Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Avallone zniknęła z ziemi, Aman został zabrany gdzieś daleko i nie można ich znaleźć w świecie dzisiejszych ciemności. Niegdyś wszakże były, a więc ciągle są w swej prawdziwej postaci, będąc częścią takiego świata, jaki został pierwotnie zaplanowany." Dunedainowie, Silmarillion


Temat: Bohaterowie Tolkiena - cele, wartości, dążenia... (Strona 4 z 5)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 23-06-2008 18:50    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Hethridu napisał(a):
W przypadku przegranej - czy byłby sens? Jedyną nadzieją byłoby ukrycie się w górach i jak najdłuższe przetrwanie, w oczekiwaniu na nie wiadomo co.
No ale może za dużo spekuluję.
Może. Bo nie bierzesz pod uwagę wielu pokoleń Strażników Północy, dla których podtrzymywanie linii królewskiej miało sens, mimo braku Królestwa na mapach.
_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Ugrunîlo
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 15 Cze 2003
Wpisy: 349



Wysłany: 24-06-2008 12:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):
Ostatecznie jednak Theoden zabrał ze sobą wszystkie wojska jakie udało mu się zebrać. Ci co pozostali - mieli już wydane rozkazy, mieli zabezpieczyć Rohan po to by było do czego wracać na wypadek wygranej wojny.

Jakoś niezmiennie mam wrażenie, ze od tychże rozkazów miała być Eowina. Cztery tysiące luda dostało rozkazy? na raz? Z przymrużeniem oka tak na szybko? Dobry słuch mieli, a Theoden posłuch (u wszystkich prócz siostrzenicy).

Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):

W przypadku przegranej - czy byłby sens? Jedyną nadzieją byłoby ukrycie się w górach i jak najdłuższe przetrwanie, w oczekiwaniu na nie wiadomo co.

Jak słusznie Adi wskazał - bywa, że po setkach lat się okazuje, że warto. Poza tym to też kwestia szacunku do własnej rodziny, historii rodu, tradycji i wszystkich poddanych, którzy w oparciu o te wartości poświęcali i poświęcają życie. Znawcą historii nie jestem jak wiadomo, ale coś mi się wydaje, że nagły brak kogoś z rodu panującego zwykle powodował chaos i ogromne kłopoty...
Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):

No ale może za dużo spekuluję. Niech tam, może i powinna zostać - ubiłaby Witch Kinga nieco później i gdzie indziej Super śmiech

Ciekawa spekulacja - przy okazji wyjaśnia o co ta cała batalia z Waszej strony Super śmiech akurat widzisz, po pierwsze Eowina nie jechała w tym celu. Jak widział w jej oczach Merry i jak sama wyjawiła Faramirowi (który zresztą sam doskonale ją przejrzał i wiele powiedział głośno) Eowina jechała po śmierć, a nie z niebywale sprytną myślą strategoczno-taktyczną niemęża z przepowiedni Z przymrużeniem oka
Jestem absolutnie pewna, że Eru, na którego chwałę wszystko się obracało, nie miałby kłopotu z realizacją przepowiedni Glorfindela, skoro już taki plan miał. "Nie mąż" nie równa się "Eowina" Pserwa chyba, że ja czegoś nie łapię Uśmiech przypominam, że czar zdjął Merry (właśnie nie "mąż" w zasadzie) a Eowina dokonała nie więcej niż wody Bruinen. Plusa ma za to, że stanęła ostatecznie w obronie króla, jednak jej słowa (które przytoczył Adi) trochę są smutne :-/ wygląda na to, że nie tylko miłość do króla dodała jej odwagi ale głównie chęć, by umrzeć dokonująć wielkiego czynu, który nie ujdzie niczyjej uwagi...

