Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"W gromadzie każda wymiana zdań zmienia się w rozwlekłą naradę." Boromir do Froda na Parth Galen, Władca Pierścieni


Temat: Diuna i dodatki. Co z tego wynika, także dla tolkienisty? (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Pod Rozbrykanym Kucykiem Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5864
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 25-03-2008 22:29    Temat wpisu: Diuna i dodatki. Co z tego wynika, także dla tolkienisty? Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Uwielbiam Diunę. zacznę od tej deklaracji, po to, żeby wszystko było jasne. Poznałem Diunę później niż Tolkiena, ale miłość do WP i Silma, nie przeszkodziła mi zachwycić się kreacja Franką Herberta. Zwłaszcza, że wiele oba dzieła łączy. Wykreowanie całego świata, z jego kulturami, językami, religiami, mesjaszami i szatanami. Ale nie chodzi mi o porównywanie, bo nie ma to sensu. Zatrzymam się na stwierdzeniu, ze jeżeli jakiś autor był bliski fenomenu Tolkiena, to właśnie Frank Herbert.
Jest jeszcze jedno podobieństwo, oba dzieła są niedokończone. I jeszcze jedno, ale o tym za chwilkę.

Nie chce tutaj robić rankingu dzieł Franka Herberta, bo tez nie o to chodzi. Przeczytałem wszystko z wyjątkiem Boga Imperatora. Tak na rozum, rozumiem tych, którzy uwielbiają tę książkę, ale nie przemówiła ona do mnie. Może dlatego, że jednym z czynów Boga Imperatora jest masakra historyków. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Odebrałem to zbyt osobiście. Ale poważnie.

Cykl uważam za jedno z największych osiągnięć pisarskich fantastyki, porównywalne z Le Guin, czy Tolkienem.
Oba dzieła są niedokończone, obu pisarzom zabrakło życia. Choć powody są różne. Tolkiena zgubiło wieczne poprawianie i ciągłe dygresje odciągające go od skończenia Silmarillionu. Herbert pisał więcej, choć z opublikowanych materiałów, wiemy, że też wiele pomysłów porzucił i nieco się szamotał, to w jego wypadku zmogła go skala projektu. Tolkiena "zabiła" jedna ksiązka poprawiana w nieskończoność, Herberta perspektywa napisania jeszcze wielu książek by zakończyć cykl.

Ale to co łączy to jeszcze to, ze oba cykle bynajmniej nie umarły, wraz ze śmiercią autorów, następcy postanowili kontynuować dzieło, choć każdy z nich na swój odmienny i bynajmniej nie przeciwstawny sposób. Christopher skompilował Silmarilliona, wydał Niedokończone Opowieści i HoME, wreszcie skompilował Dzieci Hurina.
Brian Herbert, napisał prequele: Ród Atrydow, Ród Harkonnenow i Ród Corrinów, Legendy Diuny czyli trzy tomy opisujące Dzihad Butleriańską, a wreszcie dwa sequele: The Hunters of Diune i The Sandworms of Dune.

Obaj dziedzice wybrali inną drogę. O ile Christopher (z wyjątkiem Silmarillionu i Dzieci), poszedł drogą publikowania brudnopisów dzieł Tolkiena, a w przypadku Silmarillionu i Dzieci, kompilacji tekstu z istniejących fragmentów autorstwa Tolkiena, to Brian Herbert bazując na pomysłach ojca, napisał nowe ksiązki, swego rodzaju fanfiki, tyle że z wykorzystaniem notatek i pomysłów swego ojca. Wiele wskazuje, że nawet jeżeli ksiązki miały mieć nieco inną postać, to Frank Herbert chciał dokończyć Kapitularz i napisać tom rozwikłujący zagadkę kim jest wróg przed którym uciekają Czcigodne Macierze. Zamierzał też opublikować książkę dziejąca się w czasach Dżihad Butleriańskiej. Najwięcej wątpliwości budzą Rody.

Metoda Briana Herberta może budzić wątpliwości, zwłaszcza dlatego, że ani sam Brian, ani Kevin Anderson, nie maja takiego talentu literackiego jak Frank Herbert. Wprawdzie Dzihad jest znacznie lepsze od Rodów, ale to nadal dobre pomysły, dobra scenografia, ciekawe postaci i ...., brak polotu.
Czy w takim razie powinno się robić to co zrobił Brian Herbert? Czy zrobił słusznie? Czy jednak lepsza jest droga Christophera Tolkiena, czyli publikacja kwitów z pralni, a rekonstruowanie tekstów jedynie wtedy, kiedy jest wystarczająca ilość materiału źródłowego.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 25-03-2008 23:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja chciałbym tylko odnieść się do Boga Imperatora.

