Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Nadeszły srogie czasy a z nienawiści zawsze się rodzi nienawiść." , Niedokończone Opowieści


Temat: Najbardziej Tragiczna postać? (Strona 5 z 10)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Najbardziej tragiczna postać?
Gollum
20%
 20%  [ 57 ]
Boromir
6%
 6%  [ 18 ]
Feanor
8%
 8%  [ 24 ]
Morgoth:)
5%
 5%  [ 15 ]
Meaglin
2%
 2%  [ 6 ]
Saruman
3%
 3%  [ 10 ]
Turin
35%
 35%  [ 101 ]
Hurin
6%
 6%  [ 18 ]
Earendil
0%
 0%  [ 2 ]
Frodo
0%
 0%  [ 2 ]
Synowie Feanora
6%
 6%  [ 18 ]
Nienor
2%
 2%  [ 6 ]
Gwindor
0%
 0%  [ 1 ]
Denethor
1%
 1%  [ 5 ]
Morwena
0%
 0%  [ 2 ]
Oddano głosów : 285

Autor Wiadomość
Seregon
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 31 Paź 2006
Wpisy: 502
Skąd: Winterfell


Wysłany: 14-01-2007 13:53    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wybrałam Maeglina. Fragment mojego wyjaśnienia jest tu Jak widać, nic mu się nie udawało. Uważam, że jego los był niemniej tragiczny od dziejów Turina, którego też bardzo cenię. Jestem za Maeglin był zdolny do wielkich czynów, a jednak złamał go Morgoth i w niewdzięcznej pamięci przyszłych pokoleń pozostał jedynie jako zdrajca Gondolinu... Może też dlatego cenię Maeglina, bo nie cierpię Tuora? Irytujące jest to, jak dobrze mu się wiodło w porównaniu np. z tym, co przydarzyło się jego krewniakowi Turinowi (już gdzieś była o tym mowa). Moim zdaniem winę za śmierć Tuora ponosi Nienor Niniel i jej na pewno nie można nazwać postacią tragiczną. Przede wszystkim, od razu uwierzyła słowom smoka, choc wiadomo, że takie gady mogą kłamać (choć, niestety, nie tym razem). Ja na jej miejscu, jako krasnolud bitny, na pewno nie popełniłabym samobójstwa, ale pobiła Turina (należy mu się jakaś kara! wściekły), co było szczególnie łatwe, póki leżał nieprzytomny. A potem odjechałabym jak najdalej, byle go więcej na oczy nie widzieć.

Cytat:
Silmarillion, Tuor i upadek Gondolinu
Tak się więc stało, że z wyroku losu Maeglin wpadł kiedyś w ręce orków, którzy zawlekli go do Angbandu. Maeglin nie był słabeuszem ani tchórzem, ale grożono mu tak okrutnymi torturami, że złamał się i, aby kupić sobie życie i wolność, wyjawił Morgothowi, gdzie znajduje się Gondolin i jakimi drogami można tam trafić, by zaatakować Ukryte Królestwo.
Pogrubione przeze mnie słowa świadczą o tym, że podobnie jak Turin, Maeglin także był ubezwłasnowolniony przez zły los, jaki mu przypadł w udziale.
_________________
"Gilbercie kochany, nie dopuśćmy do tego, byśmy się zawsze wszystkiego bali. Wyjdźmy życiu naprzeciw w podskokach, choćby nawet miało nam przynieść mnóstwo kłopotów, tyfus i bliźnięta!"
Ania Shirley, L. M. Montgomery Ania z Szumiących Topoli


Ostatnio zmieniony przez Seregon dnia 07-04-2007 19:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
calasilyar
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 25 Gru 2006
Wpisy: 8



Wysłany: 16-01-2007 21:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Seregon napisał(a) (zobacz wpis):
Moim zdaniem winę za śmierć Tuora ponosi Nienor Niniel i jej na pewno nie można nazwać postacią tragiczną. Przede wszystkim, od razu uwierzyła słowom smoka, choc wiadomo, że takie gady mogą kłamać (choć, niestety, nie tym razem). Ja na jej miejscu, jako krasnolud bitny, na pewno nie popełniłabym samobójstwa, ale pobiła Turina (należy mu się jakaś kara! wściekły), co było szczególnie łatwe, póki leżał nieprzytomny. A potem odjechałabym jak najdalej, byle go więcej na oczy nie widzieć. Nie Nie

