Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Lecz kto sieje kłamstwa, ten w końcu zawsze się doczeka ich plonów, a wtedy już może odpoczywać po trudach i śledzić tylko, jak inni zbierają żniwo i wyręczają go w rozsiewaniu dalej złego ziarna" Silmarile i niepokoje wśród Noldorów, Silmarillion


Temat: Boromir (Strona 22 z 24)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3 ... 21, 22, 23, 24  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Władca Pierścieni Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kasiopea
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lip 2006
Wpisy: 351
Skąd: Minas Tirith


Wysłany: 22-02-2010 19:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dzięki Silvanie, mam wreszcie własny egzemplarz „The Treason of Isengard” i podczytuję sobie wnikliwie co też brane było pod uwagę i jak ewoluowały pomysły.
Zacznę od podsumowania – biedny Boromir.
W wersjach poprzedzających to, co znamy z „Drużyny Pierścienia”, jego postać była bardziej wyakcentowana, stopniowo JRRT wykreślał różne zdania. A to, że przed jego mieczem pierzchali orkowie, a to, że był w Drużynie najwyższy, zupełnie jakby Autor się ocknął, że nie nie, nie godzi się tak uwagę od imć Aragorna odwracać. I wyleciały też różne smaczki, też zazwyczaj na boromirową niekorzyść. Znana nam chwalipięcka wypowiedź Bożyszcza Gondoru o tym, że na szczęście Caradhras zapomniał, iż mają w Drużynie ludzi i to nie ułomków” była oryginalnie Gandalfa i wzbogacona jeszcze o „chwała, że mamy w Drużynie Boromira, znawcę gór”. Ciach, poszło pod nóż. Żarcik o topieniu śniegu potężnym płomieniem też był Boromirowy, ciach, dostał go Legolas.

Żałuję też, że w scenie, kiedy Boromir udowadnia Gandalfowi, że bez sensu jest iść przez Morię i proponuje inne opcje, czarodziejowi wyrywa się pełne zirytowania: „ A idźże sobie tamtędy sam, ktoś ci każe z nami?!”. Słodkie.
No i doczytałam, że początkowo Boromir miał włosy złocisto-brązowawe, w drugiej wersji brązowe, a dopiero w ostatniej chwili zmieniły się w „dark”.
Złocisty Boromir…aaaaaaaaaaaaaaaa!!!

_________________
"Ile wieków trzeba czekać, by Namiestnik został królem, jeśli król nie wraca?"
Dziecino, ty nie pytaj. Ty działaj!
Powrót do góry
 
 
Geirve
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 10 Lip 2008
Wpisy: 459



Wysłany: 23-02-2010 13:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Kasiopea napisał(a) (zobacz wpis):

Żarcik o topieniu śniegu potężnym płomieniem też był Boromirowy, ciach, dostał go Legolas.


A to ciekawe. Zastanawiało mnie już o dawna, czemu Legolas tak się rozgadał pod Caradhrasem - normalnie Legolas odzywa się nie pytany (względnie zagadnięty, ale to do Gimlego) tylko jak ma coś konkretnego do powiedzenia. Coś mi się zdaje, że Tolkien trochę na chybił trafił przeniósł Boromirowi ten dowcip. (Prawdopodobnie chcąc 'spoważnić' Boromira.)

Kasiopea napisał(a) (zobacz wpis):

No i doczytałam, że początkowo Boromir miał włosy złocisto-brązowawe, w drugiej wersji brązowe, a dopiero w ostatniej chwili zmieniły się w „dark”.


To Jackson et comp mieli dobrą intuicję, a zresztą chyba ilustratorzy jeszcze przed wydaniem HoME uparcie przedstawiali Boromira z jaśniejszymi włosami (i rudobrodego Gimlego, i blond Legolasa). Widać ludzie czują, że taki Boromir powinien być.
Powrót do góry
 
 
Tici
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lis 2004
Wpisy: 490
Skąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith


Wysłany: 23-02-2010 22:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Geirve napisał(a) (zobacz wpis):
Kasiopea napisał(a) (zobacz wpis):

No i doczytałam, że początkowo Boromir miał włosy złocisto-brązowawe, w drugiej wersji brązowe, a dopiero w ostatniej chwili zmieniły się w „dark”.

