Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Avallone zniknęła z ziemi, Aman został zabrany gdzieś daleko i nie można ich znaleźć w świecie dzisiejszych ciemności. Niegdyś wszakże były, a więc ciągle są w swej prawdziwej postaci, będąc częścią takiego świata, jaki został pierwotnie zaplanowany." Dunedainowie, Silmarillion


Temat: Autorzy, którzy nie chcą pisania fanfików do swoich tekstów (Strona 2 z 3)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Twórczość fanowska Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3807
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 24-09-2012 19:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dobre porównanie z filmem - skoro fani są tak przywiązani do książki, że każde filmowe odstępstwo ich razi, a postaci się jawią jako realne, to co ma powiedzieć autor? Martin mówi na to "to są moje dzieci". Dokładnie to wyjaśnia na przykładzie światów PLiO i Wild Cards, wycinek poniżej, ale polecam cały fragment na blogu. Pisze tam też czym różniły się od przedmiotu sporu fan fiki, które on pisał za młodu. Fragment o dzieciach:

Cytat:
Many years ago, I won a Nebula for a story called "Portraits of His Children," which was all about a writer's relationship with the characters he creates. I don't have any actual children, myself (Diana does). My characters are my children, I have been heard to say. I don't want people making off with them, thank you. Even people who say they love my children. I'm sure that's true, I don't doubt the sincerity of the affection, but still...

(...)

And that's Wild Cards. A world and characters created to be shared. It's not at all the same with Ice & Fire. No one gets to abuse the people of Westeros but me.

http://grrm.livejournal.com/151914.html?thread=9898090

Dobre to ostatnie Z przymrużeniem oka ale prawdziwe. Dlatego uważam, że powinno się szanować zdanie żyjących autorów. Aczkolwiek GRRM zaznacza, że i po śmierci by nie chciał fan fików do PLiO. Z drugiej strony tak długo, jak długo fan fiki nie wyrządzają krzywdy oryginałowi i szanują jego autora i świat, nie mam nic przeciwko nim. Innymi słowy jestem trochę pomiędzy, ale świetnie rozumiem zdanie Martina.

Znalazłam tez kopię wpisu Diany, okazało się, że wykasowała te wpisy ze swojego dziennika, ale ktos zrobił kopie:
http://kate-nepveu.livejournal.com/483239.html

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5673
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 24-09-2012 19:53    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wpis Diany jest typowym przykładem interpretacji traktowanej jako obiektywna prawda. Nie będę się odnosił do wszystkiego. Zacznijmy od tego każdy pisarz i twórcza stoi na ramionach poprzedników. Świadomie lub nieświadomie wykorzystuje to co stworzono wcześniej. Wiec postawa mi wolno bo to, z czego korzystam należy do publicznej domeny, a wam nie bo jest copyright budzi wątpliwości. I nie chodzi, że kwestionuje prawo własności intelektualnej, ale zwracam uwagę, na to, o czym zresztą pisze Diana, że granice są niewyraźne.

Po drugie porównanie do włamania jest nietrafione. Byłoby słuszne na przykład w takim przypadku, oto idę do Bodleian Library dostaję skrzyneczkę o numerze sygnatury xxx, znajduję tam poemat "Winter in Nargothrond", przepisuje i wrzucam na Forum. Tak, gdybym wykradł nieopublikowany fragment Winds of Winter i rozwinął go do fanfika, to miałaby rację.
Tymczasem Diana pisze o rzeczach publikowanych a wiec funkcjonujących w przestrzeni publicznej. Jak zrobię zdjęcie Merca, bo mi się podoba i wyślę do kumpla po podrasowaniu w programie graficznym ale nadal ze znakiem Mercedesa, to jeszcze żadnego prawa nie łamię, wykorzystuję to co publicznie jest dostepne, ale nie dla zysku, tylko dla zabawy. Nikomu nie szkodzę, nikogo nie pozbawiam zysków, ba być może nawet naganiam nowych nabywców. Więc jak kupuje sobie książkę, i spodoba mi się bohater i napisze opowiadanie z tym bohaterem, które wyśle do kumpla, to gdzie tu włamanie?

