Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Poza kręgami świata nie dosięgniesz tych, co Cię odrzucili." Hurin do Morgotha, Silmarillion


Temat: Czy dzieci Hurina prześladowało Fatum? (Strona 5 z 5)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Dzieci Hurina i Niedokończone Opowieści Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lomendil
Strażnik Północy


Dołączył(a): 17 Cze 2006
Wpisy: 776

Nieobecny(a): in tenebris

Wysłany: 11-06-2007 19:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie będę cytował z poprzednich postów, bo się można pogubić, tylko swoje trzy grosze wtrącę Z przymrużeniem oka

Skojarzenie Hurina z Hiobem... Hmmm. Mi niezbyt pasuje, z tego względu, że Hiob nie widział wszystkiego oczami szatana. Hiob został dotknięty kolejnymi nieszczęściami przez szatana [który, nota bene, w tej księdze nie jest jeszcze w pełni określony jako zły duch, przeciwnik Boga i ludzi], cierpi i "procesuje się" z Bogiem - ale autor księgi podkreśla wyraźnie, że w tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył. Hiob po prostu nie rozumie swojego cierpienia, i zwraca się do Boga; patrzy na swoje dotychczasowe życie i zastanawia się, dlaczego cierpi. Niektórzy mówią, że to jego pycha, bo Hiob uważa się za sprawiedliwego. Ale odpowiedź Boga dana Hiobowi nie jest odpowiedzią potępiającą - Bóg po prostu objawia swą wielkość, której ludzki umysł Hioba nie może zrozumieć - cierpienie pozostaje niewyjaśnione jednak. Gdzie tu podobieństwo do Hurina? Hurin nie lamentuje jak Hiob, nie zwraca się do Eru. Jedyne, co ich łączy, to cierpienie, jakie spadło na ich rodziny - ale ich reakcja jest zupełnie inna.

Co do klątwy samej w sobie, i mocy sprawczej Melkora: to nie ulega wątpliwości, że on może w jakiś sposób wpływać na świat, czy to osobiście, czy to przez oddane swe sługi [dokładnie tak samo jak szatan]. Ch. Tolkien pisze we wstępie, że Morgoth nie musi odwoływać się do wyższej instancji, on sam niejako nią jest. Ta koncepcja miała dla Tolkiena tak wielkie znaczenie, że opowieść miała nawet swój alternatywny tytuł: Narn e 'Rach Morgoth, opowieść o klątwie Morgotha.

_________________
Friends help you move. Real friends help you move bodies.
Powrót do góry
 
 
Annael
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 14 Paź 2004
Wpisy: 426
Skąd: Szare Przystanie


Wysłany: 14-06-2007 14:24    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Może i ja powstrzymam się od cytowania moich przedmówców Uśmiech jakoś ustawiliśmy te "kamienie milowe" na tej drodze.Nie chcę wytyczać sztywnych granic pomiędzy mitem a historią. To nie o to szło...Najlepiej jak pozwolę aby opowieść po prostu "przepłynęła" przeze mnie, obudziła wszystkie możliwe ludzkie uczucia wraz ze łzami...może to o to chodzi, że gdy bezsilnie płaczę, łzy oczyszczają moje wnętrze i uszlachetniają je, tak, że dziki człowiek we mnie łagodnieje? hmmmm... hmmmm... hmmmm...
Chciałabym jeszcze raz tak tylko spojrzeć na losy samego Hurina...tak bez starania się o zbytnie rozumienie