To Jackson et comp mieli dobrą intuicję, a zresztą chyba ilustratorzy jeszcze przed wydaniem HoME uparcie przedstawiali Boromira z jaśniejszymi włosami (i rudobrodego Gimlego, i blond Legolasa). Widać ludzie czują, że taki Boromir powinien być.

O nie, nie nie... Nie Nie Nie Nie Nie Nie
Złocistobrązowe włosy wybitnie nie pasują Nie Nie Nie ma mowy. Mają być ciemne i już...
A to, że ilustratorzy go rozjaśniają, to tylko wpływ przekonania, że jak książę, to ma być blondynem, i tyle... Aragorna też co poniektórzy na blond przerabiali.
Kasiopea napisał(a) (zobacz wpis):
Zacznę od podsumowania – biedny Boromir.
W wersjach poprzedzających to, co znamy z „Drużyny Pierścienia”, jego postać była bardziej wyakcentowana, stopniowo JRRT wykreślał różne zdania. A to, że przed jego mieczem pierzchali orkowie, a to, że był w Drużynie najwyższy, zupełnie jakby Autor się ocknął, że nie nie, nie godzi się tak uwagę od imć Aragorna odwracać. I wyleciały też różne smaczki, też zazwyczaj na boromirową niekorzyść. Znana nam chwalipięcka wypowiedź Bożyszcza Gondoru o tym, że na szczęście Caradhras zapomniał, iż mają w Drużynie ludzi i to nie ułomków” była oryginalnie Gandalfa i wzbogacona jeszcze o „chwała, że mamy w Drużynie Boromira, znawcę gór”. Ciach, poszło pod nóż. Żarcik o topieniu śniegu potężnym płomieniem też był Boromirowy, ciach, dostał go Legolas.

Żałuję też, że w scenie, kiedy Boromir udowadnia Gandalfowi, że bez sensu jest iść przez Morię i proponuje inne opcje, czarodziejowi wyrywa się pełne zirytowania: „ A idźże sobie tamtędy sam, ktoś ci każe z nami?!”. Słodkie.

No dokładnie - biedny Boromir. Tolkien go chyba naprawdę nie lubił. Co tylko jest okazja, by udowodnić, czemu Pippin go taką sympatią obdarzył, a i nawet Sam się zarzekał, że Boromir był wspaniałym człowiekiem, to Tolkien "ciach" i wyrzuca te kwestie.
Bu Ratujcie bo go pobiję

_________________
"Good girls go to heaven, bad girls follow their cats." Przy tylu kotach... raczej nie jestem grzeczną dziewczynką Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Adam
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 18 Cze 2006
Wpisy: 139
Skąd: Łódź
Nieobecny(a): Nie ma mnie teraz na forum

Wysłany: 27-02-2010 22:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tici napisał(a) (zobacz wpis):
No dokładnie - biedny Boromir. Tolkien go chyba naprawdę nie lubił. Co tylko jest okazja, by udowodnić, czemu Pippin go taką sympatią obdarzył, a i nawet Sam się zarzekał, że Boromir był wspaniałym człowiekiem, to Tolkien "ciach" i wyrzuca te kwestie.
Bu Ratujcie bo go pobiję


E tam, "biedny" od razu. Uśmiech

Dumny, pyszny, nie znający umiaru raczej, owszem, łagodnie wielkopański i dający się lubić, ale w uniwersum Tolkiena te trzy pierwsze cechy oznaczają granicę pomiędzy życiem i śmiercią.

W zasadzie los Boromira był przypieczętowany od chwili gdy wepchnął się na wyprawę w miejsce swego brata - Faramira - który to powinien był jechać. To Faramirowi przyśnił się ten sen i jako pierwszemu i większą ilość razy.

