Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Przeniewiercą jest, kto porzuca towarzyszy, gdy ciemności zastępują drogę." Gimli, Władca Pierścieni


Temat: prekursorzy Tolkiena (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Geirve
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 10 Lip 2008
Wpisy: 459



Wysłany: 21-08-2008 22:54    Temat wpisu: prekursorzy Tolkiena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Czytuje ktoś, ale tak dla przyjemności, autorów którzy inspirowali Tolkiena, np. Morrisa lub Dunsany'ego? (Ten ostatni prawie rówieśnik Tolkiena, ale gobliny w Hobbicie czy Father Christmas Letters to chyba sporo Dunsany'emu zawdzięczają)? Dla mnie osobiście Morris ma urok wyłącznie muzealny (pewnie może się podobać, ale nie mi - obrazów prerafaelitów też, szczerze mówiąc, nie lubię - w Tate Gallery zamykałam oczy w ich sali), ale Dunsany jest fantastyczny. Jego opowiadania są i ciekawe, i autentycznie dowcipne.

A Wyke-Smitha lub Haggarda ktoś próbował, a jeśli tak, to z jakim skutkiem? (O walory rozrywkowe mi chodzi.)
Powrót do góry
 
 
Tici
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lis 2004
Wpisy: 490
Skąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith


Wysłany: 21-08-2008 23:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wyke-Smitha?
Możesz podać tytuły? Bo kojarzy mi się z jednym ale nie wiem, czy to ten...
Z Haggarda, prócz klasycznych "Kopalni króla Salomona", w moje ręce wpadł jeszcze "Allan i bogowie lodów", "Ona" (tu czytałam tylko fragmenty, nie pamiętam, co przeszkodziło mi w lekturze całej książki), "Dziecię kwiat" (nie wiem czy to dokładne tłumaczenie tytułu, ale dotyczyło niewątpliwie historii z Allanem), no i "Eryk Promiennooki". Nie wiem, czy coś jeszcze ukazało się po polsku.
A co do Dunsany'ego, to Haggarda "Allan i bogowie lodów" ukazał się w latach dziewięćdziesiątych nakładem jakiejś małej oficyny, która postawiła sobie ambitny cel ukazania autorów fantasy. Wydali Lina Cartera "Czarodziej z Lemurii", właśnie Haggarda i w jednym tomiku z koszmarną okładką coś, co nazywało się "Barbarzyńca i marzyciel". Barbarzyńcą był R.E. Howard i zamieścili tam jedno czy dwa opowiadania o Conanie, zaś marzycielem właśnie Dunsany... Dość dziwne połączenie, nieprawdaż? W każdym razie Dunsany na tym sporo stracił, moim prywatnym zdaniem.
Co do wrażeń rozrywkowych, to Haggarda lubiłam i lubię. Ma chwilami koszmarne wstawki patetyczne, zwłaszcza w "Onej" i tym "Dziecię kwiat", ale to akurat mogło być efektem "klątwy tłumoka" czyli tłumaczenia. Bo "Eryk Promiennooki" to była naprawdę dobra w czytaniu opowieść o wikingach. Przynajmniej tak ją zakwalifikowałam przy lekturze. Zaś "Kopalnie króla Salomona" to klasyka... Uśmiech Polecam każdemu jako przyjemną lekturę...
Morrisa jakoś ominęłam...
Powrót do góry
 
 
Geirve
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 10 Lip 2008
Wpisy: 459



Wysłany: 22-08-2008 00:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Aż mi głupio, bo ja nazwiska Haggarda w ogóle z niczym nie kojarzyłam. ("Kopalni króla Salomona" nigdy nie czytałam, choć tytuł znajomy.) Dzięki za tytuły, uzupełnię sobie wiedzę. (Podejrzewam, że mi się spodoba.) Jeśli chodzi o Wyke-Smitha, to miałam na myśli przede wszystkim "The Marvellous Land of Snergs", który jakoby (Anderson) zainspirował kreację hobbitów.

Morrisa po polsku wyszedł na pewno "Las za światem" (może coś więcej) - dla amatora wiktorianów pewnie ma swój wdzięk, ale mnie, delikatnie mówiąc, nie porwał, choć doceniam znacznie historyczne dla rozwoju fantasy.

Dunsany pojawiał się po polsku w małych dawkach w rozmaitych antologiach, i chyba w swoim czasie w "Fantastyce". Zestawienie z Howardem, o którym wspominasz w ręce mi nie wpadło. Nadzwyczaj egotyczne - ciekawe, co redaktor miał na myśli? Datami się kierował? Niby i to fantasy, i to fantasy, ale to tak, jakby Austen ze Scottem wydać (i to powieść, i to powieść).
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5710
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 22-08-2008 00:57    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Las za światem, jest jaki jest. Warto jednak pamiętać, że z punktu widzenia prekursorstwa wobec Tolkiena, wążniejsze sa niepublikowane po polsku - The House of Wolflings, czy The Story of the Glittering Plain, nie wspominając już o tłumaczeniach skandynawskich sag.
Czy są to tekstu dużo lepsze niż Las za światem, moim zdaniem tak, choć nie spodziewalbym się fajerwerków.

