Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Głupcem jest ten, kto wchodzi w układy z Morgothem." Hurin, Silmarillion


Temat: Aldarion i Erendis wasza ocena (Strona 1 z 5)

Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Dzieci Hurina i Niedokończone Opowieści Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 11-04-2008 18:21    Temat wpisu: Aldarion i Erendis wasza ocena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mam wrażenie, że to trochę niedoceniana opowieść Tolkiena. Jedna z nielicznych, niemal kompletnych, ktore moga funkcjonowac samodzielnie.
Mówiono na tym forum o Erendis. Oceniano jej postać. A mnie interesuje jak wam sie podoba sama op[owieść. Ja ją lubię, choc przynaję, ze dośc dawno już jej nie czytałem. Lubię trochę z sentymentu, bo po wierwasza opowieśc z NO, która przeczytałem, ale także dlatego, ze opowiada o Numenorze, o ktorym w sumie niewiele wiemy, a tutaj poznajemy dwort numenorejski, numenorejskie życie codzienne (przynajmniej arystokracji), wreszcie same postaci. Charaklterystyczne, że to jedna z opowieści, w ktorych nie ma tykch jednoznacznie i do końca dobrych i jednoznacznie i do końca złych.
Wreszcie to ta z opowieści, w ktorych Tolkien nie ucieka od trudnych problemow zyciowych i bynajmniej nie udziela, jedynej słusznej, mentorskiej odpowiedzi. Przedstawia dramat, jego narastanie, ukazuje błedy bohaterow ale nie ocenia moralnie, a przynajmniej nie narzuca swojej moralnej oceny. Czy bardziej jest winny Aldarion, czy moze Erendis, a może oboje, a może ktoś trzeci? Czy dobry król Meneldur jest mądry? Czy matka Erendis nie jest zbyt surowa w ocenie włąsnej corki. Pytania można mnozyć i to lubię. Nie ma gotowych odpowiedzi, i to także lubię.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Adam
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 18 Cze 2006
Wpisy: 139
Skąd: Łódź
Nieobecny(a): Nie ma mnie teraz na forum

Wysłany: 24-05-2008 20:17    Temat wpisu: Re: Aldarion i Erendis wasza ocena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Mam wrażenie, że to trochę niedoceniana opowieść Tolkiena. Jedna z nielicznych, niemal kompletnych, ktore moga funkcjonowac samodzielnie.


"Niemal" to słowo klucz Śmiech

A opowieść świetna, rzucająca wiele światła na to co było pośrednią przyczyną spaczenia Numenoru w późniejszych latach bo to od tego nieudanego małżeństwa się zaczęło...

ML napisał(a):
Lubię trochę z sentymentu, bo po wierwasza opowieśc z NO, która przeczytałem, ale także dlatego, ze opowiada o Numenorze, o ktorym w sumie niewiele wiemy, a tutaj poznajemy dwort numenorejski, numenorejskie życie codzienne (przynajmniej arystokracji), wreszcie same postaci.


Jak to możliwe, że to była pierwsza opowieść, którą czytałeś? Uśmiech

ML napisał(a):
Charaklterystyczne, że to jedna z opowieści, w ktorych nie ma tykch jednoznacznie i do końca dobrych i jednoznacznie i do końca złych.


Jak to nie ma? A Erendis i jej baby z córką włącznie? Śmiech

Dobra, żartuję, tym złym byłby najbliżej Aldarion. Ona go kochała a on po prostu nie umiał tego dostrzec i właściwie zinterpretować. To on przesadził.

Najbliżej tego złego byłby Aldarion moim zdaniem.

No i Sauron oczywiście (jest o nim mowa w liście Uśmiech )

PS. To też jedna z tych opowieści, którą można użyć jako argumentu jak krytycy Tolkiena atakują, że "Tolkien to czarno biały jest"...

...a nawet w WP nie jest...

