Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Dotychczas żyłem tylko myślą o dojściu do Rivendell i mam nadzieję, że nie będę musiał wędrować dalej. Bardzo mi przyjemnie tak odpoczywać beztrosko. Przez cały miesiąc tułałem się i używałem przygód, uważam, że to dość, przynajmniej jak na moje upodobania." Frodo, Władca Pierścieni


Temat: Dzieci Hurina. Nasze wrażenia (Strona 4 z 10)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Beren i Lúthien, Dzieci Hurina oraz Niedokończone Opowieści Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Seregon
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 31 Paź 2006
Wpisy: 502
Skąd: Winterfell


Wysłany: 13-05-2007 20:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Moje wrażenia są w stu procentach pozytywne. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech robienie pieknych oczek Króliczek Powieść napisana jest z rozmachem, Gandalf na Cienistogrzywym chwyta za serce. Love Rozbudowano chyba wątek Andróga, Legsie który mnie szczególnie zaciekawił. Historia niby znana, a jednak przykłuwa uwagę, fascynuje Zakręcony i smuci. Smutek Podoba mi się skrócone zakończenie. Książka jest pięknie wydana. Ilustracje przykłuwają wzrok, cieszy mnie także to, że wszystkie znaki specjalne są na swoich miejscach (w posiadanym przeze mnie Silmarillionie tak nie jest). Mam nadzieję, że podobnie jak "Dzieci Hurina" zostaną zredagowane Opowieść o Tinuvel i Upadek Gondolinu.
_________________
"Gilbercie kochany, nie dopuśćmy do tego, byśmy się zawsze wszystkiego bali. Wyjdźmy życiu naprzeciw w podskokach, choćby nawet miało nam przynieść mnóstwo kłopotów, tyfus i bliźnięta!"
Ania Shirley, L. M. Montgomery Ania z Szumiących Topoli
Powrót do góry
 
 
Kristof
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 18 Lip 2004
Wpisy: 279
Skąd: Kraków
Nieobecny(a): Zaglądam tylko w tematach TFowych

Wysłany: 15-05-2007 20:45    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No, w moje łapki właśnie wpadły "Dzieci Hurina". Bardzo zadowolony jestem z tego faktu, ale kiedy ja to przeczytam, to nie wiem... Choć z tego co zdążyłem zauważyć nie jest zbyt długie, może zabiorę się w wolnej chwili...
Pozdrawiam!

_________________
Dzisiaj w Mordorze, dzisiaj w Mordorze
Wesoła nowina
Bo Sauron wszystkich, bo Sauron wszystkich
Na zachód wysyła!
Powrót do góry
 
 
Wroobel
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 31 Sty 2005
Wpisy: 59
Skąd: Kraków


Wysłany: 18-05-2007 10:49    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ok, słów kilka ode mnie. Przeczytałem Dzieci Hurina w jeden wieczór i mam kilka uwag.

Jeśli nie macie nic przeciwko, część lingwistyczną pominę. Moim jedynym zastrzeżeniem w tej materii jest archaizacja, która, moim zdaniem, nie spełnia postawionych przed nią zadań. Oczywiście, że jest to przede wszystkim zabieg estetyczny i Agnieszka Sylwanowicz używa tego zabiegu z umiarem - ale w kilku sytuacjach język sienkiewiczowskiej Trylogii po prostu nie przystaje (nie mam przy sobie książki, nie podam zatem przykładu; wiem, że na początku książku mnie to raziło). Jednak później nie czuje się już zadnego problemu z tą płaszczyzną... chociaż, może, niektóre zdania w dialogach są budowane w sposób zbyt heroiczny, przez co, w pewien sposób, trudny do zrozumienia. Akurat ta cecha jest też widoczna w Silmarillionie, więc na pewno nie poczytam tego za minus Dzieci Hurina. Bardzo mi się też podoba fakt, że Evermind nie zmieniała zdań użytych w oryginalnej wersji Quenta Silmarillion, a jedynie dostosowała je do swojego tłumaczenia.

