Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Świat rzeczywisty pełen jest zasadzek i wiele w nim ciemnych plam ; ale nie brak też jasnych. A chociaż we wszystkich krajach miłość się dzisiej łączy ze smutkiem, kto wie, czy się przez to nie pogłębia jeszcze." Haldir, Władca Pierścieni


Temat: XV Tolk Folk - relacje (Strona 6 z 9)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolk Folk Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5826
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 30-07-2013 11:39    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To czas na podsumowanie. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Jechałem na TF-a po rocznej przerwie i szczerze pisząc, jechałem z mieszanymi uczuciami. Gdyby nie Potomek i Ele, oraz fakt, że był to XV TF, to nie wiem czy bym pojechał. Ochota malała w miarę jak się okazywało, że wykruszają się kolejni bliscy znajomi. Ich brak zresztą zaważy na mojej ocenie, dlatego, że dla mnie TF to przede wszystkim możliwość spotkania starych znajomych i poznania nowych. Poszczególne punkty programu to tylko pretekst do wspólnej zabawy.
Tym niemniej pod koniec znowu odczuwałem żal, że wyjeżdżam, znowu gdzieś tam chwyciła mnie magia TF-u.
To nie był mój najlepszy TF, ale to nie zmienia faktu, że był dobry. Zacznę jednak od tego co mi się nie podobało. A tu będzie tylko jedno. Zdominowanie TF- przez grupę Dagona i Dekla. Bąku, Ari, Gandi, Adamobie lubię was i to bardzo, ale nie koniecznie lubię wszystko co robicie. Wiem, że bez was TF-u pewnie by nie było, albo byłby o wiele gorszy, ale czasami to co wyprawiacie, choć w założeniu ma być śmieszne, to jest śmieszne tylko dla niektórych, dla innych jest raczej przykre lub smutne. Zdominowaliście ogniska, zwłaszcza czwartkowe, a ja wolałbym posłuchać tolkienowskich i TF-owych piosenek których jest masa, pijać przy tym piwo, czy nawet coś mocniejszego, niż waszych ryków Język Jestem rozwalony Złośliwy uśmiech . To jednak może odstraszać.
I to tyle odnośnie łyżki dziegciu. Co do reszty, uważam, że pomysł z wydłużeniem TF-u jest trafiony. Można dyskutować, czy powinien zaczynać się w poniedziałek, czy we wtorek, ale dzięki temu było dość czasu na zapoznanie się, a punkty programu nie goniły i były sensownie rozłożone. A to, że kilka było spóźnionych lub nie do końca się udało, to dla mnie nie problem, przy takich imprezach tak już jest i to trzeba zaakceptować. Zresztą po siedzenie przy ognisku do rana, trudno wymagać, by punkty programu zaczęły się o 11:00. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Nowe pole, choć miałem obawy, zdało egzamin. Myślę, że punktu widzenia tych co na polu było jednak znacznie lepsze niż dotychczasowe. Woda, prąd, bliskość sklepów (w porównaniu ze starym), uczynni właściciele, to zmiany na plus.
Organizacyjnie, mimo kilku niepowodzeń, jak konkurs kulinarny czy teatralny, było bardzo dobrze. Ellarona i mONa zdały egzamin na piątkę: autobusy do Wrocka i z Wrocka, autobus w sobotę, dobre obiady, segregacja śmieci, dobrze ułożony program, fantastyczna sobota w parku miejskim, z fajerwerkami na zakończenie, czegóż chcieć więcej. Jestem za
Osobiście musże raz jeszcze podziękować za wieczór Istarich, zwłaszcza Ariemu i Oparowi za fantastyczny konkurs, Marze za prelekcję o ojcostwie Gil-galada i Draugnimirowi i Erudarowi za panel.

