Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Lecz kto sieje kłamstwa, ten w końcu zawsze się doczeka ich plonów, a wtedy już może odpoczywać po trudach i śledzić tylko, jak inni zbierają żniwo i wyręczają go w rozsiewaniu dalej złego ziarna" Silmarile i niepokoje wśród Noldorów, Silmarillion


Temat: Huan w Alqualondë oraz krew na rękach Telerich (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Silmarillion Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3835
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 18-03-2006 02:01    Temat wpisu: Huan w Alqualondë oraz krew na rękach Telerich Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wlasnie mi sie skojarzylo, ze skoro Huan poszedl za Celegormem na Wschod, to musial byc obecny w Alqualondë podczas Pierwszego Bratobójstwa.

Jak myslicie, jak sie zachowal? W koncu byl Majarem, nie mogl sobie stanac z boku i udawac, ze nic sie nie dzieje hmmmm...

Bronil 'pana'*, ale staral sie nikogo nie zranic? Odciagal Celegorma z pola walki? Szczekal i rozganial walczacych? Uciekl z podkulonym ogonem? Wyl, lamentujac nad losem walczacych?

* To jest zakrecone, jak Majar moze byc podwladnym elfa? To IMHO byla przyjazn, nie relacja pan-sluga.


Swoja droga, nie tylko Noldorowie maja krew na rekach, Teleri tez zabili wielu Noldorow w przystani. Dlaczego nigdy sie o tym nie mowi? Nie wazne kto zaczal, krew na rekach to krew na rekach, nigdy sie nie zmywa... Tym samym i Sindarowie z Doriath i Ujścia Sirionu, prawie wszyscy wygnancy na Balar, poza Círdanem i jego ludzmi... :(oraz

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
pablo
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 13 Sty 2006
Wpisy: 53
Skąd: Markuszów/Lublin


Wysłany: 18-03-2006 09:23    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Będę sobie musiał zrobić powtórkę z Silimarilionu, bo ostatnim razem czytałem go już dość dawno, ale wydaje mi się, że gdyby Huan był obecny na miejscu zdarzenia, to po pierwsze szybko zaprowadziłby porządek, a po drugie Tolkien wspomniałby coś o tym. A co do "krwi na rękach" - to oczywiste, że Teleri nie stali bezczynnie pozwalając się wytłuc swoim współbraciom, lecz musieli się bronić. Ale Tolkien wyraźnie podkreśla winę Noldorów, że to oni zaczęli całą awanturę - Teleri, jako ci, którzy się tylko bronili, są potraktowani znacznie łagodniej...
_________________
Ú i vethed... nâ i onnad.
Powrót do góry
 
 
spoxgreq
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 19 Lut 2006
Wpisy: 58
Skąd: Cracow's Deep


Wysłany: 18-03-2006 11:33    Temat wpisu: Re: Huan a wydarzenia w Alqualondë Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):
Swoja droga, nie tylko Noldorowie maja krew na rekach, Teleri tez zabili wielu Noldorow w przystani. Dlaczego nigdy sie o tym nie mowi? Nie wazne kto zaczal, krew na rekach to krew na rekach, nigdy sie nie zmywa...


Nieprawda. Telerim nie przyszłoby do głowy by zabijać braci, walczyli głownie w samoobronie zadziwieni szaleństwem Noldorów. Jeżeli ktoś wkrada sie do Twego domu i chce Cie zadźgać, a Ty w strachu i amoku dźgniesz go nozem w udo obezwładniając, a okaze sie ze przecielas jakas tetnice i on sie wykrwawi to Ty masz krew na rękach i jestes winna i pojdziesz na dożywocie, zostaniesz przeklęta and so on.. ?

Zastanówmy się boto ciekawy wątek - gdyby hufiec Feanora został sam w walce to by poległ, przynajmniej z tego co pamiętam tak było napisane. Ale widząc walkę i myśląc, że to Teleri zaatakowali hufiec Fingolfina(?) pospieszył na pomoc Feanorowi i tak wygrali. jeżeli juz mowimy o kwestii sprawiedliwosci itd. to ród Fingolfina powienien nie byc objęty klątwą, którą wygłosił Mandos [lub Eonwe ale dla mnie to Mandos]. Tylko Feanora.

