Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Głupcem jest ten, kto wchodzi w układy z Morgothem." Hurin, Silmarillion


Temat: Jeszcze o prawie autorskim (Strona 3 z 3)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2724
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 24-01-2012 22:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Túrin Dagnir napisał(a) (zobacz wpis):

W takim razie co zrobić z dorobkiem innego rodzaju? Syn nie odziedziczy rodzinnej firmy, bo zostanie ona... no właśnie, co się z nią stanie? Zostanie wystawiona na licytację? Przejmie ją rząd? Dlaczego ojciec nie ma prawa do tego, by dzieło jego życia zostało w rodzinie, jeśli tego pragnie?


Ależ przecież może Z przymrużeniem oka Tworząc firmę a nie dobro kulturalne, tworzy pewną organizację, którą zarządza, czyż nie? Jeśli chce, aby prosperowała, uczy syna, jak dobrze zarządzać, by wszystkiego nie "zdefraudował" Z przymrużeniem oka Podobnie, ojciec może nauczyć syna, jak pisać, żeby cieszyło się to sympatią czytelników, ale czy syn będzie tego chciał? Czy będzie miał zacięcie, lub w ogóle - coś do powiedzenia, przekazania innym? Dobro "intelektualne" to nieco innego rodzaju umiejętność niż zarządzanie. Jedno i drugie można wyszkolić, ale najlepiej się sprawdzają w zawodzie ci, którzy mają ku temu predyspozycje. Czy lepiej będzie zarządzał ktoś "nje z rodziny", kto potrafi dbać o ludzi pracujących w firmie długofalowo, by wypracowywali mu zyski i pracowali chętnie, dając z siebie to, co najlepsze, czy synek (rzecz jasna nie musi tak być, to tylko przykład), nauczony, że wszystko dostaje pod nos, kiedy tylko zapragnie, żądający natychmiastowego zysku, żeby się zabawić na Malediwach Z przymrużeniem oka ?

Cytat:
Dlaczego wartość "kulturowa" ma być inna? Dla wielu różnicy tu przecież nie ma (a z pewnością nie zauważą jej pozbawieni schedy potomkowie pisarza).


No cóż, jeśli synek położy firmę ojca kilkoma latami swoich harców, to raczej głównie jego strata ( i pracujących w niej ludzi). Jeśli zaś harcuje stale synek autora za tantiemy od pracy ojca, i jego wnuczek, i prawnuczek, i praprawnuczek - bo społeczeństwo zdecydowało, że będzie się na nich wieczyście składać, to chyba jest różnica? Wyobrażasz sobie, jak wyglądałby dzisiejszy świat, gdybyśmy płacili wszyscy tantiemy wieczyste spadkobiercom wynalazcy koła, liczb, elektryczności itp. Mnie osobiście zadowala, że od niedawna nie ma arystokracji odcinającej kupony od nazwiska przodka (między innymi rzecz jasna od nazwiska Z przymrużeniem oka , bo arystokracja w pewnym sensie nadal istnieje i ma się dobrze choćby nazwisko Rothschild - tylko nie ma już wyłączności Z przymrużeniem oka ). Feudalizmowi względem prapraprapraprapociotków Szekspira to ja jednak podziękuję Ble Ble ;D

Czym innym jest zresztą sprzedaż książki autora ( z tym bywa różnie, nie wszystkie dzieła są na tle genialne by przetrwać wieki), a czym innym patentowanie np. nazw. Czy spadkobiercy Dantego każą sobie płacić za użycie słowa Beatrycze? Nic nowego Słowniki języka angielskiego zawdzięczają Szekspirowi ponad 1700 wyrazów, które weszły do angielszczyzny (abstrahuję od zagadnienia, czy Szekspir istniał Z przymrużeniem oka ), ciekawe co by się z tymi słowami stało, gdyby trzeba było za ich użycie płacić...

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 24-01-2012 23:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Túrin Dagnir napisał(a) (zobacz wpis):
Trudno mi się zgodzić z tym, że prawa autorskie nie powinny być dziedziczne. Czym się w na tym polu różni czyjś dorobek literacki od, dajmy na to, zbudowanej od zera sieci supermarketów?