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Hm, a sądzisz, że jej pozwolono by kierować ewentualną bitwą? Uśmiech Bo ja myślę, że ponieważ była kobietą i nie brała w żadnej udziału, zostałyby jej wyłącznie funkcje reprezentacyjne Uśmiech Saurona ;D Prawdopodobnie obroną dowodziłby któryś z bardziej zorientowanych dowódców Spox

Dlaczego nie? Odbierasz jej nagle zdolność do walki o swoje? Z przymrużeniem oka A skąd pewność, że wielu z tych zorientowanych dowódców zostało? A czy nie została Eowina wyznaczona jako panująca nad ludem w zastępstwie króla? Czy nie pojawiała się między ludźmi w zbroi i z mieczem? Pojawiała się.. nie sądzę, zeby zadziwiła i doprowadziła do zawału dworzan Język widokiem swojej osoby jadącej na czele armii czy większego oddziału zbrojnego. Poza tym skoro potrafiła zrobić w balona wszystkich i umknąć przebrana, to sądzę, że by ich całkiem skutecznie zbałamuciła, że zamierza jeno dowodzić z pagórka a potem i tak zrobiłaby swoje Z przymrużeniem oka Absolutnie nie wątpię w jej odwagę w ruszaniu w pierwszej linii Język

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

A gdzie jest napisane, że ona pojechała szukać śmierci? Uśmiech Saurona ;D Hę?
Cytat proszę, a najlepiej żeby dała wyraz swym motywacjom właśnie Eowina Uśmiech

Adi przytoczył. Tymczasem ja się nie doczekałam z Waszej strony logicznych kontrargumentów na nasze, bo wybacz, ale nie przemawia do mnie coś w stylu "bo by nie poznała Faramira", bo by poznała i tak, na ślubie Ariego, albo "bo walczyła o swoje szczęście" - ja jej zachowanie interpretuję jak zaprzestanie walki o własne szczęście - szukanie śmierci nie kojarzy mi się z walką do końca. Z tym się wiąże to, że nie przemawia do mnie "wysłuchanie głosu serca" - skoro serce chciało śmierci i chwały mimo, że serce zapomniało o faktycznym patriotyzmie i co za nim idzie - obowiązkach. To, że jest księżniczką znaczy dla mnie tyle, że tym bardziej odpowiedzialność na niej ciążyła. Jej poczucie życia w klatce rozumiem, tym bardziej mnie dziwi, że gdy zostawiono jej pod opieką cały kraj i dwie zagrożone granice, to nie wykorzystała okazji i nie udowodniła, że nie jest babą do garów ale od miecza, rządzenia i rozsądnych decyzji.
Nie widzę też powodu, by oceniać ją inaczej, niż oceniam innych bohaterów całego legendarium - szczególnie, że chyba nie chciała uchodzić za słodkie dziewczę Z przymrużeniem oka któremu należy wybaczyć bo ma smutną minkę.
Na koniec - nie przekonuje mnie też, że "ale potem sie okazało że". Liczą się w mojej ocenie intencje Eowiny. Nikt łącznie z nią samą absolutnie nie mógł przewidzieć, jak się sprawy potoczą. Jeśli w ten sposób usprawiedliwiać Eowinę, to moznaby mieć zarzut do Theodena, że jej taki rozkaz wydał. Przecież gdyby posłuchała to o Eru - musiałbyś sobie poradzić sam, tak? Z przymrużeniem oka