Po trzecie warto zwrócić uwagę na jeden jeszcze element. Bardzo rzadko się zdarza by utwory inspirowane zostały zaakceptowane jako część oryginału. Padł tu przykład Przeminęło z Wiatrem, ale czy ktokolwiek postrzega ciąg dalszy, jako część pierwotnej epopei? Asimov się zgodził na dopisywanie tekstów do swoich cykli, ale czy ktoś uznaje drugi cykl Fundacyjny za integralną część stworzonego przez niego świata przedstawionego, choć literacko i koncepcyjnie jest na prawdę dobry.
Czy ktoś uznaje kontynuacje Pana Samochodzika i Tomka za część oryginalnych cykli? Nie przesadzajmy, wypadki by dopisaną rzecz uznano za część oryginału są niezwykle rzadkie. Więc nie przesadzajmy.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3807
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 24-09-2012 23:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Podrasowane zdjęcie mercedesa to nie jest dobry przykład, twórcy fan fików w końcu nie robią zdjęć okładek książki, tylko piszą opowieść na nowo. Tworzą w tym samym medium i to zawsze jest najbardziej problematyczne. Wracając do przykładu tuning mercedesa byłby lepszy, aczkolwiek pewnie Mecedes Benz nie ma nic przeciwko takim zabiegom. Co innego gdybyś z części mercedesa złożył własne auto i nazwał je fanowskim-mercedesem, choć to też nie jest najlepszy przykład, ale lepiej pasuje do fan fika, niż samo podrasowanie zderzaków i dołożenie turbiny. To ostatnie to bardziej fanowskie wydanie oryginalnego dzieła, z własną oprawą i ilustracjami, ale tekst jest bez zmian. Względnie gdybyś przerobił inne auto na wzór mercedesa i przyczepił nań jego logo. O, tak jak na starej, kapitalnej reklamie Peugeota poniżej wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Jestem za


Link

To ostatnie chyba najlepiej pasuje do fan fików - używasz charakterystycznych nazw i postaci do czegoś swojego bądź przetwarzasz istniejące opowieści na swoją modłę. Jeden egzemplarz przetworzonego mrcedesa na podwórku Kowalskiego vs fan fik on-line, który czytają tysiące hmmmm... Mercedes Benz mógłby mieć z tym problem, gdybyś robił to masowo, czerpał z tego korzyści lub gdyby to groziło wizerunkowi marki, za to autor ma dodatkowo problem z powodu emocjonalnego stosunku, jakim darzy swoje postaci, bo o nie głównie jest batalia w przypadku fan fików.

Odnośnie kanonu - to autorka wyjaśniła wystarczająco. Sama już nie raz szukałam cytatu z Silmarillionu, którego nie ma, bo albo mi się coś ubzdurało, albo była to idea z fan fika. Różnica polega na tym, że do Silmarillionu powstało sporo bardzo dobrych fan fików, które przy sprzyjających okolicznościach mogłyby konkurować z oryginałem. Diana Gabaldon nie miała takiego szczęścia, trafiła na rzeczy słabe i na masę porno, które z jej twórczością łączyły tylko imiona postaci (co wydaje się być plagą większości fandomów). Co nie znaczy, że gdyby J.R.R. Tolkien miał wgląd w naszą twórczość, by się nie zdenerwował czy zniesmaczył nawet najlepszymi historiami, które nas zachwycają. W końcu oferował swoje dzieła innym umysłom, sercom i dłoniom, ale dla innych form przekazu - dla adaptacji teatralnych, dla muzyki czy sztuk wizualnych. Z tego co pamiętam nie ma w owym liście mowy o prozie. Tak jak zdenerwowała go próba pisania kontynuacji WP (dobrze przytaczam?), tak mógłby powiedzieć "nie" fan fikom. Ale w jego czasach nie było internetu, fan fiki doń nie dotarły i nigdy się nie dowiemy czy zdenerwował go taki pomysł sam w sobie, czy tylko ta konkretna kontynuacja jego dzieła. Mam nadzieję, że to drugie, bo naprawdę są wartościowe opowieści w fandomie tolkienowskim i mam nadzieję, że kiedyś powstanie z nimi oficjalna antologia w hołdzie profesorowi. Jak tylko TE pójdzie po rozum do głowy i zamiast walczyć z prądem zacznie z niego czerpać zyski.

