Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"To surowa wiosna i niejedna nadzieja jej nie przetrzyma." Aragorn, Władca Pierścieni


Temat: XV Tolk Folk - relacje (Strona 9 z 9)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolk Folk Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ominous
Ogarniacz nieogarniających


Dołączył(a): 02 Cze 2007
Wpisy: 512
Skąd: Hamburg


Wysłany: 16-08-2013 00:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Kulce porozpoczynali relacje. Narobili smaku i porzucili. A ja tu w Londynku Zdroju nie mogem siem doczekać. Język wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
No dobra Memelku, juz [przynajmniej ja] lecę dalej z relację piątkową Z przymrużeniem oka

A więc piątek imprezy [prawie] początek:

Przyznam bez bicia, że do wieczora pamiętam jedynie strzępki tego co się działo...
Z pewnością pamiętam, że odbył się larp i razem z Niuch zapożyczyliśmy Neryi płacz i inne gadżety aby godnie się prezentowała jako zielarka Mardż. W samym larpie zwyczajowo nie brałem udziału i stratny się jak zwykle specjalnie nie czuję, nie moja bajka Z przymrużeniem oka
Po larpie i pierogach udaliśmy się grupką do biedronki. Wychodząc z pola rzuciłem do Niuch:
" — Ej bierzemy udział w konkursie? M.L. tak namawia...
— No możemy wziąć
— Ok, to brakuje nam trzeciej osoby...
— Spytaj Alque.
— Alqua,informuję Cię jesteś z nami w drużynie
— Dobra."
I serio tak to było Jestem rozwalony Wracając ze sklepu byliśmy na polu o 18.10 nie tylko nie wiedząc czy najpierw są prelekcje czy konkurs, ale również nie wierząc, że cokolwiek rozpocznie się idealnie co do minuty. No i byliśmy w błędzie oops, zawstydzenie Więc tam obsuwa kilkunastu minut to niczyja jak nasza wina [choć raz nie Turina Pserwa ].
No i zabawa się zaczęła. Po tym jak M.L. wymyślił nam uroczą nazwę Omisisters zaczął się odwrócony konkurs wiedzy tolkienowskiej, zwany również konkursem na głupotę. Nie przeczę, chociaż od 2 lat nie brałem już w konkursach wiedzy udziału, to było zabawną i miłą odmianą. Nasze pierwsze hasło "Biała kompania" totalnie nas zmiażdżyło, jak się okazało nie dziwota, gdyż gdy ma się w drużynie Sauronistę i dwie feanorystki sprawa pucybutów Faramira nie wydaje się istotna Z przymrużeniem oka Poza tym nasze pytanie wzbudziło falę protestów na tle fizyczno-optycznym czy biały jest kolorem...
Koniec końców, po pytaniach o "Gildię podróżników" gdy wymienialiśmy królów żeglarzy z Gondoru czy o źródła Rivilu które wg nas były źródłami Ivrinu okazało się że... wygraliśmy wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Serio to nie było zamierzone i obiecujemy znowu nie wygrywać i nie brać udziały za rok czy dwa Jestem rozwalony
A potem były prelekcję: niespodziewana prelekcja Mary. Ciekawa, nie przeczę, chociaż Gil-Galad to nie moje klimaty. Ogólnie rzecz ujmując to dla mnie on mógłby być tym synem Fingona złotowarkoczego, gdyż Orodreth zawsze był dla mnie takie "ciepłe kluchy" a tu nagle taki udany synek Język I porównanie opisów śmierci Najwyższych Królów Noldorów było interesujące.
Następną prelekcję prowadził MumakiL. Nie oszukujmy się, nie spodziewałem się po niej cudów i nowości. M.L.u za długo znam Twoje zdanie na temat tego i owego Silmarillionu, żeby nie wiedzieć co zamierzasz powiedzieć Z przymrużeniem oka Ale iście teatralne zakończenie pytaniem "A więc jakby mógłby wyglądać Silmarillion? Ano tak..." i wyciągniecie jak królika z kapelusza fizycznej książki spowodowało iż moja szczęka zaryła o ziemię szczęka opada Minutę później obiegłem dwór namiotowy przekazując zaskakujące wieści, a także szepcząc do Niuch "Chyba wiem co wygraliśmy w konkursie wieeeeeeeeeelgachny uśmiech"a potem wróciłem dowiedzieć się więcej o tym skromnym tomie.
Następnie odbył się panel dyskusyjny, gdzie ogólnie okazało się ku 'zaskoczeniu' wszystkich, że film Hobbit jest be i fe. Nie obyło się również bez wieeelu dygresji na temat WP. A ja tam za pewne rzeczy i tak go będę lubić Z przymrużeniem oka Bo co jak co, ale piosenkę krasnoludów na filmową modłę do przy ognisku śpiewali wszyscy.

