Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Frodo szedł oddychając głęboko, a dokoła żywe liście i kwiaty poruszały się pod tchnieniem tego samego wiatru, który jemu chłodził twarz; czuł, ze jest w kraju, gdzie czas nie istnieje, gdzie nic nie przemija, nic się nie zmienia, nic nie ginie w niepamięci. Wygnaniec z Shire`u odejdzie stąd i znowu znajdzie sie na zwykłym świecie, a jednak zawsze odtąd będzie stąpał po tej trawie, wśród kwiatów elanoru i nifredilu, w pięknej krainie Lothlorien." , Władca Pierścieni


Temat: XV Tolk Folk - relacje (Strona 5 z 9)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolk Folk Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mara
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 30 Kwi 2013
Wpisy: 142
Skąd: Szara Przystań (Gdynia)


Wysłany: 28-07-2013 16:29    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
To brakuje nam już tylko wiedzy o nazwie ostatniego z zespołów. Uśmiech wieeeeeeeeeelgachny uśmiech


Chyba chodzi o zespół Laurethy, Nadii i mój, czyli "KS Orthank" Uśmiech

_________________
"Nie na zawsze przykuci jesteśmy do okręgów świata, poza nimi zaś istnieje coś więcej niż wspomnienie."

Członek LOS - Ligi Obrońców Szczerby (Maglora)
Powrót do góry
 
 
Nadia
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 04 Lip 2011
Wpisy: 293
Skąd: Poznań
Nieobecny(a): Nie leczę swojej adsięwłombaktrii NN.

Wysłany: 28-07-2013 16:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):
Raport Obieżyświata - Kurs na Konwent #16 - XV Tolk Folk
http://raportobiezyswiata.tv/ogladaj/knk/16/

Aaaaaaaa Nawet się załapałam, jestem sławna! Pserwa

A więc TF.

Takiej relacji jak w zeszłym roku na pewno nie powtórzę, ta będzie krótsza i mniej bogata w ikonki. O tym, co mi się nie podobało, nie będę się rozpisywać, bo i nie ma po co. Najlepiej chyba będzie, jeśli wymienię parę rzeczy, które najbardziej mi się podobały. A zatem:

Spotkania ze znanymi mi tolkfolkowiczami oraz poznanie paru nowych osób
Oprócz sporej części tfowiczów, których znam i lubię, a z którymi znów udało mi się spotkać (tylko czemu z niektórymi tak krótko Płacz (Mildaaaa...)?!), poznałam parę nowych osób. Warto wspomnieć między innymi o Alqualaure, którą dopadłam już pierwszego jej dnia TFa, upewniając się, czy to ona, a także o szaleńczym biegu mającym na celu poinformowanie Nutriasobolowej o tym fakcie... Jestem rozwalony Odbyłam z Alquą kilka przesympatycznych rozmów, wskazałam parę osób, które chciała poznać, wspomniałam o Pewnej rozmowie i w ogóle było bardzo fajnie. Śmiech
Oprócz tego miałam okazję wymienić parę słów z Miriel (którą poznałam przy pożegnaniu Pserwa ), a także pogadać dłużej m. in. z Laurethą i Marą.
Nawet przy wieczornych ogniskach udawało mi się znaleźć coś miłego, gdy rozmawiałam z paroma uczestnikami, głównie forumowiczami.
Oczywiście znowu żałuję, że nie spotkałam się z innymi forumowiczami, których jeszcze nie poznałam na żywo, ale mam nadzieję, że jeszcze wszystko do nadrobienia. Elfik

Punkty programu
Oczywiście najbardziej podobały mi się kalambury, na których to bawiłam się świetnie w towarzystwie Alquy i Duniego. Najbardziej rozwaliło mnie hasło "Gondolin", które ktoś odgadł po narysowaniu przez kogoś jednej krechy Pserwa , ale wszystkie były świetne.
Na konkursie teatralnym, choć skromnym Z przymrużeniem oka , bawiłam się znakomicie, bo uczestniczyłam w nim w znakomitym składzie: Krokodyl, Balduran i Mara. Elfik
Capture the Flag też było fajne, zwłaszcza ten klimat (noc, pole, gwiazdy Love, komary... ), choć idąc na nie zapomniałam, iż nie przepadam za bieganiem. Ale już dla samego hasła naszej drużyny warto było się wybrać. Jestem rozwalony