Ale Valarowie byli w wielu kwestiach podobni bogom greckim [chociaż mniej ludzcy w sensie wad] ale rowniez porywczy. Sprawiedliwosc to pojęcia bardzo względne.

_________________
<-- www.thehobbitfilm.com "I am looking for someone to share in an adventure that I am arranging, and it's very difficult to find anyone." - Gandalf to Bilbo
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 18-03-2006 12:10    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sirielle napisała:
Cytat:
Swoja droga, nie tylko Noldorowie maja krew na rekach, Teleri tez zabili wielu Noldorow w przystani. Dlaczego nigdy sie o tym nie mowi? Nie wazne kto zaczal, krew na rekach to krew na rekach, nigdy sie nie zmywa... Tym samym i Sindarowie z Doriath i Ujścia Sirionu, prawie wszyscy wygnancy na Balar, poza Círdanem i jego ludzmi...


Tak to prawda, oni również zabijali. Ale historia przeważnie tak robi, ludziom bardziej podobają się niewinne ofiary, niżeli ofiary, które też zawiniły. Których będzie się dłużej pamiętać? Z przymrużeniem oka

spoxgreq napisał(a):

Cytat:
Nieprawda. Telerim nie przyszłoby do głowy by zabijać braci, walczyli głownie w samoobronie zadziwieni szaleństwem Noldorów


Ale zabili i to jest fakt. A przecież Sirielle nigdzie nie napisała, że to była wina Telerich.

Cytat:
Ale Valarowie byli w wielu kwestiach podobni bogom greckim [chociaż mniej ludzcy w sensie wad] ale rowniez porywczy.


Bogów greckich? Bardziej raczej do Amszaspandów.

Cytat:
Sprawiedliwosc to pojęcia bardzo względne.


Święta racja Z przymrużeniem oka

A wracając do głównego tematu.

Sirielle napisała:
Cytat:
Jak myslicie, jak sie zachowal? W koncu byl Majarem, nie mogl sobie stanac z boku i udawac, ze nic sie nie dzieje


A może właśnie zrobił? Uśmiech Zastanówmy się, był Majarem, a wszyscy wiemy co to oznacza. Warto dodać, że był dobrym Majarem, więc jego natura nie pozwalała zabijać, szczególnie Dzieci Eru, którego jak wszyscy darzył wielkim szacunkiem. Myślę, że wysoce prawdopodobne jest, że nie opowiedział się po żadnej ze stron. Dlaczego? Mogą być dwie możliwości. Pierwsza- gdyby dołączył do powiedzmy Noldorów, z jego łap, bądź kieł poległo by wielu Telerich- istoty, które kochał. Tak samo stało by się gdyby staną po stronie przeciwnej. Druga możliwość, choć ona mniej do mnie przemawia jest taka, że nie staną po żadnej ze stron ponieważ poniósł by klęskę. Fakt jest Majarem, ale był śmiertelny, Elfowie mogli by go pokonać, szczególnie gdy było ich tak wielu.
Szkoda, że Tolkien przemilczał ów wątek. Z przymrużeniem oka

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
Adamob
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 20 Wrz 2005
Wpisy: 221
Skąd: Szwędam się po Eriadorze.


Wysłany: 18-03-2006 12:49    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Druga możliwość, choć ona mniej do mnie przemawia jest taka, że nie staną po żadnej ze stron ponieważ poniósł by klęskę. Fakt jest Majarem, ale był śmiertelny, Elfowie mogli by go pokonać, szczególnie gdy było ich tak wielu.

Tą możliwość można spokojnie odrzucić. Przecież co do niego była przepowiednia, że zginie w walce z najpotężniejszym wilkiem. Myśle, że gdyby więc opowiedział po którejś ze stron to elfowie nie mogliby go zabić.
Według mnie skoro Valarowie postanowili zachowac neutralność podczas tych wydarzeń, to tak samo kazali czynić Majarom. NO bo skoro jest napisane, że Ulmo zabronił Ossemu wywoływać sztormu, to Huan też musiał się podporządkować, i nie brać udziału w tych walkach.