A potem zapadła noc i więcej grzechów nie pamiętam.
Niebawem relacja z sobotniej imprezy.

_________________
Aiglos
<I'm not good, I'm not nice, I'm just right.>

"Nawet jak jest obłędnie wesoły, to jest bezuczuciową szują."

Nie pytaj, co Tolk-Folk może zrobić dla Ciebie, ale co Ty, Anonymous możesz zrobić dla Tolk-Folku!
do roboty

Okosaur czuwa!
Powrót do góry
 
 
Mara
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 30 Kwi 2013
Wpisy: 142
Skąd: Szara Przystań (Gdynia)


Wysłany: 16-08-2013 18:33    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ojoj, czuję się pogoniona do pisania.

A zatem:
Dzień trzeci (środa, 17.07) - Dor Cuarthol* i Bitwa pod Gwiazdami

Bąku i jego drużyna - częściowo retrospektywnie
Z relacją faktycznie trzeba się pospieszyć, gdyż zaczyna mi się mieszać, co dokładnie kiedy było. Otóż losowanie tematów konkursu teatralnego chyba było we wtorek wieczorem, a nie w środę, więc znowu muszę zacząć od cofnięcia się o dzień.
Do drużyny na konkurs teatralny trafiłam trochę przypadkiem. Tj. ogólnie jechałam na TF z nastawieniem, że będę brać udział w konkursach itp., bo po to jest konwent, żeby korzystać z jego atrakcji Elfik, ale w tym przypadku wyglądało to tak:
Wieczór. Taras przed domkiem. Ellarona stoi z tematami konkursu do losowania. Kręcą się jacyś ludzie. Balduran zaocza mnie w pobliżu i pyta: "Mara, jesteś z nami w drużynie na konkurs teatralny?" Ja: "Jasne". No i tak dołączyłam do drużyny, której szefem - jak się okazało - był Bąku. Oprócz niego w składzie byli jeszcze Balduran i Krokodyl. Bąku wylosował temat. Ogólnie miała to być reakcja Bilba na jakieś wydarzenie lub osobę - i to właśnie to wydarzenie lub osobę się losowało. My mieliśmy pokazać, co zrobił Bilbo, gdy przyszła do niego, cytuję: "przygłupich elfów grupa cała".
Kto jak kto, ale Bąku wątpliwości nie miał, od razu zaśpiewał "Elfy pedały" i rzucił pomysł, że elfy będą wyciągać Bilba na jakąś tęczową imprezę.
I choć Bąku nie dotrwał do konkursu, jego pomysł tak.

Muszę przyznać, że pozostaje dla mnie rzeczą nie do końca jasną, czy w środę Bąku pamiętał o tym, że w ogóle stworzył poprzedniego wieczora jakąś ekipę teatralną, ale o to należałoby już zapytać jego samego. Super śmiech Faktem pozostaje, że w środę w grupie panowała atmosfera totalnej manany, tj. nastawienie było: "Konkurs jest dopiero w czwartek, to kupa czasu, spokojnie się przygotujemy w czwartek" -tj. taki był finalny komentarz Baldiego, gdyż poza tym grupa była (z kierownikiem na czele) zupełnie rozpełźnięta i więcej niż dwóch (w przelotnych porywach trzech) osób na raz w zasadzie nie dało się w jednym miejscu zebrać. W każdym razie jakoś po południu za plecami Bąka do grupy dołączona została Nadia. (Na zasadzie: dodatkowy elf zawsze się przyda, poza tym nie wiadomo, czy Bąku będzie w stanie zagrać kogoś jeszcze, poza pijanym Frodem wszystko mi się pomieszało (nota bene, bardzo żałowaliśmy, że ta rola ostatecznie odpadła, ale o tym w relacji z czwartku) )