Silmarillion napisał(a):
Nieszczęsny los przypadł Hurinowi, bo Morgoth wszystko, czego się dowiadywał o owocach swoich knowań, powtarzał jeńcowi, na dobitkę przemieszane z kłamstwami, zatajając albo zniekształcając każdą dobrą wiadomość. Starał się też na różne sposoby w złym świetle przedstawić każdy postępek Thingola i Meliany, których nienawidził i bał się szczególnie. Kiedy więc uznał, że nadeszła stosowna pora, uwolnił Hurina z niewoli oznajmiając, że może pójść, gdzie zechce. Udawał, że kieruje się litością dla przeciwnika ostatecznie już pokonanego, lecz kłamał, bo w rzeczywistości chciał, aby Hurin, zanim umrze, posłużył mu jeszcze za narzędzie nienawiści do elfów i ludzi.
Hurin nie ufał słowom Morgotha, wiedząc, jak jest on bezlitosny, lecz przyjął wolność i odszedł z Angbandu z ciężkim sercem, rozpamiętując wszystko, co od Władcy Ciemności słyszał; było to w rok po śmierci jego syna Turina. Hurin spędził w niewoli dwadzieścia osiem lat i opuszczając Angband wyglądał ponuro; z długą siwą brodą i długimi siwymi włosami, trzymał się jednak prosto i szedł mocnym krokiem, mając w ręku grubą czarną laskę i miecz u pasa.


drugi cytat

Silmarillion napisał(a):
wolność przyniosła Hurinowi większą jeszcze gorycz niż niewola i dlatego opuściwszy Hithlum, poszedł w góry. Ujrzał w oddali sterczące wśród obłoków turnie Krissaegrimu, wspomniał Turgona i zapragnął pójść znowu do ukrytego królestwa Gondolinu.
Zszedł więc z gór Ered Wethrin nie wiedząc, że szpiedzy Morgotha śledzą każdy jego krok. Przeprawił się brodem Brithiach do Dimbaru i zawędrował do ciemnych podnóży Echoriathu, Gór Okrężnych. Cała ta kraina tak była zimna i posępna, że nie mo¬gła go natchnąć nadzieją, gdy się rozglądał wokół, stojąc u stóp ogromnego usypiska kamieni pod stromą ścianą skalną; nie wiedział, że jest to wszystko, co pozostało na powierzchni z dawnej Drogi Odwrotu, że Sucha Rzeka jest zablokowana, a sklepiona brama zasypana głazami.
Podniósł więc wzrok ku szaremu niebu myśląc, że może znów jak niegdyś w młodości zobaczy orły, ale widział tylko cienie, mknące od wschodu i chmury kłębiące się nad niedostępnymi szczytami, a słyszał jedynie świst wichru nad głazami. Wielkie orły pełniły teraz straż ze zdwojoną czujnością i wypatrzyły Hurina zabłąkanego daleko w dole w mierzchnącym świetle dnia: zaraz też sam Thorondor poleciał z tą; jak uznał, ważną nowiną do Turgona. Lecz Turgon rzekł:
- Czyżby Morgoth usnął? Musiałeś się pomylić!
- Nie! - odparł Thorondor. - Gdyby orły Manwego popełniały takie pomyłki, twoja kryjówka, panie, od dawna byłaby odkryta.
- W takim razie przyniosłeś bardzo złą nowinę - powiedział Turgon - bo tylko w jeden sposób mogę ją sobie wytłumaczyć. Nawet Hurin Thalion poddał się woli Morgotha. Zamykam przed nim serce.