To NIE był prawdziwy Numenorejczyk pokroju Faramira, Imrahila, Denethora, Aragorna. To był człowiek w zasadzie zbliżony bardziej do mieszkańców Rohanu: narwany. Przyzwoity, porządny, ale nie ktoś o głębokiej wiedzy i mądrości co przecież odróżniało i odróżniać powinno Numenorejczyków od reszty ludzi Śródziemia jako duchowych i kulturowych spadkobierców elfów. Boromir to świetny wykonawca poleceń dla Denethora - było nie było apodyktycznego ojca. Może właśnie to kryje się za lubieniem Boromira przez ojca - Faramir więcej zauważał i więcej i głębiej myślał - Boromir dął w róg, ruszał na wroga i machał mieczem. Świetny wykonawca woli Denethora.

Boromir odnajdywał się w warunkach wojennych i w sytuacji zagrożenia, ale to nie był człowiek wielkiego formatu i od reszty drużyny Pierścienia zwyczajnie odstawał. Owszem, posiadał wiedzę praktyczną, taką jak zgromadzenie drewna przed wyruszeniem w góry, potrafił zabrać się do roboty przy odgarnianiu śniegu (przydałby mi się na działce taki Boromir z tydzień temu Śmiech ), ale w ostatecznym rozrachunku to właśnie brak głębokiej wiedzy, cierpliwości i rozwagi okazał się dla niego zgubą. To wiedza, cierpliwość i rozwaga były tarczą przeciw mocy Pierścienia i to dzięki nim próbę opracia się jego mocy przeszli zwycięsko Aragorn i Faramir (Gandalfa, Elronda i Galadrieli nie wliczam bo to inna liga).

Boromir to przyzwoity facet, ale po prostu zbyt małego formatu i nie dosyć rozgarnięty, cierpliwy i mądry by dać sobie radę w konfrontacji z mocą Pierścienia, który miał w nim wdzięczny obiekt kuszenia mając punktów oparcia aż nadto począwszy od pragnienia chwały (tak własnej jak i dla kraju) poprzez chęć sprawdzenia się w roli władcy aż po zwyczajne narzucenie swego zdania wszystkim wokoło: z wyruszeniem na wyprawę się udało - Denethor i Faramir odstąpili, Frodo okazał się bardziej oporny, Pierścienia nie chciał udostępnić naszemu niedoszłemu zbawcy Śródziemia z wielkim rogiem i zbiegł.

Tak naprawdę możemy sobie wyciągać co się nam podoba z HoME na temat Boromira, ale nie ma to znaczenia, ponieważ mamy ostateczną wersję WP autorstwa JRR Tolkiena, która określa nam jaki Boromir był (w przeciwieństwie do wersji roboczych, które należy odrzucić i w przypadku WP nigdy nie powinny były zostać opublikowane).

Wszystko to nie zmieni faktu, że Boromir jest postacią tak naprawdę dość mało ważną dla akcji powieści. Jest właściwie odpowiednikiem Theodreda z tą drobną różnicą, że w przypadku Boromira widzimy więcej i jest bliżej Pierścienia. I tu i tu mamy władców pozbawionych bezpośrednich dziedziców (Theodena i Denethora) i pozostawionych z teoretycznie mniej sprawdzonymi wariantami (Eomer i Faramir). Najważniejszymi elementami bytności Boromira w książce są: 1) bycie bezpośrednim bodźcem do wyruszenia Froda i Sama do Mordoru i 2) sama śmierć Boromira będąca bodźcem do późniejszego upadku Denethora.

Dziwi mnie osobiście również taki kult tej postaci w Polsce jaki widzę od wielu lat już. Dla mnie to nie jest zły człowiek, zła postać, ale po prostu bardzo słaba w kategoriach wiedzy, siły wewnętrznej i siły woli. Człowiek do zadań mniejszej wagi jak walka w polu i prowadzenie ludzi dla prawdziwego władcy (Denethora).