No dobrze - z mojego punktu widzenia czas na podsumowanie Uśmiech bo nie zamierzam się więcej udzielać o Eowinie (musiałabym cytować swoje wpisy a to nie wnosiłoby nic do tematu Język ).
Eowina - "cele, wartości, dążenia..." Z przymrużeniem oka (czyli nie czy ją lubię i za co, bo akurat lubię póki się nie poddaje i nie przestaje w moim rozumieniu "wojownika" nim być). (przepraszam będzie trochę na żarty pod koniec)
Cel: najpierw zdobyć miłość Aragorna i zostać królową, potem zginąć w chwale. Niestety nie przekonaliście mnie, że jest inaczej.
Wartości: była z pewnością ogromna troska o króla, była przeogromna o kraj - swiadczą o tym jej słowa do Aragorna kierującego się na Ścieżkę Umarłych. Później niestety przeżywa swój swoisty upadek wartości. Faramir sprawia, że odnajduje je z powrotem plus wiele nowych Z przymrużeniem oka
Dążenia: zmienne w czasie Jestem rozwalony ale to zrozumiałe Złośliwy uśmiech
Dlaczego sądzę, że powinna była zostać:
- wypełniłaby rozkaz króla - w jej przypadku ostatni jaki jej dał. Nie tylko rozkaz ale też prośbę podyktowaną troską zarówno o nią jak i kraj
- miałaby okazję wykazać się silnym charakterem i umiejętnościami (naiwnie (?) zakładam, że je posiadała Z przymrużeniem oka)
- nie istniałoby zagrożenie chaosu w kraju (ciągle się zastanawiam co tam się działo jak odkryto, że ostatnia z rodu zniknęła)
- dla tych, którzy mają inne rozumienie Opatrzności Z przymrużeniem oka - jestem absolutnie pewna, że przebieg bitwy pod murami Minas Tirith byłby podobny, nie wątpię w moc Opatrzności Złośliwy uśmiech - co najwyżej mniej ludzi z oddziału Eomera by zginęło.
- nie przestałaby być wojowniczką (szukanie śmierci w moim odczuciu przekreśla taki status)
- faktycznie walczyłaby o swoje szczęście do końca, wyrwała się z klatki, którą wokół siebie widziała. Naprawdę nie sądzę, że pozostał na dworze ktokolwiek władny zamknąć ją jak niegrzeczną dziewczynkę w komnacie Pserwa zostałaby jako głowa rodu i jedyna rządząca. Mało tego, w pobliżu nie było już Grimy sączącego kłamstwa i próbującego poprzez nią zdobyc tron (Adamobie wybacz, nawet jeśli Grima sam sądził, ze czuje coś szczerze, to później nie widać, by za Eowiną tęsknił jakkolwiek i zależało mu na jej losie... gdy tylko okazało się komu służył, po prostu uciekł nie oglądając się na Eowinę. Wygląda mi na to, że jednak tylko o tron mu chodziło).
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Też nie wiem, co jest patriotycznego w szukaniu śmierci, zapytaj Rohańczyków hmmmm... W zasadzie wielu szukało śmierci jako recepty na ból życia i cóż, wcale nie osądzam, że byli śmieszni. Motywacja jak każda inna. Życie za wszelką cenę też bywa śmieszne.

Równie dobrze mogłabym Ci proponować, abyś spytała ilu z nich z takim zamiarem szło do walki... To w jednym Dernhelmie Merry wypatrzył tę determinację jadącego na śmierć. Reszta jak mi sie wydaje wyglądała na jadących na bitwę - owszem, świadomych ewentualnych konsekwencji, ale nie jakby z zamiarem dania się zabić zaraz po dokonaniu jakiegoś czynu, który okazałby się chwalebny. Eowina nie zachowuje się później w Domach Uzdrowien jak ktoś, kto się cieszy ze swych dokonań. Nadal pragnęła śmierci, nadal nie pamiętała o kraju. Dopiero później poczuła się zobowiązana wracać z bratem i pożegnała Faramira na jakiś czas.
Jeszcze co do zawodzenia Z przymrużeniem oka
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

To pewnie takoż Faramir i Eomer oraz wszyscy Rohańczycy Uśmiech Saurona ;D
Oraz jeszcze ci, których motywacje gloryfikuje północna teoria odwagi.

Jakoś nie Uśmiech właśnie słowa Faramira do Eowiny są dowodem na inne intencje obojga. Co do zachowania Eomera to już podałam przykład - dla mnie różnica jest spora.

Jeśli komuś zdjęłam Eowinę z piedestału to przepraszam Z przymrużeniem oka dla mnie sama się zdjęła. Nie znaczy to, że jej nie rozumiem, nie współczuję a tylko tyle, że liczą się dla mnie nie tylko efekty ale też intencje.