Bo mamy do czynienia z wartością materialna i niematerialną. Wartość materialna, budynki, firmy, ziemia, konta bankowe i tym podobne, są mierzalne i namacalne. Możemy policzyć ich wartość stanowią wartość trwałą i podlegają dziedziczeniu. Ale jeżeli ktoś sprzeda jakąkolwiek część takiego majątku, to przechodzi ona na trwałe do nabywcy. Potomkowie sprzedającego nie mogą sobie rościć żadnych pretensji do własności i zysków z tej części lub całości majątku, która został sprzedana. Podobnie traktowane są niektóre dobra kultury, te które mają wyraźną materialna postać. Tymczasem twórcy literatury, muzyki, programów komputerowych roszczą sobie specyficzne prawa. Ich własność jest niezbywalna. Wydawnictwo, zawsze musi płacic tantiemy (a przynajmniej powinno), a ty kupując książkę, muzykę i inne podobne wytwory kupujesz prawo użytkowania konkretnego egzemplarza. przy czym według pewnych interpretacji prawa autorskiego, Twoja własność tego egzemplarza jest ograniczona. Wystarczy przeczytać ograniczenia opisane na płytkach z filmami i muzyką.
Więc moja sugestia jest prosta: albo traktujemy dzieła literackie, muzyczne i tym podobne, tak jak każdy inny przedmiot obrotu. Czyli mogą obyć one dziedziczone, bez żadnych ograniczeń, wieczyście i likwidujemy pojęcie domeny publicznej, ale wtedy autor sprzedając prawa autorskie dowolnemu podmiotowi, lub pewnej ich grupie, wyzbywa się tych praw kompletnie i wtedy dzieci tracą prawa do dziedziczenia, takich sprzedanych praw, albo uznajemy, ze prawa są niezbywalne, bo są dziełem czyjegoś geniuszu, wtedy wraz z jego śmiercią prawa przepadają, a dzieci korzystają tylko z finansowych korzyści odniesionych za życia przodka. Bo czemu pisarze i muzycy mieliby byc uprzywilejowani względem rzeźbiarzy czy malarzy?


Cytat:
Dlaczego tylko twórcy tej ostatniej rzeczy mają prawo pracować z myślą, że schedę po nich przejmą potomkowie? W kategorii "trudu" ciężko tu znaleźć jakąkolwiek różnicę: pisarz haruje, dzieci mają łatwą kasę, biznesmen haruje, dzieci mają łatwą kasę. Hm, zlikwidować jakiekolwiek dziedziczenie?

Ależ scheda materialna w postaci zysków uzyskanych z tytułu sprzedaży tego dzieła, dzieci dostaną

Cytat:
Wg mnie pisarz powinien móc robić ze swoimi prawami autorskimi co tylko zechce. Jego twór, jego sprawa. Jeśli chce go zapisać synowi, niech zapisuje. Odbieranie mu możliwości decydowania o przyszłości jego dzieła wydaje mi się niewłaściwe, ograniczające jego prawa do swojej własności.

OK. Ale w takim razie zlikwidujmy w ogóle wyjątkowość tego typu własności. Niech takie prawa będą wieczyste, ale i zbywalne.

Túrin Dagnir napisał(a) (zobacz wpis):
W takim razie co zrobić z dorobkiem innego rodzaju? Syn nie odziedziczy rodzinnej firmy, bo zostanie ona... no właśnie, co się z nią stanie? Zostanie wystawiona na licytację? Przejmie ją rząd? Dlaczego ojciec nie ma prawa do tego, by dzieło jego życia zostało w rodzinie, jeśli tego pragnie?

Dobrze jeżeli chcesz traktować tek samo to do końca. Właściciel firmy kiedy ją sprzedaje, to dzieciom pozostawiają tylko korzyści z dochodów ze sprzedaży. Na samą firmę i jej funkcjonowanie i dalsze losy nie mają już wpływu. Tak wiec mogą dziedziczyć, ale i wyzbyć się. Tymczasem prawa autorskie formalnie są niezbywalne. Nie można ich sprzedać, a jedynie sprzedać prawo do wykorzystywania.

Cytat:
Dlaczego wartość kulturowa ma być inna? Dla wielu różnicy tu przecież nie ma (a z pewnością nie zauważą jej pozbawieni schedy potomkowie pisarza).

Bo jest inna. Nie mylmy korzyści materialnych z faktu popularności wytworu kultury, z wartością kulturową. Korzyści materialne są i powinny być dziedziczone, na takiej samej zasadzie jak inne dobra materialne. A czemu wartośc kulturowa miałaby być tak samo dziedziczona?