A wracając do krwi na rekach Teleri(ch) [nie wiem czy dobrze odmieniam], to oni nie powinni ponieść żadnej kary. Przeciez kierowali się zasadą "Moj dom moja twierdza". Poza tym nie jest nigdzie napisane, że bezlitośnie mordowali Noldorów w tej walce. Możliwe, że się tylko bronili i starali nie zadawać śmiertelnych ciosów.

_________________
Tomorrow all will be known, and You're not alone
So don't be afraid, in the dark and cold
'Cause the bards' songs will remain
Powrót do góry
 
 
Sarnond
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 01 Wrz 2003
Wpisy: 495
Skąd: Fornost Erain


Wysłany: 18-03-2006 13:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sirielle napisał(a):
Jak myslicie, jak sie zachowal? W koncu byl Majarem, nie mogl sobie stanac z boku i udawac, ze nic sie nie dzieje


Sir napisał(a):
To jest zakrecone, jak Majar moze byc podwladnym elfa? To IMHO byla przyjazn, nie relacja pan-sluga.


No właśnie, a wiemy, że na bank był Majarem? Odkąd uświadomiłem sobie (przy okazji którejś tam pogadanki na Forum), że na Ardę, obok Valarów i Majarów, zstąpiły duże zastępty duchów niższych, trochę ostrożnie podchodzę do nazywania wszystkiego, co "nie-ludzkie" (w szerokim spectrum tego słowa) Valarem albo Majarem. Śmiech
Nio bo jeśli na ten przykład Huan był duchem niższym, nie obowiązywały go aż tak sztywne "pęta" moralne jak tych Najwyższych (w sensie odpowiedzialności przed Eru, braćmi, sobą i historią), miał jakąśtam większą swobodę wyborów moralnych, ergo - mógł najzwyczajniej zabijać w Alqualode w obronie swojego pana. Chodzi mi o to, że jeśli nie będziemy (chociaż - wciąż - może błędnie) traktować Huana jak Majara, a pamiętając przy tym, że nawet szlachetni i czyści elfowie upadli, to jego przewiny w Alqualonde nie wydają się jakieś nieracjonalne, czy nie pasujące do kogoś, kto oglądał Eru i Świat, który się tworzył.

Cytat:
Bronil 'pana'*, ale staral sie nikogo nie zranic?


To całkiem możliwe. Uśmiech

Cytat:
Odciagal Celegorma z pola walki?


To już mniej. Śmiech Jakżesz? Szczęką? Śmiech

Cytat:
Szczekal i rozganial walczacych?


Hmm, może, choć takie zachowanie nie przystoi mi akurat do najszlachetniejszego z psów. Nawet jeśli nie był krystalicznie czysty moralnie, to był dumny i godny podziwu. Raczej albo wziąłby choć część spraw w swoje ręce (jeśli miałby po prostu jak), albo zwyczajnie patrzył z boku. Chodzi mi chyba o to, że próżne ujadanie nie bardzo pasuje do Huana. Śmiech

Cytat:
Uciekl z podkulonym ogonem?


Ouuu.. Jak wyżej. Śmiech

Cytat:
Wyl, lamentujac nad losem walczacych?


O. Ciekawa opcja. Uśmiech To przecież wcale nie odbierałoby mu godności i majestatu (jeśli mogę w tym przypadku użyć tego słowa).

Cytat:
Swoja droga, nie tylko Noldorowie maja krew na rekach, Teleri tez zabili wielu Noldorow w przystani. Dlaczego nigdy sie o tym nie mowi? Nie wazne kto zaczal, krew na rekach to krew na rekach, nigdy sie nie zmywa...


A to jest dylemat każdego napadniętego, nie mówię tylko o sprawach prozaicznych, ale i (a może głównie) o żołnierzach broniących desperacko swoich domów i napadniętej ojczyzny. Wiem, brzmi patetycznie, ale myślę, że gdybyśmy w ten sposób stawiali sprawę, tio trochę zastanawiająco, czy nawet żenująco wyglądałyby przy tym wszystkie te uświęcane przez wszystkich (tych wielkich i tych małych, przez Kościół i środowiska świeckie) wartości - gotowość oddania życia w obronie ojczyzny, czy nagradzana najwyższymi medalami właśnie odwaga w boju...