Co do Haggarda, to poza Kopalniami, znam jedynie Cetheswayo and His White Neighbours i A History of Transvaal. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Natomiast przez przekore można zadac pytanie, czy to pisarze epoki wiktoriańskiej i edwardiańskiej byli prekurosami, czy może Tolkien epigonem. Język wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Tici
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lis 2004
Wpisy: 490
Skąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith


Wysłany: 22-08-2008 21:23    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No to Wyke-Smitha nie znam, bo nie przetłumaczone. Morris jakoś tez mnie ominął. Mam ochotę rozejrzeć się po paru punktach z tanią książką i bibliotekach, by zajrzeć do przedmowy tamtego zbioru i ustalić, co było powodem takiego zestawienia. Choć jakoś sobie przypominam, że chodziło chyba o przedstawienie dwu odmiennych klimatów fantasy - howardowskiego heroic i czegoś bardziej baśniowego w wykonaniu Dunsany'ego. Zapamiętałam z tych opowiadań jedno - o wojownikach, którzy wyruszyli, by pokonać czas...

A to ciekawe pytanie zadałeś, ML...
Jakby się tak zastanowić, to... no nie wiem - zależy chyba od punktu, z jakiego na to spoglądamy, z odległości czasowej.
Chyba dla rówieśników Tolkiena, mógł on być epigonem - bo rozpoznawali inspiracje.
Czy o to ci chodziło?
Powrót do góry
 
 
Melinir
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 16 Mar 2003
Wpisy: 209
Skąd: Mar Vanwa Tyaliéva


Wysłany: 22-08-2008 22:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

W The Lord of the Rings. A Rader’s Companion jest przytoczona wypowiedź Tolkiena, że : “I suppose as a boy She interested me as much as anything” [G. Hammond, Ch. Scully, Harper Collins 2005, s. 312.]. Podobieństw znalazłoby się trochę, choćby zaginiona wspaniała cywilizacja, sama Ayesha (Rateliff chyba zrobił porównanie jej postaci z Galadriel) czy wreszcie sama nazwa tajemniczego miasta w powieści Haggarda: KÔr.
Powrót do góry
 
 
Geirve
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 10 Lip 2008
Wpisy: 459



Wysłany: 23-08-2008 20:06    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tici napisał(a) (zobacz wpis):

A to ciekawe pytanie zadałeś, ML...
Jakby się tak zastanowić, to... no nie wiem - zależy chyba od punktu, z jakiego na to spoglądamy, z odległości czasowej.


Ja bym epigonem pisarzy wiktoriańskich Tolkiena nie nazwała, i, o ile mi wiadomo, nie nazywała go tak też współczesna krytyka. Ale moim zdaniem to zależy przede wszystkim od tego, do jakich dzieł Tolkiena przywiązujemy największą wagę. Bo faktycznie, wczesne utwory (szczególnie The Cottage of Lost Play - wiktoriański do bólu) mogłyby równie dobrze wyjść spod pióra kogoś o 50 lat od Tolkiena starszego. Hobbit w sumie też (choć tu trzeba pamiętać, że konwencja bajki dla dzieci narzuca pewne ramy każdemu pisarzowi). Ale Władca Pierścieni to, uważam, zupełnie inna historia.
Powrót do góry
 
 
Dag O'Berth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 25 Lip 2007
Wpisy: 267
Skąd: Mordor Małopolski


Wysłany: 23-08-2008 20:29    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

W Kopalińskim pod epigonem albo nietwórczy naśladowca utalentowanych poprzedników, albo kontynuator przeżywających się kierunków sztuki. Def. dobra jak każda inna bo to i tak jakieś znaki na papierze a w użyciu coś jakby zanikały. Nietwórcze naśladownictwo odpada, zostają te przeżywające sie kierunki. Z dyrektywy interpretacyjnej: "Jeszcze Polska nie zginęła..." formułuję tezę, że choć w nowych torach kierunek jest ciągle słuszny, albo że się nowy z mgły wyłonił i kurzu tumanów. Wtedy nie ma mowy o kontynuacji - genus proximus, ergo ... bum tadyrady. Uwaga. 1: siła odziaływania kontynuatora wchodzi do oceny stanu przeżycia się kierunku (Iliada w zw. z Kapitałem K. Marksa) Uwaga.2 Nie oceniaj kierunku przed zachodem słońca (teutoński duchu, jestżeś w ciągłym ruchu, tyle się o tobie Wagner wypowiedział, żeby w Monachijskich kazamatach siedział)

Hipostazować pojęcia historii kultury
jak gatunek widzieć bez konkretnej kury.

_________________
await me there
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: prekursorzy Tolkiena (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.