Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Tuor stanął na szczycie skały i rozłożył szeroko ramiona. Jego serce wypełniła ogromna tęsknota, powiadają, że był on pierwszym z Ludzi, który dotarł do Wielkiego Morza i nikt, poza samymi Eldarami nie czuł na widok jego fal głębszej tęsknoty." , Niedokończone Opowieści


Temat: Przyjaźń w legendarium, przyjaźń w czasach Tolkiena (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Miriel
Powiernik Pierścienia


Dołączył(a): 10 Paź 2006
Wpisy: 986
Skąd: Vinyamar
Nieobecny(a): ...the waves are washing over half forgotten memory...

Wysłany: 15-10-2009 14:41    Temat wpisu: Przyjaźń w legendarium, przyjaźń w czasach Tolkiena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Trochę się obawiam tego tematu, bo nie chciałabym żeby zrobił się z tego jakiś kucykowy offtop, a nie znalazłam jakiegoś pasującego już istniejącego tematu. Nie chciałam też pisać w temacie o slashu, bo nie chodzi mi o dyskusję dotyczącą ff i nie chodzi mi o pisanie o przyjaźni w tym kontekście. Ale tylko tak się zastanawiałam ostatnio, że - o czym już były posty - my teraz jakoś chyba inaczej rozumiemy to, czym jest przyjaźń. Inaczej niż rozumiał to Tolkien. Czy tęsknimy do tej przyjaźni opisanej we Władcy Pierścieni? A może jest ona już tak daleka od naszej mentalności, że bierzemy ją tylko za jakąś heroiczną literacką figurę, jako pewien element przynależny do bohaterskiej opowieści, a nie dosłownie. Zastanowiło mnie to, jak przyjaźń postrzegał Tolkien - i czy to, jak ją opisywał, to była taka przyjaźń, jaką znał, czy jakiej pragnął, czy to może jakaś tylko wymyślona, jaką sobie wyobrażał, że mogła istnieć w Śródziemiu?
A zastanowiła mnie taka ewolucja postrzegania i wyrażania przyjaźni - widoczna przynajmniej dla mnie przez porównanie XIX wieku i czasów obecnych. Np. zamyśliłam się nad listami Fryderyka Chopina do swoich przyjaciół Uśmiech , czyli z pierwszej połowy XiX wieku.
Mogę dać takie przykładowe fragmenty listów, i muszę przyznać, że zaskoczył mnie ich poziom emocjonalny.
Cytat:
Moje Kochanie, muszę Cię gwałtem widzieć dziś – choć w nocy, o 12 albo 1. Nie bój się żadnych ambarasów dla Ciebie, Kochanie. Wiesz, że umiem zawsze cenić Twoje serce. Idzie tu o poradę dla mnie. Twój Ch.

Z listu do Wojciecha Grzymały.

Cytat:
Moje najdroższe Życie. Brak mi tu ciebie tego lata bardzo było. Z tobą byłbym mógł wiele się napłakać. [...] Kochaj mnie jak ja Ciebie, chociaż ja niewart tyle co Ty.

Z listu do Stefana Witwickiego

_________________
noldorski blog
japoński blog
filmowy blog
Powrót do góry
 
 
Riand
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 06 Lis 2004
Wpisy: 62
Skąd: Gildia Magii


Wysłany: 15-10-2009 16:39    Temat wpisu: Re: Przyjaźń w legendarium, przyjaźń w czasach Tolkiena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Miriel napisał(a) (zobacz wpis):
Ale tylko tak się zastanawiałam ostatnio, że - o czym już były posty - my teraz jakoś chyba inaczej rozumiemy to, czym jest przyjaźń.


Zapewne masz rację. Jak obserwuję ludzi dookoła mnie, to wielu z nich nazywa przyjaciółmi osoby, z którymi spotyka się na imprezy, pije alkohol i ogólnie dobrze się bawi. Jednakże, gdy tylko taka osoba, z różnych przyczyn wypada z "imprezowego obiegu", to jest już zapominana. Dotyczy to naprawdę wielu mi osób, które po prostu pomyliły pojęcie przyjaciel z pojęciem dobry znajomy.