Pierwszą rzeczą, jaka nasuwa się po przeczytaniu prologu jest smutna refleksja: ta książka nigdy by nie powstała, gdyby nie tolkienowska mania po filmie Jacksona. Przedmowa jest kierowana do czytelnika w większości pojacksonowskiego, gdyż odwołania są jasne dla ludzi znających fabułę jedynie Władcy Pierścieni. Jasne, padają nazwy Hobbit i Silmarillion, ale te służą jednynie do skojarzenia większej całości, jaką jest twórczość Tolkiena. Cytaty użyte są jedynie z Władcy Pierścieni...
... chociaż jestem w stanie przyjąć do wiadomości fakt, że się czepiam Uśmiech

Co do treści - niby znana, ale... nieznana. Dla mnie najważniejsze w tej książce jest coś, na co niewiele osób zwróciło uwagę. Opowieść o dzieciach Turina pojawia się w Silmarillionie - ale na zupełnie innych zasadach. Silmarillion nie jest mitologią antropocentryczną, punkt widzenia i zainteresowania Tolkiena skupia się nie na ludziach, ale na elfach. Człowiek pojawia się tu nieuchronnie: w końcu autorem cyklu jest człowiek i jeśli będzie miał czytelników to będą to ludzie, przez co muszą pojawić się w tych opowieściach jako tacy, a nie jako przekształcone, antropoidalne istoty jak elfowie, krasnoludowie czy hobbici. Pozostają jednak na marginesie – są późnymi przybyszami i, mimo, że ich rola staje się coraz ważniejsza, nie są uczestnikami głównych wydarzeń. Zatem opowieść o Turinie, w takiej formie, jaką dostaliśmy wcześniej, była wątkiem pobocznym, i chociaż istotnym, to na pewno zepchniętym na dalszy plan. Dopiero punkt widzenia przedstawiony w Dzieciach Hurina pokazuje nam pewien zarys światopoglądu ludzi z Pierwszej Ery. Pojawiają się postacie, które nie są "najlepsze, najwyższe, prawie jak najznamienitsi z Eldarów, a jeden jest lepszy od drugiego" - tylko są zwykłymi uczestnikami wielkich wydarzeń - Skakun, Aerina, bandyci z kompani Turina. W końcu uwierzyłem, że w Pierwszej Erze toczyło się życie poza zamkami Noldorów i Obręczą Meliany. Jednym z lepszych epizodów książki jest fragmentaryczny opis Nirnaeth Arnoediad, nadzieje z nią związane i reakcje na ich pogrzebanie - pokazuje on ludzkie reakcje na bitwę; ludzkie - a więc: nasze. Nie szukamy powiązań z idealnymi Noldorami, ale z chromym Brandirem i przestraszonym Dorlasem. Możemy zazdrościć, możemy współczuć, ale przynajmniej możemy "wejść w ich skórę", czego nie mogłem zbytnio uświadczyć w Silmarillionie.

Za Turinem nigdy nie przepadałem, za jego rodem - poza Hurinem - również. Fatum? Być może, ale przede wszystkim duma i upór. Skojarzenia z mitem o Edypie są jak najbardziej zasadne nie tylko z powodu kazirodczego związku. Czy gdyby Edyp nie został okaleczony i skazany na śmierć jako noworodek, rzeczywiście zabiłby ojca i poślubił matkę? Czy gdyby Turin nie odszedł z Doriathu po zabójstwie Saerosa, gdyby Morwena posłuchała głosu serca i odeszła poza Obręcz Meliany - czy wszystkie tragedie - od zabójstwa Belega, przez upadek Nargothrondu do śmierci Brandira - rzeczywiście miałyby miejsce? Być może nie, ale kto wtedy by zabił Glaurunga? Zawsze chce się poznać alternatywną wersję historii, zwłaszcza tej tragicznie poprowadzonej.

Swego czasu zastanawiałem się: skoro Morgoth tak "załatwił" ród Hurina, to czemu nie zrobił tego z resztą ludzi? Dlaczego Mim nie przeklął Belega, skoro tak potężne są krasnoludzkie klątwy? Ponieważ jednak pytania nie wnoszą wiele do tematu, pozostawmy je retorycznymi. Czy ktoś lubi Turina czy nie - musi Dzieci Hurina znać. Grzeczność zobowiązuje. I obowiązek wobec rodziny Z przymrużeniem oka .
Powrót do góry
 
 
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


Dołączył(a): 25 Maj 2003
Wpisy: 841
Skąd: z Czwartej Ery


Wysłany: 20-05-2007 14:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jestem jeszcze w trakcie czytania - od wczoraj, dzięki sojuszowi z Gondorem (Hannon le, Tici chwała wam, chylę czoła, dzięki) należę do szczęśliwych posiadaczy książki.

