Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Ostatni Przyjazny Dom na wschód od Morza był to dom, o którym przed laty Bilbo napisał, że jest niezrównany, czy kto lubi jeść, czy spać, czy słuchać opowieści, czy śpiewać, czy po prostu woli siedzieć i rozmyślać, czy też chciałby wszystkie te przyjemności połączyć. Wystarczyło pomieszkać tutaj, żeby wyleczyć się ze zmęczenia, lęku i smutku." J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni


Temat: Peter Jackson reżyser Śródziemia (Strona 4 z 7)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Filiżanka
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 07 Sty 2013
Wpisy: 2
Skąd: Mława


Wysłany: 10-01-2013 18:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Celebrían napisał(a) (zobacz wpis):

Gdybym nie znała książki, albo może gdybym ją przeczytała po filmach, to pewnie film by mi się podobał. Bo tak sam w sobie jest dobrym filmem, naprawdę!


Cóż, ja Tolkiena poznałam właśnie dzięki filmowi i tak, zgadzam się Celebrian całą sobą. Kiedy oglądałam twór Jacksona, byłam zachwycona. Serio, wzruszałam się, śmiałam i płakałam, a potem uznałam, że film jest genialny. Sceny szarż, odsieczy, śmierci, poruszających dialogów czy wiele innych uważam za naprawdę dobre. Ale właśnie. Uważam, że film Petera Jacksona jest bardzo dobrym filmem. Nie ekranizacją WP, którego przeczytałam niedługo po seansie i którego pokochałam niemal obsesyjnie, po prostu filmem. Za dużo rozbieżności, które fana książek naprawdę mogę poważnie razić i odstraszać, za dużo własnej interpretacji, jak już ktoś wyżej wspomniał. W chwili obecnej, gdy minęło już kilka lat od kiedy zarówno przeczytałam, jaki i obejrzałam Władcę, mogę napisać, że podobał mi się film, że kiedy po raz kolejny wyświetlają go w telewizji, to oglądam i znów się wzruszam, i znów się zachwycam. Ale całym sercem pokochałam książki, Tolkiena i jego twórczość, nauczyłam się chyba po prostu to rozdzielać. PJ nagrał dobry film, tylko uznałabym go za geniusza wtedy, gdyby to był tylko film, a nie jest.

PS. A tak w ogóle, to może to moje wzruszanie się nie powinno być wyznacznikiem, bo ja to jednak nad wyraz wrażliwa istota jestem i wzruszam się na filmach familijnych, zwiastunach i spotach reklamowych ^^ Ale to ja Z przymrużeniem oka

_________________
"To, czego nienawidzę, to proste – głupota, ucisk, zbrodnia, okrucieństwo, lekka muzyka. Moje przyjemności są najintensywniejsze, jakie zna człowiek: pisanie i polowanie na motyle." - V. Nabokov
Powrót do góry
 
 
Celebrían
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 20 Mar 2003
Wpisy: 298
Skąd: Lothlorien (Edinburgh)


Wysłany: 10-01-2013 21:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

TallisKeeton napisał(a) (zobacz wpis):

Przepraszam CO zepsuł? Śmiech A ileż tej Arweny było w ksiązce że było co psuć? Widać ją 2 razy i wypowiada 2 zdania. Tutaj, jeszcze bardziej nie rozumiem zarzutu, jak przy Radagaście i krasnoludach z H1 o wszystkich tych postaciach było w książkach ledwo ledwo i to tak, że trzeba je było od podstaw stworzyć.


Właśnie dlatego, że ledwo ledwo jest w książce. Przy postaciach takich jak Aragorn, czy Denethor mogę sobie poczytać WP i już mi lepiej będzie, przy Arwenie, no niestety, nie ma jej wiele to i łatwiej zatruć własną wizję. Ale to może moja wyobraźnia taka słaba i nie udało jej się wyprzeć niechcianych obrazów.

Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):

Z mojej strony taka drobna uwaga - padają tu często dość autorytarne stwierdzenia że PJ nie odczytał/nie zrozumiał Tolkiena, jakby właściwe zrozumienie, interpretacja były gdzieś wyryte w kamieniu i obowiązkowe dla wszystkich. Nie ma takiej wyroczni, jedynie słusznej interpretacji, każdy ma prawo do swojej własnej i PJ odczytał Tolkiena po swojemu, jak każdy z nas. Wymarzyło mu się zrealizować film na bazie własnej wizji WP (którą skorygowało życie, producenci, inni scenarzyści i współtwórcy), a my możemy ocenić czy ta wizja pasuje naszej, nic więcej. Rozumiem, że w osobach przywiązanych do WP gotuje się na widok niektórych zmian, ale pozwólmy innym interpretować książki Tolkiena po swojemu. Jeszcze raz - nie mam nic przeciw wyrażaniu niezadowolenia, od tego jest forum, ale przeciwko odbieraniu prawa do innej interpretacji dzieła.