Na koniec, choć to moim zdaniem poza tematem samej Eowiny mimo wszystko

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
No chyba rzeczywiście za mocno pokazałam analogię, przepraszam zatem oops, zawstydzenie Chodziło mi o to, że podobnie jak Dziewięciu, którzy przecież nie byli zwykłymi osobami, tylko byli kształceni na władców, również i Eowina ma prawo do podążania ścieżką swoich pragnień. Wszyscy popełniamy błędy i akurat Eowina miała szczęście, że jej się udało, że nie została zwabiona do "kraju rozpaczy, na dno ciemności, gdzie mogłaby się stać bezcielesnym upiorem, gdzie Oko bez powiek przejrzy na wylot każdą jej myśl." Współczuję i jej i Dziewięciu (choć Dziewięciu nieporównanie bardziej), bo zniewolenie wywołuje mój bunt, choć oczywiście obie sytuacje są diametralnie inne. A jednak dla mnie w obu przypadkach łączącym ogniwem jest zamach na wolność wyboru i decyzji. Dlatego szanuję Eowinę za to, że usiłowała walczyć. I współczuję Dziewięciu, bo nie byli w stanie się wyzwolić.

Właśnie dlatego, że jak sądzę Eowina była kształcona na władcę (lub bardzo podobnie) sądzę, że powinna była znać swoje obowiązki. Przypomniała sobie o nich najwyraźniej dopiero po rozmowach Z Faramirem. Nie bardzo rozumiem co ma do tego współczucie - jeśli już się uprzeć, że jest tu jakaś analogia, to znów wychodzi na jedno - poczucie obowiązku, spełnianie go. O ponoszeniu kary i to po wieki z powodu jednej decyzji raczej w przypadku Eowiny mowy nie ma prawda? Poza tym Eowina nie podejmowała swojej decyzji z myślą o Rohanie ale o sobie - "Chcę wziąć udział w wojnie, jak mój brat Eomer, a raczej jak król Theoden, bo on poległ, zyskując sławę i spokój zarazem. "
Szanuję Eowinę póki nie przestaje walczyć. Rozumiem, że dla Ciebie w momencie gdy postanowiła iść zginąć, zaczęła walkę - w moim rozumieniu - zaprzestała jej.
Tym przydługim podsumowaniem kończę już na serio Z przymrużeniem oka licząc, że ktoś inny teraz pojawi się "na tapecie". Np. surowa i obowiązkowa Morwena - w ramach przeciwieństw Złośliwy uśmiech

_________________

"I choć sami nie wiemy, czy opowieści te są prawdą, to wiemy na pewno, że mądrzy ludzie dawnych czasów uważali je za prawdę."
Snorri Sturluson
Powrót do góry
 
 
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


Dołączył(a): 25 Maj 2003
Wpisy: 839
Skąd: Imlad Morgul


Wysłany: 24-06-2008 13:07    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie pozostaje mi nic, jak podpisać się wszystkimi kończynami pod powyższym postem chwała wam, chylę czoła, dzięki

Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):

No ale może za dużo spekuluję. Niech tam, może i powinna zostać - ubiłaby Witch Kinga nieco później i gdzie indziej Super śmiech


Wiesz, Hethridu, ponieważ Cię znam i ponieważ Ty znasz również mnie, mam powody sądzić, że próbujesz mi wbić złośliwie szpilę, a dodatkowo emotką* na końcu swej wypowiedzi zaszydzić z faktu, że wiadomą postać darzę sympatią. I jednocześnie zasugerować, że to właśnie owa sympatia przesłania mi oczy i jest przyczyną mojego spojrzenia na "Pierwszą Miecz Rohanu". Ratujcie bo go pobiję Jeśli w Twoim mniemaniu miał to być żart, to przykro mi bardzo, ale nietrafiony. Jeśli złośliwość - również chybiona.

Otóż nie. Po pierwsze - przepowiedziana przez Glorfindela "zguba" nie oznacza moim zdaniem ani definitywnego końca, ani śmierci. Ale nie o tym mowa, nie chcę tutaj dyskutować o sprawach nierozstrzygniętych i przedstawionych niejednoznacznie.

Po drugie - zarówno Ugrunîlo, jak i ja starałyśmy się pokazać decyzję wyruszenia przez Eowinę do Gondoru w różnych aspektach, i z różnymi możliwymi konsekwencjami i zagrożeniami dla Rohanu. Ugrunîlo wiele razy podkreślała, że tak samo, jak i faktyczne, realne konsekwencje, tak samo ważne są motywy wraz z intencjami.

Ani moje, ani Ugrunilo spojrzenie nie jest ani brakiem szacunku, ani jakimkolwiek deprecjonowaniem Eowiny, ale jest wyłącznie efektem obiektywnych przemyśleń na temat jej decyzji.