Silmarillion napisał(a):
Powędrował stamtąd na wschód i doszedł nad Stawy Półmroku nad Wodospadami Sirionu; tam otoczyli go elfowie strzegący zachodnich pograniczy Doriathu i zaprowadzili przed oblicze Thingola, władcy Tysiąca Pieczar. Thingol patrzał na niego ze zdumieniem i smutkiem, rozpoznając w posępnym starcu Hurina Thaliona, więźnia Morgotha; pozdrowił go jednak uprzejmie i potraktował ze czcią. Lecz Hurin zamiast odpowiedzieć królowi, wyciągnął spod płaszcza tę jedyną rzecz, którą zabrał ze skarbca Nargothrondu, a był to Nauglamir, Naszyjnik Krasnoludów, wykuty niegdyś dla Finroda Felagunda przez mistrzów z Nogrodu i Belegostu, najsłynniejsze dzieło rąk krasnoludzkich za Dawnych Dni, które Finrod cenił sobie ponad wszystkie klejnoty swojego skarbca. Ten naszyjnik cisnął Hurin pod stopy Thingolowi, mówiąc ze wzburzeniem i goryczą:
- Przyjmij tę zapłatę za rzetelną opiekę nad moją żoną i moimi dziećmi. To jest Nauglamir, sławny wśród elfów i ludzi, a pochodzi ten klejnot z ciemnych podziemi Nargothrondu, gdzie go zostawił twój krewniak Finrod, wyruszając wraz z Berenem, synem Barahira, by wypełnić zadanie poruczone mu przez Thingola z Doriathu.
Thingol spojrzał na drogocenny naszyjnik, poznał, że to jest sławny Nauglamir, i dobrze zrozumiał intencję Hurina, lecz z litości nad nim powściągnął gniew i zniósł w milczeniu zniewagę. Przemówiła po chwili Meliana, odpowiadając tymi słowy:
- Hurinie Thalionie, zauroczył cię Morgoth i chcąc czy nie chcąc widzisz wszystkie sprawy jego oczyma, wypaczone przez jego złośliwość. Twój syn Turin przez długi czas przebywał w Menegroth otoczony miłością i szacunkiem jak syn króla. Nie z woli Thingola ani mojej nie powrócił do Doriathu. Później twoja żona i córka znalazły tutaj schronienie i przyjęliśmy je z szacunkiem i życzliwością. Staraliśmy się wszelkimi sposobami odwieść Morwenę od wędrówki do Nargothrondu. To głos Morgotha przemawia twoimi ustami, gdy obwiniasz swoich przyjaciół.
Słuchając słów Meliany Hurin stał bez ruchu i długo patrzał w oczy królowej; tu, w Menegroth, bronionym jeszcze Obręczą Meliany od ciemności Nieprzyjaciela, zrozumiał prawdziwe znaczenie tych wszystkich zdarzeń i nareszcie odczuł w pełni gorycz nieszczęścia, które mu przeznaczył Morgoth Bauglir. Nie mówiąc już nic o przeszłości, schylił się, podniósł Nauglamir sprzed tronu Thingola i podając królowi rzekł:
- Przyjmij, panie, Naszyjnik Krasnoludów w darze od człowieka, który niczego nie ma, i na pamiątkę po Hurinie z Dor-lominu. Los mój bowiem teraz się dopełnił; a Morgoth osiągnął swój cel, lecz nie jestem już jego niewolnikiem.


Lecz co robi w tym momencie ten wielki król elfów? Zdziwienie Elwe Singollo, król Doriathu, jedyny pośród Dzieci Iluvatara, który pojął żonę z rodu Ainurów, Zdziwienie
Silmarillion napisał(a):
Po odejściu Hurina król Thingol długo siedział w milczeniu, wpatrując się w bezcenny klejnot złożony na jego kolanach i przyszła mu do głowy myśl, żeby naszyjnik przerobić, osadzając w nim Silmaril. Z biegiem lat bowiem klejnot Feanora coraz bardziej przykuwał jego umysł i serce, tak że król nie mógł się zadowolić przechowywaniem go w najgłębszej skrytce skarbca, lecz pragnął mieć go zawsze przy sobie, na jawie i we śnie


Ratujcie bo go pobiję Nie myśli o cierpieniu człowieka, nie rozważa jego dróg - myśli jak przerobić naszyjnik na oprawę do silmarila Ratujcie bo go pobiję

Mam nadzieję, że uznacie iż taka ilość cytatów to na uczczenie 30 rocznicy wydania Silmarillionu

