Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Człowiek wiernego serca nieraz miewa krnąbrny język." Theoden, Władca Pierścieni


Temat: Bohaterowie Tolkiena - cele, wartości, dążenia... (Strona 3 z 5)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ugrunîlo
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 15 Cze 2003
Wpisy: 349



Wysłany: 22-06-2008 17:50    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Eowina zatem miała zostać w warowni Dunharrow wraz ze starcami, kobietami i dziećmi.

...i bodajże czterema tysiącami włóczni sądząc po tym, co odpowiedział posłańcowi Denethora Theoden, odbierając z jego rąk czerwoną strzałę. Na jej widok wspomniał o północnej i wschodniej granicy i słusznie. W trakcie jego drogi do Minas Tirith, 11marca czyli drugiego dnia przemarszu wojsk, nastąpił pierwszy atak na Lorien. Co by było gdyby Sauron wtedy wygrał? Theoden o tym pomyślał. Eowina jako kobieta nie tylko do garów moim skromnym zdaniem Złośliwy uśmiech ale właśnie wojowniczka i księżniczka, radośnie ten fakt hmmm przepraszam - olała.
Nifciu wybacz, ale trochę mnie nie rozumiesz. Ja oceniam Eowinę surowo, poniważ nie uważam jej za małoletnią głupawą trzpiotkę, tylko za tę, za którą sama się podaje - wojowniczkę. Córę Rohanu czy jakkolwiek jeszcze ją nazwać. To zobowiązuje. Mało tego - jako wojowniczka szła w bitwę z zadziwiająco odwrotnymi do rozsądnych zamiarami - chciała zginąć. Jeśli coś jest tu "śmieszne" to właśnie to.

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Ale Eowina po prostu się do tego nie nadawała Nie Nie Niektórzy nie mają zdolności ani chęci pocieszania i robią to nieudolnie. Dlaczego nie pozwolić im zatem walczyć, co robią świetnie? hmmmm...

Pserwa opis nie wskazuje na jakiś szczególny kunszt Język ale nie odmawiam jej umiejętności. Ciągle jedynie uważam, że była nie tam, gdzie powinna. Wschodnia i północna granica była zagrożona, ale Eowina widać miała kaprys być w centrum wydarzeń - tam, gdzie śmierć której szukała, była teoretycznie absolutnie pewna.
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Cytat:
Czy rozstanie z wymarzonym Aragornem jest uzasadnioną przyczyną, dla której Eowina powinna była złamać rozkaz króla i zostawić ludzi, za których była odpowiedzialna?


A Wy wciąż o tym Aragornie i Aragornie Pserwa , tak jakby wszystko się sprowadzało tylko do nieszczęśliwej miłości Super śmiech A tymczasem Aragorn mógł być jednym z wielu powodów i wcale nie najważniejszym Nie Nie Dlaczego odmawiać Eowinie patriotycznych uczuć?

...bo przynajniej moim zdaniem ich nie dowiodła... Nie wiem co patriotycznego jest w szukaniu śmierci. Nie wiem czy w ogóle do takiej osoby pasuje miano wojownika...
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Została wychowana jak wojownik, potrafiła walczyć i w taki sposób chciała pomagać. Co to, kobieta nie może walczyć? Całe szczęście, że Elfkom nikt tego nie odmawiał Rządzę Chciały i potrafiły walczyć, to walczyły i to nie gorzej jak mężczyźni. Dzięki Ci papo Tolkien, że nie zagoniłeś wszystkich bab do garów Z przymrużeniem oka

wszystko mi się pomieszało ech... widać tyleż można o Arim co o garach Złośliwy uśmiech gdzie któraś z nas ją pchała do garów? Ciągle mowa o tym, żeby przywdziała tę kolczugę, wzięła w rękę miecz i poszła tam, gdzie była potrzeba razem z 4 tys. które zostawiał do obrony kraju Theoden...

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

W podobnej sytuacji jak Eowina jest Merry, na którego jakoś nikt nie sarka, ze złamał królewski rozkaz. W ogóle zero jakikolwiek pretensji Uśmiech Saurona ;D

...bo na razie mowa o samej Eowinie Język Pserwa
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Nie pojmuję dlaczego kobiety - korzystające dziś z niebywałej wolności do samostanowienia i układania sobie życia po swojemu - bywają czasem gorszymi strażniczkami rzekomo przyrodzonej roli innych bab i zabraniają innym kobietom układania sobie życia wedle własnych marzeń, zdolności i planów.
Co to ma do rzeczy? Jestem rozwalony A teraz kobiety nie mają obowiązków? A mężczyźni? A nie ma wszelakich przykrych sytuacji, gdy ich nie dopełniają? A teraz nie wymaga się więcej od tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska? A nie oczekuje się rozsądnych decyzji od tych, ktorzy są rzekomo wykształceniem do nich przygotowani a poprzez to, za co odpowiedzialność biorą, zobowiązani?
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Eowina wypełniała swoje obowiązki, aż w pewnym momencie po prostu już nie mogła. Być może Aragorn się do tego przyczynił, i zbliżająca się wojna? Może przemyślała to i uznała, że nie nadaje się do roli, którą od niej wymagają. Taką miała naturę, że zawalczyła o swoją wizję życia. I dobrze. A potem doświadczyła wojny i uznała, ze to jednak nie dla niej. I co, dlaczego zabraniać jej doświadczać i wybierać. W końcu cóż my innego robimy przez całe życie jak nie wybieramy - a czasem błądzimy?

Hmm.. a dlaczego mi zabraniać interpretacji tego samego tekstu ale własnej? Z przymrużeniem oka Owszem - jak wiesz, uważam, ze Ari się przyczynił do jej decyzji. Owszem - nie przeczę że miała taką naturę, jaką miała i za tę naturę ją lubiłam. Przestałam za podejście emocjonalne Pserwa i moim zdaniem egoistyczne.
I już ostatni raz bo po co się powtarzać piszę, że jej doświadczenia, umiejętności ani pójścia w bój nie odmawiam - po prostu uważam, że mogła połączyć to, z wykonaniem rozkazu i swoimi obowiązkami. To wszystko. Nie sądzę, żeby ją to złamało. No chyba, że chodziło o to, żeby zrobić na przekór a nie tylko o to, by walczyć, skoro faktycznie walczyć umiała...

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Cytat:
Powierzono jej przecież obowiązki dowódcy. Powinna była chociażby zadbać o zażegnanie zagrożenia ze strony chociażby niedobitków z Isengardu tudzież Dunlendingów - nierealne jest przecież, aby wszyscy, w 100% nagle zmienili się w wielkich przyjaciół Rohanu.


Hm, a jak miała niby zażegnać to zagrożenie z takim zapleczem militarnym, jak miała? hmmmm...

