Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Prawda miewa skrzywione oblicze, jeśli na nią patrzą fałszywe oczy." Gandalf, Władca Pierścieni


Temat: Tolkien wielokrotnego wykorzystania (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5711
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 06-12-2007 21:03    Temat wpisu: Tolkien wielokrotnego wykorzystania Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tekst ten zostal zainspirowany pewnym artykulem i dyskusja, ktora się rozwinęła tutaj: http://czytaj.elendili.pl/2007/12/05/amerykanski-konserwatysta-tolkieno wsko/

Moj tekst jest długi i pewnie nudny, ale mam nadzieje, ze ktos przeczyta i skomentuje. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
-------------------------------------------------------

Po hipisach, ekologach, pacyfistach, przyszedł czas na neo-konserwatystów. Tolkien okazuje się być towarem wielokrotnego wykorzystania, każdy go wykorzystuje wedle swego widzimisię nie specjalnie zwracając uwagę, na to co sam Tolkien mówi. Bo kogo to w końcu interesuje? Każdy wie lepiej od niego, co autor miał na myśli.
Tekst Jamesa P. Pinkertona http://www.amconmag.com/2007/2007_09_10/cover.html, jest kolejnym z tych, które wpisują się w modna ostatnio manierę używania Tolkiena i Władcy Pierścieni dla wspierania swoich twierdzeń i uczynienia ich bardziej przystępnymi i zrozumiałymi. To kolejny casus wykorzystywania Tolkiena i odczytywania go przez pryzmat własnej ideologii, konkretnej wizji świata i rzeczywistości, czy też potrzeby danej chwili. Jest w nim tyle z Tolkiena co w twierdzeniu, że Pierścień jest alegorią broni atomowej. Bez dwóch zdań autor zna WP i to dobrze. Rozumie przesłanie tej książki o wiele lepiej niż Kamil Eckhardt, autor artykułu: Kontrrewolucyjny “Władca Pierścieni” http://konserwatyzm.pl/index.php?option=com_content&task=view&i d=2650&Itemid=111&mosmsg=Dzi%EAkujemy+za+Tw%F3j+g%B3os. Nie zmienia to jednak faktu, że odczytuje dzieło Tolkiena w konkretnym kontekście i przyjmuje wygodą dla swojej tezy interpretację.