Cytat:
Inaczej niż rozumiał to Tolkien. Czy tęsknimy do tej przyjaźni opisanej we Władcy Pierścieni? A może jest ona już tak daleka od naszej mentalności, że bierzemy ją tylko za jakąś heroiczną literacką figurę, jako pewien element przynależny do bohaterskiej opowieści, a nie dosłownie.


Oczywiście, że tęsknimy do przyjaźni opisanej we Władcy- tak jak tęsknimy za całą tą dawką szlachetności, odwagi i zdolności do poświęceń, która jest w tej książce na porządku dziennym, a której tak brakuje nam dzisiaj. Z pewnością mają też na to wpływ nasze czasy, w których - powiem pompatycznie- nie ma gdzie tych naszych serc porządnie hartować Uśmiech

Z drugiej strony, że prawdziwej przyjaźni brakuje, to nie znaczy, iż jej nie ma. Mój ojciec opowiadał mi, że jak był ze swoim przyjacielem na trasie ( kiedyś wiele podróżował), to przez jakiś wypadek nie był w stanie chodzić i do dziś nie wie jakim cudem jego przyjaciel był w stanie nieść dwa plecaki i jego ( oczywiście z częstymi- zakładam, że co kilka metrów) przerwami.

Co do słów, iż przyjaźni jako pewnej heroicznej, literackiej figury ( tu zapewne miałaś na myśli najbardziej krystaliczne jej dowody- takie jak oddanie za kogoś życia), to ja jednak będę obstawał przy tym, iż ona istnieje nie tylko w np. twórczości Mistrza- wystarczy poczytać wspomnienia z Drugiej Wojny by się o tym przekonać. Ludzie czasem naprawdę potrafią zaskoczyć Uśmiech

Riand

_________________
Powrót do góry
 
 
Nosterineth
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 10 Cze 2009
Wpisy: 33
Skąd: Łódź/Warszawa


Wysłany: 15-10-2009 19:32    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zgadzam się ze stwierdzeniem, że w dzisiejszych czasach bardzo często nadużywa się słowa "przyjaciel", nie tylko w życiu. Natrafiłam na takie przypadki również literaturze, gdzie zdarza się, że ktoś, do kogo bardziej pasuje określenie "towarzysz" jest uporczywie nazywany przyjacielem. A prawdziwy przyjaciel to znacznie więcej - to ktoś, komu można ufać i którego dobro przedkłada się nad własne. Ktoś, za kogo by się bez chwili wahania oddało życie.
Dzisiaj przyjaźń jakby zanika(co nie znaczy, że nie występuje, bo i owszem. Ale prawdziwych przyjaciół jest coraz mniej), bo... No właśnie, bo co? Myślę, że powodów jest wiele. Po pierwsza, kariera. Pracuje się indywidualnie na swoim własnym stanowisku, nierzadko przez cały dzień i wieczorem człowiek wraca do domu tak styrany, że nie ma ochoty nawet poczytać, tylko włącza jakąś głupią komedię, żeby się odstresować. W tej sytuacji życie towarzyskie (o przyjaźni nie wspominając) częściowo zamiera, bo na odpoczynek zostają tylko weekendy. A spracowany człowiek w weekend chce tylko odpocząć. Oczywiście zależy to też od charakteru danej osoby - ale praca w wielkich korporacjach mniej więcej tak wygląda. Wiem, bo przez lata byłam świadkiem takiego trybu życia.
Drugi, poważniejszy problem to nastawienie ludzi. Czasem odnoszę wrażenie, że oni po prostu boją się przyjaźni, boją się komuś zaprawdę zaufać - bo ta osoba może wbić nóż w plecy.
A może ludzie zwyczajnie nie odczuwają potrzeby, aby mieć przyjaciela? Nie wiem. Ja jestem inna.
Przyjaźń sama w sobie mnie ogromnie fascynuje. Intryguje mnie więź między przyjaciółmi, nić porozumienia, absolutna bezinteresowność. Uwielbiam czytać książki, opowiadania (także fan fiction), w których przyjaźń odgrywa ważną rolę i jest widoczna (swoją drogą - gdybyście mogli mi coś polecić, najlepiej na PW, żeby nie było dyskusji nie na temat, to byłabym wdzięczna).
W "Silmarillionie" taką kwintesencją przyjaźni jest dla mnie ta między Maedhrosem i Fingonem, a fragment opisujący ratunek Rudego z Thangorodrimu to mój ulubiony; pokazuje nam, jak powinna wyglądać przyjaźń. I wierzę, że każdy powinien zarówno mieć swojego Fingona, jak i być takim Fingonem dla drugiej osoby.