Nie będę się wypowiadać od strony "fachowej", bowiem żaden ze mnie specjalista ani tolkienolog. Również lingwistyczne zawiłości zostawiam autorytetom. Wypowiem się jako szary miłośnik Legendarium, mający odrobinę zacięcia do przemyśleń i interpretacji.

Zacznę od tego, co zachwyciło mnie "od pierwszego spojrzenia" na książkę. Szata graficzna. Zachwyciła mnie okładka i ilustracja na niej. Oszczędność kolorów, wręcz ascetyczna sceneria, pełna smutku znakomicie zapowiadają klimat całej opowieści.

Jeśli idzie o ilustracje wewnątrz książki to oglądam je wielokrotnie i za każdym razem odnajduję w nich jakiś nowy szczegół. I nie wiem, czy bardziej zachwycające są dla mnie akwarele, czy ołówkowe szkice otwierające każdy rozdział. Z akwareli największe wrażenie zrobiły na mnie uwięziony Hurin, atak Glaurunga, kuźnie Nargothrondu oraz scena śmierci Turina. Z czarnobiałych szkiców - chyba wszystkie Uśmiech W tych ilustracjach jest zawarte właśnie to, co jest trudne do określenia, ale co sprawiło, że tak uległam urokowi Śródziemia. Wybór ilustracji jest moim zdaniem niezwykle trafny i razem z tekstem stanowią nierozerwalną całość. Podkreślam jednak, że jest to mój subiektywny odbiór Uśmiech

Teraz słów kilka o tekście. Przede wszystkim - jest to wielka uczta czytelnicza dla kogoś, kto historię Turina czytał dotychczas skacząc pomiędzy Silmarillionem a Niedokończonymi Opowieściami. Doskonale czyta się zebraną w jedną całość i wzbogaconą o dodatkowe dialogi i opisy, które słowami malują przed wyobraźnią krajobrazy oraz przekazują rozterki, emocje, tragedie. Z tej strony patrząc, opowieść tą odbiera się jako nową, uzupełnioną odsłonę znanej już historii.

Można by narzekać, że brakuje zakończenia losów Hurina - faktycznie odczuwa się z tego powodu wielki niedosyt. Ale ja odczuwam niedosyt ogólny - ponieważ odnoszę wrażenie (przykre niestety), że Christopher trochę pożałował miłośnikom twórczości swojego Ojca. I wydał tekst, który tym bardziej wzmaga głód poznawczy i zostawia wiele pytań. Na to jednak wpływu nie mamy, dlatego nie będę koncentrować się więcej na brakach i przejdę do tego, co mniej najbardziej poruszyło, szczególnie, że "Dzieci Hurina" czytam znając mniej więcej wydarzenia poprzedzające jak i te, które miały miejsce po omawianej opowieści.

Opowieść na swój sposób wstrząsnęła mną. Najpierw słowa Morgotha do Hurina:

Cytat:
Cień mego zamysłu wisi nad Ardą i wszystko, co się na niej znajduje, powoli i nieuchronnie nagina się do mej woli. I nad wszystkimi, których miłujesz, myśl moja ciążyć będzie jak chmura zagłady, aż przywiedzie ich ku ciemności i rozpaczy. Dokądkolwiek pójdą, przyniosą zło. Kiedykolwiek się odezwą, ich słowa okażą się złą radą. Cokolwiek uczynią, obróci się to przeciw nim.


Odebrałam te słowa w kontekście znajomości późniejszych wydarzeń i po głębszym zastanowieniu się uznałam, że mają w sobie wiele, zbyt wiele prawdy, która dotyczy nie tylko potomków rodu Hurina, ale ogólnie ludzi. I niestety, z takim nastawieniem czytam nadal tekst, coraz bardziej uświadamiając sobie, że dzieje Śmiertelników w Legendarium to pasmo niekończących się tragedii, przeplatanych krótkimi tylko okresami niezmąconej ciemnością radości Ratujcie bo go pobiję Czy tak musiało być? Czy, pomimo, że Morgothowi nie udało się osobiście ujarzmić ludzi, w kontekście przyszłych wydarzeń mógł mieć rację?

