Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Ktoś musi ciągnąć dalej zaczęty wątek." Bilbo, Władca Pierścieni


Temat: Martin i Tolkien niezbyt smacznie porównany (Strona 2 z 4)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sędziwojka
Lady of Casterly Rock


Dołączył(a): 23 Gru 2007
Wpisy: 1060
Skąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus
Nieobecny(a): Far away. In the Halls of Mandos.

Wysłany: 28-08-2012 17:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jeśli chodzi o naszkicowanie świata przedstawionego (nazewnictwo, języki etc.), to Martinowi jednak daleko do Tolkiena, co zresztą sam wyżej przyznaje. Natomiast intrygi i dyplomacja są znacznie barwniej przedstawione niż u Tolkiena. Tak można by ciągnąć tę licytację bez końca i niczemu by ona nie służyła.
Do sagi Martina podchodziłam z dużym dystansem, GoT mnie nużyła, ale reszta tomów mnie wciągnęła (zwłaszcza najlepszy, Nawałnica mieczy). Gdyby całość sagi była krótsza i mniej rozwleczona (5 tomów spokojnie dałoby się zmieścić w 4), wrzuciłabym ją do listy ukochanych książek (obok wybranych pozycji Sapkowskiego, Gaimana, Tolkiena, Zelaznego i innych autorów).

Cytat:
Sami bohaterowie książki są jej kolejnym ogromnym atutem. Nie ma tu jednowymiarowych karykatur w których autentyczność nikt nie wierzy.
Mam wrażenie, że autorowi recenzji chodziło nie tyle o karykaturalność, co "papierowość' i schematyczność postaci.
A skoro o karykaturach mowa, to chyba lepszy przykład znajdzie się u Martina, a na imię mu Tyrion Lannister. Nie mogę powiedzieć, że to jednowymiarowa postać (wręcz przeciwnie), ale mam wrażenie, że Martin zsyła na niego same nieszcześcia i upodlenia (nie dość, że biedak jest karlem, to jeszcze ucięto mu nos etc.), sprowadzając go dosłownie i w przenośni do roli błazna, jakich pelno było na dawnych dworach.

M.L. napisał(a):
Szczerze pod tym względem rzeczywista i niekoloryzowana biografia Roberta Guiscarda i całej rodziny de Hauteville przebija Martina i innych pisarzy tego typu fantasy z dużym naddatkiem.
W jakim sensie przebija? Pod względem 'bogactwa' wydarzeń w jego życiu? Z przymrużeniem oka
Bo raczej nie chodzi o kunszt literacki czy budowanie napięcia.
Osobiście nie powiedziałabym, że życiorys Roberta przewyższa asoiaf, lecz że jest porównywalny z nią. Po co od razu deprecjonować Martina? Język
W końcu Martin, jak sam kiedyś wspomniał, przy pisaniu korzystał ze źródeł historycznych, mógł więc nawet sięgnąć do Aleksjady Anny Komneny i poczytać o wyczynach krzyżowców z punktu widzenia Bizancjum.
A poza tym zgadzam się, że niektóre ze źródeł historycznych czy naukowych opracowań mogą być równie ciekawe i sprawiają wiele radochy podczas czytania.
Czytając sagę Martina rzeczywiście mam wrażenie, jakbym czytała książkę quasi- historyczną albo tekst źródłowy z danej epoki. System wasalny, heraldyka oraz intrygi przypominają naszą dawną średniowieczną (ew. nowożytną) przeszłość. Obraz psuje mi tylko magia, która zupełnie nie pasuje mi do konwencji ksiązki (nawet jeśli to fantasy).