_________________
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 25-05-2008 13:15    Temat wpisu: Re: Aldarion i Erendis wasza ocena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adam napisał(a) (zobacz wpis):
"Niemal" to słowo klucz Śmiech

Hie, hie, a jednak zasadniczy zrąb opowieści został skończony, w szkicu pozostał nam tylko epilog. Śmiech

Cytat:
A opowieść świetna, rzucająca wiele światła na to co było pośrednią przyczyną spaczenia Numenoru w późniejszych latach bo to od tego nieudanego małżeństwa się zaczęło...

Pytanie, czy to małżeństwo, to przyczyna czy raczej symptom, czegoś co zaczęło się psuć już wcześniej w Numenorze.

Cytat:
Jak to możliwe, że to była pierwsza opowieść, którą czytałeś? Uśmiech

To pierwsza z Niedokończonych Opowieści, jaką czytalem, a nie pierwsza opowieśc Tolkiena. A to dlatego, że została opublikowana w Feniksie z 1989 roku w tłum. Krzysztofa Sokołowskiego.

Cytat:
Dobra, żartuję, tym złym byłby najbliżej Aldarion. Ona go kochała a on po prostu nie umiał tego dostrzec i właściwie zinterpretować. To on przesadził.

Najbliżej tego złego byłby Aldarion moim zdaniem.

Ale widzisz, znajdziesz tez inne opinie. O to chodzi ani Aldarion, ani Erendis, kogokolwiek z nich nie uznać za bardziej winnego powstałej sytuacji, nie są jednoznacznie źli lub dobrzy, oboje sie szmoczą, źle odczytuja sygnały, oboje są zbyt dumni. I nie chodzi o rodzielanie win, tylko to, ze nie ma tutaj jasnej, wyraźnej sytuacji.

Cytat:
...a nawet w WP nie jest...

Owszem. Ale Aldarion i Erendis są w tym względzie tak ewidętni, że nawet najbardziej niechętni wobec Tolkiena, maja kłopot by temu zaprzeczyć.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Adam
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 18 Cze 2006
Wpisy: 139
Skąd: Łódź
Nieobecny(a): Nie ma mnie teraz na forum

Wysłany: 25-05-2008 14:20    Temat wpisu: Re: Aldarion i Erendis wasza ocena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a):
Adam napisał(a) (zobacz wpis):
"Niemal" to słowo klucz Śmiech

Hie, hie, a jednak zasadniczy zrąb opowieści został skończony, w szkicu pozostał nam tylko epilog. Śmiech


Ale "THE END" to tam nie ma Uśmiech

M.L. napisał(a):
Pytanie, czy to małżeństwo, to przyczyna czy raczej symptom, czegoś co zaczęło się psuć już wcześniej w Numenorze.


Można powiedzieć, że symptom przyczyny.

I tak pewnie zaczęłoby się psuć, ale w tym wypadku był bezpośredni bodziec, aby ryba zaczęła się psuć od głowy.

Tar Kiryatan miał fatalne wspomnienia jako opowieści rodzinne i niezbyt dobrą atmosferę i o ile on przetworzył to w smutek to Tar Atanamir już tak zrobić nie potrafił i w zmienionych warunkach politycznych zareagował agresją.

M.L. napisał(a):
To pierwsza z Niedokończonych Opowieści, jaką czytalem, a nie pierwsza opowieśc Tolkiena. A to dlatego, że została opublikowana w Feniksie z 1989 roku w tłum. Krzysztofa Sokołowskiego.


Wtedy to ja 9 lat miałem Śmiech

A jakie to tłumaczenie było w porównaniu z tym Kota? Były przypisy?

(Co to był Feniks wiem Śmiech )

M.L. napisał(a):
Ale widzisz, znajdziesz tez inne opinie. O to chodzi ani Aldarion, ani Erendis, kogokolwiek z nich nie uznać za bardziej winnego powstałej sytuacji, nie są jednoznacznie źli lub dobrzy, oboje sie szmoczą, źle odczytuja sygnały, oboje są zbyt dumni. I nie chodzi o rodzielanie win, tylko to, ze nie ma tutaj jasnej, wyraźnej sytuacji.