Tolkien ideologicznie wykorzystany:
Zacznijmy od tych wypowiedzi autora, z którymi trudno się nie zgodzić. Autor pisze, że: „Tylko jedna rzecz zagraża tej rozbuchanej różnorodności – nadciągająca fala wszechogarniającego uniwersalizmu, uosabianego przez Saurona, który dąży do podbicia całego świata, wszystkiego i wszystkich.” Nie da się ukryć, ze Tolkien postrzega Saurona, jako uosobienie uniwersalizmu, dodajmy totalitarnego uniwersalizmu, którego celem jest totalna uniformizacja. Sauron, to w końcu duch totalitarnego ładu i porządku, który kontroluje wszystko i wszystkich.
Temu, jak słusznie wskazuje autor, Tolkien przeciwstawia Zachód, którego uosobieniem jest Shire – świat indywidualizmu i solidarności wyrastającej z oddolnej potrzeby lokalnych społeczności, a nie odgórnie narzuconej przez taką czy inną władzę. I tu, moim zdaniem, kończą się podobieństwa tez autora i poglądów Tolkiena. Kiedy bowiem autor Władcy Pierścieni określa siebie, jako anarchistycznego monarchistę, to chodzi mu właśnie o społeczeństwo organizujące się oddolnie z własnej potrzeby i dla własnego pożytku. Monarcha natomiast jest symbolem większej społeczności, rzeszy takich lokalnych społeczności, w której każda z nich zachowuje swoja odrębność i tożsamość, co nie stoi na przeszkodzie by czuć lojalność i odpowiedzialność za większa całość. Do tolkienowskiej wizji idealnego społeczeństwa doskonale pasuje niemiecki dualizm pojęć dotyczących ojczyzny. Mamy Heimat i Vaterland. Heimat – to mała ojczyzna, ta najbliższa i najważniejsza, kraj sąsiedztwa kraj najbliższych nam ludzi. Vaterland to wielka ojczyzna, państwo, z którym czujemy związek. Wierność i lojalność obu ojczyznom nie jest ze sobą sprzeczna, przeciwnie uzupełniają się i są ze sobą powiązane. Miłość do Vaterland wyrasta z miłości do Heimat.
Dla Tolkien ideałem jest więc królestwo wielu małych ojczyzn. Gdzie monarcha odpowiada za zewnętrzne bezpieczeństwo, dba o wewnętrzny ład, jest wyrazicielem tej większej jedności i wspólnoty, ale nie ingeruje, bez wyraźnego powodu, w życie lokalnych społeczności, szanuje ich tożsamość i wolność. Doskonale wyraża ten ideał spotkanie króla Elessara I Telcontara ze swymi hobbickimi przyjaciółmi na moście na Brandywinie. Aragon nie wjeżdża na teren Shire, bo sam ustanowił prawo zakazujące Dużym Ludziom wjeżdżania do tej krainy. W tej scenie mamy wszystko, co przemawiało do Tolkiena: praworządność, której podlegają wszyscy, z monarchą-suwerenem włącznie, władza, która rozumie, że jest po to by służyć i szacunek dla praw lokalnych społeczności.
Władztwo Aragona, to idealne królestwo, nie dlatego, że rządzi nim potomek Elendila, król sprawiedliwy, ale dlatego, że to królestwo różnorodności, gdzie każdy może być sobą, tak jednostka, jak i każda społeczność może zachować własną tożsamość, będąc zarazem członkiem większej całości. Zachód Tolkiena staje w obronie różnorodności.
I tu J.P. Pinkerton dobrze odczytuje intencje Tolkiena i na pierwszy rzut oka prezentuje ten sam pogląd. Staje w obronie wielości przeciw uniwersalizmowi. Tolkien jest bowiem zwolennikiem wielokulturowości, nie koniecznie we współczesnym rozumieniu, a w sensie szacunku dla innych i poszanowania ich odrębności.
Kiedy Tolkien wyraża swą niechęć do imperiów, to przede wszystkim chodzi mu o ich tendencję do niszczenia odrębności, indywidualizmu, o niszczenie (nie zawsze zamierzone) lokalnych kultur, likwidację odrębności małych ojczyzn. On bowiem kocha wielość i różnorodność i to nie tylko języków. Kiedy, za socjalistą Morrisem powtarza swą niechęć do Rzymu, to przecież nie chodzi o niechęć do dorobku cywilizacyjnego. Nie chodzi o Panteon, betonowe mosty, traktaty Seneki, amfiteatry, czy termy, chodzi właśnie o to, że dominująca kultura samym faktem swej dominacji niszczy mniejsze i słabsze. Chodzi o to, że wspaniałą wielość języków zachodu (celtyckich, iberyjskich, iliryjskich, italskich, germańskich), wielość kultur i lokalnych społeczności, zajmuje hegemonia jednego języka, jednej kultury i jednej tradycji. Ma Rzymowi za złe, że nawet kiedy upadł jego wpływ kulturowy był tak przemożny, poprzez świeckich i duchownych intelektualistów, że zniszczył tradycje ludów germańskich, militarnie i politycznie zwycięskich. Zemsta pokonanych zniszczy tradycje Burgundów, Franków, czy Gotów, niemal bez śladu. I tego Tolkien nie może wybaczyć Rzymowi. I jest w tym skądinąd pewna schizofrenia, bo kultura łacińska będzie i jest intelektualnym i kulturowym fundamentem jego ukochanego kościoła. Ale Tolkien wie, ze życie to nie jest prosty układ 0-1.