4 tysiące... i pewnie cała masa równie wspaniałych kobiet w których istnienie nie wątpię Z przymrużeniem oka
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Na szczęście dla wyniku bitwy Uśmiech Saurona ;D nie zrobiła tego, co powinna Język tylko postanowiła zrobić to, co chciała. I okazało się, że miała rację słuchając swojego serca Uśmiech Jestem za

Hmm.. serce jej pragnęło o ile pamiętam śmierci. Szybkiej i pewnej. Jak dla mnie to nie jest podszept godzien wysłuchania... Nie wojownik a samobójca jedzie z taką motywacją w bój Jestem przeciw Skrzywienie - to jest moment w którym Eowina mnie zawiodła. Kompletnie Jestem przeciw

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Jak pokazała historia, już pewnie szans by potem nie miała na pomachanie mieczem. Uśmiech

Pserwa ej bo mi dajesz argument do ręki - że egoistycznie sobie pomachać jeno chciała Jestem rozwalony Język

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

A mnie się wydaje, że byli chronieni w warowni i uznała, że na nic się tam nie przyda. I na dodatek miała rację. Nie nadawała się na pocieszycielkę, przydała się jako wojownik na wojnie i dokonała strategicznie ważnego czynu Rządzę Jestem za

... wszystko mi się pomieszało śmierci jechać szukała... nio ale swoją drogą fajnie, że zauważyłaś, że jednak jakieś wojsko zostało do obrony warowni Złośliwy uśmiech Super śmiech (też mi się zołza budzi)


Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Small poprawka nie była konieczna Z przymrużeniem oka nie pisałam, że to Ari miałby sądzić Eowinę, ale Eowiny król Złośliwy uśmiech który swoją drogą omal nie zginął po tym jak ją zobaczył - sądził, że Eowina nie żyje i pognał wrzeszcząc "Śmierć" o ile pamietam. Szanowna siostra pozbawiłaby lud świeżo upieczonego króla z linii królewskiej,


Fal, chyba Cię trochę ponosi Uśmiech
Eomer idąc na wojnę ryzykował życie jak każdy inny Rohańczyk. Nie sądzę, by akurat pozorna śmierć Eowiny mogła niby wpłynąć na ryzyko śmierci brata, wprost przeciwnie, zwiększyła tylko jego przydatność bojową Z przymrużeniem oka . Eomer nie dość że dostał nowych sił i desperacji, to jeszcze pałał chęcią zemsty, co uczyniło z niego w bitwie niemal berserka Pserwa

Nie czuję się poniesiona Jestem rozwalony tylko takie jest moje zdanie. Wiadomo było, że Theoden może zginąć i że bardziej to prawdopodobne z racji wieku niż śmierć Eomera, czyż nie? I dzięki Ci serdeczne za taką przydatność bojową Z przymrużeniem oka kiedy człowiek leci w bój bo już mu przestaje zależeć. Fajnie, że się potem otrząsnął, bo też by zginął. A kto wie? może mniej z jego ludzi by zginęło gdyby tak na oślep nie pognał w przypływie rozpaczy?


Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

W ogóle idąc tokiem Twojego rozumowania, to za ewentualną śmierć Eomera jest odpowiedzialny Theoden, który się cholibka dał zabić Czarnoksiążnikowi Z przymrużeniem oka i nieopatrznie roztroił nerwowo przyszłego następcę tronu. wszystko mi się pomieszało
No nie bądźmy śmieszni Nie Nie
To nie jest mój tok rozumowania Uśmiech przykro mi ale nie wpadłam nawet na takie pomysły... Dla mnie sprawa jest oczywista - zobaczyc swoje rodzeństwo martwe na placu boju gdy się walczyło i patrzyło na śmierć swoich ludzi z myślą o zapewnieniu szansy na życie dla rodziny swojej i ich... heh. Uważam jej zachowanie za lekkomyślne i samolubne.

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Cytat:
równocześnie za jednym zamachem również ewentualnego potomka z królewkiego rodu, bo sama by zginęła i to w Minas Tirith, gdyby akurat Imrahil nie zwrócił uwagi na to, że nasza bohaterka jeszcze żyje.


Ale zwrócił uwagę, i dzięki temu Faramir miał się w kim zakochać Uśmiech

Nio.. skoro patrzymy na wszystko z takiego punktu, to i tak byłoby im dane się poznać Z przymrużeniem oka choćby na ślubie Aragorna i Arweny. Wtedy też była ładna pogoda.


Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Oczywiście każdy ma prawo do własnej oceny i rozumiem, że Eowina Cię zawiodła. Rozumiem też, że według Ciebie powinna zostać w Rohanie ze starcami i dziećmi, czym zasłużyłaby pewnie na Twój szacunek, albo jak przypuszczam raczej, na całkowite zapomnienie Z przymrużeniem oka

Już wyżej wyjaśniłam w czym mnie zawiodła - przestała być w moim rozumieniu wojowniczką w chwili, gdy zapragnęła śmierci a nie walki dla zwycięstwa swojego i Rohanu. Ani tu wojownika, ani patrioty. Tylko właśnie... przepraszam... baba która się poddała Skrzywienie Ale miło, że trafiła na Faramira potem, który przecież to wszystko dostrzegł i pomógł jej jak faktycznie nikt inny by nie zdołał.

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

W zasadzie zahacza to o większy temat, czy jednostka winna się dostosować do społeczeństwa czy też społeczeństwo winno się dostosować do jednostki Z przymrużeniem oka Nie bez racji zwolennicy społecznego ładu uważają, że "gdyby każdy robił co mu się podoba to świat utonąłby w chaosie". Z drugiej strony, jak ten świat by wyglądał, gdyby nie było buntowniczych jednostek, które zmieniają dzieje i społeczeństwa, wywalczają więcej praw dla jednostek, często za cenę własnego szczęścia i życia?

Z pewnością temat byłby ciekawy ale ciągle się nie rozumiemy Pserwa bo jak już do znudzenia pisałam - uważam, że mogła pogodzić obowiązki z potrzebami serca, gdyby nie to, że pragnęła śmierci. Aby Cię już nie drażnić nie będę znowu pisać z czyjego m.in. powodu Jestem rozwalony . I zapewniam Cię, że oceniałabym ją dużo, dużo łagodniej, gdyby faktycznie jechała walczyc o swoje szczęście np. gdyby wcześniej poznała Faramira i bała się, że ostatni raz go zobaczy - zrozumiałabym wtedy. Żyje się raz a życie jest za krótkie by tracić ukochaną osobę. Ale Eowina jechała po śmierć. Dziękować Eru, że znalazła szczęście. Eru Z przymrużeniem oka - nie podszeptom serca, które chciało śmierci Nic nowego
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Przypuszczam, że nie dojdziemy do porozumienia, bo dla mnie Eowina jest taką buntowniczą jednostką. Ciesze się bardzo, że podjęła taką decyzję, dzięki temu we Władcy Pierścieni nie ma samych posłusznych i miałkich kobiałek, tylko jest wyrazista kobieca osobowość, która nie siedzi w domu i nie słucha rozkazów, tylko potrafi zawalczyć o swoje marzenia. W przeciwnym razie zostaliby mi sami mężczyźni do identyfikowania się Język Złośliwy uśmiech

Faktycznie nie dojdziemy Język dla mnie dała dowód kobiałkowatości a nie silnej kobiety zdolnej do twardej decyzji a nie podlegającej emocjom.


Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

A to ciekawe, dlaczego jedni mają zafajdany obowiązek świecić przykładem a inni mogą sobie hasać po świecie w liczbie dziewięciu i szerzyć śmierć gdzie popadnie hmmmm... Jedni mogą wybierać "źle" a innym się tego odmawia.
Nie rozumiem wybiórczego obdarzania współczuciem Nie Nie Eowina tak jak każda inna jednostka w Śródziemiu ma prawo do samostanowienia i popełniania błędów.

Hmmm... Skrzywienie gdzież tu wybiórcze współczucie? Proponuję wrócić do paru akapitów wyżej. Jak na osobę o braku współczucia chyba zbyt tolerancyjnie w takim razie wyraziłam się o dobrym trafieniu na Faramira albo ukochanej osobie, zamiast twierdząc, ze Eowina powinna ponieść srogą karę. Kwestia bycia poniesionym jednak okazuje się być otwarta ale nie w przypadku mojej osoby Z przymrużeniem oka

W mojej osobistej ocenie przeważa kwestia intencji z jakimi Eowina wyrusza w bój. Zadziwia mnie porównywanie obu problemów... co mają wspólnego ze sobą jeśli w ogóle cokolwiek?

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):


Cytat:
myśleć o swoim ludzie - zostawionym pod jej opieką. Skoro zapomniała o historii Gondoru, to powinna pamiętać chociaż przeszłości własnego narodu - już raz się pojawił tam typ, który poszczycić (albo i nie Złośliwy uśmiech )mógł się krwią Dunlandu i narozrabiał mocno.


Hm, a czego to ma dowodzić? wszystko mi się pomieszało

Spokojnie Uśmiech
Moim zdaniem ktoś, kto podejmuje decyzje znaczące dla ludzi, za których odpowiada, może nieco sięgnąć pamięcią w historię i porównać, czy nie ma ona szansy się powtórzyć. Moim zdaniem tutaj miała. Mogło zabraknąć potomka linii królewskiej, mógł powstać jeszcze większy chaos w kraju. Przykro mi jeśli Cię tym zdenerwowałam - po prostu nasunęło mi sie porównanie. Zwykły argument - kolejny za tym, że nie ma sensu narażać wszystkich członków rodziny rządzącej jeśli to nie jest absolutnie konieczne a nawet nie wskazane w danej sytuacji.
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Ale przecież Rohańczycy nie zostali w szczerym polu bez jednego hero wojowniczej ArXenyEowiny Jestem rozwalony , która mogła ich wszystkich własną piersią wybronić Język i pokonać wszelkie zagrożenie jednym zmrużeniem powiek do roboty Pserwa ale nie zrobiła tego, tyko pognała sobie na bitwę Z przymrużeniem oka
Byli w strzeżonej, warownej twierdzy, skąd mogli się długo i skutecznie bronić, jakby co Z przymrużeniem oka

A kto nimi dowodził? Jakiś dworzanin Z przymrużeniem oka To dobrze, na szczęscie Xeowina wsparła szczególnie brata kopem bojowym pod Minas Tirith. Ech no.. Z przymrużeniem oka dobrze. Dam już spokój.

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

No tak Uśmiech Saurona ;D Powinni tego zabronić. Nic nowego
Wszystkie baby - do garów Złośliwy uśmiech
wszystko mi się pomieszało ileż można? Ja wiem, że ona miała pod tym względem słuszne obawy ale... o Eru ile można pisać...

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

No tak Jestem rozwalony , zdecydowanie Eowina sama jedna mogła odbudować domy, oddać dobytek ludziom, zadbać o obronę kraju i Eru wie co jeszcze Pserwa

Tia.. sądzę, że myślała podobnie. W końcu w razie czego ludzie zorganizują się sami, albo jakiś dworzanin zorganizuje.
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Nie wiem, jak w Rohanie wychowywano księżniczki hmmmm... ale jak się zdaje, nie do roli przywódczyń narodu Język tylko do rodzenia następców tronu Z przymrużeniem oka

Do odpowiedzialnego podejmowania decyzji? Umiejętnego zarządzania ludźmi? Organizacji obrony twierdzy? Czemu nie? Bo chyba samo machanie mieczem to za mało.
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Prawda wygląda tak, ze niezależnie od tego czy Eowina zostałaby w Dunharrow czy nie, sytuacja Rohanu po klęsce jego wojowników wyglądałaby źle, by nie rzec - beznadziejnie. Jestem przeciw

I dlatego Eowina miała prawo sobie pojechać bo tak dyktowało serduszko złamane i smutne?
Kulce - spodziewałam się, że ją z powrotem polubię, a tymczasem okazało się, że zniechęcenie wzrosło.

_________________

"I choć sami nie wiemy, czy opowieści te są prawdą, to wiemy na pewno, że mądrzy ludzie dawnych czasów uważali je za prawdę."
Snorri Sturluson
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 22-06-2008 18:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Kolejna small poprawka, bo widzę, ze w zacietrzewieniu Język nie zwracacie uwagi na jedno:
Eowina nie została odesłana do "garów i dziadków" w Dunharrow, "bo baba". Oprócz zaszczytnej, choć nudnej opieki nad cywilami, poruczona została jej jeszcze jedna misja, niewypowiedziana, ale istotna. Podtrzymanie dynastii królewskiej. Pomyślcie: Theodred już exitus, Theoden i Eomer jadą na wielce ryzykowną Odsiecz Wiedeńską Jestem rozwalony -kto zostaje z rodu, jak padną? Ktoś musi.

Powrót do góry
 
 
Ugrunîlo
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 15 Cze 2003
Wpisy: 349



Wysłany: 22-06-2008 19:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):
Kolejna small poprawka, bo widzę, ze w zacietrzewieniu Język nie zwracacie uwagi na jedno:
Eowina nie została odesłana do "garów i dziadków" w Dunharrow, "bo baba". Oprócz zaszczytnej, choć nudnej opieki nad cywilami, poruczona została jej jeszcze jedna misja, niewypowiedziana, ale istotna. Podtrzymanie dynastii królewskiej. Pomyślcie: Theodred już exitus, Theoden i Eomer jadą na wielce ryzykowną Odsiecz Wiedeńską Jestem rozwalony -kto zostaje z rodu, jak padną? Ktoś musi.


Jestem rozwalony Papa Spamerf postów nie czyta hihih... tudzież strasznie niezrozumiale piszę - przecież to próbowałam napisać klepiąc parę razy o tym, że powinna była zostać na miejscu jako jedyna z rodu! Nie znaczy to, że jej życzyłam natychmiastowego ożenku z jakimś typem :-/ - raczej jak pisałam raz - sądzę, że by się ostro postawiła i zażądała wyboru jakby co Z przymrużeniem oka i sama zdecydowała za kogo i kiedy wyjdzie... w każdym razie powinna była o tym, że będzie ostatnią w razie śmierci Theodena i Eomera, pamiętać (stąd moja uwaga o tym, że z pewnością uczyła się o Gondorze i wiedziała czemu tam nie król a namiestnik rządzi...). Nio chyba, że się bała... ale Eowina? Odwagi to jej nie odmawiam...

