Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"-Pozdrowiony bądź, Gurthangu, śmierci żelazna! Ty jeden mi pozostałeś! Ale czy znasz innego pana, niż ten, który tobą włada? Komu jesteś posłuszny, prócz dłoni, która cię ściska? Nie wzdragasz się przed żadną krwią! Czy zabierzesz Túrina Turambara? Czy szybką śmierć mi zadasz?" Turin Turambar, Silmarillion


Temat: Czy Tolkien stworzyby swoje dzieła bez katolickiej wiary (Strona 2 z 3)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Annael
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 14 Paź 2004
Wpisy: 426
Skąd: Szare Przystanie


Wysłany: 17-01-2007 20:57    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Moje oczytanie jest zbyt małe aby zabierać głos w tak poważnych dyskusjach. Ostatnio czytam i wypisuję sobie fragmenty listów Profesora. Pozwolę sobie przytoczyć jeden z nich niemal w całości, jest tak ciekawy, że ufam iż zostanie mi wybaczony tak długi cytat Co złego to nie ja ;D
Cytat:
L.328
Do Carole Batten-Phelps [brudnopis]
…Jestem bardzo wdzięczny za Pani uwagi na temat krytyków i cieszę się, że taką przyjemność sprawił Pani „Władca Pierścieni” Obsypuje mnie pani tak wielkimi pochwałami,, że skwitowanie ich jedynie samym „dziękuję” mogłoby się wydać dowodem błogiego zarozumialstwa, choć w rzeczywistości zmuszają mnie one do zastanowienia się, jak udało mi się na to zasłużyć. Oczywiście książkę napisałem, by sprawić przyjemność samemu sobie ( na rozmaitych poziomach) , oraz jako eksperyment w sztuce snucia długiej opowieści i wzbudzania „wtórnej wiary”. Pisałem ją powoli i z wielką troską o szczegóły; w końcu pojawiła się jako obraz bez ram: krótki epizod Historii i niewielka część naszego Śródziemia oświetlone światłem reflektora i otoczone przebłyskami nieograniczonych perspektyw w czasie i przestrzeni. Doskonale, to może do pewnego stopnia wyjaśnić, dlaczego całość sprawia wrażenie historii; dlaczego została przyjęta do druku i dlaczego czyta ją mnóstwo bardzo różniących się ludzi. Nie wyjaśnia to jednak w pełni tego, co naprawdę się stało. Patrząc wstecz na całkowicie nieoczekiwane wydarzenia, które miały miejsce po wydaniu książki – zaczęło się to natychmiast po ukazaniu się t. I – odnoszę wrażenie, jakby coraz bardziej ciemniejące nad naszym obecnym światem niebo zostało nagle przebite, chmury rozwiały się i na ziemię znów spłynął niemal zapomniany blask słońca. Jakby znów dał się słyszeć odgłos rogów Nadziei, jak usłyszał je nagle Pipin w najczarniejszej godzinie dziejów Zachodu, Ale jak? I dlaczego?.
Sadzę, że mogę się teraz domyślać, co powiedziałby Gandalf. Kilka lat temu odwiedził mnie w Oksfordzie człowiek, którego nazwiska zapomniałem ( choć przypuszczam, że był dość znany ). Uderzyło go to, jak wiele starych obrazów stanowiło ilustrację do „Władcy Pierścieni” na długo przedtem, nim powstała ta książka. Przyniósł ze sobą kilka reprodukcji. Myślę, że początkowo chciał się po prostu dowiedzieć, czy moja wyobraźnia żywi się obrazami, jak miało to miejsce w wypadku pewnych rodzajów literatury i języków. Kiedy stało się jasne, że nigdy przedtem nie widziałem tych obrazów – chyba że kłamałem – i niezbyt znam się na sztuce malarskiej, mój gość umilkł. Zdałem sobie sprawę, że uporczywie się we mnie wpatruje. Nagle powiedział: „ Oczywiście chyba Pan nie sądzi, że napisał Pan tę całą książkę samodzielnie?”
Czysty Gandalf! Zbyt dobrze znałem G., by niebacznie się odsłonić lub zapytać, co ma na myśli. Powiedziałem chyba: „Nie, teraz już wcale tak nie myślę”. Od tego czasu nigdy już tak nie myślałem. Niepokojący wniosek do wysnucia przez starego filologa w związku z jego osobistym hobby. Nie powinien on natomiast napawać dumą kogokolwiek, kto bierze pod uwagę niedoskonałości „ wybranych narzędzi”, a wręcz ich czasem pożałowania godną niezdatność do wykonania zadania..
Mówi Pani o „ rozsądku i świętości we W.P., które „same w sobie stanowią potęgę”. Byłem głęboko wzruszony. Nigdy jeszcze nie powiedziano mi czegoś takiego. Przez dziwny przypadek, kiedy zaczynałem pisać do Pani, otrzymałem list od pewnego mężczyzny, który określił się jako „niedowiarek, a w najlepszym razie człowiek o uczuciach religijnych kiełkujących późno i niejasno…ale Pan tworzy świat, gdzie wiara wydaje się być wszędzie bez widzialnego źródła, niczym światło niewidzialnej lampy”. Mogę tylko odpowiedzieć: Żaden człowiek nie może wydać pewnego sądu o własnym rozsądku. Jeśli w jego dziele zamieszkuje świętość lub też rozświetla je ona jako przenikające przezeń światło, to nie pochodzi ona od tego człowieka, lecz poprzez niego. I żadne z Was nie postrzegałoby jej w tych kategoriach, gdyby nie towarzyszyła również Wam. Inaczej nic byscie nie widzieli ani nie czuli lub ( gdyby był obecny jakiś inny duch) przepełniałaby Was pogarda, obrzydzenie, nienawiść. „To liście z elkowego kraju! Ale cuchną!” „Lembas – popiół i brudy, nikt tego nie przełknie”.
Oczywiście, że W.P. nie jest moją własnością. Został wydany i musi ruszyć w swoją wyznaczoną drogę przez świat, choć naturalnie bardzo się interesuję jego losami, tak jak rodzic losami dziecka. Jest mi pociechą wiedza, że Mo on dobrych przyjaciół. Którzy obronią go przed złością jego wrogów. ( Lecz nie wszyscy głupcy są w przeciwnym obozie)
Z najlepszymi życzeniami….