Tolkien nie znosi Imperium Brytyjskiego, on urodzony u schyłku panowania królowej Wiktorii, który dorasta w epoce edwardiańskiej – apogeum Imperium, serdecznie go nie znosi. Dlaczego? Z tego samego powodu, co Rzymu. Nie znosi koncepcji Brzemienia białego człowieka, tej idei, której celem jest przeobrażenie całego świata na modłę europejską. Widzi w Imperium Brytyjskim wielka siłę, niszczącą kultury lokalne, lokalne języki i tradycje, zastępującą bogactwo wielości, kulturowym i językowym ubóstwem jedności. Tego samego się boi w przypadku USA i ZSRR. Nie znosi komunizmu przede wszystkim jako wielkiej siły niszczącej tradycje, niszczącej odrębności, sprowadzającej wszystko do nijakiej jednolitości. Najbardziej przerażają go szczekaczki głoszące chwałę Stalina nawet Jakutom w ich jurtach. Nie lepsze dla niego są Stany Zjednoczone. Przecież nie dlatego, że widzi USA jako wielkie totalitarne imperium o zakrwawionych rekach. Nie zarzuca im masowych mordów, nie oskarża o brak szacunku dla praw jednostki, o nadmierny liberalizm, czy inne –izmy. Jak się wydaje boi się ich kulturowej hegemonii, która może doprowadzić do upadku wielu lokalnych kultur. Boi się zalewu masowej kultury i w efekcie zanikania różnorodności.
Bo Tolkien jest piewcą różnorodności. Jego świat to pochwala różnorodności i szacunku dla niej, właśnie szacunku a nie tolerancji. To świat małych ojczyzn.
Pozornie Pinkerton ma podobne poglądy. Pisze o poszanowaniu indywidualnych wolności i różnorodności. Sprzeciwia się liberalnej wizji światowego uniwersalizmu, odrzuca fukujamowski koniec historii Pisze o „Strategii Shire’u” jako prawie do obrony, naszych praw tradycji i naszego stylu życia. Tylko co przypomina jego Shire - to tak naprawdę wielki bojowy tabor, z wystawionymi lufami hakownic i armat, najeżony gizarmami i halabardami. I nie przypadkiem to skojarzenie z husyckim taborem. Bo ideologia neo-konserwatywna, w wydaniu amerykańskich fundamentalistów chrześcijańskich, wywodzi się z ideologii purytańskiej, z jej ksenofobicznym lękiem przed innymi i wszystko jedno czy byli to pozbawieni duszy Indianie, barbarzyńscy i niemoralni murzyni, zaprzedani diabłu papiści, czy nadmiernie liberalni anglikanie.
Dlatego pewnie Pinkerton nie rozumie, że w bojowym taborze, nawet przy najlepszych chęciach, nawet nastawionym tylko na obronę, nie ma miejsca na różnorodność. Hobbici nie będą mieli wyjścia, będą musieli czyścić broń dużych ludzi, opatrywać rannych i gotować posiłki. Bo w obronnym obozie każdy ma swoja funkcje do wypełnienia, nie ma miejsca na indywidualizm, własne zdanie, wątpliwości, dyskusję, czyli różnorodność.
Dlatego pinkertonowska „Strategia Shire”, nie ma nic wspólnego z tolkienowskim Shire, oczywiście poza nazwą.
Podobnie autor dobrze rozumie czym jest Narada u Elronda, którą to koncepcję prezentuje jako projekt organizacji obrony Zachodu. Wizja wolnych ludów zasiadających do wspólnej narady, gdzie każdy ma swoje zdanie i może wygłosić swoja opinię i nawet, jeżeli zostanie złajany jak biedny Boromir, to nikt nie zakłada złej woli. Zrozumienie choć nie harmonia. To, bez przekąsu, piękna wizja. Tylko co z tym wspólnego ma pomysł Pinkertona. Abstrahuję od tego, czy ściąganie pomysłów z literatury ma sens w codziennym życiu, zawsze w końcu, można to potraktować jako przenośnię i tak chyba jest. Bo jeżeli pinkertonowskie Shire ma być, a tak to wynika z jego tekstu, warownym obozem, to Narada u Elronda, zaczyna pachnieć Sztabem Generalnym, ale to może tylko moje uprzedzenia.
Świat różnorodności wedle Pinkertona, to świat wielu warownych obozów, które patrzą na siebie podejrzliwie. Każdy zachowuje odrębność i tożsamość, ale jednocześnie wewnątrz utrzymuje żelazną dyscyplinę. Podejrzliwie patrzy na wzajemne kontakty. Czy o taka różnorodność chodziło Tolkienowi? Śmiem wątpić, ale każdy ma prawo do własnej opinii.