A teraz pokrótce powiem jak sobie wyobrażam działanie klątwy Morgotha i wszelkich klątw oraz uroków - tak szybko i obrazowo. Otóż poza Valarami i Majarami było wiele pomniejszych duchów, które częściowo ( i to dużo częściowo) opowiedziały się za Morgothem. Te duchy zapewne też mogły ale nie musiały przybierać widzialnej postaci. Morgoth wypowiada przekleństwo a to staje się niejako rozkazem aby owe różne złe duchy śledziły i szkodziły rodzinie Hurina. Uważam, że sam Morgoth nie był w stanie bezpośrednio obserwować dziejów dzieci Hurina, dlatego zmiana imion mogła być pomocna. Ale złe duchy nie tylko śledziły, mogły one podszeptywać różne rzeczy i tak na przykład w Nargothrondzie był zapewne jakiś duch samozadowolenia który nie pozwolił Turinowi wysłuchać posłańców Ulma - ten moment wydaje mi się być najbardziej mroczny - bo zapewne zaczęło się od małego ducha samozadowolenia, który szeptał turinowi do ucha - "jesteś najmądrzejszy" czy coś podobnego a skończyło się na duchu przemawiającym przez smoka, do czego Turin nie był przygotowany hmmmm... To mniej więcej tak mogło wyglądać, ale mnie już brakuje czasu Orzeł
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2724
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 31-07-2007 00:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zebrało mi się od dawna kilka przemyśleń na temat fatum/przekleństwa w Śródziemiu Uśmiech Saurona ;D Zaprezentowana poniżej wypowiedź była częścią wykładu o Magii i klątwie w Śródziemiu na Seminarium Literackim w Katowicach, którą potem wycięłam z wykładu Tolkfolkowego uznając, że odbiega od tematu mojej prelekcji.
Kiedy usłyszałam w MOKiSie świetny, bardzo poruszający kwiatek dla ciebie, dziękuję wykład Zair o ludziach i ich miejscu w tolkienowskim legendarium, znów przypomniały mi się moje "dylematy", i zapragnęłam się z nią podzielić przemyśleniami Lubimy się . Zair ma niezwykłe wyczucie i intuicję w kwestii Ludzi, nie tylko rozpoznaje i bezbłędnie analizuje ich dylematy, ale potrafi dostrzec wiele często umykających uwadze dramatycznych wyborów, widzieć zwycięstwa tam, gdzie inni widzą tylko klęski i odwrotnie.... Nie było wówczas czasu, żeby rozwinąć nasza małą dyskusję, ale po powrocie ze Spotkań Istarich, wieczorem kontynuowałyśmy ją w większym gronie ( z Tici i Miriel Piwko ) przed namiotem.