Boromir swoją ww. pracę wykonywał dobrze i pewnie z pomocą Faramira byłby (gdyby sprawy nie uległy zmianie i Boromir został namiestnikiem po naturlanej śmierci Denethora) dobrym namiestnikiem tyle, że Pierścień się znalazł, a Boromir wepchnął się w zbyt wysokie dla siebie progi - wyprawę na którą powinien był wyruszyć Faramir - i po prostu zwyczajnie nie podołał temu co tam czekało na niego.

Koniec i kropka Uśmiech Gloria victis - my w Polsce lubimy przegranych Uśmiech

_________________
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Powrót do góry
 
 
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


Dołączył(a): 25 Maj 2003
Wpisy: 840
Skąd: Imlad Morgul


Wysłany: 27-02-2010 23:30    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adam napisał(a) (zobacz wpis):

Tak naprawdę możemy sobie wyciągać co się nam podoba z HoME na temat Boromira, ale nie ma to znaczenia, ponieważ mamy ostateczną wersję WP autorstwa JRR Tolkiena, która określa nam jaki Boromir był (w przeciwieństwie do wersji roboczych, które należy odrzucić i w przypadku WP nigdy nie powinny były zostać opublikowane).


Ale dlaczego nie ma znaczenia? hmmmm... I dlaczego "należy" odrzucić? Zostały te teksty opublikowane, ktoś włożył w tą publikację masę pracy, poszły w świat, znalazły odbiorców, i nie do Ciebie należy decydowanie, czy należy je odrzucić. Jeśli sam je odrzucasz, to jest to Twoja sprawa. A jeśli ktoś czytając je stwierdza, że bardziej mu się podobają od tzw. wersji ostatecznej? Też jego prawo.

Adam napisał(a) (zobacz wpis):
Wszystko to nie zmieni faktu, że Boromir jest postacią tak naprawdę dość mało ważną dla akcji powieści.


No, to prawda. Taki Gandalf jest ważniejszy Z przymrużeniem oka A Boromir wcale Z przymrużeniem oka Bo przecież co najwyżej "tylko" walczył w obronie dwóch hobbitów, "tylko" dzielił trudy wędrówki z Drużyną, tylko pomachał kilka razy mieczem w Morii Z przymrużeniem oka A wcześniej jeszcze w jakimś tam Osgiliath walczył broniąc jakiejś tam przeprawy na Anduinie Język

A czy przegrał? Każdy oczywiście może mieć własne zdanie, ja uważam, że ostatecznie nie. Dzięki własnej odwadze i prawdomówności, które w pełni zasługują na szacunek. Zresztą u Tolkiena pojęcie klęski nie jest jednoznaczne - bo np. sam Frodo na samym końcu przegrał - z mocą Pierścienia, którego nie był w stanie zniszczyć.

_________________
Ten nieruchomy już jest martwy, ten, który się rusza, przeżyje.

Żaden człowiek nie może się bronić bez ryzyka.
- J. Liechtenauer
----
Nasz azyl dla zwierząt
shadow of mind
galeria DA
półka w Bibliotece
Powrót do góry
 
 
Kasiopea
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lip 2006
Wpisy: 351
Skąd: Minas Tirith


Wysłany: 28-02-2010 01:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adam napisał(a) (zobacz wpis):

Boromir odnajdywał się w warunkach wojennych i w sytuacji zagrożenia, ale to nie był człowiek wielkiego formatu i od reszty drużyny Pierścienia zwyczajnie odstawał.


Zwyczajnie się nie zgodzę Z przymrużeniem oka . Nie zauważyłam żadnego odstawania, Boromir jest pełnoprawnym członkiem Drużyny, czy to się podoba czy nie.

Na zarzuty w kwestii czytania HoME ładnie odpisała Zair, więc nie będę tego dublowac.