Wydaje mi się, że ten list mówi to wszystko co powinno być powiedziane w tym temacie. Pomimo, że jestem osobą wierzącą i wiara jest dla mnie czymś podstawowym wydaje mi się, że dopisywanie jakiejkolwiek „teologii” do historii Śródziemia pozbawia ją tej pierwotnej piękności i przejrzystości jaką posiada. Raczej należałoby bronić dzieło Profesora przed tego rodzaju „zabiegami”.
Moja odpowiedź na pierwsze pytanie w tym temacie jest taka: uważam, że samo założenie jest błędne, jest bowiem wielu autorów religijnych, którzy nie tworzą podobnych światów i którzy, zdaje się, nieco zaciemniają przejrzystość opowieści poprzez własne sądy i przekonania. Geniusz Profesora polega na tym, ze zdobył się na jakby „ zatracenie” swojej osobowości, że nie przekazuje siebie, swojej wiary, swoich poglądów, może bardzo cennych i wzniosłych, ale własnych – On przekazuje coś, może pierwotną czystą prawdę? A każdy w niej może odnaleźć coś własnego, współbrzmiącego z aktualną potrzebą jego wnętrza.
Powrót do góry
 
 
Chester Herugrim
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 20 Cze 2006
Wpisy: 11
Skąd: Tychy/Miedzybrodzie Bialskie


Wysłany: 21-01-2007 17:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Uparcie będę twierdził, że cała twórczość Tolkiena jest przesiąknięta jego wiarą. Aczkolwiek zgadzam się całkowicie, że nie sama wiara Tolkiena stworzyła Władcę Pierścieni. Jestem jednak przekonany, że to ta wiara nadaje tym dziełom tego "czegoś" co czyni je ponadczasowymi. Opinia te jednak nie jest równoznaczna z tezą jakoby autor WP chciał robić w swoim dziele jakieś aluzje religijne. Uważam raczej, że głęboka wiara Tolkiena wyszła w jego utworach niezamierzenie, bo po prostu musiała wyjść. Tolkien o ile mi wiadomo był człowiekiem, który żył wiarą, nie tylko w niedzielę i święta, ale żył nią całe swoje życie. Ta wiara przesiąknęła jego poglądy, życie prywatne, uczelniane jak również twórczość. I chwała mu za to. Oczywiście wszelkie próby interpretacji Galadrieli jako Maryi itp są grubo przesadzone. Nie uważam, aby autor pisząc swoje książki miał na myśli robienie jakichś aluzji i trzeba mieć cały czas świadomość, że każda z wykreowanych przez Tolkiena postaci żyje własnym życiem, ale jednak widać pewne archetypy, jak chociażby podjęcie powołania, stworzenie świata i inne.
_________________
Jest na świecie trochę Dobra i o to Dobro warto walczyćUśmiech
Powrót do góry
 