Pozycja i działania odwetowe tego napadniętego jest "usprawiedliwiona" w chyba każdym kręgu kulturowym i przez cały okres dziejowy, stąd byłbym skłonny się kłócić Z przymrużeniem oka że "krew na rękach" to krew niewinnie zabitego, a nie zabitego w obronie swojej, czy najbliższych. I o ile Tolkien uciekał od alegorii, zwłaszcza tych wiążących jego pisarstwo z przeżyciami na froncie, o tyle myślę, że powszechna postawa jego pokolenia (wspominał gdzieś niedawno o niej Memel) w obliczu napaści Niemiec nie tylko na Wyspy, ale i resztę Europy i powszechna wtedy - dobrowolna! - mobilizacja, a konkretniej postawy, czy poglądy jej towarzyszące znalazły jednak jakiś oddźwięk w takich elemntach jego prozy. Bo to tak samo, jakby powiedzieć, że Faramir, który nie kocha miecza za jego ostrość, tylko za to, czego broni, ma krew na rękach. Uśmiech

Podr.
S.

EDIT: MOże powtarzam Mellorna, albo Adamoba, bo ten post miał iść przed ich posty. Język

_________________
"... gdybyś wtedy tutaj był i Wojny ujrzał twarz, z bólu wraz z Maglorem wył, z Cirdanem pełnił straż...
... gdybyś wtedy tutaj był w ciemności wielkiej stał, gdy wściekłości wąż się wił, i łkał głos przelanej krwi..."
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3835
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 18-03-2006 18:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

pablo napisał(a) (zobacz wpis):
Będę sobie musiał zrobić powtórkę z Silimarilionu, bo ostatnim razem czytałem go już dość dawno, ale wydaje mi się, że gdyby Huan był obecny na miejscu zdarzenia, to po pierwsze szybko zaprowadziłby porządek, a po drugie Tolkien wspomniałby coś o tym.


Tolkien nic o tym nie wspomina w Silmarillionie, nie wiem jak w HoME. Ale Huan na bank tam byl, inaczej nie znalazlby sie w Beleriandzie:

JRRT 'Silmarillion' napisał(a):
Przywódca sfory Kelegorma, wilczur Huan, nie urodził się w Śródziemiu, lecz pochodził z Błogosławionego Królestwa, gdyż Kelegorm dostał go w podarunku od Oromego za dawnych czasów w Valinorze, gdy Huan biegał za głosem rogu swego pana, zanim na Noldorów spadły nieszczęścia. Huan poszedł za Kelegormem na wygnanie i służył mu wiernie, toteż jego także obciążał wyrok nałożony na Noldorów; sądzona mu była śmierć, lecz miała go spotkać dopiero wtedy, gdy stoczy walkę z najpotężniejszym wilkiem, jaki kiedykolwiek chodził po ziemi.

Ciekawe czy Mandos w tym maczal palce, albo jakies przeczucie kierowalo Oromë. Bez Huana losy Beleriandu potoczylyby sie inaczej. Beren nie zdobylby Silmarila, Celegorm nie spotkalby Luthien (to Huan ja wyweszyl) i pewnie nie byloby 2 i 3 bratobojstwa. hmmmm...
A moze Elwë, ktorego osad juz wyraznie szwankowal, winilby Noldorow i ludzi za smierc corki i Doriath by zaatakowal niedobitki Domu Fëanora?

spoxgreq napisał(a) (zobacz wpis):
Nieprawda. Telerim nie przyszłoby do głowy by zabijać braci, walczyli głownie w samoobronie zadziwieni szaleństwem Noldorów. Jeżeli ktoś wkrada sie do Twego domu i chce Cie zadźgać, a Ty w strachu i amoku dźgniesz go nozem w udo obezwładniając, a okaze sie ze przecielas jakas tetnice i on sie wykrwawi to Ty masz krew na rękach i jestes winna i pojdziesz na dożywocie, zostaniesz przeklęta and so on.. ?