KOCHAM tę książkę. Nawet pomimo tego, że przeczytałem ją jedynie dwa razy Z przymrużeniem oka Kocham ją za wszystko. Poczynając od tytułu: KOCHAM jego monumentalizm Uśmiech KOCHAM to przegadanie, te rozmowy Imperatora z Atrydką odległą od niego o tyle pokoleń. KOCHAM ten przygniatający klimat, ten absolutyzm wszystkiego w imperium Czerwia, tę wizję miażdżącej dyktatury ocierającej się o religię (ocierającej się? do cholery, co ja piszę, to religia w czystej postaci Uśmiech ). KOCHAM te moje dylematy z okresu pierwszego czytania, gdy ciągle zadręczałem się pytaniem: dlaczego on na to wszystko pozwala? Na to, co stało się z nim? Na to, co szykuje mu jego własna potomkini? I czym do diabła jest Złota Droga? KOCHAM Uśmiech
A że zabił historyków? Znając siebie i swoich kolegów ze studiów, wcale się Bogowi Imperatorowi nie dziwię Uśmiech


Co do dalszego ciągu. Kiedyś postanowiłem odciąć się od tego wszystkiego, co robi Herbert Jr. Ale niedawno się złamałem i kupiłem sobie Dżihad Butlerjańską. Dla dwóch powodów:
* ciągnie mnie jednak do tego świata, ciągnie strasznie (ale to by nie przeważyło, gdyż jak już wcześniej, strasznie dawno napisałem: nigdy nie pozbędę się myśli że to NIE JEST TEN SAM ŚWIAT)
* książka została cudnie wydana, a takie rzeczy do mojego miałkiego umysłu czasem przemawiają Uśmiech

_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5864
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 26-03-2008 23:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Watcher napisał(a) (zobacz wpis):

KOCHAM tę książkę. Nawet pomimo tego, że przeczytałem ją jedynie dwa razy Z przymrużeniem oka Kocham ją za wszystko. Poczynając od tytułu: KOCHAM jego monumentalizm Uśmiech KOCHAM to przegadanie, te rozmowy Imperatora z Atrydką odległą od niego o tyle pokoleń. KOCHAM ten przygniatający klimat, ten absolutyzm wszystkiego w imperium Czerwia, tę wizję miażdżącej dyktatury ocierającej się o religię (ocierającej się? do cholery, co ja piszę, to religia w czystej postaci Uśmiech ). KOCHAM te moje dylematy z okresu pierwszego czytania, gdy ciągle zadręczałem się pytaniem: dlaczego on na to wszystko pozwala? Na to, co stało się z nim? Na to, co szykuje mu jego własna potomkini? I czym do diabła jest Złota Droga? KOCHAM Uśmiech

Potrafię to zrozumieć. Doceniam też, że Herbertowi udała sie bardzo trudna rzecz, wiarygodne przedstawienie Boga-Imperatora, hybrydy dwóch istot a w efekcie kogoś bardzo obcego. Co wiecej, osobowości, składającej się z milionow osobowości, a wreszcie istoty żyjącej ponad 3.000 lat. I robi to dobrze i wiarygodnie. Mój problem z Bogiem-Imperatorem, to kwestia emocji a nie intelektu. Emocjonalnie do mnie ta książka nie przemawia, choć intelektualnie ją doceniam.

Cytat:
A że zabił historyków? Znając siebie i swoich kolegów ze studiów, wcale się Bogowi Imperatorowi nie dziwię Uśmiech

wieeeeeeeeeelgachny uśmiech


Cytat:
Co do dalszego ciągu. Kiedyś postanowiłem odciąć się od tego wszystkiego, co robi Herbert Jr. Ale niedawno się złamałem i kupiłem sobie Dżihad Butlerjańską. Dla dwóch powodów:
* ciągnie mnie jednak do tego świata, ciągnie strasznie (ale to by nie przeważyło, gdyż jak już wcześniej, strasznie dawno napisałem: nigdy nie pozbędę się myśli że to NIE JEST TEN SAM ŚWIAT)


I to jest ważne pytanie dotyczące także Tolkiena. Dlaczego to nie jest ten sam świat?
I czy w takim razie Silmarillion to jest ten sam świat? Czy Dzieci Hurina to ten sam świat?