Koncerty w Bielawie, a przede wszystkim wspólne tańce! Love Love Love Love
Chyba moja ulubiona część TFu. Na same koncerty byłam nastawiona sceptycznie, bo nie lubię biernie oglądać/ słuchać czegoś, ale tutaj naprawdę uczestniczyłam w tych wydarzeniach i to było wspaniałe. Wspólne szaleńcze tańce i nie tylko były czymś cudownym i niezapomnianym. jeeeeej! skaczę z radości

Szkoda mi starego pola, nowe moim zdaniem nie dorasta mu do... hmmm... korzeni roślin Uśmiech Saurona ;D , ale cóż zrobić. Mogę tylko się cieszyć, że poznałam tamto pole, z jego niepowtarzalnym klimatem. To jest zbyt rozległe i mniej sprzyja integracji, moim zdaniem. Śmiech
I choć w zeszłym roku było raczej osób więcej, czułam się bardziej zintegrowana, a tutaj odczułam jednak mój brak uwielbienia dla takich wieloosobowych imprez (lepiej się czuję w mniejszej grupie osób (i jestem fajniejsza Język )). Szkoda, że poza TeeFami właściwie nie mam możliwości spotykania się z forumowiczami, bo właśnie takie kilkuosobowe spotkanka wspominam najlepiej. Choć niewątpliwym plusem większych spotkań jest fakt, iż spotkaniowiczów jest więcej i ma się z nimi kontakt dłużej. Z przymrużeniem oka

Mimo wszystko, na przyszłorocznym TFie raczej na pewno się zjawię (z zapasem zatyczek do uszu na noc i chyba jednak zimową kurtką). Z przymrużeniem oka
Bo już mi tęskno. Elfik
Powrót do góry
 
 
Ominous
Ogarniacz nieogarniających


Dołączył(a): 02 Cze 2007
Wpisy: 529
Skąd: Hamburg


Wysłany: 28-07-2013 20:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ok, to czas na coś ode mnie. Sposobem M.L.a będę opisywać dzień po dniu, z tym że chronologiczne Z przymrużeniem oka
Na wstępie dziękuje całej 14-sto osobowej grupie która mi zaufała i cało dała się dowieźć na pole owacje na stojąco, ach dziękuję, dziękuję I te sprawdzanie obecności było tylko z troski o was, żadne zboczenie zawodowe...

Przejdę od razu do pierwszego wrażenia z pola namiotowego:

a potem było już tylko lepiej, ale ciąg dalszy z kolejnych dni nastąpi...

_________________
Aiglos
<I'm not good, I'm not nice, I'm just right.>

"Nawet jak jest obłędnie wesoły, to jest bezuczuciową szują."

Nie pytaj, co Tolk-Folk może zrobić dla Ciebie, ale co Ty, Anonymous możesz zrobić dla Tolk-Folku!
do roboty

Okosaur czuwa!
Powrót do góry
 
 
Apokalipsa
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 10 Maj 2008
Wpisy: 99

Nieobecny(a): Gdzieś

Wysłany: 28-07-2013 21:39    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Już dawno po Tolk folku ale Duniaski czasami się spóźniają.

Muszę przyznać, że chociaż ludzi było mniej (a może właśnie dzięki temu?) był
to najprzyjemniejszy TF, na którym byłem Uśmiech.

Sama podróż stała się niemałą przygodą a ciągnęła się z Białegostoku przez Gdańsk do Piławy Język...
Cieszę się, że miałem okazję rozmawiać i wygłupiać się z wami (chętnie to powtórzę ale może już bez śpiewników Z przymrużeniem oka)

Wszyscy, z którymi udało mi się bardziej lub mniej zintegrować będą moim powodem do wyjazdu na kolejny TF Z przymrużeniem oka.
Tak, mówię o was moje wy Złote Galaretki.
Nie wstydźcie się do mnie odezwać (szczególnie jeśli chcecie mieć jakiś nowy cudny przydomek) miło byłoby porozmawiać z wami wcześniej niż za rok Język.
Spirycie przybywaj - potrzebuję miłości T-T.