O Fobii wyższości:
Pinkerton często odwołuje się do Tolkiena, powołuje się na konkretne przykłady, ale Tolkien to tutaj tylko narzędzie, dodatkowy element argumentacji, skierowany do mniej wyrobionych erudycyjnie czytelników. Autor nie analizuje dzieła Tolkiena, nie analizuje jego poglądów politycznych, wizji świata, którą Tolkien przekazuje w swoich dziełach. Bo nie o to chodzi, bo mogłoby się jeszcze okazać, że wizja Shire’u jest równie bliska, swojemu twórcy, konserwatyście(?) Tolkienowi, jak i socjaliście Morrisowi. Bo mogłoby się okazać, że fabiański, czy nawet morrisowski socjalizm był bliższy wiktoriańskiemu konserwatyzmowi, niż współczesnemu neo-konserwatyzmowi.
Ale tak naprawdę nie o to chodzi. Tolkien to tylko pomoc, to chwyt retoryczny, który ma dotrzeć, do pewnej części publiczności. Ten tekst jest bowiem neo-konserwatywną analizą sytuacji międzynarodowej, w duchu chrześcijańskiego, protestanckiego fundamentalizmu. Tolkien dostarcza tylko wygodnych przykładów, podanych w odpowiedniej interpretacji.
Nie kwestionuję, że w jakiejś mierze analiza problemów współczesnego świata jest słuszna. Problemy imigracji, asymilacji, ekspansji islamu, poprawności politycznej, poprawności kulturowej, hegemonia ultra-liberalnego spojrzenia na rzeczywistość to fakty. Tak jak faktem jest islamski fundamentalizm i terroryzm, czy nienawiść wielu muzułmanów do Zachodu. Problem nie leży w spojrzeniu na rzeczywistość, tylko w braku próby jej zrozumieniu. Już nie będę się pastwił nad stwierdzeniami w stylu eksterminacji greko-rzymskiej tradycji.
Cały wydźwięk tego tekstu to mieszanka fobii, braku zrozumienia i poczucia wyższości. A to prowadzi do braku refleksji, nad tym - dlaczego? Przecież to nie jest tak, ze wrogość i nienawiść jest inherentnie wpleciona w relacje świata islamu i chrześcijaństwa. Już nawet nie chodzi o to, że Koran nakazuje traktowanie chrześcijan z szacunkiem, jako Ludu Księgi, że nie nakazuje siłowego nawracania ich na islam, bo ich droga też prowadzi do Boga. Chodzi o historyczne fakty.
Nie chodzi o idealizacje stosunków. Bo wojny i konflikty są faktem i rzeczywiście Konstantynopol w 651 roku i Poitiers w 732 roku wyznaczają daty, kiedy islam przestaje zagrażać Europie, w sensie jej całkowitego podboju. Dalej wojen i konfliktów będzie wiele, ale przecie będzie i współpraca, i zrozumienie. Będą chrześcijańscy uczeni studiujący w islamskich szkołach Toledo, islamscy murarze wznoszący chrześcijańskie katedry, będzie Cyd służący władcom muzułmańskim i zostający chrześcijańskim królem muzułmańskiego królestwa Walencji. Będzie al-Idrisi w służbie króla Rogera II i muzułmańscy żołnierze Fryderyka II Hohenstaufa, będzie wreszcie Saladyn, synonim szlachetnego i rycerskiego przeciwnika.
Będzie więc wojna, handel, wymiana intelektualna (przez znaczny czas jednostronna), sojusze i konflikty. Normalna polityka, w której religia bywała używana, ale nie przeszkadzała w koegzystencji. U źródeł europejskiego Renesansu znajdziemy nie tylko Dantego, Petrarkę, nie tylko legion zapomnianych w większości, greckich mnichów i uczonych, ale także Awicennę i Awerroesa, czy wspomnianego wyżej al-Idrisiego. Powiedzmy wprost nie byłoby tomizmu, gdyby nie tłumaczenia traktatów Arystotelesa z arabskiego. Ale tego nasz autor nie widzi. Nie widzi, bo nie wie, lub nie chce wiedzieć.
Autor wylicza obrońców chrześcijaństwa, i już machnę ręka na francuskość Karola Młota, ale ubawił mnie Jan III Sobieski. Nie dlatego, ze Wiedeń nie był faktem, tylko właśnie to polskie antemurale najlepiej charakteryzuje wzajemne relacje dwóch światow, odrębnych, a bliskich sobie zarazem. Bo oto na walach chrześcijańskiego przedmurza stają żołnierze w orientalnych strojach i zbrojach, ramię w ramię katolicy, protestanci, prawosławni, unici i …, no właśnie muzułmanie. Bo wielkość Rzeczypospolitej polegała na odrzuceniu zasady cuius regio eius religio, zasady separacji i segregacji, podstawą stosunków był szacunek. I znowu nie chodzi o idealizację, tylko o przykład polskich i litewskich Tatarów, którzy pozostając wierni swej religii, zazwyczaj pozostawali wierni swej chrześcijańskiej ojczyźnie. A nawet kiedy zdradzą, to po pewnym czasie większość z nich powróci do Rzeczypospolitej wyżej sobie ceniąc jej wolność, niż despotyczne panowanie muzułmańskiego władcy.
Bo problem się pojawił, gdy pojawiło się poczucie wyższości i arogancja zdobywcy. Pojawił się wraz z rewolucją oświeceniową, z rewolucją przemysłową, intelektualną i tak zwanym protestanckim odrodzeniem. Kiedy czytam Pinkertona, to tak jakbym czytał Wilberforce’a czy Wakefielda, ta sama arogancja i przekonanie o własnej wyższości, ten sam brak szacunku i nawet próby zrozumienia drugiej strony, i tylko jedna różnica, tamci i ich współcześni szli w świat z kagańcem oświaty i Brzemieniem białego człowieka wypisanym na sztandarach. Ten płacze, że islam nienawidzi Zachodu i boi się go, więc jak w obozie pod Omdurmanem proponuje wystawić szybkostrzelne armaty i karabiny maszynowe. Nie, nie proponuje agresji, nie proponuje wojny prewencyjnej, ale każdy kto zagrozi zbrojnemu taborowi zginie w ogniu nowoczesnej broni. Najpierw strzelać potem pytać. A rację mamy my. Dlaczego? Bo tamci są źli i prymitywni. Dlaczego? Bo przecież my jesteśmy dobrzy. Dlaczego? Bo tak.
Tamci byli ofensywni, z powtarzalnym karabinem, na pokładzie kanonierki płynęli by podbić świat i przekształcić go na swoja modlę. Nie chcieli go zrozumieć. A po co? Oni dzieci wielki miast, wsparte potęga nowoczesnego przemysłu, nieograniczonym bogactwem i przeświadczeniem o przyrodzonej wyższości, nie mieli ochoty się uczyć, bo i po co. To oni szli nauczać, jak było trzeba przemocą, w końcu dziecko nie wie co dla niego dobre.
Ten jest przerażony, ale nie mniej przekonany o swojej wyższości. I w imię tej wyższości chce się zamknąć w zbrojnym taborze i gotów jest zniszczyć każdego, kto zagrozi, nie zadając sobie pytania - dlaczego? Bo niestety my ludzie zachodu, niezależnie od naszych poglądów, jesteśmy pełni pychy i przekonania, żeśmy koroną ludzkości. I gwoli sprawiedliwości neo-konserwatyści i tak w mniejszym stopniu niż liberałowie i lewica, przekonani, że tylko oni są depozytariuszami jedynej słusznej prawdy o otwartym laicko-liberalno-lewicowym społeczeństwie.
Niestety smutna prawda jest taka, że sami wyhodowaliśmy sobie tą nienawiść. Zapracowaliśmy na nią przez ostatnie dwieście lat, długo i solidnie. Zapracowaliśmy arogancją, przekonaniem o wyższości, niechęcią do zrozumienia, podbojem i dominacją.
I jak najdalszy jestem od widzenia w kolonializmie jedynie złych skutków, jedynie złych cech, ale kto lepiej niż my, Polacy wie, że lepszy najgorszy rząd, ale własny, niż najlepszy, ale obcy. Czy na prawdę dziwi nas nienawiść Czeczenów do Rosjan, czy dziwi nas nienawiść Palestyńczyków do Żydów, czy to takie zaskakujące i niezrozumiale. Nas też nazywano terrorystami, Irokezami i zakałą i zdrajcami słowiańszczyzny.
Niestety dla pana Pinkertona jest to zaskakujące i niezrozumiałe, co więcej do dowód dzikości i barbarzyństwa świata islamu. Bo w końcu to my jesteśmy cywilizowani, a nie oni. Widać lepiej wygłaszać slogany zabarwione fobią, arogancją i poczuciem wyższości, niż zadać sobie najważniejsze z pytań – dlaczego?

