Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Wszystkie drogi są teraz zakrzywione." Dunedainowie, Silmarillion


Temat: Peter Jackson reżyser Śródziemia (Strona 5 z 7)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 12-01-2013 18:32    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

To nie chodzi o to czy jest marudą, ale ogólna postawę "nie chcem ale muszem". A to, że ma kilka świetnych scen i przejmujących to chwała pytanie komu P.J.-owi czy Mortensenowi? Zobacz jak świetna jest scena Pod Rozbrykanym Kucykiem, kiedy P.J. Jeszcze się trzyma w miarę oryginału, potem zaczyna się to rozjeżdżać. Przy czym problem nie w tym, co wycięte, ale w tym co dodane.
Ale to nie jest postawa jakaś tam trywialna. Aragorn ma w sobie jej podbudowanie, które wyjaśnia od razu na początku, w rozmowie z Arwen. I ten motyw jest imho dobrze wpasowany w tolkienlandzie, gdzie arogancja i pycha zawsze prowadzi do katastrofy.

Cytat:

To mogę zrozumieć i zaakceptować, problem w tym, że Aragorn nie dojrzewa, nie ma procesu, są sceny, niektóre przejmujące inne ciekawe jeszcze inne żenujące. To jest problem Jacksona, brak konsekwencji w realizacji, sam nie wie czego chce, zmienia koncepcje w trakcie.
Prawda, że dojrzewania nie ma w dwóch pierwszych częściach, szkoda. Ale w trzeciej takowa jest zauważalna, od momentu przekazania "magicznego mieczyka". To nie tylko mowa pod Morannonem, to też sposób w jaki wymusza posłuszeństwo na Umarłych czy w scena koronacyjna. Mam wrażenie, że kwestia tego, czy zostało pokazane to dobrze jest już mocno subiektywna.

Cytat:
Jest w sumie dobra, ale to zasługa aktora, a nie wizji reżysera. Inna sprawa, że przynajmniej an poziomie doboru aktorów Jackson jest całkiem dobry.
Kompletnie nie znam się na metodyce pracy reżyserów, ale może to jednak PJ podpowiada też pewne sceny?

Cytat:
No właśnie niekonsekwentnie. Najbardziej dojrzały to Aragorn jest w FotR, a potem się psuje i sceny w stylu Men of the West, choć przejmujące, niczego tu nie zmieniają.

Dlaczego nie zmieniają? Niczego nie zmieniałyby, gdyby po Morannonie znowu zaczął hamletyzować. A zaczął? Nie pamiętam (dawno RotK nie oglądałem). Jeśli zaczął, to masz rację.

Cytat:
To pewna niekonsekwencja. U Aragorna twierdzisz, że ważny jest rozwój obserwowanie przemiany, a tutaj, że praktycznie od początku dostajemy oszalałego starca, bez przemiany. Dostajemy kolejnego złego. I to mój pierwszy zarzut. U Tolkiena Denethor nie jest zły, tylko oszalały. Jest niesympatyczny, arogancki, ale ma swój majestat przynajmniej na początku. Tu od razu dostajemy złamanego oszalałego starca. Czy ie lepiej by było dla filmu i w tym przypadku pokazać przemianę?
A o tym to już pisała Tallis. W filmie nie da się rozbudowywać zbyt wielu postaci. Pod wpływem Hobbita (filmu) zacząłem trochę żałować, że nie zrobili z LotR sześciu części, po jednej na księgę, powierzchowności byłoby może mniej (a i New Line więcej kasiorki by skosiła Uśmiech ).

Cytat:
Nie chodzi o scenę, jakby jej nie interpretować, ale cały fragment kompletnie niepotrzebny i przeinaczający charakter i Froda i Faramira i Denethora, tylko Sam wychodzi w miarę obronna ręką.
Ja już kiedyś napisałem, że cały wątek Osgiliath uważam za niepotrzebny. Nie wiem, może PJ chciał jeszcze raz pokazać potęgę Pierścienia, ale sądzę że już wcześniej wielokrotnie to podkreślano. A jeżeli chodziło o samo wprowadzenie Osgiliath na scenę, to doskonale się do tego nadawałaby odrobinę rozszerzona akcja z upadkiem Osgiliath z RotK.
Ale już nie róbmy z filmowego Froda zupełnego debila/manekina, on tam nie chce oddawać Pierścienia.