Choć osobiście uczestniczyłem tylko w kalamburach..(chyba?) Far over the misty mountains dużo zabawy przynosiło samo obserwowanie innych atrakcji Język.
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie główna impreza Uśmiech. Mam nadzieję, że następne będą tak dobre a nawet lepsze!
Nalegam na więcej skrzypiec przy ogniskach Uśmiech!

Od jazdy turbomagicznym busem Pana Andrzeja aż po wymienianie się okularami i uściskami podczas odjazdu - wszystko będę wspominał z uśmiechem Uśmiech.

Dziękuję serdecznie Kamili za nocleg, odprowadzenie mnie na dworzec i upewnienie się, że przeżyję podróż powrotną Język (nie myśl, że zapomnę o tej obiecanej czekoladzie) Śmiech!

Może za rok dokończymy wreszcie grę w Talizman >.<...

Do zobaczenia!
Powrót do góry
 
 
Meldagor
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Cze 2007
Wpisy: 447
Skąd: Warszawa Ursynów


Wysłany: 29-07-2013 00:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To też spróbuje wysmażyć jakąś relację (bez poszczególnych dni, nie podejmuję się dochodzenia, co się kiedy dokładnie wydarzyło).

Jak sporo osób, które pisały przede mną, uważam ten Tolk-Folk za najbardziej udany z wszystkich, w których uczestniczyłem. Może to kwestia relatywnie małej liczby osób, może wspólnego smażenia się na słońcu i braku cienia, może wreszcie zbiorowego wiązania Erudara, integracja udała się w stu procentach. I tak o ile na poprzednich TF-ach miałem wrażenie, że mogę do każdego bez oporu podejść i powiedzieć "Cześć, Mel jestem", to w tym roku miałem wrażenie, że mogę do każdego rzucić "Ej, Ty, podaj pasztet", bo nawet jeśli nie pamięta się imienia, i tak wszyscy jesteśmy jedną wielką kochającą się rodziną. Śmiech
(btw. z radością stwierdziłem, że sporo ludzi pamięta, jak się nazywam (i vice versa), co również napawało mnie dumą)

Pole początkowo mnie trochę przeraziło brakiem drzew, ale okazało się, że ma kilka atutów:
-prysznic w odległości pozwalającej na powrót na pole, zanim człowiek zdąży znów się spocić Język
- trawa duuużo lepsza niż rok temu.
- kranik z zimną wodą, pod który z powodzeniem można włożyć głowę (niby wcześniej można było do strumyka, ale tu nie trzeba się aż tak schylać).
- jeziorko, w którym ostatecznie można było się kąpać.

Co do oficjalnych punktów programu, bardzo spodobało mi się Capture the Flag - nie wiem, czy wcześniej nie było, czy po prostu ja nie brałem udziału, ale zabawa była przednia, a butów przez całą noc nie udało mi się wysuszyć, mimo trzymania nóg niemal w ognisku. Śmiech
Kalambury jak zwykle dostarczyły mnóstwo radości, chyba na stałe weszły już w program Tolk-Folku.
Wielki niedosyt pozostawiła prelekcja ML-a, i niedosyt ten zapewne pozostanie, dopóki mi toto nie wpadnie w łapki. Złośliwy uśmiech
Również impreza główna w Bielawie wypadła wspaniale (nawet dużo lepiej, niż się spodziewałem), gdyż:
-primo, zostałem (IMHO świetnie) przebrany za Nazgula, co sprawiło mi mnóstwo frajdy.
-trochę sobie potańczyłem. Przyszedłem do parku z przeświadczeniem, że tańczyć nie będę, bo ni umiem - okazało się, że to żadna przeszkoda.
-ta dziwna formacja, którą stworzyliśmy kładąc się na sobie nawzajem... to było fajne Elfik