Zamiast zakończenia
Kogoś może zaskoczyć, ale wbrew pozorom podzielam wiele z obaw Pinkertona wierzę, że Zachód stoi na rozdrożu. Musimy wybrać drogę, musimy znaleźć rozwiązanie problemu imigrantów, ale nie sądzę by jego pomysł był najlepszy. Moim zdaniem to droga do konfrontacji. Sam wyznaję zasadę, że imigrant przybywając do kraju emigracji powinien szanować jego prawa i prawa gospodarzy. Ale to nie warowny obóz jest odpowiedzią, tylko dialog, porozumienie, poznanie i pomoc gospodarcza. W końcu większość emigrantów nie przybywa do nas by nas podbijać i zmieniać, tylko by lepiej żyć.
Nie popełnijmy błędu zabójców Stylichona, byśmy nie zarazili do siebie tych, którzy chcą być lojalnymi obywatelami europejskich krajów, a Ci stanowią większość jak na razie.
I nie mieszajmy Tolkiena do wojny cywilizacji, bo on nigdy nie był piewcą takiej wizji świata.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword


Ostatnio zmieniony przez M.L. dnia 08-12-2007 12:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3820
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 06-12-2007 21:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Przyznam, że piszę bez przeczytania całej twojej wypowiedzi (to nadrobię później, teraz nie mogę), ale za to prześledziłam wcześniej dyskusję na Elendilionie i jestem zdecydowanie przeciwko wykorzystywaniu osoby i twórczości Johna R. R. Tolkiena do promowania jakichkolwiek ideologii, trendów i poglądów.
_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 07-12-2007 13:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Przeczytałam cała długaśną wypowiedź Memelka ale nie podlinkowany artykuł Nie Nie gdyż irytują mnie ludzie, którzy Tolkienem legitymizują najgłupsze i wszelkie skrajne poglądy Nic nowego . Szkoda mi czasu na czytanie takich bzdur Jestem przeciw

Niektórym wystarczy jedna wzmianka w listach na temat generała Franco by zrobić z Tolkiena bojownika z Czerwonymi lub informacja, że pisarz był katolikiem by wynosić go na sztandary neo-konserwatywno-ultrafanatycznokatolickich populistów Ratujcie bo go pobiję Przypuszczam, że biedny Mistrz się w grobie przewraca, kiedy obserwuje Z przymrużeniem oka , jak jego słowa są nadinterpretowane, przeinaczane, rozdmuchiwane, rozkładane na części pierwsze wszystko mi się pomieszało Być może widząc, jak można użyć każdej jego wypowiedzi, wyjąć z kontekstu i z realiów epoki najpierw by protestował, a potem widząc skalę zjawiska, schowałby sie jak Christopher gdzieś w anonimowym miejscu, zakazał udzielania wywiadów, pisania biografii itp. Ratujcie bo go pobiję
Wycieranie sobie nazwiskiem Tolkiena buzi, by podbudować w oczach osób nieświadomych manipulacji swój wątpliwy autorytet i głosić własne skrajne poglądy jest żenujące. Nie Nie Jestem przeciw Jeśli chce się propagować jakieś poprawnepolityczniewobecjakiejśstronybarykady poglądy, to panuje wolność słowa i można to robić pod własnym nazwiskiem. Ale wykorzystywanie w tym celu osoby Tolkiena to już doprawdy przesada. Załamany

M.L napisał(a):
Kiedy Tolkien wyraża swą niechęć do imperiów, to przede wszystkim chodzi mu o ich tendencję do niszczenia odrębności, indywidualizmu, o niszczenie (nie zawsze zamierzone) lokalnych kultur, likwidację odrębności małych ojczyzn. On bowiem kocha wielość i różnorodność i to nie tylko języków. Kiedy, za socjalistą Morrisem powtarza swą niechęć do Rzymu, to przecież nie chodzi o niechęć do dorobku cywilizacyjnego. Nie chodzi o Panteon, betonowe mosty, traktaty Seneki, amfiteatry, czy termy, chodzi właśnie o to, ze dominująca kultura samym faktem swej dominacji niszczy mniejsze i słabsze. Chodzi o to, ze wspaniałą wielość języków zachodu, wielość kultur i lokalnych społeczności, zajmuje hegemonia jednego języka, jednej kultury i jednej tradycji. Ma Rzymowi za złe, ze nawet kiedy upadł jego wpływ kulturowy był tak przemożny, poprzez świeckich i duchownych intelektualistów, że niszczy tradycje militarnie i politycznie zwycięskich ludów germańskich.