Jak nie wystartowałam w konkursie kulinarnym
Po tej częściowej retrospekcji wracam do relacji ze środy.
Leniwym poranko-przedpołudniem ruszyłam do sklepu zaopatrzyć się w wodę, owoce oraz ewentualnie produkty do przyrządzenia konkursowego dania z pieczarek. Im dalej jednak szłam, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że perspektywa stania przy garze i patelni w takim upale po prostu mnie przeraża. Na etapie dotarcia pod sklep "U Jędrusia" (Był otwarty! był otwarty!) stwierdziłam, że jednak konkurs kulinarny sobie daruję. Darowałam sobie też wyprawę do Biedronki (dalej nie wiem, gdzie dokładnie mieści się w Piławie sklep każdego Polaka) i zaopatrzywszy się w wodę i pomidory ruszyłam z powrotem. Gorrrąco. Pole okazało się o tyle fajne, że był tam lekki wiaterek. No i nieoceniona wiata. Wprawdzie stała pod nią i szczerzyła się kuchenka oraz kolekcja rondli i patelni, ale ominęłam ten sprzęt szerokim łukiem.

Zezowaci strzelcy z Himringu in action
Wkrótce potem rozpoczął się trening przed turniejem łuczniczym. Chyba nie wspomniałam, ale po strzelaniu w poniedziałek (bez karwasza) moje przedramię wyglądało jak jeden wielce malowniczy siniak. Teraz po kilku strzałach (w dodatku z łuku o mocniejszym naciągu) na siniaku dodatkowo zrobiła się gula. Obserwując z niepokojem rozwój wydarzeń, słuchałam jak gdzieś w tle Mona opowiada, jak to na swoim pierwszym turnieju łuczniczym zawzięła się i strzelała, mimo że od cięciwy popękała jej skóra na przedramieniu... Mając w perspektywie podobny scenariusz, obkleiłam rękę plastrem i owinęłam chustą - ze skutkiem dość kiepskim. Z pomocą przyszła Rynn, pożyczając mi karwasz.

Teraz pozostawało znaleźć partnera, gdyż zawody miały być w parach. Co, nota bene, w pierwszej chwili skojarzyło mi się z zawodami łuczniczymi w 9. tomie "Thorgala", gdzie jeden partner musiał strzelać do tarczy przywiązanej do brzucha drugiego i vice-versa... Dodam tylko, że mam dość plastyczną wyobraźnię i oczyma duszy już, już widziałam tę jatkę Ratujcie bo go pobiję Ups. Na szczęście TF-owy turniej miał polegać na strzelaniu do tarcz przymocowanych do słomianej maty, a nie do ludzi.

Moim partnerem został Alex, syn właściciela pola. Jako że przyznał, że nie jest zbytnio oblatany w Tolkienie, zdał się na mnie przy wyborze nazwy drużyny i tak zostaliśmy "Zezowatymi strzelcami z Himringu". Z Himringu przez sympatię do pewnego rudego Noldo, a zezowatymi - cóż - żeby w razie czego nie przynieść mu zbyt wielkiego wstydu Z przymrużeniem oka (zez jako usprawiedliwienie pudłowania). Poza tym oboje nosimy okulary.