Podsumowując, cieszę się, że jednak się przełamałem i pojechałem, i jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie za rok też zawitam. Język Złośliwy uśmiech Jestem rozwalony Super śmiech
Wszystkim zaczynając od organizatorek wielkie dzięki za wspaniała imprezę. chwała wam, chylę czoła, dzięki Jestem za Spox wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Melinir
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 16 Mar 2003
Wpisy: 209
Skąd: Mar Vanwa Tyaliéva


Wysłany: 31-07-2013 10:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Na TolkFolku byłam tylko jeden dzień. Z powodów rodzinnych i zaangażowania w zupełnie inne, dość odległe od tolkienistyki sprawy. Poza tym, trochę mnie odstraszyła zmiana pola (daleko od Bielawy!), etc.
Ale dobrze się czułam. Nie bawiłam Język, bo za krótko byłam, tylko czułam. Wielkie brawa i gratulacje dla dziewczyn, MONY i całej grupy, za organizację. Spisały się na medal. Trochę popsioczyłyśmy z Miriel i Olą, wracając z Pstrąga w sobotę na to, że w zasadzie dlaczego pochód do Bielawy i impreza w parku, a nie na polu, tylko dla nas, skoro zarząd miasta się na nas (czy raczej na Elka ), ekhm, po prostu nie ładnie się zachował. Ale jednak dobrze, że impreza była w parku. Tyle lat, wpisujemy się w klimat Bielawy Język. Koncert udany, fajerwerki świetne, łezka mi się trochę w oku zakręciła.
Bardzo miło było zobaczyć Elka, Omiego, Sirielle (hannon le za podwożenie, MemeLom zresztą też), Miriel, Martę, Nuana z Galadrielką i małymi elfikami, pogadać z MemeLami (wiem, że Ele lubi spodnie, ale stanowczo powinna chodzić w sukniach, w tym, co miała na sobie wyglądała po prostu jak Gondorska Pani, czyli przepięknie - MemeLu, namawiaj jąUśmiech), Olą i Sławkiem, zobaczyć Ewę, Tici, spotkać się z mamą MONY (publicznie jej dziękuję, że się pokazała, dawno się tak nie ucieszyłam, jak na jej widok, za opiekowanie się, kocyk i psa tez dziękuję) i samą Moną (włosy i kolczyki pod kolor to było to!) i masą innych osób (i dwoma psami), choćby przelotnie. To był jeden z powodów dla których pojechałam na TF, mimo innych spraw, obaw, etc. Chęć zobaczenia się z ludźmi, których lubię, znam, z którymi jest mi po prostu dobrze (pewnie nie wszystkich wymieniłam, kogo nie, powiem, słowami Galadrieli - "nie są ostatni w moich myślach").
I ogromnie przepraszam Alqualaure (kolejne niespodziewane, ale bardzo miłe spotkanie) i spółkę, że im zwiałam, mimo wspaniałej dyskusji – komary mnie już pożerały i sądziłam, że bliżej estrady będą mniej krwiożercze. Myliłam się…
Ale tęsknie za konkretnym przedstawieniem. I za plenerem. Może jednak, jeśli weźmiemy z Ewą w przyszłym roku farby, kredki czy ołówki, ktoś się przyłączy? I za czysto tolkienowskimi rozmowami, których – z braku czasu u mnie było mało…
I szkoda, że konkursu strojów nie wygrała Szeloba…
Dziękuję jednak za to, że ten TF był i że i atmosfera, i ludzie dopisali.
Powrót do góry
 
 
mONA
Mieszkanka Shire


Dołączył(a): 17 Cze 2002
Wpisy: 745
Skąd: Shire
Nieobecny(a): jestem. gdzieś. gdziekolwiek. w Shire :-)

Wysłany: 31-07-2013 14:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Melinir napisał(a) (zobacz wpis):

Trochę popsioczyłyśmy z Miriel i Olą, wracając z Pstrąga w sobotę na to, że w zasadzie dlaczego pochód do Bielawy i impreza w parku, a nie na polu, tylko dla nas, skoro zarząd miasta się na nas (czy raczej na Elka ), ekhm, po prostu nie ładnie się zachował. Ale jednak dobrze, że impreza była w parku.