Ale nawet jeżeli uznać, że to nie ten sam świat, to jest jeszcze jedno - tęsknota. Jak sam napisaleś: "ciągnie mnie jednak do tego świata, ciągnie strasznie".
Kiedy poznajemy dzieło, w którym ważną rolę odgrywa świat, ktory nie jest tylko barwną scenografią, ale jednym z aktorow i to ważnych aktorow, siłą rzeczy tęsknimy do niego. Chcemy wiedzieć: Co było wczesniej i dalej, a co w międzyczasie? Czemu jest tak a nie inaczej potoczyły się wydarzenia? Kim,był ten facio? I tysiąc innych pytań.

W przypadku Herberta zasatanawiamy się kim był Czcigodne Macierze i czemu tak się zachowywały? Kim był Przeciwnik, przed ktorym uciekały? Na czym polegala Złota ścieżka Boga-Imperatora? Kim była Norma Cenwa, a kim Hwi Noree? I niestety ksiązki Briana Herberta odpowiadaja na te pytania i chyba zgodnie z zamyslem Franka Herberta? Tyle, że nie tak blyskotliwie i bez tego daru literackiego jaki miał Frank Herbert?

Podobnie jest z Tolkienem. Wiem, że wiele osób lubi urwane opowieści, sam wiele z nich lubie, ale z drugiej strony zastanawia nas, dalszy ciag losów Tuora, jak wyglądal pojedynek Glorfindela z Balrogiem? Czy Ectheliona z Gothmogiem? Intersuje nas jak wyglądąla armada Ar-Pharazona, czy jaką postać moglaby mieć ostateczna wersja Berena i Luthien? Może kogoś intersuje Jak elfowie poskromili czarnoksięznika z Angmaru? I co się stało z Maglorem?

Czy w takim razie nie warto robic tego co zrobil Brian Herbert? Czy przy caleym krytycyzmie, w sumie nie jesteśmy mu wdzięczni? Nawet jezeli wiemy, że to nie dokładnie to samo, nawet jeżeli rózne rozwiązania nam sie nie podobają.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 26-03-2008 23:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Czy w takim razie nie warto robic tego co zrobil Brian Herbert? Czy przy caleym krytycyzmie, w sumie nie jesteśmy mu wdzięczni? Nawet jezeli wiemy, że to nie dokładnie to samo, nawet jeżeli rózne rozwiązania nam sie nie podobają.
Nie wiem, jak bardzo Herbert Jr. posiłkował się tymi notatkami ojca. Niestety mam tutaj wątpliwości. Poza tym, jestem zawsze pod wrażeniem słów Roya z dachu Bradbury, o uniwersum ginącym wraz z umierającym człowiekiem. Dlatego wolę podejście spadkobierców Tolkiena, którzy po prostu publikują ostatnie szczątki tego martwego świata. Prawdziwe szczątki.

To jest powiązane z tym, że lubię "wrażenie głębi" w książkach. "Dżihad Butleriańska" nie podbudowuje mi tego wrażenia, gdyż czytając Diunę nigdy nie skojarzę starożytnej Dżihad z tą, opisaną w książce Andersona. Chyba, że ta książka zostałaby opatrzona posłowiem w którym wyłuszczono by mi, które motywy są autorstwa Franka Herberta, a które są "dopowiedziane" przez kontynuatorów.

_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5864
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 27-03-2008 12:42    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Watcher napisał(a) (zobacz wpis):
Nie wiem, jak bardzo Herbert Jr. posiłkował się tymi notatkami ojca.

Też nie wiem, bo bez dostepu do materiału porównawczego, trudno to stwierdzić. Ale Powiedzmy szczerze w przypadku Tolkiena, nie mamy, aż tak odmiennej sytuacji. Mamy tylko słowo Christophera Tolkiena. A Silmarillion i Niedokończone Opowieści sugerują, że w imię sprzedania pewnej wizji gotów był posunąc się do manipulacji.

Cytat:
Niestety mam tutaj wątpliwości.

Tez mam.

Cytat:
Dlatego wolę podejście spadkobierców Tolkiena, którzy po prostu publikują ostatnie szczątki tego martwego świata. Prawdziwe szczątki.

Będąc z natury przekornym i złośliwym, poweidziałbym, ze róznica nie jest aż taka wielka. I skąd wiesz, że są to "prawdziwe szczątki"?

Cytat:
To jest powiązane z tym, że lubię "wrażenie głębi" w książkach. "Dżihad Butleriańska" nie podbudowuje mi tego wrażenia, gdyż czytając Diunę nigdy nie skojarzę starożytnej Dżihad z tą, opisaną w książce Andersona. Chyba, że ta książka zostałaby opatrzona posłowiem w którym wyłuszczono by mi, które motywy są autorstwa Franka Herberta, a które są "dopowiedziane" przez kontynuatorów.

