Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Człowiek wiernego serca nieraz miewa krnąbrny język." Theoden, Władca Pierścieni


Temat: Bohaterowie Tolkiena - cele, wartości, dążenia... (Strona 1 z 5)

Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ellarannach
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 27 Maj 2008
Wpisy: 14
Skąd: Kraina Tysiąca Jezior


Wysłany: 18-06-2008 20:21    Temat wpisu: Bohaterowie Tolkiena - cele, wartości, dążenia... Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie rzucił mi się w oczy taki temat, więc go zakładam. Jeśli sie jednak mylę, to proszę o "przekierowanie".

Charaktery postaci stworzonych przez Tolkiena nie są identyczne. Każdy ma inne plany, inne pragnienia, inne wartości i cele. Co decydowało o tym, że wybierali taką, a nie inną drogę? Co było dla nich najważniejsze? Co gotowi byli poświęcić, aby osiągnąć upragniony cel?

_________________
"Człowiek urodził się wolny, a wszędzie jest w okowach"

Jean-Jacques Rousseau
Powrót do góry
 
 
elfy
Administrator


Dołączył(a): 20 Wrz 2001
Wpisy: 1145
Skąd: 010101


Wysłany: 19-06-2008 08:40    Temat wpisu: Re: Bohaterowie Tolkiena - cele, wartości, dążenia... Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ellarannach napisał(a) (zobacz wpis):

Charaktery postaci stworzonych przez Tolkiena nie są identyczne. Każdy ma inne plany, inne pragnienia, inne wartości i cele. Co decydowało o tym, że wybierali taką, a nie inną drogę? Co było dla nich najważniejsze? Co gotowi byli poświęcić, aby osiągnąć upragniony cel?

Zamiast na wstępie tylko pytać napisz własne przemyślenia i daj coś od siebie.

_________________
"Sprawiedliwość jest dobra i nie pragnie dalszego zła, lecz może sprawić, że zło już uczynione działa nadal i nie powstrzyma go przed wydaniem owocu smutku"
Manwë
Powrót do góry
 
 
Adamob
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 20 Wrz 2005
Wpisy: 221
Skąd: Szwędam się po Eriadorze.


Wysłany: 19-06-2008 09:35    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A mogę ja przemyśleń trochę? Uśmiech Plosie.

Ostatnio moje myśli zajęła postać Eówyn. Wczytuje się teraz dokładnie w każda scenę w której bierze udział. Co ciekawe zacząłem od końca, od Domu Uzdrowień i fragmentów z Faramirem, gdyż tam się najwięcej wyjaśnia.
Zastanawia mnie ta kobieta. Wręcz intryguje. Bo niby Aragorn mówi, że to trucizna i słowa Grimy powodowały jej zachowaniem i myśleniem. Że to przez to obrzydł jej dwór Theodena i szukała śmierci na polach Pellenoru. Ale cały czas mam przeczucie ze coś mi umyka. Że coś pomijam starając się zrozumieć tę postać. Wygląda to dla mnie z grubsza tak, że dla niej mężczyźni zlewali się w jedno razem z bohaterskim życiem i wojnami.
To dlatego ma się rozumieć, tak ją pociągał Aragorn uosobienie dostojeństwa, przygody, waleczności. Z tych samych powodów odrzucała Grimę, bo jednym słowem nie był w jej typie. (Swoją drogą biedny Grima. Co z tego że się stara jak może, zdobywa dobrze płatną pracę, jest na każde skinienie dziewczyny, że próbuje jej wybić z głowy i zaszczepić niechęć do tych sianowłosych wojowników żeby zwróciła na niego uwagę, a ona mu mówi "że nie") Ale mniejsza z Grimą, za brzydki po prostu był. Zastanawia mnie czy gdyby taki Aragorn nie miał na boku Arweny i związał się z Eowyn to czy byłaby z nim szczęśliwa, jak sądzicie hmmmm... ?W końcu on to taki ideał był. Jeżeli nie podobałoby jej się po ślubie czy tam zaręczynach to już jej kompletnie nie rozumiem. Miałaby przecież wszystko czego by chciała (jeżeli nic mi nie umknęło w ocenie tej postaci)