Tak przy okazji dopisałabym jeszcze jedno - przypomniał mi się przed chwilką "zabanowany" Eomer. Co zrobił? Wziął swoich ludzi - tych, którzy mu podlegali i nie chcieli go opuścić. Nie strzelił focha, nie postanowił umrzeć, szukając śmierci w pierwszej lepszej bitwie - wręcz przeciwnie - starał się nadal spełniać swoje obowiązki - ścigał znanom wszystkim hordę orków, która zagrażałaby przecież ludności (skąd mógł wiedzieć, że orkowie mają swoją misję i nie zatrzymają się na grabieże). Znalazł się też Eomer w rozterce Z przymrużeniem oka oddał konie przecież, ale mimo wszystko prosił Aragorna o ich zwrócenie, co da dowód, że jego decyzja była słuszna, a tak czy inaczej tę ostateczną podejmie król. Wydaje mi się, że Eowina mogła starać się postępować podobnie - nie tylko iść za głosem serca ale też pamiętać o obowiązkach.

_________________

"I choć sami nie wiemy, czy opowieści te są prawdą, to wiemy na pewno, że mądrzy ludzie dawnych czasów uważali je za prawdę."
Snorri Sturluson
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 22-06-2008 20:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

...i bodajże czterema tysiącami włóczni sądząc po tym, co odpowiedział posłańcowi Denethora Theoden, odbierając z jego rąk czerwoną strzałę. Na jej widok wspomniał o północnej i wschodniej granicy i słusznie. W trakcie jego drogi do Minas Tirith, 11marca czyli drugiego dnia przemarszu wojsk, nastąpił pierwszy atak na Lorien. Co by było gdyby Sauron wtedy wygrał? Theoden o tym pomyślał. Eowina jako kobieta nie tylko do garów moim skromnym zdaniem Złośliwy uśmiech ale właśnie wojowniczka i księżniczka, radośnie ten fakt hmmm przepraszam - olała.


Hm, a sądzisz, że jej pozwolono by kierować ewentualną bitwą? Uśmiech Bo ja myślę, że ponieważ była kobietą i nie brała w żadnej udziału, zostałyby jej wyłącznie funkcje reprezentacyjne Uśmiech Saurona ;D Prawdopodobnie obroną dowodziłby któryś z bardziej zorientowanych dowódców Spox

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):
Nifciu wybacz, ale trochę mnie nie rozumiesz. Ja oceniam Eowinę surowo, poniważ nie uważam jej za małoletnią głupawą trzpiotkę, tylko za tę, za którą sama się podaje - wojowniczkę. Córę Rohanu czy jakkolwiek jeszcze ją nazwać. To zobowiązuje. Mało tego - jako wojowniczka szła w bitwę z zadziwiająco odwrotnymi do rozsądnych zamiarami - chciała zginąć. Jeśli coś jest tu "śmieszne" to właśnie to.


A gdzie jest napisane, że ona pojechała szukać śmierci? Uśmiech Saurona ;D Hę?
Cytat proszę, a najlepiej żeby dała wyraz swym motywacjom właśnie Eowina Uśmiech
Śmierci - i owszem, szukał Eomer, kiedy na Polach Pelennoru o nią wołał. Śmierci szukał Faramir, też świetny wojownik (i ponoć całkiem mądry mam pomysł!!! ) , i za szukanie śmierci dobrotliwie ganił go Gandalf, pocieszając, że ojciec go kocha. Całe wojsko Rohirrimów krzyczało "Śmierci" Uśmiech
No rzeczywiście, bardzo to śmieszne Uśmiech Saurona ;D

Cytat:
Ciągle jedynie uważam, że była nie tam, gdzie powinna.


No jasne, bo bez niej losy bitwy mogły się odwrócić w dość przykry dla Armii Zachodu sposób Z przymrużeniem oka

Cytat:
Wschodnia i północna granica była zagrożona, ale Eowina widać miała kaprys być w centrum wydarzeń - tam, gdzie śmierć której szukała, była teoretycznie absolutnie pewna.


Nie miała kaprysu Nie Nie
Bardzo dobrze jej motywacje wyjaśnia Gandalf, tłumacząc Eomerowi :

J.R.R Tolkien, Powrót Króla napisał(a):

- Przyjacielu! – rzekł Gandalf. – Ty miałeś konie, zbrojne wyprawy, swobodę otwartych stepów, ale twoja siostra urodziła się z ciałem pięknej dziewczyny, chociaż duch w niej żył nie mniej mężny od twego. Przypadło jej w udziale pielęgnowanie starca, którego kochała jak ojca, i czuwanie, aby nie zhańbił swej sławy poddając się niedołęstwu starości. W tej roli czuła się czymś mniej ważnym niż laska, na której wspierał się sędziwy król. Czy myślisz, że Smoczy Język sączył truciznę tylko w uszy Theodena? „Stary niedojda! Dwór potomków Eorla to kryta strzechą stodoła, gdzie zbójcy ucztują w zadymionej izbie, a bękarty ich tarzają się razem z psami po podłodze”. Czyś nie słyszał kiedyś tych obelg? Tak mówił Saruman, mistrz Smoczego Języka. Nie wątpię oczywiście, że Smoczy Język wyrażał ten sąd bardziej oględnie i podstępnie pod dachem Theodena. Gdyby miłość do ciebie, Eomerze, i wierność obowiązkom nie zamykały jej ust, usłyszałbyś może od swojej siostry i takie słowa. Ale kto wie, co mówiła w ciemności, gdy była sama, w gorzkie bezsenne noce, myśląc o swoim życiu, z każdym dniem uboższym, w czterech ścianach pokoju, w którym czuła się uwięziona jak leśne zwierzątko w ciasnej klatce.
Eomer nic nie odpowiedział. Patrzał na swoją siostrę, jakby teraz w innym świetle zobaczył wszystkie dni dzieciństwa i młodości przeżyte z nią razem.


Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

...bo przynajniej moim zdaniem ich nie dowiodła... Nie wiem co patriotycznego jest w szukaniu śmierci. Nie wiem czy w ogóle do takiej osoby pasuje miano wojownika...


Też nie wiem, co jest patriotycznego w szukaniu śmierci, zapytaj Rohańczyków hmmmm... W zasadzie wielu szukało śmierci jako recepty na ból życia i cóż, wcale nie osądzam, że byli śmieszni. Motywacja jak każda inna. Życie za wszelką cenę też bywa śmieszne.


Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):
wszystko mi się pomieszało ech... widać tyleż można o Arim co o garach Złośliwy uśmiech gdzie któraś z nas ją pchała do garów? Ciągle mowa o tym, żeby przywdziała tę kolczugę, wzięła w rękę miecz i poszła tam, gdzie była potrzeba razem z 4 tys. które zostawiał do obrony kraju Theoden...


