Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Poprzez mrok można czasem dotrzeć do światła." Gelmir, Niedokończone Opowieści


Temat: Born of Hope (Strona 7 z 8)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aegnor
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 27 Paź 2009
Wpisy: 50



Wysłany: 31-12-2009 20:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Film ogląda się dość przyjemnie, widać, że twórcy dobrze bawili się przy jego kręceniu i na pewno będzie dla nich ciekawym doświadczeniem. Generalnie wrażenia mam pozytywne, choć bez zachwytów. Produkcję tę trapią niestety bardzo rozpowszechnione w tolkienowskim fandomie trzy chorobliwe syndromy.

1. "Syndrom Jacksona" czyli "Ctrl + C, Ctrl + V".

Obie amatorskie produkcje nawiązujące do trylogii Jacksona starają się bardzo wiernie kopiować jego styl - przede wszystkim wizualnie. Niestety małpują też niemal całkowicie srodki artystyczne - narrację spoza kadru, retrospekcje, usposobienie i wygląd postaci, sposób filmowania scenerii, nasycenie kolorów, sposób komponowania wydarzeń z muzyką, "oficjalne" kostiumy i rekwizyty. Brak tu własnych pomysłów, oryginalnej wizji świata i bohaterów, artystycznej kreatywności i odwagi. Sporo scen jest prostą recepcją tego co już widzieliśmy u Jacksona (śmierć Aradora to wypadkowa śmierci Elendila i walki z trollem w Morii, zgony Elgarain i Arathorna składają się na śmierć Boromira, lista płac itd.).

O ile w przypadku "Hunt for Gollum" ten naśladowczy zabieg można uznać z artystyczny środek wyrazu sam w sobie (próbę takiego "wpasowania" własnej historii w tę opowiedzianą w trylogii by widz miał wrażenie spójności, ciągłości i kompletności), to już przy "Born of Hope" brak jest okoliczności łagodzących. Poza w miarę ciekawym operowaniem nasyceniem barw w zależności zwiastującym nagłe zmiany i pomysłowym początkiem (woda), film nie ma w tym temacie nic oryginalnego do przekazania. Dobrze, że przynajmniej nie pojawia się Nazgul.

2. "Syndrom Arweny" czyli dzika feminizacja trylogii.

Na szczęście wśród fanów Tolkiena jest sporo kobiet. Na szczęście duża część z nich jest kreatywna w swym fanowskim zapale. Na nieszczęście duża część z nich ma na to swój, mocno "nietolkienowski" pomysł. Wizja Arweny u PJ'a to jeden z największych mankamentów filmu - nie dość, że jej awanturniczy tryb życia nie jest niczym uzasadniony (ile znamy kobiet elfiego rodu, które z mieczem u boku włóczyły się po Śródziemiu?), to jeszcze robi za drugi grzyb w barszczu i odbiera całą wyjątkowość Eowinie. Ale cóż... wymogi żeńskiej części publiczności... Tutaj mamy to samo, kobiety u krosna nie uświadczymy, ale z mieczem biega co druga, a Elgarain musi być oczywiście wybornym Strażnikiem.

3. "Syndrom LARPa" czy "kilka drobiazgów i z Biskupina zrobimy Hobbiton".

Amatorski charakter produkcji boleśnie kłuje w oczy w przypadku osady Dunedainów. Wydaje mi się, że dumni potomkowie szlachetnego ludu na "wygnaniu" pielęgnowali pewne ceremoniały i okruchy dawnego stylu życia (na podobieństwo niektórych szlachetnych rodów, które w różnych okresach historii zmuszone były "zacisnąć pasa"). A zatem w swych siedzibach posiadali służbę, stosowali ścisłą etykietę, celebrowali dawne święta, otaczali się przedmiotami, meblami i odziewali w stroje z mniej wprawdzie szlachetnych materiałów, ale estetyką jak najbliżej nawiązujących do utraconej chwały. Mężczyźni golili się starannie, a kobiety dbały o fryzury (zwróćcie uwagę na znaczenie imienia Gilraen - "Kobieta z włosami ozdobionymi siatką z wplecionymi klejnotami"). Proste chałupy i ławy z nieheblowanego drewna, zgrzebne łachy, banda rozczochranych, szczeciniastych chłopów pańszczyźnianych i wiejskie wesele na 15 osób, które widzimy na filmie mocno odbiegają od moich wyobrażeń.