_________________
“Nigdy do niczego nie dojdziesz, jeśli będzie przerażała cię wielkość problemu.”David Gemmell

Uprzejmie informuję, że nie wszystkie istniejące w sieci konta o nazwie Nosterineth należą do mnie. Mało kreatywnego podszywacza pozdrawiam.
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 15-10-2009 22:48    Temat wpisu: Re: Przyjaźń w legendarium, przyjaźń w czasach Tolkiena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

[quote="Miriel";p="90906"]my teraz jakoś chyba inaczej rozumiemy to, czym jest przyjaźń.

A może z jakiś powodów przestaliśmy rozumieć? Może przyjaźń w nowym pokoleniu sprowadzono do tego:
http://portalwiedzy.onet.pl/4870,1471,1579354,1,czasopisma.html
?

Cytat:
Czy tęsknimy do tej przyjaźni opisanej we Władcy Pierścieni?


A jakżeby inaczej?

Cytat:
A może bierzemy ją tylko za jakąś heroiczną literacką figurę, jako pewien element przynależny do bohaterskiej opowieści, a nie dosłownie.


"heroiczna literacka figura" - dobre Jestem za Może zawinił tu brak heroicznych aspektów życia? Jest nam zbyt wygodnie więc nie potrzebujemy dzielić się z innymi swymi problemami, a z kolei ciągła i wzmagająca się rywalizacja powoduje w nas nieufność, nie chcemy zaufać na tyle, aby być tak szczerym z ludźmi, aby się z nimi związać przyjaźnią? Nie chcemy zaufać, kandydatom na przyjaciół, gdyż boimy się, że to sprawi, że będziemy musieli się odsłonić, i, że odsłaniając się odpadniemy z rywalizacji, bo reszta świata uzna nas za słabych, za nie przystosowanych mazgai? Obecny świat nakazuje nam - bądź twardy, ciągle walcz. Ale w tym nie ma harmonii, jaką możemy dostrzegać w heroicznej opowieści - my walczymy, z przeszkodami życiowymi ale "wyścig szczurów", ta ciągła rywalizacja nie daje oddechu, nie sprzyja brataniu się z potencjalnym rywalem, oni - bohaterowie opowieści heroicznej - walczą, ale zawsze mają tą chwilę oddechu i muszą mieć przyjaciół, bo od tego zależy ich życie. My uniezależniliśmy się od innych ludzi, o nasze życie dbają maszyny, usługi, pieniądze, praca, infrastruktura, a więc przyjaciel, który byłby sojusznikiem na śmierć i życie, nie jest nam po prostu potrzebny.

Cytat:
czy to, jak ją opisywał, to była taka przyjaźń, jaką znał,


Mam wrażenie, że sposób wyrażania się wobec przyjaciół był w jego czasach był skrajnie odmienny jak w naszych. Że przyjęte było większe nastawienie na emocje, na jawne okazywanie uczuć.

Cytat:
zaskoczył mnie ich poziom emocjonalny.


To jeszcze bardziej emocjonalny i wzniosły styl jak ten, do którego swoją drogą przyzwyczaił nas Tolkien. A przecież jest masa ludzi, którzy przez dawkę tej przyjacielskiej emocjonalności u Tolkiena nie przebrnęli, a nawet i ci, dla ktorych stopień ekspresji w filmie Jacksona był zbyt duży - choć Jackson widać, że zrobił co mógł, by ją ochłodzić i unowocześnić. Ale i tak zdarza się w kinie, jak mówił Jackson, że przy pewnych co bardziej uczuciowych scenach ludzie śmieją się, dostają głupaffki. Uśmiech

Cytat:
Z listu do Wojciecha Grzymały.
Z listu do Stefana Witwickiego


Dla dzisiejszego języka i obyczajowości te zdania brzmią jakby kochanek pisał do kochanki, lub też ew. kochanek do kochanka.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Znikadełko
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 02 Paź 2007
Wpisy: 26



Wysłany: 16-10-2009 00:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja swoich najnajbliższych, najbliższych, a nawet "tylko" bliskich przyjaciół traktuję mniej więcej tak jak Chopin w tych listach. Tylko z dziesięć razy bardziej. ; - ) I rzeczywiście, budzi to czasem zdziwienie i kombinowanie "to musi być coś więcej niż przyjaźń" wśród ludzi, którzy mnie nie znają.