Zgadzam się, miłość Tolkiena do wielokulturowości, do różnorodności języków; zachowania i kultywowania lokalnych zwyczajów oraz tradycji współcześnie mogliby wykorzystać np. antyglobaliści, i wznieść Tolkiena na swoje sztandary tak jak robili to miłośnicy ekologii Uśmiech Saurona ;D . Ale po co? Ratujcie bo go pobiję Tolkien żył w innych czasach jak nasze Uśmiech Saurona ;D Nie wiemy co o globalizacji myślałby, ani jak kształtowałby się jego stosunek do współczesnej ekologii, islamu, neo-konserwatyzmu itp. podobnie jak nie wiemy jakie by miał poglądy po obnażeniu zbrodni reżimu Franco. Skrzywienie Nie wiemy i się nie dowiemy Spox , a stawianie tez o poglądach politycznych i religijnych pisarza na podstawie jakiegoś wyrywkowego zdania z listów jest zwyczajną manipulacją Jestem przeciw

Czasem się zastanawiam dlaczego niektórym nie wystarcza po prostu cieszenie się legendarium? hmmmm... Wszyscy zaczynaliśmy i w zasadzie chyba kończymy na zachwycie nad dziełem Tolkiena, nad wykreowanym światem, przesłaniem i wartościami, jakie niesie robienie pieknych oczek . Osobiście stokroć bardziej wolę czytać nawet najbardziej naciągane interpretacje tolkienowskiej subkreacji (vide książeczka Isabelle Smadji boje się ) niż karykaturalne usiłowania wyniesienia autora na ołtarze jakichś idei Ratujcie bo go pobiję

Ps. Nie wiem czy z dostępnych materiałów można odtworzyć poglądy polityczne Tolkiena hmmmm... To byłoby ciekawa praca źródłowa, zwłaszcza skonfrontowana z realiami epoki i opatrzona przypisami wyjaśniającymi. Jestem za Takie obiektywne badania rozumiem i wierzę w ich wartość naukową. mam pomysł!!!

Ps. II - fajna nazwa tematu Memelku Elfik

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Galadhorn
Strażnik Północy


Dołączył(a): 03 Gru 2001
Wpisy: 879
Skąd: Bamfurlong (Moczary)


Wysłany: 07-12-2007 14:49    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel, poglądy polityczne Tolkiena zostały już nie raz "rozpracowane" przez badaczy (np. w J.R.R. Tolkien Encyclopedy, Tolkien Reader and Guide, a w mniej profesjonalny sposób, ale z użyciem wszelkich dostępnych źródeł na forum Elendilich - tutaj).

Nie wiem jaki cel masz w tym niesympatycznym nazywaniu osób o innych od Twoich poglądach (np. "neo-konserwatywno-ultrafanatycznokatoliccy populiści" - dotknęło mnie to, bo nie czuję się populistą, a to ja popełniłem ten "grzech" podania na polskim serwisie tolkienowskim linku do artykułu Pinkertona), ale chciałbym przypomnieć, że i Ty używasz nazwy "Forum Tolkienowskie" do ekologistycznych akcji i propagowania poglądów zbliżonych do polskich partii ekologistów w rodzaju Zieloni 2004. A więc bądźmy sprawiedliwi...

Mnie bardzo podoba się odpowiedź TAO na tekst M.L.-a:

Cytat:
To nie jest tak, że książka czyta się sama. Czyta ją ty, ja, on. Czytamy w określonym języku, w określonym wieku, mając określone doświadczenia życiowe, przekonania religijne, moralne, filozoficzne i polityczne. I wszystko to wpływa na to, jak odbieramy czytaną książkę. Każdą książkę, nie tylko Tolkiena.
Inaczej odbiera “Władcę Pierścieni” (czytając po raz pierwszy) dojrzały mężczyzna, który brał udział w wojnie i ma dorosłe dzieci, inaczej gimnazjalista, którego jedynym doświadczeniem jest niezakłócony pokój. Inaczej Anglik, głęboko znający swój język i swą kulturę, inaczej Rosjanin, czytający tłumaczenie, w którym setki odniesień językowo-kulturalnych zostały zatarte. Inaczej arywistyczny optymista, inaczej pesymistyczny melancholik. Inaczej katolik, inaczej purytanin, inaczej buddysta (swoją drogą - jeśli ktokolwiek zna jakiś tekst na temat recepcji Tolkiena w Iranie, Tajlandii, Japonii, Chinach, Indonezji - oczywiście nie w lokalnych językach, bo nimi nie władam - proszę o informację). Wreszcie - wracając do naszego tematu - inaczej konserwatysta, inaczej neoliberał, inaczej komunista.
W dziełach wielkiej literatury jest coś takiego, że przemawiają one do czytelników bez względu na te różnice. Być może jest to jeden z wyróżników wielkiej literatury. I przemawia na różne sposoby, różnym ludziom w różnych sytuacjach ma do zaoferowania różne treści. A niekiedy (u niektórych) budzi pragnienie “zastosowania” jej w życiu. “Władca Pierścieni” nie jest tu wyjątkiem, choć kunszt autora, temat dzieła oraz jego fantastyczne powodzenie sprawiły, że częściej, niż inne dzieła literackie staje się punktem odniesienia dla argumentacji ideologiczno-politycznych.
To, że ludzie, zdecydowanie, a nawet fanatycznie przekonanych do jakiejś idei, a jednocześnie porwani przez “Władcę Pierścieni”, są przekonani, że to dzieło, nie mające przecież wyraźnej, wyłożonej wprost “wykładni” ideologicznej, odpowiada tej idei, jest więc naturalne. Podobnie to, że odwołują się oni do tego dzieła w głoszeniu tych poglądów (to drugie można nazwać “instrumentalnym” tylko wtedy, gdy jest dokonywane w złej wierze, tj. nie ze szczerego przekonania). Inna rzecz, to ocena jakości takiego przedsięwzięcia, każdego z osobna.