No jak widać sobie bez niej tam świetnie radzili Elfik A tymczasem w Gondorze mogłoby być krucho Z przymrużeniem oka

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Nie pojmuję dlaczego kobiety - korzystające dziś z niebywałej wolności do samostanowienia i układania sobie życia po swojemu - bywają czasem gorszymi strażniczkami rzekomo przyrodzonej roli innych bab i zabraniają innym kobietom układania sobie życia wedle własnych marzeń, zdolności i planów.
Co to ma do rzeczy? Jestem rozwalony


Bardzo wiele Uśmiech Eowina miała takie samo prawo walczyć, jeśli chciała walczyć, jak inni wojownicy. Tak sobie współcześnie uważam Pserwa Z przymrużeniem oka

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):
A teraz kobiety nie mają obowiązków? A mężczyźni? A nie ma wszelakich przykrych sytuacji, gdy ich nie dopełniają?


Owszem, mają.
Tylko problem Eowiny zasadzał się na czymś głębszym niż wykonanie jednego rozkazu. Uśmiech Saurona ;D W końcu to nie tak, że buntownicza nastolatka nie chce robić, co jej karzą. To kobieta, która od wielu lat wypełnia rozkazy, solidnie spełnia powierzone obowiązki, nikomu się nie skarży, jak zauważa Gandalf. Mimo, że kompletnie nie czuje się do tego stworzona.

Myślę, że świetnie swoje stanowisko wyłożyła w rozmowie z Aragornem. Nie chodziło o to, że miała "kaprys" jak Ty to nazywasz. Tylko, że nie mogła sama o sobie decydować. Nie mogła jak mężczyźni, wsiąść na koń i pognać walczyć. Była kobietą i wszyscy, łącznie z Arim Z przymrużeniem oka widzieli ją w domciu Ble Ble ;D A ona miała serce wojownika.

J.R.R Tolkien, Powrót Króla napisał(a):
Zbrzydło mi już to czajenie się w górskich kryjówkach, chcę stawić czoło niebezpieczeństwu w otwartej walce.
- Masz obowiązek zostać ze swoim ludem – odparł.
- Wciąż tylko słyszę o swoich obowiązkach! – krzyknęła. – Czyż nie jestem córką rodu Eorla, której przystoi walka i zbroja bardziej niż niańczenie niedołęgów i pieluchy? Dość już długo czekałam i uginałam kolana. Teraz, gdy wreszcie mocno stoję na nogach, czy mi nie wolno rozporządzić swoim życiem tak, jak sama chcę?
- Innej kobiecie przyniosłaby zaszczyt taka wola – odparł. – Ty jednak wzięłaś na siebie pieczę i władzę nad ludem, póki nie wróci król. Gdyby nie wybrano ciebie, któryś z marszałków lub dowódców znalazłby się na twoim miejscu i nie ważyłby się opuścić posterunku, choćby mu zbrzydło podjęte zadanie.
- Czy zawsze na mnie padać będzie wybór? – spytała z goryczą. – Czy zawsze mam zostawać w domu, gdy jeźdźcy ruszają w pole, pilnować gospodarstwa, gdy oni zdobywają sławę, czekać na ich powrót przygotowując dla nich jadło i kwatery?
- Wkrótce może nadejdzie taki dzień, że nie wróci żaden z tych, co ruszyli w pole – powiedział Aragorn. – Wtedy potrzebne będzie męstwo bez sławy, bo nikt nie zapamięta czynów dokonanych w ostatniej obronie naszych domów. Ale brak chwały nie ujmie tym czynom męstwa.
- Piękne słowa, lecz naprawdę znaczą tylko tyle: jesteś kobietą, siedź w domu – odpowiedziała Eowina. – Kiedy mężowie polegną na polu chwały, będzie ci wolno podpalić dom, na nic im już nie potrzebny, i spłonąć z nim razem. Ale jam z rodu Eorla, a nie dziewka służebna. Umiem dosiadać konia i władać mieczem, nie boję się trudu ani śmierci.
- A czego się boisz, Eowino? – zapytał.
- Klatki – odpowiedziała. – Czekania za kratami, aż zmęczenie i starość każą się z nimi pogodzić, aż wszelka nadzieja wielkich czynów nie tylko przepadnie, lecz straci powab.
- I mimo to radziłaś mi, żebym się wyrzekł obranej drogi, ponieważ jest niebezpieczna?
- Innym można dawać takie rady – odparła. – Nie namawiam cię jednak, żebyś uciekał przed niebezpieczeństwem, lecz żebyś stanął do bitwy, w której możesz mieczem zasłużyć na zwycięstwo i sławę. Ścierpieć nie mogę, gdy wyrzuca się na marne rzecz cenną i doskonałą.
- ja także bym tego nie ścierpiał – rzekł Aragorn. – Toteż powiadam ci, Eowino: zostań! Nie masz obowiązku do spełnienia na południu.
- Jeźdźcy, którzy ci towarzyszą, także nie mają tego obowiązku. Jadą, ponieważ nie chcą rozstać się z tobą, ponieważ cię kochają.
Odwróciła się i znikła wśród nocy.


Ocena Eowiny, po jednym tylko zlekceważonym obowiązku- choć ważnym- nie przeczę, byłaby niesprawiedliwa. Dlatego właśnie nie przekreślam jej za próbę zawalczenia o swoje marzenia, nawet za cenę życia.

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

A teraz nie wymaga się więcej od tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska? A nie oczekuje się rozsądnych decyzji od tych, ktorzy są rzekomo wykształceniem do nich przygotowani a poprzez to, za co odpowiedzialność biorą, zobowiązani?


Oczywiście, że się wymaga Uśmiech Ale i oni są tylko ludźmi, niespecjalnie od nas różnymi.

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Hmm.. a dlaczego mi zabraniać interpretacji tego samego tekstu ale własnej? Z przymrużeniem oka


A czy ja zabraniam? Z przymrużeniem oka

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):
Owszem - jak wiesz, uważam, ze Ari się przyczynił do jej decyzji. Owszem - nie przeczę że miała taką naturę, jaką miała i za tę naturę ją lubiłam. Przestałam za podejście emocjonalne Pserwa i moim zdaniem egoistyczne.


Emocjonalne podejście ma co druga postać we Władcy Pierścieni i za to chyba ich lubimy, bo są ludzcy. Jaki Boromir był emocjonalny i ile miał much w nosie, a całe stada ma miłośniczek i miłośników Język Jakoś mniej się podziwia tych, co nigdy nie zawiedli, zewsząd słyszę zarzuty, iż są pomnikowi. O kobietach z Beleriandu, które dzielnie walczyły o życie po tym, kiedy w Nirnaeth Arnoediad zginęło większość wojowników, jakoś nikt nie pamięta... Nie Nie Kulce jak słuchasz rozkazów, heroicznie przezwyciężasz swoje słabości i nie błądzisz, to nazwą Cię pomnikowym. Jak z kolei folgujesz swoim przekonaniom, to powiedzą, że emocjonalny egoista. Z przymrużeniem oka Ludziom nie dogodzisz Pserwa

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):
I już ostatni raz bo po co się powtarzać piszę, że jej doświadczenia, umiejętności ani pójścia w bój nie odmawiam - po prostu uważam, że mogła połączyć to, z wykonaniem rozkazu i swoimi obowiązkami.