Poczatkowo walczyli, by zatrzymac swoja wlasnosc - statki, nie w obronie zycia. To przyszlo pozniej. A w naszym panstwie prawa bardzo prawdopodobne, ze w opisanej sytuacji beda Cie sadzic za nieumyslne zabojstwo czy cos w tym stylu, jak nie raz sie juz zdarzalo :/

spoxgreq napisał(a) (zobacz wpis):
Zastanówmy się boto ciekawy wątek - gdyby hufiec Feanora został sam w walce to by poległ, przynajmniej z tego co pamiętam tak było napisane. Ale widząc walkę i myśląc, że to Teleri zaatakowali hufiec Fingolfina(?) pospieszył na pomoc Feanorowi i tak wygrali.

Zgadza sie, wojsko Feanora zostalo zepchniete na bok, Teleri byli gora, gdy niecierpliwy Fingon ze swoimi ludzmi dotarl do portu. To on, nie Fingolfin pospieszyl na pomoc i tylko on i jego podwladni - jak mysle sami najbardziej niecierpliwi i skorzy do utarczki z Morgothem mlodziency - maja krew Telerich na rekach. W kwestii sprawiedliwosci - nie bylo wazne dlaczego, tylko ze elf przelal krew elfa. A klatwa objeto wszystkich Noldorow i Vanyarow (nie zapominajmy o Elenwë), ktorzy wyruszyli na Wschod, bez wzgledu na udzial w walce. Ot, sprawiedliwosc.

Mellorn napisał(a) (zobacz wpis):
Tak to prawda, oni również zabijali. Ale historia przeważnie tak robi, ludziom bardziej podobają się niewinne ofiary, niżeli ofiary, które też zawiniły. Których będzie się dłużej pamiętać? Z przymrużeniem oka

No wlasnie nie takie do konca niewinne, w pewnym sensie ofiary zaczely te szarpanine, choc patrzac z boku to Noldorowie weszli z bronia do przystani i wycieli marynarzy w pien.
JRRT 'Silmarillion' napisał(a):
Feanor wyszedł z domu Olwego i siedział za murami Alqualonde pogrążony w czarnych myślach, dopóki nie zgromadziły się tam jego hufce; gdy uznał, że rozporządza już dostatecznymi siłami, poprowadził Noldorów do Łabędziej Przystani i kazał im wchodzić na pokłady zakotwiczonych statków, aby je zająć przemocą. Jedynie Teleri stawili opór i wielu napastników zepchnęli do morza. Poszły w ruch miecze, wywiązała się zażarta walka na statkach, na oświetlonym latarniami nabrzeżu i bulwarach, nawet na wielkiej sklepionej bramie Przystani. Trzykroć Noldorowie pod wodzą Feanora atakowali i trzykroć byli odpierani, a wielu elfów po obu stronach poległo; wreszcie na pomoc przyszły pierwsze oddziały hufca Fingolfina prowadzone przez Fingona; widząc bowiem, że toczy się bitwa i że ich krewniacy przegrywają, rzucili się w wir walki nie pytając o jej przyczynę; wielu z nich przypuszczało, że Teleri na rozkaz Valarów chcą zatrzymać marsz Noldorów. W końcu Teleri zostali pokonani. Znaczna część żeglarzy skupionych w Alqualonde zginęła pod ciosami okrutnych mieczy. Noldorów bowiem ogarnęła desperacka furia, a Teleri byli od nich słabsi, uzbrojeni przeważnie tylko w smukłe łuki. Noldorowie opanowali więc białe okręty i obsadziwszy jak się dało miejsca przy wiosłach odpłynęli wzdłuż brzegu na północ. Olwe na próżno wzywał Ossego; Valarowie zabronili wstrzymywać uciekinierów przemocą. Lecz Uinena opłakiwała poległych marynarzy, a morze wzburzyło się gniewnie przeciw zabójcom, tak że wiele statków rozbiło się i wielu Noldorów utonęło.

No dobrze, wiec jak to bylo? Banda uzbrojonych desperatow z szalenstwem w oczach wchodzi na nasze podworko i chce nam zabrac statki, a my ich spychamy do wody. Zbroje - zapewne ciezkie kolczugi, naramienniki itp - sa ciezkie, zepchnieci sie topia. Ich pobratymcy wyciagaja bron, zaczyna sie walka.