----
*) Podczas, gdy ja w całym, niezależnie od etapu, przebiegu bitwy na Polach Pelennoru nie dostrzegam nawet cienia powodu do śmiechu.

_________________
Ten nieruchomy już jest martwy, ten, który się rusza, przeżyje.

Żaden człowiek nie może się bronić bez ryzyka.
- J. Liechtenauer
----
Nasz azyl dla zwierząt
shadow of mind
galeria DA
półka w Bibliotece
Powrót do góry
 
 
Adamob
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 20 Wrz 2005
Wpisy: 221
Skąd: Szwędam się po Eriadorze.


Wysłany: 24-06-2008 16:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No i zgasiłyście dyskusję Język

No ale w zasadzie, co chciałem to się już dowiedziałem Uśmiech Może się pojawić inna postac na tapecie jak chcecie. Może będzie bliższa naszym wyobrażeniom Uśmiech

Tzn. Do samej Eowiny nic nie mam. Była człowiekiem. I odbiegała od ideału. No bo jak wiadomo ideały (prawie) nie występują.

To kto teraz?? Chyba nie Faramir ani Grima ani Aragorn bo już będzie wystarczająco tego czworokąta Uśmiech

Kto by czekał oprócz Aragorna i Berena długo na swoją wybrankę i się doczekał?

Albo bierzcie kogo chcecie

_________________
Tomorrow all will be known, and You're not alone
So don't be afraid, in the dark and cold
'Cause the bards' songs will remain
Powrót do góry
 
 
Hethridu
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 25 Maj 2007
Wpisy: 29
Skąd: z pod ciemnej gwiazdy ;)


Wysłany: 25-06-2008 10:37    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Przykro mi, że mój brak poczucia humoru tak kogoś mógł zaboleć. Nie to było celem, jeśli w ogóle był jakiś cel.
Ogólnie polemika zrobiła się dzięki mnie chyba nieco niezdrowa. Każdemu inne wartości wydają się najcenniejsze i trzeba to uszanować.

Dodam tylko, że z założenia - ta wojna miała być ostatnią, ostatecznym ciosem. Po niej nic nie miało być takie jak dawniej, podkreślał to przecież Gandalf. Po przegraniu jej - nie byłoby już dla potomków królewskich żadnego Imladris, ani innego przyjaznego domu. Po za tym co miała robić nasza bohaterka, po przegranej wojnie? Uciec, ukrywać się patrząc jak pozostawione jej w opiece starcy, kobiety i dzieci giną i trafiają w niewolę, starając się ocalić tylko siebie? Nie tego chciał od niej Theoden, miała zginąć razem z nimi. Postanowiła sama wybrać sobie rodzaj śmierci - może i źle postąpiła, może i tak nie wolno. Nie będę już tego oceniał.
To tyle odemnie na temat Eowiny
Powrót do góry
 
 
Tici
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lis 2004
Wpisy: 490
Skąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith


Wysłany: 25-06-2008 19:44    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adamob napisał(a) (zobacz wpis):
To kto teraz??