Problem może w niewystarczalności języka - bo "towarzysz" kojarzy się fatalnie (a dawniej piękny komplement to był...), pozostaje więc tylko "kolega" i "znajomy", dla kategorii pośredniej między nimi a kimś, dla kogo skłonni bylibyśmy oddać życie, nie ma określenia. No, to mówimy przyjaciel, bliski przyjaciel, najbliższy przyjaciel, najnajbliższy przyjaciel itp. ; - ) Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że "przyjaciel", jak wiemy, może też oznaczać partnera.

Kilka lat temu w "Ozonie" jakiś psycholog czy socjolog zwrócił uwagę na to samo zjawisko, o którym pisze TallisKeeton a propos listów Chopina - że obecnie wiele osób mówi "mój partner/ka/mąż/żona/" jest moim najlepszym przyjacielem/ółką". Że te funkcje jakby się zlały. Ekspert uważał to za zjawisko negatywne, ale to nieważne. Wydaje mi się, że to może być klucz, właśnie współczesne wywyższenie, kult i wszechobecność miłości romantycznej/erotycznej - i tylko jej.

Dawniej słowo "miłość" nie budziło chyba tak jednoznacznych konotacji z erosem - romansem, byciem ze sobą, małżeństwem, jak zwał, tak zwał. Kochało się przyjaciół, Boga, ojczyznę, pasję itp. Jeżeli uznać koncepcję 6 rodzajów miłości J. Lee, to można powiedzieć, że obecna kultura skupiła się na dwóch, może trzech: erosie, manii i ewentualnie ludusie. Pozostałe trzy, wśród nich storge, czyli właśni oparta na przyjaźni, wypadły poza pole najprostszych skojarzeń. W efekcie wyrazy głębokiej przyjaźni odczytujemy - w pierwszym odruchu - jako przekaz erotyczny (w sensie: miłosno-romantyczny, nie seksualny).

Wyobrażacie sobie, żeby ktoś dzisiaj napisał pełen pasji erotyk skierowany do Boga (coś a la Pieśń nad Pieśniami) i nie został uznany za skandalistę? ; - )Albo nawet powiedział, tak jak w "Momo" - "ale ja moich przyjaciół k o c h a m"?

Jeszcze jedna rzecz - dawniej małżeństwo (dziś, jak czytamy główne źródło miłości, przyjaźni i tego typu głębokich uczuć) zawierane było głównie z powodów pragmatycznych. Aż do XIX wieku ludzie raczej nie pobierali się z miłości, nawet na początku XX wieku małżeństwo obarczone było wieloma pragmatycznymi zastrzeżeniami (pochodzenie i wykształcenie chociażby), co zresztą, zdaniem niektórych ekspertów, nie było tak złym zjawiskiem. Siłą rzeczy, ludzie szukali tych głębokich uczuć gdzie indziej - stąd m o ż e wynikać siła dawnych przyjaźni.

No i konwenansów dotyczących przyjaźni było chyba mniej niż ram ograniczających okazywanie miłości erotycznej.

Czyli może - potrzeby i uczucia te same, tylko uległy przesunięciu?

To koncepcja pisana tak na szybko, więc, jeśli ją zaraz obalicie, nie będę pewnie za mocno prosto. ; - ) : - )

_________________
Magna otia caelia.
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 16-10-2009 01:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Znikadełko napisał(a) (zobacz wpis):

Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że "przyjaciel", jak wiemy, może też oznaczać partnera.