Jeżeli zaś byłaby szczęśliwa i Aragorn byłby takim dla niej ideałem to nasuwają mi się kolejne wątpliwości.
Bo skoro ten sen o bohaterstwie w postaci Aragorna trwał dalej w jej sercu, tak mocno, że kiedy go utraciła (w Skalnym Gnieździe przy rozstaniu) postanowiła szukać śmierci, to Kim się stał dla niej Faramir?
Nie da się ukryć że był tam dostojny, tez waleczny, ale czy to nie było tak że zadowoliła się pośledniejszą wersją swego snu o bohaterstwie?
Czy też Faramir miał coś czego nie miał Aragorn? Na jakich uczuciach zagrał Eowyn?
Ostatnie pytania są w zasadzie dla mnie kluczowe, może Wy macie jakieś sugestie co do odpowiedzi do nich?

_________________
Tomorrow all will be known, and You're not alone
So don't be afraid, in the dark and cold
'Cause the bards' songs will remain
Powrót do góry
 
 
Achika
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 23 Lut 2004
Wpisy: 446
Skąd: Lublin


Wysłany: 19-06-2008 10:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Faramir stał się dla niej małżeństwem z rozsądku. Eowina zrozumiała wreszcie, że uganianie się z mieczem na koniach jest niepoważne, swojego wielkiego czynu już dokonała i teraz czas zająć się tym, co przystoi Prawdziwej Kobiecie, czyli rodzeniem dzieci, dbaniem o rannych i uprawą ogródka (patrz jej wypowiedź na murach). A że jako członkini rodu panującego i tak nie ma szans na małżeństwo z miłości, więc lepiej złapać przystojnego i miłego księcia póki czas, bo moga ją wydać za jakiegoś obleśnego starucha...
_________________
Dlaczego nie lubimy SF?
Powrót do góry
 
 
Ellarannach
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 27 Maj 2008
Wpisy: 14
Skąd: Kraina Tysiąca Jezior


Wysłany: 19-06-2008 10:27    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zauważyłam, że niebardzo lubianą postacią jest Éowina. Zupełnie nie rozumiem dlaczego... To że miała inne pragnienia, niż bycie żoną swego męża, nie umniejsza w niczym jej osoby. Była niespokojną duszą, kobietą czynu (taka Joanna d'Arc Z przymrużeniem oka ). Sama nazywała siebie wojownikiem i takimi osobami pragnęła się otaczać.
Co do jej szczęścia z Aragornem, to ciemno to widzę... Był jej animusem - to jasne! Nie da się jednak żyć z własnym wyobrażeniem, a zwłaszcza z wyobrażeniem o sobie...
Jak napisałam była niespokojną duszą, a jedynym na to lekarstwem jest uspokojenie. Takim uspokojeniem był dla niej Faramir. Poczuła w koncu, że warto być kobietą.

Co do tej prezentacji maturalnej, to muszę się zastanowić... Ten temat, to nie jest znowu taki głupi pomysł... Język

_________________
"Człowiek urodził się wolny, a wszędzie jest w okowach"

Jean-Jacques Rousseau
Powrót do góry
 
 
Ugrunîlo
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 15 Cze 2003
Wpisy: 349



Wysłany: 19-06-2008 13:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ellarannach napisał(a) (zobacz wpis):
Była niespokojną duszą, kobietą czynu (taka Joanna d'Arc Z przymrużeniem oka ).