Cytat:
Wszystkie sceny, które wymieniasz są dobre, nawet bardzo. Tylko to są sceny nie film. Na poziomie pojedynczych scen, Jacskonowi się udaje. To widać wyraźnie także w H1, ale jako całość się sypie. I nie chodzi o zmiany, nietykalność, czy jedyną słuszną interpretację. Zwróć uwagę, że nawet Kasiopea w sumie nie czepia się (bardzo) kreacji Boromira, która choć odległa od książkowego pierwowzoru, jest dobra i w sumie oddaje ducha pewnego autorskiego zamysłu JRRT.
Niestety Jackson uprasza i przesadza, jest przy tym niekonsekwentny i w miejsce świata biało-czarnego, daje świat szaro-czarny. To, że upraszcza, do jakiegoś stopnia jest zrozumiałe, taka charakterystyka filmowego medium. Skróty i uproszczenia są niezbędne, oczywiście pojawia się kwestia, jak je robi i jakich wyborów dokonuje, i tu bywa bardzo różnie. Ma niestety skłonność do przesady, przesady, która zabija prawdziwa grozę, prawdziwy majestat, prawdziwy dramat. To widać w scenie z Samem, na Ścieżce Umarłych, w postaci Denethora i jeszcze paru innych miejscach. O jednym za chwilkę.
Niekonsekwencje: zmiana charakteru Arweny (w ramach filmu), Denethor nie chcący wezwać Rohirrimów, a potem wyrzekający, że Theoden nie przybył, itp, itd.
Świat Tolkiena nawet w WP nie jest czarno biały, ma wszystkie skale, Jackson tylko wyciął biel. Ja rozumiem takie czasy, kwestionujemy dobro, każdy jest zły, tylko mniej lub bardziej. Dobrych wykpiwamy, jako naiwniaków, tylko czy to dobra tendencja?
Veto wobec tego braku bieli. Sam niby nie jest krystaliczny? Galadriela (bo chyba scena kuszenia się nie liczy, skoro to przełamała)? Aragorn? Tak, wiem, jest scena z Ustami, ale to jedyna wpadka, poza tym Usta jednak nie do końca w filmie negocjowały. Jakie zło zauważasz w Merrym/Pippinie? Eomerze? Legolasie? Jaką właściwie szarość poza szatami dostrzegasz w Gandalfie? Skoro już filmowy Denethor wpadł w obłęd już na murach, to powstrzymanie tego szaleństwa nie jawi mi się w odcieniach szarości.

Cytat:
Tymczasem nawet w tym czarno-szarym świecie Jackson nie umie się znaleźć. Oto wspaniała i filmową scenę rozbicia bram Minas Tirith przez Czarnoksiężnika, ukazującą potęgę a nawet majestat zła, sprowadził do kombinacji taniego horroru i kiczu.
Może to byłaby i prawda, gdyby nie wstęp do tej sceny, te twarze wojowników Gondoru, ta mowa o "czymkolwiek, co się pojawi", to wszystko sprawia, iż scena mi się podoba i nie kojarzy z tanim horrorem i kiczem.

Cytat:
Obrzydliwość i rozmiary mają zastąpić grozę i majestat. I to inny przykład kiczowatej przesady. I widać to niestety także w H1, Wielki Goblin nie tyle jest straszny, co obrzydliwy, nie tyle groźny co groteskowy
Co prawda czytałem dawno, ale nie pamiętam, bym 20 lat temu czuł grozę czytając scenę z Wielkim Goblinem.
_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
Goku
Ka-Me-Ha-Me-Ha!


Dołączył(a): 02 Lis 2001
Wpisy: 1231
Skąd: Kame House


Wysłany: 12-01-2013 20:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sam Gamgee u Tolkiena nigdy nie opuściłby swojego pana z powodu jakiejś kłótni, nieporozumienia, źle odczytanych gestów itp. Ich na tej Wyprawie mogła rozłączyć tylko śmierć i to było piękne i "niespotykane".

Gandalf lejący wszystkich oponentów laską lub na nich wrzeszczący jest po prostu śmiesznym człowieczkiem w porównaniu do Istariego Gandalfa.