Do końca jasnej nie ma, ale on miał kilka razy takie momenty, że mógł, poza tym z tej pary to on był bardziej światowy, z lepszego rodu i mocniejszy.

Cytat:
...a nawet w WP nie jest...

Owszem. Ale Aldarion i Erendis są w tym względzie tak ewidętni, że nawet najbardziej niechętni wobec Tolkiena, maja kłopot by temu zaprzeczyć.[/quote]

Ci "najbardziej niechętni" nigdy tego nie czytali - gwarantuję Ci Uśmiech

_________________
Love is the difficult realization that something other than oneself is real.

Iris Murdoch (1919–1999), Irish-born British novelist.
Chicago Review "The Sublime and the Good" (1959).
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 13-06-2008 16:12    Temat wpisu: Re: Aldarion i Erendis wasza ocena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adam napisał(a) (zobacz wpis):
Ale "THE END" to tam nie ma Uśmiech

No, nie ma. Śmiech To fakt. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

M.L. napisał(a):
Można powiedzieć, że symptom przyczyny.

A to już prędzej.

Cytat:
I tak pewnie zaczęłoby się psuć, ale w tym wypadku był bezpośredni bodziec, aby ryba zaczęła się psuć od głowy.

Tu zgoda, tego chyba zresztą obawiał się Tar-Meneldur, obserwując calą sytuację.

Cytat:
Tar Kiryatan miał fatalne wspomnienia jako opowieści rodzinne i niezbyt dobrą atmosferę i o ile on przetworzył to w smutek to Tar Atanamir już tak zrobić nie potrafił i w zmienionych warunkach politycznych zareagował agresją.

A ja bym nie przesadzał. Tar-Kriryatan miał inne powody. tylko posednio związane z Aldarionem, i innym aspektem jego dzialaności.
Widze to tak:
Numenorejczycy przypływaja do Śródziemia i co widzą, kompletnym prymitywizm i barbarzyństwo. Za Aldariona dalsze podróże i poznanie wiekszej części Śródziemia, przekonuje ich, ze ludzie w Śródziemiu to dzicy barbarzyńcy. Pojawia się poczucie wyższości cywilizacyjnej.
Potem jest wojna, w ktorej Numenorejczycy przekonują się o własnej sile i potędze. Czemu więc tego nie wykorzystac, pomyslał Kiryatan? A reszta przyszła sama.

Cytat:
Wtedy to ja 9 lat miałem Śmiech

Zazdroszczę, bo wtedy miałem trochę wiecej.

Cytat:
A jakie to tłumaczenie było w porównaniu z tym Kota? Były przypisy?

Nie porownam z Kotem bo nie czytalem tłumaczenia Kota, ale przypisy były. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech


Cytat:
Do końca jasnej nie ma, ale on miał kilka razy takie momenty, że mógł, poza tym z tej pary to on był bardziej światowy, z lepszego rodu i mocniejszy.

To prawda, i dlatego nikt go nie robi niewiniatkiem. To zwyczajnie klasyczna sytuacja w ktorej obie strony się unoszą dumą. Śmiech Obie zapominają, ze małżeństwo, to sztuka kompromisu. Śmiech