 
Lomendil
Strażnik Północy


Dołączył(a): 17 Cze 2006
Wpisy: 776

Nieobecny(a): in tenebris

Wysłany: 21-01-2007 19:21    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Chester Herugrim napisał(a) (zobacz wpis):
Oczywiście wszelkie próby interpretacji Galadrieli jako Maryi itp są grubo przesadzone. Nie uważam, aby autor pisząc swoje książki miał na myśli robienie jakichś aluzji i trzeba mieć cały czas świadomość, że każda z wykreowanych przez Tolkiena postaci żyje własnym życiem, ale jednak widać pewne archetypy, jak chociażby podjęcie powołania, stworzenie świata i inne.


Zdecydowanie. Ja myślę, że np. postać Galadrieli jest po prostu swego rodzaju wyrazem zachwytu Tolkiena dla Maryi Panny, jak sam pisał w jednym ze swoich listów, i jak go cytuje G. Sawyers w swoim wspomnieniu o Tolkienie - że na postaci Maryi opiera się całe jego poczucie piękna w prostocie i wspaniałości.

_________________
Friends help you move. Real friends help you move bodies.
Powrót do góry
 
 
Annael
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 14 Paź 2004
Wpisy: 426
Skąd: Szare Przystanie


Wysłany: 04-03-2007 11:50    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie zamierzam dyskutowaćz samym Lomendilem Nie Nie Eru uchowaj Uśmiech

Przeglądając ostatnio Listy natrafiłam na jeden z późniejszych

List do p. Ruth Austin napisał(a):

25 stycznia 1971
Szczególnie zainteresowały mnie Pani uwagi o Galadriel… Myślę, że jest prawdą, iż postać ta wiele zawdzięcza naukom chrześcijańskim: katolickim oraz wyobrażeniom na temat Maryi, lecz w rzeczywistości Galadriela była pokutnicą: w młodości przewodziła buntom przeciw Valarom ( anielskim opiekunom) Pod koniec Pierwszej Epoki dumnie odrzuciła możliwość przebaczenia czy pozwolenie na powrót. Darowano jej winy, ponieważ oparła się ostatecznej i przemożnej pokusie przywłaszczenia sobie Pierścienia


Tak więc jeśli ktoś chciałby dopasywać osoby świata np biblijnego do świata Śródziemia ( a spotkałam się z tym ) to Galadriela mogła być równie porównana do naszej pra-matki Ewy. Tak dla ścisłości Maryja jest jak i my dzieckiem Ewy Uśmiech
Mędrcy powiadają, że Ewa stworzona na końcu ( etapu stwarzania) jest beniaminkiem Boga - bo co ostatnie w porządku wykonania jest pierwsze w porządku miłowania Uśmiech Ewa zatem była najpiekniejsza ze stworzeń, przynajmniej przed Upadkiem Uśmiech
Ciekawam, czy opis wstąpienia do nieba Eliasza na wozie ognistym bardzo sprzeciwia sie śmierci Feanora hmmmm...
Dla mnie czasem obrazem Gandalfa (albo odwrotnie) bywa prprok Eliasz Uśmiech - a może on był jednym z Istarich wysłanych na wschód hmmmm...
Powrót do góry
 
 
Annael
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 14 Paź 2004
Wpisy: 426
Skąd: Szare Przystanie


Wysłany: 02-04-2007 14:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zdaję sobie sprawę, że ten temat został założony w celu ( prawdopodobnie ) prezentacji maturalnej…ale właśnie w tym obecnym czasie mam nieco przemyśleń, którymi chciałabym się podzielić z tymi, którzy jak ja łączą zachwyt Śródziemie z głęboką wiarą.
Mam bardzo dużo myśli, ale ponieważ wiązanie ich w słowa sprawia mi pewną trudność więc latają mi po głowie jak stado dzikich ptaków. Jeśli zapisze się je słowami stają się jak boje na morzu albo kamienie przydrożne - statyczne.
Opowiem wam jak pewna hiszpańska piękność z XVI wieku pokazała mi „prostą drogę”. Upadek człowieka sprawił, że jego natura przewróciła się na lewą stronę - jak może przewrócić się na lewą stronę np. rękawiczka - sama z siebie nie wróci do poprzedniego stanu. A w Śródziemiu powiedziano, że drogi proste stały się zakrzywione.
Od czasu gdy natura odwróciła się na opak, to co najdelikatniejsze, wewnętrzne, zostało narażone na zranienia… a to co miało być zewnętrzne np. wzajemne kontakty stały się utrudnione z powodu egoizmu czyli „ciążenia” do środka. Ranimy się więc i trudno nam się porozumieć. Dlatego też jedynie Jezus i Maryja mogli bardzo cierpieć i miłować, ja niestety zawsze znajdę w sobie chociaż odrobinę goryczy i żalu jeśli uda mi się obronić przed urazą.
Tak więc to Teresa z Avila pokazała mi prostą drogę (tu następuje cytat )
Św. Tersea od Jezusa - Twierdza wewnetrzna
Św. Tersea od Jezusa - Twierdza wewnetrzna napisał(a):
MIESZKANIE PIERWSZE