_________________
Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.

J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań
Powrót do góry
 
 
Dag O'Berth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 25 Lip 2007
Wpisy: 267
Skąd: Mordor Małopolski


Wysłany: 07-12-2007 15:11    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Bardzo podobał mi się esej.
Przede wszystkim jako przykład obiektywnego i wyważonego - a jednocześnie nie wyrzekającego się własnego zdania - spojrzenia na kwestię przez pryzmat tego na czym autor się po prostu zna.
Także z literackiego, estetycznego punktu widzenia, który także ma walor eksplikacyjny zawiera cenne momenty. Nie czytałem źródła więc nie mam prawa wypowiadać o komentownej książce, ale szczególnie husycka alegoria z taborem najeżonym hakownicami ładnie się prezentuje. (Choć jest pewna kwestia, którą zawsze należy mieć na uwadze przy okazji komentowania sielankowego ustroju Shire mianowicie rozpatrywanie jednak jego "politycznego statusu" jako zagrożonej enklawy-rezerwatu ze swoimi ukrytymi texas rangers.)
Widać, że autor nie prezentuje jakiegoś naiwnego internacjonalizmu i braterstwa ludów jednocześnie nie wyrzekając się wiary w płaszczyznę porozumienia między kulturami.
Powiem tak przechodząc do własnej refleksji.
To jest trochę jak z Pierścieniem.
Oczywiście Islam czy Chińczycy mogą nas zalać i zmazać z mapy pod piasek pustyni czy do irlandzkiego klasztoru. Albo my możemy ich prewencyjnie zmazać (choć teraz już za późno chyba, że Bush się zdecyduje na Iran) walczyć na przedpolach i stawiać limesy. Czyli Pierscień (problem) można schować (zrobić to co zwykle). Ale można tez spróbować go zniszczyć (rozwiązać raz na zawsze). Jak nie my teraz to kiedyś ci mali Chińczycy, albo jacyś zhumanizowani na naszych kościach Muzułmanie będą to musieli zrobić.
Ja tak to widzę
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 07-12-2007 15:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Galadhorn napisał(a) (zobacz wpis):
Nifrodel, poglądy polityczne Tolkiena zostały już nie raz "rozpracowane" przez badaczy (np. w J.R.R. Tolkien Encyclopedy, Tolkien Reader and Guide, a w mniej profesjonalny sposób, ale z użyciem wszelkich dostępnych źródeł na forum Elendilich - tutaj).


Mnie chodziło o książkę lub opracowanie profesjonalne właśnie, ale dziękuję za linka Z przymrużeniem oka

Cytat:
Nie wiem jaki cel masz w tym niesympatycznym nazywaniu osób o innych od Twoich poglądach (np. "neo-konserwatywno-ultrafanatycznokatoliccy populiści" - dotknęło mnie to, bo nie czuję się populistą, a to ja popełniłem ten "grzech" podania na polskim serwisie tolkienowskim linku do artykułu Pinkertona)


Galadhornie, nie wiem dlaczego bierzesz do siebie takie stwierdzenie nie mam zielonego pojęcia, naprawdę nie wiem, mnie się nie pytaj hmmmm... . Pisząc "neo-konserwatywno-ultrafanatycznokatoliccy populiści" nie miałam na myśli Ciebie Nie Nie (a jesteś neo-konserwatywno-ultrafanatycznokatolickim populistą? Zdziwienie A to przepraszam chwała wam, chylę czoła, dzięki ), wymyśliłam ten termin żeby oddać najbardziej fantazyjną ideę skrajnych poglądów mam pomysł!!! , tak samo mogłabym napisać: ultraanarchistycznokomunistyczni fanatycy Z przymrużeniem oka Jestem rozwalony ale artykuł akurat napisał konserwatysta więc dostało się tym skrajościom Uśmiech Saurona ;D
Przełożyłeś artykuł, opisałeś go, celem poznania opinii, jak sądzę. Bardzo dobrze, bardzo ładnie, jak mawiał Drzewiec Uśmiech Jestem za . Memelek założył temat na forum a ja postanowiłam sie wypowiedzieć, co sądzę o legitymizacji swoich poglądów osobą Tolkiena Uśmiech Wolno mi przecież. Rządzę To jest forum, gdzie można pisać zarówno pochlebna jak i niepochlebne opinie na temat różnych kontrowersji i o ile ktoś nie pisze nic niezgodnego z FAQ nie będzie to kasowane, tylko dlatego, że nie spodobało się to jakiemuś użytkownikowi, lub nie daj Eru adminowi Uśmiech

Galadhorn napisał(a):
, ale chciałbym przypomnieć, że i Ty używasz nazwy "Forum Tolkienowskie" do ekologistycznych akcji i propagowania poglądów zbliżonych do polskich partii ekologistów w rodzaju Zieloni 2004. A więc bądźmy sprawiedliwi...