Nie chcę za bardzo rozwijać tego wątku, bo planuję go szerzej poruszyć przy zupełnie innej okazji, ale tytułem podsumowania dodam jeszcze, że opowieści o Dzieciach Hurina nie odbieram jako chwalebną historię wielkich czynów oraz dobrych bohaterów, którzy są powszechnie podziwiani, bo zwyciężają. Odbieram ją jako niezwykle ludzką, smutną i tragiczną historię, która pokazuje, że dobre intencje, współczucie i serce okazane innym mogą obrócić się w zło i że nie ma na to wpływu ten, kto te uczucia okazuje. I chociaż po części zdaje sobie sprawę z faktu, że każdy jego wybór obróci się przeciwko niemu, znajduje w sobie siłę, aby rzucić wyzwanie i walczyć, zadając dotkliwe ciosy temu, kto zniewolił jego los.

_________________
"A warrior does not give up what he loves,
he finds the love in what he does".
Dan Millman
Powrót do góry
 
 
Master
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 21 Cze 2007
Wpisy: 38
Skąd: Opolszczyzna


Wysłany: 26-06-2007 21:53    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Również skończyłem czytać "Dzieci Hurina" i muszę powiedzieć, że książka bardzo mi spodobała. Pierwsze co mnie uderzyło po jej przeczytaniu (a może jeszcze w trakcie) to ogrom tragizmu, bólu i smutku zawarty w powieści. Nie mogłem przeboleć losu Turina, którego co krok spotykało nieszczęście (przypadkowe zabicie Belega, który uratował go z rąk orków) lub krzywda z rąk innych (zdrada Mîma, i szykany, które doprowadziły do ucieczki Turina z Doriath).Chyba najsmutniejszą rzeczą była końcówka powieści, gdy Niënor dowiedziała się, że jej mąż okazał się jej bratem. Ogromny tragizm.

Jedyną z rzeczy, która mnie uderzyła były przeskoki w fabule i pewne niedopowiedzenie. Nie wspomnę już o samej końcówce książki, gdy ni z gruszki, ni z pietruszki przy grobie Turina pojawiają się Hurin i Morwena hmmmm...
Powrót do góry
 
 
Earnil
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 28 Mar 2006
Wpisy: 83
Skąd: Brzeszcze
Nieobecny(a): w górach, będę jak wróce :D

Wysłany: 03-07-2007 17:25    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Kurcze, właśnie sobie czytam, patrze i oczom nie wierze Zdziwienie czy wy też na 33 stronie macie ilustrację przedstawiającą Gondolin "go góry nogami"?? Super śmiech wszystko mi się pomieszało Jak ktoś już o tym pisał wcześniej to prosze skasować mojego posta, ale wiecie.... nie chciałem czytać dokładnie tego tematu z obawy przed spoilerami szpiegować, chować się Jestem rozwalony
_________________
W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz. Wstań, unieś głowe Wsłuchaj się w słowa Pieśni o małym rycerzuuuuuuuuuuuuuu.... Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Goku
Ka-Me-Ha-Me-Ha!


Dołączył(a): 02 Lis 2001
Wpisy: 1231
Skąd: Kame House


Wysłany: 03-07-2007 22:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Albo tylko ja mam książkę Język albo nikt nie zrozumiał co Ty do nas rozmawiasz Z przymrużeniem oka Pserwa
Sprawdziłem i u mnie jest ok, także masz albo książkę buga albo wersję limited Z przymrużeniem oka
Zapodaj zdjęciocha Jestem za wypasiocha jak możeszpięściocha Pserwa

_________________
play dirty, play dead - just be yourself
Powrót do góry
 
 
Earnil
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 28 Mar 2006
Wpisy: 83
Skąd: Brzeszcze
Nieobecny(a): w górach, będę jak wróce :D

Wysłany: 04-07-2007 11:07    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Kurcze może ja mam jakiś prototyp tej książki Elfik Jestem rozwalony W załączniku daje zdjęcie, jakość kijowa ale robione palantirem komórkowym Z przymrużeniem oka
_________________
W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz. Wstań, unieś głowe Wsłuchaj się w słowa Pieśni o małym rycerzuuuuuuuuuuuuuu.... Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Beren i Lúthien, Dzieci Hurina oraz Niedokończone Opowieści Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna

Temat: Dzieci Hurina. Nasze wrażenia (Strona 4 z 10)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.