Galadriela oskarżająca we śnie Froda Boromira, że rozwali całą drużynę i popychająca Froda do jeszcze większej nieufności. WTF?! Galadriela Tolkiena w WP Z przymrużeniem oka nie była intrygantką.

Watcher napisał(a):
Aragorn? Tak, wiem, jest scena z Ustami, ale to jedyna wpadka, poza tym Usta jednak nie do końca w filmie negocjowały

zaraz się okaże, że w ogóle posłem nie był i zabicie go było spoko Z przymrużeniem oka

Watcher napisał(a):
Co prawda czytałem dawno, ale nie pamiętam, bym 20 lat temu czuł grozę czytając scenę z Wielkim Goblinem.

A mnie właśnie Wielki Goblin w książce wydawał się groźny i straszny. Jak spotkany w Harlemie morderca na warunkowym Z przymrużeniem oka

Zgadzam się z M.Lem, że PJ jako reżyser ma ogromne problemy z przekazaniem grozy i strachu, bardzo rzadko wie jak to zrobić. Najczęściej zastępuje to obrzydzeniem. Po obrzydzenie sięga również bardzo często by zdyskredytować dodatkowo postacie, które gdyby miał więcej reżyserskiego kunsztu takich zabiegów by nie potrzebowały.
U PJa naprawdę rzadko kiedy można się bać. Nazgule wyszły mu śmiesznie, nie są przerażające poza 1 sceną (węszenie). Są po prostu kolejnymi złymi stworkami, które kwiczą i latają. Oczywiście są widowiskowe bo to PJowi wychodzi super. Nie ma zupełnie tej grozy, która opanowuje czytelnika z każdym kolejnym rozdziałem książki.

To kolejny minus wg mnie dla PJa jako reżysera w ogóle. Nie potrafi przestraszyć widza, potrafi tylko wywołać u niego obrzydzenie.

_________________
play dirty, play dead - just be yourself
Powrót do góry
 
 
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 12-01-2013 21:11    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Goku napisał(a) (zobacz wpis):
Sam Gamgee u Tolkiena nigdy nie opuściłby swojego pana z powodu jakiejś kłótni, nieporozumienia, źle odczytanych gestów itp. Ich na tej Wyprawie mogła rozłączyć tylko śmierć i to było piękne i "niespotykane".
On go nie opuścił, on został odepchnięty. W związku z tym ciężko oceniać to jako jakąś skazę.

Cytat:
Gandalf lejący wszystkich oponentów laską lub na nich wrzeszczący jest po prostu śmiesznym człowieczkiem w porównaniu do Istariego Gandalfa.
Już mniejsza z tym, czy jest w związku z tym śmieszny (dla mnie nie jest), ważne jest to, że nie zauważam, by robiło to z niego momentami Złą postać, by go wyszarzało.

Cytat:
Galadriela oskarżająca we śnie Froda Boromira, że rozwali całą drużynę i popychająca Froda do jeszcze większej nieufności. WTF?! Galadriela Tolkiena w WP Z przymrużeniem oka nie była intrygantką.
Intrygantką? Nie jest cechą Dobra zamykanie ust przed mówieniem gorzkiej prawdy. Frodowi też mówi niewygodne rzeczy ("bycie Powiernikiem skazuje na bycie samotnym" czy jakoś tak). Galadriela nie chce w ten sposób osiągnąć nic dla siebie, więc chybiony argument. Ona nadal jest biała.

Watcher napisał(a):
A mnie właśnie Wielki Goblin w książce wydawał się groźny i straszny. Jak spotkany w Harlemie morderca na warunkowym Z przymrużeniem oka
A mnie nie. Może czytałeś we wcześniejszym wieku, ja w początkach liceum.

Cytat:
Zgadzam się z M.Lem, że PJ jako reżyser ma ogromne problemy z przekazaniem grozy i strachu, bardzo rzadko wie jak to zrobić. Najczęściej zastępuje to obrzydzeniem. Po obrzydzenie sięga również bardzo często by zdyskredytować dodatkowo postacie, które gdyby miał więcej reżyserskiego kunsztu takich zabiegów by nie potrzebowały.
Wymarsz armii Wodza imho nie operuje obrzydzeniem. Wizje związane z Pierścieniem. Rzeczy, które pierścień robi z Gollumem. No i Nazgule.


