Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Tuor stanął na szczycie skały i rozłożył szeroko ramiona. Jego serce wypełniła ogromna tęsknota, powiadają, że był on pierwszym z Ludzi, który dotarł do Wielkiego Morza i nikt, poza samymi Eldarami nie czuł na widok jego fal głębszej tęsknoty." , Niedokończone Opowieści


Temat: Co byś zrobił na miejscu Noldorów? (Strona 4 z 4)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Co byś zrobił na miejscu Noldorów?
Zostaję w Amanie
38%
 38%  [ 26 ]
Opuszczam Aman
61%
 61%  [ 41 ]
Oddano głosów : 67

Autor Wiadomość
bartolini166
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 20 Maj 2011
Wpisy: 63
Skąd: Okolice Wrocławia.
Nieobecny(a): Zbubił drogę do Śródziemia.

Wysłany: 07-02-2012 22:55    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Noldorowie i Valarowie do siebie nie pasowali, Ci pierwsi byli w stanie całkowicie podporządkować się woli drugich. Na ich miejscu zapewne również bym wyruszył, i nie przekonałyby mnie do tego słowa Feanora, tylko chęć zemsty, zwyczajna duma, przez którą nie mógłbym siedzieć sobie spokojnie w Amanie z myślą, że Morgoth zabrał mi wszystko, i nie spotkała go żadna kara. Początkowo rozumiem nawet Feanora ( oczywiście nie pochwalam jego haniebnych czynów, które miały miejsce później). Rozumiem też, że Noldorowie podążyli właśnie za nim. Zakazany owoc przyciąga najbardziej. Język
A teraz wyobraźmy sobie taką sytuację : Morgoth zabija Fiwego, kradnie silmarile ( poprawione Język ), a Noldorowie pogrążeni w żałobie siedzą sobie spokojnie, i bezczynnie w Amanie. Brzmi tragicznie. Ciekawe, jak w tej sytuacji zachowaliby się Valarowie hmmmm...
Na linii Valarowie - Noldorowie zabrakło zaufania, co nie było według mnie tylko winą tych drugich.
Jeśli chodzi o synów Finwego, to rozumiem ich w 100%, i nie wyobrażam sobie, żeby mogli zareagować inaczej.

_________________
"Ja, proszę pana, jestem raczej człowiekiem niewiedzy niż wiedzy. Więcej nie umiem, niż umiem. Więcej nie znam, niż znam. Więcej we mnie wątpliwości niż pewności, więcej poszukiwania niż znajdowania..."


Ostatnio zmieniony przez bartolini166 dnia 08-02-2012 19:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
Thuringwethil
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 19 Lut 2010
Wpisy: 164
Skąd: Taur-nu-fuin


Wysłany: 08-02-2012 16:11    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Goku napisał(a) (zobacz wpis):

Po pierwsze: w przysiędze Feanora nie ma ani słowa o zemście za zabicie ojca (swoją drogą to też coś o nim mówi)
Po drugie: w przysiędze Feanora postawieni są obok siebie, na równi, Morgoth, Valarowie, Majarowie i wszyscy inni jako potencjalni osobnicy do zlikwidowania jeśli tylko ośmielą się zatrzymać dla siebie Silmarila.

Ajj, dobra, chyba się trochę zapędziłam Jestem rozwalony - nie chciałam pokazać że ta przysiega jest składana dla taty, tylko że śmierć Finwego była niewątpliwie ważnym aspektem, który w sposób znaczący wpłynął na wszystkie późniejsze wydarzenia.


Goku napisał(a) (zobacz wpis):
Zabójstwo dzieci dla odzyskania czegoś co się kocha? To jest chore.
Feanor imho był psychopatą. Pokazał to paląc okręty w Helcaraxe a wcześniej wymyślając taką przysięgę i wymuszając ją na synach.
Psychopata. Jakoś po latach nie zmieniłem o tej postaci zdania (patrz temat "Na jaki stosunek zasługuje Feanor").

Hm, ja wolę unikać jednoznacznego oceniania tej postaci, ponieważ Feanor miał bardzo niemiłą historię - najpierw zmarła mu matka, potem go wygnano, następnie Morgoth zabił ojca Skrzywienie , na jego szaleństwo złożyło się wiele różnych przyczyn (ale oczywiście, nie mówię, że nie było jego winą).

A co do zdania o Feanorze, to ja też dość długo mam takie jakie mam i również zmieniać nie zamierzam Uśmiech Saurona ;D .

Na tym, że synowie Feanora musieli wypełnić przysięgę ucierpieli chyba tylko (z tych dobrych) strażnicy Eonwego, gdy Maglor z Maedhrosem przyszli po silmarile. Reszta nieszczęść zdarzyłaby się prawdopodobnie i bez przysięgi.