Btw, od Guiscarda znacznie bardziej wolę jego syna, Boemunda z Tarentu. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Cytat:
Dipping into the fat red paperback during my bus ride home, I began to wonder if I had not made a mistake. Fellowship did not seem like proper heroic fantasy at all. What the hell was all this stuff about pipe-weed? Robert E. Howard's stories usually opened with a giant serpent slithering by or an axe cleaving someone's head in two. Tolkien opened with a birthday party. And these hobbits with their hairy feet and love of 'taters seemed to have escaped from a Peter Rabbit book. Conan would hack a bloody path right through the Shire, end to end, I remember thinking. Where are the gigantic melancholies and the gigantic mirths?
Yet I kept on reading. I almost gave up at Tom Bombadil, when people started going 'Hey! Come derry do! Tom Bombadillo!' Things got more interstying in the barrow downs, though, and even more so in Bree, where Strider strode onto scene. By the time we got to Weathertop, Tolkien had me. "Gil-galad was an elven kind,' Sam Gamgee recited, 'of him the harpers sadly sing." A chill went through me, such as Conan and Kull had never evoked. (...)
When finished The Fellowship of the Ring, it was the obnly volume out in paperback. I had to wait for Ace to bring out The Two Towers, and again for The Return of the King. (...) The moment I got my hands on the next volume I put everything else aside so I could read it ... but halfway through The Return of the King, I slowed down. Onbly few hundred pages remained, and once they were done, I would never be able to read Lord of the Rings for the first time again. As much as I wanted to know how it all came out, I did not want the experience to be over.
That was how fiercely I loved those books, as a reader.
As a writer, however, I was seriously daunted by Tolkien. When I read Robert E. Howard, I would think, Some day I may be able to write as well as him. When I read Lin Carter of John Jakes, I would think, I can write better stuff than this right now. But when I read Tolkien, I despaired. I will never be able to do what he's done, I would think. I will never be able to come close. Though I would write fantasy in the years to come, most of it remained closer in tone to Howard than to Tolkien. One does not presume to tread upon the master's heels.
Ten cytat mi coś przypomniał.
Może jednak Martin wbrew swoim obiekcjom zdołał dosięgnąć ideału Tolkiena. Podróż Daenerys oraz rozdziały 'wstępne' GoT nudziły mnie tak samo jak wywody o fajkowym zielu oraz wędrówka Froda z Samem do i przez Mordor. Jestem rozwalony

_________________
And who are you
The proud Lord said
That I should bow so low (…)
And so he spoke, that lord of Castamere,
But now the rains weep o'er his hall, with no one there to hear.

Deviantart | Herbaciane zapiski | Tumblr
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5710
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 29-08-2012 11:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Myślę, że nie chodzi o licytację, a przynajmniej mi nie chodzi. Sam Martin kiedyś napisał, że jeżeli po 50 latach jego książki będą ciągle popularne, to wtedy będzie można mowić o porównaniach. Przy całej rozległości dzieła Martina, jest ono zupełnie inne i o czym innym mówi. Innym aspektom świata przedstawionego poświęca on swoją uwagę. Wyrósł z Howarda, ale poszedł inna drogą niż Tolkien. U Tolkiena w jakimś sensie bohaterem jest świat, u Martina ludzie, jednostki rzucone w wir wydarzeń. Stąd porównania są nieco bez sensu. Obaj są dziećmi swoich epok i to widać w obu książkach. Do Marina przyciąga nas odbicie naszego świata, odbicie w którym możemy się przejrzeć i zadać pytania, czy współczesne prawdy są prawdziwe: Czy prawda zawsze leży po środku? Czy kompromis zawsze jest najlepszym wyjściem? Czy do konsensusu trzeba dążyć za wszelką cenę? czy życie z dnia nadzień bez refleksji nad przeszłością i możliwa przyszłością ma sens? I wiele innych.
Do Tolkiena przyciąga nas tęsknota, za światem wartości, gdzie mają one znaczenie. Gdzie król jest sługa swych poddanych, gdzie szacunkiem otacza sie nawet najsłabszych, gdzie prawo służy sprawiedliwości, a władza nie przekracza swoich uprawnień. A w imię nawet najbardziej szczytnego celu nie sięgamy po złe narzędzia.

