Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Od czasu wzejścia słońca, czas w Śródziemiu zaczął biegnąć szybciej, a wszystkie rzeczy zmieniały się i starzały w niezwykle przyśpieszonym tempie." , Silmarillion


Temat: Zdrada Maeglina - wyrok losu, czy wina syna Eola? (Strona 1 z 5)

Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Zdrada Maeglina - wyrok losu, czy wina syna Eola?
Wyrok losu, on obszedł się Maeglinem niełaskawie, skrzywdził go podobnie, jak skrzywdził Turina
48%
 48%  [ 24 ]
Maeglin sam zawinił, swoim postępowaniem zasłużył sobie na niesławę
46%
 46%  [ 23 ]
Postać Maeglina jest mi obojętna
4%
 4%  [ 2 ]
Oddano głosów : 49

Autor Wiadomość
Seregon
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 31 Paź 2006
Wpisy: 502
Skąd: Winterfell


Wysłany: 24-07-2007 13:13    Temat wpisu: Zdrada Maeglina - wyrok losu, czy wina syna Eola? Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Skoro swój temat ma już Feanor... Myślę, że jedna z moich ulubionych postaci - Maeglin - także na niego zasługuje.

Co sądzicie o Maeglinie i jego zdradzie? coś strasznego...

_________________
"Gilbercie kochany, nie dopuśćmy do tego, byśmy się zawsze wszystkiego bali. Wyjdźmy życiu naprzeciw w podskokach, choćby nawet miało nam przynieść mnóstwo kłopotów, tyfus i bliźnięta!"
Ania Shirley, L. M. Montgomery Ania z Szumiących Topoli
Powrót do góry
 
 
szalcia
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 29 Kwi 2005
Wpisy: 133
Skąd: rzeszoff


Wysłany: 24-07-2007 13:19    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Meaglin sam zasłużł sobie na taki los. Był pełen zazdrości i przepełniała go duma. Nie mógł znieść tego, że dawny ulubieniec Turgona stracił swoją pozycję. To, że zdradził wynikało tylko z jego osobistej inicjatywy. Moim zdaniem nie kierowało nim przeznaczenie, lecz wolna wola.


Pozdrówka victory

_________________
"Nie każde złoto co się świeci,
nie kazdy błądzi, kto wędruje,
Nie każdą siłe starość zniszczy.
...
Złamany miecz swą moc odzyska,
Król tułacz wróci na stolicę."

† Arek Gołaś †
Powrót do góry
 
 
Ominous
Ogarniacz nieogarniających


Dołączył(a): 02 Cze 2007
Wpisy: 514
Skąd: Hamburg


Wysłany: 24-07-2007 19:01    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja uważam że to raczej wyrok losu, nałożony jednak nie na Maeglina lecz na Turgona, poprzez wyrok Mandosa, Bo przecież elfy które udały się razem z Feanorem były obarczone "przekleństwem". Dosięgnęło ona oba ukryte miasta, zarówno Nargothrond, jak i Gondolin, Mimo że Maeglin może i nie miał szczęścia w życiu, ta cała zazdrość, i nieszczęśliwa miłość, gdyby nie on, to znalazł by się kiedyś inny zdrajca. Więc sądzę że to raczej wyrok z "góry". Ponieważ Maeglin stał się narzędziem do upadku Turgona i Gondolinu.
_________________
Aiglos
<I'm not good, I'm not nice, I'm just right.>

"Nawet jak jest obłędnie wesoły, to jest bezuczuciową szują."

Nie pytaj, co Tolk-Folk może zrobić dla Ciebie, ale co Ty, Anonymous możesz zrobić dla Tolk-Folku!
do roboty

Okosaur czuwa!
Powrót do góry
 
 
Greenleaf
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 06 Maj 2007
Wpisy: 66