Szkoda, by ta rozmowa pozostała tylko w naszych wspomnieniach... Dlatego postanowiłam wkleić tu swój fragment z prelekcji seminaryjnej. Może Zair, Miriel i Tici dodadzą do niej swoje przemyślenia Uśmiech

~~~~~~~~~~~~~~~~

Siedząc w Kręgu Przeznaczenia Mahanaxar, Valarowie mogą podejmować decyzje, które będą wpływać na losy świata (np. zaprosić Elfy do Amanu, co później będzie określane jako błąd). Melkor, jako jeden z Valarów, który posiada cząstkę talentów każdego ze swych braci uzurpuje sobie władzę nad Ardą, mówiąc do Húrina, że cień jego zamysłów ciąży nad Śródziemiem i wszystko powoli i nieubłagalnie nagina się do jego mocy. Ale Melkor utracił swoje prawa, roztrwonił swoją wiedzę, a moc rozmienił na drobne. Nie może kształtować przeznaczenia.... Może jednak znieprawiać jednostki.

U Homera i w Eddzie poetyckiej przeznaczenie jest ponad bogami, którzy muszą się mu podporządkować. W Andulindalë stworzenie Eä miało trzy etapy: Pieśń, Wizję i Stworzenie. Pieśń i wizja wyznaczają ogólny bieg świata. Ci z Ainurów, który współtworzyli pieśń, poznają go na tyle, na ile pozwalają ich umysły i uwaga. Valarowie są też związani ze światem, póki los się nie dopełni, i tym samym przyjmują na siebie więzy pieśni, zrodzonej z idei Ilúvatara i nie mogą poza nią sięgnąć. Muszą wypełnić zamysły dane im w wizji i zapowiedziane w Pieśni. Historia Ardy została już wyśpiewana do ostatniego akordu- Dagor Dagorath, tym niemniej istnieją wciąż możliwości zmiany losu. Nie tylko związane z dziedzictwem, darem Eru dla Ludzi (czyli niezależnością od Pieśni), ale istnieje wyłom, o którym wspomina Ulmo mówiąc do Tuora:

J.R.R Tolkien, Niedokończone Opowieści napisał(a):
"Zważ jednak, ze w Zbroi Losu (jak go zwą Dzieci Ziemi) zawsze znajdzie się jakaś szczelina, a w ścianach przeznaczenia - wyłom i będzie tak aż do czasu pełnego stworzenia, które wy zwiecie Końcem. I póki żyję, nie umilknie cichy głos, nie zgaśnie promyk światła - nawet w miejscach, gdzie winna panować ciemność."


Jest jeszcze trzecia możliwość, zapowiedziana przez samego Ilúvatara: Valarowie nie znają przeznaczenia całkowicie, a Eru nie objawił wszystkiego, co zamyślił i wprowadza wciąż nowe rzeczy. Dlatego bieg losów jest dla Valarów nieprzewidywalny. Niektórzy z nich Wielka Muzykę stracili z oczu przed nastaniem Ery Ludzi i przed zmierzchem Pierworodnych. Melkor, zajęty wprowadzaniem dysonansów i pałający żądzą tworzenia pieśni wedle własnej woli siłą rzeczy nie był gorliwym słuchaczem.

Dla mnie zatem jest jasne, że "klątwa" jeśli ją rozumieć jako moc słowa, wpływająca czy wręcz zmieniającą wolną wolę i przeznaczenie to wishful thinking Morgotha. Nie może on wpłynąć na zmianę unati, czyli praw rządzących Ardą, nie może także odebrać Ludziom ich dziedzictwa, które dostali od Eru, czyli mocy kształtowania swego losu poza Wielką Muzyką Nie Nie czy też ucieczki przed Czarnym Władcą poza kręgi świata. Jednakże jest jednym z Ainurów, który współtworzył Pieśń, Wizję i Stworzenie, toteż ma niezwykła wiedzę na temat Śródziemia, widzi i słyszy więcej niż człowiek może sobie wyobrazić, ma również potężne zaplecze złych sił, dlatego też jest władny opasać Turina siecią zła, wprowadzić w jego życie zamęt, zmusić go do nieustannej walki.

Tym niemniej to ostatecznie Túrin podejmuje decyzje, i odpowiedzialność za nie spada na niego. Tragiczność losów Túrina polega na tym, że dopóki jest wystawiony na działanie Morgotha, jest tylko pionkiem w jego grze. Ma za mało mocy, mądrości i wiedzy, by sam rozgrywać karty.