Co do Guiscarda i jego syna Boemunda, to de gustibus. Ale mi chodziło o to, że oto zwykły rycerza wlaściwie wojownik z Normandii, jeden z mlodszych braci d'Hauteville dochodzi do pozycji najpotężniejszego władcy w Italii. Nieobce jest mu bratobójstwo, dzieciobójstwo i okrucieństwo. Gwałt i zniszczenie to jego narzędzia, tak samo jak tolerancja i umiejętność porozumienia się z każdym. To człowiek, który więzi papieża by przed nim uklęknąc, wypędza cesarza Henryka IV z Rzymu. Po czym łupi go bezlitośnie (Rzym nie cesarza Język). Walczy z Arabami ale i ich podziwia. Zwycięża Bizancjum, znajdziemy w nim wszystko, wielkoduszność i okrucieństwo, przemoc i zdolność do budowy na ruinach, brak skrupułów i religijność, bitewną odwagę i podstępność. To Jaime Lannister, Robert Berethon, Tywin Lanister i Rhaegar Targaryen w jednym. Na pewno natomiast nie jest Nedem Starkiem. Uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 18-04-2013 01:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A ja powiem troche przewrotnie, że w jednym aspekcie - odtworzenia politycznych intryg - to oczywiscie Martin jest bardziej realistyczny od Tolkiena, i ciekawszy, ale w innym to Tolkien jest bardziej realistyczny od Martina.
Teraz wszyscy pewnie sie na mnie rzucą, że cooo??
Ano tak Uśmiech
Martin pokazuje głównie złe aspekty osób, pokazuje że wygrywają głównie ci, którzy są mniej czy bardziej źli, postacie pozytywniejsze bo nawet nie bardzo pozytywne albo są dziećmi, które mają niewiele do powiedzenia w akcji książki (młodsze dzieci Cersei), albo zostaną sponiewierane przez politykę i wojnę i w końcu staną się takie same jak reszta (sądze że może tak byc z Aryą i Sansą), albo jesli są dorosłymi to są martwe po 5 minutach (np. Syrio, którego uwielbiałam).
Tolkien pokazuje spektrum od skrajnego zła do skrajnego dobra i coś pomiędzy, jakąś normalność pomiędzy.
Dlatego Martin jest w tym sensie dużo bardziej wydumany od Tolkiena. Pokazuje on bowiem tylko politykę i wojnę wśród lordów a zwykłego życia, zwykłych, dobrych ludzi nie. Pokazuje tylko walkę i bitwy a opisy piękna, przyrody czy sztuki są u niego takie do zapomnienia (te z Tolkiena bywają niezapomniane) albo nie ma ich wcale. Zadnego zachodu słońca ani kwiatów ani innych spraw tego typu nie pamietam z Martina.
Realistyczne jest pokazanie dużej dawki zła ale nierealistyczne jest pokazanie tylko zła - pewnie przez 90% czasu. Tolkien pokazuje dobro i zło, Martin tylko zło, a więc Martin jest nierealistyczny. Imo mógłby dać opis jakiegoś miłego krajobrazu czy miejsca ot, tak, aby pokazać że świat nie jest jedynie pobojowiskiem. Nawet w najgorszym okresie ciemnego sredniowiecza było wiele piekna - tak jak zawsze zachody słońca, lasy, góry, księgi, obrazy i budowle mogły przywabic wzrok. Tego jest u Martina za mało, dlatego pod tym względem wydaje mi sie nierealistyczny. Raz czy dwa pokazał jakiś piękny pałac ale te jego opisy piekna są takie, że łatwo sie je zapomina a pamieta opisy rzezi, tortur i zboczenia. Co prawda u Martina ciekawią mnie dworskie intrygi i nigdy za dobrze nie umiem rozeznać kto z kim spiskuje - za tępa jestem na to Uśmiech ale poza intrygami i spiskami lubię też żeby pokazał troche zwykłego miłego życia - zwlaszcza tego "pod schodami" wsród służby i plebsu. Bo za bardzo skupia sie na lordach i ich wojnach itp. To mi sie podoba w fanfikach, że poza przygodami albo wojną, albo pokazaniem realistyczniej zła, jest tam sporo okazji do zwiedzania pałacow od tej codziennej strony, gdy postacie spotykają zwykłych obywateli Gondoru, Rohanu, czy Rivendell zajetych swoimi sprawami. To mi sie podoba.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 23-05-2013 17:54    Temat wpisu: Re: Martin i Tolkien niezbyt smacznie porównany Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jestem rozwalony
To jest moja recenzja sprzed 11 lat. Sam jeszcze przed chwilą nie wiedziałem, że ta stronka nadal wisi w sieci, dzięki za informację Uśmiech I dezinformację też, bo poznęcaliście się tu nade mną okrutnie, acz niesprawiedliwie.
eMeLu, ja w tym tekściku ani przez chwilę nie porównywałem Tolkiena i GRRM. Weźmy to nieszczęsne zdanie, które posłużyło Ci za pretekst do budowania szafotu i umieśćmy je w kontekście:

Cytat:
Po pierwsze, cykl łamie schemat konfliktu światło-mrok niepodzielnie panujący w fantasy od czasów Tolkiena.


No tak, na pierwszy rzut oka wygląda to tak, że niedobry Watcher przynajmniej pośrednio atakuje JRRT za manicheizm świata przedstawionego. Tyle, że nie.

Cytat:
Cykl jest prawdziwym łowcą nagród, choć przyznać trzeba że nie zawsze polowanie jest udane. Obiektem tego polowania stały się między innymi dwie najbardziej prestiżowe nagrody fantastyki, Hugo i Nebula. Do Nebuli nominowany był dwukrotnie, dwukrotnie przegrał (1997, 2000). W 2001 roku „Zamieć Mieczy" nominowana została do Hugo, ale o zgrozo przegrała z Harrym Potterem... Niejako w charakterze nagrody pocieszenia w 1997 roku Hugo otrzymało opowiadanie „Blood of the Dragon". Inną ważną nagrodę przyznał „Starciu królów" Locus (a właściwie jego czytelnicy) w 1999 roku. Wreszcie prestiżowy www.sfsite.com przyznał „Zamieci mieczy" tytuł najlepszej powieści fantasy 2000 roku.
Co jest źródłem sukcesów powieści? Dlaczego dostępna jest już w 15 językach, w tym w esperanto? Odpowiedź jest wielowymiarowa.


Te zdania pojawiają się w tym tekściku wcześniej. Naprawdę nie widać teraz intecji tego obrazoburczego zdania? Wyłożę ją: Martin osiągnął sukces, gdyż nie napisał plagiatu JRRT. Napisał fantasy inaczej. Wzbudził tym zainteresowanie i krytyków i czytelników znudzonych koszmarnym korowodem naśladowców LotR. No gdzie tam jest jakakolwiek wobec literatury Tolkiena negatywna kwestia? Obok jest link do "Relikwiarza", polecam sprawdzić, co tam kiedyś umieściłem Uśmiech

Dobra, drugi front:

Geirve napisał(a) (zobacz wpis):
M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

Oto czytamy:
Cytat:
Po pierwsze, cykl łamie schemat konfliktu światło-mrok niepodzielnie panujący w fantasy od czasów Tolkiena.



Pomijając kwestię Tolkiena - lepiej nic nie pisać, niż napisać, i obnażyć kompletną ignorancję i nieoczytanie. Konflikt światło-mrok niepodzielnie panujący w fantasy? Recenzent nigdy nie słyszał o Stephenie Donaldsonie? Michaelu Moorcocku? Kurcie Wagnerze? A przynajmniej o Terrym Pratchecie to by mógł...


