Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"(...)rada to niebezpieczny podarunek, nawet między Mędrcami, a każda może poniewczasie okazać się zła." Gildor, Władca Pierścieni


Temat: Czy Elrond został "skrzywdzony"? (Strona 2 z 6)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Władca Pierścieni Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kaile
Strażnik Północy


Dołączył(a): 10 Cze 2009
Wpisy: 766
Skąd: Gdańsk


Wysłany: 20-07-2009 15:34    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To o Melianie też gdzieś widziałam, a Elrond przeżywał ten ból wielokrotnie, po stracie brata musiał wiedzieć czym ten wybór pachnie. A wszystko co stworzyła początkowo linia brata popadło w ruinę, Elrond musiał myśleć kategoriami "i po co mu to było". Ratujcie bo go pobiję A musiał go bardzo kochać, gdy cały ten czas, nawet po przeminięciu dziesiątek pokoleń, stale pomagał Dunedainom jako swoim krewnym. Jak już gdzieś pisałam, dla mnie osobiście historia Elronda i Elrosa jest nasmutniejszym wątkiem legendarium..
A fakt, że się złączyły dwie linie półelfów, ale jednocześnie to był koniec obu tych linii bo Eldarion był już normalnym człowiekiem (nie wiemy co się stało braćmi E).
Powrót do góry
 
 
Celebrían
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 20 Mar 2003
Wpisy: 298
Skąd: Lothlorien (Edinburgh)


Wysłany: 20-07-2009 15:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dzięki Kaile, to właśnie jest chyba wytłumaczenie, dlaczego Tolkien podkreśla ból rozłąki tylko wybranych par (Elrond - Arwen, Melian - Luthien). Elrond już raz to przeżywał, więc wie jak to jest. A Melian (cytat w poprzednim poście), jako Maia pewnie zdawała sobie sprawę lepiej niż Thingol, co oznacza takie rozstanie.
_________________
"Then Felagund upon the head
of Orodreth set it: "Brother mine,
till I return this crown is thine."
Then Celegorm no more would stay,
and Curufin smiled and turned away."
Powrót do góry
 
 
Kaile
Strażnik Północy


Dołączył(a): 10 Cze 2009
Wpisy: 766
Skąd: Gdańsk


Wysłany: 20-07-2009 15:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Co do decyzji obu braci, wygląda na to, że była też już w pewien sposób im przepowiedziana, ze taki los był im pisany i wybór chyba nie mógł być inny (zawsze się dziwiłam, co tak Elrosa ciągnęło do ludzi, gdy wychowywał się wyłącznie w elfim towarzystwie):

HoME XII, The problem of ros napisał(a):

Her sons she [Elwing] named Elros and Elrond; and after the manner of her brothers the first ended in a Beorian word, and the second in an Elvish. [...] The names Elros and Elrond that Elwing gave to her sons were held prophetic, as many mother-names among the Eldar


edit: ja myślę, że różnego rodzaju przepowiednie, jasnowidzenie i przeznaczenie mają decydujące znaczenie na losy bohaterów. Jak imię i przepowiedziany los nie miały znaczenia, powstaje pytanie, dlaczego Elros wychowywany przez elfy wybrał ludzi? Znajdujemy gdzieś coś o jego motywacji? Wątpię, żeby to było coś na sposób "wybierz ludzi to ci damy piękną wyspę i koronę".. hmmmm...


Ostatnio zmieniony przez Kaile dnia 20-07-2009 16:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
Celebrían
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 20 Mar 2003
Wpisy: 298
Skąd: Lothlorien (Edinburgh)


Wysłany: 20-07-2009 16:16    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A tutaj muszę się nie zgodzić. To, że imiona mieli takie a nie inne nie znaczy, że nie mogli wybrać inaczej. To tak jak z Ambarussa (z tą wersją gdzie jeden z nich ginie na statku) też nie powiedziałabym, że zginął przez że matka nadała mu takie, a nie inne imię. To że było profetyczne nie miało znaczenia na los.
_________________
"Then Felagund upon the head
of Orodreth set it: "Brother mine,
till I return this crown is thine."
Then Celegorm no more would stay,
and Curufin smiled and turned away."
Powrót do góry
 
 
klemenko
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 05 Maj 2004
Wpisy: 370
Skąd: Bonn


Wysłany: 20-07-2009 16:43    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Meril Turingi napisał(a) (zobacz wpis):
w przeciwieństwie do Thingola przyszły zięć jest mu również drogi jako przybrany syn, nie stara się go zniechęcić ani zwieść.

Elrond owszem traktował Aragorna jak syna i zachował się stokroć mądrzej niż Thingol, ale owszem próbował go zniechęcić.
JRRT w Dodatku A napisał(a):
But as for Arwen the Fair, Lady of Imladris and of Lórien, Evenstar of her people, she is of lineage greater than yours, and she has lived in the world already so long that to her you are but as a yearling shoot beside a young birch of many summers. She is too far above you. And so, I think, it may well seem to her.