Używam wyłącznie swojego nazwiska, tudzież pseudonimu Uśmiech Nie piszę "Popierajcie ekologów bo Tolkien lubił zieleń" Jestem rozwalony ani nie nawołuję do proekologicznych działań cytując Tolkiena Uśmiech Saurona ;D, sugerując, że on by je popierał Uśmiech Temat poświęcony Rospudzie jest w dziale PRK, gdzie można pisać o wszystkim, który to dział nie jest poświęcony stricte Tolkienowi. Uśmiech

Żeby zaś było na temat Z przymrużeniem oka

Dag O'Berth napisał(a) (zobacz wpis):

Także z literackiego, estetycznego punktu widzenia, który także ma walor eksplikacyjny zawiera cenne momenty. Nie czytałem źródła więc nie mam prawa wypowiadać o komentownej książce, ale szczególnie husycka alegoria z taborem najeżonym hakownicami ładnie się prezentuje.


O tym nie pomyślałam, ale ze względu na ten walor to może jednak przeczytam Elfik Dziękuję Dag O'Berth. Jestem za
Cytat:

(Choć jest pewna kwestia, którą zawsze należy mieć na uwadze przy okazji komentowania sielankowego ustroju Shire mianowicie rozpatrywanie jednak jego "politycznego statusu" jako zagrożonej enklawy-rezerwatu ze swoimi ukrytymi texas rangers.)


To teza niepoprawna politycznie zwłaszcza niestosowne współcześnie jest używanie słowa rezerwat w stosunku do ludzkich enklaw ginących kultur, bowiem budzą one kontrowersje i mają bardzo jaskrawe konotacje. Język

Cytat:

Powiem tak przechodząc do własnej refleksji.
To jest trochę jak z Pierścieniem.


To w zasadzie dla mnie wystarczy za całą konkluzję Z przymrużeniem oka

Cytat:
Czyli Pierscień (problem) można schować (zrobić to co zwykle). Ale można tez spróbować go zniszczyć (rozwiązać raz na zawsze). Jak nie my teraz to kiedyś ci mali Chińczycy, albo jacyś zhumanizowani na naszych kościach Muzułmanie będą to musieli zrobić.
Ja tak to widzę


Hummmm, hummmmmmmm hmmmm... Jestem rozwalony

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Dag O'Berth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 25 Lip 2007
Wpisy: 267
Skąd: Mordor Małopolski


Wysłany: 07-12-2007 16:06    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Skoro trzecia osoba mówi mi, że jestem koniem (że jestem ciemniejszy w wywodzie od Heraklita) zaczynam skubać trawkę.
Gandalf na Cienistogrzywym

A ta metafora to w zasadzie to :
Cytat:
Tylko co przypomina jego Shire - to wielki bojowy tabor, z wystawionymi lufami hakownic i armat, najeżony gizarmami i halabardami. Nie przypadkiem to skojarzenie z husyckim taborem.


Ja akurat lubię taboryckie klimaty (wielki bojowy tabor najeżony żelastwem, błyszczący lufami i plujący ogniem, powoli jak walec toczy się koło za kołem miażdżąc kości, a krzyżowcy odbijają się jak morskie fale od żółwia z Galapagos). (Jak byłem w Czechach to sobie kupiłem książeczkę dla dzieci - żeby zrozumieć, taniocha - o legendach po czesku i strasznie smiesznie się to czyta, po kilku akapitach wpada się w żargon i historia o Żiżce jak ociemniały kierował taborem, że boki zrywać.)
Powrót do góry
 
 
Galadhorn
Strażnik Północy


Dołączył(a): 03 Gru 2001
Wpisy: 879
Skąd: Bamfurlong (Moczary)


Wysłany: 07-12-2007 16:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
[a jesteś neo-konserwatywno-ultrafanatycznokatolickim populistą? Zdziwienie A to przepraszam chwała wam, chylę czoła, dzięki

Myślę, że w Twoim języku rzeczywiście jestem kimś takim. Jeżeli dla Ciebie publicysta neo-konserwatywny, pracownik Białego Domu za rządów Reagana i Busha, jest fanatykiem i populistą, to i mnie spokojnie możesz tak nazwać. W takim towarzystwie będzie to dla mnie wielkie wyróżnienie.

Moim zdaniem nikt w sprawie postawionej przez M.L. nie wypowiedział się mądrzej niż Tadeusz A. Olszański (TAO).

_________________
Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.

J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Tolkien wielokrotnego wykorzystania (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.