sauron powraca do Mordoru.


Z J.R.R Tolkien - "Władca Pierścieni" - Dodatek A Roczniki królów i władców
Cytat:
Panowanie i bogactwo Númenorejczyków mimo wszystko wzrastało nadal, ale im bardziej lękali się śmierci, tym krótsze stawało się ich życie i radość opuściła ich serca. Tar-Palantír próbował naprawić zło, ale było już za późno – w Númenorze wybuchły bunty i spory. Gdy zmarł król, jego siostrzeniec, przywódca rebelii, sięgnął po berło i rozpoczął panowanie pod imieniem Ar-Pharazôna. Ar-Pharazôn Złoty był najdumniejszym i najpotężniejszym z królów i nie mogło go zadowolić nic prócz panowania nad całym światem.
Postanowił odebrać Sauronowi Wielkiemu władzę nad Śródziemiem. Osobiście pożeglował tam na czele wielkiej floty i wylądował w Umbarze. Tak wielka była moc i chwała Númenorejczyków, że nawet słudzy Saurona opuścili go; on zaś musiał się ukorzyć, złożyć hołd i błagać o łaskę. Wówczas Ar-Pharazôn, zaślepiony pychą, zabrał Saurona do Númenoru jako jeńca. Niedługo potem Sauron opętał króla i zdobył wpływ na jego doradców. Wkrótce też przeciągnął na stronę Ciemności serca wszystkich Númenorejczyków, z wyjątkiem Wiernych.
Sauron oszukał króla, zapewniając go, że wieczne życie pisane jest temu, kto posiądzie Nieśmiertelne Kraje, i że Zakaz został narzucony po to, żeby żaden król spośród ludzi nie mógł przewyższyć Valarów. „Ale wielcy królowie biorą sami to, co im się należy” – mówił.
W końcu Ar-Pharazôn posłuchał rady Saurona, czuł bowiem, że zbliża się kres jego dni i lęk przed śmiercią zaćmiewał jego umysł. Zgromadził bowiem najpotężniejszą armię, jaką znał ówczesny świat, a gdy wszystko było już gotowe, kazał zadąć w fanfary i pożeglował na wojnę. W ten sposób złamał Zakaz Valarów, bo próbował siłą zdobyć życie wieczne w walce przeciwko Władcom Zachodu. Gdy Ar-Pharazôn postawił nogę na brzegu Błogosławionego Amanu, Valarowie, zrzekłszy się swej opiekuńczej roli, wezwali Jedynego i cały świat się odmienił. Númenor runął, pochłonięty przez Morze, a Nieśmiertelne Kraje usunięto na zawsze spośród kręgów świata. Tak zakończyła się chwała Númenoru.
Ostatni przywódcy Wiernych, Elendil i jego synowie, ocaleli, uciekając na dziewięciu okrętach i zabierając ze sobą sadzonkę Nimloth oraz Siedem Kryształów Widzenia (darów otrzymanych przez ród Elendila od Eldarów). Przeniesieni na skrzydłach wielkiej burzy, zostali wyrzuceni na brzegi Śródziemia. Tam, w północno-zachodnich krainach, założyli númenorejskie królestwa na wygnaniu – Arnor i Gondor. Elendil został najwyższym królem i zamieszkał na północy w Annúminas; panowanie nad południowymi obszarami oddał w ręce swych synów, Isildura i Anáriona. Oni to zbudowali Osgiliath, pomiędzy Minas Ithil i Minas Anor, niedaleko od granic Mordoru. Sądzili, że tyle chociaż dobrego przyniosła ruina Númenoru, iż zginął w niej również Sauron.
Mylili się jednak. Sauron utracił wszakże cielesną formę, pod którą był znany światu, ale powrócił z ciemnym wichrem do Śródziemia jako duch nienawiści. Nigdy już nie zdołał przybrać kształtu, który wydałby się piękny ludziom. Stał się czarny, wstrętny, a jego jedyną bronią był strach. Powrócił cichaczem do Mordoru i tam się ukrył.


Z J.R.R Tolkien - "Silmarillion"
Cytat:
Sauron więc w nadziei, że podstępem osiągnie to, czego nie mógł osiągnąć siłą, opuścił Śródziemie na czas jakiś, aby przebywać w Numenorze jako zakładnik w ręku króla Tar-Kaliona. Pozostał tam, dopóki chytrością nie znieprawił serc większości Numenorejczyków i nie podjudził ich do wojny z
Valarami; tym sposobem ścią­gnął na nich zgubę, co było od dawna przedmiotem jego dążeń. Ale klęska przybrała straszliwe rozmiary, których Sauron nie prze­widywał, gdyż zapomniał, jak groźni są w gniewie Władcy Za­chodu. Świat się zatrząsł w posadach, ląd się zapadł, morze się podniosło
zatapiając wyspę, a Sauron zniknął w topieli. Lecz duch jego uleciał z niej i z czarnym wichrem pomknął do Śródziemia, tam szukając sobie siedziby. Zobaczył, że podczas jego nieobec­ności potęga Gil-galada ogromnie wzrosła i rozszerzyła się na rozległe krainy północne i zachodnie, sięgnęła za
Góry Mgliste i na drugi brzeg Wielkiej Rzeki aż po granice Wielkiej Zielonej Puszczy i w pobliże fortec, gdzie przedtem Sauron mógł przeby­wać bezpiecznie. Wycofał się więc do twierdzy w Czarnym Kra­ju i tu układał plany nowej wojny.
Ci spośród Numenorejczyków, którzy ocaleli z katastrofy swo­jej wyspy, uciekli na wschód, jak to jest opowiedziane w „Akallabeth".
Wodzami ich byli Elendil i dwaj jego synowie, Isildur i Anarion, spokrewnieni z królem Ar-Farazonem, potomkowie Elrosa, którzy nie chcieli słuchać Saurona i odmówili udziału w woj­nie z Władcami Zachodu. Zabrali na swoje okręty tych, co pozo­stali do końca wierni i opuścili Numenor, zanim uległ zagładzie. Byli to silni mężczyźni, a statki mieli mocne i wysokie, lecz sztorm ich
doścignął, uniósł okręty na grzbietach spiętrzonych fal aż pod chmury, tak że spadły na brzeg Śródziemia z wysoka, niby ptaki burzy: Elendila wyrzuciły fale na ląd Lindonu i król Gil-galad przyjął go przyjaźnie. Stamtąd Elendil posunął się ku źródłom rzeki Lhun i za górami Ered Luin założył swoje królestwo. Lud jego osiedlił się w różnych okolicach Eriadoru, w dorzeczu Lhun i Baranduiny, lecz głównym miastem kraju było Annuminas nad jeziorem Nenuial.
Numenorejczycy zamieszkali również w Pomoście, na Północ­nych Wzgórzach, i w Kardolanie, a także na wzgórzach Rhudaur.
Zbudowali wieże na Emyn Beraid i na Amon Sul; w miejscach tych zachowało się wiele kurhanów i ślady zniszczonych budowli, lecz wieże na Emyn Beraid po dziś dzień stoją i spoglądają ku morzu.
Isildura i Anariona burza pchnęła dalej na południe, aż w koń­cu okręty ich wpłynęły na Wielką Rzekę Anduinę, która bierze początek w Rhovanionie i wpada do Zachodniego Morza w za­toce Belfalas; założyli swoje królestwo w kraju, zwanym póź­niej Gondorem, podczas gdy Północne Królestwo nazwano Arnorem. Na długo przedtem, jeszcze w okresie swej potęgi, żegla­rze z Numenoru pobudowali przystań i twierdze przy ujściu Anduiny na przekór Sauronowi, którego Czarny Kraj leżał nie­daleko na wschód od tego miejsca. W późniejszych latach do przystani tej zawijali tylko Wierni z Numenoru. Wielu więc miesz­kańców pobrzeżnych krajów w tych okolicach było w mniejszym lub
większym stopniu spowinowaconych z Przyjaciółmi Elfów i plemieniem Elendila, toteż życzliwie powitano tu jego synów. Głównym miastem tego południowego królestwa był Osgiliath, którego środkiem przepływa Wielka Rzeka. Numenorejczycy zbu­dowali na niej potężny most, na nim zaś wieże
i okazałe kamien­ne domy; wysokie okręty przypływały od morza i zatrzymywały się przy nabrzeżach miast. Po obu stronach Osgiliathu wznieśli Numenorejczycy inne twierdze: Minas Ithil, Wieżę Wschodzą­cego Miesiąca, na wschodzie, na grzbicie Gór Cienia, jako groź­bę dla Mordoru, a na zachód od miasta Minas Anor - Wieżę Za­chodzącego Słońca u stóp góry Mindolluiny, dla obrony przed napaściami dzikich ludzi z dolin.
W Minas Ithil zamieszkał Isildur, a w Minas Anor-Anarion, lecz królowali nad całym krajem wspólnie i trony ich stały jeden obok drugiego w Wielkim Dworze w Osgiliath. To były główne siedziby Numenorejczyków w Gondorze, lecz w dniach swej potęgi stworzyli również inne piękne i trwałe
dzieła w różnych miejscach kraju, jak na przykład w Argonath, Aglarondzie i na wzgórzu Erech, a także w dolinie Angrenost, zwanej przez ludzi Isengardem, gdzie w kręgu gór wznieśli Wieżę Orthank z nie­spożytego kamienia.
Wygnańcy przywieźli z Numenoru wiele skarbów i wspaniałe pamiątki rodowe, cudowne i obdarzone szczególnąmocaj najsław­niejsze z nich to Siedem Kamieni i Białe Drzewo. Białe Drzewo wyrosło z owocu Pięknej Nimloth, która niegdyś zdobiła królew­ski dziedziniec w Armenelos, stolicy Numenoru,
zanim ją Sauron spalił. Nimloth z kolei pochodziła ze szczepu Drzewa Tirionu, wi­zerunku Najstarszego z Drzew, Telperiona Białego, wyhodowa­nego przez Yavannę w Krainie Valarów. Białe Drzewo, przypomi­nające o Eldarach i o światłach Valinoru, posadzono w Minas Ithil przed domem
Isildura, ponieważ to on uratował owoc od znisz­czenia, ale Kamienie podzielono między Elendila i jego synów.
Elendil wziął trzy, a synowie po dwa. Kamienie Elendila umieszczono w wieżach na Emyn Beraid, na Amon Sul i w gro­dzie Annuminas. Kamienie synów znalazły się w Minas Ithil, w Minas Anor, w Orthanku i w Osgiliath. Kamienie miały cu­downą moc, tak że ten, kto w nie patrzał, mógł zobaczyć
rzeczy odległe zarówno w przestrzeni, jak w czasie. Z reguły objawiały tylko rzeczy znajdujące się w pobliżu innego pokrewnego Ka­mienia, bo wszystkie one miały łączność między sobą; ale ktoś obdarzony wielką siłą woli i umysłu mógł się nauczyć sztuki kie­rowania swego spojrzenia tam, gdzie sam chciał. Dzięki temu Numenorejczycy wiedzieli o różnych sprawach, które nieprzyja­ciele starali się przed nimi ukryć, i nic prawie nie wymykało się ich czujności w dniach, gdy cieszyli się pełnią sił.
Podobno wież na Emyn Beraid nie zbudowali sami Wygnań­cy, lecz wzniósł je król Gil-galad dla swego przyjaciela Elendila, a Widzący Kamień z Emyn Beraid znajdował się na najwyższej z wież, Elostirionie. Tam się chronił Elendil, gdy mu dokuczała wygnańcza tęsknota, i spoglądał na wzburzone morze. Podobno czasem widział w oddali wieżę w Avallone na Eressei, gdzie był i gdzie jest Główny Kamień. Kamienie te dali Eldarowie w po­darunku Amandilowi, ojcu Elendila, żeby dodać otuchy Wier­nym w czarnych dniach, gdy elfowie nie mogli już odwiedzać ich kraju okrytego cieniem Saurona.
Nazywano je Palantirami, „widzącymi daleko", lecz wszyst­kie Palantiry przywiezione do Śródziemia dawno temu zaginęły.



Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Królestwa Numerojczyków na uchodźstwie Arnor i Gondor

Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.





3429 Sauron napada na Gondor, zdobywa Minas Ithil, pali Białe Drzewo. Isildur ucieka wzdłuż Anduiny i przybywa do Elendila na północy. Anárion broni Minas Anor i Osgiliath.
3430 Zawiązuje się Ostatnie Przymierze pomiędzy elfami i ludźmi.

Ostatni Sojusz
Cytat:

Przymierze zawarte w 3430 roku Drugiej Ery[1] pomiędzy Elendilem, Najwyższym Królem Arnoru, a Gil-galadem, Najwyższym Królem Noldorów. Skierowane było przeciw Sauronowi. Obaj monarchowie postanowili połączyć swoje siły, by ostatecznie uwolnić Śródziemie od Władcy Ciemności.
Przez długi czas elfowie i ludzie byli przekonani, że Sauron zginął w Upadku Númenoru w 3319 roku, kiedy to wyspę pochłonęło morze. Jednak Władca Ciemności utracił tylko swoją cielesną powłokę.
Jako duch wrócił potajemnie do Śródziemia i osiadł znów w Mordorze, gdzie w ukryciu stworzył sobie nową postać.
Wiedząc, że znienawidzony przez niego Elendil założył własne królestwa, Arnor i Gondor, postanowił zniszczyć je i ostatecznie podporządkować sobie całe Śródziemie.
Zebrał znaczne siły i w 3429 roku uderzył na Gondor. Zdobył Minas Ithil, skąd musiał uciekać starszy syn Elendila, Isildur, lecz na tym skończyły się sukcesy Władcy Ciemności. Anárion, brat Isildura, obronił Osgiliath i zepchnął
wroga z powrotem do Mordoru, przynajmniej na jakiś czas.
Dowiedziawszy się tych wydarzeniach Elendil i Gil-galad postanowili zawrzeć sojusz, zdając sobie sprawę, iż w pojedynkę nie wygrają wojny z Sauronem. Ich celem było ostateczne pokonanie Władcy Ciemności.
Po zaprzysiężeniu sojuszu Elendil i Gil-galad, połączyli swe wojska pod Amon Sul i stamtąd pomaszerowali do Imladris, siedziby Elronda. Przez następne trzy lata (3431 – 3434) gromadzili tam nowe oddziały.
Powiadają, że zebrane tam zastępy pięknością i wspaniałością przewyższały wszystkie wojska, jakie kiedykolwiek potem widziano w Śródziemiu, i że tak wielkiej armii nikt nie zgromadził od czasów, gdy wojska Valarów nacierały na Thangorodrim.
W tym czasie również Sauron mobilizował wszystkie swoje siły, przygotowując się do ostatecznej rozprawy z elfami i Dúnedainami. Nie tylko gromadził wielkie wojska, ale też całkowicie zniszczył siedziby żon entów, rozciągające się na północ od Emyn Muil, by utrudnić marsz przeciwnikowi.
Wysłał też pewną część swoich oddziałów jeszcze dalej w kierunku północnym, by atakowali wroga maszerującego przełęczami Gór Mglistych.


3431 Gil-galad i Elendil ruszają na wschód do Imladris.
3434 Wojska Przymierza przekraczają Góry Mgliste. Bitwa na polach Dagorlad i porażka Saurona. Zaczyna się oblężenie Barad-dur.
Cytat:

Bitwa na Dagorlad

Wielka batalia stoczona w 3434 roku Drugiej Ery[1] pomiędzy armią Ostatniego Sojuszu elfów i ludzi a wojskami Saurona, Władcy Ciemności.
Armia Ostatniego Sojuszu, któremu przewodzili Gil-galad i Elendil, po kilku latach przygotowań wyruszyła przeciw armii Mordoru. Do walnej bitwy doszło na równinie Dagorlad, rozciągającej się przed Czarną Bramą.
Obie strony zebrały imponujące liczebnie oddziały, zapewne liczące po co najmniej kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Wedle późniejszych przekazów dotyczących tego starcia: wszystkie żywe istoty, nawet zwierzęta i ptaki, podzieliły się tak, że w obu obozach znajdowali się przedstawiciele
każdego gatunku, z wyjątkiem wszakże elfów. Elfowie bowiem jednomyślnie przyłączyli się do armii Gil-galada[2].
Zatem w szeregach Ostatniego Sojuszu walczyli wszyscy wojownicy z z Lindonu, Lórien i Wielkiego Zielonego Lasu, ramię w ramię z Dúnedainami i ludźmi z Arnoru, Gondoru, Doliny Anduiny oraz krasnoludami z Khazad-dum. Natomiast Sauron zgromadził liczne zastępy orków oraz trolli, jak
i ludzi – Czarnych Númenorejczyków, Haradrimów i Easterlingów.

Szczegóły przebiegu tego wielkiego starcia nie są dokładnie znane. Wiadomo jedynie, iż jako pierwszy do ataku na wroga ruszył Oropher, władca elfów z Zielonego Lasu. Uczynił to jednak przedwcześnie, nim reszta armii Ostatniego Sojuszu rozpoczęła natarcie i przypłacił to życiem, wraz z wieloma podkomendnymi.
W dalszym trakcie walki żołnierzom Saurona udało się odciąć od głównych sił sojuszników Amdíra z Lórien i na obszarze pobliskich bagien zniszczyć połowę jego oddziału.
Ostatecznie jednak armia Władcy Ciemności została pokonana, (...) gdyż elfowie rozporządzali jeszcze w tych czasach ogromną mocą, a Numenorejczycy byli silni, rośli i straszni w gniewie[3].
Jak wspominał Elrond, uczestnik tej bitwy: (...) przypadło nam zwycięstwo, bo nikt nie mógł oprzeć się włóczni Gil-galada, zwanej Aiglos, ani mieczowi Elendila, zwanemu Narsil[4]. Po tej klęsce Sauron wycofał się do Barad-dur. W ślad za nim do Mordoru wkroczyli sojusznicy i rozpoczęli oblężenie twierdzy Władcy Ciemności.
Bitwa na Dagorlad, choć nie zakończyła wojny, była wielkim sukcesem Ostatniego Sojuszu. Być może była to największa batalia całej Drugiej Ery.
Jak się może wydawać pamięć o tym wydarzeniu przez długi czas utrzymywała się wśród różnych ludów Śródziemia, także pośród hobbitów. Mogą o tym świadczyć słowa Golluma: Dawno, dawno temu odbyła się tutaj wielka bitwa, opowiadano o niej (...), kiedy byłem mały, zanim skarb się znalazł. Wielka
bitwa. Duzi ludzie, miecze, straszliwi elfowie, wrzask orków. Bili się na równinie pod Czarną Bramą przez długie dni, przez całe miesiące[5].

Można też przyjąć, iż niekiedy mianem bitwy na Dagrolad określano całość walk Ostatniego Sojuszu w Mordorze, na co wskazuje wypowiedź Faramira: (...) wypytywał nas [ Gandalf ] przede wszystkim o Wielką Bitwę, stoczoną na polach Dagorladu w czasach, gdy powstało królestwo Gondoru, a Tamten,
którego imienia nie wypowiadamy, strącony został ze swego tronu[6].


3440 Śmierć Anáriona na polu bitwy.
3441 Sauron zostaje pokonany przez Elendila i Gil-galada, którzy giną. Isildur zabiera Jedyny Pierścień. Sauron znika, a Upiory Pierścienia kryją się wśród cieni.
Koniec Drugiej Ery.


Cytat:

Po ukończeniu przygotowań siły Ostatniego Sojuszu wyruszyły na wschód[3]. Wśród uczestników przymierza znaleźli się też Círdan z Szarych Przystani i Elrond, który piastował godność herolda Gil-galada. Wojska sojuszników przeprawiły się przez Góry Mgliste i pomaszerowały wzdłuż Anduiny
ku Mordorowi. Po drodze dołączali do nich kolejni sprzymierzeńcy: Amdír z Lórien, Oropher z Wielkiego Zielonego Lasu, plemię Durina z Khazad-dum i ludzie z doliny Anduiny. W końcu też do tej wielkiej armii dołączył Anárion z wojskami Gondoru. Na równinie Dagorlad doszło do bitwy.
Elendil i Gil-galad pokonali w niej armię Saurona i wkroczyli do jego krainy.
Oblężenie Barad-dur
Władca Ciemności miał jednak nadal dość sił, by zdołać wycofać się do swej potężnej twierdzy, Barad-dur. Sojusznicy rozpoczęli więc oblężenie tej warowni. Okazało się to długotrwałym wyzwaniem i zajęło siedem lat (3434 – 3441).
Przebieg oblężenie znany jest jedynie ogólnie. Armia Ostatniego Sojuszu wytrwale trzymała pierścień okrążenia wokół Czarnej Wieży, ścierając się z licznymi wypadami orków. Pewna część sił sojuszników, na czele z Aratanem i Ciryonem, synami Isildura, nie brała udziału w tych walkach, lecz obsadziła Minas Ithil. Ich zadaniem było powstrzymanie Saurona, gdyby ten wyszedł z twierdzy i przedarł się przez linie oblegających.
Elfowie i ludzie pod fortecą Władcy Ciemności ponieśli duże straty w walkach z wypadami wrogów, jak i od ognia, strzał i pocisków nieprzyjacielskich[2]. Właśnie w takich okolicznościach zginał Anárion, zabity kamieniem ciśniętym z Czarnej Wieży (3440 rok). Ostatecznie jednak oblężenie stało
się tak uciążliwe dla Saurona, że podjął on próbę pokonania sojuszników w otwartym polu.
Ostatnia walka na stokach Orodruiny
Władca Ciemności osobiście poprowadził resztę swoich sił z Barad-dur na stoki Orodruiny, we wnętrzu której wykuł Jedyny Pierścień. Tam też doszło do starcia z siłami Ostatniego Sojuszu, ale nieznane są szczegóły przebiegu zmagań wrogich armii. Ważniejszym od tego okazała się walka Saurona z przywódcami przymierza.
Zapewne toczyła się w pewnym oddaleniu od miejsca boju podkomendnych władców, bowiem Gil-galadowi towarzyszyli tylko Elrond i Círdan, a Elendilowi wyłącznie Isildur. Monarchom udało się powalić Saurona, lecz obaj przypłacili to życiem. Zginał Elendil – padł on na swój miecz, Narsil, który
pękł – a Gil-galad spłonął żywcem od ognia, bijącego z dłoni Władcy Ciemności. Jednak Isildur złamanym Narsilem odciął z ręki Saurona Pierścień, pokonując śmiertelnego wroga. Władca Ciemności utracił przez to swą cielesną powłokę, a jego duch uciekł. Siły Mordoru zostały zniszczone, a nieliczni niedobitkowie, jak Nazgule, zbiegli na wschód.