Bo... Nie zrozumiał. I tu nie chodzi o interpretacje (przynajmniej mi), tylko o czytanie tekstu ze zrozumieniem. Bo o ile Arwena, która mi się tak nie podoba, jest interpretacją PJa, to Aragorn już nie. Bo Tolkien zadał sobie trud by opisać Aragorna i nie raz i nie dwa Aragorn jawi nam się jako król (choć wtedy jeszcze nie król) skrywający potęgę, zdajemy sobie sprawę, że od lat dąży do obranego celu, a nie jak u PJa marudzi, że wcale nie chce być tym królem, no ale Elrondzie, dobrze wezmę ten miecz, skoro nalegasz. Nie nazwałabym tego interpretacją...

Czy PJ jest dobrym reżyserem Śródziemia? Właściwie to może i tak, jeśli chodzi o krajobrazy, scenerie, rekwizyty i inne takie. Nie jest natomiast dobrym reżyserem postaci Tolkienowskich.

_________________
"Then Felagund upon the head
of Orodreth set it: "Brother mine,
till I return this crown is thine."
Then Celegorm no more would stay,
and Curufin smiled and turned away."
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 10-01-2013 22:05    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Celebrian właściwie napisała to, co sam chciałem napisać. Sirielle tu nie chodzi o interpretacje. Bo możemy oczywiście dyskutować o wielu kwestiach, które są ewidentnie kwestią interpretacji. Czy na Amon Hen Frodo doznaje objawienia ze strony Eru, jakie były motywacje Boromira? Co Tolkien chciał pokazać poprzez entów? I wiele innych kwestii jest otwartych na interpretacje. Pewnie można znaleź więcej i lepszych przykładów. Ale rys postaci, a przynajmniej części z nich to już nie jest kwestia interpretacji. Bo w którym miejscu Aragorn się waha. W którym miejscu Gandalf pogardza i pomiata Denethorem, gdzie są wątpliwości Faramira, kiedy orientuje się co niesie Frodo. Owszem już o motywacjach Denethora, Faramira i wielu innych można domniemywać, można wysnuwać interpretacje, chociąz czy wszystkie będą tej samej wartości, wybacz, ale moim zdaniem nie.

Jackson miał prawo do interpretacji, ale my mamy prawo osądzać na ile jest ona bliska pierwowzorowi. Owszem możemy powiedzieć, bo mu wolno. I wolno, ale mogę powiedzieć, zrobił co chciał, ale ma się to do tekstu nijak. Czy dla filmu było to dobre? W wielu miejscach tak, ale w równie wielu nie. A biorąc pod uwagę charakter modyfikacji, nie chciałbym by Jackson kręci DH, czy BiL, czy Gondolin. Tam już za wiele niuansów i za wiele subtelności trzeba. I dlatego, dla mnie PJ, nie jest dobrym reżyserem Śródziemia, co nie zmienia faktu, że w sobotę raz jeszcze z przyjemnością obejrzę H1.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 10-01-2013 23:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wszystko OK, ale wg Was MOPy zdanie, że pomimo zmian filmowe Śródziemie jest jednak tym Śródziemiem, które np ja kojarzę z książek to bluźnierstwo. Biedna Kasiopea przeżyła przeze mnie traumę, gdyż musiała przez kilkanaście sekund obejrzeć sekwencje z Denethorem. Goku sugeruje, że PJ jest odpowiednikiem Morgotha w realu, wstrzykującym w Ardę ogromne ilości skażenia. Ten fundamentalizm jest porażający.