Ale tak, rozumiem że w przysiędze zakładającej zabicie bezbronnego dziecka może i jest coś poniżającego...

Goku napisał(a) (zobacz wpis):

"Niech będzie wrogiem albo przyjacielem,
wszetecznym bądź też czystym
,
Pomiotem Morgotha lub świetlistą Valą,"


Nadia napisał(a) (zobacz wpis):

Ależ proszę cię bardzo, jeśli chodzi o osobę:

Feanor napisał(a) (zobacz wpis):

ścigać zemstą i nienawiścią aż do końca świata Valara, demona, elfa czy też człowieka z nie narodzonego jeszcze ludzkiego plemienia, każdą istotę dużą czy małą, dobrą czy złą, jakiekolwiek stworzenie, które zjawi się odtąd aż po kres czasu, jeśli spróbuje przywłaszczyć sobie, zagarnąć lub przetrzymywać Silmarile

Jeszcze pogrubiłam. Śmiech
Goku napisał(a) (zobacz wpis):

Dla mnie ta przysięga również ma aspekt poniżający. Przysięganie na zgubę własnej duszy, że zabije się każdą Złą czy Dobrą istotę na świecie żeby odzyskać Silmarila jest poniżające. Poniża w nas Człowieczeństwo (dla istot Ardy brakuje mi słowa).


...aczkolwiek nie trzeba mi tego trzy razy powtarzać, zrozumiałam za pierwszym Złośliwy uśmiech .

Goku napisał(a) (zobacz wpis):
Zabójstwo dzieci dla odzyskania czegoś co się kocha? To jest chore.
Feanor imho był psychopatą. Pokazał to paląc okręty w Helcaraxe a wcześniej wymyślając taką przysięgę i wymuszając ją na synach.

O, wymuszając? A to nie wiedziałam, w Silu przysięgę składają dobrowolnie, no chyba że to w HoME gdzieś Uśmiech Saurona ;D .

bartolini166 napisał(a) (zobacz wpis):
A teraz wyobraźmy sobie taką sytuację : Morgoth zabija Fiwego, kradnie Silmarille

Raczej silmarile Uśmiech Saurona ;D ..

Nadia napisał(a) (zobacz wpis):
Haha, Super śmiech no rzeczywiście, troszkę przesadziłam z tą łódką, ale to był tylko taki obraz. Z przymrużeniem oka

Tak więc ponawiam pytanie, w jaki to sposób chciałabyś się dostać do Śródziemia nie zniżając się do odejścia wraz z "tą bandą Feanora Ratujcie bo go pobiję "?
Powrót do góry
 
 
Túrin Dagnir
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 26 Sie 2007
Wpisy: 320



Wysłany: 08-02-2012 18:13    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Tak więc ponawiam pytanie, w jaki to sposób chciałabyś się dostać do Śródziemia nie zniżając się do odejścia wraz z "tą bandą Feanora Ratujcie bo go pobiję "?

Przecież według jednej z wersji Galadriel i Celeborn zrobili coś takiego.

Cytat:
[Galadriel] czuła się ograniczona opiekuńczością Amanu. [...] Zastanawiając się nad dalszymi poczynaniami, pomyślała o statkach Telerich i zamieszkała na czas jakiś z krewnymi matki w Alqalonde. Tam spotkała Keleborna, który pojawia się tu ponownie jako książę Telerich, wnuk Olwego z Alqualonde i tym samym bliski jej krewny. Razem postanowili zbudować statek, po czym pożeglować do Śródziemia. Już mieli poprosić Valarów o dyspensę na ową eskapadę, gdy Melkor uciekł z Valmaru i wróciwszy z Ulgoliantą, unicestwił światło Drzew. [...] Szczęśliwie udało im się uratować przed nimi statek Keleborna. Galadriela, doprowadzona do rozpaczy wydarzeniami w Valinorze jak i przerażona ciężko gwałtownością i okrucieństwem Feanora, pożeglowała w ciemność i nie czekała na pozwolenie Manwego, który zapewne nie udzieliłby takowego w tejże godzinie bez względu na prawość jej pobudek. [...] Razem jednak z Keleboraem dotarła do Śródziemia nieco wcześniej niż Feanor i zawinęła do przystani Kirdana, a on powitał ich z radością jako krewnych Elwego (Thiingola).
Powrót do góry
 
 
thorlong
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 11 Lis 2010
Wpisy: 42
Skąd: Kraków


Wysłany: 15-02-2012 15:16    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Túrin Dagnir napisał(a) (zobacz wpis):

Przecież według jednej z wersji Galadriel i Celeborn zrobili coś takiego.