Wraz z zakończeniem tej wojny rozpoczęła się Trzecia Era. Ostatni Sojusz elfów i ludzi odniósł wielkie zwycięstwo, choć okupione ciężkimi stratami. Sprzymierzeńcy zburzyli Barad-dur, po czym opuścili Mordor. Sojusz przyniósł Śródziemiu wolność od Władcy Ciemności na blisko tysiąc lat.
Jednak pełen cel, jaki stawiali sobie Elendil i Gil-galad, czyli unicestwienie Saurona, nie został osiągnięty. Stało się tak za przyczyną Isildura, który nie zniszczył Pierścienia, lecz zabrał dla siebie, mimo rad Elronda czy Círdana. Przepełniony dumą, jak i ulegając mocy klejnotu, odmówił im
mówiąc:
"Biorę go jako okup za śmierć mojego ojca i brata. Czyż nie ja sam zadałem Nieprzyjacielowi śmiertelny cios?[4]"

Przymierze to nazwano Ostatnim Sojuszem, ponieważ nigdy
(...) już potem nie zgromadzono tak ogromnej armii i nie związano tak ścisłego sojuszu między elfami i ludźmi, bo po śmierci Elendila dwa te plemiona oddaliły się od siebie[5].

W ciągu następnych stuleci liczba elfów w Śródziemiu malała, a wśród wielu nie znających ich ludzi, budzili tylko strach i nieufność. Potęga najbliższych Eldarom państw Elendila, Arnoru i Gondoru, też słabła. Pierwsze z tych królestw całkiem upadło i jedynie Gondor ostał się do czasów Wojny o Pierścień, niezdolny jednak samemu pokonać Saurona.


Z J.R.R Tolkien - "Silmarillion" - opis tych dni:
Cytat:
Tak więc Wygnańcy z Numenoru założyli królestwa Anor i Gandor, lecz wkrótce stało się oczywiste, że ich Nieprzyjaciel, Sauron, także wrócił do Śródziemia. Jak powiadają, wró­cił tajemnie i osiedlił się w swoim dawnym królestwie, w Mordorze, położonym za Efel Duath, Górami Cienia, i
przytyka­jącym do wschodnich granic Gondoru. Tam nad doliną Gorgoroth wznosiła się wielka i potężna twierdza Saurona, Barad-dur, Czarna Wieża; była też w tym kraju Góra Ognista, nazywana przez elfów Orodruiną. Sauron właśnie dlatego tam obrał sobie przed wiekami siedzibę, że
potrzebował ognia bu­chającego z serca ziemi do swoich czarnoksięskich sztuk i pra­cy w kuźni. W Mordorze wykuł Pierścień Rządzący wszystki­mi innymi pierścieniami i tam w owym czasie przesiadywał w ciemnościach, pogrążony w medytacji, póki nie ukształto­wał sobie nowej postaci, a była to postać straszliwa, bo pięk­ne pozory utracił raz na zawsze, gdy wpadł w otchłań podczas zatopienia Numenoru.
Włożył znów na palec Pierścień i moc jego stała się wielka.
Mało kto nawet z najznamienitszych wśród elfów czy ludzi mógł znieść straszliwą złośliwość Oka Saurona.
Sauron więc w tym czasie przygotowywał się do nowej wojny przeciw Eldarom i ludziom z Westernesse, a ognie jego góry znów się zbudziły. Widząc z daleka dymy nad Orodruiną i rozumiejąc, że Sauron wrócił, Numenorejczycy nadali tej górze nową nazwę, Amon Amarth, Góra Przeznaczenia.
Sauron zgromadził ogrom­ną rzeszę swoich sług ze Wschodu i z Południa, a było między nimi niemało ludzi szlachetnej numenorejskiej krwi. W dniach bowiem pobytu w Numenorze Sauron zatruł serca większości
ludu tej wyspy i przeciągnął go na stronę Ciemności. Toteż wielu z tych, którzy w owym okresie odwiedzali Śródziemie, budowa­ło na wybrzeżach fortece i zakładało miasta, słuchało już wtedy jego rozkazów i służyło mu chętnie potem, gdy osiadł w Śródziemiu. Lecz ze względu na potęgę Gil-galada
ci renegaci, władcy możni i zarazem źli, obierali sobie przeważnie siedziby na dale­kim południu.
Dwaj z nich, Herumor i Fuinur, doszli do wielkiej władzy wśród Haradrimów, licznego i okrutnego plemienia za­mieszkującego rozległe obszary na południe od Mordoru, poza ujściami Anduiny.
Gdy Sauron uznał, że nadszedł sposobny do napaści czas, wyprawił ogromną armię przeciw nowemu królestwu, Gondorowi. Zdobył Minas Ithil i zniszczył rosnące tam Białe Drzewo.
Lecz Isildur uszedł z życiem i zabrał ze sobą sadzonką Drze­wa. Wraz z żoną i synami popłynął w dół Wielkiej Rzeki, a z jej ujścia dalej, by szukać pomocy u Elendila. Tymczasem Anarion bronił Osgiliathu i zdołał tym razem odepchnąć Nieprzy­jaciela w góry; ale Sauron znów zbierał siły i Anarion wiedział, że jego królestwo nie utrzyma się długo, jeśli nie nadejdzie po­moc.
Elendil naradzał się z Gil-galadem, gdyż obaj rozumieli, że Sauron rośnie w siły i z czasem pokona jednego po drugim wszystkich przeciwników, jeżeli ci nie połączą się przeciw nie­mu. Zawiązali więc Ligę, nazwaną potem Ostatnim Sojuszem, i ruszyli ku wschodnim krainom Śródziemia, werbując po
dro­dze elfów i ludzi pod swoje sztandary. Na jakiś czas zatrzymali się w Imladris. Powiadają, że zebrane tam zbrojne zastępy pięk­nością i wspaniałością przewyższały wszystkie wojska, jakie kie­dykolwiek potem widziano w Śródziemiu, i że tak wielkiej armii nikt nie zgromadził od czasów,
gdy wojsko Valarów nacierało na Thangorodrim.
Wyruszywszy z Imladris przeprawili się przełęczami przez Góry Mgliste, pomaszerowali wzdłuż Anduiny i w końcu spo­tkali armię Saurona na Dagorlad, Polu Bitwy, leżącym przed bra­mą Czarnego Kraju. Wszelkie żywe istoty, nawet zwierzęta i ptaki, podzieliły się tak, że w obu obozach znajdowali się przedstawi­ciele każdego gatunku, z wyjątkiem wszakże elfów. Elfowie bo­wiem
jednomyślnie przyłączyli się do armii Gil-galada. Co do krasnoludów, to bili się nieliczni, podzieleni między obie armie, lecz szczep Durina z Morii walczył przeciw Sauronowi.
Gil-galad zwyciężył, gdyż elfowie rozporządzali jeszcze w tych czasach ogromną mocą, a Numenorejczycy byli silni, rośli i strasz­ni w gniewie. Nikt nie mógł sprostać Aeglosowi, włóczni Gil-galada, a miecz Elendila siał postrach wśród orków i ludzi, błysz­czał bowiem blaskiem słońca i księżyca zarazem, a nosił imię Narsil.
Po tej bitwie Gil-galad i Elendil wkroczyli do Mordoru, okrą­żyli twierdzę Saurona i oblegali ją przez siedem lat, ponosząc ciężkie straty od ognia, strzał i pocisków nieprzyjacielskich; czę­sto też oblegających atakowały wysyłane z twierdzy wycieczki. Tam, w dolinie Gorgoroth, poległ Anarion, syn Elendila, i wielu innych wojowników. Wreszcie jednak obręcz oblężenia tak się
zacieśniła, że Sauron musiał wyjść z twierdzy i stanąć osobiście do walki. Walczył z Gil-galadem i z Elendilem, i obu zabił, a miecz Narsil pękł pod ciałem swego padającego pana. Lecz Sauron także został powalony na ziemią, a Isildur szczątkiem Narsila odrąbał mu Pierścień z ręki i zabrał go
dla siebie. Sau­ron, tym razem zwyciężony, odrzucił powłokę cielesną, a duch jego uleciał daleko na pustkowia i przez wiele długich lat nie mógł odzyskać widzialnej postaci.
Tak rozpoczęła się Trzecia Era Świata, która nastąpiła po Daw­nych Dniach i Czarnych Latach.
Jeszcze się wtedy tliła nadzieja i nie gasła pamięć o szczęściu, a Białe Drzewo Eldarów przez długi czas kwitło na dziedzińcu Królów Ludzi, gdyż Isildur przed opuszczeniem Gondoru posadził uratowany szczep w obrębie for­tecy Anor, by uczcić w ten sposób pamięć swego brata, Anariona.
Słudzy Saurona, rozgromieni i rozproszeni, nie wyginęli jed­nak do szczętu, a chociaż wielu ludzi wyrzekło się teraz zła i uzna­ło za swych władców spadkobierców Elendila, więcej było takich, co w głębi serca zachowali wspomnienie o Sauronie i nienawi­dzili królestw Zachodu.
Czarną Wieżę zrównano z ziemią, ale fundamenty jej pozo­stały i pamięć o niej nie zaginęła. Numenorejczycy pełnili straż wokół Mordoru, lecz nikt w tym kraju nie śmiał zamieszkać, taką grozą przejmowała ich pamięć o Sauronie i Góra Ognista wzno­sząca się w pobliżu Barad-duru. Dolinę
Gorgoroth przysypały popioły. Wielu elfów i wielu sprzymierzonych z nimi Numenorejczyków oraz ludzi z innych plemion poległo w bitwie i pod­czas oblężenia. Nie było już wśród żyjących Gil-galada, najwyż­szego króla, i Elendila Smukłego.
Nigdy już potem nie zgromadzono tak ogromnej armii i nie zawiązano tak ścisłego sojuszu między elfami i ludźmi, bo po śmierci Elendila dwa te plemiona oddaliły się od siebie.
Pierścień Rządzący zaginął bez wieści i nawet żaden z mę­drców tej epoki nie wiedział, co się z nim stało, nie został wszak­że unicestwiony. Isildur bowiem nie oddał go stojącym u jego boku Elrondowi i Kirdanowi, którzy mu doradzali, by wrzucił Pierścień w ognie pobliskiej Orodruiny, gdzie powstał i gdzie po­winien był zniknąć, gdyż tym sposobem potęga Saurona byłaby na zawsze
osłabiona i Nieprzyjaciel pozostałby tylko złowrogimCieniem błąkającym się wśród pustkowi. Isildur odrzucił radę przyjaciół mówiąc:
- Biorę go jako okup za śmierć mojego ojca i brata. Czyż nie ja sam zadałem Nieprzyjacielowi śmiertelny cios?
Pierścień wydawał mu się niezwykle piękny i nie mógł ścierpieć myśli o
zniszczeniu tego klejnotu. Wrócił więc z nim najpierw do Minas Anor, gdzie na pamiątkę brata Anariona posadził Białe Drzewo. Lecz wkrótce stamtąd wyjechał, udzieliwszy różnych pouczeń bratankowi, Meneldilowi, któremu przekazał południo­we królestwo. Zabrał Pierścień jako dziedzictwo swego rodu i wywędrował z Gondoru na północ tą samą drogą, którą nie­gdyś przybył
Elendil. Opuścił południowe królestwo, postano­wił bowiem objąć ojcowskie, w Eriadorze, z dala od cienia Czarnego Kraju.
Lecz w Górach Mglistych napadli na Isildura zaczajeni w za­sadzce orkowie. Zaskoczyli jego obóz pomiędzy Zieloną Pusz­czą a Wielką Rzeką, nieopodal Loeg Ningloron, Pól Gladden; gdyż Isildur nie zachował żadnej ostrożności i nie rozstawił wart, przeświadczony, że wszyscy jego nieprzyjaciele
są już rozgromieni. Prawie cały towarzyszący mu oddział zginął, między innymi polegli jego trzej starsi synowie, Elendur, Aratan i Kiryon. Uratowała się jednak żona i najmłodszy syn Valandil, gdyż wyruszając na wojnę pozostawił ich w Imladris. Sam Isildur ocalał dzięki Pierścieniowi, bo mając go na palcu był niewidzialny dla wszystkich oczu. Orkowie wszakże ści­gali go, kierując się
węchem i tropami, aż nad Wielką Rzekę; wtedy Isildur skoczył w wodę. W tym momencie Pierścień zdradził go i pomścił swego twórcę, ześliznął się bowiem z pal­ca Isildura i zniknął w głębinie.
Orkowie nagle zobaczyli zbie­ga borykającego się z nurtem i wypuścili z łuków rój morder­czych strzał. Tak zginął Isildur. Tylko trzech z jego podwład­nych ocalało i po długiej wędrówce powróciło zza gór; był między nimi giermek Ohtar, któremu powierzył szczątki mie­cza Elendila.
W ten sposób Narsil dostał się po pewnym czasie do rąk Valandila, syna Isildura, przebywającego w Imladris; lecz złamane ostrze utraciło blask i nie zostało na nowo przekute. Mistrz Elrond przepowiedział, że nie stanie się to, dopóki nie odnajdzie się Pierścień Rządzący i nie powróci Sauron. Wszakże elfowie i ludzie mieli nadzieję, że to się nigdy nie ziści.




Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.





Źródła:
http://www.glyphweb.com/arda/default.asp
http://lotr.wikia.com/wiki/Timeline_of_Arda
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ostatni_Sojusz#Obl.C4.99.C5.BCenie_Barad-d .C3.BBr

J.R.R Tolkien - "Silmarillion"
J.R.R Tolkien - "Władca Pierścieni" - Dodatek A Roczniki królów i władców
J.R.R Tolkien - "Władca Pierścieni" - Dodatek B Kronika lat

Mapki z
Karen Wynn Fonstad - "The Atlas of Middle Earth"


CDN...


Ostatnio zmieniony przez Aragorn7 dnia 12-12-2014 13:48, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
 
 
Annael
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 14 Paź 2004
Wpisy: 426
Skąd: Szare Przystanie


Wysłany: 22-03-2014 13:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dziękuję za trud, który w to opracowanie wkładasz. Dzięki temu będę mogła dużo poczytać, a i oglądanie mapek to też ulubiona dziedzina Uśmiech Chyba nie będę chwilowo narzekać na brak literatury Uśmiech
_________________
Jeśli rzeczywiście jesteśmy Dziećmi Jedynego, Eruhin, On nie pozwoli, aby ktokolwiek pozbawił Go tego, co jest Jego własnością.
Ktokolwiek: ani żaden Wróg, ani nawet my sami. Mówisz, że nie macie Amdir. Czy nie macie też Estel?
Atrabeth
Powrót do góry
 
 
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 585



Wysłany: 15-12-2014 09:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Annael dziękuję za bardzo miłe słowa Uśmiech .
Piszę to co prawda dopiero teraz ale satysfakcję odczuwałem zaraz po
Twoim wpisie , a nie chciałem wcześniej dziękować bez rozwijania wątku.

Przystępując do rzeczy:

III Era - część I.


Pamiętamy co się stało na koniec II Ery - po pokonaniu Saurona, ale jednocześnie śmierci Elendila i Gil-Galada:

Silmarillion napisał(a):
Pierścień Rządzący zaginął bez wieści i nawet
żaden z mę­drców tej epoki nie wiedział, co się z nim stało, nie
został wszak­że unicestwiony. Isildur bowiem nie oddał go stojącym u
jego boku Elrondowi i Kirdanowi, którzy mu doradzali, by wrzucił
Pierścień w ognie pobliskiej Orodruiny, gdzie powstał i gdzie
po­winien był zniknąć, gdyż tym sposobem potęga Saurona byłaby na
zawsze osłabiona i Nieprzyjaciel pozostałby tylko złowrogim Cieniem błąkającym się wśród pustkowi. Isildur odrzucił radę
przyjaciół mówiąc:
- Biorę go jako okup za śmierć mojego ojca i brata. Czyż nie ja sam
zadałem Nieprzyjacielowi śmiertelny cios?


2 rok III Ery Isildur sadzi szczep Białego Drzewa w Minas Anor. Przekazuje Południowe Królestwo Meneldilowi.
Klęska na polach Gladden; Isildur ginie z trzema swoimi
synami: Elendurem, Aratanem i Kiryonem


Unfinished Tales napisał(a):
KLĘSKA NA POLACH GLADDEN
Po upadku Saurona syn i dziedzic Elendila, Isildur, powrócił do Gondoru. Tam jako król Arnoru przejął Elendilmira i ogłosił swe władztwo nad wszystkimi Dunedainami na Północy oraz Południu, był bowiem mężem dumnym i energicznym. Pozostał w Gondorze przez rok, przywracając porządek i umacniając sojusze, większość armii Arnoru powróciła zaś do Eriadoru, odchodząc numenóryjską drogą wiodącą od Brodów na Isenie do Fornostu.
Gdy w końcu Isildur stwierdził, że może już udać się do swego królestwa, wyruszył w pośpiechu, najpierw kierując się do Imladris, gdzie zostawił uprzednio żonę i najmłodszego syna, pragnął też czym prędzej naradzić się z Elrondem.
Tak zatem postanowił ruszyć z Osgiliath na pomoc Doliną Anduiny do Kirith Forn en Andrath, wysoko położonej przełęczy Pomocy, z której szlak opadał ku Imladris
...
I tak właśnie, jak powiadają dawne legendy, pod koniec drugiego roku Trzeciej Ery Isildur wyruszył z Osgiliath...
Przewidywał, że podróż do Imladris zabierze mu czterdzieści dni, więc dotrze na miejsce w połowie miesiąca Narbeleth, zanim zima nadciągnie z Północy. ...
Isildur zabrał ze sobą trzech swoich synów, Elendura, Aratana i Kiryona", a także eskortę składającą się z dwustu rycerzy, dzielnych i zaprawionych na wojnie mężów z Arnoru. O następnych dniach wędrówki opowieść milczy do momentu, gdy przeszli Dagorlad oraz rozległe pustkowia na południe od Wielkiego Zielonego Lasu, by dwudziestego dnia podróży ujrzeć w oddali wieńczący wyżyny las, a także poblask czerwieni i złota Ivanneth. Niebo zaniosło się wówczas chmurami, wiatr przygnał deszcz znad Morza Rhun.
Padało przez cztery dni, tak że kiedy dotarli wreszcie do doliny (między Lórien a Amon Lanc), Isildur oddalił się od wezbranej i bystrej rzeki, by odszukać na wschodnim stoku biegnące skrajem puszczy pradawne ścieżki Elfów Leśnych.
Po południu trzydziestego dnia podróży mijali północny skraj Pól Gladden. Maszerowali ścieżką wiodącą do królestwa Thranduila, które wówczas istniało w tamtej okolicy.
...
Nagle, gdy słońce skryło się za chmurą, usłyszeli przeraźliwe wrzaski Orków, którzy wypadli spomiędzy drzew i zaczęli zbiegać po zboczu, wywrzaskując swe okrzyki wojenne. Trudno było ich policzyć w zapadającym zmroku, lecz bez wątpienia było ich dziesięciokrotnie więcej niż Dunedainów. Isildur rozkazał uformować thangail mur z tarcz ustawiony w dwóch zwartych szeregach, który można wyginać z obu końców, jeśli nieprzyjaciel zaszedłby z boku, a w potrzebie przekształcić w krąg obronny. Gdyby walka toczyła się na płaskim terenie lub też atak nadchodził z dołu, wówczas Isildur ustawiłby swe oddziały w dimaith", a potem zaszarżował na Orków, z nadzieją że siła Dunedainów i oręż z Pomocy utorują drogę pośród nieprzyjaciół i Orkowie pierzchną w panice. Tego wszak nie mógł uczynić. Ogarnęły go złe przeczucia.
...
Isildur zwrócił się do swego giermka:
- Ohtarze18, powierzam to twojej opiece. - I wręczył mężczyźnie wielką pochwę i szczątki Narsila, miecza Elendila. - Uratuj ten skarb za wszelką cenę, nawet gdybyś miał zostać okrzyczany tchórzem, który mnie opuścił. Weź ze sobą kilku łudzi i uciekajcie! Ruszaj! To rozkaz!
Ohtar przyklęknął, ucałował dłoń Isildura i wraz z dwoma młodzieńcami zniknął w mroku doliny
...
Orkowie zauważyli jego ucieczkę, to nie wszczęli pogoni. Zatrzymali się na krótko, gotując do szturmu. Najpierw wystrzelili chmurę strzał, a zaraz potem uczynili to, co gotów przedsięwziąć byłby na ich miejscu sam Isildur, czyli runęli z góry wielką masą, zamierzając skruszyć mur z tarcz. Ten jednak wytrzymał napór. Strzały odbijały się od numenóryjskich zbroi. Wysocy mężowie górowali nad najroślejszymi Orkami, a ich miecze i włócznie okazały się o wiele skuteczniejsze niż broń wroga. Atak zwolnił tempo, potem załamał się, aż szeregi Orków poszły w rozsypkę i rozpoczęły odwrót, niewiele krzywdy czyniąc Dunedainom, stojącym wciąż w zwartym szyku za wałem ubitych nieprzyjaciół...
Zbliżała się noc. Nakazał niezwłocznie wznowić marsz. Tym razem mieli poruszać się bliżej rzeki, gdzie stok był łagodniejszy i przewaga Orków przez to mniejsza...
Dunedainowie uszli ledwie milę, gdy Orkowie znów zaatakowali, tym razem nie podejmując typowego szturmu, tylko spływając szeroką ławą na przeciwnika. Ich szyk wygiął się następnie w półksiężyc, w końcu otoczył oddział Dunedainów szczelnym kręgiem. Orkowie zaprzestali wrzasków, pilnowali tylko, by trzymać się poza zasięgiem śmiertelnie groźnych stalowych łuków z Numenoru..
Orkowie podeszli ze wszystkich stron, rzucając się w ślepym zapamiętaniu na Dunedainów. Nastała już noc. Wszelka nadzieja na pokonanie wroga pierzchła. Mężowie padali, gdy co roślejsi Orkowie skakali na nich, i martwi lub żywi przygniatali Dunedainów do ziemi, a następnie, wbijając mocne szpony, uśmiercali. Nieprzyjaciel składał ciężką daninę z krwi, pięciu Orków ginęło na jednego człowieka, ale to i tak było za mało. Tak zabity został Kiryon. Aratan zaś, który usiłował pospieszyć bratu na ratunek, otrzymał śmiertelne rany.
Wciąż jeszcze nie draśnięty Elendur poszukał Isildura wspierającego zbrojnych po wschodniej stronie, gdzie nieprzyjaciel silniej napierał. Orkowie bali się Elendilmira, który to klejnot władca nosił na czole, i schodzili mu z drogi. Elendur dotknął ramienia ojca, a ten odwrócił się raptownie, sądząc, że to Ork podszedł go z tyłu.
- Mój królu - powiedział Elendur - Kiryon zabity, Aratan umiera. Twój ostatni kanclerz musi ci doradzić, a nawet nakazać to, co ty wcześniej rozkazałeś Ohtarowi. Idź! Weź swe brzemię i za wszelką cenę zanieś je Powiernikom. Nawet jeśli będziesz musiał opuścić swych ludzi i mnie!
...
Isildur zwróciwszy się ku zachodowi wyciągnął Pierścień, który nosił na szyi, zawieszony na cienkim łańcuszku i skryty w puzdrze.
Potem z okrzykiem bólu założył go na palec. Nigdy więcej niczyje oczy nie widziały już Isildura w Śródziemiu. Elendilmir pochodził z Zachodu, więc jego blask odporny był na działanie Pierścienia. Nagle klejnot rozgorzał niczym gwiazda gniewną czerwienią, aż ludzie i Orkowie cofnęli się przerażeni. Isildur naciągnął zatem kaptur na głowę i zniknął w ciemności nocy.
Dopiero długo później dowiedziano się, jaki koniec spotkał Dunedainów. Nie trwało długo, a niemal wszyscy legli martwi. Ocalał tylko jeden młody giermek, który ogłuszony leżał pod zwałami zwłok. Zginął Elendur...
Zmęczony forsownym marszem, dotarł głęboką nocą nad brzeg Anduiny. Żaden Dunedain nie przebyłby tej drogi szybciej, nawet gdyby
podążał bez przystanków i w pełni dnia. Rzeka mroczniała przed nim bystrym nurtem. Isildur zatrzymał się na chwilę, samotny i zrozpaczony. Potem pospiesznie zdjął pancerze, odłożył cały oręż, zostawiając tylko krótki miecz u pasa i rzucił się do wody. Był mężczyzną silnym oraz bardziej wytrzymałym niż większość Dunedainów w jego wieku, jednak nie miał większej nadziei, że zdoła dotrzeć na drugi brzeg. Nie upłynął daleko, a już musiał skierować się niemal dokładnie na północ, by przeciwstawić się prądowi,
mimo to woda i tak znosiła go ku rozlewiskom Pól Gladden, które były bliżej, niż przypuszczał. Mężowi prawie już udało się dotrzeć na drugi brzeg, gdy zaplątał się w wodorosty.
Wówczas to zauważył nagle, że Pierścień zniknął Przypadkiem, a może korzystając z okazji, zsunął się z palca i przepadł tam, gdzie nie było najmniejszej szansy, by go odnaleźć. W pierwszej chwili Isildur, przerażony ową stratą, zaprzestał wałki z wodnym żywiołem, przez co o mały włos by utonął. Szybko jednak depresja mu przeszła, jako że wraz z Pierścieniem odeszło cierpienie. Wielkie brzemię spadło z barków Isildura. W końcu wymacał pod stopami dno rzeki. Wyciągając stopy z mułu, zaczął przedzierać się przez trzciny do małej, podmokłej wysepki blisko zachodniego brzegu.
Gdy wydostał się z wody, był już tylko śmiertelnym człowiekiem, samotną istotą zagubioną pośród pustkowi Śródziemia. Wszakże czuwający nad brzegami rzeki Orkowie dostrzegli przede wszystkim przenikliwy blask jego klejnotu. Na nieprzyjaciół padł blady strach, tak że wystrzeliwszy w kierunku gorejącej gwiazdy zatrute strzały, uciekli. Uczynili to niepotrzebnie, jako że aż dwa groty przebiły niczym nie chronione szyję i serce Isildura, który bez krzyku padł z powrotem do wody.
Ani elfom, ani ludziom nie udało się później odnaleźć jego ciała. Tak dokonała żywota pierwsza ofiara złośliwych knowań pozbawionego pana Pierścienia:
Isildur, drugi i ostatni w tej erze władca Arnoru i Gondoru, król wszystkich Dunedainów.