Co do Diany, tu jest ciekawa wypowiedź, która nawiązuje do "dzieci" Martina:
Diana Gabaldon napisał(a):
Characters—good characters, “real” characters—derive their reality from the person who created them. They _are_ the person who created them, refracted through the lens of that writer’s experience, imagination, love, fear, and craft. Another writer seeking to duplicate that character might equal—or conceivably surpass--the craft; they can’t touch the essence.

When you mess with my stuff, you’re not messing with my characters—you’re messing with _me_.

http://kate-nepveu.livejournal.com/483239.html

Powyżej tego fragmentu jest mowa o czerpaniu inspiracji ze wszystkiego vs używaniu dokładnie opisanych, charakterystycznych postaci z czyjejś kreacji. To odnośnie Twojej uwagi o public domain. Wygląda na to, że opacznie zrozumiałeś jej słowa, oto cytat:
Diana Gabaldon napisał(a):
Returning to the more specific realm of writing, an active writer may, can, and does “borrow” things from everything they read—themes, imagery, emotions, settings, archetypes. I’ve undoubtedly been influenced, whether consciously or unconsciously, by everything I’ve ever read, from SEE DICK RUN to MOBY DICK.

(You’ll know Joseph Campbell of course, and his valuable analysis of myth. All our stories are to some extent based on our collective consciousness of myth, and the degree to which a story resonates with its audience is directly correlated to the degree to which that story is built with the elements of myth—the archetypes of our humanity.)

OK. To this point, the fan-fiction community and I are on the same page. However…

The thing is, though, that the central—the only truly vital part—of a story, and what makes it unique, is the character or characters. Everything else springs from that. In essence, a story _is_ its characters. Therefore, while all kinds of things in a piece of writing can flow throughout the collective consciousness and inspire new work—theme, style, form, setting, mythical archetype, ideas of any kind….a character is _not_ merely an idea. He or she is a real thing, and no less real for having no bodily presence. They do exist, even though they are embodied only in words.


Tutaj zaś jest krytyka do stanowiska DG i GRRM:
http://io9.com/5535558/is-fan-fiction-really-so-wrong
& http://nihilistic-kid.livejournal.com/1470621.html

To jest pięknie powiedziane:
Catherynne M. Valente napisał(a):
It is part of the human activity of storytelling to retell, misremember, breakup and tell backwards, peek into the crannies and tell the other stories (thank you Euripides), wonder what might have been, what could be, and tell the same stories over and over, but tell them slant. I feel that trying to destroy that impulse is not only hopeless but cruel. I love my characters and worlds no less than any other writer. They are, as has been said over and over, my children. But with every child there comes a time when they are grown and out in the world, free to smoke in alleys and consort with boys of poor reputation, get in trouble on their own and probably screw around a lot. And you have to let them go. My characters and worlds are not wholly mine in the spiritual sense, even if they are in a legal sense. Reading is an active sport, and we create books together, in the space between my words and your heart. I put those people into the world, into the sphere of collective imagination. How can I possibly begrduge others playing with them? The whole point of publishing them was for others to love them.