Mogła zostać Uśmiech Saurona ;D ale postanowiła nie używać półśrodków i zawalczyć o swoją wizję życia. Zrobiła to, co jak wierzyła, umiała najlepiej. Pojechała walczyć o swój kraj. I za to ją cenię.

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):
To wszystko. Nie sądzę, żeby ją to złamało. No chyba, że chodziło o to, żeby zrobić na przekór a nie tylko o to, by walczyć, skoro faktycznie walczyć umiała...


A ja myślę, że to taka natura, że by ją to złamało.
Już wystarczająco długo poddawała się presji, być może był to ostatni moment na wyrwanie się i spróbowanie stanowić samej o sobie. Potem nie byłoby okazji. Tak jak mówiła, zestarzałaby się i sił i chęci do zmiany swojego życia by jej zabrakło.

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

4 tysiące... i pewnie cała masa równie wspaniałych kobiet w których istnienie nie wątpię Z przymrużeniem oka


Też nie wątpię Uśmiech Mimo wszystko daję jej prawo do wolnej decyzji.

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Hmm.. serce jej pragnęło o ile pamiętam śmierci. Szybkiej i pewnej.


Ee tam. Cytat poproszę. Nie znalazłam takich wynurzeń Eowiny Nie Nie

Cytat:

Jak dla mnie to nie jest podszept godzien wysłuchania...


No cóż, ja jestem wychowana na "Kamieniach na szaniec" Z przymrużeniem oka, Dywizjonie 303 itp. i jakoś śmierć za ojczyznę to dla mnie miła i pociągająca wizja Język

Cytat:
Nie wojownik a samobójca jedzie z taką motywacją w bój Jestem przeciw Skrzywienie - to jest moment w którym Eowina mnie zawiodła. Kompletnie Jestem przeciw


To pewnie takoż Faramir i Eomer oraz wszyscy Rohańczycy Uśmiech Saurona ;D
Oraz jeszcze ci, których motywacje gloryfikuje północna teoria odwagi.

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Pserwa ej bo mi dajesz argument do ręki - że egoistycznie sobie pomachać jeno chciała Jestem rozwalony Język


Otóż dać jej, kiedy chciała. Mnie jeno o to chodzi. Z przymrużeniem oka
Są ludzie stworzeni do wojaczki Z przymrużeniem oka Dlaczegóż im tego odmawiać tylko dlatego, że się urodzili z dwoma chromosomami X? Język

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

... wszystko mi się pomieszało śmierci jechać szukała... nio ale swoją drogą fajnie, że zauważyłaś, że jednak jakieś wojsko zostało do obrony warowni Złośliwy uśmiech Super śmiech (też mi się zołza budzi)


A tego nie chciałam Pserwa Skoro jednak o tym wspominasz, to bynajmniej nie pochwalam opuszczenia stanowiska Nie Nie Po prostu za to ją nie przekreślam.

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Nie czuję się poniesiona Jestem rozwalony tylko takie jest moje zdanie. Wiadomo było, że Theoden może zginąć i że bardziej to prawdopodobne z racji wieku niż śmierć Eomera, czyż nie? I dzięki Ci serdeczne za taką przydatność bojową Z przymrużeniem oka kiedy człowiek leci w bój bo już mu przestaje zależeć. Fajnie, że się potem otrząsnął, bo też by zginął. A kto wie? może mniej z jego ludzi by zginęło gdyby tak na oślep nie pognał w przypływie rozpaczy?


No cóż, jestem wśród tych, dla których liczy się wygrana w bitwie a nie motywacje, którymi się kierowali poszczególni wojownicy. Uśmiech

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):
To nie jest mój tok rozumowania Uśmiech przykro mi ale nie wpadłam nawet na takie pomysły...Dla mnie sprawa jest oczywista - zobaczyc swoje rodzeństwo martwe na placu boju gdy się walczyło i patrzyło na śmierć swoich ludzi z myślą o zapewnieniu szansy na życie dla rodziny swojej i ich... heh. Uważam jej zachowanie za lekkomyślne i samolubne.


Nie zemdlała mu pod nosem celowo Z przymrużeniem oka
Wszyscy, którzy umierają, postępują niezwykle lekkomyślnie i samolubnie, powiedziałabym Z przymrużeniem oka Pserwa

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Nio.. skoro patrzymy na wszystko z takiego punktu, to i tak byłoby im dane się poznać Z przymrużeniem oka choćby na ślubie Aragorna i Arweny. Wtedy też była ładna pogoda.


Fakt, ale wiesz. Sztywna etykieta nie pozwoliłaby im się jakoś specjalnie bliżej poznać Z przymrużeniem oka

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Już wyżej wyjaśniłam w czym mnie zawiodła - przestała być w moim rozumieniu wojowniczką w chwili, gdy zapragnęła śmierci a nie walki dla zwycięstwa swojego i Rohanu.


Oj, mocne słowa Uśmiech Saurona ;D
To Eomer i Faramir oraz w ogóle Rohańczycy nie są wojownikami...?
No chyba, że mężczyznom się szukanie śmierci wybacza hmmmm...

Cytat:

Ani tu wojownika, ani patrioty. Tylko właśnie... przepraszam... baba która się poddała Skrzywienie


I faceci, i faceci Jestem rozwalony

Cytat:
Ale miło, że trafiła na Faramira potem, który przecież to wszystko dostrzegł i pomógł jej jak faktycznie nikt inny by nie zdołał.


No ja też uważam, że miło, iż Faramir trafił na nią i go pocieszyła po stracie ojca, że Eomer trafił na Lothiriel a Rohirrimowie wrócili do swoich kobiet, które im pomysły na śmierć wybiły z głowy Język

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Z pewnością temat byłby ciekawy ale ciągle się nie rozumiemy Pserwa bo jak już do znudzenia pisałam - uważam, że mogła pogodzić obowiązki z potrzebami serca, gdyby nie to, że pragnęła śmierci.


No widzisz, na pewno się nie rozumiemy. Uśmiech Bo ja uważam, że chodziło o coś zupełnie innego, o prawo do decydowania o sobie i kształcie swojego życia. I Eowina o swoje życie, takie, jakie chciała by było, zawalczyła.

Cytat:
Aby Cię już nie drażnić nie będę znowu pisać z czyjego m.in. powodu Jestem rozwalony .


Powód- nie powód Z przymrużeniem oka dla mnie ważny jest czyn, a nie motywacje. Motywacjom mogę współczuć, a dokonując czynu trzeba ponieść jego konsekwencje.

