Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Gdy świat się rozszczepił, stare drogi i ścieżki pamięci Zachodu pozostały i biegną jak potężny, niewidzialny most przez strefę powietrzną oddechów i lotu (także zakrzywioną odkąd świat się zakrzywił) a dalej przez strefę Ilmen, gdzie żadna istota cielesna nie może bez pomocy przetrwać, aż do Samotnej Wyspy, Tol Eressea, a może poza nią, do Valinoru gdzie w dalszym ciągu Valarowie przebywają i obserwują jak rozwija się historia świata." , Silmarillion


Temat: Tolkien i gorączka okopowa (Strona 2 z 2)

Idź do strony Poprzednia  1, 2
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mONA
Mieszkanka Shire


Dołączył(a): 17 Cze 2002
Wpisy: 745
Skąd: Shire
Nieobecny(a): jestem. gdzieś. gdziekolwiek. w Shire :-)

Wysłany: 01-02-2007 21:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

TallisKeeton napisał(a) (zobacz wpis):
Riand napisał(a) (zobacz wpis):

Ciekawe, iż w prozie Tolkiena nie zauważyłem u nikogo przejawu tchórzostwa. Dziwne...

To chyba nieuważnie czytałeś Władcę Uśmiech A wojownicy, których aragorn odsyła na Cair Andros w drodze do Moranonu? A hobbici, którzy mówią boimy się okropnie ale pójdziemy z tobą?
Strach jest nieustannie obecny w czasie wojen w Śródziemiu, nie wiem, jak z elfami, ale ludzie i hobbici często się boją.

Wojownicy i owszem - stchórzyli, ale Aragorn daje im szansę rehabilitacji i zrobienia czegoś dobrego.
Ale nie widzę tchórzostwa w zachowaniu hobbitów. Co innego bać się - to normalny odruch a co innego pozwolić, aby strach zawładnął w takim stopniu życiem, żeby strach zamienił się w tchórzostwo. To zupełnie inne pojęcia...
Gdyby hobbici tchórzyli powiedzieliby "boimy się tak bardzo, że zostaniemy tu, w Rivendell, i poczekamy na twój powrót Frodo, lub na to, co ma się stać. My się stąd nie ruszymy."

_________________
"Niebezpiecznie jest wychodzić za własny próg [...] Trafisz na gościniec i jeżeli nie powstrzymasz swoich nóg, ani się postrzeżesz, kiedy cię poniosą."

Moje Śródziemie
Powrót do góry
 
 
Arfael
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 12 Maj 2006
Wpisy: 109
Skąd: Kwidzyn


Wysłany: 02-02-2007 18:34    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ze już wogle nie wspomnę o panice którąwzbudzały Nazgule... Zdziwienie
A jeszcze nawiązując do strachu przed wyjściem z okopu... Co najwyżej skosiłaby mnie jakaś seryjka z CKM, ale prawdziwie przegrane mieli ci, którzy byli łapani przez przeciwnika i przesłuchiwani...brrrrrrrr. Np. mój dziadek siedział w PRL-owskim więzieniu za działalność w AK i kiedy opowiadał mi jakie przeżywał tam okropności to aż nie mogłem słuchać... Jestem przeciw.

_________________
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Powrót do góry
 
 
Avalonne
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 28 Wrz 2004
Wpisy: 153
Skąd: Port Eldarów na wschodnim wybrzeżu Tol Eressea
Nieobecny(a): Niech łaska Valarów cię prowadzi!