Co jest dla mnie strasznie głupią manierą, bo świadczy o dwu sprawach.
1. Ktoś mówiący "przyjaciel" na "partnera" chce wprowadzić w błąd słuchacza,
2. Bo ja wiem czemu? Być może dlatego, że się wstydzi swego partnera.
Tak to w każdym razie wyglada od strony sluchacza, tj. mnie.
3. Zawsze wtedy mam ochotę spytać, by sprecyzował czy chodzi mu
o "przyjaciela-przyjaciela" czy o "przyjaciela-partnera". Złośliwy uśmiech

Cytat:
obecnie wiele osób mówi "mój partner/ka/mąż/żona/" jest moim najlepszym przyjacielem/ółką".


Doświadczenie życiowe jak też badania naukowe wykazują nieodmienne, iż najtrwalsze związki (małżeństwa itp) to te, w których ludzie są lub stają się przyjaciółmi. Pożądanie/zakochanie wygasają z czasem i jeśli nie przekształcimy tego w głębsze przywiązanie (rodzina) i rozumienie/
porozumienie, jak przyjaciel przyjaciela, taki związek czeka rozpad lub rozwód.
Z tego co obserwuję najczęściej z hukiem. A jako pracownica kancelarii prawnej specjalizującej się w prawie rodzinnym mam materiału poglądowego aż za wiele. Złośliwy uśmiech

Cytat:
Ekspert uważał to za zjawisko negatywne, ale to nieważne.


Ekspert imo być może się pospieszył. O negatywności czy pozytywności takich, jeśli można tak powiedzieć kulturowo-psychicznych zjawisk (to znaczy chcę powiedzieć, że zjawisk na styku kultury masowej i prywatnej poszczególnej psychiki) powinno się decydować po latach np. 100 od pierwszej obserwacji Śmiech

Cytat:
Kochało się przyjaciół, Boga, ojczyznę, pasję itp.


O ile pamiętam to miłość w naszym rozumieniu wymyślono dopiero w XII-XIII w. W erze prowansalskich trubadurów. hmmmm... Wcześniej małżeństwo był to znacznie bardziej związek dwu rodów niż dwu osób. [jak chcecie wkleje tu kawałki mojej pracki dyplomowej o tym]

Cytat:
obecna kultura skupiła się na dwóch, może trzech: erosie, manii i ewentualnie ludusie.


Co to mania to się domyslam Elfik A ludus to co? Rozrywka? C.S. Lewis wyróżniał o ile pamiętam "Cztery miłości". O 6 typach nigdy nie słyszałam.
oops, zawstydzenie

Cytat:
Pozostałe trzy, wśród nich storge, czyli właśni oparta na przyjaźni,


Storge? Kojarzę jedynie filie, eros, caritas i agape. Jak się dosłownie tłumaczy to słowo? A pozostałe dwa, jak się zwą?

Cytat:
wypadły poza pole najprostszych skojarzeń.


Oj, może zabrzmię jak czarnowidz. Ale chyba nie sądzisz, że w tym "polu najprostrzych skojarzeń" dziś związanych z miłością są też któreś z tych, jakie wymieniłyśmy? Przecież imho dziś w tym "polu" są tylko komedie romantyczne i seriale brazylijskie. Nic nowego Złośliwy uśmiech Ratujcie bo go pobiję Zarówno miłość, jak i przyjaźń, czy też może raczej należy powiedzieć "miłość nazywana przyjaźnią" oraz "miłośc nazywana miłością" są, gdy chodzi o wiedzę o nich i o refleksję o nich usunięte w cień. I cokolwiek o nich dałoby się powiedzieć plasuje się, gdzieś pomiędzy rozprawką semestralną z etyki a późnonocną audycją radiową. Przyjaźń dla większości oznacza wlasnie tylko kumpla od picia. A nie człowieka, którego zamierzyłes sobie wspierać bez względu na wszystko, oraz poznawać i uczyć się go od teraz do śmierci. I, który wbrew opinii obiegowej, nie musi wcale być do ciebie bardzo podobny. Dobrze, żeby był trochę, bo to ułatwia porozumienie ale, aby związek był owocny i trwały nie powinien być twoim klonem. Imo.

Cytat:
W efekcie wyrazy głębokiej przyjaźni odczytujemy - w pierwszym odruchu - jako przekaz erotyczny


Co to się zwykle wyrabia, gdy w sieci pojawi się wideo z Pidżejową ekipą obściskującą się publicznie przed reporterami np takie:
http://www.youtube.com/watch?v=7AvXq5BNR-o&feature=related
Można się domyślić komentarzy Nic nowego (Choć te pod tym są akurat pozytywne).