Nazw wszystkich pozostałych drużyn nie pamiętam. Na pewno było "300 Spartan" (drużyna Beriadana i Allerii) - chociaż ja z tych 300 widziałam tylko 2. Byli też "Mężni hobbici, którzy przeżyli bitwę o Fornost" (czy jakoś tak - nie jestem pewna przymiotnika "mężni"), czyli drużyna Fornadana i Nelluin(? dobrze pamiętam nicka?)). I teraz niech mi ktoś wyjaśni, czemu przy wyczytywaniu nazw drużyn w poszczególnych rundach "Mężni hobbici, którzy przeżyli bitwę o Fornost" mieli swoją nazwę zachowaną w całości, a my zostaliśmy "Zezowatymi" (bez ciągu dalszego)? Dyskryminacja jak nic! wściekły

No trudno. Turniej podobno wygląda tak samo co roku, więc nie będę pisać na czym polegał. Przypadkiem jednak udało mi się go "strollować" (nie moje słowa), trafiając w którejś rundzie ileś razy pod rząd w tarczkę dającą prawo do dwóch dodatkowych strzał (Nie wiem, ile strzałów oddałam w tej serii, ale było ich duuuużo, w związku z czym dwa dni później mogłam z dumą odebrać acziwmenta "Łuk też kałasz" Super śmiech Nie mówiąc o tym, że stojąc tam z łukiem czułam, że zaraz ktoś we mnie czymś rzuci...). Mimo wszystko (na pewno przez zeza!) nasza wspaniała drużyna zajęła ostatecznie w turnieju trzecie miejsce, a mnie od tego strzelania raz za razem rozbolała ręka Pserwa Wygrało "300 Spartan" (można rzec, że poza wszystkim innym mieli przewagę liczebną! Śmiech ). Beriadan był chyba jedynym zawodnikiem, który faktycznie ukatrupił Smauga, trafiając go w odsłoniętą łuskę.

Posępny hełm
Kolejnym punktem środowego programu był turniej walki na bezpieczną broń, również poprzedzony treningiem. Zgłosiłam się na trening, ale odpuściłam dość szybko - głównie przez hełm ochronny, który trzeba było mieć na głowie. Gdyby treningi odbywały się na Amon Hen, czyli tam gdzie potem turniej, może bym wytrwała, ale koło południa, w pełnym słońcu na polu, kiedy po chwili pot dosłownie zalewał mi oczy wraz z okularami, powiedziałam pas.
Mając do wyboru łuk i hełm, zdecydowanie wybieram łuk.

Potem był obiad, zdecydowanie lepszy niż to, co zaserwowano nam "Pod pstrągiem", a sam turniej odbył się po południu na Amon Hen, ale mnie tam nie było. Nie jestem nawet do końca pewna co wtedy robiłam, prawdopodobnie leżałam w cieniu wiaty i gawędziłam z innymi TF-owiczami, głównie z Laurethą. Doszły mnie tylko słuchy, że Ajs (Ice? Eis?) wszystkich wykosił, ale nie przywiązałam do tego zbytniej wagi (choć być może powinnam...)
W międzyczasie podziwiałam też determinację Kamili i Baldurana, którzy mimo nieznośnego upału podjęli się gotowania na konkurs kulinarny. Kamila w dodatku piekła swoje paszteciki z pieczarkami na ognisku... Uff, jak gorąco!

Gandalf-taran i ninja w ciemności, czyli Bitwa pod Gwiazdami (Kapczór de flak)
W końcu nadszedł wieczór i czas na tajemniczą wojnę o pieczarki (W sumie, to dotąd nie wiem, skąd te pieczarki... Pieczarki to były na konkurs kulinarny i nie trzeba było wcale o nie walczyć... hmmm...) Szybko okazało się, że wojna będzie o flagi, a nie o pieczarki, natomiast same zasady dość długo wydawały się uczestnikom zawiłe. W końcu dzięki cierpliwości Ellarony wszyscy mniej więcej zrozumieli, o co biega i podzielili się rolami. Skład naszej ekipy opisał już Omi, więc ja nie muszę Śmiech, a jeśli chodzi o rolę, zostałam Wielkim Goblinem (buhuuu!). W ostatecznym obrachunku miałam odczucia odwrotne do Omiego. On nie chciał się nabiegać, a został ganiającym po całym polu Kilim. Ja z kolei chętnie wyprawiałabym się częściej poza obóz, a głównie musiałam go pilnować.