No a poza tym oczywiście mnóstwo nieoficjalnych odpałów, jak żywa meduza, odkrywanie, że świat jest jakości HD (przez nakładanie kolejnych okularów) czy fikołki - wersja dla ułomnych (tj. połóż się na boku i turlaj się; staraj się przy okazji nie wpaść na beczkę ani nie wyrżnąć głową w pieniek).
Powrót do góry
 
 
Kamila
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 30 Mar 2005
Wpisy: 110



Wysłany: 29-07-2013 02:13    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No to może warto coś napisać Z przymrużeniem oka

Samo siedzenie na polu przez 9 dni podobało mi się, choć jednak wydaje mi się, że lepiej jest, jak oficjalna część jest skondensowana na 4 dni, a pozostała jest nieoficjalna Uśmiech

Co pamiętam?


Dotarłam żywa na pole! Jeśli ktoś potrzebuje wyjaśnienia, polecam przejechać się z Milem samochodem. I rollercoaster przestaje być potrzebny... No, dowiózł nas bezpiecznie, nie pogubiliśmy bagażu po drodze, więc jest dobrze Śmiech Ale jednak trauma pozostaje Język Język Język


Pierwsze dwa-trzy dni - zimno. Zimno, zimno, zimno... zimno. Herbata stygnąca, zanim się dobrze zaparzyła. Zimna zupka, która miała mnie rozgrzać... Chwila ciepła przy ognisku, i potem ziąb w namiocie. Tak, spałam niemal ciągle w 5 warstwach, i tym, czego mi brakowało, był termofor Język W sumie po powrocie żałowałam, że nie przyszło mi do głowy złapanie ogrzewaczy, tego typu, co się łamie blaszkę i przez pół godziny grzeją... na moment kryzysu o 5 byłyby jak znalazł (co do termoforu obawiam się, że mógłby o tej najgorszej dla mnie 5 właśnie być już zimny Język)

No ale część oficjalna była już gorąca... Z pierwszego dnia pamiętam chyba jedynie pizzę - na wcześniejszą, ekologiczną i sezamową, się (na szczęście?) nie załapałam, ale nieogarnięty pan dostarczyciel kolejnej i artystyczny wzór z keczupu musi wystarczyć Z przymrużeniem oka

Drugiego dnia było wyjście na Sowę? To oprócz zakończenia wyprawy (Pstrąg jednak nie jest miejscem, gdzie będę jadać w przyszłości, jeśli będę miała wybór), było naprawdę bardzo sympatycznie. Mith wytrzymał z nami i zamiast wyprowadzić na manowce i porzucić, jednak cierpliwie wiódł nas przez całą trasę, i nie mordował nawet za "daleko jeszcze?" Język Podziwiam też Laurethę, w sumie trochę zazdroszczę takiego tuptania boso Z przymrużeniem oka No i jagody. Om nom nom nom! Kiedyś trzeba wyruszyć na wyprawę nie na Sowę, tylko na te jagody właśnie Język Sowa przy okazji, jak czasu starczy Język


Kolejne dni... chyba nie wiem, co kiedy.

Wiązanie Erudara - powtórzmy to! Śmiech Przecież powód zawsze się znajdzie Język Nie byłam przekonana co do tego konkursu (planowanie robienia różnych głupich rzeczy totalnie do mnie nie przemawia, lepiej jak coś się spontanicznie wymyśli i nagle się okazuje że "banda debili, nadchodzi/nadjeżdża/nadpływa/nadfruwa/... banda debili" Uśmiech ), ale jak widać całemu polu wyszła taka ogólna integracja... nawet właścicielowi się spodobało (przejeżdżał autem obok).

Larp - bycie korespondentem wojennym ma swoje dobre strony, mam tylko nadzieję, że nie przeszkadzałam za bardzo... Z przymrużeniem oka A tak się po tym Amon Hen nalatałam w górę i w dół, że następnego dnia zakwasy miałam większe niż po Sowie Śmiech Fajnie było przyjrzeć się, jak naprawdę wygląda gra (moje wcześniejsze maleńkie doświadczenia nie zachęcały mnie szczególnie do gry, za to za rok może jednak pomyślę Z przymrużeniem oka ).