Wysłany: 24-07-2007 20:25    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja mimo wszystko sądzę, ze w tym wypadku to nie los przesądził, tylko syn Eola. Nic innego jak urażona ambicja Maeglina była główną przyczyną upadku najpiękniejszego(a na pewno jednego z najpiękniejszych) osiagnięć elfów - Gondolinu.
_________________
"-Ale przecież jesteśmy uniwersytetem!Musimy mieć bibliotekę!-odparł Ridcully.-To w dobrym tonie. Jakimi ludźmi byśmy byli, gdybyśmy nie chodzili do biblioteki?
-Studentami-odparł smętnie pierwszy prymus."
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 26-07-2007 15:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zadane pytania, nie wyczerpuja problemu. Maeglin póxnego legendarium, to juz nie zły pokurcz z KZO. To istota nieszczęśliwa, nieszczęśliwie zakochana, trochę nie na swoim miejscu.
To nie oznacza usprawiedliwienia winy. Wina jest oczywista. Maeglin zdradził. Można mówić, ze nie miał wyboru, że Morgoth rzucił na niego czar, ale nie on jeden . A tylko on jeden dokonał zdrady, wierzac w obietnicę Morgotha.
Pamiętajmy, że Maeglin, jak na elfa był ciągle młody. Jego przybycie do Gondolinu było drmatyczne. Potem odrzucona miłość do Idril. Książę, lubiany przez wszystkich, prawa reka władcy, zdolny i inteligentny, a nagle przybywa ludzka przybłęda i dostaje to, czego jemu odmówiono. A mimo to nie zdradziło od razu.
I znowu to nie mzienia jego winy. Zdradził i już, nie ostrzegł, współpracowął z wrogiem, ale na jegop decyzji zawazyło szereg rzeczy, nie zawsze i nie koniecznie od niego zależnych.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Kasiopea
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 16 Lip 2006
Wpisy: 351
Skąd: Minas Tirith


Wysłany: 26-07-2007 19:35    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie oddałam głosu w ankiecie, bo moim zdaniem zdrada Maeglina dokonała się przez połącznie wyroków losu (który ewidentnie chłopakowi nie sprzyjał) z działaniem wolnej woli wyżej wymienionego. Swego czasu popełniłam kobylasty artykuł w obronie Maeglina do Aiglosa, nie chcę się tu powtarzać i nadmiernie rozpisywać - aczkolwiek pokusa jest wielka, bo temat i jego bohater są bliskie memu sercu.

Uważam, że Maeglin jest za zdradę odpowiedzialny, ale mu współczuję. Łatwego dzieciństwa nie miał, a jego pobyt w Gondolinie okupiony został potworną tragedią. Czytelnicy zazwyczaj prześlizgują się nad tą maeglinową traumą, nie zastanawiając się szczególnie jaki wpływ musiały mieć na młodziutkiego elfa wydarzenia, które się rozegrały w sali tronowej. Wszyscy współczują takiemu np Hurinowi, który oczami Morgotha widział śmierć swoich dzieci, natomiast odmawia się współczucia Maeglinowi, któremu własny ojciec zamordował matkę - mierząc zresztą w syna! (jaka straszna musiała to być trucizna, skoro organizm silnej księżniczki elfów jej nie zmógł i jaka straszna agonia - którą zapewne Maeglin widział - bo sądzę, że chciał być przy matce, którą jak wiemy z opowieści bardzo kochał). Następny dzień przyniósł egzekucję ojca, poprzedzoną straszliwą klątwą, rzuconą na syna przy świadkach.

Powodem odmowy współczucia jest najczęsciej argument, że Maeglin sam był sobie winien, bo zamiast siedzieć w Nan Elmoth, wyrwał się w świat i namówił do tego matkę. Ja mu się wcale nie dziwię, że chciał uciec z klatki. I znów ciekawe - czytałam wypowiedzi potępiające Maeglina za brak posłuszeństwa wobec despotycznego ojca. "Bo ojciec to ojciec, nawet tyran - ma prawo rozporządzać losem dziecka", a Maeglin powinien się słuchać i siedzieć potulnie w Nan Elmoth i nic zlego by się wtedy nie stało. Interesującym jest, że jakoś nikt nie potępia Luthien, kiedy sprzeciwiła się ojcu i dała nogę z więzienia na drzewie, gdzie ją profilaktycznie despotyczny tato zamknął. Ten czyn jest jak najbardziej w porządku, bo pędziła na ratunek ukochanemu, tak? A jeśli w zachowaniu Maeglina też była desperacja, nie dość, że chciał zobaczyć świat to jeszcze widział, że mu matka więdnie w tym mroku i zamknięciu? Nie, odmawia się mu dobrych motywacji, wszędzie widząc czysty egozim.
Ja jestem ostrożniejsza w ferowaniu skazującymi wyrokami. Nie widzę niczego złego w chęci poznania krewnych i zobaczenia świata.