Cytat:
[Galadriel] czuła się ograniczona opiekuńczością Amanu. [...] Zastanawiając się nad dalszymi poczynaniami, pomyślała o statkach Telerich i zamieszkała na czas jakiś z krewnymi matki w Alqalonde. Tam spotkała Keleborna, który pojawia się tu ponownie jako książę Telerich, wnuk Olwego z Alqualonde i tym samym bliski jej krewny. Razem postanowili zbudować statek, po czym pożeglować do Śródziemia. Już mieli poprosić Valarów o dyspensę na ową eskapadę, gdy Melkor uciekł z Valmaru i wróciwszy z Ulgoliantą, unicestwił światło Drzew. [...] Szczęśliwie udało im się uratować przed nimi statek Keleborna. Galadriela, doprowadzona do rozpaczy wydarzeniami w Valinorze jak i przerażona ciężko gwałtownością i okrucieństwem Feanora, pożeglowała w ciemność i nie czekała na pozwolenie Manwego, który zapewne nie udzieliłby takowego w tejże godzinie bez względu na prawość jej pobudek. [...] Razem jednak z Keleboraem dotarła do Śródziemia nieco wcześniej niż Feanor i zawinęła do przystani Kirdana, a on powitał ich z radością jako krewnych Elwego (Thiingola).



Co innego zbudować jeden statek, a co innego całą flotę okrętów.
Cytat:
Feanor zastanowił się i zrozumiał poniewczasie, że wielka gromada nie zdoła pokonać niezliczonych mil drogi na północ i przeprawić się za morze bez statków; budowa floty zajęłaby za dużo czasu, nawet gdyby Noldorowie mieli w swoich szeregach wprawnych szkutników.


Feanor wiedział, że każda zwłoka może spowodować spadek bojowego nastroju Noldorów. Nie było czasu na budowe statków, tym bardziej, że Teleri odmówili jakiejkolwiek pomocy. Droga na północ oznaczała śmierć wielu Noldorów w drodze do Śródziemna. Feanor oczekiwał, że Olwe pomoże przyjaciołom, pamiętając o tym jak to kiedyś Noldorowie zabiegali o przewiezienie Telerich do Amanu i pomoc w budowie Alqualonde. Olwe jednak naiwnie wierzył, że Valarowie załatwią wszystkie problemy i pokonają Nieprzyjaciela, nie widział, że Noldorowie nie mogą się już cofnąć, za dużo słów zostało wypowiedzianych, Feanor porwał Noldorów nadzieją odmiany i przygód w nieznanych krajach. Widać to dokładnie gdy Finarfin próbuje nakłonić ich do odroczenia decyzji, odpowiada mu gromadny krzyk - Nie! Ruszamy natychmiast!
Feanor nie widział innej możliwości jak tylko zająć siłą statki. Wydaje mi się, że nie spodziewał się tak zaciętego oporu, może liczył nawet, że uda mu się przejąć statki bez walki. Stało się jednak inaczej.
Cytat:
Jednak Teleri stawili opór i wielu napastników zepchneli do morza . Poszły w ruch miecze, wywiązała się zażarta walka na statkach na oświetlonym latarniami nabrzeżu i bulwarach, nawet na wielkiej sklepionej bramie Przystani. [...] W końcu Teleri zostali pokonani. Znaczna część żeglarzy skupionych w Alqualonde zgineła pod ciosami okrutnych mieczy. Noldorów bowiem ogarnęła desperacka furia, a Teleri byli od nich słabsi.


Cytat:

Tak więc ponawiam pytanie, w jaki to sposób chciałabyś się dostać do Śródziemia nie zniżając się do odejścia wraz z "tą bandą Feanora Ratujcie bo go pobiję "?