Cytat:
Bo w którym miejscu Aragorn się waha. W którym miejscu Gandalf pogardza i pomiata Denethorem, gdzie są wątpliwości Faramira, kiedy orientuje się co niesie Frodo. Owszem już o motywacjach Denethora, Faramira i wielu innych można domniemywać, można wysnuwać interpretacje, chociąz czy wszystkie będą tej samej wartości, wybacz, ale moim zdaniem nie.
Wierność literaturze w adaptacji nie jest cnotą. Można grać ten sam temat grając na różnych instrumentach. Pomijając wpadkę z Ustami, Aragorn nadal jest szlachetnym wojownikiem odrzucającym pokusę. To jest Aragorn początku XXI wieku, jego kolejna mutacja. Z Tolkienem zaczyna dziać się to, co działo się z Arturem i Rolandem. Podlega reinterpretacjom. Istnieją setki wersji legend arturiańskich, w których bohaterowie robią mniej więcej to samo, lecz jednak inaczej. I chociaż taki Lancelot u Cornwella nawet za bardzo nie potrafi walczyć, to jednak jego opowieść jest arturiańska aż strach. Bo opowieść ewoluuje, dostosowuje się do nowego kontekstu i medium. IMHO Śródziemie PJ to, z wszystkimi jego wadami, Śródziemie w które jestem w stanie uwierzyć. To takie nowe spojrzenie na mit. Waszym zdaniem prymitywne i wulgarne, moim nie. I co, będziemy się teraz spierać kto jest bardziej subtelny? Jestem rozwalony
_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 11-01-2013 00:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dobrze, na razie powstrzymam się od przerzucania arguymentami. Z chęcią od Ciebie i innych dowiem się dlaczego uważasz/cie, że Peter Jackson jest dobrym reżyserem Śródziemia. Czy i dlaczego uważasz/cie, że potrafi odczytać wizję pisarza i przełożyć to na obraz filmowy. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Kasiopea
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lip 2006
Wpisy: 351
Skąd: Minas Tirith


Wysłany: 11-01-2013 01:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie będziemy się spierać, kto jest bardziej subtelny, albowiem wiele lat funkcjonowania forum pokazało, że MOPy i MUPy nigdy nie osiągną porozumienia i każdy będzie o swoim. Język

Na przykładzie Denethora pokazałam (przynajmniej próbowałam), że dla mnie Jackson jest kiepskim reżyserem Śródziemia, ponieważ nie pokazał ducha opowieści Tolkiena, nie pokazał - uwaga - całego tego "porażającego fundamentalizmu", który to my, porażający fundamentaliści tak w jego książkach pokochaliśmy.

I tu leży warg pogrzebany - Ty, Watcherze, zapewne nie miałbyś nic przeciwko Aragornowi XXI wieku jako królowi. Dla mnie zabójca posła (oj, tam, oj tam, taka wpadeczka drobna - no więc dla mnie to nie jest wpadka) człowiek, który z niewiadomych powodów oddaje ukochanej kobiecie wisiorek i mówi jej, że adieu dla jej własnego dobra, po czym podflirtowuje sobie z drugą i generalnie sam nie wie czego chce,a przez Ścieżkę Umarłych przechodzi jedynie dlatego, że tato niedoszłej ukochanej wręcza mu "zaczarowany"miecz - nie jest 'moim' królem. Aragorn książkowy to król prawdziwy i wielki.
I naprawdę nie musisz mi od razu udowadniać, że ten wisiorek to on oddał, bo był honorowy bla bla, ja nie będę kontynuować, że atak na Osgiliath był kretyństwem, bo co z tego, że je już kiedyś odbili, zaś Faramir-miągwa był bla bla - bo nie o to chodzi.
Podobają Ci się filmy? Super. Oglądaj sobie i miej z tego frajdę. W pewnym sensie Ci zazdroszczę.
Dla mnie Śródziemie Jacksona to Tolkien w krzywym zwierciadle.
Każdy ma swoje zdanie, możemy toczyć bój na udeptanej ziemi i niczego to nie zmieni.

I dodam jeszcze, że mam odczucie, że strona profilmowa może dużo, natomiast ci, którym filmy do gustu nie przypadły są traktowani jak "porażający fundamentaliści". Przypomina im się w kółko, na czym polega ekranizacja, gani emocje - Memel i ja obrywamy za nazwanie filmowego Denethora "kretynem", ale nazwanie książkowego Denethora "dziadem" jest ok i nikogo nie razi... ciekawe zjawisko

_________________
"Ile wieków trzeba czekać, by Namiestnik został królem, jeśli król nie wraca?"
Dziecino, ty nie pytaj. Ty działaj!
Powrót do góry
 
 
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 11-01-2013 01:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Och, już nie róbcie z siebie takiej uciskanej mniejszości Jestem rozwalony Ja w tym temacie widzę co najmniej równowagę głosów, w dodatku te MOPowe są tymi podbudowanymi autorytetami Uśmiech Jeśli już chwalimy się bliznami, to raczej ja czuję się czasem jak Bowie pod Alamo Uśmiech