A później wyznaczył mu niełatwe zadanie: dokonaj tego, czego nie dokonał Arvedui ani żaden z długiej linii jego potomków, co de facto będzie możliwe jedynie poprzez pokonanie Saurona. Pierścień wprawdzie już był w rękach Bilba, ale sam Gandalf przez długie lata nie znał jego prawdziwej natury. No chyba, że Elrond był aż tak przewidujący.

Czy próbował zniechęcić Aragorna czy też zmobilizować go do naprawdę wyjątkowych czynów? Czy traktował to w kategoriach wymiany: wieczysta rozłąka z córką w zamian za uwolnienie Śródziemia od Saurona? I na ile brał to pod uwagę w 2951 r., siedemdziesiąt lat przed Wojną o Pierścień?

Na pewno widział w Aragornie kogoś naprawdę wyjątkowego, a obserwował jego ród z bliska od 1000 lat. Chyba wiedział, że pojawił się godny następca Berena, Tuora, Elendila i Isildura. Ale z drugiej strony, to nie Aragorn pokonał Saurona (chociaż walnie się do tego przyczynił), ale mądrość Gandalfa i samozaparcie hobbitów.

Na pewno trzeba Elrondowi oddać, że nie sprzeciwiał się wyborowi Arwen, czyli nie popełnił błędu Thingola. I na pewno zdawał sobie sprawę z tego, co oznacza bycie półelfem i wybór nieśmiertelności - co na pewno nie było łatwiejszą drogą.

_________________
http://www.godnedziecinstwo.pl/
Powrót do góry
 
 
Meril Turingi
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 06 Cze 2009
Wpisy: 95



Wysłany: 20-07-2009 17:06    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wydaje mi się, że Elrond po prostu próbował uświadomić Aragornowi różnice między nim a Arwen.Undomiel była już dorosłą kobietą, liczącą sobie wiele lat doświadczenia jakiego nie zdołałby zgromadzić niejeden człowiek podczas swego życia.Aragorn był przy niej rzeczywiście jak "roślinka przy smukłej brzozie".I o ile on zakochał się od pierwszego wejrzenia, nie wiemy jakie wrażenie zrobił młodzieniaszek na Arwenie Z przymrużeniem oka Dopiero gdy spotykają się po latach dojrzał duchowo i cieleśnie, mogli pokochać się wierną, wytrwałą miłością dorosłej kobiety i mężczyzny.

Co do Elronda i jego warunku, oczywiście walka z Sauronem była ważniejsza od poświęcenia się amorom.Zalecił Aragornowi również nie wiązanie się z żadną kobietą do tego czasu.Sądzę, że jako dobry ojciec chciał też, by jego córka jeśli ma utracić nieśmiertelnośc powinna choć godnie spędzić lata, jakie jej wtedy pozostaną, jeśli nie jako jedna z Eldarów to królowa Gondoru.
Powrót do góry
 
 
Feanor1337
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 27 Mar 2009
Wpisy: 75
Skąd: Formenos // Wielkopolska


Wysłany: 20-07-2009 20:40    Temat wpisu: Re: Czy Elrond został "skrzywdzony"? Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja raczej nigdy nie patrzylem na postac Elronda jak na osobe pokrzywdzona przez los. Owszem, byla rozlaka z Arwena ale w Amanie pewnie spotkal Celebrian, a wraz z nim wyruszyli pewnie tez Elladan i Elrohir. Nie zgodze sie tez ze stwierdzeniem zawartym w pierwszym poscie, ze:

Kaile napisał(a) (zobacz wpis):
Elronda spotkał chyba najgorszy los ze wszystkich tolkienowskich postaci, nawet cierpienia Turina miały być w jakiś sposób wynagrodzone, a inni, którzy skończyli we "wiecznych ciemnościach", sobie na to zasłużyli. Ale co takiego zrobił biedny Elrond, że musiał tak cierpieć?


Wspominana juz w tym temacie Meliana moim zdaniem musiala sie zmierzyc z wiekszym bolem i miala "gorszy los" od Elronda, bo nie dosc ze stracila jedyna corke, to jeszcze Elwego, ktory watpie by bardzo szybko wyszedl z przybytku Mandosa Język. Podobny los spotkal naprawde wielu, jak np. Finarfina, ktory stracil trzech synow, jeden co prawda szybko powrocil, i corke, z ktora nie widzial sie tysiace lat Skrzywienie. I tez mozna zadac pytanie co takiego zrobil biedny Finarfin, ze musial tak cierpiec? Z przymrużeniem oka.


klemenko napisał(a) (zobacz wpis):
Na pewno widział w Aragornie kogoś naprawdę wyjątkowego, a obserwował jego ród z bliska od 1000 lat. Chyba wiedział, że pojawił się godny następca Berena, Tuora, Elendila i Isildura. Ale z drugiej strony, to nie Aragorn pokonał Saurona (chociaż walnie się do tego przyczynił), ale mądrość Gandalfa i samozaparcie hobbitów.