I believe in planet remix. In culture as a vibrant and changing thing. I do not believe fanfic violates that, but encourages it. Yes, much fanfic is bad. I've got news for you. Most published fiction is bad, too. Life goes on.

http://io9.com/5535558/is-fan-fiction-really-so-wrong


I odnośnie wspomnianej sprawy z fanfikiem dublującym pomysł Marion Zimmer Bradley, ponoć było całkiem odwrotnie, niż strona MZB twierdzi - to pisarka chciała wykorzystać pomysł z fan fika jako swój:
http://nihilistic-kid.livejournal.com/1470621.html?thread=20753821#t207 53821

Idźmy dalej. Trafiłam na drastyczniejszy przykład autorki, która się nie zgadza na fan fiki. Anne Rice napisała w 2000r.:
Cytat:
"I do not allow fan fiction. The characters are copyrighted. It upsets me terribly to even think about fan fiction with my characters. I advise my readers to write your own original stories with your own characters.

It is absolutely essential that you respect my wishes."

http://www.angelfire.com/rant/croatoan/

Nie wiem czy informacje przytoczone poniżej to prawda, czy też zostały przeinaczone przez poszkodowanych, ale najwyraźniej, po kilkuletnim, cichym przyzwoleniu na ff ze strony wydawnictwa w pewnym momencie prawnicy Anne Rice zaczęli sukcesywnie nie tylko zamykać strony z fan fikcją, ale i gnębić ludzi, którzy ją pisali Jestem przeciw
http://www.angelfire.com/rant/croatoan/

Słyszałam o podobnych działaniach w przeszłości ze strony prawników Anne McCaffrey, wymierzonych nie tylko w fan fiki, ale i wszelaką twórczość fanowską, przykładowo wiele portali nie akceptowało ilustracji inspirowanych twórczością McCaffrey. (Możliwe, że nadal jej nie akceptują.) Zmieniło się to w ostatnich latach, na stronie autorki była notka przyzwalająca, a ff i rpg królowały na zaprzyjaźnionych z nią forach. Anne odeszła w zeszłym roku, wytyczne odnośnie ff są nadal na jej stronie:
http://pernhome.com/aim/index.php?page_id=20

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5673
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 25-09-2012 22:13    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):
Podrasowane zdjęcie mercedesa to nie jest dobry przykład, twórcy fan fików w końcu nie robią zdjęć okładek książki, tylko piszą opowieść na nowo.

Ale wygląd danego samochodu jest autorstwa jakiegoś designera. Czyli wychodząc z logiki przedstawionej przez Dianę Gabaldon, jeżeli zrobię to co opisałem to designer powinien podać mnie do sądu.
Tylko tak na prawdę chodzi mi o coś troszkę innego, wydana książka wchodzi siłą rzeczy do domeny publicznej. Zaczyna żyć własnym niezależnym od autora życiem i w tym sensie porównanie do włamania jest chybione. Prawo autorskie miało w założeniu chronić przed nadużyciami. Przed nieuczciwymi wydawcami, przed nieuczciwa konkurencją autorską, przed czerpaniem przez innych zysków z nieswojego dzieła. Tak wiec czerpanie zysku jest tu kluczowe, stąd istnieje zasada fair use.
Przykładowo kiedy robię kopie dokumentów a archiwum, to o ile wolno mi cytować ten dokument, omawiać go, wstawiać do przypisu sygnaturę, to obrazu tego dokumentu, obrazu nie treści, nie wolno mi upowszechniać, gdyż właścicielem wizerunku jest dane archiwum i bez jego zgody nie mogę opublikować kopii dokumentu. Ale jest od tej zasady wyjątek, na zajęciach, studentom mogę ten wizerunek pokazywać czy nawet rozdawać. I to jest fair use, bo nie czerpię z tego zysku. Tymczasem wedle interpretacji Diany Gabaldon nawet tego nie wolno mi robić, bo intencje są nie istotne liczy się fakt.