Cytat:
Owszem, posiadał wiedzę praktyczną, taką jak zgromadzenie drewna przed wyruszeniem w góry, potrafił zabrać się do roboty przy odgarnianiu śniegu (przydałby mi się na działce taki Boromir z tydzień temu Śmiech ),


No, w ten sposób można się przejechać po wszystkich - mnie np przydałby się na działce Gandalf do rozpalania ognia (niezastąpiony w każdych warunkach), Sam do pichcenia czegoś z niczego (tylko zioła mu udostępnić), Aragorn do machania wiosłem i noszenia łodzi (przydatność praktyczna wyżej wymienionego niewątpliwa, np na spływach kajakowych), Gimli do pozyskiwania owłosienia rosłych blondynek (nie wiem wprawdzie na co mi to, ale załóżmy, że się przyda) itp itd Język .

Cytat:
ale w ostatecznym rozrachunku to właśnie brak głębokiej wiedzy, cierpliwości i rozwagi okazał się dla niego zgubą.


A tę głęboką wiedzę, cierpliwość i rozwagę w odróżnieniu od niego prezentował np Pippin, który wszak przeżył (piję do rzekomego odstawania Boromira od Drużyny). Prezentowali ją Legolas i Gimli, którzy do czasu gwałtownego ataku przyjacielskich uczuć w Lorien żarli się na temat relacji elfio-krasnoludzich przy byle okazji.


Cytat:
Wszystko to nie zmieni faktu, że Boromir jest postacią tak naprawdę dość mało ważną dla akcji powieści. Jest właściwie odpowiednikiem Theodreda z tą drobną różnicą, że w przypadku Boromira widzimy więcej i jest bliżej Pierścienia.


Oj, bez przesady. W wolnym kraju żyjemy, Boromira można nie lubić, ale nie porównujmy go do postaci tak marginalnej. Ja osobiście przy pierwszej lekturze WP w ogóle nie zauważyłam, że istnieje jakiś Theodred.


Cytat:
I tu i tu mamy władców pozbawionych bezpośrednich dziedziców (Theodena i Denethora) i pozostawionych z teoretycznie mniej sprawdzonymi wariantami (Eomer i Faramir). Najważniejszymi elementami bytności Boromira w książce są: 1) bycie bezpośrednim bodźcem do wyruszenia Froda i Sama do Mordoru i 2) sama śmierć Boromira będąca bodźcem do późniejszego upadku Denethora.



Dodałabym inne punkty do tej listy, ale wystarczą i te dwa - jedne z ważniejszych chwil w całej opowieści. Wybacz, ale nie widzę porównywalnego wpływu istnienia bądź nieistnienia Theodreda na losy Śródziemia.


Cytat:
Dziwi mnie osobiście również taki kult tej postaci w Polsce jaki widzę od wielu lat już.

Cytat:
Gloria victis - my w Polsce lubimy przegranych Uśmiech
[/quote]

W jakiś innych Polskach żyjemy, bo na temat Boromira ja się najczęściej stykam ze zdaniem takim jak Twoje, Adamie. Zerknij sobie choćby do rankingów najbardziej ulubionych postaci na dowolnych forach - Boromir się tam plącze na szarym końcu, zaś na szczycie królują nieodmiennie Aragorn i Faramir. To z ludzi. A także Gandalf, Frodo, Sam. To jest ścisła czołówka. Trudno ich zaliczyć do przegranych. Jedyny "kult", jak się raczyłeś wyrazić, z jakim się spotkałam, to ten, który szerzę ja sama Śmiech. Co do powodów szerzenia już się wielokrotnie wypowiadałam, więc nie będę się powtarzać.