Cytat:
U PJa naprawdę rzadko kiedy można się bać. Nazgule wyszły mu śmiesznie, nie są przerażające poza 1 sceną (węszenie). Są po prostu kolejnymi złymi stworkami, które kwiczą i latają. Oczywiście są widowiskowe bo to PJowi wychodzi super. Nie ma zupełnie tej grozy, która opanowuje czytelnika z każdym kolejnym rozdziałem książki.
W Bree nie operują grozą? Nad Brandywiną? W książce też zresztą i kwiczą i latają. W kolejnych tomach Upiory książkowe też tracą wiele ze swej grozy, działa efekt inflacji, po prostu zbyt wiele złego się dzieje, by Nazgule jeszcze tak efektownie się wyróżniały jak w FotR.
_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
Dag O'Berth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 25 Lip 2007
Wpisy: 267
Skąd: Mordor Małopolski


Wysłany: 12-01-2013 23:14    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No tak można się spierać, czy PJ jest reżyserem Śródziemia (co jest tematem lekcji) ale chyba jest oczywiste, że PJ nie jest reżyserem Tolkiena.

Na marginesie - to, że na mi podkreśla czerwoną falką wyraz "Śródziemia" uważam za skandal.

_________________
await me there
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 12-01-2013 23:34    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Watcher napisał(a) (zobacz wpis):
Wymarsz armii Wodza imho nie operuje obrzydzeniem. Wizje związane z Pierścieniem. Rzeczy, które pierścień robi z Gollumem. No i Nazgule.


Nikt nie kwestionuje, ze pojedyncze sceny mu wychodzą. O tym akurat nikogo przekonywać nie trzeba, niestety częściej jest inaczej. I to jest problem.


Cytat:
W Bree nie operują grozą? Nad Brandywiną? W książce też zresztą i kwiczą i latają. W kolejnych tomach Upiory książkowe też tracą wiele ze swej grozy, działa efekt inflacji, po prostu zbyt wiele złego się dzieje, by Nazgule jeszcze tak efektownie się wyróżniały jak w FotR.

Tu się nie zgodzę. Dla mnie dwie najbardziej przejmujące sceny z Nazgulami (a dokładniej Czarnoksiężnikiem) to scena na ścieżce w pobliżu Minas Morgul (jej odpowiednik w filmie jest OK, choć żal mi tamtej sceny). I właśnie scena wyłamania wrót Minas Tirith ( w filmie spierniczona w porównaniu z pierwowzorem).

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 13-01-2013 00:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

To pewna niekonsekwencja. U Aragorna twierdzisz, że ważny jest rozwój obserwowanie przemiany, a tutaj, że praktycznie od początku dostajemy oszalałego starca, bez przemiany. Dostajemy kolejnego złego. I to mój pierwszy zarzut. U Tolkiena Denethor nie jest zły, tylko oszalały. Jest niesympatyczny, arogancki, ale ma swój majestat przynajmniej na początku. Tu od razu dostajemy złamanego oszalałego starca. Czy ie lepiej by było dla filmu i w tym przypadku pokazać przemianę?.