A ja jeszcze na moment wrócę do Eowiny. Śledziłam dyskusję z zainteresowaniem, nie bardzo wiedząc, jak się w nią włączyć, bo rozumiałam argumenty obu stron.
I pomyślałam o czymś innym, trochę offtopicowo. Co by było gdyby... Gdyby Eowina, mimo zerowej samooceny, ogólnego czarnowidztwa i przekonania, że "Dom Eorla jest już mniej wart niż pasterska chata", jednak pozostała w Dunharrow, pełniąc swoje obowiązki i dowodząc ochroną tych, którzy pozostali. To chyba oznacza, że razem z nią pozostałby Merry - hobbit przecież nie znalazłby innego, równie szalonego Rohirrima w miejsce Dernhelma (co od razu zastanawia mnie, jak Eowina wymusiła włączenie się do oddziału, skoro Merry widzi jakieś porozumienie między Dernhelmem i dowódcą).
A to oznacza...
Że podczas bitwy na Polach Pelennoru nie byłoby nikogo, kto by stanął pomiędzy Theodenem a Witchkingiem. I między Witchkingiem a każdym innym dowódcą armii: Eomerem, Imrahilem, Hurinem, Forlongiem... Tak mi jakoś zaczęło wyglądać, że wbrew temu, co pisze Ugrunilo, lista poległych byłaby znacznie dłuższa... Bo optymistycznie rzecz ujmując, to Eowina stałaby się nie księżniczką, ale królową Rohanu, jako ostatnia z Rodu Eorla (i tu można spekulować, czy możliwa byłaby unia personalna pomiędzy Rohanem i Gondorem). Pesymistycznie - bitwa na Polach Pelennoru skończyłaby się zupełnie inaczej, bo też Aragorn nadpływający Anduiną z pomocą trafiłby na zupełnie inaczej wyglądającą sytuację taktyczną - rozbitych przymierzeńców i prawdopodobnie sprawnie dowodzoną armię Oka. I wtedy nawet powodzenie misji Froda stałoby pod znakiem zapytania. Tak więc wygląda na to, że nieodpowiedzialny postępek Eowiny był czymś w rodzaju "zła, co się obróciło na dobro", podobnie jak wcześniej szaleństwo Boromira na Amon Hen.
Oczywiście, mógłby ktoś powstrzymać Witchkinga przed eliminacją dowódców przeciwnika. Tylko kto? Czy znalazłby się podobny do Dernhelma desperat? A jedyną osobą, jaką możnaby podciągnąć pod kategorię "no man", jest pewien Biały Istari, który w chwili ataku Czarnego Wodza na Theodena był właśnie zajęty w szóstym kręgu wygłaszaniem mowy wyjaśniającej mieszkańcom Minas Tirith, co się stało z Namiestnikiem. I trochę czasu by mu zajęło przejście stamtąd do walczących...
I tu mam propozycję do rozważenia - motywy Gandalfa.
Wiadomo, że Istari, wiadomo, że przeciwnik Saurona, wiadomo, że poświęcenie dla Wolnych Ludów... Ale mam wrażenie, że Gandalf czasami naginał sprawy wedle swego osobistego upodobania. Bo choćby dlaczego nie śpieszył się z powrotem do Wielkiej Bramy, choć wcześniej mówił Pippinowi, że nie może z nim iść, bo Czarny Wódz jest w pobliżu? Miał jasnowidzenie, czy co? Czemu nie znalazł choć chwili, w ramach dodawania otuchy mieszkańcom, by zajrzeć do Denethora?
To tak na pocżątek...
Powrót do góry
 
 
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


Dołączył(a): 25 Maj 2003
Wpisy: 839
Skąd: Imlad Morgul


Wysłany: 25-06-2008 21:22    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tici napisał(a) (zobacz wpis):
A to oznacza...
Że podczas bitwy na Polach Pelennoru nie byłoby nikogo, kto by stanął pomiędzy Theodenem a Witchkingiem. I między Witchkingiem a każdym innym dowódcą armii: Eomerem, Imrahilem, Hurinem, Forlongiem... Tak mi jakoś zaczęło wyglądać, że wbrew temu, co pisze Ugrunilo, lista poległych byłaby znacznie dłuższa...

Tego akurat nie wiemy, bo losy bitwy potoczyły się akurat inaczej. Ale zasadniczo to zastanawialiśmy się nad decyzją Eowiny w konkretnej sytuacji, gdy jeszcze nie było wiadomo kompletnie nic poza faktem, że armia Saurona jest wielka i silna, a Rohan jest osaczony. Wtedy z taktycznego i odpowiedzialnego punktu widzenia Eowina była bardziej potrzebna właśnie tam, w Rohanie, a nie pod Minas Tirith. I w sumie to tylko o to chodziło nam w tej całej dyskusji ;P

Poza tym.. jak nieraz się przekonaliśmy, wiele wydarzeń w Śródziemiu wydaje się być efektami przypadku, którego prawdopodobieństwo zdaje się być bardzo małe. Do tego dochodzą wydarzenia, których ciężko byłoby się spodziewać Z przymrużeniem oka - na przykład takim niespodziewanym kompletnie momentem było odgryzienie palca Frodowi przez Golluma.