Gra w LOTR-owe Monopoly - żałuję, że nie udało się dokończyć... Ale zapowiada się ciekawie Uśmiech W Osadników w sumie nie pograłam, a do Talismana się nie przymierzałam nawet, choć ogólnie lubię - jakoś się przyzwyczaiłam, że ze znajomymi to z 6-7h schodziło, co na TF-ie jednak jest kawałkiem czasu Z przymrużeniem oka

Obiady - jadłam tylko raz (jakoś tak się złożyło), i był naprawdę świetny! O dziwo, udało mi się zjeść cały (to chyba nie świadczy o mnie za dobrze, żarłok ze mnie, no cóż Język). A, jeszcze drugi raz, pierogi - ale to niestety mało, smutno. Co do pierogów, to za rok można by naprawdę ogarnąć te biedronkowe, mrożone. Garnki jak będą, to powinno się jakoś dać Z przymrużeniem oka A paczką najedzą się 2 osoby, a nawet jak 1, to i tak ze 3 czy 4 zł wyjdzie... Dobra, pomyślim za rok Śmiech

I jako że skleroza mnie łapie, to przejdę do soboty Z przymrużeniem oka
Pierwsze co mi się przypomina, to niepewna pogoda. Tzn. było mi albo za gorąco, albo za zimno... wreszcie jednak, jak zdecydowałam się znowu zmienić bluzkę, nieco się ociepliło - no a potem standardowo prażyć zaczęło Z przymrużeniem oka
Wesoły autobus i biedny kierowca... Z tej miny można było wyczytać - niech się oni wynoszą! Jakoś mu się nie dziwię w sumie...
Przemarsz przez miasto jakiś taki... ech. Wiem, wiem, mamy być cywilizowani... Może moja ucieczka do bankomatu spowodowała, że mnie coś minęło, ale jakoś tak się nie nakrzyczałam. A może to tak się zafiksowałam na Pewnej Broni, że mam luki w pamięci? Język Hm, tak właściwie to sobie myślę, że też po prostu krótka trasa mogła być przyczyną (a może trasa długa, tylko ja miałam znowu jakieś zaniki pamięci po drodze? Język).
W parku tańce, muzyka - tak, TF-y, nie dość że prawie jedyny czas w roku, jak zakładam kiecki, to jeszcze bardziej jedyny, jak tańczę Język Ale nie żałuję (dla odmiany, taką studniówkę to staram się wymazać z pamięci, mnie tam na pewno nie było Z przymrużeniem oka ) i chcę jeszcze Śmiech
No i powrót, i noc...

Z nocy pamiętam, że co jakiś czas ktoś mnie chciał przekonać, że w namiocie będzie mi się lepiej spać, a ja nie chciałam Język I że tylko jakoś krążyłam, żeby dym na mnie nie leciał. I potrójne bliskie spotkanie z ziemią (Nie, Baldi, Ty się nie śmiej! To te ławki są narowiste i mnie zrzucały, i już!!! Język Najgorzej było, jak w domu na własnym łóżku też miałam uczucie spadania, spanikowana otworzyłam oczy, ale leżę dalej - znaczy, to głupie uczucie, które ma swoją nazwę, i powstaje jak się człowiekowi mięśnie rozluźniają czy coś... Język)
No i poranne palenie całego drewna - nie wiem, czy Entowie coś zrobili Silmethowi, czy prostu od kogoś się zaraził piromanią... Język Ale ustawiony przez niego stos był naprawdę imponujący. Jestem ciekawa, czy komuś ostatniej nocy udało się spalić pieniek, któremu Sil darował życie? Język
O, i wiązanie Mithowi warkoczyków Śmiech Nie mogę się doczekać powtórki Język

A rano wreszcie się zdobyłam na poproszenie Tadeusza o pokazanie, co się robi ze skrzypcami oprócz słuchania, jak ktoś gra Uśmiech Ze dwie gamy nawet mi wyszły... Pewnie nie czyta, ale jak ktoś ma z nim kontakt, to niech przekaże, że baaaaardzo jestem wdzięczna! Zobaczymy, jak to z kasą będzie, może się wreszcie uda nauczyć tak do grania więcej... Heh Z przymrużeniem oka Sąsiedzi, strzeżcie się Z przymrużeniem oka


I chyba koniec...