_________________
"Ile wieków trzeba czekać, by Namiestnik został królem, jeśli król nie wraca?"
Dziecino, ty nie pytaj. Ty działaj!
Powrót do góry
 
 
leszli
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 18 Gru 2008
Wpisy: 146
Skąd: Wrocław


Wysłany: 28-02-2010 10:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
To NIE był prawdziwy Numenorejczyk pokroju Faramira, Imrahila, Denethora, Aragorna

Nie przesadzajmy. Przede wszystkim-takiego Imrahila nie poznajemy tak dobrze jak Boromira. Ot, kilka razy się pojawia pod koniec książki. Jest pokazany jako dobry i odważny wódz ktory wiernie służy Gondorowi i dba o jego dobro. Tak jak Boromir. Nie wiemy też jak Imrahil zareagowałby na Pierścień.
A propo reakcji na ową błyskotkę. Nie możemy tak od razu wywyższac Faramira, który to nie uległ Pierścieniowi nad Boromira, który próbował go przejąc. Faramir klejnotu nawet nie widział, był w jego pobliżu bardzo krótki czas, w dodatku przez jego niemałą częśc nawet o tym nie wiedząc. Boromir był w pobliżu Pierścienia, z pełną tego świadomością bardzo długo. Należy raczej doceniac, że i tak długo wytrzymał.
A, takie pytanie-w czym Boromir odstaje od:Pippina, Merry'ego, Gimlego, Legolasa?
Cytat:
kategoriach wiedzy, siły wewnętrznej i siły woli

Co do wiedzy-zależy jak na to spojrzec. Ok, nie był taki oblatany w historii jak Aragorn czy Faramir, ale to przecież nie wszystko. Np. jako jedyny z drużyny wiedział jak się przygotowac do wyprawy w góry. Może to wiedza przyziemna, ale jednak w takich sytuacjach bardziej praktyczna od znajmości imion królów Numenoru.
Co do siły wewnętrznej i siły woli. No sorry, ten facet dowodził armią w beznadziejnych tak naprawdę walkach, mimo to odnosił sukcesy. Sam przeczłapał ładny kawałek drogi do Rivendell. Potem naprawdę długo opierał się mocy Pierścienia, a nawet kiedy jej uległ, potrafił się zrehabilitowac, broniąc hobbitów za cenę życia.
A tak w ogóle to zauważmy, że nawet próbując przejąc Pierścień w pewien sposób nie upadł do końca. Bo po prawdzie to mógł spróbowac zabic Froda a potem prosic go o Pierścień.
Powrót do góry
 
 
Kasiopea
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lip 2006
Wpisy: 351
Skąd: Minas Tirith


Wysłany: 28-02-2010 13:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
[quote="leszli";p="93901"]
Cytat:
To NIE był prawdziwy Numenorejczyk pokroju Faramira, Imrahila, Denethora, Aragorna

Nie przesadzajmy. Przede wszystkim-takiego Imrahila nie poznajemy tak dobrze jak Boromira. Ot, kilka razy się pojawia pod koniec książki. Jest pokazany jako dobry i odważny wódz ktory wiernie służy Gondorowi i dba o jego dobro. Tak jak Boromir. Nie wiemy też jak Imrahil zareagowałby na Pierścień.


Dzięki, leszli Uśmiech Nie zdążyłam o tym napisać, z powodu późnej pory.


Cytat:
A propo reakcji na ową błyskotkę. Nie możemy tak od razu wywyższac Faramira, który to nie uległ Pierścieniowi nad Boromira, który próbował go przejąc. Faramir klejnotu nawet nie widział, był w jego pobliżu bardzo krótki czas, w dodatku przez jego niemałą częśc nawet o tym nie wiedząc.