Cytat:
I zapewniam Cię, że oceniałabym ją dużo, dużo łagodniej, gdyby faktycznie jechała walczyc o swoje szczęście np. gdyby wcześniej poznała Faramira i bała się, że ostatni raz go zobaczy - zrozumiałabym wtedy.


A wiesz, dla mnie wtedy to ona by walczyła o miłość i jakoś byłaby mniej interesującą postacią. W tej sytuacji, w jakiej jest we Władcy Pierścieni walczy o sprawo do kształtowania życia wedle własnej woli, na równi z mężczyznami. W zasadzie walczy o takie same prawa, jak mają mężczyźni- dobrze to podsumowuje Gandalf Jestem za . I to jest dla mnie o wiele ciekawsza motywacja.
Gdyby jakiś Rohirrimczyk wolał zostać w domu i opiekować się starcami, kobietami i dziećmi to też nie chciałabym, żeby ktoś go zmuszał do walki, tylko dlatego, że jest mężczyzną. Mnie chodzi Fal o możliwość wyboru, którego Ewoinie odmówiono tylko dlatego, że jest kobietą. Ona nie dostała wyboru: albo zostanie albo pojedzie. Jej nakazano zostać, bo nikomu nie przyszło do głowy, że kobieta się sprawdzi w walce. Od razu, z góry skazano ją na przysłowiowe "gary". I mnie się podoba jej bunt, jej udowodnienie, że można, że kobieta potrafi.
Dlatego nie oceniam "złamania rozkazu" tak surowo Nie Nie Ostatecznie wszystko wyszło na dobre. Uśmiech Jestem za

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

A to ciekawe, dlaczego jedni mają zafajdany obowiązek świecić przykładem a inni mogą sobie hasać po świecie w liczbie dziewięciu i szerzyć śmierć gdzie popadnie hmmmm... Jedni mogą wybierać "źle" a innym się tego odmawia.
Nie rozumiem wybiórczego obdarzania współczuciem Nie Nie Eowina tak jak każda inna jednostka w Śródziemiu ma prawo do samostanowienia i popełniania błędów.

Hmmm... Skrzywienie gdzież tu wybiórcze współczucie? Proponuję wrócić do paru akapitów wyżej. Jak na osobę o braku współczucia chyba zbyt tolerancyjnie w takim razie wyraziłam się o dobrym trafieniu na Faramira albo ukochanej osobie, zamiast twierdząc, ze Eowina powinna ponieść srogą karę. Kwestia bycia poniesionym jednak okazuje się być otwarta ale nie w przypadku mojej osoby Z przymrużeniem oka W mojej osobistej ocenie przeważa kwestia intencji z jakimi Eowina wyrusza w bój. Zadziwia mnie porównywanie obu problemów... co mają wspólnego ze sobą jeśli w ogóle cokolwiek?


Elfik No chyba rzeczywiście za mocno pokazałam analogię, przepraszam zatem oops, zawstydzenie Chodziło mi o to, że podobnie jak Dziewięciu, którzy przecież nie byli zwykłymi osobami, tylko byli kształceni na władców, również i Eowina ma prawo do podążania ścieżką swoich pragnień. Wszyscy popełniamy błędy i akurat Eowina miała szczęście, że jej się udało, że nie została zwabiona do "kraju rozpaczy, na dno ciemności, gdzie mogłaby się stać bezcielesnym upiorem, gdzie Oko bez powiek przejrzy na wylot każdą jej myśl." Współczuję i jej i Dziewięciu (choć Dziewięciu nieporównanie bardziej), bo zniewolenie wywołuje mój bunt, choć oczywiście obie sytuacje są diametralnie inne. A jednak dla mnie w obu przypadkach łączącym ogniwem jest zamach na wolność wyboru i decyzji. Dlatego szanuję Eowinę za to, że usiłowała walczyć. I współczuję Dziewięciu, bo nie byli w stanie się wyzwolić.


Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Spokojnie Uśmiech
Moim zdaniem ktoś, kto podejmuje decyzje znaczące dla ludzi, za których odpowiada, może nieco sięgnąć pamięcią w historię i porównać, czy nie ma ona szansy się powtórzyć. Moim zdaniem tutaj miała. Mogło zabraknąć potomka linii królewskiej, mógł powstać jeszcze większy chaos w kraju.


Tu jest z pewnością racja Uśmiech Saurona ;D
Z drugiej jednak strony - czy Eowina jako osoba niekoniecznie pałająca chęcią do rządzenia Spox byłaby dobrą władczynią? Czy Rohanowi nie wyszłoby na dobre poszukanie innej linii, która stałaby się królewską? Trudno powiedzieć.

Cytat:
Przykro mi jeśli Cię tym zdenerwowałam - po prostu nasunęło mi sie porównanie. Zwykły argument - kolejny za tym, że nie ma sensu narażać wszystkich członków rodziny rządzącej jeśli to nie jest absolutnie konieczne a nawet nie wskazane w danej sytuacji.


Ee tam, nie zdenerwowałaś mnie Nie Nie Argument trafny i słuszny. Ale też można w zasadzie go rozbić, kiedy weźmie sie pod uwagę kompetencje jednostki.

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Do odpowiedzialnego podejmowania decyzji? Umiejętnego zarządzania ludźmi? Organizacji obrony twierdzy? Czemu nie? Bo chyba samo machanie mieczem to za mało.


Jak widać, nie uważała na lekcjach, albo wcale jej do tego nie wychowywano Uśmiech Saurona ;D Może poprzestano na robótkach ręcznych, pozwalając jej się bawić w wojaczkę z bratem Z przymrużeniem oka i dziewczyna zrozumiała, że istnieje ciekawy świat poza robótkami? Z przymrużeniem oka

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Prawda wygląda tak, ze niezależnie od tego czy Eowina zostałaby w Dunharrow czy nie, sytuacja Rohanu po klęsce jego wojowników wyglądałaby źle, by nie rzec - beznadziejnie. Jestem przeciw

I dlatego Eowina miała prawo sobie pojechać bo tak dyktowało serduszko złamane i smutne?


Owszem Uśmiech

Cytat:
Kulce - spodziewałam się, że ją z powrotem polubię, a tymczasem okazało się, że zniechęcenie wzrosło.


Ale przecież wcale nie zachęcam Cię do polubienia Eowiny Nie Nie
Można nie lubić, ale chodzi o to, żeby nie ograniczać Z przymrużeniem oka

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Ellarannach
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 27 Maj 2008
Wpisy: 14
Skąd: Kraina Tysiąca Jezior


Wysłany: 22-06-2008 22:21    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zgadzam się z Nifrodel. Jestem za Gdyby Éowinie zależało wyłącznie na szukaniu śmierci to rzuciłaby się z "najwyższej komnaty, najwyższej wieży", a nie latałaby po bitwach. A jeśli już, to nie walczyłaby z taką determinacją, tylko pozwoliłaby się posiekać na kawałki Młotkiem go! pierwszemu lepszemu orkowi. Ork
Jednak ona walczyła, bo widziała w tym sens. Jeżeli mamy sądzić ją tymi kategoriami, to musimy osądzić również Eomera i wszystkich Rohirrimów...