Ogólnie było naprawdę fajnie. Może moje tegoroczne -10 do funkcjonowania w społeczeństwie mi trochę psuło integrację, ale mam nadzieję, że jakoś dało się ze mną przeżyć Z przymrużeniem oka
Brakowało mi jedynie takiego bardzo ogarnięcia śpiewów przy ognisku. Tu mam jakiś niedosyt. Ale to do nadrobienia Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Nadia
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 04 Lip 2011
Wpisy: 293
Skąd: Poznań
Nieobecny(a): Nie leczę swojej adsięwłombaktrii NN.

Wysłany: 29-07-2013 15:22    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Oczywiście zapomniałam wspomnieć, iż, co było do przewidzenia, i w tym roku nie obyło się bez mylenia Nutrii ze mną i na odwrót. Zaproponowałam nawet w pewnym momencie mówienie na odwrót tego, co wydaje się, że chce się powiedzieć, i to chyba zdało egzamin, bo potem jakoś mniej osób nas myliło. Pserwa Ale i tak proceder ten powtórzył się jeszcze parę razy, ale to już jeden z uroków klątwy NN. Język

Busy bezpośrednio na pole były sprawą genialną i oszczędziły tak ogarniętym osobom, jak NN, błąkania się po całym powiecie dzierżoniowskim, a może i województwie dolnośląskim. Jestem rozwalony Oczywiście już przy okazji pierwszego przejazdu uprzykrzyłyśmy współpasażerom życie kalamburami o użytkownikach forum i towarzyszącym im moim wybuchom śmiechu. Moim ulubionym hasłem nawet zaintrygowałyśmy jedną współpasażerkę, ale nauczona doświadczeniem Nerya poradziła jej rozsądnie, aby w tę sprawę nie chciała się zagłębiać. Pserwa Współpasażerowie dowiedzieli się również, że z Poznania do Przemyśla jest 18 kilometrów.

Też nie lubię takiego planowania robienia różnych głupich rzeczy, mającego na celu uzyskanie jakiegoś profitu, bo to moim zdaniem zaprzeczenie zabawy, no ale nie moja sprawa, a jak się ludziom podoba... Język
A wiązanie Erudara to rzeczywiście był jeden z najlepszych punktów programu!

Wyprawa na Sowę oczywiście bardzo pozytywna, ale bardziej podobała mi się w zeszłym roku, bo trasa była dla mnie nowa. W tym trochę się jednak wynudziłam (i wymęczyłam Elfik ). Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Mara
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 30 Kwi 2013
Wpisy: 142
Skąd: Szara Przystań (Gdynia)


Wysłany: 29-07-2013 18:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To będzie relacja (również w kawałkach) TF-owego nowicjusza, więc porównań do poprzednich lat, poprzedniego pola itp. siłą rzeczy nie będzie. Wstępnie powiem tak, że Tolk Folk okazał się być nieco inna imprezą, niż się spodziewałam (pokrótce: spodziewałam się więcej Tolkiena, a mniej turbokoli Język ), ale i tak bawiłam się bardzo dobrze, cieszę się, że poznałam wiele osób z tego forum, a także z forum Mirriel i nie tylko. Postaram się w przyszłym roku też być, jeśli tylko Darth Real Life mi w tym nie przeszkodzi.

A zatem ad rem:

Dzień 1 (poniedziałek, 15.07.) - Wyprawa Język
Ten dzień to przede wszystkim dojazd. Pobudka o 3. nad ranem, dopychanie ostatnich rzeczy do plecaka i upinanie ich na nim, autobus na dworzec o 4., pociąg z Gdyni do Wrocławia o 4.50. I Wieeelkie Zieeeewanie w tymże.

Około Gdańska rzeczony pociąg robi się masakrycznie zatłoczony (dziękuję mojemu ainurowi stróżowi, że kupiłam bilet kilka dni wcześniej, bo inaczej sterczałabym na korytarzu z całym ruskim majdanem (tj. moim plecakiem)). Ogólne zatłoczenie korytarza sprawia, że zaczynam powątpiewać w to, czy Omi, który zapowiedział wpadnięcie do mego wagonu w celu zapoznawczym, dotrze na miejsce. W końcu po przejechaniu Poznania, gdy na korytarzu robi się nieco luźniej, sama decyduję się na eskapadę przez trzy wagony korytarzowego toru przeszkód.