Pomijając ten drobiazg, gra była bardzo udana, choć faktycznie szkoda, że nie poszliśmy na wcześniejsze oględziny terenu za dnia. Obie strony miały chyba też wrażenie, że "ci drudzy mają lepiej". My, bo obóz przeciwników był dobrze zakamuflowany i od nas w zasadzie nie było go widać, więc nasi włamyhobbici musieli - przynajmniej za pierwszym razem - iść cokolwiek po omacku. Rywale - bo wg. nich do naszego obozu, położonego na otwartej przestrzeni, nie dało się podkraść niepostrzeżenie.
Może i racja, choć dwie osoby bardzo wytrwale próbowały, Balduran (w wersji ninja) oraz jeden z Czechów.
Stojąc na straży obozu słyszałam, że ktoś się podkrada, a ze względu na szelesty z dwóch kierunków, obstawiałam, że nawet dwa ktosie, ale widać nie było nikogo. Prawdopodobnie żeby wykryć wrażych włamyhobbitów kiedy się nie ruszali i nie szeleścili, trzeba by było przypadkiem na nich nadepnąć, bo inaczej można było przejść o 5 centymetrów obok i nie zauważyć w wysokiej trawie nikogo.
(Tak w ogóle to gra nie odbywała się w zupełnych ciemnościach, bo świecił Isil i gwiazdy, była też widoczna łuna znad Angbandu/Mordoru**, ale jak ktoś się schował w trawie, to go widać nie było. Wraże włamyhobitty podkradały się ponadto szprytoszprytnie pod światło Isila Język )

Koniec końców, mimo wspaniałej postawy naszych włamyhobbitów (Mith i Beriadan), którzy całkiem sprawnie rabowali flagi z przeciwnego obozu (tyle tylko, że nie mieli szczęścia i trafiali na zgniłe ryby), wygrali przeciwnicy, którzy zdecydowali się wziąć nasz obóz szturmem. Na czele ruszył Ajs, czyli ich Gandalf-taran, który już wcześniej szalał na polu (z daleka słychać było bojowe pokrzykiwania"Gandalf! Gandalf!"). No i mieli szczęście, bo za pierwszym podejściem zakosili właściwą flagę.
Jeśli chodzi o ich zakamuflowanych w trawie włamyhobbitów: Czech ujawnił się, kiedy tylko zawołaliśmy, że ich drużyna wygrała, natomiast Balduran był podejrzliwy i zdekonspirował się dopiero po czterokrotnym wezwaniu go do wyjścia! Super śmiech

Przed drugą rozgrywką zastanawialiśmy się, czy nie zaatakować przeciwnego obozu wszyscy razem, ale w końcu pomysł ten został odrzucony. Szkoda, bo mogłoby się skończyć prawdziwą Bitwą pod Gwiazdami, gdyż przeciwnicy taką właśnie przyjęli taktykę. A tak wyszło jak wyszło, czyli zostaliśmy brutalnie najechani przez całą ekipę przeciwną, ulegliśmy przemocy i straciliśmy większość flag, w tym oczywiście i tę z pierścieniem.
Ale i tak było fajnie. Chcę jeszcze!

Po powrocie na pole dołączyliśmy do towarzystwa przy ognisku, gdzie można było, między innymi, podsuszyć zamoczone w trawie rzeczy (podsuszyć, a nie wysuszyć. Spodnie od dresu suszyłam następnego dnia na namiocie, co nawet zostało uwiecznione na jednym ze zdjęć Mitha, a włamyhobbici, którzy w tej mokrej trawie się czołgali, to zdaje się mieli przemoczone dokładnie wszystko. Ale cóż, wojna wymaga poświęceń Pserwa ).