Myślę, że z tą Joanną to za daleko posunięte porównanie. W moim odczuciu Eowina była przez pewien czas swojej "kariery w WP" po prostu egoistką. Co prawda tłumaczy ją w jakimś stopniu dziewczęce zauroczenie Aragornem, a bardziej nawet czepiający się jej Grima wyraźnie nie przypadający do gustu nie tylko z okazji wyglądu jak sądzę Z przymrużeniem oka Adamobie, nie zapominaj o tym, że Eowina widziała co Grima wyprawia z Theodenem, że syn królewski ostatecznie dzięki Grimie zginął, a zapewne nim Eowina w ów egoizm nie popadła, to przypuszczam, że interesowała się swoim ludem i musiało boleć ją i przerażać to, co słyszała o śmierci szerzonej przez sarumanowych orków.
A potem pojawił się Ari - ucieleśnienie marzeń. Nie sądzę, żeby marzeń o mężczyźnie, raczej marzeń na swój temat czyli możliwości, żeby wziąć w rękę miecz i pokazać Grimie ostatni obrazek w postaci sztychu. Albo móc jak to mężczyźni mogli rzec coś głośno i wyraźnie i nie być uznaną za kłótliwą babę której przystoi stać za tronem w funkcji reprezentacyjnej a na imprezach podawać kielichy albo laskę chylącemu się póki co ku upadkowi królowi.
Trudno jej się dziwić, że dała się marzeniu w takiej postaci porwać. Ale jak marzenie odmówiło spełnienia się, to Eowina strzeliła focha. Ludem się zająć już nie chciała jak jej uzdrowiony już król przykazał. Zapomniała o obowiązkach, urażona do głębi postanowiła widać klasycznie "ja im jeszcze pokażę, jak mnie znajdą na polu bitwy to pożałują" - tak mi się to kojarzy... jak ten klasyczny "błąd logiczny" tych, którzy szukają śmierci licząc na odwet na bliskich, przy czym jakby zapominają, że prawdopodobnie nie zyjąc nie będą mieli okazji wrzasnąć "a widzisz?" a jeśli istnieje taka opcja pośmiertna jak obserwacja, to obawiam się, że bez ciała i wszelkich reakcji chemicznych jakie w nim zachodzą, uczucie triumfu nie jest możliwe...
Dlatego i ja Eowiny nie lubię, choć u samych początków opisów jej osoby rozumiałam i darzyłam jako taką sympatią - nie przeczę.
Czym ją porwał Faramir? Przy ostatniej lekturze skupiłam się na jego monologu skierowanym do Eowiny - tym, w którym wyznaje jej m.in. miłość. Między innymi, bo zauważcie, ze absolutnie jej nie oszczędza - prosto w oczy i bez "głaskania po główce" wykłada jej szczerze, co sądzi o niej i czego się domyśla. A przejrzał ją doskonale. Sądzę, że otworzył jej tym nieco oczy, ściągnął dziewczę na ziemię i przy okazji dał szansę nieco dorosnąć. Być może Achika ma rację - może Eowinie przeszło przez myśl, że istnieje obawa, że ją "będą chcieli ożenić", jednak nie sądzę Z przymrużeniem oka Postawiłaby się na pewno, albo zażądała przynajmniej wyboru. Troszkę już przeszła i nieco zrozumiała... Nie jestem za to pewna, czy uznała, że "że uganianie się z mieczem na koniach jest niepoważne, swojego wielkiego czynu już dokonała i teraz czas zająć się tym, co przystoi Prawdziwej Kobiecie, czyli rodzeniem dzieci, dbaniem o rannych i uprawą ogródka" - raczej dotarło do niej czego naprawdę NIE chce, zresztą i tak już drugi raz okazji na schowanie się w tłumie nie będzie. Zresztą nie przypuszczam, żeby drugi raz odważyła się na taki głupi wybryk - raz się udało przeżyć, drugi raz - niekoniecznie. Na dodatek juz wiedziała jak bitwa od środka wygląda. Nie zdziwiło mnie zupełnie, że uznała wreszcie wartość życia za najwyższą - zwykle ogromny szacunek dla życia towarzyszył tym, którzy nie byli po prostu zabijakami ale wojownikami i mieli okazję nie raz stanąć "twarzą w twarz ze śmiercią" bądź z wrogiem, wobec którego nie dało się nie poczuć również szacunku.
Podsumowując - nie przepadam za Eowiną, bo w kluczowych momentach zachowywała się niedojrzale - jak zbuntowana nastolatka Pserwa
Co nią powodowało? Emocje. Do czego dążyła? Chyba nie wiedziała tak do końca... chociaż twierdziła, że pragnie sławy i śmierci w boju Z przymrużeniem oka tyle, że jak pisałam - zwykle cieżko się nią potem cieszyć osobiście. Co innego Theoden, który swoje całe życie przeżył i miał powód by w ten sposób dla samego siebie i swoich ludzi odbudować honor i sławę, nim starość mu na to nie pozwoli.