Kto zaczal? Kto zaczal w ogole, a kto zaczal walke?

Fëanor, zabierajac statki wbrew woli Olwëgo, jako 'krol Noldorow'? Olwë jest tu nazywany 'księciem Alqualondë', zatem ma nizsza range. Teoretycznie mogl rozkazac Telerim?
Niecierpliwy marynarz, ktory nie myslal o tym, ze ma do czynienia z uzbrojonymi szalencami, tylko o tym, ze lata cale budowal ten okret, a teraz oni chca mu go zabrac? Nie winie go za to, sama na jego miejscu bym sie wyklocala. Poza tym do tej pory nie bylo uzbrojonych szalencow w Amanie, wiec nie spodziewal sie przlewu krwi. Walczyl o swoje dzielo tak, jak Fëanor o swoje Silmarile, tylko ze Fëanorowi dodatkowo zabito ukochanego ojca.
Reakcja reszty zbrojnych jest zrozumiala - w szamotaninie ktos zrzuca kumpla do wody i chlopak tonie. Chyba jego przyjaciele nie beda stac bezczynnie?

Fëanor zaczal ogolnie, bo wbrew decyzji Olwëgo chcial sila zajac statki, ale to nie on wywolal bojke, tu nie ma wyraznego winnego, jak w kazdej podobnej sytuacji emocje wziely gore nad rosadkiem, wszyscy byli zdenerwowani, przestraszeni sytuacja w Amanie. Wiekszosc elfow po raz pierwszy znalazla sie w ciemnosci, cale ich zycie do tej pory uplywalo w swietle drzew - tam nie bylo nocy. Noldorowie dodatkowo byli podekscytowani spodziewanym zwyciestwem nad Morgothem*, a teraz poirytowani naglym zatrzymaniem w pogoni. Fëanorowi pewnie sie w glowie nie miescilo, ze Teleri nie pojmuja powagi sytuacji.
Nie mozna winic marynarza za to, ze popchnal Noldora - to byl impuls, nie chec mordu. Teleri w pierwszej chwili mysleli, ze Noldorowie ida z pomoca, wyjasnia co sie stalo. Nie mozna winic Noldorw za to, ze odpowiedzieli na popychanke - to tez byl impuls, nikt tam nie chcial zabijac przyjaciol, wszyscy sie niecierpliwili by dorwac wroga. Prawdziwa obrona zycia sie zaczela dopiero, jak pierwszy Noldo sie utopil i jak polala sie pierwsza krew. Wczesniej byla szamotanina o piekne statki (i o to kto ma racje, o terytorium, dume itd.).

Noldorowie mogli nawet do konca nie wiedziec, jaka sile ma ich bron, w koncu nigdy do tej pory naprawde nei walczyli Smutek

* Na pewno nie spodziewali sie takiego oporu i niebezpieczenstw, jakie zastali na Wschodzie.

Ciekawe czy jest szerszy opis tych wydarzen w HoME.

Adamob napisał(a) (zobacz wpis):
A wracając do krwi na rekach Teleri(ch) [nie wiem czy dobrze odmieniam], to oni nie powinni ponieść żadnej kary. Przeciez kierowali się zasadą "Moj dom moja twierdza". Poza tym nie jest nigdzie napisane, że bezlitośnie mordowali Noldorów w tej walce. Możliwe, że się tylko bronili i starali nie zadawać śmiertelnych ciosów.


Ja wcale nie mowie, ze maja poniesc specjalna kare, ze w ogole maja zostac ukarani. Ale schodzac do Mandosa maja krew na rekach, tak jak Noldorowie. Procedura zrozumienia i wybaczenia win jest dla nich pewnie taka sama.

Jestem pewna, ze wiekszosc walczacych starala sie walczyc tak, by nie mordowac przeciwnikow, nie ranic ich. Noldorowie nie przyszli do Alqualonde by wybic Telerich, ale by prosic ich o pomoc w przeprawie na Wschod. Zrobil sie chaos, emocje wziely gore i zanim elfowie zdali sobie sprawe co sie tak naprawde dzieje, bylo juz za pozno. Teleri strzelali z lukow, Noldorowie cieli mieczami i uderzali tarczami, jedni drugich spychali do wody...