Mówicie, Ar to maruda w przeciwieństwie do oryginału. Trochę tak, ale za to gdy krzyknął te swoje "Men of the West", to miałem ciary tym większe jeszcze. Bo przeżyłem wraz z nim to docieranie się, to dojrzewanie do królewskiej roli. Bo gdy człowiek słaby staje się silny, to siła wyrazu staje się większa. A film musi czasem wyjaskrawiać, tu nie ma czasu na książkową refleksję, tu z nadmiaru materiału trzeba czasem walić obuchem. Dlatego kreacja Aragorna jest dla mnie miażdżąco dobra, poza tym wyciętym ze standardu epizodem z Ustami. Ar ma w sobie ambiwalentność którą konsekwentnie w sobie zwalcza. Dla mnie to jest tolkienowskie.
O Denethorze pięknie już napisała Tallis. Ta kreacja też mi się podoba. Ciężko pokazać ewolucję postaci w kilku epizodach, wydestylowano więc denethorowy upadek.
Coby nie było, że wszystko gra: mniej podoba mi się postać Froda, szczególnie od TTT. Nie dlatego, że rzekomo oddaje Pierścień (nie oddaje). Dlatego, że tak jakby większość swego heroizmu oddaje Samowi. Filmu to dla mnie nie zabiło, gdyż Sam znakomicie uzupełnia te braki.

PeJotlowa interpretacja Śródziemia mi odpowiada. Ujmuje mnie sztafaż, umiłowanie szczegółu, nastrój przemijania i odnowy (rozmowa Gandalfa i Pippina na murach MT mnie miażdży), heroizm i przełamująca go hobbickość. Ruchome obrazy Howa wywołujące wzruszenie. Pewnie można było lepiej. Bardziej, niż scen ewolucji Denethora brakuje mi podkreślenia tragizmu upadku Sarumana. Nie cierpię wizualizacji Saurona, która imho wygląda groteskowo. Armia Umarłych to farsa. Ale potem widzę Theodena uderzającego we włócznie Rohirrimów, Gandalfa mówiącego o odległym brzegu, armię Ostatniego Sojuszu...

BTW, nie przypominam sobie tego "dziada". Ja się jedynie posunąłem do określenia kretynizmem zaglądania w szklaną kulkę Jestem rozwalony

_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 12-01-2013 12:29    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Watcher napisał(a) (zobacz wpis):
Mówicie, Ar to maruda w przeciwieństwie do oryginału. Trochę tak, ale za to gdy krzyknął te swoje "Men of the West", to miałem ciary tym większe jeszcze.

To nie chodzi o to czy jest marudą, ale ogólna postawę "nie chcem ale muszem". A to, że ma kilka świetnych scen i przejmujących to chwała pytanie komu P.J.-owi czy Mortensenowi? Zobacz jak świetna jest scena Pod Rozbrykanym Kucykiem, kiedy P.J. Jeszcze się trzyma w miarę oryginału, potem zaczyna się to rozjeżdżać. Przy czym problem nie w tym, co wycięte, ale w tym co dodane.

Cytat:
Bo przeżyłem wraz z nim to docieranie się, to dojrzewanie do królewskiej roli. Bo gdy człowiek słaby staje się silny, to siła wyrazu staje się większa. A film musi czasem wyjaskrawiać, tu nie ma czasu na książkową refleksję, tu z nadmiaru materiału trzeba czasem walić obuchem.

To mogę zrozumieć i zaakceptować, problem w tym, że Aragorn nie dojrzewa, nie ma procesu, są sceny, niektóre przejmujące inne ciekawe jeszcze inne żenujące. To jest problem Jacksona, brak konsekwencji w realizacji, sam nie wie czego chce, zmienia koncepcje w trakcie.

Cytat:
Dlatego kreacja Aragorna jest dla mnie miażdżąco dobra, poza tym wyciętym ze standardu epizodem z Ustami.

Jest w sumie dobra, ale to zasługa aktora, a nie wizji reżysera. Inna sprawa, że przynajmniej an poziomie doboru aktorów Jackson jest całkiem dobry.

Cytat:
Ar ma w sobie ambiwalentność którą konsekwentnie w sobie zwalcza.

No właśnie niekonsekwentnie. Najbardziej dojrzały to Aragorn jest w FotR, a potem się psuje i sceny w stylu Men of the West, choć przejmujące, niczego tu nie zmieniają.

Cytat:
O Denethorze pięknie już napisała Tallis. Ta kreacja też mi się podoba. Ciężko pokazać ewolucję postaci w kilku epizodach, wydestylowano więc denethorowy upadek.

To pewna niekonsekwencja. U Aragorna twierdzisz, że ważny jest rozwój obserwowanie przemiany, a tutaj, że praktycznie od początku dostajemy oszalałego starca, bez przemiany. Dostajemy kolejnego złego. I to mój pierwszy zarzut. U Tolkiena Denethor nie jest zły, tylko oszalały. Jest niesympatyczny, arogancki, ale ma swój majestat przynajmniej na początku. Tu od razu dostajemy złamanego oszalałego starca. Czy ie lepiej by było dla filmu i w tym przypadku pokazać przemianę?