_________________

"I choć sami nie wiemy, czy opowieści te są prawdą, to wiemy na pewno, że mądrzy ludzie dawnych czasów uważali je za prawdę."
Snorri Sturluson
Powrót do góry
 
 
Hethridu
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 25 Maj 2007
Wpisy: 29
Skąd: z pod ciemnej gwiazdy ;)


Wysłany: 20-06-2008 11:28    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie mogłem się powstrzymać, przed napisaniem tego posta - jako że Eowina jest jedną z moich najbardziej ulubionych postaci. Może sprawiać niemiłe wrażenie, np. moment gdy błagała Aragorna na kolanach by ją wziął ze sobą, ale pamiętajmy także co przeszła.
Fascynujące, że w - jakby na to nie patrzeć - patriarchalnym, tradycjonalistycznym świecie, pojawia się taka sytuacja, jedna z nielicznych które można by przenieść na współczesny nam świat.
Bunt przeciwko narzuconej roli, chyba wszyscy luddzcy bohaterowie Władcy Pierścieni tak naprawdę zajmowali się tym czym chcieli się zajmować podczas wojny, ona jedna - nie.
Nie obwiniałbym jej tak bardzo za nie wykonanie rozkazu Króla, tym zadaniem mogło się zająć wielu innych dworzan, dopuściła się niesubordynacji ale oceniajmy ją po tym czego ostatecznie dokonała. To jest najważniejsze. Było jej przeznaczeniem, a u Tolkiena przeznaczenie - los wypisany z góry przez siły wyższe - jest niezwykle istotny, ważniejszy niż ujęte w racjonalną formę zasady postępowania.

_________________
,,Elwe w porywie miłości podbiegł do Meliany i ujął Ją za rękę i w tym samym okamgnieniu taki czar ich ogarnął, że stali na tym miejscu przez długie lata odmierzane obrotami gwiazd nad głowami dwojga zakochanych'' J.R.R.Tolkien ,,Silmarilion'
Powrót do góry
 
 
Ugrunîlo
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 15 Cze 2003
Wpisy: 349



Wysłany: 20-06-2008 12:26    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):
Nie mogłem się powstrzymać, przed napisaniem tego posta - jako że Eowina jest jedną z moich najbardziej ulubionych postaci.

Z przymrużeniem oka rozumiem hehe Śmiech
Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):

Może sprawiać niemiłe wrażenie, np. moment gdy błagała Aragorna na kolanach by ją wziął ze sobą, ale pamiętajmy także co przeszła.

Jak pisałam - pamietam przez co przeszła i rozumiem - wizja siedzenia w miejscu całe życie i robienie tego, do czego nie ma się serca jest mało miła, szczególnie gdy taki Grima jeszcze podsyca strach i rozpacz, przy okazji przyczyniając się do obu a równocześnie jeszcze stosując (jak sądzę Pserwa ) końskie zaloty.
Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):

Fascynujące, że w - jakby na to nie patrzeć - patriarchalnym, tradycjonalistycznym świecie, pojawia się taka sytuacja, jedna z nielicznych które można by przenieść na współczesny nam świat.

hmm... Galadriela też miała "męskie" marzenie w takim razie - chciała władać państwem. Haletha (żeby nie było, że tylko elfki "mają lepiej") prowadziła swój lud do końca życia... Odnoszę wrażenie, że w tolkienowskim świecie tradycje nie były tak ściśle patrialchalne wszędzie - chyba, że może bardziej w III Erze, albo właśnie w Rohanie, jednak tak czy inaczej gdzieś Eowina musiała uczyć się w którą stronę miecz się trzyma i na co się zakłada kolczugę. Nie wierzę, że uczyła się po kryjomu - księżniczkom ciężko cokolwiek robić po kryjomu... Zatem nie było aż takiego braku przyzwolenia na "męskie" zachowania jak by się wydawało w pierwszej chwili. Sytuacja chyba nawet zmuszała do tego.

Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):

Bunt przeciwko narzuconej roli, chyba wszyscy luddzcy bohaterowie Władcy Pierścieni tak naprawdę zajmowali się tym czym chcieli się zajmować podczas wojny, ona jedna - nie.