Na pewno trzeba Elrondowi oddać, że nie sprzeciwiał się wyborowi Arwen, czyli nie popełnił błędu Thingola. I na pewno zdawał sobie sprawę z tego, co oznacza bycie półelfem i wybór nieśmiertelności - co na pewno nie było łatwiejszą drogą.


O tak, w Aragornie faktycznie widzial kogos wyjatkowego. Tyle ze mogl byc, i tak sie stalo, wyjatkowy, jako ten ktory odrodzi Arnor i obejmie tron Gondoru, ale rownie dobrze, jak mu tez powiedzial Elrond - jesli nie uda mu sie wzbic ponad osiagniecia jego ojca/dziadka/pradziadka to bedzie na tyle wyjatkowy, ze bedzie ostatnim naczelnikiem Dunedainow i pociagnie ze soba reszte swojego ludu na dno.

Co zas do tego by "Elrondowi oddac, ze nie sprzeciwial sie wyborowi Arwen, czyli nie popelnil bledu Thingola" sie nie do konca zgodze, gdyz na samym poczatku, przy pierwszej rozmowie z Aragornem na ten temat powiedzial mu w pewnym sensie "nie". I napewno rozmawial z Arwena na ten temat (tu akurat moim zdaniem PJ trafnie dobral nowy watek do scenariusza filmu, ukazujac taka rozmowe Elronda z corka, gdy ten opowiada jej co ja czeka, jesli zostanie w Srodziemiu), chociaz nie jest to nigdzie zapisane (bynajmniej ja o niczym takim nie wiem Śmiech). Wiemy, ze Elrond zaznaczal wielokrotnie, ze Arwena jest dla niego zdecydowanie drozsza niz przybrany syn... I w pewnym sensie tez popelnil blad Thingola Uśmiech. Tez zarzadal od Aragorna, by ten obalil rzady Saurona, i zostal krolem Gondoru i Arnoru, bo inaczej nie pozwoli swojej corce, by, jesli taka bedzie jej wola, sie z nim zwiazala.

_________________
For Fëanor was made the mightiest in all parts of body and mind: in valour, in endurance, in beauty, in understanding, in skill, in strength and subtlety alike: of all the Children of Ilúvatar, and a bright flame was in him.
Powrót do góry
 
 
leszli
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 18 Gru 2008
Wpisy: 146
Skąd: Wrocław


Wysłany: 20-07-2009 20:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Feanor1337 napisał(a) (zobacz wpis):

Co zas do tego by "Elrondowi oddac, ze nie sprzeciwial sie wyborowi Arwen, czyli nie popelnil bledu Thingola" sie nie do konca zgodze, gdyz na samym poczatku, przy pierwszej rozmowie z Aragornem na ten temat powiedzial mu w pewnym sensie "nie". I napewno rozmawial z Arwena na ten temat (tu akurat moim zdaniem PJ trafnie dobral nowy watek do scenariusza filmu, ukazujac taka rozmowe Elronda z corka, gdy ten opowiada jej co ja czeka, jesli zostanie w Srodziemiu), chociaz nie jest to nigdzie zapisane (bynajmniej ja o niczym takim nie wiem Śmiech). Wiemy, ze Elrond zaznaczal wielokrotnie, ze Arwena jest dla niego zdecydowanie drozsza niz przybrany syn... I w pewnym sensie tez popelnil blad Thingola Uśmiech. Tez zarzadal od Aragorna, by ten obalil rzady Saurona, i zostal krolem Gondoru i Arnoru, bo inaczej nie pozwoli swojej corce, by, jesli taka bedzie jej wola, sie z nim zwiazala.

W postawie Elronda i Thingola są zasadnicze różnice.
Przede wszystkim, nie więził jej siłą w domku na drzewie Uśmiech . A i zadanie, które wyznaczył Aragornowi było pro publico bono a nie tak egoistyczne jak w przypadku władcy Doriathu. Elrond w ten sposób motywuje też Aragorna, który bez tego, na pewno byłby świetnym Czatownikiem(tak, jestem skrzywiony Łozińskim) i Naczelnikiem, ale cbyć może nie stałby się aż tak wybitną postacią. Tak więc pragnie ze swojej ewentualnej ofiary uczynić element wielkiego dzieła, Thingol zaś pragnie jedynie śmierci Berena.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Władca Pierścieni Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Temat: Czy Elrond został "skrzywdzony"? (Strona 2 z 6)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.