I tu się należy wyjaśnienie. Impreza oficjalna była w parku w Bielawie ponieważ DOSTALIŚMY dofinansowanie z Urzędu Miasta i MOKiSu.

Może nie były to zawrotne sumy, ale bez tych pieniędzy nie byłoby żadnych koncertów. Niestety, nawet samo rozstawienie sceny to wydatek rzędu 800 zł, że o kosztach zespołów nie wspomnę.

_________________
"Niebezpiecznie jest wychodzić za własny próg [...] Trafisz na gościniec i jeżeli nie powstrzymasz swoich nóg, ani się postrzeżesz, kiedy cię poniosą."

Moje Śródziemie
Powrót do góry
 
 
Nutriasobolowa
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Mar 2010
Wpisy: 254
Skąd: Miasto Powodzi


Wysłany: 31-07-2013 14:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No dobrze, to i ja postaram się wymaścić coś relacjopodobnego. Trochę już mi się zdążyło zapomnieć, więc nie będzie to raczej po kolei i szczegółowo. Ale wcześniej było po prostu za gorąco. Na wszystko. Wrocławianie powinni zrozumieć co mam na myśli. Z przymrużeniem oka

Zaczęło się od dojazdu na pole, którego może opisywać nie będę, bo już dużo osób przede mną wychwalało pana Andrzeja. W każdym razie bez zorganizowanych dojazdów odnalezienie pola byłoby dużym wyzwaniem i ciekawe, w którym dniu TFu by się powiodło. Mimo wszystko, stare TFowe miejsce wydawało mi się mniej oddalone od cywilizacji. Poza tym panował tam prawdziwy śródziemny klimat, było więcej drzew, cienia, gór i po prostu ładniej. To nic, że pewnego dnia zalało nam namiot, a po powrocie do domu w plecaku zastałam gniazdo mrówek.Język No i nie trzeba było wstawać o 8 z powodu sauny w namiocie. A tutaj były jakieś rozległe, pustynne V-erowe stepy Rohanu. Ale nic to i już przestaję narzekać. Uśmiech Saurona ;D

Za to, jako że na polu nie było zbyt dużo cienia, jedynie wiata i domek, to i wszyscy musieli się tam za dnia gromadzić. Z moich obserwacji wynika, że powstawały wtedy następujące zgrupowania:

- podwiatowe, pod dużą zieloną wiatą, gdzie rozstawione były stoły. Czasem się na nich jadło, czasem konwenciło, a innym razem służyły do grania, szczególnie w talizman. Humor poprawiały porozwieszane na ścianach suchary od Spiryta Tolkiena. Pod wiatą można było sobie również smacznie pospać, bądź przedziurawić materac.

- przeddomkowe bądź okołodomkowe, gdzie korzystało się z cienia rzucanego przez domek i robiło najrozmaitsze rzeczy, na przykład zapadło mi w pamięć przepoczwarzanie się Ozła w gąsienicę Pserwa to zgrupowanie było szczególnie oblegane przez Czechów.

- dolnowewnątrzdomkowe, tutaj ludzi gromadził, poza cieniem, także czajnik oraz łazienka z temperaturą wody mocno lodowatą. Była tutaj gitara, na której próbowałam grać, ale się nie dało (bo nie umiem), więc miałam pomysł aby nią zabijać muchy - od razu byłby z niej pożytek! Bo i zamuszenie (czyli po ludzku liczba much na metr kw.) w domku niestety było okrutne Ratujcie bo go pobiję Warte wspomnienia jest również, że tutaj odbywało się odrywanie palców przy Prawie Dżungli. Złośliwy uśmiech W mojej obecności miało to miejsce co prawda tylko raz albo dwa, w każdym razie było to starcie między Neryą a... Itarilem? Draugiem? Nie no, nie pomnę... Prócz tego zapamiętałam przeróbki piosenek, bądź dyskutowanie do drugiej w nocy o wiele lat temu toczonych forumowych rozmowach, czy choćby galaretkach Śmiech (niekoniecznie tych pozłacanych).