To samo dotyczy efektów specjalnych. Należy się przy nich kierować złotą zasadą: jeśli nie stać cię na dobre efekty, zrezygnuj z nich w ogóle. Pomysł z Gollumem w worku z "Hunt for Golum" był znakomity. Tutaj troll jest sztuczny, źle wpasowany, kiepsko "skadrowany" i zupełnie niepotrzebny, a ckliwe pejzaże rodem z green-screenu wyglądają bardzo marnie. Inne przysłowie mówi "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Ciemność, półmrok, mgła, blask pochodni itp. są sprzymierzeńcami niskobudżetowego kina, bo pozostawiają niedomówienia, pole do wyobraźni. Tutaj realizatorzy wbrew orczej naturze zmuszają ich do ataków w świetle dnia, obnażając całą ich gumowatość, a także swoją nieporadność w układaniu choreografii dłuższych sekwencji walk (zupełnie zrozumiałą u amatorów). Swoją drogą dlaczego orki przez cały film dążą do zapasów i przytulanek, zamiast zrobić sensowny użytek z mieczy (o łukach nie wspominając).

Wreszcie część nierealistycznych scen wynika z braku przywiązania do detali. Strażnicy człapią po lesie całą bandą, nieuważnie, krokiem spacerowym, gawędząc ze sobą. Tu można było "podkręcić" realizm - zakładam, że prawdziwi tropiciele poruszają się w specyficzny sposób (coś jak tytułowy "Dersu Uzała" albo bohaterowie "Ostatniego Mohikanina"), tryb życia wypracowuje pewne odruchy jak np. u marynarzy czy jeźdźców), w pewnym oddaleniu od siebie, wykorzystując naturalne osłony, odruchowo wypatrują śladów czyjejś bytności, z nawyku porozumiewają się poza postojami w sposób niewerbalny. A tutaj? Grupa turystów. Nie dziwi więc już scena (a powinna), gdy grupę Strażników zdołał podejść leśny troll. I to za dnia.


No i na koniec kilka uwag na temat istotniejszych bohaterów.

Arathorn - kalka Aragorna z "grand finale" zapożyczonym od Boromira, wykapany ojciec swojego syna, wiecznie brudny, skołtuniony i nieogolony - nawet w domu. Wiecznie smętny i przygnębiająco wpływający na morale poddanych. Szkoda, że nie zaproponowali tej roli Viggo, nie musiałby się nawet przebierać.

Gilraen - fizyczna atrakcyjność jest dziełem genetycznego przypadku, zatem nie każda aktorka musi koniecznie mieć urodę, wdzięk i linię modelki. Można nawet powiedzieć, że brak urody może przekuć na swój aktorski atut. Pod warunkiem, że nie stara się o rolę Gilraen Pięknej. Gusta gustami, ale chyba każdy z widzów dostrzegł wśród obsady bardziej atrakcyjne niewiasty.

Elgarain - prywatnie zapewne urocza dziewczyna, ale rolę dla siebie uszyła sztuczną (vide "syndrom Arweny") i nie na swoją miarę. Jako Strażnik prezentuje się karykaturalnie - porusza się niezgrabnie, z wyraźnym trudem macha mieczem, biega jak mała dziewczynka, a idąc powłóczy nogami, zgarniając przed sobą połowę liści z lasu. Prawdziwy tropiciel! Nie można takich powierzać takich ról osobom niewysportowanym, chyba że ma się doświadczonego operatora i montażystę.

Dirhael - szlachetny Dunedain dla niepoznaki przemieniony w leśnego zbira. Bezczelny, marudny, niewdzięczny, o niezrozumiałej motywacji.

Arador - najgorsza kreacja tego filmu, emerytowany hippis z groteskowym kolczykiem, orbitujący na ciągłym rauszu.

Dirhaborn - najciekawsza chyba kreacja aktorska, wiarygodna postać budząca sympatię, zagrana z wyczuciem, bez przesady.

Elladan & Elrohir - na granicy poprawności, choć uosabiają wizję elfów (względnie półelfów), której nie podzielam (wymuskanych i naburmuszonych dandysów dla nastolatek, do powzdychania przed snem).