Jeśli można, to ja to zrozumiałam tak. Otóż w książce mamy dwa główne typy bohaterów. Ci, którzy są statyczni - jak Aragorn, Arwena, Faramir, Gandalf, i ci, którzy przechodzą przemianę - jak Sam, Frodo, Denethor. Ten drugi rodzaj film lubi, tych pierwszych nie za bardzo. Ci, którzy są od początku do końca wspaniali i nieugięci każdy film by nie lubił, a adaptacja WP wyraźnie ich nie lubi Uśmiech Denethor jest jedną z tych postaci w książce, która się zmienia, gdzie obserwujemy proces upadku. Aragorn w książce jest cały czas tylko tym wspaniałym czempionem, który ratuje swoje królestwo i swoją Arwenę. Podstawową koncepcją filmu było pokazanie Pierścienia jako zła, które tworzy nowe zło, wbijając się we wszystko i wszystkich a w ludzi najbardziej. Mącąc im w głowach i rozdzierając ich związki. Dla filmu jest to spójna, sensowna koncepcja. Niektóre postacie z Drużyny jak Aragorn, Frodo, oraz niektóre inne postacie, jak Faramir, Denethor - ich zmiany, ich decyzje, ich cechy zostały podporzadkowane tejże koncepcji. Zamiast jednego Boromira i 8 gości, którzy reagują na Pierścień jak na pierścionek z odpustu, czyli
w ogóle w filmie mamy wielu Boromirów. Mamy tu wiele osób postawionych przed dylematem Boromira. Otóż w książce zawsze odrzucała mnie niekonsekwencja - tylko jednego trafiło, a reszta nic? Niczego nie czuli? Przez te wszystkie miesiące? Film to poprawił. Frodo w filmie jest realistyczny, ponieważ ma wiedzę o Pierścieniu, wie, że gdziekolwiek pójdzie między ludzi czy inne rasy, będzie dla nich zagrożeniem. Tą książkową sprawe film uwydatnił.
Kwestia pokazania przemiany Aragorna a nie pokazania przemiany u Denethora jest prosta. Denethor to postać 3 planowa, musieliby dla niego dopisać pół godziny w scenariuszu. Dlatego jego upadek widzimy u samego końca - nie widzimy procesu, tylko efekty, zwłaszcza, że przybywamy tam wraz z Gandem i Pipem tuż przed oblężeniem. Aragorn jest postacią główną, albo prawie główną. Jego przemiany, jego dorastanie do roli króla jest realistyczne i dobrze rozegrane. Gość obawia się swego isildurowego dziedzictwa, bo ma głęboką wiedzę o złu i Pierscieniu. W Prologu mamy upadek jego przodka, wiec pokazanie jego wahań jest tego następstwem. Podczas, gdy w książce wszedzie, gdzie sie pojawi ten żyjący podobno w ukryciu Strażnik pierwsze co robi to ogłasza wszystkim wkoło kim jest. Złośliwy uśmiech Co mnie zawsze się wydaje dość pocieszne. Uśmiech Dopiero po filmowej scenie jego kuszenia (Frodo vs. Aragorn na Amon Hen) A. staje się zdolny do walki o tron. Czyli do wykonania 1 z 2 zadań. Spłycenie Denethora tak samo, jak spłycenie Sarumana (Saruman - sojusznik Saurona a nie gość mający własne interesy) to kwestia tego, że są to 3cio planowe postacie, których najważniejszą rolą w filmie było reagować na Pierścień, gdy on się zjawia, reagować na pokusę. I temu podporzadkowano ich zachowanie w filmie. I temu podporzadkowano sposób ich upadku. Aragorn jednak ma też kilka innych spraw do załatwienia - ma zostać królem i poślubić Arwenę i tak się dzieje. Film byłby nieksiążkowy, gdyby np. Arwena odpłynęła a A. ożenił się z Eowiną, choć filmowi by to nie przeszkodziło, byłby krótszy, ale nam tak - a imo mogli tak zrobić, aby dla ścieśnienia akcji zupełnie usunąć Faramira. W ten sposób Eowina zostaje bez pary, ale można ją shajtać królowi, zaś Arwenę sie usunie za morze. W książce Denethor przechodzi przemianę, ale Aragorn nie. W filmie jest odwrotnie. Aby film, skupiony na heroicznych zmaganiach głównego bohatera, jakim jest Ari, właśnie był atrakcyjny przez pokazanie jakichś rozterek tegoż herosa. Przez pewną prywatną historią - romans, ukrywanie się, odrzucenie dziedzictwa ze dwu dośc racjonalnych i szlachetnych pobudek - nie chce śmierci Arweny i nie chce kusić losu jako potomek upadłego Isildura, w końcu jego próba z Pierscieniem, i przyjęcie do wiadomości, że będzie królem - dopiero gdzieś od wyruszenia do Moranonu Aragorn akceptuje to że jest tym królem - znakiem tego jest że do ostatniej bitwy wkłada zbroje gondorską z drzewem. Zresztą imo to nie ilość rozterek jest w filmie zwiększona, tylko ich tematyka Uśmiech W ksiązce miał rozterki dotyczące trasy Drużyny, potem dotyczące tego czy iśc za porwanymi czy za Powiernikiem itp. Jednak zawsze podejmuje słuszną decyzję. W filmie tak samo,w końcu wydostaje się z niepewności, z rozterek, w końcu zawsze staje do bitwy jako pewny swego wódz. Pomagają mu Arwena, która mówi nie jesteś Isildurem, Frodo, który poddaje go próbie z pierscieniem, Galadriela przypominająca mu o Arwenie, Legolas, który upiera sie że nigdy nie powiódł ich na manowce, wspomnienie matki na jej grobie a nawet niechętne słowa zagniewanego Elronda. Tylko co do jednego filmowy Ari nie ma rozterek - że Pierscien nie może zbliżyć sie do Minas Tirith. Jak dla mnie nie jest postacią słabą, ale postacią myślącą. Nie bezkrytyczna wobec swego dziedzictwa i obowiązków. W przeciwieństwie do bezmyślnego czempiona z książki, którego ciągłe ogłaszanie się potomkiem Isildura często było irytujace.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 13-01-2013 01:00    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Dlatego, że tak jakby większość swego heroizmu oddaje Samowi. Filmu to dla mnie nie zabiło, gdyż Sam znakomicie uzupełnia te braki.