Rozumiem, i zgadzam się, tez miałem wrażenie obcości i nie jestem pewien, czy Frank Herbert tak opowiedziałby tą historię. Wątpię na przykąłd czy pisalby trzy tomy, sądzę, ze byłby to jeden, choc to niczym nie podparte spekulacje. Natomiast wierzę, ze ogólny zarys i plan opowieści, jest zgodny z zamysłem Franka Herberta. Podobnie w przypadku sequeli, które zamykają cykl.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
yossariana
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 08 Lut 2003
Wpisy: 106
Skąd: Toruń


Wysłany: 27-03-2008 15:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mówicie o jednej z moich ulubionych książek. Uśmiech
Dżihad Butleriańską zaczęłam czytać (wczoraj Z przymrużeniem oka) więc wiele powiedzieć na temat zawartości nie mogę. Natomiast przeczytac ją chciałam - bo choć niedokończone opowieści zostawiają to wspaniałe nienasycenie i uczucie, że za zamkniętymi dzrwiami zostało wiele, wiele więcej - to jak pisaliście - teskni sie za poznanym światem, który oczarował.

Takie stawianie sprawy - dopowiadać fanfikując czy dopowiadać odgrzebując szczątki - trochę zubaża kwestię. Jako czytelnik - wolę przeczytać skończoną historię, ewentualnie po drodze odnajdując znane mi kawałki puzzli (tu sprawdza się "metoda Diuny"). Jako fascynat - z przyjemnością będę grzebać w szczątkach, niedokończonych szkicach, porzuconych koncepcjach, układając z nich własną, mniej lub bardziej spójną całość (to przewaga "metody Ch. Tolkiena").

Rzecz, jak sądzę, zależy w znacznym stopniu od materiału źródłowego. Nie mam pojęcia ile i na ile uporządkowane są notatki, jakie zostawił Herbert. W przypadku Tolkiena wiemy - zostawił sporo, w roznych wersjach, w bałaganie. Skompilowanie spójnej całości w tym przypadku sprowadziłoby się do bardzo subiektywnych wyborów wersji, eliminacji sprzecznosci itd. Być może w przypadku Herberta pozostało "wypełnianie luk" w już nakreslonym planie (tego nie wiem, w przypadku Diuny jestem czytelnikiem, nie fascynatem Z przymrużeniem oka)

_________________
"I heard a voice that cried,
'Balder the beautiful
Is dead, is dead!'"
Powrót do góry
 
 
Watcher
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 22 Gru 2001
Wpisy: 643
Skąd: Chodzież


Wysłany: 27-03-2008 17:55    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

Będąc z natury przekornym i złośliwym, poweidziałbym, ze róznica nie jest aż taka wielka. I skąd wiesz, że są to "prawdziwe szczątki"?
Pewne aksjomaty trzeba przyjąć Uśmiech
A poważniej: nie wierzę, by chrześcijanin CHristopher chciał swemu ojcu wyciąć jakiś gruby numer. Nawet w przypadku redagowania sila i niedokończonych był przekonany, że działa zgodnie z jakąś wizją ojca - a później przyznał się do błędów (ostatecznie gdyby chciał pozostać krnąbrny w błędzie, mógłby dalej konfabulować przykrywając w ten sposób swoje wcześniejsze konfabulacje).

Cytat:
Rozumiem, i zgadzam się, tez miałem wrażenie obcości i nie jestem pewien, czy Frank Herbert tak opowiedziałby tą historię. Wątpię na przykąłd czy pisalby trzy tomy, sądzę, ze byłby to jeden, choc to niczym nie podparte spekulacje. Natomiast wierzę, ze ogólny zarys i plan opowieści, jest zgodny z zamysłem Franka Herberta. Podobnie w przypadku sequeli, które zamykają cykl.
OK, ale w związku z tym wolałbym publikację brudnopisów, względnie ich streszczenia. To odpowiedziałoby mi na zagadki, a z drugiej strony nie zastanawiałbym się, czy pan X z "Dżihadu" funkcjonował w oryginalnym uniwersum F. Herberta.
_________________
PJ nie zna litości
Dag O'Berth


Rycerz -=|MUP - Frakcja Ekstremistyczna|=- Rycerz
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5864
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 28-03-2008 03:17    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Watcher napisał(a) (zobacz wpis):
Pewne aksjomaty trzeba przyjąć Uśmiech

Nie jestem pewien czy trzeba. Jako psajonat fascynat, moge je przyjąć chociazby z wygody. Jako badacz, nie tylko nie mogę, ale nawet nie powinienem? I nie chodzi mi o to, że nie wierzę Christopherowi, tylko jeżeli daję jemy kredyt zaufania, to dlaczego mam go nie dac Brianowi Herbertowi.
A jeżeli nie daje B. Herbertowi, to dlaczego mam dać Ch. Tolkienowi?