I wreszcie finałowa zdrada. Stało się, dał się załamać. Tolkien zaznacza, że "nie był slabeuszem ani tchórzem" ale grożono mu takimi torturami, że się załamał (tu małe spostrzeżenie: można wyczytać między wierszami, że nie od razu - i że się opierał, skoro Morgoth musiał uciec się do pokazu możliwości Angbandu). Syn Eola jest oczywiście winny, ale ja go traktuję jako postać tragiczną. W końcu znamiennym jest cytat: "z wyroku losu wpadł Maeglin w ręce orków" - a więc gdzieś tam, w Czarnej Księdze Valarów była mu pisana klęska. Oczywiście, jako istota obdarzona wolną wolą, przyłożył się do niej, ale dostał z gruntu bardzo kiepską pozycję startową w tym biegu przez życie, z dużą ilością kłód ( w porównaniu np z takim Tuorem). Dlatego jest mi go żal.

Pamiętajmy też, że na miłość raczej nie ma się wpływu. Nie jego wina, że się zakochał w bliskiej kuzynce, serce nie sługa ( Tolkien wyjaśnia, że elfowie kładli to na karb Klątwy Mandosa i skażenia Ardy - czyli, jakby nie patrzeć, czynniki "odgórne"), zapewne nie raz tę miłość przeklinał. Nie potrafił się od niej uwolnić - cóż, nie każdy potrafi "odkochać" się na rozkaz. W końcu przez nią oszalał i zdradził - nieszczęśliwy, przeklęty przez los i ojca chłopak.

_________________
"Ile wieków trzeba czekać, by Namiestnik został królem, jeśli król nie wraca?"
Dziecino, ty nie pytaj. Ty działaj!
Powrót do góry
 
 
Seregon
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 31 Paź 2006
Wpisy: 502
Skąd: Winterfell


Wysłany: 26-07-2007 20:23    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Kasiopeo, to właśnie chciałam usłyszeć, zakładając ten temat. victory Widzę, że pałamy podobną miłością do Maeglina (co widać, patrząc na Twoje ilustracje syna Eola). Zgadzam się z tym, że nie możemy go rozgrzeszyć, ale i nie możemy odmówić mu współczucia. Bo był go godzien, jak chyba tylko mógł go być godzien Turin...

Czytając Twój wpis wzruszyłam się, naprawdę się wzruszyłam...

_________________
"Gilbercie kochany, nie dopuśćmy do tego, byśmy się zawsze wszystkiego bali. Wyjdźmy życiu naprzeciw w podskokach, choćby nawet miało nam przynieść mnóstwo kłopotów, tyfus i bliźnięta!"
Ania Shirley, L. M. Montgomery Ania z Szumiących Topoli
Powrót do góry
 
 
Dag O'Berth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 25 Lip 2007
Wpisy: 267
Skąd: Mordor Małopolski


Wysłany: 26-07-2007 22:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Faktycznie ilekroć trzeba rozstrzygnąć wolna wola czy determinizm w odniesieniu do konkretnych czynów widac wyraźnie, że niektórzy mieli jakby mniejsze pole tej wolności Uśmiech. Zwłaszcza zdrajcy zaplątani w wielkie momenty historii zaprojektowanej z góry, co do centralnych punktów przynajmniej.

Jeżeli działanie = charakter podmiotu (toksyczny ojciec!) + pobudki (zdarzenia pobudzające, od vis absoluta po afekt) + akt wolnej woli + fakt, że zachodzi węzłowy moment historii, którą Stwórca ujął w pewne prawa, (i do tego wykonane w rozporządzeniu w zgodzie z delegacją Uśmiech to nie wiem w zasadzie ile ta wola miała wolnej przestrzeni? 1%?
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ankiety Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następna

Temat: Zdrada Maeglina - wyrok losu, czy wina syna Eola? (Strona 1 z 5)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.