Mnie np. to też irytuje. Oddawanie wszystkich dobrych tekstów i wazkich scen Samowi. Niewiele pozostało dla Froda. Dlatego może sie on wydawać najbardziej nudną postacią w filmie.

Cytat:

Sam ogólnie jest najlepiej oddaną postacią.


Może raczej zrekonstruowaną. Bo on jest zmieniony. Jest jedną z tych postaci, ktore zostały rozwinięte (jak Pippin, jak Arwena, jak Aragorn). A nie np. spłycone, jak Legolas i Denethor. Może w pierwszej chwili tego nie widać, ale jakbyśmy porównali Sama z filmu do tego płaczliwego wiesniaka z książki to sorki Uśmiech

Cytat:

Niekonsekwencje: zmiana charakteru Arweny (w ramach filmu),


Chyba nikt nie czyta tego co piszę Uśmiech wiec jeszcze raz spytam - zmiana _z czego_? W książce nie ma scen, które pokazują charakter Arweny. W filmie jest ich sporo. Tak samo jest z wieloma innymi postaciami - są to figury bez cech, w które my wlewamy cechy jakie chcemy, jako czytelnicy. To są figury przeźroczyste. Frodo np. jest dość skromnie opisany. Ciekawie, lepiej od większości, ale i tak nic charakterystycznego. Większośc cech postaci film musiał zrekonstruować, domyslić się. Uśmiech

Cytat:

Denethor nie chcący wezwać Rohirrimów, a potem wyrzekający, że Theoden nie przybył, itp, itd.


To była nielogiczność, głupio wyszło, fakt.

Cytat:
Dobrych wykpiwamy, jako naiwniaków,


W filmie tak było? W którym miejscu?
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Celebrían
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 20 Mar 2003
Wpisy: 298
Skąd: Lothlorien (Edinburgh)


Wysłany: 13-01-2013 09:45    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

TallisKeeton napisał(a) (zobacz wpis):

Cytat:

Niekonsekwencje: zmiana charakteru Arweny (w ramach filmu),


Chyba nikt nie czyta tego co piszę Uśmiech wiec jeszcze raz spytam - zmiana _z czego_? W książce nie ma scen, które pokazują charakter Arweny. W filmie jest ich sporo. Tak samo jest z wieloma innymi postaciami - są to figury bez cech, w które my wlewamy cechy jakie chcemy, jako czytelnicy. To są figury przeźroczyste. Frodo np. jest dość skromnie opisany. Ciekawie, lepiej od większości, ale i tak nic charakterystycznego. Większośc cech postaci film musiał zrekonstruować, domyslić się. Uśmiech


Mam wrażenie, że M.L.-owi chodziło o zmianę charakteru Arweny na przestrzeni filmu, abstrahując od książki.

Co do Froda, to po przeczytaniu książki miałam bardzo wyraźny obraz młodego Bagginsa. Nie wiem, czego tu by trzeba było się domyślać i rekonstruować. Ale oczywiście film dużo pozmieniał i to pewnie stąd te rekonstrukcje. Złośliwy uśmiech

_________________
"Then Felagund upon the head
of Orodreth set it: "Brother mine,
till I return this crown is thine."
Then Celegorm no more would stay,
and Curufin smiled and turned away."
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Temat: Peter Jackson reżyser Śródziemia (Strona 5 z 7)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.