Cytat:
Wyobrażacie sobie, żeby ktoś dzisiaj napisał pełen pasji erotyk skierowany do Boga (coś a la Pieśń nad Pieśniami) i nie został uznany za skandalistę? ; - )Albo nawet powiedział, tak jak w "Momo" - "ale ja moich przyjaciół k o c h a m"?


To w takim razie fanfikciarzy tolkienowskich należy uznać za skandalistów Uśmiech
hmmmm... W ich tekstach zwyczajne są zdania typu "kochał swoich przyjaciół i był dla nich nadmiernie szczodry". No, ale fanfikciarze to margines marginesu, getto getta. Nawet, gdyby chcieli to nie mają szans na wylansowanie w kulturze popularnej swej refleksji i swego podejścia do tej sprawy.

Cytat:
dawniej małżeństwo (dziś, jak czytamy główne źródło miłości, przyjaźni i tego typu głębokich uczuć) zawierane było głównie z powodów pragmatycznych. Aż do XIX wieku ludzie raczej nie pobierali się z miłości, nawet na początku XX wieku małżeństwo obarczone było wieloma pragmatycznymi zastrzeżeniami (pochodzenie i wykształcenie chociażby), co zresztą, zdaniem niektórych ekspertów, nie było tak złym zjawiskiem.


Wg niektórych ówczesne niezbędne min. 2 lata narzeczeństwa z dzisiejszego punktu widzenia nie były takim złym pomysłem, skoro dziś wiemy, że stan zakochania mija do max. roku, to, jeśli po 2 latach się pobierali, znaczy, że już wiedzieli czy na pewno chcą się pobrać. Teraz ludzie po 3 tygodniach planują ślub. A przecież z przeproszeniem gówno o sobie wiedzą. Tak coś mi się wydaje, z tego co obserwuje. hmmmm... Małżeństwo obarczone było wieloma, niekiedy dziwnymi dla nas, zastrzeżeniami tak. [jak chcecie to też mogę wkleić tu odpowiedni fragment mojej pracki ? ]

Cytat:
No i konwenansów dotyczących przyjaźni było chyba mniej niż ram ograniczających okazywanie miłości erotycznej.


Nie wiem jak w XIX w., być może wtedy faktycznie przyjaźń była czymś wszędobylskim, bo była "zrównywaczem"? Bo byłą metodą na "obejście" kastowej i podzielonej na męską i żeńską kultury? hmmmm... W końcu kto nie slyszał o wieloletnich i głębokich przyjaźniach najważniejszych artystów, pisarzy czy filozofów. Często były to przyjaźnie zarówno emocjonalne i głębokie, jak i
wyłącznie listowne.
Ale imo w dużo dawniejszych niż XIX wiek czasach konwenansów dotyczących przyjaźni było dużo z tym, że jej oficjalność, jej skonwencjonalizowanie, jej formalnośc imo nie były wcale postrzegane przez tamtych ludzi jako ograniczenie a wręcz przeciwnie - jako przyczynek do jej scementowania. Przyjaźń wówczas (i powszechne w tamtym społeczeństwie sprzysieżenia, drużyny, gildie, konfraternie) była wartością tworzącą mosty ponad podziałami -pochodzenia, klas, stanów, zawodów. Dziś mamy prawną i polityczną równość (przynajmniej na papierze) a więc już nie potrzebujemy, jak oni, chronić się w tych zaprzyjaźnionych stowrzyszeniach równających nas wobec siebie, w tych wspólnotach z wyboru. Wiecej, gdy człowiek w wieku VI - XIII gadał o przyjaźni to prawdopodobnie wcale nie mówił o prywatnych znajomych, jakim się zwierza czy z jakimi pije ale raczej o sojusznikach - w polityce, w prawie, w pracy, w biznesie. Takimi sojusznikami nazywanymi przyjaciółmi mogli być krewni ale mogli być też współobywatele, współmieszkańcy jednego gospodarstwa, współpracownicy oraz przyjaciele złączeni przysięgami. A także wszelkie inne rodzaje konfratrów, gildii, bractw, sprzysiężeń. W tamtych czasach przyjaciel to nie koniecznie był ten komu opowiadamy swe życie prywatne, komu się tylko skarżymy ale ten, który będzie naszym ochroniarzem w podróży, sojusznikiem w walce, lekarzem w chorobie, dyplomatą/petentem w naszej sprawie i współprzysiężnikiem w sądzie, no i oczywiscie mścicielem, gdy nas skrzywdzą. Mógł być to krewny, ale nie musiał. Zaś przyjaciel bliski często był w codziennym życiu nazywany krewnym (kuzynem, bratem, wujem itp) mimo, że żadne biologiczne pokrewieństwo nie łączyło go z drugim. Zaś z natury rzeczy najczęściej najbliższymi przyjaciółmi byli krewni - kuzyni itp...[ także przypomniałam sobie prackę, i mogę coś o tym wkleić jeśli nie macie nic przeciw? ]