Nienor nic nie robiła, ot tak, bo tak jej się wydawało, tylko pozostawała pod władzą smoka... a poza tym lepiej nie pisz, co byś zrobiła na jej miejscu, bo jeszcze (chyba?!) smoka nie spotkałaś Uśmiech
Powrót do góry
 
 
Elanora
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 10 Cze 2003
Wpisy: 68
Skąd: Niggle's Parish (Kraków)


Wysłany: 17-01-2007 00:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wybrałam HURINA. Cierpienie psychiczne bywa najokrutniejsze, a Hurin cierpiał potrójnie: patrząc na cierpienie swoich najbliższych, mając świadomość iż nie może obronić swoich dzieci przed nieszczęściem i rozpaczą i w końcu nieustannie walcząc z podszeptami Morgotha, iż to wszystko wina samego Hurina, wręcz jego wybór... całkiem bezsilny i całkiem samotny... i w gruncie rzeczy pozbawiony wyboru.


Myślę, że tragizm Froda czy Boromira jest znacznie złagodzony faktem, iż u celu swojej trudnej drogi osiągnęli ukojenie i uniknęli rozpaczy, która jest samym piekłem. Boromir poprzez zrozumienie błedów i ofiarę krwi. Frodo dobijając do brzegu zielonej krainy skąpanej w blasku wschodzącego słońca znalazł nie tylko ukojenie, ale z pewnością również spełnienie.

_________________
"A decent, respectable hobbit was Mr Drogo Baggins: there was never much to tell of him, till he was drowned."
Powrót do góry
 
 
Seregon
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 31 Paź 2006
Wpisy: 502
Skąd: Winterfell


Wysłany: 22-02-2007 01:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

calasilyar napisał(a) (zobacz wpis):
Nienor nic nie robiła, ot tak, bo tak jej się wydawało, tylko pozostawała pod władzą smoka...
W tamtym poście chodziło mi o moment, kiedy Nienor opadły zasłony z oczu i wyzwoliła się spod wpływu smoka. Gdy Glaurung umierał, Niniel była już w pełni świadoma - zły stwór nie miał już sił, by utrzymać czar. Wtedy od razu uwierzyła słowom smoka, który powiedział jej, że jest siostrą Turina. Gdyby Niniel uznała, że padła ofiarą autosugestii, nie doszłoby do dalszych tragedii. Poza tym w chwili, gdy rzuciła się do rzeki, była w ciąży. Mogła wziąć pod uwagę dobro dziecka. Mimo że było spłodzone w kazirodczym związku, miało prawo do życia, a Nienor zabiła nie tylko siebie, ale i je, ukarawszy się za coś, co nie wymagało - aż tak wielkiej - kary. Wychodząc za Turina, Niniel IHMO nie popełniła zbrodni, gdyż zrobiła to półświadomie, natomiast rzucając się do rzeki z "jasnym" umysłem popełniła ogromny, niewybaczalny grzech. Moim zdaniem odpowiednią "pokutą" za kazirodczy związek - jeżeli już koniecznie chciałaby sobie wymierzyć jakąś karę - byłoby dalsze życie z jego świadomością i wychowywanie dziecka, z dala od Turina. Jeśli nawet czułaby ogromny wstręt do potomka Mormegila, mogłaby przecież niemowlę po urodzeniu oddać komuś do wychowania, nie musiałaby na nie patrzeć. Wiem jedno: ja nie rzuciłabym się do rzeki. A już na pewno nie pozostawiwszy po sobie pożegnania. Jeżeli Nienor tak bardzo chciała popełnić samobójstwo, mogła najpierw urodzić to dziecko, a potem się zabić, jak tylko by się jej podobało. Jeżeli nawet Turin podążył by jej śladem, przynajmniej Brandir ocalałby w takim układzie. A każda śmierć mniej ma znaczenie. Decydując o swoim losie, nie możemy szafować życiem kogokolwiek innego, bo nie mamy ku temu ani praw, ani powodów.

Elanora napisał(a) (zobacz wpis):
Frodo dobijając do brzegu zielonej krainy skąpanej w blasku wschodzącego słońca znalazł nie tylko ukojenie, ale z pewnością również spełnienie.
Co masz na myśli? O jakie spełnienie Ci chodzi? Czy to, o czym mówisz, to coś z "HoME"? hmmmm... Moim skromnym zdaniem, spełnieniem Froda było doprowadzenie przez niego do zwycięskiego finału wojny o pierścień i napisanie przez tegoż hobbita własnej książki, a także - przede wszystkim - ocalenie Shire... Cóż miał istotnego do roboty pomiędzy elfami? Byli tam silniejsi i mądrzejsi niż on. IMHO odpoczywał.
_________________
"Gilbercie kochany, nie dopuśćmy do tego, byśmy się zawsze wszystkiego bali. Wyjdźmy życiu naprzeciw w podskokach, choćby nawet miało nam przynieść mnóstwo kłopotów, tyfus i bliźnięta!"
Ania Shirley, L. M. Montgomery Ania z Szumiących Topoli