ROZDZIAŁ 1

Mówi w nim o piękności i godności duszy ludzkiej. Objaśnia to za pomocą porównania stanowiącego myśl przewodnią całej księgi i mówi, jak wiele na tym zależy, byśmy znali tę godność naszą i umieli cenić łaski, jakie otrzymujemy od Boga, i że bramą do tej twierdzy wewnętrznej jest modlitwa.

1. Gdym dzisiaj, niezdolna nic wymyśleć ani nie wiedząc od czego zacząć to pisanie,...nasunęło mi się na myśl to, co zaraz opowiem jako fundament niejaki i podstawa wszystkiego. Przedstawiła mi się dusza nasza jako twierdza cała z jednego diamentu albo na wskroś przejrzystego kryształu, podzielona na wiele rozmaitych komnat, podobnie jak i w niebie mieszkań jest wiele… Daremnie szukam i nic nie znajduję, do czego by można było porównać przedziwną piękność i ogromną pojemność duszy ludzkiej. I w rzeczy samej, jak umysł nasz, jakkolwiek by był bystry, nie zdoła pojąć Boga, tak również ledwo może pojąć wielkość duszy, którą Bóg, jak nam to własnym słowem swoim oznajmia, stworzył na swój obraz i podobną sobie…..
3. Zważmy teraz, że twierdza ta ma wiele różnych mieszkań, jedne na górze, drugie na dole, jedne po bokach, drugie we wnętrzu gmachu, a w samym pośrodku tych mieszkań jest jedno najważniejsze, w którym zachodzą najbardziej tajemne rzeczy pomiędzy Bogiem a duszą.
5. Wracając zatem do tej pięknej, rozkosznej twierdzy naszej, przypatrzmy się, jak i którędy do niej wejść możemy.


a cytat jest stąd:
http://www.karmel.pl/czytelnia/twierdza/twierdza1.html
Patrzcie nawet na rekolekcjach nie potrafię odsunąć od siebie śródziemnych porównań… Pserwa
W Śródziemiu ( mnie znanym ) opisane są trzy podziemne przejścia:
1. Mówią niektórzy, że pani Galadriela przeszła na drugą stronę Gór Mglistych przez Morię za dawnej świetności królestwa Krasnoludów. Droga ta była raczej zwiedzaniem tajemnych podziemnych piękności - to jest droga ludzi wewnętrznie przejrzystych, na miarę Jana PawłaII. Uśmiech
2. Drużyna przebywa tą samą drogę o wiele trudniej, wśród niebezpieczeństw i wielkich strat. To moja droga, droga człowieka trochę dobrego, trochę niedobrego. Nie obywa się tutaj bez konieczności straty, ofiary czy wyrzeczenia. Lecz przejście jest bezwzględnie potrzebne pomimo goryczy i łez.
3. Trzecie przejście przez tunel Szeloby. Są ludzie bardzo powikłani, ale i dla nich przejście jest możliwe. Jeśli hobbici tamtędy przeszli to i ludzie mogą przejść przez włane powikłania…

To były trzy drogi - proste - a teraz będzie o mocnym postanowieniu poprawy…
hmmmm... Dzielna jestem, ustaliłam co koniecznie trzeba zmienić, postanowiłam i…nagle stwierdzam z bolesnym zdumieniem, że znajduję się na miejscu Bilba…z Pierścieniem w kieszeni, który miał być położony na kominku…
Gandalfie gdzie jesteś???!!!. Bez ciebie ten „Pierścień” nie wypadnie mi z rąk…
Proooszę prooooooszę Gdyby ktoś z Was zobaczył gdzieś Gandalfa to dajcie mu znać, żem w opresji własnych niemocy… Nie Nie
Powrót do góry
 
 
Chester Herugrim
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 20 Cze 2006
Wpisy: 11
Skąd: Tychy/Miedzybrodzie Bialskie