Nie posiadam natomiast informacji, czy istniało zgrupowanie górnowewnątrzdomkowe, za to w nocy tworzyło się jeszcze okołoogniskowe.
Można w nim było piec kiełbaski, marshmallowy, konwentowe pieczarki i ogólnie wszystko. Można było siedzieć przodem i się gotować, bądź strzelić focha i alienować się siedząc do ognicha tyłem Pserwa wbrew pozorom, nie był to głupi pomysł, bo przynajmniej nie było zbyt gorąco, a więc pewnego razu siedziałam tak z kilkoma osobami czas dość długi mam pomysł!!! Do tego zgrupowania przybywali wszyscy w godzinach wieczornych i tam też odbywało się TeeFowe życie nocne Złośliwy uśmiech a także rozdawanie achiewmentów. Oraz śpiewanie oczywiście.

A więc integracja, mimo wielkości pola, nie wyglądała najgorzej, wystarczyło przejść się do jakiegoś zgrupowania i... zacząć się integrować! Co niekiedy pożerało dużo energii. Ja w każdym razie czułam się zintegrowana od jakiegoś trzeciego dnia i fajnie było.

Co tam jeszcze... jedzonko było dobre i za dużo, ale zawsze można było Bąkowi oddać. Do "Jędrusia" zbyt daleko nie było, tylko podobno zawsze zamknięty. Nieprawda, czasem był otwarty, jednakże dysponował tylko kisielami gotowanymi, co jest poważnym minusem, gdy się poprosi o błyskawiczny i nastawi, że na kolację będzie kisielek.

Zastrzelanie smoka na łuczniczym było dobre, a Mara jeszcze lepsza Śmiech . Z LARPa pamiętam dużo cebuli o magicznych właściwościach , pewne mroczne spiski wymyślone przez Potomka, dążące do pozbawienia władzy księcia i questy których się nie dało zrealizować. Nie wiem czemu nikt nie walczył, za to krasnoludowie zorganizowali konkurs polegający na robieniu fikołków. A ja snułam po cichu swoją złodziejską działalność, lecz cały czas wisiało nade mną widmo zemsty tych, których okradłam.

Było jeszcze rzecz jasna wyjście na Sowę, podczas którego postawiliśmy sobie za punkt honoru zagłaskać kota spotkanego na szczycie. A, no i nasza grupa nie robiła postoi na jagody, w związku z czym raczej zostawałam w tyle. Uśmiech Saurona ;D Następnie Pstrąg. Pstrągi były szczególnie dobre, gdy dostawało się je pod nos po dwóch godzinach czekania, uprzednio nawdychawszy się aromatów ryb od tych szczęściarzy, którym zaserwowano je nieco wcześniej.

Przejdźmy do soboty (mówiłam, że nie będzie chronologicznie Język ) czyli głównego punktu programu. Bardzo miło się słuchało Straysów i Faunsów leżąc sobie na trawie w parku, a od czasu do czasu można sobie było trochę popodskakiwać. W parku było dosyć dużo osób i piesek który lubił zło, bo leciał do wszystkich którzy byli Nazgulami. Pod koniec zaś był pokaz fajerwerków godny Gandalfa.