Na to pytanie nie ma chyba odpowiedzi. Noldorowie byli "zamknięci w złotej klatce Amanu" i chcąc opuścić błogosławione królestwo bez aprobaty Valarów musieli być gotowi na poświęcenia. Ja jestem zdania, że sprowadzenie elfów do Amanu to największy błąd Valarów. Manwe nie rozumiał Noldorów, nie potrafił zrozumieć ich rozgoryczenia i chęci opuszczenia Amanu. Dziwi mnie też jego zachowanie gdy dowiedział się, że Noldorowie chcą opuścić Nieśmiertelne krainy Valarów, postanowił czekać, nie zrobił nic, chociaż musiał wiedzieć, że Noldorowie są w beznadziejnej sytuacji. Wydaje mi się, że całą winę przypisywał szaleństwu Feanora i jego chęci zemsty, uważał, że Noldorowie opamiętają się i zostaną w Amanie. Pomylił się jednak, tylko niewielka część Noldorów z Finarfinem na czele zawróciła z wyznaczonej drogi.
Reszta nie myślała o powrocie, nawet gdy Feanor spalił okręty w Losgar zostawiając Fingolfina i jego hufiec w Amanie.
Cytat:
Widząc, że Feanor opuścił go i że ma do wyboru albo zginąć w Aramanie, albo ze wstydem wrócić do Valarów, Fingolfin był rozgoryczony, lecz jeszcze goręcej niż przedtem zapragnął znależć jakąś drogę do Śródziemia, aby ponownie spotkać się z Feanorem.[...] Serca ich płoneły zapałem młodości, a pod przywodem Fingolfina i jego synów oraz Finroda i Galadrieli odważyli się wejść do najsroższej krainy północy; nie mając innej drogi przed sobą, stawili w końcu czoło grozie cieśniny Helcaraxe i okrutnych gór lodowych. Niemało wspaniałych czynów dokonali póżniej Noldorowie, lecz żaden chyba nie przewyższył bohaterstwa tej desperackiej wyprawy, podjętej wśród przeciwności i przygnębienia.

_________________
To, co nazywają cnotą, jest dla mnie urojeniem, czymś błahym i zmiennym, zależnym od klimatu, czymś, co nie podsuwa mi idei żadnego wszechmocnego bytu.
Powrót do góry
 
 
Caranthir.
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 06 Lut 2012
Wpisy: 143
Skąd: Pochodzę z Ankh-Morpork, choć urodziłem się tutaj


Wysłany: 05-03-2012 17:00    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Oczywiście, że na miejscu Noldorów... opuściłabym Aman z nimi. Przecież nie byłoby wtedy jeszcze wiadome co się stanie, a Fëanor potrafił przekonująco mówić Elfik Elfi Mikołaj . A po za tym jak Galadriela to mówienie o tym założeniu siedziby by mnie pociagnęło za Aman Z przymrużeniem oka . Mi by się chyba znudziło siedzenie ciągle w Amanie Elfik , kiedy Valarowie stworzyli jeszcze Śródziemie, a po za tym po tym co zdarzyło się papciowi Fëanora i po tym, że Morgoth ukradł mu silmarile, to bym pomogła Jestem za

_____________________________

,,Dość tego! Jakim prawem synowie Finarfina kręcą się tam i siam, żeby swoje bajdy pleść temu Ciemnemu Elfowi w jego jaskiniach? Król im pozwolił rokować z Thingolem w naszym wspólnym imieniu? Prawda, są w Beleriandzie, niech wszakże nie zapominają, że ojcem ich jest władca Noldorów, chociaż matka pochodzi z obcego szczepu.'' Super śmiech
Powrót do góry
 
 
Gilya
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 15 Lip 2013
Wpisy: 54
Skąd: z Lindonu
Nieobecny(a): jestem w odwiedzinach u elfów

Wysłany: 17-03-2014 17:32    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To zależy, co zrobiliby moi bliscy i w jakich kontaktach byłabym z synami Feanora. Ale na dziś dzień opuściłabym Aman, bo zakładam, że moje nastawienie do Valarów by się nie zmnieniło. Z przymrużeniem oka A poza tym mowa Feanora już mnie przekonała
_________________
Utulie'n aure!
Cytat:
Wolniej, wolniej nie nadążam
Do perfekcji ciągle zdążam.

MAGLOR I MAEDHROS ŻYJĄ!!!!
Powrót do góry
 
 
Rhunadan
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 22 Sty 2016
Wpisy: 21
Skąd: Aman(naprawdę Borówiec)


Wysłany: 27-03-2016 15:05    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja bym wolał zostać w Amanie, ale ostatecznie ruszyłem pomścić Finwa i pomóć ojcu i 7 braciom w zemście na Morgocie. Super śmiech
_________________
Zawsze jest nadzieja.
Są dzieła, których mniej możni tak samo jak najmożniejsi mogą dokonać tylko jeden jedyny raz!
Powrót do góry
 
 
Asa
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 23 Sty 2016
Wpisy: 32



Wysłany: 27-03-2016 17:05    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Kliknęłam "Zostaję", choć pewnie dumnie bym wyruszyła, bo Śródziemie aż nazbyt kusi, ale koniec końców, wróciła wraz z Finarfinem.
_________________
"Fantasy is escapist, and that is its glory.
If a soldier is imprisioned by the enemy, don’t we consider it his duty to escape?"
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4

Temat: Co byś zrobił na miejscu Noldorów? (Strona 4 z 4)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.