Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Człowiek wiernego serca nieraz miewa krnąbrny język." Theoden, Władca Pierścieni


Temat: Materiał budulcowy Numenorejczyków (Strona 2 z 2)

Idź do strony Poprzednia  1, 2
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Angantyr
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 31 Mar 2006
Wpisy: 102
Skąd: Loriennan
Nieobecny(a): chadzam po dolinach Lórien, najczęściej w okolicach złotego dębu

Wysłany: 13-04-2006 16:37    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Chyba też mogę trochę pomóc... Elfik

Każdy materiał, niestety, jaki się obecnie tworzy nie jest taki, jak w teorii, tzn. Gdy mówimy o żelazie, to tak naprawdę jest to zwykle żelażo powiedzmy trójdziewiątkowe, czyli o czystości 99,9%. A więc nie są czyste i przez to słabsze, chociaż niektóre dodatki wzmacniają go znacznie(wystarczy 1 atom boru na milion atomów żelaza, żeby totalnie zmienić jego właściwości). Z tego powodu stosuje się stopy, a nie pierwiastki czyste.

Druga sprawa to struktura, a w niej dwie cechy: wygląd i dokładność(jakoś musiałem nazwać Elfik ).

Wygląd, a chodzi mi tu o mikrostrukturę jest zwykle ziarnista, jak już wspomniała Valhalla. Zwykle w przyrodzie widuje się ziarna w skali mikro(1 tysięczna milimetra) i są to polikryształy. Ale są także szkła, które wyglądają jakby atomy w cieczy zatrzymały się w miejscu.

Dokladność - czyli jak dobrze nasze atomy układają się w kryształ. Do opisania krystału idealnego, teoretycznego wystarcza, w przypadku żelaza sześcienna kostka. Całego kryształu, o takim składzie jaki założymy i żadnym innym. Dlatego przyjmuje się odchylenia od tego i tak dalej. Odkształcenie ułatwia wywołanie zamieszania w całej tej pięknej sieci. Chcąc przesunąć cały, bardo duży dywan(taki przykład podano mi na studiach i jest bardzo wyraźny Uśmiech ) nie musimy ciągnąć za drugi koniec. Wtedy się bardzo zmęczymy. Ale jeśli zrobimy na nim jedną fałdkę, na początku, to gdy ją przesuniemy lekkimi kopnięciami nogą, przesuniemy dywan o jakąś długość.

Istnieje oczywiście pewna granica, tak na początku jak i na końcu:
Materiał idealny jest jednym kryształem, jest nieskazitelnie czysty.
Ten najbardziej zdefektowany będzie podzielony na liczne ziarna, z wieloma 'fałdkami' wewnątrz nich i pewnie nawet pęknięciami, jak bywa w skałach.

Do czego dochodzę wreszcie? Elfik

Gdy pobawimy się drucikiem miedzianym, zginając i rozginając go to w pewnej chwili pęknie. Wtedy jest już bardzo twardy, ale i kruchy.

Ale pójdźmy w drugą stronę. Stworzyliśmy jeden, idealnie czysty kryształ. Nie ma w nim żadnej skazy, nawet jednej, najmniejszej. Ten będzie wytrzymalszy bardziej niż gdyby był tylko czysty.

Wyobraźcie sobie, że przez to, że czyste żelazo jest nieczyste i pełne właśnie takich błędów jest niemalże 1000 razy słabsze.

Wiecie już do czego zmierzam... Elfik

Myślałem, że może skałą, jakiej użyli Numenorejczycy był przekształcony w głębinach i gorącu bazalt. Na geologii jednak nie znam się zbytnio, więc to zdanie pozostawię Valhalli Z przymrużeniem oka To mógł faktycznie być dioryt, obsydian, nawet diament.

Jeden ze sposobów wytwarzania diamentów opiera się na tym samym co cukier i herbata. W różnych warunkach(ciśnienie i temperatura) w kobalcie(przykładowo) rozpuszczają się różne ilości węgla-grafitu. Zwiększa się ciśnienie i temperaturę, a tym samym w metalu jak w herbacie rozpuszcza się cukier tak tutaj węgiel. Potem się wszystko chłodzi, a że w takich warunkach powstaje diament, to mamy go.

Takie kryształy są jednak zanieczyszczone, głównie kobaltem i przez to są barwy słomkowej, do czarnej. Ciągle jednak słyszę, że diament jest wciąż, od tych wszystkich lat, najbardziej wytrzymałym materiałemjaki istnieje. Nie ma twardszego nawet. Tą możliwość też więc biorę pod uwagę.


To samo można powiedzieć o mithrylu. Uśmiech Nie policzyłem tego, więc nie mogę mieć pewności, ale wychodząc z teorii można zobaczyć, że idealnie czyste srebro ma szansę być mocniejsze od stali. Pod warunkiem, że takie będzie.