Ekhm. Tym razem poleciłbym przeczytać z kolei zdania następne. Pozwolę je sobie przytoczyć Uśmiech

Cytat:
Jest to więc swego rodzaju „odbrązowiona fantasy", zabieg stosowany już wcześniej przez np. Wagnera czy Cooka (u nas Sapkowskiego i Kresa) - żaden z nich jednak nie był w tym tak konsekwentny jak GRRM. W „Pieśni Lodu i Ognia" pozytywni bohaterowie są pełni słabości i potrafią ni stąd ni zowąd zginąć pośrodku powieści (zgroza). Bohaterowie potencjalnie negatywni są często od swych adwersarzy mądrzejsi, inteligentniejsi i, co konwencję łamie już całkowicie, nieobce im są szlachetne porywy serca i kodeks honorowy. Książka szokuje też swobodnym podejściem do języka (wulgaryzmy których Sapek by się nie powstydził) i obyczajowości: z czytanych przeze mnie książek fantasy chyba tylko „Gloriana" Moorcocka może poszczycić się dokładniejszym opisem seksualności bohaterów.


Jestem rozwalony

Żeby nie było, niepotrzebnie użyłem słowa "niepodzielnie", bez niego zdanie wyrażałoby pełniej moją intencję. Wstawiłem je, gdyż pomimo tych wszystkich Moorcocków, Wagnerów, Donaldsonów i Cooków, w powszechnym oglądzie okresu premartinowskiego fantasy kojarzone było albo z "archetypem" tolkienowskim albo howardowskim (o którym w sumie pisząc to zapomniałem). GRRM sprawił, że do mainstreamu dotarło iż fantasy może być inne. Disclaimer: INNE. Nie "gorsze" lub "lepsze". Inne.

Że też nie zauważyłem tego wrednego ataku wcześniej Pserwa

_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5710
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 23-05-2013 20:00    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No ficisz, nawet nie domyślałem się, że to możesz być ty. Teraz wiem, jak\ie były Twoje intencje, ale ty wiesz, że one z tamtego tekstu wcale tak bardzo nie wynikają.
Martin przełamuje schematy, to prawda, tyle, ze wcale nie jest pierwszy. Bo jak ocenić hrabiego Hasimira Fenriga z Diuny, czy Leto nie jest w swym honorowym podejściu głupi, czy baron Harkonnen nie może zachwycić inteligencją i czy u Feytha Rauthy nie widać potencjału do szlachetnych porywów.
Ale nawet u Tolkiena, kiedy wyjdziemy poza WP, to jak ocenić postaci takie jak Turin, Hurin czy Morwena. Jaki jest Thingol, co powiedzieć o synach Feanora. Uśmiech

Może mój atak jest wredny, ale wynika, że kilkukrotnie spotykałem się z konwencją wychwalania Martina przy jednoczesnym deprecjonowaniu Tolkiena. Przerysowąłem pewne kwestie by uwypuklić czemu takie podejście jest w gruncie rzeczy bez sensu i deprecjonuje także Martina.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 23-05-2013 20:16    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Diunę to jednak traktuję jako sf. A sf zawsze miało łatwiej z recenzentami, nigdy nie było postrzegane jako kopiowanie jednego-dwóch pomysłów.
Powtarzam, w tym tekście nie ma ani słowa o wadach literatury Tolkiena. Znajdź mi je, a spróbuję znaleźć hasła do hosta Republiki.pl i wysadzę tę martwą stronę w powietrze Uśmiech No przecież nawet podpisywałem się tam jako Feanor, no musiałbym mieć jakieś kłopoty osobowościowe, gdybym miał coś takiego na myśli. Sam zresztą napisałeś, że nie wiesz czy nie jesteś przewrażliwiony przypisując te "karykaturalne postacie" JRRT. Cała myśl tego tekściku jest taka, że choć wielu próbowało (Geirve w świętym oburzeniu nawet nie zauważyła, że miota we mnie nazwiskami, które z jednym wyjątkiem tam są), to jednak Martin zrobił to na tyle udatnie iż przekonał świat, że fantasy można pisać nie kopiując pomysłów Tolkiena. No czy to jest atak na Tolkiena? Chyba trochę syndrom oblężonej twierdzy przez Ciebie przemówił Uśmiech Mam wrażenie, że za często nasłuchałeś się niemądrych wypowiedzi o tym, jak to "Sapkowski jest dojrzalszą literaturą" czy innych wymysłów fundamentalistów spod znaku jakiejś nowej gwiazdy fantasy. No nie każdy jednak tekst musi się w taki dialog wpisywać (fani GRRM zmagają się jeszcze częściej z porównaniami z pisarstwem Stevena Eriksona, tam dopiero odchodzą flejmy Złośliwy uśmiech ).