Bitwa na polach Gladden była straszliwą klęską, która bardzo osłabiła Arnor. Miała też wielki wpływ na dalsze dzieje Śródziemia,
bowiem to w jej trakcie zaginął, na ponad 2000 lat, Jedyny Pierścień.


3 Ohtar przynosi szczątki miecza Narsila do Imladris.
10 Valandil zostaje królem Arnoru.
109 Elrond poślubia Celebríanę, córkę Celeborna.
130 Narodziny Elladana i Elrohira, synów Elronda.
241 Narodziny Arweny Undómiel.
420 Król Ostoher odbudowuje Minas Arnor.

490 Pierwszy najazd Easterlingów na Gondor
500 Rómendacil I zwycięża Easterlingów.
541 Rómendacil ginie w bitwie, jego następca dziewiąty Król Gondoru - Turambar (397 – 667) odpiera najazd Easterlingów na Ithilien i podbija ich ziemie - Rhûn


Tak wyglądało Śródziemie w tych czasach (źródło - mapka z internetu zmodyfikowana przez użytkownika @kilbeth)


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




830 Falastur rozpoczyna dynastię Królów Żeglarzy w Gondorze.
861 Śmierć Eärendura i podział Arnoru.
933 Król Eärnil I zdobywa Umbar, który staje się twierdzą Gondoru.

Rozwój Gondoru od 500 do 1050 roku (źródło Karen Wyn Fonstad - "Atlas of MiddleEarth"

Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




936 Eärnil ginie na morzu.
1000 Około tego roku Istari pojawiają się po raz pierwszy w Śródziemiu
1015 Król Ciryandil ginie podczas oblężenia Umbaru. Jego syn Ciryaher (jako Hyarmendacil I) zostaje 15-tym królem Gondoru i ostatnim Królem-Żeglarzem
1050 Hyarmendacil podbija Harad. Gondor osiąga szczyt swojej potęgi. W tym czasie Cień ogarnia Zielony Las i ludzie zaczynają nazywać go Mroczną Puszczą. Po raz pierwszy w kronikach pojawiają się periannath – niziołkowie, gdyż Harfootowie przybywają do Eriadoru.


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




ok. 1100 Mędrcy (czarodzieje Istari oraz najwięksi z Eldarów) odkrywają, że w Dol Guldur złe siły zbudowały sobie twierdzę; przypuszcza się, że osiadł tam jeden z Nazguli.

Źródła:
J.R.R Tolkien - "Niedokończone Opowieści"
J.R.R Tolkien - "Władca Pierścieni" - Dodatek A Roczniki królów i władców
J.R.R Tolkien - "Władca Pierścieni" - Dodatek B Kronika lat
Otchłanie internetu Złośliwy uśmiech

CDN...[img]
Powrót do góry
 
 
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 585



Wysłany: 18-12-2014 13:13    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

III Era część druga.


1149 Rozpoczyna się panowanie Atanatara Alcarina.

ok. 1150 Fallohide’owie wkraczają do Eriadoru. Stoorowie przez bramę Czerwonego Rogu dostają się do Klina i do Dunlandu.
ok. 1300 Znów mnoży się w Śródziemiu zło. Orkowie wzrastają w siły w Górach Mglistych i atakują krasnoludów. Ponownie ukazują się Nazgule. Ich wódz przybywa na północ, do Angmaru. Periannath przenoszą się na zachód; wielu osiedla się w Bree.

Niedługo potem, jak zostaje założony Angmar, Król- Czarnoksiężnik z Angmaru a jednocześnie Wódz Nazguli rozpoczyna wojnę z podzielonymi królestwami Dunedainów : Arthedainem, Cardolanem i Rhudaurem.
Czarnoksiężnik najeżdża i podbija Rhudaur i zastępuje króla swoim człowiekiem z górskiego plemienia (z „przeklętego” rodu Ulfanga).


1356 W tym roku kontrolowany przez Czarnoksiężnika Rhudaur najeżdża Arthedain, Król Argeleb ginie w bitwie z Rhudaurem.
Na szczęście, dzięki wsparciu armii Cardolanu Arthedainowi udaje sie utrzymać linie obrony wzdłuż Wichrowych Wzgórz. W tym mniej więcej czasie Stoorowie opuszczają Klin, a niektórzy powracają do Dzikiej Krainy.

1409 Król Czarnoksiężnik z Angmaru zdaje sobie sprawę, że Cardolan to najsilniejszy sojusznik Arthedainu i dopóki trwa na swoim, tak długo trwa Arthedain. Bezpośredni atak na Cardolan prawdopodobnie nie udał by się, gdyż Arthedain zaatakował by z rejonu Wichrowych Wzgórz z flanki wojska Czarnoksiężnika. Dlatego też Angmar obrał inną strategię - podzielił siły na 3 części i pierwszą zaatakował i oblegał Rivendell, by zapobiec przysyłaniu sił na pomoc ( blokując w ten sposób również siły z Lorien) a drugą częścią wiązał siły Arthedainu wzdłuż Wichrowych Wzgórz a trzecią zaatakował sam Cardolan. Ginie król Arvelega I. Wieża Amon Sul zostaje spalona i zniszczona , na szczęście udaje się uratować palantir z Amon Sul i przenieść do Fornostu. Obrona miasta Fornost i krainy Tyrn Gorthad.

Początkowe rozmieszczenie palantirów w/g Karen Wyn Fonstad:


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Więcej o historii Arnoru i późniejszym tych 3 krain w temacie - http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?t=5715


1432 Umiera król Gondoru Valacar i rozpoczyna się Waśń Rodzinna - Kin-Strife.

Dalsze info w/g http://pl.wikipedia.org/wiki/Wydarzenia_z_historii_%C5%9Ar%C3%B3dziemia

Informacje na jej temat przedstawiono w Dodatkach do trzeciego tomu Władcy Pierścieni.
Wielka wojna domowa, która toczyła się w Gondorze w latach 1432 – 1448 Trzeciej Ery[5].