Oczywiście dobry zwyczaj i kultura osobista wymaga szanować zdanie autora. Tylko to żądanie musi być racjonalne. Czy jeżeli GRRM powie, że nie życzy sobie by czytać jego książki po więcej niż 50 stron dziennie, to tez mam uwzględniać tę prośbę. Tak wiem to jest argument ad absurdum. Tylko gdzie leży granica absurdu.
Kiedyś na tym Forum i w Aiglosie Kasiopea kiedyś pisała, że uważa pisanie slashy tolkienowskich za niesmaczne, bo niezgodne z wizją i intencja autora. To wiele osób mówiło, no ale o co chodzi, przecież jest wolność twórcza, i jak komuś tak w duszy gra, to w sumie czemu nie.
To jak, szanujemy, czy nie zdanie autora?

I nie chodzi mi, o to by się spierać o granice i kto co i kiedy powiedział, tylko o zwrócenie uwagi, że kwestia nie jest taka prosta. I logiczna wydawałoby się argumentacja ma luki.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Nosterineth
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 10 Cze 2009
Wpisy: 33
Skąd: Łódź/Warszawa


Wysłany: 25-09-2012 22:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Michaelangelo, ja nie sugeruję, że tylko i wyłącznie brak dystansu do twórczości wywołuje negatywny stosunek do fanfików. Podrzuciłam po prostu do rozważenia kolejną koncepcję, bo kilka innych zawarła Tallis w pierwszym poście. Z przymrużeniem oka

Michaelangelo napisał(a) (zobacz wpis):
wiele fanfików mówi o czymś, co w tymże uniwersum nigdy nie miało, nie powinno mieć, lub nie mogłoby mieć miejsca.

Chyba nawet wszystkie o tym mówią. Bo skoro ich treść nie została uwzględniona przez autora tegoż uniwersum, to znaczy, że nic więcej ponad to, co napisano się nie działo (a zatem nie powinno i nie mogłoby mieć miejsca z tego tylko powodu, że go nie ma). Oczywiście można tu się kłócić o fanfiki, które rozszerzają coś, co w oryginale zostało ujęte jednym zdaniem. Fakt faktem - można taką lakonicznie opisaną scenę wyobrazić sobie jako bardziej rozbudowaną i zamiast prostego "X umarł" ujrzeć oczyma duszy heroiczną walkę o życie, ciężką chorobę i wzniosłe słowa pana X na chwilę przed wyzionięciem ducha. Ale nie zmienia to faktu, że na kartach powieści takich zdarzeń nie ma, X umiera i tyle. Z przymrużeniem oka


Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):
Jeszcze przytoczę zdanie na ten temat jednej znanej mi osoby - z pamięci - "to ja znam te postaci, stworzyłam je, wiem ile i jakie informacje o nich chcę światu przekazać, a co zachować w tajemnicy".

Ja tylko nie do końca rozumiem po co ukrywać jakieś informacje o swoich postaciach... hmmmm... Skoro występują one w powieści, to znaczy, że autor chce, by czytelnicy tych bohaterów poznali. I polubili, przynajmniej niektórych, bo to znaczy, że książka im się podoba, a poniekąd chyba o to właśnie chodzi w pisaniu innym niż do szuflady. Jeśli więc zakładam, że stworzony przeze mnie bohater ma czarne włosy, ale nie zasygnalizuję tego w powieści, to znaczy, że przyzwalam na to, aby odbiorcy wyobrazili go sobie jako blondyna, rudzielca czy nawet farbowanego na żarówiasty róż. A jeśli upieram się przy mojej - autora - wersji, to nie widzę sensu w zatajaniu tej informacji. Jak i jakiejkolwiek innej. Chyba że jest to celowe - tworzę postać, niewiele mówię o jej przeszłości, bo zamierzam ten wątek rozwinąć w kolejnym utworze czy rozdziale i owszem, pozostaje to tajemnicą, ale tylko tymczasowo, z konkretnego powodu. Nie docelowo.
Nie za bardzo widzę sens w kreowaniu postaci i ujawnianiu tylko części jej osobowości, historii czy czegokolwiek innego, "bo tak". Nie wiem, może jestem dziwna, ale ja tam bym wolała przedstawić swoich bohaterów jak najpełniej, zgodnie z moją wizją właśnie po to, żeby wbić te wizje do głowy czytelnikom i ograniczyć przeinaczanie pewnych faktów w fanfikach. Wizja autora nigdy nie będzie się w 100% pokrywała z wizją czytelnika, ale można się postarać, by były one możliwie podobne. I nie za bardzo rozumiem z jakiej racji pozbawiać czytelnika przyjemności poznania bohatera jak najlepiej się da - takiego, jakim został stworzony przez autora.