Odnajduję ekipę w składzie Ominous, Silmeth, Alleria, Beriadan, Balduran i Duni, ale pogadać się nie da, bo ich wagon nadal wygląda i brzmi jak stadion X-lecia na początku lat 90-tych i usłyszenie czegokolwiek wymaga stania w dziwacznej pozycji pomiędzy bambetlami biwakującymi sobie na podłodze koło przedziału ich ekipy i wtykania stamtąd łepetyny do przedziału.
Cel zasadniczy (rozpoznanie) zostaje jednak osiągnięty i na peronie we Wrocu bez problemu się odnajdujemy.

Potem w 6 osobowym składzie idziemy pod bar "Minutka" (chyba tak się zwał), gdzie czekamy na resztę drużyny, która ma jechać z nami busem. Z przybyciem kolejnych osób Omi-organizator pieczołowicie odhacza w notesiku, czy już jest komplet (darujcie, ale nie jestem pewna, kto dokładnie jeszcze z nami jechał: na pewno Fornadan, Nadia, Nutria i Lauretha, ale było jeszcze parę osób, które zdążyły już mi umknąć - dzięki notesikowi Omiego na pewno jednak da się to odtworzyć. Niech żyje notesik!).
W czasie kwitnięcia pod barem zapoznaję się z pierwszymi TF-owiczami, dobrze że na początek w tak niewielkiej liczbie, bo inaczej w życiu nie ogarnęłabym wszystkich ksywek, a tak jest - przynajmniej jak na mnie - nieźle Uśmiech

Już w komplecie udajemy się pod kiosk z wyrobami góralskimi, gdzie swoim 19-osobowym busem ma zajechać po nas legendarny Pan Andrzej. Ostatecznie, po pewnym czasie bezowocnego oczekiwania, okazuje się, że Pan Andrzej czeka w innym miejscu, a w dodatku bus jest mniejszy (w większym wybito szybę), więc wszyscy się nie zmieścimy i część ekipy będzie musiała pojechać drugim busem, który ma być za 15 minut. Wsiadam z częścią ekipy, głównie - o ile nie wyłącznie - płci pięknej, do pierwszego busa. Reszta - jak się potem okazało - została porzucona na dworcową pastwę losu na całe 40 minut, bo drugi bus nie dojechał szybciej. Pierwsze wrażenia dotyczące Pana Andrzeja nie są zatem zbyt pozytywne, ale to się jeszcze zmieni.

Po drodze do Piławy "chmury wiszą nad nami niziutko", a w pewnym momencie zaczyna kropić. Oczyma wyobraźni widzę już mój pożyczony od brata namiot "made in China" zalany przez odmęty wód i zaczynam, w przerwach pomiędzy busowymi pogawędkami, zastanawiać się, jak pomieścić swój dobytek w zabranych specjalnie na te okoliczność workach na śmieci oraz jak z owych worków i taśmy klejącej (metody MacGyvera rządzą) wykonać nieprzemakalny tropik na namiot.

Deszcz na szczęście przestaje padać, ale po przyjeździe na pole nadal nie wygląda to zbyt ciekawie. Jest pochmurno, wieje (co jak co, ale wygwizdów to jest...), zimnawo. Uch. Ciepłe jest za to przywitanie ze strony wcześniej przybyłych TolkFolkowiczów. Parę osób (Tici, "Pani Pajęczyca z Mrocznej Puszczy" (wstyd, ale przez cały TF umykał mi jej nick... )) pomaga mi rozstawić oporny namiot (który zapewne nie jest jakoś specjalnie oporny, ale ja mam z nim do czynienia pierwszy raz, a do tego wieje) i pożycza pompkę do nadmuchania materaca.