Otóż to, okoliczności kontaktu z Pierścieniem są tu zupełnie inne i zawsze mnie dziwiła ta skłonność do stawiania Faramira na piedestale, a potępiania Boromira w sytuacji, kiedy obaj, tak naprawdę, po wstępnej konfrontacji z Jedynym mówią dokładnie to samo - "A to nie, dziękuję, mnie to nie dotyczy". Mówi tak Faramir, po jakiś pięciu minutach obracania w myślach faktu, że oto ma przed sobą Pierścień Władzy (bo tak, tyle mniej więcej trwa jego "kuszenie" - to jest chwilka od czasu, gdy się dowiaduje co niesie Frodo) i mówi tak Boromir po kilku godzinach narady u Elronda. Owszem, pyta dlaczego nie można Pierścienia użyć, ale kiedy mu to zostaje wyjaśnione, wzrusza ramionami - a to go niszczcie, ja w takim razie wracam do domu, mam co robić. Te klimaty. Tak, Boromir w końcu upadł i na pewno zabrakło mu pokory, a i wiedzy Gandalfa i Aragorna na temat konsekwencji dialogu z Pierścieniem też nie miał - ale stało się po bardzo wielu tygodniach przebywania z Jedynym na wyciągnięcie ręki. I pozwolę sobie zauważyć, że boski, mądry, wszechwiedzący i czysto numenorejski Aragorn też zaczął pod wpływ Pierścienia podpadać, jak cała Drużyna zresztą - drążyliśmy ten temat przy okazji zbiorowego nieracjonalnego działania Drużyny pod Amon Hen. Boromir był najsłabszym ogniwem, zgoda, ale nie byłabym taka pewna czy te mocniejsze nie stałyby się z czasem takim samym zagrożeniem dla Powiernika.

A konfrontując braci, wybieram Boromira, bo jest mi bardziej bliski, ludzki, zrozumiały, bo walczy długo z pokusą, szarpie się ze sobą, gdy zaś upadnie stać go na bohaterski zryw i co najważniejsze wyznanie swych win - jakby nie patrzeć - rywalowi. Faramir mnie nie ekscytuje, nawet nie nazwałabym kuszeniem jego doświadczenia z Jedynym. Bo co to za kuszenie, które trwa pięć minut, a "kuszony" jest tematem niezainteresowany. I nawet obiektu nie widzi. Powędrowałby z Frodem kilka miesięcy zachowując ten stan, to proszę bardzo, wtedy zasłużyłby na wszelkie laury - a tak, phi, wielki mi wyczyn. Z przymrużeniem oka


Cytat:

Co do wiedzy-zależy jak na to spojrzec. Ok, nie był taki oblatany w historii jak Aragorn czy Faramir, ale to przecież nie wszystko.


A można poprosić o dowody, że nie był tak oblatany w historii jak tamci, szczególnie jak Faramir (dobrze, Aragorn wychował się w bibliotece Elronda, więc miał inny start Uśmiech )? Jeszcze raz podkreślam, że ze stwierdzenia, iż Boromir wolał opowieści o dawnych bitwach nie wynika, że był nieukiem. Na naradzie u Elronda wypowiada się o historii Gondoru swobodnie, dopowiada szczegóły Gandalfowi (patrz wtręt o Isildurze w Minas Anor) i poprawia idealnego Aragorna, który mimo dogłębnego poznania ludów Śródziemia publicznie powtarza za agentami Saurona brednie o Rohańczykach, rzekomo oddających swoje konie w ramach haraczu.


Cytat:
Np. jako jedyny z drużyny wiedział jak się przygotowac do wyprawy w góry. Może to wiedza przyziemna, ale jednak w takich sytuacjach bardziej praktyczna od znajmości imion królów Numenoru.


Obstawiam, że ZNAŁ te imiona.

Cytat:

A tak w ogóle to zauważmy, że nawet próbując przejąc Pierścień w pewien sposób nie upadł do końca. Bo po prawdzie to mógł spróbowac zabic Froda a potem prosic go o Pierścień.



No nie, leszli, jednak nie mógł. Śmiech Śmiech Śmiech
Pierścień działa stopniowo, w miarę jak topnieje wola ofiary. Boromir zaczyna od niby logicznej argumentacji, nakręca się i w efekcie rzuca się na Froda. Obawiam się, że gdyby Frodo w porę nie założył Pierścienia na palec, a zaczął się bronić przed rabunkiem to raczej nie wyszedł by z tego żywy.

_________________
"Ile wieków trzeba czekać, by Namiestnik został królem, jeśli król nie wraca?"
Dziecino, ty nie pytaj. Ty działaj!
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Władca Pierścieni Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3 ... 21, 22, 23, 24  Następna

Temat: Boromir (Strona 22 z 24)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.