_________________
“Nigdy do niczego nie dojdziesz, jeśli będzie przerażała cię wielkość problemu.”David Gemmell

Uprzejmie informuję, że nie wszystkie istniejące w sieci konta o nazwie Nosterineth należą do mnie. Mało kreatywnego podszywacza pozdrawiam.
Powrót do góry
 
 
Celebrían
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 20 Mar 2003
Wpisy: 298
Skąd: Lothlorien (Edinburgh)


Wysłany: 25-09-2012 22:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nosterineth napisał(a) (zobacz wpis):

Nie za bardzo widzę sens w kreowaniu postaci i ujawnianiu tylko części jej osobowości, historii czy czegokolwiek innego, "bo tak". Nie wiem, może jestem dziwna, ale ja tam bym wolała przedstawić swoich bohaterów jak najpełniej, zgodnie z moją wizją właśnie po to, żeby wbić te wizje do głowy czytelnikom i ograniczyć przeinaczanie pewnych faktów w fanfikach. Wizja autora nigdy nie będzie się w 100% pokrywała z wizją czytelnika, ale można się postarać, by były one możliwie podobne. I nie za bardzo rozumiem z jakiej racji pozbawiać czytelnika przyjemności poznania bohatera jak najlepiej się da - takiego, jakim został stworzony przez autora.


Bo nie zawsze wszystko da się upchnąć w książce? Dobra książka niekoniecznie musi opisywać każdą cechę bohatera, szczególnie jeśli to nic, a nic nie wnosi do fabuły czy świata przedstawionego. Po co nam wiedzieć, że Boromir zawsze nosi przy sobie sztylet, jeśli nigdy w książce go nie użyje, ani nie ma innego powodu (jak np. sentyment) by go nosić, a autor daje nam tę informację li i tylko dlatego, bo tak sobie Boromira wyobraził?

Co do fanfików - po części rozumiem. Mnóstwo marnych opowiadań pałęta się po sieci, gdzie tylko imiona są takie same (jak już ktoś tu pisał), a z biednymi bohaterami robi się co chce. Z drugiej strony sama lubię czytać fanfiction, bo zdarzają się naprawdę dobre, jak Syn Gondoru.

_________________
"Then Felagund upon the head
of Orodreth set it: "Brother mine,
till I return this crown is thine."
Then Celegorm no more would stay,
and Curufin smiled and turned away."
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 25-09-2012 23:06    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Tymczasem wedle interpretacji Diany Gabaldon nawet tego nie wolno mi robić, bo intencje są nie istotne liczy się fakt.


I w ten sposób wrócimy chyba do prawa na poziomie V - VI w. gdzie u Gotów liczył się wlasnie sam fakt np. zranienia a nie intencje. Nie znali okoliczności czynu, nie odróżniali umyślnego czynu od wypadku. A zatem nie znano rozróżnienia między umyślnym zabiciem gościa siekierką a zabiciem gościa siekierką w sytuacji, gdy oważ siekierka ześlizgnęła się na lodzie, odskoczyła podczas pracy nad pniem i wraz z drzazgami poraniła delikwenta. Niektórzy chcą do absurdu sprowadzić prawa kontaktu między nadawcą a odbiorcą, zwlaszcza, gdy nadawca ma ze swej natury zwykle jakby wyższą pozycję procesową. I dlatego nadawcy się wydaje, że gdy ma wyższą pozycję to może przeginać, odbierając prawa wszelkie innym ludziom. Prawo autorskie to taki wrzód na prawie, który może to prawo cofnąć o 1k lat do tyłu. Nie liczą się intencje ani okoliczności lecz sam fakt użycia czegoś. W dodatku sam fakt użycia "czyjejś własności" będzie czesto przez nadawcę dzieła interpretowany jako użycie ze złą intencją. Choć nie zawsze jest to prawda.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3807
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 25-09-2012 23:57    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