Ale może my jej po prostu nie widzimy, tej przyjaźni starego wzoru? Może ona jest gdzieś pokątnie ale nie jest widoczna (poza może jakimś "bajkowym" filmem czy starą poezją?), bo media i ogólnie kultura popularna jest imo zawłaszczona przez związki romansowo-erotyczne, a często po prostu seks. Dla jakichkolwiek innych związków nie ma już w niej miejsca. A czemu tak jest? Moj pomysł jest prosty - to się gorzej sprzedaje.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Miriel
Powiernik Pierścienia


Dołączył(a): 10 Paź 2006
Wpisy: 986
Skąd: Vinyamar
Nieobecny(a): ...the waves are washing over half forgotten memory...

Wysłany: 16-10-2009 09:43    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tallis, wrzuć może te fragmenty Twojej pracy w załącznik w poście, ja bardzo chętnie przeczytam Uśmiech

Cytat:
Co to się zwykle wyrabia, gdy w sieci pojawi się wideo z Pidżejową ekipą obściskującą się publicznie przed reporterami np takie:
http://www.youtube.com/watch?v=7AvXq5BNR-o&feature=related
Można się domyślić komentarzy (Choć te pod tym są akurat pozytywne).


Jest to absolutnie urocze Love

_________________
noldorski blog
japoński blog
filmowy blog
Powrót do góry
 
 
Znikadełko
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 02 Paź 2007
Wpisy: 26



Wysłany: 16-10-2009 23:13    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
O 6 typach nigdy nie słyszałam.
To dosyć prosta klasyfikacja, oparta na tej greckiej. Tutaj tak krótko, na wiki trochę więcej. A tu jeszcze uroczy test na rodzaj miłości, który dominuje w naszym życiu - chyba nawet dość miarodajny, jak na nieprofesjonalny test, rzecz jasna.

Nie wiem, na ile ta teoria ma podstawy naukowe, a na ile jest po prostu chwytliwym sloganem, ale określenia akurat pasowały mi do wypowiedzi. ; - )
Cytat:
Ale chyba nie sądzisz, że w tym "polu najprostrzych skojarzeń" dziś związanych z miłością są też któreś z tych, jakie wymieniłyśmy? Przecież imho dziś w tym "polu" są tylko komedie romantyczne i seriale brazylijskie.
Tym niemniej, jakiś rodzaj miłości te komedie, seriale i reklamy (zwłaszcza reklamy) promują. Moim zdaniem najbliżej ich modelowi właśnie do erosa albo ludusa (chodzi o miłość rozrywkową, tak), czasem może się mania przewinie, zwłaszcza u czarnych charakterów. Choćby w słynnej "Niewolnicy Isaurze". ; - )

Cytat:
Może ona jest gdzieś pokątnie ale nie jest widoczna (poza może jakimś "bajkowym" filmem czy starą poezją?), bo media i ogólnie kultura popularna jest imo zawłaszczona przez związki romansowo-erotyczne, a często po prostu seks.
Jestem o tym pewna. Po prostu media generują obraz świata często o lata świetlne odległy od tego prawdziwego. Żyjemy sobie w jednym wielkim simulacrum. ; - )
_________________
Magna otia caelia.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Przyjaźń w legendarium, przyjaźń w czasach Tolkiena (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.