Wysłany: 23-05-2007 16:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

temat nie został założony dla potrzeb maturalnych, bo maturę mam dwa lata za sobą, a temat miałem Drzewo - świadek, uczestnik życia postaci literackich. Ale dzięki za odpowiedź rozległa, i za nawiązanie do św. Teresy. Tutaj przynajmniej ludzie głupot (racze0 nie wypisująUśmiech)
_________________
Jest na świecie trochę Dobra i o to Dobro warto walczyćUśmiech
Powrót do góry
 
 
Hethridu
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 25 Maj 2007
Wpisy: 29
Skąd: z pod ciemnej gwiazdy ;)


Wysłany: 03-07-2007 20:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Moim zdaniem odpowiedz na pytanie zamieszczone w temacie brzmi nie
Jednakze doszukujác sie i motywów religijnych w dzielach Tolkiena mozna wpasc w wiele pulapek. Tak pólzartem odpowiem na powyzsze pytanie glosem zarliwego Katolika; Pokaz mi w Biblii kogos o imieniu Manwe czy Varda, lub gdziekolwiek w Sródziemiu jakikolwiek krzyz chrzescijanski. Oczywiscie rozmówca usmiechnie sie poblazliwie, dajác do zrozumienia, ze chodzi tu o wiele podobienstw, które niewátpliwie wystépujá. Lecz gorliwy Katolik nie bédzie sie nigdy poslugiwal samymi podobienstwami do tresci Biblii. Od prawdziwego Katolika oczekuje sie by zawsze mial odwage bezposrednio mówic o Bogu i otwarcie wyznawac wiaré w Niego. Poslugiwanie sie ,,podobienstwami'' wyniesionymi ze swiata sacrum to dla niego profanacja. Tolkien taka odwagé mial, choc nie wiem czy takie mial zdanie na temat chrzescijanskich motywów w twórczosci swieckiej. Tak wiec, ktos kto chce wyeksponowac motywy chrzescijanskie w Jego twórczosci, ku chwale religii chrzescijanskiej, nie wyrzádza Mu samemu przyslugi.
Oczywiscie tutaj nikt nie posuwa sie do tak dalekich wniosków, czy przypisywania jakichkolwiek motywacji religijnych Autorowi. Tutaj mozemy oczywiscie mówic o motywach chrzescijanskich. Ale w dalszym ciagu odczuwam pewien dyskomfort.
Bardziej odpowiada mi stwierdzenie, dziela napisane przez Niego, sa w duzym stopniu odbiciem jego osobowosci, swiata norm i wartosci. Fakt, iz ten jego swiat wybudowany zostal na fundamencie wiary chrzescijanskiej, w tym wypadku jest podrzédny, jakkolwiek niezmiernie wazny. Posunálbym sie do stwierdzenia; ,,Oddajcie Bogu co Boskie, Cesarzowi co Cesarskie, a Tolkienowi co Tolkiena''. Bo byl nie tylko Katolikiem, byl tez Anglikiem, Ojcem, weteranem I Wojny Swiatowej, wiele czynników ksztaltowalo Jego swiat.

_________________
,,Elwe w porywie miłości podbiegł do Meliany i ujął Ją za rękę i w tym samym okamgnieniu taki czar ich ogarnął, że stali na tym miejscu przez długie lata odmierzane obrotami gwiazd nad głowami dwojga zakochanych'' J.R.R.Tolkien ,,Silmarilion'
Powrót do góry
 
 
Dag O'Berth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 25 Lip 2007
Wpisy: 267
Skąd: Mordor Małopolski


Wysłany: 28-07-2007 12:16    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja przyjmuję tezę, żę chrześcijański duch przenika Jego twórczość. Ale, jeśli się go uparcie nie szuka jest niedostrzegalny i to jest piekne. Uważam, że uzależnianie wartości dzieła, a pośrednio miłości do niego od powiązań z konkretnie funkcjonującą organizacją religijną jest błędem.

Chciałem tylko poddać po rozwagą fakt, że zanim ruszyła fala "religijnych interpretacji" i zaangażowania teologów, ogromny odzew na ogólnoludzkie wartości estetyczne i etyczne dzieła ze strony środowisk dzieci kwiatów itp. w Ameryce może świadczć o tym kto "łapie" chrześcijańskiego ducha, dla kogo ważne jest piękno i prawda niezależnie od tego kto pisze. Kto zdał ten test, a kto szuka tylko dowodu na to, że ma rację.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Temat: Czy Tolkien stworzyby swoje dzieła bez katolickiej wiary (Strona 2 z 3)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.