Jej powodem była wzrastająca wrogość możnych Gondorczyków do Nortów, ludzi z Rhovanionu, faworyzowanych przez króla Valacara i piastujących wysokie stanowiska w armii Południowego Królestwa. Do tego nałożyła się niechęć do następcy tronu Eldacara, którego uważano za „gorszego” Dúnadana z powodu „mieszanego” pochodzenia, bowiem jego matką była Vidumavi, pochodząca z ludu Nortów. Nie wszyscy więc uznawali go za godnego objęcia tronu.
Pierwsze walki zaczęły się już w ostatnim roku życia Valacara (1432), gdy wybuchł bunt w południowych prowincjach. Jednak na pełną skalę wojna domowa rozpętała się po śmierci monarchy, gdy Eldacar wstąpił na tron. Buntownicy, z których najmożniejszy był Castamir, oblegli monarchę w Osgiliath. Ostatecznie, po pięciu latach oblężenia (1432 – 1437), zdobyli miasto.

1437 Osgiliath zostaje spalone, giną palantíry. Eldacar ucieka do Rhovanionu; syn jego, Ornendil, ginie zamordowany.

Eldacar zdołał jednak uciec do Rhovanionu, lecz śmierć poniósł jego starszy syn, Ornendil. Rządy w państwie objął Castamir.
Nie trwały one długo po dziesięciu latach (1447) Eldacar powrócił do królestwa (na czele armii Nortów i Gondorczyków z północnych prowincji) i w bitwie u brodów na Erui pokonał i zabił uzurpatora. Po tej klęsce synowie Castamira, wraz z resztkami zwolenników ojca, schronili się w Pelargirze, gdzie bronili się do 1448 roku. Wtedy to odpłynęli do Umbaru i założyli tam własne państewko. Eldacar nie dysponował flotą, więc nie mógł temu przeszkodzić.

Waśń Rodzinna spowodowała wielkie spustoszenie w Gondorze i bardzo osłabiła królestwo, które w późniejszych latach zostało uwikłane w wojny z nowymi władcami Umbaru.

1447 Bitwa u brodów na Erui pomiędzy wojskami Eldacara a armią Castamira.

Była decydującym starciem w wojnie domowej w Gondorze, tak zwanej Waśni Rodzinnej.
Wielka armia Eldacara, licząca zapewne kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, maszerowała z Minas Anor na Pelargir, główny ośrodek buntowników. W jej skład wchodzili głównie Nortowie, choć nie brakowała też Gondorczyków, zwłaszcza tych z północnych prowincji państwa, takich jak Calenardhon, Anórien czy Ithilien. Siły te przy brodach na rzece Erui napotkały wojska Castamira, które zapewne były porównywalnej liczebności, przy czym żołnierze uzurpatora pochodzili głównie z południowych prowincji. Doszło do
zaciętej i krwawej bitwy. Szczegóły jej przebiegu nie są bliżej znane, lecz wiadomo, że w walce poległo wielu przedstawicieli najszlachetniejszych gondorskich rodów, a Eldacar własnoręcznie zabił Castamira.

Bitwa ta przesądziła o wyniku Waśni Rodzinnej, choć zwycięstwo Eldacara nie było całkowite, ponieważ synowie uzurpatora wraz z jego ocalałymi zwolennikami zdołali uciec do Pelargiru, gdzie bronili się przez długi czas.

1447 Eldacar powraca i wypędza uzurpatora Castamira. Bitwa u brodu na Erui. Oblężenie Pelargiru.

1448 Buntownicy uciekają i zajmują Umbar.

Mapka z najazdami Angmaru i Kin-Strife by Karen Wyn Fonstad:

Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




CDN...


______19.10.2015________

Na sam koniec do :
1447 Bitwa u brodów na Erui pomiędzy wojskami Eldacara a armią Castamira.


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



Cytat:
Była to decydująca bitwa podczas Waśni Rodzinnej w Gondorze. Miała miejsce w 1447 roku Trzeciej Ery. Do konfliktu doszło, gdy Valacar - syn dwudziestego króla Gondoru, Romendacila wziął za żonę rhovaniońską księżniczkę - Vidumavi, żeby umocnić przyjaźń Gondoru z północą. Było źle widziane w Gondorze, żeby następca króla brał za żonę kobietę z mniej szlachetnego i obcego plemienia, które nie miało przywileju długowieczności, jak Dunedainowie. Jeszcze podczas panowania Valacara w południowych prowincjach wybuchł przeciw niemu bunt. Po jego śmierci część Gondorczyków nie chciała uznać władzy jego syna pół-Dunedaina Eldacara, bo choć był prawowitym władcą, urodził się w obcym kraj.

Gdy Eldacar objął tron po ojcu, w Gondorze doszło do wojny domowej. Nowy król jednak uparcie bronił swoich praw do dziedzictwa. Przeciwko niemu sprzysięgła się część Gondorczyków pod wodzą innych królewskich potomków. Eldacar oblężony Osgiliath w 1437 roku, dzielnie stawiał opór buntownikom. Dopiero miażdżąca przewaga wrogów i głód zmusiły go do ucieczki z płonącego miasta. W czasie tych walk i pożarów zniszczona została piękna Wieża Kryształu,a palantir, który się w niej znajdował zatonął w rzece.

Eldacar wymknął się z rąk przeciwników i znalazł schronienie na północy, u swoich krewniaków w Rhovanionie. Zebrał wokół siebie wielu zwolenników, spośród Nortów, służących w armii Gondoru, jak i spośród Dunedainów, zamieszkujących północne prowincje. Wielu z nich darzyło szacunkiem mężnego Eldacara, natomiast nienawidzili jego rywala. Był nim Castamir, wnuk młodszego brata Romendacila, ojca Eldacara. Uzurpator, poza bliskim pokrewieństwem z rodem królewskim, zajmował stanowisko Dowódcy Floty, a ponadto miał duże poparcie wśród mieszkańców wybrzeża i wielkich portów: Umbaru i Pelargiru.

Wkrótce po przejęciu władzy Castamir zraził do siebie ludzi z powodu skąpstwa, okrucieństwa i wyniosłości. Podczas oblężenia Osgiliath skazał na śmierć schwytanego do niewoli, Ornendila, syna Eldacara. Ponadto rzezi i zniszczeń, jakie z jego rozkazu spadły na miasto nie można było usprawiedliwić koniecznością wojenną. Czynów tych nie zapomniano mu w Minas Anor i w Ithilien. Gondorczycy stracili do niego resztę poważania, gdy przekonano się, że nie dba o ziemię, tylko o swoją flotę, a nawet zamierza przenieść stolicę do Pelargiru.

Zaledwie po dziesięciu latach sprawowania władzy uzurpator Castamir był już znienawidzony przez Dunedainów, którzy zwrócili się ku prawowitemu królowi. Eldacar korzystając ze sprzyjających okoliczności wraz z wielką armią ruszył na południe by odzyskać tron. Wkroczył do Gondoru na północy, z Calenardhonu. Na jego spotkanie z Anorien i z Ithilien podążali liczni zwolennicy. Do decydującej bitwy doszło u brodów rzeki Erui w Lebeninie, podczas której przelano dużo najszlachetniejszej krwi Dunedainów. Eldacar pokonał siły Castamira i własnoręcznie zabił uzurpatora w walce. Prawowita linia dziedzictwa Gondoru została zachowana. Ale ocaleni synowie Castamira wraz z niedobitkami buntowników uciekli do Pelargiru, gdzie zostali oblężoni przez armię Eldacara. Król nie dysponował flotą, żeby ich zaatakować z morza. Wykorzystali tę przewagę synowie Castamira. którzy zgromadzili znaczne siły i wypłynęli z Pelargiru do Umbaru. Oni i ich zwolennicy zostali Korsarzami, którzy na wiele lat stali się zaciekłymi wrogami króla. Stworzyli tam państewko niezależne od Gondoru, gdzie schronienie znajdowali wszyscy wrogowie króla. Od tej pory Korsarze z Umbaru wraz z Haradrimami walczyli przeciw Gondorowi zarówno na morzu, jak i lądzie. Doszło z nimi do kilku poważniejszych bitew. W 1551 roku Hyarmendacil II zadał klęskę Korsarzom, ale w 1634 roku napadli oni na Pelargir, złupili miasto i zabili króla. W 1810 roku Gondor odzyskał Umbar, a ostatni potomkowie Castamira zginęli. Jednak Umabar nigdy całkowicie się nie poddał, aż do powrotu króla Elessara.


Źródła:
J.R.R Tolkien - "Władca Pierścieni" - Dodatek A Roczniki królów i władców
J.R.R Tolkien - "Władca Pierścieni" - Dodatek B Kronika lat
Otchłanie internetu Złośliwy uśmiech
http://www.tolkien.cyberdusk.pl/index.php?bitwy14
http://www.glyphweb.com/arda/b/battleofthecrossingsoferui.html
Powrót do góry
 
 
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 585



Wysłany: 19-10-2015 10:53    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie mogę edytować swoich starszych wpisów , więc prosiłbym kogoś z uprawnieniami do wklejenia poniższych uzupełnień:

Do postu nr 1 - http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?p=131301#131301
po punkcie 7. a przed 8-mym

UZUPEŁNIENIE

Cytat:
Po Piątej Bitwie w Beleriandzie pozostały już tylko trzy królestwa elfów: Nargothrond, Menegroth i Gondolin.
Wszystkie były teraz szczególnie narażone na ataki Morgotha i wkrótce miały zostać unicestwione, choć nie zawsze przyczyną ich upadku był Melkor.
Żadna z elfich siedzib nie poddała się bez walki.
Choć były to bitwy o mniejszym zasięgu niż Bitwy o Beleriand i obejmowały niewielki obszar, to bohaterstwo obrońców były równie wielkie jak w przypadku poprzednich wojen.

Po Bitwie Nieprzeliczonych Łez w Beleriandzie zostały duże grupy orków, które nękały elfy ciągłymi atakami i nikt nie mógł czuć się bezpieczny.
W Nargothrondzie królem był Orodreth.
W 487 roku przybył tam Turin, który jako zwolennik zbrojnego oporu przekonał króla i wojowników by otwarcie walczyć z orkami.
Żeby łatwiej było się wyprawiać całymi oddziałami, wybudowano kamienny most, który prowadził wprost do bram królestwa.
Oddziały z Nargothrondu kilkakrotnie pokonały gromady orków grasujących w okolicy.Te wyprawy zwróciły uwagę Morgotha, który dotychczas nie wiedział, gdzie dokładnie znajduje się królestwo Nargothrondu.
Ulmo przekazał mieszkańcom królestwa ostrzeżenie nakazujących zniszczyć most. Jednak Turin nie chciał o tym słyszeć a Orodreth uległ mu, choć był
zaniepokojony przestrogą Valara. Gdy zginął władca Brethilu Haldir, a ludzie z Brethilu wycofali się w głąb puszczy, gdzie byli mniej narażeni na ataki orków, Morgothowi nic już nie stało na drodze do Nargothrondu.


7.1 Rok 495 - Bitwa pod Tumhalad - upadek Nargothrond


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



Granice królestwa Nargothrond.