Tak czy inaczej, fanom trylogii Tolkiena (w mniejszym stopniu) i trylogii Petera Jacksona (w większym stopniu) "Born of Hope" można polecić. Mógłby być znacznie lepszy, ale ogląda się bezboleśnie. Uśmiech
Powrót do góry
 
 
kot
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 04 Lip 2009
Wpisy: 54



Wysłany: 01-01-2010 20:39    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

[quote="Aegnor";p="92355"] Swoją drogą dlaczego orki przez cały film dążą do zapasów i przytulanek, zamiast zrobić sensowny użytek z mieczy (o łukach nie wspominając).[quote]

Gdzieś czytałem , że orkowie podobno lubili walczyć w klinczu/zwarciu. Wiele radości sprawiało im uduszenie przecinika , czy wydrapanie oczu pazurami, pewnie gryzienie w szale też się zdażało. ( własnie pamiętam dobrze, że były dokładnie wymienione dwa pierwsze sposoby zabicia/obezwładnienia przeciwnika) Ogólnie wątek zjadania mięsa przeciwników przewijał się przez książke/ film, więc odgryzienie komuś nosa czy nadgryzienie wroga w szale nie było chyba źle widziane przez orków.
Moim zdaniem w filmie sir Petera Jacksona, nawet ciekawie pokazano ten sposób rozprawniania się z przeciwnikiem, kiedy orkowie w pierwszej chwili z całych sił uderzali w wroga( często obuchem ), po czym żucali się na ogłuszonego aby zadusić go.
Oczywiście nie wszystkie orki tak robiły, niektórym wystarczyły normalne metody uśmiercania za pomocą broni.

Więc odwołując się do filmiku born of hope , to tak w grucie rzeczy na ślepo udało im się trafić w konwencje, jakościowo nie najlepiej, ale to amatorska produkcja.
Długo ,długo przed premierią "hunt of golum" widziałem filmik prezentujący trening "poczatkujacych" orków, juz wtedy miałem odczucie ,że to nie tak powinno być.
Swoją drogą bardziej drażniło mnie to że orkowie wymieniali imnie Sarona, tak jak by był to jakiś wyższy rangą , a nie wielki pan ciemności.
W ksiązce było wymienione to iż nawet orki z mordoru nie znają imnienia swego pana, jeśli sie nie myle , to w wtedy kiedy aragorn wraz z legolasem i gimlim przegladali zabitych orków pod amon hen.
Powrót do góry
 
 
kot
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 04 Lip 2009
Wpisy: 54



Wysłany: 01-01-2010 20:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Do usunięcia , jakiś błąd sie pojawił w czasie wysyłania wiadomości.

Ostatnio zmieniony przez kot dnia 01-01-2010 20:41, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
kot
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 04 Lip 2009
Wpisy: 54



Wysłany: 01-01-2010 20:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

do usunięcia
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 02-01-2010 17:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Swoją drogą dlaczego orki przez cały film dążą do zapasów i przytulanek, zamiast zrobić sensowny użytek z mieczy (o łukach nie wspominając).

Cytat:
Gdzieś czytałem , że orkowie podobno lubili walczyć w klinczu/zwarciu. Wiele radości sprawiało im uduszenie przecinika , czy wydrapanie oczu pazurami, pewnie gryzienie w szale też się zdażało. Moim zdaniem w filmie sir Petera Jacksona, nawet ciekawie pokazano ten sposób rozprawniania się z przeciwnikiem, kiedy orkowie w pierwszej chwili z całych sił uderzali w wroga( często obuchem ), po czym żucali się na ogłuszonego aby zadusić go.