_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5710
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 23-05-2013 20:49    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Możeliwe, że moja wypowiedź była przejawem syndromu oblężonej twierdzy. Wcale nie będę temu przeczył. Wynika to jednak z tego, że po tylu latach zajmowania się Tolkienem, widzę, że jest to o wiele bogatsza literatura niż by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać.
Tolkien jest dzieckiem swoich czasów, w związku z tym pewnych rzeczy nie będzie, w tym opisów zbliżeń seksualnych. To jednak nie znaczy, że tworzy postaci czarno-białe, to jednak stereotyp, który ma pewne uzasadnienie, jeżeli spojrzymy na Władcę, już mniejsze w przypadku Hobbita (vide Thorin), a którego niemal nie ma w tekstach składających się na Silmarillion.
Marit oczywiście pokazuje, że można tworzyć fantasy w oderwaniu od Tolkiena, ale przed nim pokazała to Le Guin, a sam Martin przyznaje się jednak do inspiracji Howardem. I tu pytanie czy to howardowska fantasy? w Jakimś sensie tak choć znacznie bardziej dojrzała i wyrafinowana.
I na koniec, nie nie pokazujesz wprost wad twórczości Tolkiena, ale konstruując tekst tak nie inaczej wywołujesz takie wrażenie, ajk widać niezamierzone,a le jednak.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 23-05-2013 21:22    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja wiem, że niejednoznaczne moralnie postacie tworzyli już inni. Kane Nieśmiertelny Wagnera, Covenant Niedowiarek, chłopcy z Czarnej Kompanii Cooka, u Zimmer Bradley nie mamy jednoznaczności... To, co jest jak na fantasy względnie nowe (chyba), to przedstawienie tak bardzo amoralnej wersji procesu dziejowego. Tu ten proces nie działa na prostej zasadzie "dobro zwycięża" względnie "zło zwycięża, bo jest bezwzględniejsze". Tutaj działa chaos, bohaterowie poruszają się w krwawych ruchach Browna. Wygrywają dobrzy, wygrywają źli, wygrywają przebiegli... a czasem nawet wygrywają prostolinijni. Szlachetne działanie potrafi mieć tu katastrofalne skutki, co dodaje postawom Neda posmaku tragizmu rodem z antyku. To jest chyba ta nowość PLiO która sprawiła, że również wartościowe i niejednoznaczne Ziemiomorze istnieje na obrzeżach świadomości mainstreamu (zrobiono też co prawda serial, ale tak tragiczny że więcej on złego niż dobrego cyklowi uczynił), podobnie jak inne wymieniane tu przykłady. Ale to oczywiście nie znaczy, że wchodzę tu w jakąś polemikę z literaturą JRRT. Ona zwyciężyła próbę czasu, czy Martin nie stanie się jednak efemerydą, czas dopiero pokaże.
_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Temat: Martin i Tolkien niezbyt smacznie porównany (Strona 2 z 4)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.