Cytat:
W 495 (moja poprawa z 496r) roku Pierwszej Ery Melkor wysłał przeciwko królestwu Nargothrondu dużą armię od dawna przygotowywaną do tego zadania.
Najpierw przyleciał smok Glaurung, który splugawił źródła Narogu, spalił Talath Dirnen- równinę między Narogiem i Teiglinem.
Za radą Turina ( który niestety namówił króla Orodretha - moje) podjęto niezbyt rozsądną decyzję, aby wojsko z Nargothrondu wyszło na zewnątrz i stanęło do otwartej walki z hordami Morgotha.
Widok walecznego Turina, który stanął u boku króla, dodawał wojownikom pewności i otuchy. Okazało się jednak, że armia Morgotha jest o wiele potężniejsza niż przewidywano i że w bezpośrednim starciu nie mają szans na zwycięstwo ani obronę.
Grozę wzbudzał zwłaszcza olbrzymi Glaurung. Nikt oprócz Turina osłoniętego maską krasnoludzką nie potrafił stawić czoła smokowi.
Pod naporem wrogiej armii elfowie cofali się aż na pola Tumhalad, gdzie zostali otoczeni. Wobec znaczącej przewagi wrogów ponieśli druzgoczącą kleskę, pomimo próby oporu. Tego dnia zginęli wszyscy najlepsi wojownicy Nargothrondu.
Ich los podzielił także król Orodreth. Gwindor został ciężko ranny, od śmierci uratował go Turin.
Turin widząc rozmiar klęski pośpieszył do Nargothrondu, żeby ostrzec pozostałe w nim elfy i uratować swoją ukochaną księżniczkę Finduilas. Jednak orkowie i smok zjawili się tam przed nim.
Zaskoczyli straże Nargothrondu, zanim w grodzie dowiedziano się o klęsce. Most okazał się zgubą, był zbyt wielki, by go zburzyć w pośpiechu.
Posłużył natomiast najeźdźcom, którzy bez trudu dostali się do bezbronnego teraz królestwa. Glaurung całą siłą ognia uderzył w Drzwi Felagunda i wtargnął do środka. Za nim pospieszyli orkowie.
Gdy nadjechał Turin, gród był już niemal całkowicie zniszczony. Zabito obrońców, kobiety i dziewczęta schwytano i miały być uprowadzone do
Angbandu jako niewolnice. Zbite w gromadę stały związane na tarasie przed wejściem. Turin, gdy to zobaczył wtargnął na most i mieczem torował sobie drogę wśród orków. Chciał dostać się do Findulais, stojącej w grupie
pojmanych, ale na jego drodze stanął Glaurung, który poraził go wzrokiem i sparaliżował.
Turin słyszał obelgi smoka i widział jak wszystkich pędzono do Angbandu, ale nie mógł uczynić żadnego ruchu. Taki był koniec potężnego królestwa Nargothrond.
Glaurung został w ruinach grodu. Urządził sobie legowisko na zgromadzonych w mieście bogactwach i spędził tam pięć lat, zanim wyruszył do Brethilu. Potem w jaskiniach zamieszkał krasnolud Mim.
Turin odnalazł grób ukochanej Finduilas, która do samego końca wierzyła, że ją odnajdzie. Zginęła przeszyta oszczepem, gdy ludzie z Brethilu w nadziei na uwolnienie jeńców urządzili zasadzkę na Przeprawie na Teiglinie.
Elfy z Nargothrondu, które przetrwały pogrom znalazły schronienie w Doriath - królestwie Thingola.


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



Menegroth - rozmieszczenie pod ziemią i grota w której zaległ Glaurung.

7.2 Rok 505 - Zatargi Elfów z Krasnoludami - zniszczenie Menegroth

Cytat:
Doriath przez wieki był bezpieczny pod Obręczą Meliany. Przyczyną jego zniszczenia był Silmaril, wydarty Morgothowie przez Berena i Luthien. Do upadku Królestwa Thingola doprowadziły dwie bitwy: z krasnoludami z Nogrodu i bratobójcza bitwa z synami Feanora, wiernymi przysiędze ojca.



Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



Doriath wraz z obręczą Meliany i stolicą - Menegroth.

Cytat:
Wojna z Krasnoludami - 505 rok Pierwszej Ery

Menegroth często korzystało z usług zaprzyjaźnionych krasnoludów z Nogrodu. Podczas pobytu mieli swoje komnaty i kuźnie, w których pracowali. Gdy Hurin przyniósł Thingolowi piękny naszyjnik Nauglamir, król zlecił krasnoludom, żeby przerobili klejnot i oprawili w nim Silmaril. Krasnoludy wykonały zlecenie, ale oczarowani jego pięknem, pragnęli zatrzymać naszyjnik dla siebie. Gdy Thingol zszedł do kuźni bez straży i asysty, żeby obejrzeć efekty ich pracy, doszło do kłótni między nim a krasnoludami. Pod wpływem gniewu wpadli oni w furię i zabili Thingola. Zabrali Nauglamir wraz z Silmarilem i uciekali przez lasy Regionu. Elfowie oburzeni morderstwem i kradzieżą, ścigali ich bez litości. Dopadli ich w końcu i odebrali klejnot. Do Nogrodu w Górach Błękitnych udało się zbiec tylko dwóm krasnoludom, pozostali zginęli w walce z elfami. Opowiedzieli swoim współplemieńcom własną wersję wydarzeń, oczerniając Thingola, że rozkazał ich zabić, aby uniknąć zapłaty za wykonaną pracę. Krasnoludy w akcie zemsty szykowały się do wojny z elfami z Menegroth.

Wraz ze śmiercią Thingola, Meliana, która z miłości do niego nie powróciła do Valinoru, przeszła przemianę duchową i opuściła na zawsze Śródziemie. Wtedy Obręcz, która przez wieki chroniła Doriath, straciła swoją moc, dając do niego dostęp wszystkim. Krasnoludy z Nogrodu przeprawili się przez Aros i bez przeszkód napadli na nie chronione już magią Menegroth. Elfy zrozpaczone śmiercią króla i zniknięciem Meliany nie zdołały obronić się przed nimi. W Tysiącu Grot rozegrała się krwawa bitwa, podczas której zginęło wielu elfów i krasnoludów. Najeźdźcy zniszczyli, splądrowali i złupili piękną siedzibę Thingola. U progu skarbca, gdzie ukryty był Nauglamir, zabili Mablunga i ponownie skradli naszyjnik z Silmarilem.

Beren na wieść o niegodziwości krasnoludów, opuścił Tol Galen, gdzie mieszkał z Luthien i razem ze swym synem Diorem wyruszył w pościg. Przyłączyły się do niego Elfy Zielone z Ossiriandu. Krasnoludy, obciążeni łupem dotarli w okolice Sarn Athrad i wspinali się na wysoką skarpę Gelionu, gdy nagle ze wszystkich stron spadły na nich strzały elfów. Wielu z nich poległo już w tym pierwszym natarciu. Ci, którzy ocaleli, uciekali ku górom. Podczas wspinaczki na górę Dolmed, zostali zapędzeni przez Enty, Pasterzy Drzew, na Ered Lindon i żaden z nich już nigdy nie wrócił do domu. Pod Sarn Athrad Beren stoczył ostatni bój, w którym zabił władcę Nogrodu i odebrał mu naszyjnik. Krasnolud przed śmiercią rzucił klątwę na cały Doriath.



Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




7.3 Rok 509 Bratobójcza walka wśród elfów - napaść synów Feanora na Menegroth

Cytat:
Bitwa z synami Feanora - 509 rok Pierwszej Ery

Dior, syn Berena i Luthien, spadkobierca Thingola powrócił do Doriath. Przystąpił do odbudowy zniszczonej stolicy królestwa Menegroth. Pewnego dnia odwiedził go jeden z wodzów Elfów Zielonych i doręczył mu naszyjnik z Silmarilem, który Beren podarował Luthien. Dior zrozumiał, że jego rodzice już nie żyją. Synowie Feanora na wieść o tym, że Dior posiada i nosi Silmaril wysłali posłańców z żądaniem oddania klejnotu. Dior nie udzielił im żadnej odpowiedzi. Wówczas Kelegorm skłonił braci do napaści na Menegroth.

Zaskoczyli mieszkańców Tysiąca Grot w środku zimy. Siedmiu synów Feanora wraz ze swoimi ludźmi stoczyli z Diorem i jego poddanymi bratobójczą bitwę. Po raz drugi elfowie przelali krew elfów z powodu przysięgi Feanora. Kelegorm został zabity przez Diora, zginął też Kurufin i Karanthir. W walkach poległ także Dior i jego żona Nimloth, a ich dwaj maleńcy synowie zostali schwytani i słuch o nich zaginął. Synowie Feanora nie zdobyli Silmarila, ponieważ córka Diora, Elwinga zdołała uciec z Menegroth, zabierając ze sobą także Silmaril. Zniszczony po raz drugi Doriath już nigdy się nie odrodził. Elfowie, którzy przeżyli zniszczenie królestwa, uciekli i osiedlili sie u ujscia rzeki Sirion.




7.4 Rok 511 - Bitwa o Gondolin i upadek Gondolinu



Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



Położenie Gondolinu.

Cytat:
Po Bitwie Nieprzeliczonych Łez jedyną wyżyną wolną od wpływu Morgotha był Gondolin - Ukryte Miasto. Turgon - Król Gondolinu po śmierci Fingolfina stał się Najwyższym Królem Elfów. Morgoth od dawna szukał Ukrytego Miasta, którego nie mógł odnaleźć pomimo armii szpiegów. Pragnął także pokonać Turgona, prawowitego Władcę Elfów i syna znienawidzonego Fingolfina, który go upokorzył w pojedynku.

Być może jeszcze długo Gondolin pozostawałby w ukryciu, gdyby nie zdrada i zbieg kilku wydarzeń. W mieście mieszkał elf Maeglin, spokrewniony z królem, który pokochał córkę Turgona, piękną i mądrą księżniczkę Idril. Kilkakrotnie prosił o jej rękę, jednak dziewczyna nie była mu przychylna i spotkał się z odmową. W tym samym czasie do królestwa przybył Tuor, człowiek przysłany przez Ulmo, aby ostrzec elfy przed niebezpieczeństwem. Choć Turgon nie usłuchał przesłania Ulmo, Tuor zdobył przychylność króla i został w Gondolinie. Pokochał z wzajemnością Idril i wzięli ślub. Maeglin zżerany zazdrością często opuszczał gród i pomimo zakazu zapuszczał się daleko w poszukiwaniu kamieni szlachetnych. Podczas jednej z takich wypraw został schwytany przez orki. Przed śmiercią uratowała go zdrada. Wyznał Morgothowi wszystkie szczegóły dotyczące Gondolinu: położenie, grubość murów, stan uzbrojenia. Udzielał nawet wskazówek, jakich sił i magii powinien użyć, żeby pokonać gród. W zamian Melkor obiecał mu, że Idril zostanie jego niewolnicą. Maeglin wrócił do miasta i nadal mieszkał wśród nieświadomych niczego Gondothlimów. Jedynie Idril, przeczuwając zagrożenie, przekonała Tuora, by potajemnie wydrążyć tunel - drogę ucieczki w razie zagrożenia.



Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



Układ Gondolinu.

Cytat:
Minęło kilka lat, zanim Morgoth przygotował się do bitwy. Dzięki zdradzie Maeglina opracował dokładny plan pokonania Gondolinu. Atak nastąpił w dniu Święta Tarnin Austa, czyli Bram Lata w 511 roku Pierwszej Ery. Wszyscy mieszkańcy zgodnie ze zwyczajem zebrali się wieczorem, żeby czekać w milczeniu przez całą noc na wschód. Gdy tylko się ściemniło dostrzegli od północnych szczytów czerwony blask, zbliżający się do grodu. Straże z okolicznych gór doniosły, że nadciąga cały zastęp ognistych węży, smoków i innych bestii. Dla wszystkich stało się jasne, że nasłał je Morgoth.

Wojownicy pospiesznie przygotowywali się do walki. Pod sztandarami stawiło się jedenaście największych rodów Gondothlimów: zastęp Królewski w biało-czerwonych barwach oraz znakiem słońca i księżyca na purpurowym tle, zastęp Białego Skrzydła pod dowództwem Tuora, hufiec kopaczy Maeglina, ubrany na czarno z krzyżtoporami w dłoniach, ród Jaskółki w białych, granatowych i purpurowych pióropuszach, ze znakiem grotu na tarczach, pod wodzą Duilina, ród Łuku Niebiańskiego odziany w tęcze barw, pod dowództwem Egalmotha, oddziały spod znaku Kolumny i Śniegowej Wieży, obydwa dowodzone przez Penloda, ród Drzewa odziany na zielono, pod wodza Geldona, ród Złotego Kwiatu, dowodzony przez Glorfindela, ród Fontanny z Ekthelionem na czele, za nimi Harfiarze prowadzeni przez Salganta i ostatni batalion Młota Gniewu, złożony z kowali i rzemieślników z maczugami w dłoniach pod wodzą Roga.

Węże żelazne docierały na równinę, a węże ogniste były już na niższych stokach, gdy Turgon zwołał naradę. Tuor radził, aby wyruszyć w kilku grupach za mury miasta na równinę i tam podjąć walkę, co w razie niepowodzenia dawałoby możliwości ucieczki większej ilości osób. Maeglin ze strachu, że ktoś mógłby się uratować i jego zdrada zostałaby odkryta, radził, aby zostać w grodzie. Król, obawiając się o skarby Gondolinu, przychylił się do wniosku Maeglina, i nakazał pozostać za murami i bronić miasta.

Hufce Morgotha były już blisko, a białe wieże Gondolinu pokryły się od ognia czerwonym blaskiem. Nadciągały smoki ogniste, węże z brązu i żelaza, które już wspinały się na wzgórze miasta. Radość wstąpiła w serca elfów, gdy ogniste węże zsuwały się z gładkich stromych zboczy i spadały na dół. Od ich żaru w mieście zrobiło się gorąco, aż wszystkie źródła parowały, jedynie fontanna królewska pozostała nietknięta. Widząc to, władca Barlogów, Gothmog, zmienił plan i zebrał żelazne węże, które dzięki splotom umiały pokonywać wysokie przeszkody. Pod ich naporem runęła brama. Król wysłał przeciw nim machiny wojenne, ale ani strzały ani ogień nie szkodziły stalowym bestiom. Z ich wnętrza wysypały się tłumy orków i goblinów.

Przeciw nim wyszły oddziały spod znaku Młota Gniewu oraz Drzewa. Pod naporem ich uderzeń orkowie padali, a z góry sypały się na nich strzały z hufców Jaskółki i Łuku. Pomimo ich odwagi, liczniejsi orkowie spychali ich, aż opanowali północną część miasta.

Tymczasem Turgon w trosce o Idril i syna, przedzierał się ze swoimi oddziałami do domu, ale już uprzedził go Maeglin, który sam pragnął dopilnować, by spełniła się obietnica Morgotha. Chciał zrzucić Earendila, syna Tuora z murów w ogień, pojmać Idril, a potem zbiec tajemnym przejściem z miasta. Gdy zjawił się Tuor, Maeglin trzymał Earendila, a walczącą z nim Idril, ciągnął za włosy. Maeglin widząc Tuora pchnął chłopca nożem, ale ostrze ześlizgnęło się po kolczudze dziecka. Tuor chwycił Maeglina, złamał mu rękę trzymającą sztylet a potem cisnął go za mur. Jego ciało trzy razy odbiło się od Amon Gwareth zanim upadło w płomienie. Od tej pory okryte hańbą imię Maeglin, na zawsze wyszło z użycia wśród Eldarów i Noldorich.

Tuor wrócił na pole bitwy. Duilin, wódz Jaskółek zginął trafiony ognistym pociskiem Barlogów. Cała ich gromada wspięła się po wężowych splotach i wzniecała pożary za plecami obrońców. Dzielny Rog, zebrał Młociarzy, którzy rzucili się przeciw Barlogom. Ich atak był tak potężny, że choć nigdy dotąd żaden z ognistych demonów nie zginął z ręki elfa czy człowieka, teraz padały jeden za drugim. Gothmog widząc to, nakazał ustąpić oddziałom Mlota, a potem rzucić się na nie z tylu, odcinając im drogę odwrotu. Rog, choć domyślił się podstępu, parł naprzód, a pod ich młotami padał kolejne oddział wrogów. Przeciw nim stanęła wielka ilość orków, Barlogów i smok ognisty. W tej brawurowej potyczce zginęli wszyscy Młociarze.

Ich śmierć była bolesna dla Gondothlimow. Duże straty poniosły także hufce Kolumny i Śnieżnej Wieży, zginął Penlod, gobliny zdobyły całą bramę, część murów, zabito wielu wojowników Jaskółki i Tęczy. Jednak wrogów ginęło kilkakrotnie więcej. Dlatego najeźdźcy postanowili, że przodem wyślą węże z brązu i potwory o wielkich stopach, miażdżące wszystko, a przez wyłomy w murach wejdą Barlogi na ognistych smokach.

Wtedy do ataku ruszył Ekthelion z ludem Fontanny. Zabili oni więcej orków, niż zginęło ich dotychczas we wszystkich bitwach, a imię Ekthelion od tej pory zawsze budziło postrach wśród orków. Przeciwko nim przez wyłomy w murach nadeszły smoki i Barlogi, paląc wszystkich wokół, a za nimi orki. Mimo pogromu Tuor i Ekthelion razem stawili im opór. Tuor zabił wodza orków, Othroda, potem Balcmego i Luga, a Ekthelion kapitana goblinów i największego z orków Orcobala. Potem walczyli z Barlogami. Choć obaj zabili kilku, ognisty bicz jednego z nich ranił Ektheliona. Tuor wziął rannego i był zmuszony wycofać się. Na ulice Gondolinu wyległy bandy grabieżców, rabując i chwytając elfy do niewoli.

Tuor dotarł na Skwer Studni. Wraz w wojownikami pozostałymi przy życiu spod różnych znaków utworzyli duży batalion i ruszyli na leżący obok Plac Pałacowy. Dołączył do nich Glorfindel z resztą swoich hufców. Oni także mieli za sobą ciężką walkę z orkami i Barlogami. Tuor po zaczerpnięciu wody z fontanny odzyskał siły, również rannemu Ekthelionowi minęło odrętwienie pod jej wpływem. Przygotowując się do obrony otoczyli plac ze wszystkich stron barykadami. Dołączył do nich także Eglamoth z licznym oddziałem. Wojska Morgotha ruszyły do ataku, wsparte przez Barlogi i siedem smoków ognistych. Ta obrona była najcięższa ze wszystkich. Gdy przez jedną z barykad przedarł się smok, Tuor ruszył na niego, lecz upadł pod ciosem Gothmoga, wodza Barlogów. Ranny Ekthelion resztką sił skoczył na demona, zranił go i przewrócił do fontanny. Tam Gothmog, syn Melkora zginął, ale jego śmierć okupił życiem dzielny Ekthelion. Tuor, choć ranny wstał i walczył dalej. Obrońcy zabili wspólnie wielu orków i aż 40 Barlogów, co było wielkim wyczynem. Jeden ze smoków ognisty wpadł do fontanny i zginął, ale od jego żaru wyparowała także fontanna.

Turgon widząc, że nie zdołają obronić miasta, nakazał wszystkim ucieczkę, oddając ich pod rozkazy Tuora. Sam jednak do końca pozostał w Gondolinie w towarzystwie służby pałacowej i zastępu Królewskiego, którzy nie chcieli opuścić króla. Tuor zebrał resztki wojowników, a także wszystkie kobiety i dzieci, jakie napotkali po drodze. Mężczyźni otoczyli ich dla ochrony. W tym szyku dużą grupą cofali się przez ulice w kierunku tunelu. Nieprzyjaciele nękali ich, ale pomimo przeszkód zdołali zbiec, gdyż wróg skupił się na ataku na Pałac. Z oddali ujrzeli jak wieża pałacowa, na której szczycie stał król, runęła pod naporem smoków. Tak zakończył życie Turgon - Król Gondolinu i tak padło ostatnie królestwo elfów w Beleriandzie.

Tuor skierował wszystkich uchodźców do tunelu. Choć weszła do niego duża gromada, niewielu przeżyło ucieczkę. Cześć z nich zginęła jeszcze w dusznym, rozgrzanym tunelu, z którego ścian osypywały się kamienie. Wielu elfów odłączyło się od Tuora i poszła ku Drodze Ucieczki. Wpadli tam w pułapkę zastawioną przez Morgotha, który wiedział o tym przejściu od Meaglina.

Tuor wybrał trudniejszą drogę ucieczki, przez przełęcz Kirith Thoronath (Żleb Orłów). Czekała ich tutaj jeszcze jedna bitwa. Cala grupa w najtrudniejszym odcinku przejścia wpadła w pułapkę. Zaatakował ich oddział orków, wspierany przez Barloga. Uciekinierzy przeżyli ten atak i zdołali przedrzeć się przez zabójcze przejście tylko, dzięki Glorfindelowi, który w śmiertelnym pojedynku pokonał Barloga, a także dzięki Thorndorowi, Królowi Orłów na rozkaz, którego orły pokonały orków.

Uchodźcy z Gondolinu długo wędrowali i wiele przeżyli, zanim zamieszkali u ujścia Sirionu, blisko Wielkiego Morza. Z 800 wygnańców, którzy przeszli przez Żleb Orla, tylko 580 przeżyło. Tyle zostało po kwitnącym niegdyś Ukrytym Mieście.



oraz na koniec do źródeł:
http://www.tolkien.cyberdusk.pl/index.php?bitwy8
http://www.tolkien.cyberdusk.pl/index.php?bitwy9
http://www.tolkien.cyberdusk.pl/index.php?bitwy10
http://www.glyphweb.com/arda/
http://www.glyphweb.com/arda/g/gondolin.html
http://www.glyphweb.com/arda/m/menegroth.html
http://www.glyphweb.com/arda/n/nargothrond.html


Ostatnio zmieniony przez Aragorn7 dnia 20-10-2015 07:49, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Historia Ardy i Śródziemia - bitwy dobra ze złem mapki opisy (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.