Hmm.. wąpię czy Frodo faktycznie bardzo chciał się zajmować tym, czym się zajął. Sam z kolei wspominał Różyczkę nawet w Mordorze - dość zaczący moment... aż ciężko wierzyć, że ma jeszcze prawo do nadziei (gdy się czyta pierwszy raz Z przymrużeniem oka). Nie wiem czy Faramir zajmował się tym, czym chciał. Szczerze wątpię. Wydaje mi się, że Aragorn nie marzył o tułaczkach jak już się zakochał z wzajemnością (może kiedy tej wzajemności jeszcze nie było, to na spacery miał większą chęć). Wydaje mi się też, że Gimli albo Legolas też mieliby niejedno ciekawe zajęcie...
Oni wszyscy przyjęli na siebie obowiązki. Spełniali je. Tyle, że wszystkim nam się wydaje, że mieli te obowiązki ciekawsze niż biedna Eowina, której powierzono lud w opiekę ale ona wolała poszukać śmierci w boju i pokazać im że nie jest tym, kim dla niej samej wykreował jej Grima.
Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):

Nie obwiniałbym jej tak bardzo za nie wykonanie rozkazu Króla, tym zadaniem mogło się zająć wielu innych dworzan,

ale to ją sam król osobiście wyznaczył. Jako ostatnią z rodu pozostającą w granicach państwa w czasie gdy on i jej brat odjeżdżali. Mało tego, syn królewski już nie żył. Wybacz ale nie umiem jej nie obwiniać Uśmiech ale rozumiem, że można miec inne zdanie Z przymrużeniem oka
Hethridu napisał(a) (zobacz wpis):
Było jej przeznaczeniem, a u Tolkiena przeznaczenie - los wypisany z góry przez siły wyższe - jest niezwykle istotny, ważniejszy niż ujęte w racjonalną formę zasady postępowania.

Hmm.. zasadniczo... Glorfindel wspomniał, że nie będzie to mąż i faktycznie czar zdjął niziołek...
Wczoraj usłyszałam zdanie wypowiedziane przez profesora etyki "Nie tylko intencje się liczą ale i konsekwencje". Jeśli idzie o intencje, to Eowina miała zaiste infantylne w chwili podejmowania decyzji... wymarzony Ari jej nie chciał i musiała zostać, gdy wszyscy pojechali. Obowiązki się nie liczyły.
Dlatego to zdanie odwórciłabym również, bo nie tylko konsekwencje się liczą, ale intencje też... Eowina została bohaterką nieco przez przypadek. Nie wierzę w przeznaczenie - wierzę w "przypadek jak to mawiają w Śródziemiu". Spolot wydarzeń, które sile wyższej dają zatriumfować wreszcie. Nie wierzę, że Eru miał kaprys, żeby urodziła się akurat w Rohanie, akurat Eowina, akurat po tym jak szmat czasu wcześniej Glorek rzekł to a tamto po tym, jak również Eru uznał, ze warto by Glorek to powiedział. Gdyby tak było, trudno byłoby mówić o wolnej woli istot na Ardzie, w tym takze ludzi "najbardziej wolnych", niepodlegających nawet wyrokom Wielkiej Muzyki.
Wracając jeszcze do Eowiny... przypomnijmy sobie Beregonda. Jego złamanie rozkazu mogło kosztować życie. Oczywiście został osądzony sprawiedliwie, ale sąd sam w sobie go nie ominął. Eowina tymczasem uszła "bezkarnie" - ciekawe Uśmiech a przecież jej decyzja mogła także uśmiercić nowego króla - wystarczy wspomnieć zachowanie Eomera tuż po tym, jak ją znalazł...
Rozumiem, że Eowina może być ulubioną postacią - nie przekonuję, żeby przestała nią być Język ale hmm... przemyślałam sobie to wszystko i nijak nie umiem jej usprawiedliwać. Jako jedna z niewielu zarzuciła swoje obowiązki w imię zachcianki.

_________________

"I choć sami nie wiemy, czy opowieści te są prawdą, to wiemy na pewno, że mądrzy ludzie dawnych czasów uważali je za prawdę."
Snorri Sturluson
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następna

Temat: Bohaterowie Tolkiena - cele, wartości, dążenia... (Strona 1 z 5)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.