MLu, rozumiem o co Ci chodzi, ale ich postulaty nie są tak absurdalne, jak Twój ostatni przykład. Natomiast Tolkien nigdy nie wypowiedział się n.t. slashu, nie wiemy co by o tym sądził, możemy tego tylko domniemywać na podstawie naszych wyobrażeń o nim. To nie to samo, co wyraźny komunikat ze strony autora, że nie życzy sobie pornografii z wykreowanymi przezeń postaciami (stanowisko Rowling, McCaffrey). Prędzej jak pisałam można wydedukować, że jakikolwiek tekst pisany na podstawie jego książek jest niedopuszczalny, zaś inne sztuki inspirowane i adaptacje - tak. Ale to też tylko i wyłącznie przypuszczenie.

A co do tuningowanego mercedesa, jakbym wykrakała - ponoć UE chce zabronić dopuszczania do ruchu tuningowanych aut, aczkolwiek pewnie z innych przyczyn:
http://www.infotuba.pl/styl_zycia/motoryzacja/unia_europejska_zabroni_t uningu__a19154.xml

Nosterineth napisał(a) (zobacz wpis):
Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):
Jeszcze przytoczę zdanie na ten temat jednej znanej mi osoby - z pamięci - "to ja znam te postaci, stworzyłam je, wiem ile i jakie informacje o nich chcę światu przekazać, a co zachować w tajemnicy".

Ja tylko nie do końca rozumiem po co ukrywać jakieś informacje o swoich postaciach... hmmmm...

Najwyraźniej niejasno to napisałam - autor przedstawia dokładnie takie informacje, jakie chce, by czytelnik poznał. Porządny autor wie więcej o postaci, niż to co opisuje na kartach powieści. Wyobraża ją sobie w różnych sytuacjach, by nabrała kształtu, kolorów, nie była papierowa. Zwyczajnie by ją poznać, a potem pokazać na kartach powieści. Tak, jak szkicuje się, studiuje twarz by zrobić portret. Ale to nie znaczy, że musi teraz wszystko, co się dowiedział o swoim bohaterze napisać w książce, skoro to nie ma związku z jej treścią. To jak opisywanie innym kogoś, kogo znamy. Nie zawsze mówimy znajomym wszystko o swoich przyjaciołach, a tylko to, co o nich powinni wiedzieć, co jest im potrzebne, co ich dotyczy. To raz. Dwa pewnych rzeczy mamy się domyślić, a nie mieć dane kawa na ławę. Ale nie o to tu chodziło, a o dopowiadanie tych brakujących informacji wbrew woli autora przez twórców fan fików. Prawdziwe (dobrze wydedukowane/odgadnięte) czy nie są czymś, czego autor nie zamierzał nam przekazywać. Innymi słowy Nowak, wbrew woli Kowalskiego opowiada nam sekrety albo niestworzone rzeczy o siostrze Kowalskiego. Gdyby Kowalski chciał, to sam by nam o tym powiedział.

Szukałam tej wypowiedzi, by przytoczyć oryginał, ale to było kilka lat temu i najwyraźniej nie mam już naszej rozmowy. Co ciekawe, autorka wypowiedzi pisze własne powieści (oryginalne), ale zareagowała tak gwałtownie właśnie po tym, jak przypadkiem trafiła na porno-fanfiki tolkienowskie. Nie wiem czy wg niej pisanie fan fików w ogóle jest złe, czy właśnie samo wykorzystywanie znanych postaci do pornografii.

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Twórczość fanowska Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Temat: Autorzy, którzy nie chcą pisania fanfików do swoich tekstów (Strona 2 z 3)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.