* tj. Kraina łuku i hełmu

** Wybierzcie sobie, co wam pasuje. Dla mnie to Angband.

c.d.n.
---
W następnym odcinku (który, niestety, będzie dopiero we wrześniu, bo teraz wyjeżdżam na dwa tygodnie i nie będę mieć sieci): O wszechogarniającej atmosferze sjesty, LOLfach u Bilba, Pandzie w roli tajnej broni na kalambury, strzałach w ciemnościach i Garnkodruinie

_________________
"Nie na zawsze przykuci jesteśmy do okręgów świata, poza nimi zaś istnieje coś więcej niż wspomnienie."

Członek LOS - Ligi Obrońców Szczerby (Maglora)


Ostatnio zmieniony przez Mara dnia 16-08-2013 19:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5661
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 16-08-2013 19:36    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ominous napisał(a) (zobacz wpis):
Następną prelekcję prowadził MumakiL. Nie oszukujmy się, nie spodziewałem się po niej cudów i nowości. M.L.u za długo znam Twoje zdanie na temat tego i owego Silmarillionu, żeby nie wiedzieć co zamierzasz powiedzieć Z przymrużeniem oka

To niestety smutna prawda, stałem się strasznie przewidywalny Jestem rozwalony , i tylko z pokorą mogę posypać głowę popiołem Skrzywienie , albo czymś tam innym Smutek wszystko mi się pomieszało , i pomyśleć o jakimś novum, na przyszły rok. Może coś z drugiej Ery, coś o "Aldarionie i Erendis". Hmmm hmmmm... Podumamy

Cytat:
Ale iście teatralne zakończenie pytaniem "A więc jakby mógłby wyglądać Silmarillion? Ano tak..." i wyciągniecie jak królika z kapelusza fizycznej książki spowodowało iż moja szczęka zaryła o ziemię szczęka opada

Nie ukrywam, że taki też był i cel tego taniego chwytu. Język Złośliwy uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Ominous
Ogarniacz nieogarniających


Dołączył(a): 02 Cze 2007
Wpisy: 512
Skąd: Hamburg


Wysłany: 17-08-2013 01:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

To niestety smutna prawda, stałem się strasznie przewidywalny Jestem rozwalony , i tylko z pokorą mogę posypać głowę popiołem Skrzywienie , albo czymś tam innym Smutek wszystko mi się pomieszało , i pomyśleć o jakimś novum, na przyszły rok.
E tam, M.L.u ja mówię tylko o swoim wrażeniu, poza tym lets face it, tytuł "Silmarillion a Silmarillion" nie pozostawiał wiele elementów zaskoczenia Z przymrużeniem oka A jakiegoś novum za rok chętnie posłucham, zresztą, ja zawsze chętnie wszystkiego posłucham. A kto wie, może któregoś pięknego Tolk-Folku sam coś wygłoszę...
_________________
Aiglos
<I'm not good, I'm not nice, I'm just right.>

"Nawet jak jest obłędnie wesoły, to jest bezuczuciową szują."

Nie pytaj, co Tolk-Folk może zrobić dla Ciebie, ale co Ty, Anonymous możesz zrobić dla Tolk-Folku!
do roboty

Okosaur czuwa!
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5661
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 17-08-2013 22:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ominous napisał(a) (zobacz wpis):
poza tym lets face it, tytuł "Silmarillion a Silmarillion" nie pozostawiał wiele elementów zaskoczenia Z przymrużeniem oka

Nie da się ukryć, ale tytuł inny nie mógł być. Uśmiech

Cytat:
A kto wie, może któregoś pięknego Tolk-Folku sam coś wygłoszę...


I tego bardzo oczekujemy. Uśmiech No dobrze ja oczekuję wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Plulis Majestatis zostawmy na kiedy indziej.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5661
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 03-09-2013 16:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tak nieśmiało przypominam, że pamięć się zaciera, dni się mylą a relacje najlepiej pisać w krótkim czasie po wydarzeniach, bo potem Bąku pomyli się nam z Erudarem, mONa z Kokodrylem i będzie niefajnie. Uśmiech wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Zwłaszcza, że w międzyczasie był Fornost, Arda i Polcon. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolk Folk Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Temat: XV Tolk Folk - relacje (Strona 9 z 9)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.