Zaczyna się snucie po terenie pola, zapoznawanie z ludźmi, wstępne wczuwanie w klimat, w czym wydatnie pomaga Pan Sowa przepychający się z Ozłem i ? (nie pamiętam kto był drugi) w cylindrach z napisem "Mordor Pany", podziwianie instalowania beczki do prysznica polowego oraz widoków Angbandu (znajdujących się nieco dalej hałd piachu z kopalni kruszywa. Nie wiedzieć czemu większość osób nazwała je Mordorem. Dla mnie pierwszym i jedynym skojarzeniem był od razu Angband - po wykoszeniu Thangorodrimu przez spadającego Ankalagona...)

W międzyczasie wpłacam akredytkę i dostaję zieloną bransoletkę, którą niestety zapinam zbyt luźno, czego nie udaje mi się potem poprawić i przez dużą część TF-a (do czasu, kiedy przestaję ją zauważać) mnie wkurza oraz przekonuję się, że mój aparat fotograficzny strzelił focha i nie chce robić zdjęć, bredząc coś o braku ważnych apdejtów. Jak dla mnie totalna abstrakcja (w sensie update'y w aparacie... ).
Z pozytywów: wkręcam się do Rynn na naukę strzelania z łuku (wyrazy uznania dla Rynn, która cierpliwie tłumaczyła wszystkim chętnym po kolei co i jak - NAPRAWDĘ powinna dostać jakąs ekstra zniżkę Z przymrużeniem oka ), tym samym realizując swoje dziecięce marzenia (jako dziecko bardzo nie-po-dziewczęcemu najbardziej lubiłam bawić się łukami i mieczami, a moim idolem był Robin Hood - w jedynie słusznym wydaniu Jasona Connery'ego z serialu Robin of Sherwood Język ))

Z - jak się potem okaże tradycyjną - obsuwą zaczyna się pierwsze oficjalne ognisko. Na razie - ze względu na niewielką ilość uczestników - nad jeziorem, koło domku. Pierwszy szok - wystąpienie jakiejś grupy czcicieli ZUA, jakiś Dagon (tak, Silmeth uprzedzał we Wrocu, że TF to nie konwent fanów Tolkiena, tylko konwent czcicieli Dagona, ale człowiek miał jeszcze jakąś nadzieję...), kimkolwiek by nie był, w dodatku piosenka o nim na melodię pieśni kościelnej, co mnie cokolwiek zniesmacza, no ale... Potem jest już weselej, mimo że lokalny piesek usiłuje spałaszować moją pieczoną nad ogniskiem kiełbaskę. Piosenki tolkienowskie (z radością uczę się melodii do tych, których nie było na płycie DTH - "Żale Bilba" rządzą ! Śmiech ), wspólne pląsanie do "Błotniste reggae, przygoda na Tolk-Folku". Dalsze rozmowy i integracja. Niestety pojawia się Erudar i odciąga po- kolei ludzi od ogniska, by dołączyć ich do jakichś tajemniczych drużyn. Z tego wszystkiego dociera do mnie tyle, że jestem w drużynie Aragorna, który jest komunistą. Resztę, póki co, okrywa tajemnica.

Ląduję w namiocie około godziny 2 -2.30 (jak się okaże - najwcześniej podczas całego pobytu, ale złóżmy to na karb wczesnego wstawania na pociąg...). Okazuje się, że jest zimno, a robi się jeszcze z z z z z i i m n i e j. Kończy się na spaniu w polarze z kapturem na głowie, w śpiworze i pod kocem. Tak do 7.30 następnego dnia, ale o tym w kolejnej odsłonie.

(Wybaczcie, że się rozpisuję, ale ja przeważnie albo długo, albo wcale... Śmiech )

W następnym odcinku: o Szczelinach Zagłady, stopach hobbitki na Wielkiej Sowie, tajemnicy Pana Andrzeja oraz o ziołach i potrawce z pstrąga.

_________________
"Nie na zawsze przykuci jesteśmy do okręgów świata, poza nimi zaś istnieje coś więcej niż wspomnienie."

Członek LOS - Ligi Obrońców Szczerby (Maglora)


Ostatnio zmieniony przez Mara dnia 01-08-2013 16:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolk Folk Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna

Temat: XV Tolk Folk - relacje (Strona 5 z 9)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.