Jest jeszcze jedna rzecz... W całej historii widać wyraźnie, choć niezwykle delikatnie, działanie nieco wyższej siły, która w kluczowych momentach ingeruje trochę silniej. Jak stwierdza Gandalf w rozmowie z Frodem, to ktoś chciał, aby Bilbo odnalazł Jedyny Pierścień, tak samo również aby Frodo został jego Powiernikiem (pytanie, czy tą siłą był sam Eru, czy też może Ulmo? hmmmm... - ale to już temat na inną dyskusję).

W każdym razie chciałabym jedynie zasugerować, że bardzo możliwe, iż w pewnym stopniu, przeznaczeniem Pierścienia było jego zniszczenie, tak samo, jak przeznaczeniem Saurona był jego upadek (choć moim zdaniem do takiego przeznaczenia przyczynił się sam Sauron swoimi decyzjami i wyborami).

W każdym razie chcę zasugerować, że do upadku Saurona wiodła niejedna droga, i że nawet, jeśli by zabrakło pod Pelennorem Dernhelma czy Merrego, sądzę, że miałyby miejsce inne, być może zaskakujące hmmmm... wydarzenia.

Tici napisał(a) (zobacz wpis):
A jedyną osobą, jaką można by podciągnąć pod kategorię "no man", jest pewien Biały Istari, który w chwili ataku Czarnego Wodza na Theodena był właśnie zajęty w szóstym kręgu wygłaszaniem mowy wyjaśniającej mieszkańcom Minas Tirith, co się stało z Namiestnikiem.


No właśnie. A ja włożę trochę offtopikowo kij w mrowisko Rządzę
Wydaje mi się (chociaż nie upieram sie, bo mogę nie mieć racji), że Gandalf w ciele Śmiertelnika, pomimo wewnętrznej mocy, podlegał wszelkim fizycznym ograniczeniom i pod tym względem odpowiada jak najbardziej określeniu "man", którego jednym ze znaczeń jest po prostu "człowiek". Tyle, że jeśli by tym tokiem rozumowania podążyć, pod definicję "man" podpada i Eowina, i każdy hobbit Skrzywienie hmmmm...

_________________
Ten nieruchomy już jest martwy, ten, który się rusza, przeżyje.

Żaden człowiek nie może się bronić bez ryzyka.
- J. Liechtenauer
----
Nasz azyl dla zwierząt
shadow of mind
galeria DA
półka w Bibliotece
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3807
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 26-06-2008 13:42    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zgadzam się z końcową wypowiedzią. IMO trick polegał na tym, że wszyscy rozumieli tę przepowiednię w ten właśnie sposób - no man = żaden człowiek, a chodziło o zbrojnego mężczyznę, niekoniecznie ludzkiej rasy. Eowina nie znała przepowiedni i zareagowała dosłownie "nie jestem mężczyzną".
I tak być musiało, pewnikiem wyśpiewano jej przeznaczenie w Muzyce Ainurów. Jako, że była spośród Atanich miała jakieś pole do manewru, ale wszystko na jej drodze prowadziło, skłaniało ją by wypełniła przeznaczenie. Nie ma danych czy na polu bitwy była jakaś inna uzbrojona i na tyle silna kobieta, by zadać cios tak trudnemu przeciwnikowi. Zatem gdyby nie Eowina bitwa potoczyłaby się inaczej i może nie byłoby komu zbierać rannych z pola walki?

Względnie mamy do czynienia z różnymi koncepcjami, niewyjaśnionymi do końca - man w różnych znaczeniach. Pytanie w jakim języku mówił Witchking i w jakim odpowiedziała Eowina - czy w tamtym języku też man ma dwa różne znaczenia? To mogłoby trochę wyjaśnić, może znali przepowiednię w innych językach. Względnie... Przepowiednia to była bujdą, ale tak silnie zakorzeniona w świadomości walczących, że działała jak samospełniające się proroctwo. Aż pojawiła się niewiasta, która nie miała o tym pojęcia i nie poddała się czarowi Z przymrużeniem oka

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Temat: Bohaterowie Tolkiena - cele, wartości, dążenia... (Strona 4 z 5)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.