Swoją drogą to podobne do tego co o ile pamiętam trolle chciały zrobić z Beregondem i jego kolegami z szeregu, wtedy gdy Pippin ich uratował. Czy dobrze pamietam, że miały zamiar przegryzać gardła?
Właśnie wczoraj widziałam film o treningu i walce Spartan. I cóż, odpowiada to wszystkiemu co piszecie - oczywscie poza zjadaniem Uśmiech Gosci trenowano, by wykorzystali wszystko, co się nada, aby zwyciężyć a, że najczęsciej spartanska falanga walczyła w ścisku to i przydawało się wszystko, także zęby i paznokcie. Walczyli włócznią, potem dłuższym mieczem, potem krótkim ale bardzo ciężkim (45 cm długości i 3 kilo wagi - więc sporo cięzszy niż zwykłe miecze) mieczem z ząbkowanym ostrzem (imo jak się nie dało nikogo ciąć takim to zawsze można było przywalić mu tym w łeb) Śmiech, a w końcu potrafili też wykorzystać 8 kilowe tarcze, którymi napierali na wroga aż go przewrócili oraz tłukli go ich krawędziami w twarz. Mieli też orkowy sposob ataku - kupą rzucają się na pojedynczego wroga i powalają na ziemię jak najszybciej, dzięki temu, że znają chwyty greckiej sztuki zapaśniczej zwanej pankration. W zwarciu używając chwytów pankrationu mogli łamać żebra, ręce, nogi oraz dusić i skręcać kark. W chwili, gdy już powalili wroga i stracili inną broń stosowali pankration, a jeśli w klinczu wróg się mógł wyślizgnąć z chwytu to często wsadzali mu palce do oczu albo tłukli w gardło. Normalnie pankration był stylem zapasów i dyscyploiną na igrzyskach, uprawianą w całej Grecji. Jednakże w Sparcie był jedynie sztuką wojenną. Do tego stopnia, że Spartanie mieli zakaz brania udziału w zapasach na igrzyskach, bowiem tych wytresowanych zabójców trudno było przekonać, by nie zabijali rywala Śmiech Nie mogli tego pojąć, a więc nie mieli wstępu do tych zawodów.
Myślę, że orkowie i w książce i w filmie mogą być takimi praktycznymi wojownikami, którym nie zależy na ładnej szermierce tylko na zabiciu wroga lub powaleniu na glebę najszybciej jak się da.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
kot
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 04 Lip 2009
Wpisy: 54



Wysłany: 02-01-2010 20:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Z tego co wiem to w traktaty również nie są takie delikatne jak nam się wydaje.
Tam również są wzmianki o takich "nie czystych uderzeniach"(sztychy w twarz wykręcani rąk, odcinanie kończyn i wszytko co jest konieczne do wygranej) i takie zagrania normalnie były dopuszczane w walkach sądowych. Kiedy dochodzi do walki na śmierc i życie raczej mowy o czystej walce , fer play, nie ma.
Bardziej składał bym się do twierdzenia ,że nasza świadomośc na temat walki jest bardzo humanitarna i niczym sędzia w boksie, nie dopuszczamy do siebie świadomości ,że można uderzyc po niżej pasa.
Myślę ,że Tolkien wymieniając takie sposoby walki wśród orków chciał nam pokazac zamiłowanie tej rasy do okrucieństwa i zabijania niż świadomą walke o życie, w której nie ma punktów ,a są tylko żywi lub martwi.
Ciach bajera bo zaraz bałagan się zrobi.
Powrót do góry
 
 
Forneithel
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 15 Wrz 2007
Wpisy: 223
Skąd: Stryszawa/Kraków


Wysłany: 06-01-2010 17:25    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Postanowiłam spełnić dobry uczynek i przetłumaczyłam napisy do Born of Hope. Może nie są idealne, ale mam nadzieję że będą dobrze Wam służyć i że dzięki nim będzie się Wam lepiej oglądało film Z przymrużeniem oka

Powrót do góry
 
 
Forneithel
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 15 Wrz 2007
Wpisy: 223
Skąd: Stryszawa/Kraków


Wysłany: 07-01-2010 21:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Będzie post pod postem, ale trudno.

Kiedy wreszcie zapoznałam się z filmem, naszła mnie jedna refleksja: dlaczego w filmie ani słowa nie ma o Narsilu? Z tego co zrozumiałam z książki, spadkobiercy Elendila nosili go zawsze przy sobie i przekazywali z pokolenia na pokolenie. Dlaczego więc twórcy pominęli ten ważny szczegół, za jedyny symbol rodu Elendila przyjmując pierscień Barahira? I co stało się z berłem Annuminas? Nie sądzę aby było cały czas trzymane w Rivendell, ale nawet jesli, to wielka szkoda że przynajmniej Narsila zabrakło.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna

Temat: Born of Hope (Strona 7 z 8)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.