Cytat:
Coby nie było, że wszystko gra: mniej podoba mi się postać Froda, szczególnie od TTT. Nie dlatego, że rzekomo oddaje Pierścień (nie oddaje).

Nie chodzi o scenę, jakby jej nie interpretować, ale cały fragment kompletnie niepotrzebny i przeinaczający charakter i Froda i Faramira i Denethora, tylko Sam wychodzi w miarę obronna ręką.

Cytat:
Dlatego, że tak jakby większość swego heroizmu oddaje Samowi. Filmu to dla mnie nie zabiło, gdyż Sam znakomicie uzupełnia te braki.

Sam ogólnie jest najlepiej oddaną postacią. I wspomniana parę postów wyżej scena tego nie zmienia. Ona tylko pokazuje skłonność Jacksona to przedobrzania, które przynajmniej czasami jest nie do zniesienia.

Cytat:
PeJotlowa interpretacja Śródziemia mi odpowiada. Ujmuje mnie sztafaż, umiłowanie szczegółu, nastrój przemijania i odnowy (rozmowa Gandalfa i Pippina na murach MT mnie miażdży), heroizm i przełamująca go hobbickość. Ruchome obrazy Howa wywołujące wzruszenie. Pewnie można było lepiej. Bardziej, niż scen ewolucji Denethora brakuje mi podkreślenia tragizmu upadku Sarumana. Nie cierpię wizualizacji Saurona, która imho wygląda groteskowo. Armia Umarłych to farsa. Ale potem widzę Theodena uderzającego we włócznie Rohirrimów, Gandalfa mówiącego o odległym brzegu, armię Ostatniego Sojuszu...

Wszystkie sceny, które wymieniasz są dobre, nawet bardzo. Tylko to są sceny nie film. Na poziomie pojedynczych scen, Jacskonowi się udaje. To widać wyraźnie także w H1, ale jako całość się sypie. I nie chodzi o zmiany, nietykalność, czy jedyną słuszną interpretację. Zwróć uwagę, że nawet Kasiopea w sumie nie czepia się (bardzo) kreacji Boromira, która choć odległa od książkowego pierwowzoru, jest dobra i w sumie oddaje ducha pewnego autorskiego zamysłu JRRT.
Niestety Jackson uprasza i przesadza, jest przy tym niekonsekwentny i w miejsce świata biało-czarnego, daje świat szaro-czarny. To, że upraszcza, do jakiegoś stopnia jest zrozumiałe, taka charakterystyka filmowego medium. Skróty i uproszczenia są niezbędne, oczywiście pojawia się kwestia, jak je robi i jakich wyborów dokonuje, i tu bywa bardzo różnie. Ma niestety skłonność do przesady, przesady, która zabija prawdziwa grozę, prawdziwy majestat, prawdziwy dramat. To widać w scenie z Samem, na Ścieżce Umarłych, w postaci Denethora i jeszcze paru innych miejscach. O jednym za chwilkę.
Niekonsekwencje: zmiana charakteru Arweny (w ramach filmu), Denethor nie chcący wezwać Rohirrimów, a potem wyrzekający, że Theoden nie przybył, itp, itd.
Świat Tolkiena nawet w WP nie jest czarno biały, ma wszystkie skale, Jackson tylko wyciął biel. Ja rozumiem takie czasy, kwestionujemy dobro, każdy jest zły, tylko mniej lub bardziej. Dobrych wykpiwamy, jako naiwniaków, tylko czy to dobra tendencja? Tymczasem nawet w tym czarno-szarym świecie Jackson nie umie się znaleźć. Oto wspaniała i filmową scenę rozbicia bram Minas Tirith przez Czarnoksiężnika, ukazującą potęgę a nawet majestat zła, sprowadził do kombinacji taniego horroru i kiczu. Obrzydliwość i rozmiary mają zastąpić grozę i majestat. I to inny przykład kiczowatej przesady. I widać to niestety także w H1, Wielki Goblin nie tyle jest straszny, co obrzydliwy, nie tyle groźny co groteskowy

A to mnie przekonuje, że o ile bym był gotów zaakceptować go do realizacji strony wizualnej kolejnych, ewentualnych produkcji tolkienowskich, to pod warunkiem, że scenariusz pisałby ktoś inny, i kto inny byłby reżyserem całości. "Beren i Luthien", Dzieci Hurina, czy "Gondolin" są ponad jego możliwości i potencjał.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Temat: Peter Jackson reżyser Śródziemia (Strona 4 z 7)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.