Ostatnio zmieniony przez Seregon dnia 26-01-2008 14:13, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
 
 
Heliniel
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 21 Lut 2007
Wpisy: 163
Skąd: domek nad wodospadem w Rivendell


Wysłany: 14-03-2007 23:25    Temat wpisu: Morwena Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Postawiłam się na miejscu każdej z tych postaci i największy dreszcz przeszedł mnie, gdy myślałam o Morwenie. Tak to już jest, gdy ma się własne dzieci i rozumie się, jaki ból może sprawić ich smierć. Największym szczęściem i błogosławieństwem dla człowieka jest rodzina - dzieci, ukochany człowiek, rodzice, rodzeństwo ( niekoniecznie w tej kolejności). Gdy ktoś z nich cierpi i umiera, serce pozostałego przy życiu krwawi bez końca. Eledhwen straciła dzieci, niektórych z nich nie mogła nawet opłakiwać, bo nie wiedziała, co się z nimi dzieje, straciła ukochanego człowieka - co może być gorszego?
Cytat:
"Skazana na ciemności i boleść."

Zwariować można. Nie sądzę, by dramat np. Boromira czy Froda był większy.

_________________
http://zielonowglowie.blogspot.com/
Powrót do góry
 
 
Avalonne
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 28 Wrz 2004
Wpisy: 153
Skąd: Port Eldarów na wschodnim wybrzeżu Tol Eressea
Nieobecny(a): Niech łaska Valarów cię prowadzi!

Wysłany: 21-03-2007 00:28    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dla mnie zawsze najbardziej tragicznymi postaciami byli Nienor i Turin, ich kazirodcza miłość, przypominająca mi osobiście bohaterów mitu o Labdakidach. Ta nieustanna pogoń za szczęściem i miłością, bezustanne, acz nieowocne sprzeciwianie się wyrokom losu to jednocześnie ich zguba... I to zwycięstwo Fatum oraz najboleśniejszy moment: nawet nie mogą umrzeć w zgodzie z samym sobą, bo w ostatniej chwili odkrywają, że są rodzeństwem, że ich miłość jest przeklęta. Już nie śmierć staje się ostateczną klęską, ale myśl, że gdyby dane im było przeżyć, to nie mogliby reszty życia spędzić jako mąż i żona. Smutek
_________________
... nie, nikt nie woła. To tylko smętny
świst strzał, cięciwy łkanie... Już śpij Boromirze.
Echo powtarza rogu muzykę... Pęknięty
cierpi wraz z Tobą, lecz jego granie
Płynące ponad czasem i światów granicą
Powtórzą fale o brzeg bijące... płakaniem...
Powrót do góry
 
 
Poice
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 02 Mar 2007
Wpisy: 30
Skąd: Bydgoszcz
Nieobecny(a): U rodzinki w Rivendell

Wysłany: 19-04-2007 14:01    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jak dla mnie Gollum Jestem rozwalony . Biedny został opętany przez pierścień, a potem przez niego zginął. Nie wiadomo, może był milutkim hobbitem. Z przymrużeniem oka Nic więcej jak dla mnie wszystko jasne.... Super śmiech
_________________
Z popiołów strzelą znów ogniska,
A mrok rozświetlą błyskawice,
Złamany miecz swą moc odzyska,
Król tułacz wróci na stolicę.
Powrót do góry
 
 
Seregon
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 31 Paź 2006
Wpisy: 502
Skąd: Winterfell


Wysłany: 23-06-2007 20:48    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Poice napisał(a) (zobacz wpis):
Biedny został opętany przez pierścień
Gdyby nie miał zła w sobie, Pierścień nie uczyniłby go złym. Gollum od początku był chciwy, zachłanny, po prostu - zły. Nic nowego
_________________
"Gilbercie kochany, nie dopuśćmy do tego, byśmy się zawsze wszystkiego bali. Wyjdźmy życiu naprzeciw w podskokach, choćby nawet miało nam przynieść mnóstwo kłopotów, tyfus i bliźnięta!"
Ania Shirley, L. M. Montgomery Ania z Szumiących Topoli
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna

Temat: Najbardziej Tragiczna postać? (Strona 5 z 10)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.