Wysłany: 14-03-2007 23:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Pozwólcie, że wrócę do tematu Adiemusa... Elfik
"shell shock", paniczny strach, pewien rodzaj urazu psychicznego, jak myślę. Uśmiech Wydaje mi się, że na tę chorobę byli narażeni wszyscy żołnierze, którzy nie potrafili poradzić sobie z własnym strachem.... Rzeczywiście, nie znamy realiów pierwszej wojny... Ale znamy realia drugiej wojny - w Polsce. Nie chę tutaj porównywać, bo byłoby to bez sensu, ale na myśl nasuwa mi się Baczyński i jego obsesja śmierci. W wierszach z ostatniego zwłaszcza roku życia nie opuszcza go wizja śmierci. Jego, młodego małżonka, jeszcze chłopca, przed którym, wydawałoby się, całe życie stoi otworem. A tymczasem Krzysztof wszędzie widzi śmierć. Nienawidzi zabjać, przeraża go myśl konfrontacji z wrogiem: kto pierwszy zdecyduje się strzelić... I wielki smutek, rezygnacja, strach przed wojną i strach przed opinią żołnierzy, przed tchórzostwem, utratą honoru... i śmierć. Smutek
Kiedy w tych kategoriach spoglądam na Tolkiena w okresie walk nad Sommą, zastanawiam się, jakim cudem on uniknął tegoż "shell shock". hmmmm... Przecież wrażliwy człowiek, z duszą artysty, jest właściwie bardziej niż inni podatny na takie przeżycia. Myślę, że to właśnie dzięki gorączce okopowej Tolkiena ominęła ta psychiczna dewiacja. Być może choroba pojawiła się we właściwym czasie - zanim jeszcze Tolkien do końca nie stracił wiary w wartość cżłowieczeństwa. hmmmm... To brzmi okropnie, ale pomyślcie sami - Tolkien przeżył śmierć swoich przyjaciół, przeżył straszne chwile na froncie, a potem trzy (chyba, jak się mylę, to poprawcie Elfik ) razy przebywał w szpitalu z powodu choroby. To być może był czas wypoczynku psychicznego, oderwania się od snów o zabijaniu. Tak naprawdę, nie był długo na froncie... A po ostatnim nawrocie choroby, nie wrócił już do walki. Pojechał do Oksfordu. Uśmiech
Chciałabym też zwrócić uwagę na to, że straszne przeżycia wojenne pozostawiają trwały ślad na psychice. Wydarzeń tych po prostu nie można zapomnieć. Smutek Tolkien wspominał o swoim ogromym strachu, który sam nazywał "zwierzęcym przerażeniem"... O tym, jak serce zamierało w piersi podczas kanonady i jak wydawało się, że niebo wali się na głowę. I to tym, jak mała polna mysz zdecydowała się przebiec po palcu człowieka, by schronić się przed wybuchami i drżeniem ziemi. Zwierzęce przerażenie. Zdziwienie Wydaje mi się, że sam fakt, że Tolkien wspominał tamten czas w swoim życiu i że określił go takim ekspresyjnym wyrażeniem, świadczy już o pewnym urazie psychicznym - oczywiście nie wielkim i nie porównywalnym z "shell shock". Ale to chyba dowód na to, że gdyby Ronald musiał dłużej przebywac na froncie w samym centrum walk, wybuchów, wystrzałów, gdyby dłużej musiał zabijać, to niestety istnieje duże prawdopodobieństwo, że zapadłby jednak na "shell shock". Był zbyt wrażliwy, by pozostac obojętnym. Uśmiech Saurona ;D

_________________
... nie, nikt nie woła. To tylko smętny
świst strzał, cięciwy łkanie... Już śpij Boromirze.
Echo powtarza rogu muzykę... Pęknięty
cierpi wraz z Tobą, lecz jego granie
Płynące ponad czasem i światów granicą
Powtórzą fale o brzeg bijące... płakaniem...
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 15-03-2007 01:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie znamy realiów I wojny, bo jakoś tak się stało, że to temat u nas niepopularny. O zachodnim froncie powstało sporo pozycji, i historycznych, i popularnonaukowych i -wreszcie- powieści (Remarque dla naprzykładu mi się od razu nasuwa Język ). A na wschodzie? Jeden Haszek ze swoim genialnym Szwejkiem. I cisza. A przecież wojna przetaczała się przez nasze tereny, wystarczy wspomnieć ciężkie walki o Przemyśl.
Tamten okres został zdominowany przez Pierwszą Kadrową i nieco później Cud nad Wisłą. I po ptokach Jestem przeciw

_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2

Temat: Tolkien i gorączka okopowa (Strona 2 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.