_________________
"Człowiek urodził się wolny, a wszędzie jest w okowach"

Jean-Jacques Rousseau
Powrót do góry
 
 
Adamob
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 20 Wrz 2005
Wpisy: 221
Skąd: Szwędam się po Eriadorze.


Wysłany: 22-06-2008 22:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Nie wiem dlaczego niektórych bulwersuje, że się zakochała w Faramirze smutna rezygnacja A co, miała włożyć żałobę po Aragornie na całe życie, zwłaszcza kiedy, jak zrozumiała, była to miłostka jeno, złudzenie młodości? Załamany Zakochała się- a jej miłość została odwzajemniona, to ważne Jestem za . Bynajmniej nie wątpię w prawdziwość jej uczuć. Nie Nie


Ale chyba nikt nie ma jej za złe, że coś do niego poczuła? Przynajmniej nie ja. Najwięcej mi chodzi o to w jaki sposób stało się to co się stało, tzn dwoje ludzi po przejściach się ze sobą zeszło. I zastanawiam się jak sytuacja by się rozwinęła. Czy Faramir zwróciłby uwagę na nią, albo ją by w ten sam sposób pocieszał gdyby nie gnębił go ból po utracie ojca? W zasadzie dopóki o tym nie wspomniano nie brałem tego pod uwagę. Faramir był postacią niezwykle empatyczną, jednakże własne cierpienie zazwyczaj pozwala łączyć się z cierpieniami innych ludzi i tak powstają więzi (dlatego mam tak mało bliskich osób Język ). A gdyby tego nie było i Faramir jedynie martwiłby się o to czy Denethor nie da mu kolejnej bury za to że nie wykonał dobrze misji, to czy z całą swą empatią udałoby mu się przejrzeć Eowinę?
Niestety kiedy ludzie nie pokażą że mają jakieś własne problemy to inni nie chcą się im zwierzać, a oni sami też rzadko tego szukają.

Cytat:

Tylko nie wiedzieć czemu wielu nie żywi wątpliwości co do zauroczenia a wręcz zakochania w Aragornie, tymczasem względem miłości do Faramira mają wielkie pretensje Nie Nie A kto powiedział, że się nie można zakochać po raz drugi i to szybko? wszystko mi się pomieszało I kto powiedział, że taka miłość jest "gorsza" niż jakieś błahe zauroczenie? głową w mur A w ogóle kto jest władny rzucać kamieniem i oceniać co jest miłością - a co nie? hmmmm...

I znowu. Ja sie nie czepiam że się z nim hajtneła. Chcę się tylko dowiedzieć jak to się stało Uśmiech Tak dla własnej informacji na przyszłość

Cytat:

Już nie gloryfikujmy pożądania Grimy Nie Nie Złośliwy uśmiech Przypisując mu Eru wie jaką miłość Nie Nie Mnie wystarczy to, że Eowina go nie chciała a on miał plany, by niezależnie od tego czy ona chce czy nie chce, ją posiąść. To ma być miłość? Wolne żarty Jestem przeciw


Może nie miał zamiaru wyjść na zafajdanego romantyka, co to płacze nad rozlanym mlekiem. W końcu to obrotny chłopak był. (tak wiem że stoję w tej kwestii na przegranej pozycji szukając śmierci jak to się pewnie Fal też nie spodoba, ale cóż. Pobronię go jeszcze trochę i dam szanse Grimusiowi bo inaczej i jemu i mi będzie smutno )

Cytat:
A co ma się niby ułożyć?
Nie można się zakochać na siłę. Nie Nie
Spróbuj sam Spox


Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 22-06-2008 23:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adamob napisał(a):
A jeszcze co do przedłużania linii królewskiej. Jak 3 osoby jadą na wojnę razem to jest jakieś prawdopodobieństwo że któraś wróci.
Taaa, szczególnie dobrze widać to na przykładzie "Klęski na Polach Gladden" Patrzeć spode łba,podejrzliwie
Dobrze, że Isildur obficiej się w następców zaopatrzył, bo nie mielibyśmy Powrotu Króla Jestem rozwalony
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):
Nifciu wybacz, ale trochę mnie nie rozumiesz. Ja oceniam Eowinę surowo, poniważ nie uważam jej za małoletnią głupawą trzpiotkę, tylko za tę, za którą sama się podaje - wojowniczkę. Córę Rohanu czy jakkolwiek jeszcze ją nazwać. To zobowiązuje. Mało tego - jako wojowniczka szła w bitwę z zadziwiająco odwrotnymi do rozsądnych zamiarami - chciała zginąć. Jeśli coś jest tu "śmieszne" to właśnie to.


A gdzie jest napisane, że ona pojechała szukać śmierci? Uśmiech Saurona ;D Hę?
Cytat proszę, a najlepiej żeby dała wyraz swym motywacjom właśnie Eowina Uśmiech
Mówisz - masz Język
Cytat:
- Ale ja nie pragnę uzdrowienia - powiedziała Eowina. - Chcę wziąć udział w wojnie, jak mój brat Eomer, a raczej jak król Theoden, bo on poległ, zyskując sławę i spokój zarazem.
- Za późno, księżniczko, nie dogoniłabyś już naszych wojsk, choćby ci sił na tę wyprawę starczyło - odparł Faramir. - Śmierć w boju może jednak spotkać nas również tutaj, czy pragniemy jej, czy też nie. Będziesz umiała lepiej stawić jej czoło, jeśli teraz, póki czas jeszcze, posłuchasz rady lekarza.
Masz rację, Fal, co do mojej wtrąconej popraffki -nie przejrzałem całego tematu przed wstawieniem jej, tylko ostatnie wpisy Język
_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Hethridu
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 25 Maj 2007
Wpisy: 29
Skąd: z pod ciemnej gwiazdy ;)


Wysłany: 23-06-2008 15:48    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Konieczność utrzymania linii królewskiej to faktycznie ważny powód do posłuchania rozkazu hmmmm...
Tylko - z drugiej strony - w przypadku przegranej bitwy o Minas Trith, czyż nie było to bezcelowym? Losy wojny stanęły na krawędzi, zbliżał się decydujący punkt. Ostatecznie jednak Theoden zabrał ze sobą wszystkie wojska jakie udało mu się zebrać. Ci co pozostali - mieli już wydane rozkazy, mieli zabezpieczyć Rohan po to by było do czego wracać na wypadek wygranej wojny. W przypadku przegranej - czy byłby sens? Jedyną nadzieją byłoby ukrycie się w górach i jak najdłuższe przetrwanie, w oczekiwaniu na nie wiadomo co.
No ale może za dużo spekuluję. Niech tam, może i powinna zostać - ubiłaby Witch Kinga nieco później i gdzie indziej Super śmiech
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Temat: Bohaterowie Tolkiena - cele, wartości, dążenia... (Strona 3 z 5)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.