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Zieleń
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 19 Lip 2008
Wpisy: 35
Skąd: Harad Północny/Wieża Ciśnień


Wysłany: 26-01-2012 16:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Chyba dołożę do tematu praw autorskich swoje zdziwienie i zaniepokojenie wszystko mi się pomieszało . Chcąc bardziej zrozumieć temat sięgnęłam do " cioci Wiki". I co tam znalazłam ?Artykuł pod frapującym tytułem "Zapowiedź świata post copyright".

http://pl.wikisource.org/wiki/Zapowied%C5%BA_%C5%9Bwiata_post-copyright

w którym to stoi m.in., że prawa autorskie powstały w XVIII wiecznej Anglii jako rodzaj cenzury! do roboty

powołany też jest przykład oprogramowania typu Open Source, który ma się świetnie. Są też liczne przykłady jakie działania mogą prawa autorskie i tantiemy zastąpić.

Zastanawiam się, czy może istnieć współczesny świat bez praw autorskich? hmmmm... Mój umysł się burzy " no przecież zawsze były". Nie nie zawsze. Dante Alighieri radził sobie bez nich, ale miał mecenasów. Czasy się zmieniają, to może prawa tez powinny. ? hmmmm... hmmmm...

_________________
Przemykające obok werandy koty przybrały już swój poranny wygląd. Na poetę nieubłaganie zwalał się dzień...
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3807
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 26-01-2012 18:17    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jeszcze słówko w temacie kto traci na piratach - najpierw Neil Gaiman

Link

i Jakub Ćwiek:
http://www.kawerna.pl/aktualnosci/arcywazne/item/3539-jakub-cwiek-o-pir actwie-internetowym.html

Raport Obiegi kultury: http://obiegikultury.centrumcyfrowe.pl/

I w końcu pytanie - dlaczego nie chcecie naszych pieniędzy?
http://www.popcorner.pl/blogi/czarnaskrzynka/2012/01/do_czego_prowadzi_ piractwo_czyli_dlaczego_nie_chcecie_moich_pieniedzy

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
Dag O'Berth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 25 Lip 2007
Wpisy: 267
Skąd: Mordor Małopolski


Wysłany: 27-01-2012 21:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Túrin Dagnir napisał(a) (zobacz wpis):
Trudno mi się zgodzić z tym, że prawa autorskie nie powinny być dziedziczne. Czym się w na tym polu różni czyjś dorobek literacki od, dajmy na to, zbudowanej od zera sieci supermarketów?

Bo mamy do czynienia z wartością materialna i niematerialną. Wartość materialna, budynki, firmy, ziemia, konta bankowe i tym podobne, są mierzalne i namacalne. Możemy policzyć ich wartość stanowią wartość trwałą i podlegają dziedziczeniu. Ale jeżeli ktoś sprzeda jakąkolwiek część takiego majątku, to przechodzi ona na trwałe do nabywcy. Potomkowie sprzedającego nie mogą sobie rościć żadnych pretensji do własności i zysków z tej części lub całości majątku, która został sprzedana. Podobnie traktowane są niektóre dobra kultury, te które mają wyraźną materialna postać.


Firma (w sensie marka) to też dobro niematerialne. A też dobra materialne w w/w sensie mogą być "nie do końca sprzedane" gdy część praw gospodarczo istotnych oddaję za kasę a część zostaje przy mnie. Taki najem. Pozostaję właścicielem domu choć go wynajmuję najpierw jednym potem drugim potem trzecim i moi spadkobiercy dziedziczą dom z prawem do jego najmowania (jeszcze wstępują w stosunek najmu) a niezależnie piniądze z czynszu przed moją śmiercią na lokacie z odsetkami. Choć nie kiwnęły skunksy palcem. Zyskał wiele mało dobrze mu się działo ...

Cytat:
Tymczasem twórcy literatury, muzyki, programów komputerowych roszczą sobie specyficzne prawa. Ich własność jest niezbywalna. Wydawnictwo, zawsze musi płacic tantiemy (a przynajmniej powinno), a ty kupując książkę, muzykę i inne podobne wytwory kupujesz prawo użytkowania konkretnego egzemplarza. przy czym według pewnych interpretacji prawa autorskiego, Twoja własność tego egzemplarza jest ograniczona. Wystarczy przeczytać ograniczenia opisane na płytkach z filmami i muzyką.
.