Oczywiscie, ze nalezy sie bronic, jak nas napadna, nie mam co do tego watpliwosci. Ale to nie zmienia faktu, ze kazdy Teleri, ktory zabil Noldora jest bratobojca, bo obiektywnie oceniajac zabral zycie bratniej istocie. O to mi chodzilo.

I zeby nie bylo watpliwosci - nie twierdze, ze Noldorowie nie sa winni.

Sarnond napisał(a) (zobacz wpis):
No właśnie, a wiemy, że na bank był Majarem?

Tak, nawet myslalam, czy nie podlinkowac tu dyskusji z Elendilich, bo nie pamietam czy tutaj sprawa zostala wyjasniona. Cytuje z Elendilich:
Galadhorn napisał(a):
Warto może zajrzeć do tematu Maiarowie i ich miejsce w mitologii Tolkiena, gdzie znajdziecie cytaty samego Tolkiena mówiące o maiarskim pochodzeniu Huana i tego typu stworzeń:

np. HoMe X 412, przypis 4 (podkreślenie moje):

Cytat:
Tak jak Valarowie mogą przybierać postać Dzieci [Ilúvatara], tak Maiarowie przybierali postać innych żywych istot - drzew, kwiatów, zwierząt (Huan).

Wydaje mi się zupełnie zasadne poszukiwać w Huanie niższego rangą Maiara (może ze świty Oromego), który wcielił się w postać wielkiego psa myśliwskiego żyjącego w Valinorze.


I to by pasowalo, w koncu Celegorm dostal Huana od Oromëgo Uśmiech

Sarnond napisał(a) (zobacz wpis):
To już mniej. Śmiech Jakżesz? Szczęką? Śmiech

IMHO mogl go walnac swoja delikatna lapka, odciagnac na bok i warowac obok, nie dopuszczajac nikogo. W koncu w mniej groznej sytuacji z Luthien postawil sie swojemu panu. No ale master plan zakladal, ze Celegorm bedzie bratobojca.
Swoja droga, tam wiecej psow musialo walczyc, Celegorm mial cala sfore, nie on jedyny pewnie. Zwierzeta musialy byc zdezorientowane, biegac wokol, ciagac za ubrania i szczekac, warczec, gryzc kogo popadnie.
Cytat:
Hmm, może, choć takie zachowanie nie przystoi mi akurat do najszlachetniejszego z psów. Nawet jeśli nie był krystalicznie czysty moralnie, to był dumny i godny podziwu. Raczej albo wziąłby choć część spraw w swoje ręce (jeśli miałby po prostu jak), albo zwyczajnie patrzył z boku. Chodzi mi chyba o to, że próżne ujadanie nie bardzo pasuje do Huana.

Ja mysle, ze 'szczekniecie' Huana bylo rownie delikatne, jak mruczenie Tevilda Złośliwy uśmiech Jeden ryk i zwasnione strony zbilyby sie w jedna przerazona gromadke.

On chyba rzeczywiscie, jak wiekszosc Valarow i Majarow stal z boku i cierpial patrzac na rzez Smutek

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe
Powrót do góry
 
 
Dziki człowiek z lasu
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 08 Sty 2004
Wpisy: 82
Skąd: głównie Łódź


Wysłany: 22-03-2006 17:55    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Również dawno nie czytałem Silmarilionu, ale zajmę stanowisko odmienne niż szanowni koledzy (i kolezanki Uśmiech ). Huan nie był na miejscu rzezi. Mial prawo odezwać się ludzkim głosem, ale ledwie trzy razy (chyba tak to było). Nie wyobrażam sobie, by w takich okolicznościach ograniczal się do szczekania czy wycia. gdyby tam był, napewno przemówilby do walczących, albo chociaż do swojego pana, usilując go powstrzymać przed mordem, i w ogóle przed wyprawą na Wschód. a może sam chciał zobaczyć obce kraje?Może kiedyś już był w Belariandzie, w sforze Oromego?
_________________
Na szukanie lepszego świata nie jest jeszcze za późno
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Silmarillion Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Huan w Alqualondë oraz krew na rękach Telerich (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.