Następnie niedziela i rozdanie nagród... że co? Tak krótko? Zdziwienie W ogóle nie odczułam wydłużenia imprezy. Ogółem tegoroczny TF był fantastyczny. W mniejszej części nawet przez atrakcje, w większej przez atmosferę i tworzące ją osoby. Cieszę, się że wiele tych "nowych" albo tych, których z jakichś powodów zabrakło na zeszłorocznym konwencie, miałam okazję poznać - Laurethę, Alquę, Marę, Duniego, Fornadana, Itarila, Acucha, Beriadana, Maję, Harad, Huana i pewnie o kimś zapomniałam Pserwa , bądź poznać lepiej znanych mi z tamtego roku, bądź zorientować się wreszcie jak się co po niektórzy zwą. Śmiech

Już czekam na TF XVI nie mając nadziei na zmianę pola, a mając na fajną bitwę. I jakoś tak... dziwnie mi. hmmmm... Rok bez TolkFolku to za długo!

_________________
Jak można mówić LOSowi PAS

Drift as the chocolate sea's ablaze
Will the moon return my gaze?
The snow makes him quiver, shake and fall
But it's magic traps us all


Thingol żyje!
Powrót do góry
 
 
Balduran
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 25 Lis 2004
Wpisy: 452

Nieobecny(a): Kanada

Wysłany: 31-07-2013 15:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Melinir napisał(a) (zobacz wpis):

I ogromnie przepraszam Alqualaure (kolejne niespodziewane, ale bardzo miłe spotkanie) i spółkę, że im zwiałam, mimo wspaniałej dyskusji – komary mnie już pożerały i sądziłam, że bliżej estrady będą mniej krwiożercze.

Bez obaw, i tak nam bardzo pomogłaś Uśmiech
Powrót do góry
 
 
Ominous
Ogarniacz nieogarniających


Dołączył(a): 02 Cze 2007
Wpisy: 529
Skąd: Hamburg


Wysłany: 31-07-2013 15:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dobra, jako, że nie mam natchnienia z dnia drugiego będzie jedynie nudna relacja pisemna Z przymrużeniem oka

A wracając do pierwszego ogniska poniedziałkowego, chociaż sam turniej strażników [czy jak to tam się zwało] średnio mnie się podobał, to podchodzenie po kolei do każdego z mieczem i tekstem "już jesteś martwy" etc. w wykonaniu Ariego było bardzo klimatyczne Śmiech

Pierwsza moja wtorkowa myśl brzmiała mniej więcej:"Płonę, albo się duszę, albo duszę się w płomieniach"... a nie, to tylko słoneczny lipcowy poranek w szczelnie zamkniętym małym czerwonym namiocie Jestem rozwalony