Cytat:
A poważniej: nie wierzę, by chrześcijanin CHristopher chciał swemu ojcu wyciąć jakiś gruby numer. Nawet w przypadku redagowania sila i niedokończonych był przekonany, że działa zgodnie z jakąś wizją ojca - a później przyznał się do błędów (ostatecznie gdyby chciał pozostać krnąbrny w błędzie, mógłby dalej konfabulować przykrywając w ten sposób swoje wcześniejsze konfabulacje).

Mogłbym powiedzieć, no tam, po niemal 20 latach się przyznał, a zlo i tak dziala dalej. Bo Silmarillion, czy NO, czyta o wiele więcej osob niz PeME. A jak zajrzymy do genealogii w Dzieciach Hurina to co mamy? Tak na wszelki wypadek pominiętego Gil-galada.
Ale to nawet nie o to chodzi, bo w końcu na tym polega trudnośc każdej redkacji, że musimy dokonywac wyborow, i nigdy nie jest tak by wszystkie były oczywiste i bezdyskusyjne. Chodzi raczej o pewne załozenie dobrej wiary. Dlaczego uznajesz, zę Ch.Tolkien wszystko co zrobił, zrobił w dobrej wierze, i przekonaniu, że zrobił to w zgodzie z wizja ojca, a w przypadku B. Herberta przynajmniej pośrednio zakaldasz, że nie zrobił tego w dobrej wierze i zgodnie z jakąś tam wizją jego ojca.

Cytat:
OK, ale w związku z tym wolałbym publikację brudnopisów, względnie ich streszczenia. To odpowiedziałoby mi na zagadki, a z drugiej strony nie zastanawiałbym się, czy pan X z "Dżihadu" funkcjonował w oryginalnym uniwersum F. Herberta.


Pewnie też bym wolał, choćby dlatego, zę tandemowi B.Herbert K. Anderson brakjuje jednak talentu literackiego, ale brak talentu nie ma nic wspólnego, z tym, czy teksty te nie sa zgode z zamysłem F. Herberta.

I żeby było jasne Nie przepadam z a Rodami, dla mnie to porazka. Legendy Diuny już sa lepsze, ale tez mi zgrzytają. The Hunters sa znośni, ale to wszystko, do Sandworms jeszcze nie dotarlem.

yossariana napisał(a):
Takie stawianie sprawy - dopowiadać fanfikując czy dopowiadać odgrzebując szczątki - trochę zubaża kwestię. Jako czytelnik - wolę przeczytać skończoną historię, ewentualnie po drodze odnajdując znane mi kawałki puzzli (tu sprawdza się "metoda Diuny"). Jako fascynat - z przyjemnością będę grzebać w szczątkach, niedokończonych szkicach, porzuconych koncepcjach, układając z nich własną, mniej lub bardziej spójną całość (to przewaga "metody Ch. Tolkiena").


mam dokaldnie takie same odczucia. I dlatego mimo wielu uwag krytycznych nie psioczę na DH i fakt, ze w dużej mierze powtarzają znany materiał. Bo czytać kompletną opowieśc to co innego, niż same kwity z pralni. Z każdekj z wersji czerpię innego rodzaju radochę. I tu rzeczywiście błąd B. Herberta, ktory opublikowął jedynie The Road to Dune, ale to tylko namiastka tego co zrobił Ch.Tolkien.

Cytat:
Rzecz, jak sądzę, zależy w znacznym stopniu od materiału źródłowego. Nie mam pojęcia ile i na ile uporządkowane są notatki, jakie zostawił Herbert.

tego nie wiem, bo B. Herbert nie zrobil tego co Ch.Tolkien, byc moze tego materiąłu jest mniej, być moze uznał, ze nie ma sensu, to tylko spekulacje. Zarzeka się jedynie, ze każda z ksiązek bazuje na pomysłach i projektach ojca. Szkoda, ze nie mozna tego praktycznie nijak zweryfikować. Tyle, ze w przypadku Tolkiena możliwość weryfikacji, też nie jest taka jak być powinna.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Pod Rozbrykanym Kucykiem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Diuna i dodatki. Co z tego wynika, także dla tolkienisty? (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.