I na tej samej zasadzie "równości" słusznie, że powinna być możliwość sprzedaży utworu "na ament" tj. wyzbycia się (poza osobistym prawem autorstwa) praw majątkowych. Ale nie może to być warunek czerpania z praw majątkowych korzyści. Rzeczy też można wynająć, zastawić, dać sfotografować za kasę i dalej je mieć. Mieć zjadane ciągle ciastko. A poza tym jak by sprzedał te prawa majątkowe to co - kupujący też przecież będzie miał spadkobierców - co ma zrobić w obawie śmierci robić jakąś sztafetę sprzedażową - sprzedać zanim umrę?

Istota problemu leży wg mnie też w niematerialności ale bardziej w sensie łatwej multiplikowalności czy też fizycznej nieograniczoności potencjalnych korzystających z dobra (ekonomia ma swoje typologie pewnie jest nazwa). Bo w mieszkaniu można upchnąć tylko kilka osób i powiedzmy owszem jestem właścielem lokalu ale nie mogę go NA RAZ wynająć milionom osób i jeszcze sam w nim mieszkać.

_________________
await me there
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 30-01-2012 22:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jak moim zdaniem powinny wyglądać prawa autorskie:
Po pierwsze autorowi przysługują prawa autorskie. Uczciwe i właściwe się, żeby prawa twórcy jako osoby do własności stworzonego dzieła i zyskow z tytułu jego rozpowszechniania były chronione. Prawa te moim zdaniem powinny być dożywotnie i wygasać automatycznie wraz z śmiercią danego tworcy. Dzieci i spadkobiercy w takim wypadku dziedziczą korzyści majątkowe osiągnięte z tych dzieł oraz własność materialną w postaci oryginałów samych dzieł i orez wszystkiego co nie zostało upublicznione.
W przypadku kiedy dzieci lub inni spadkobiercy upubliczniają, dzieła swych rodziców czy przodków, czy to teksty, obrazy, czy rzeźby wcześniej niepublikowane, powinno im przysługiwać wtórne (pośmiertne) prawo własności, o ściśle określonej długości, moim zdaniem nie dłuższej niż 25 lat od pierwszego wydania, upublicznienia takiego dzieła.

Autor lub jego potomkowie, jeżeli sa pośmiertnymi wydawcami dzieła, powinien mieć prawo licencyjne do wszelkich wydań i adaptacji dzieła. Ale znowu, w przypadku autora najwyżej dożywotnie, w przypadku spadkobierców wydających pośmiertnie najwyżej na 25 lat.

Natomiast nabywca poszczególnych egzemplarzy dzieła powinien mieć prawo pełnego dysponowania egzemplarzem utworu który nabywa. Może go pożyczyć komu chce, dawać do słuchania i oglądania komu i kiedy chce, moze odtwarzać gdzie chce i komu chce. Może odsprzedawać, a nawet kopiować, byle nie w celu zarobkowym. Jedynym ograniczeniem prawa własności egzemplarza powinien być zakaz ciągnięcia finansowych korzyści z tego dzieła. Przy czym nie chodzi o odtwarzanie muzyki czy filmu w zakładzie fryzjerskim, restauracji, czy tym podobnych, a jedynie powielanie danego dzieła i sprzedawanie czy to w sieci, czy w realu.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Miriel
Powiernik Pierścienia


Dołączył(a): 10 Paź 2006
Wpisy: 986
Skąd: Vinyamar
Nieobecny(a): ...the waves are washing over half forgotten memory...

Wysłany: 14-03-2012 19:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Czytanie dzieciom wymaga opłat za prawa autorskie (sic!)

Cytat:
Nasza ustawa o prawie autorskim wspomina o bibliotekach. Art. 28 ustawy mówi, iż biblioteki, archiwa i szkoły mogą udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych. Wydaje się, że czytanie książek dzieciom można pod to podciągnąć, ale może nie? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby polskie organizacje zbiorowego zarządzania zapukały do drzwi bibliotek, żądając pieniędzy. Skoro można ściągać opłaty od muzyki na licencji Creative Commons, to pewnie da się dyskutować z treścią art. 28 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.


Bo warto też zauważyć przy okazji, że według polskiego prawa organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi maja obowiązek pobierać opłaty także za wykonywanie, np. w radiu utworów rozpowszechnianych przez twórców na zasadzie CC (jedyną możliwością ominięcia opłat do wszelkich zaiksów, zpavów itp. jest posiadanie na piśmie udzielenia konkretnej umowy między autorem a podmiotem rozpowszechniającym utwór w wyszczególnieniem konkretnych utworów).

_________________
noldorski blog
japoński blog
filmowy blog
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3

Temat: Jeszcze o prawie autorskim (Strona 3 z 3)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.