Cytat:
Ci "najbardziej niechętni" nigdy tego nie czytali - gwarantuję Ci Uśmiech

To niestety prawda, gros najostrzejszych krytykow Tolkiena nie czytała go. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 16-06-2009 11:23    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jedna ze scen, którą lubię w tej opowieści, jest scena kiedy Meneldur czyta list Gil-galada. Ta scena wyraża całą specyfike tej opowiesci. Opowieści w ktorej nie ma złych bohaterow. To jest dramat dobrych ludzi. Ludzi o dobrych intencjach, ktorzy kochają, i mchca jak najlepiej, ale... I ta wlaśnie scena to pokazuje dobitnie. Oto mamy dobrego starego króla. Który dla obowiązku władzy poswięcił swoją pasję. Jest skłocony z synem, bo postrzega jego pasję jako fanaberię. Dobrą, a w każdym razie możliwą do tolerowania póki syn był młod, niedojrzały, ale teraz , świadcząca zdaniem Meneldura o niedojrząłości syna i braku rozsądku. Dla Meneldura, te wszystkie morskie wyprawy, to jedynie zabawa i fanaberia świadcząca o bnraku dojrzałości Aldariona, ktory kraj i żonę porzuca dla jakiś mrzonek i rzeczy niepoważnych, dobrych dla ludzi niższych stnaow, ale nie dla następcy tronu.

I nagle czytając list Gil-galada rozumie, że to co traktował jako fanaberię niedojrząłego syna, jest dowodem jego dojrząłości. Oto syn dostrzegł to, czego on w swej mądrości nie dostrzegł. I nagle rozumie, ze syn bynajmniej nie jest niedojrząły, jest tylko inny i inaczej widzi swoje obowiązki. I tu wyraża się mądrośc Meneldura, raz w zaakceptowaniu swego błędu, dwa, w umiejętności ustąpienia nowemu pokoleniu, bo nowe czasy wymagają nowego podejścia.

I to jest właśnie to. Tam nie ma złych bohaterów, a przewiną, w pewnym sensie wszystkich, jest niedostatek rozmow, a przede wszystki najbardziej typowa nieumiejętność ludzi. Nieumiejętność słuchania innych.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
klemenko
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 05 Maj 2004
Wpisy: 370
Skąd: Bonn


Wysłany: 16-06-2009 12:26    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To też opowieść o konflikcie pomiędzy czasochłonnym hobby a życiem rodzinnym (znam to z autopsji) i życiem w rozkroku pomiędzy tym hobby a partnerem życiowym. I o dotrzymywaniu słowa w sytuacji, kiedy obiecało się coś "na odczepnego".

Zastanawia mnie tylko, na ile rosnące zagrożenie wspomniane przez Gil-galada było dla Aldariona rzeczywistym powodem jego rejsów czy tylko pretekstem na użytek ojca, swoistym dorobieniem ideologii do rozrywki?

_________________
http://www.godnedziecinstwo.pl/
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 16-06-2009 12:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Myslę, ze na początku, te wyprawy to byla sama rozrywka, troche faneberia, ale bardziej fascynacja która zaraził Aldariona dziadek po kądzieli. Nie było w tym głebszej mysli, tylko przyjemność jaka potrafiu dawac niektórym żeglarstwo. Morze, wiatr, nieograniczona przestrzeń i poczucie swobody, co po sztywnym palacu w Armenelos mogło być bardzo upajające.
Potem spotkanie z Eldarami, ich miasta, statki, sam Gil-galad, Kirdan i jego wiedza. Forlond, Mithlond, wreszcie to oc zym wspomina sam Aldarion wspanialośc Śródziemia, dzikich nieujarzmionych puszcz.
Tak wiec różne fazy i stonie fascynacji i radości odkrywania. I nagle wlasna, wspaniała przecież wyspa zaczyna się wydawać zaściankiem, lub raczej złotą klatką.
Ale potem jednak cos innego. Rozmowy z Gil-galadem, Elrondem, Kirdanem, własne doświadcznie i nagle spojrzenie na świat z innej perspektywy. I to co było zabawą, hobby i fascynacja stalo się czymś wiecej. Przyszło zrozumienie, ze Numenor to tylko częśc większego świata, ze nie jest sam, zamknięta wyspą, ze nie powinno się odwracac plecami do problemów Środziemia.
Problem w tym, ze najbliżsi, nie przeszliz nim tej drogi, nadal widzieli tylko hobby, zabawę, fanaberię, w najlepszym przypadku fascynację. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Dzieci Hurina i Niedokończone Opowieści Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następna

Temat: Aldarion i Erendis wasza ocena (Strona 1 z 5)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.