Po leniwym poranku i ocaleniu Neryi od zaduszenia się w jej namiocie pod przewodem Mitha zapakowaliśmy się do busa i ruszyliśmy w [nie]znane. Po drodze widziane przez okna przydrożne krzyże i kapliczki przypominały mi o moim licencjacie i co rusz stawało mi w głowie jaki to rodzaj krzyża i cokołu Nic nowego ramiona zakończone trójliściem, rurkowy krzyż na cokole i cokoliku...
Wyładowanie z busa i droga w górę, górę, górę... No cóż, trasa wydawała mi się o wiele przyjemniejsza niż rok temu, pewnie dlatego, że już znana. Po drodze znalazłem do podpierania się najwspanialszy na świecie brzozowy kij [który potem brutalnie zginął podczas LARPa]. Droga nie mijała nam jednak bez atrakcji. Laurethy buty chciały jej krwi, więc większość drogi, po kamieniach, gałęziach, błocie, pokonała boso Zdziwienie i nawet później trzymała się twardo na czele pochodu, brawa dla niej Oklaski
No i wreszcie szczyt, znów pamiątkowe zdjęcie, wejście na białą wieżę, gdzie 'kasjer' brutalnie uświadomił nam ze zniżki są do 19 lat. Podczas odpoczynku Mith strzelał do ludzi z lufy aparatu, a dziewczyny zagłaskiwały spragnionego pieszczot kota. A potem w dół, dół, dół.
Droga powrotna tak jak rok temu, mimo iż urokliwa, niemiłosiernie mi się dłużyła, szczególnie pod koniec, gdy moje nogi zaczęły czuć przebyte km, a żołądek błagał o obiad. Pyszna kolacja w pstrągu to jedyne o czym wówczas myślałem. Do tej pory musiały nam starczyć jedynie przydrożne jagody, których w tym roku było niewiele, a i popas krótki. Pstragu, Pstrągu, gdzie jesteś...
A i bym zapomniał, po drodze tradycyjne wyłem jak na wilka przystało na skałce. Publiczność domagała się bisów z przepony. Sorcia, nie umiem wyć z przepony, ale obiecałem się przez rok nauczyć oops, zawstydzenie
Wreszcie Pstrąg! Dawno żaden widok mnie tak nie cieszył. Reszta osób z pola przyjechała chwilę przed nami, więc pędem do kolejki zamawiać. I tu zaczęły się problemy... po kolei każdy z nas dowiadywał się, że wypatrzone przez niego danie nie jest dziś serwowane. W zasadzie z rusztu nic nie było serwowane... w zasadzie poza pstrągiem nic nie było serwowane... wściekły Z Silmem udało nam się wynegocjować karkówkę z patelni. Po chwili się okazało, że piw z nalewaka też nie ma... adekwatnym było więc pytanie Pandy "a czy jest cokolwiek?". A potem dwie godziny oczekiwania na jedzenie, długiego oczekiwania, po całym dniu marszu... No cóż, jednego się nauczyłem - Pstrąg never more.

Powrót na pole i ognisko na nowym miejscu. Znów bzdurne spotkanie grup z których nic nie wynikło, przynajmniej u nas, bo się nasz lider na nas obraził Język

C.D.N

_________________
Aiglos
<I'm not good, I'm not nice, I'm just right.>

"Nawet jak jest obłędnie wesoły, to jest bezuczuciową szują."

Nie pytaj, co Tolk-Folk może zrobić dla Ciebie, ale co Ty, Anonymous możesz zrobić dla Tolk-Folku!
do roboty

Okosaur czuwa!
Powrót do góry
 
 
Melinir
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 16 Mar 2003
Wpisy: 209
Skąd: Mar Vanwa Tyaliéva


Wysłany: 31-07-2013 18:07    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

mONA napisał(a) (zobacz wpis):
Melinir napisał(a) (zobacz wpis):

Trochę popsioczyłyśmy z Miriel i Olą, wracając z Pstrąga w sobotę na to, że w zasadzie dlaczego pochód do Bielawy i impreza w parku, a nie na polu, tylko dla nas, skoro zarząd miasta się na nas (czy raczej na Elka ), ekhm, po prostu nie ładnie się zachował. Ale jednak dobrze, że impreza była w parku.


I tu się należy wyjaśnienie. Impreza oficjalna była w parku w Bielawie ponieważ DOSTALIŚMY dofinansowanie z Urzędu Miasta i MOKiSu.

Może nie były to zawrotne sumy, ale bez tych pieniędzy nie byłoby żadnych koncertów. Niestety, nawet samo rozstawienie sceny to wydatek rzędu 800 zł, że o kosztach zespołów nie wspomnę.


A. To publicznie przepraszam Urząd Miasta za powyższy wpis :)Bardzo się cieszę, że było dofinansowanie i że zachowali się ok.
Powrót do góry
 
 
Melinir
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 16 Mar 2003
Wpisy: 209
Skąd: Mar Vanwa Tyaliéva


Wysłany: 31-07-2013 19:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Balduran napisał(a) (zobacz wpis):

Bez obaw, i tak nam bardzo pomogłaś Uśmiech

To się cieszę Język Love . Czy zamierzacie jakoś twórczo rozwinąć problem, choćby na forum?
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolk Folk Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna

Temat: XV Tolk Folk - relacje (Strona 6 z 9)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.