Túrin w moim odczuciu jest bohaterem tragicznym przede wszystkim dlatego, że jest ofiarą własnych złych wyborów. Morgoth nie jest pewny mocy swej klątwy, dlatego wciąż i wciąż usiłuje schwytać syna Húrina, przez co pokazuje swą bezradność Uśmiech Saurona ;D. Przeczuwa, że Mormegil może wzrosnąć w siłę i pokrzyżować mu plany (co zresztą ostatecznie robi, zabijając Glaurunga), że może stać się dojrzalszy i przy odrobinie pomocy brać pod uwagę zdanie innych (np. w Nargothrondzie), przez co stanie się dlań bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem ( poczucie zagrożenia potęguje fakt, że Morgoth nie ufa Ludziom, nawet tym, którzy mu służą Uśmiech Saurona ;D ) może też Túrin, dzięki wszystkim złym doświadczeniom, które go spotkały, stać się wyczulonym na fałsz i odpornym na kłamliwe wizje, którymi dotąd go Morgoth mamił. Wszystko to sprawia, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że jego "klątwa" okaże się jedynie śmiechu wartym pobożnym życzeniem, do czego Morgoth rzecz jasna nie może dopuścić, jeśli chce udowadniać, że jest Panem Ardy.

Túrin tymczasem ma wybór, ale pierwszeństwo ma w jego działaniu zawsze impuls. Jest tak samo impulsywny w gniewie jak i we współczuciu. Wszystkie złe doświadczenia, jakie go spotkały nie nauczyły go rozsądku... Chciałby się schować przed klątwą (która notabene jest łatwym wytłumaczeniem i świetnie zwalnia od odpowiedzialności), zatem zmienia imię. Ale to okazuje się nieskuteczne, bo poza zmianą imienia Mormegil nie zmienia sie wewnętrznie i wciąż powiela te same błędy Ratujcie bo go pobiję . Odcięcie się od przeszłości nie wystarczy, jeśli nie idzie za tym przemiana duchowa. Pewne "otrzeźwienie" przychodzi po upadku Nargothrondu, kiedy Túrin zaczyna pojmować, że lepiej byłoby, gdyby się zaszył i nie ściągał na siebie uwagi Morgotha walką i chęcią testowania i zarazem dowodzenia swego bohaterstwa. Ale wtedy już jest za późno... Finduilas, która stała jeszcze między nim a równią pochyłą w dół - nie żyje Smutek , Turin był zbyt zapatrzony w siebie, żeby dostrzec inną drogę...
Strasznie to przykre, że wtedy jest już za późno... wtedy kiedy naprawdę żałuje, kiedy zaczyna coś rozumieć. Ale dlaczego jest za późno? To uświadomiła mi dyskusja z Zair, Tici i Miriel Uśmiech Jestem za Jestem za Jestem za . Dlatego, że Túrin lekceważy i zabija na końcu ostatnią osobę, która mogłaby mu pomóc, która odwodzi go od błędów - Brandira. Największą siłą w Śródziemiu nie jest przeznaczenie, nie jest Muzyka, nie są klątwy... Siłą, która może wpłynąć na wszystkie przed chwilą wymienione jest Opatrzność i Miłosierdzie (łaska).
To dziewczyny zwróciły uwagę (nie pamiętam, która Smutek ...). że Eru (Opatrzność) do końca daje Túrinowi szansę na dobry wybór. Turambar nie jest pozostawiony samemu sobie Nie Nie . Od początku na jego drodze Opatrzność stawiała raz po raz przyjaciół: Elfów, Majarów i Ludzi, którzy mogli mu pomóc dokonać mądrych wyborów, zawrócić z drogi, która prowadziła do upadku. Gdybyż tylko Túrin chciał ich posłuchać... Smutek
Ostatni raz odrzuca możliwość dostąpienia miłosierdzia i "łaski", przychodząc do społeczności Haladinów, deprecjonując ich przywódcę Brandira, nie słuchając jego rad i w końcu zabijając go, kiedy przynosi mu złe wieści.
Najbardziej tragiczne w moim odczuciu jest to, że Túrin ma w sobie potencjał, owo miłosierdzie, które tak często we wczesnej młodości kierowało jego czynami (Labadal), a i zdarzyło mu się ujawniać kiedy stał się dojrzalszy (np. uratowanie Belega). Ma potencjał ale nie rozwija go, rozpoznaje i potrafi przyjąć dobro, ale odrzuca je jako słabość... Za mało ma w sobie pokory więc nie może dostąpić łaski... Nie Nie Niebieski ze smutku
Dopiero kilka tysięcy lat później pojawi się bohater, który dostępuje najwyższego miłosierdzia – Frodo. Czym się różni Frodo od Túrina? Na poziomie heroicznym przede wszystkim pokorą i dystansem do siebie.

Tolkien pisze o nim w listach:
„Zakończenie Władcy Pierścieni” to triumf opatrzności albo losu, ale to także triumf miłosierdzia, w którym wolna wola, wspierana przez łaskę, zyskuje pełne usprawiedliwienie.”

Wydaje mi się, że to jedno z ważniejszych przesłań opowieści o Túrinie. Czasem trzeba się czegoś wyrzec, by móc to zachować. Czasem trzeba się wyrzec swojej dumy, sławy, poczucia siły...by móc ją zachować....

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Aragorn7
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Lut 2012
Wpisy: 585



Wysłany: 06-02-2016 11:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
...

Historia Ardy została już wyśpiewana do ostatniego akordu- Dagor Dagorath, tym niemniej istnieją wciąż możliwości zmiany losu. Nie tylko związane z dziedzictwem, darem Eru dla Ludzi (czyli niezależnością od Pieśni), ale istnieje wyłom, o którym wspomina Ulmo mówiąc do Tuora:

J.R.R Tolkien, Niedokończone Opowieści napisał(a):
"Zważ jednak, ze w Zbroi Losu (jak go zwą Dzieci Ziemi) zawsze znajdzie się jakaś szczelina, a w ścianach przeznaczenia - wyłom i będzie tak aż do czasu pełnego stworzenia, które wy zwiecie Końcem. I póki żyję, nie umilknie cichy głos, nie zgaśnie promyk światła - nawet w miejscach, gdzie winna panować ciemność."

Dla mnie zatem jest jasne, że "klątwa" jeśli ją rozumieć jako moc słowa, wpływająca czy wręcz zmieniającą wolną wolę i przeznaczenie to wishful thinking Morgotha. Nie może on wpłynąć na zmianę unati, czyli praw rządzących Ardą, nie może także odebrać Ludziom ich dziedzictwa, które dostali od Eru, czyli mocy kształtowania swego losu poza Wielką Muzyką Nie Nie czy też ucieczki przed Czarnym Władcą poza kręgi świata. Jednakże jest jednym z Ainurów, który współtworzył Pieśń, Wizję i Stworzenie, toteż ma niezwykła wiedzę na temat Śródziemia, widzi i słyszy więcej niż człowiek może sobie wyobrazić, ma również potężne zaplecze złych sił, dlatego też jest władny opasać Turina siecią zła, wprowadzić w jego życie zamęt, zmusić go do nieustannej walki.

Tym niemniej to ostatecznie Túrin podejmuje decyzje, i odpowiedzialność za nie spada na niego. Tragiczność losów Túrina polega na tym, że dopóki jest wystawiony na działanie Morgotha, jest tylko pionkiem w jego grze. Ma za mało mocy, mądrości i wiedzy, by sam rozgrywać karty.

Túrin w moim odczuciu jest bohaterem tragicznym przede wszystkim dlatego, że jest ofiarą własnych złych wyborów.


Wolna wola i możliwość kształtowania swojej przyszłości swojego losu, przynajmniej w pewnych granicach to dar, więc własne wybory te dobre i te złe kształtują ten nasz los i los Turina.
Ciekawe co by było i jak zmienił by się jego los, gdyby ten jeden jedyny raz gdy zetknął się z kuzynem Torem było im dane porozmawiać, poznać siebie , opowiedzieć swoje losy.
Patrz spotkanie - http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?p=138376#138376

Jak dalej kształtowałyby się przyszłe ścieżki, jakich innych czynów by dokonali i jaka to by była inna historia wpisana w dzieje Ardy.
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 06-02-2016 16:32    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie wiem czy spotkanie z Tuorem cokolwiek by zmieniło, tym bardziej, że Turin nie był do końca sobą. Mógł jednak nie uciekać przez sprawiedliwością Thingola, mógł wrócić z Belegiem do Doriath. Morwen wczesniej mogła udać się Doriath, nim jeszcze Turin opuścił tę krainę.
Turin mógł posłuchać Gelmira i Arminasa. Morwen i Nienor mogły nie jechać do Nargothrondu.
W każdej z tych sytuacji inny wybór sprawiłby, ze historia inaczej by się potoczyła.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Dzieci Hurina i Niedokończone Opowieści Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5

Temat: Czy dzieci Hurina prześladowało Fatum? (Strona 5 z 5)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.