O metal barwy czarnej nie słyszałem, ale nie wykluczam, że taki istnieje, nawet jesli jest to jedno na ziemi miejsce i jest go kilka bryłek Elfik ...Stop może taki być. Złoto może być złote, srebrzyste, cytrynowozielone, fioletowe, czerwone, ciemnoszare. Tytan jest barwy ciemno-szarej jeśli dobrze pamietam i sam występujew postaci miękkiej i twardej(alfa i beta, dwie odmiany alotropowe, chociaż nie pamiętam która jest która oops, zawstydzenie )


Jest jeszcze kilka metali, które są lżejsze od żelaza, a które znane są ze swojej wytrzymałości i rzadkości:
1. ITR - nieco lżejszy od tytanu, ale dwa razy słabszy
2. CYRKON - półtora raza cięższy od tytanu, ale podobnej wytrzymałości, chociaż bardziej miękki, niestety łatwo się utlenia, wystarczy iskierka na pył i mamy niemalże lampę błyskową
3. WANAD - podobnej gęstości co cyrkon, także wytrzymały, ale nadal nie dorasta tytanowi.

Tym, czemu nie możemy zaprzeczyć w przypadku tytanu, to jego właściwości, ale myślę, że barwa jego każe mysleć o innym metalu. Nadal jest to dla mnie zagwostka. I dzięki temu sprawia mi to taką frajdę!!! wam też prawda?! Elfik

_________________
"Wiedz jednak, że Los (...) zawsze zostawia szczeliny pomiędzy swymi wyrokami, a mury gmachu przeznaczenia mają liczne wyłomy..."
Powrót do góry
 
 
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


Dołączył(a): 25 Maj 2003
Wpisy: 839
Skąd: Imlad Morgul


Wysłany: 13-04-2006 21:28    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Angantyr napisał(a) (zobacz wpis):

Wygląd, a chodzi mi tu o mikrostrukturę jest zwykle ziarnista, jak już wspomniała Valhalla. Zwykle w przyrodzie widuje się ziarna w skali mikro(1 tysięczna milimetra) i są to polikryształy. Ale są także szkła, które wyglądają jakby atomy w cieczy zatrzymały się w miejscu.


Strukturę, jaką miałam na myśli we wcześniejszych postach odnosiłam wyłącznie do skał - a tam poszczególne ziarna mineralne mogą sie wahać od tysięcznych części milimetra, jak piszesz, do nawet przekraczających 10 cm - i to czasami znacznie Z przymrużeniem oka (jak np. w bardzo gruboziarnistych pegamtytach - zdaje sie, że w USA, jest kamieniołom założony w jednym (!!) megakrysztale skalenia).

Struktury szkliste (jak np. obsydian) mają tą cechę, że są nietrwałe (jest mądre określenie na ten stan - metastabilny Z przymrużeniem oka ) Wynika to z faktu, że uporzadkowana struktura krystaliczna jest tą najkorzystniejszą dla ciała stałego (maksimum energii związanej, minimum swobodnej Jestem rozwalony )

Angantyr napisał(a) (zobacz wpis):

Myślałem, że może skałą, jakiej użyli Numenorejczycy był przekształcony w głębinach i gorącu bazalt. Na geologii jednak nie znam się zbytnio, więc to zdanie pozostawię Valhalli Z przymrużeniem oka To mógł faktycznie być dioryt, obsydian, nawet diament.


Stawiam na coś z grupy diorytów, może drobnoziarnistych gabr, choć dioryt, ze względu na wyższą zawartość krzemionki jest bardziej odporny na czynniki zewnętrzne, miał więc szanse zachować się jako swojego rodzaju wypreparowana przez wietrzenie i erozję intruzja (czyli forma występowania skał magmowych głęboko pod powierzchnią ziemi - takim czymś są np. Karkonosze czy masyw Ślęży).
Obsydian stawiam pod znakiem zapytania - zasugerowałam co prawda taki wariant, ale właśnie uświadomiłam sobie, że przecież kilka tysięcy lat wystarcza w zupełności na częściową przynajmniej rekrystalizację fazy szklistej. Pociąga to za sobą zatem zmianę parametrów takich, jak ciężar właściwy, a więc i objętość - sądzę, że by się to odbiło negatywnie na trwałości tak skomplikowanej budowli, jaką jest Orthank i w pewnym momencie nie obyłoby się bez złowieszczo brzmiących pęknięć w komnacie Sarumana.

Angantyr napisał(a) (zobacz wpis):
Ciągle jednak słyszę, że diament jest wciąż, od tych wszystkich lat, najbardziej wytrzymałym materiałemjaki istnieje. Nie ma twardszego nawet. Tą możliwość też więc biorę pod uwagę.


Diament jest bardzo wyrzymały na ścieranie, z powodu największej twardości wśród substancji naturalnie występujących w przyrodzie. Niestety ma zasadniczą wadę - jest bardzo kruchy - czyli raczej jest mało odporny na uderzenia... Sądzę, że z kruchym diamentem poradziłby sobie Żwawiec, który próbował jednak bezskutecznie skruszyć skałę Orthanku Z przymrużeniem oka

_________________
Ten nieruchomy już jest martwy, ten, który się rusza, przeżyje.

Żaden człowiek nie może się bronić bez ryzyka.
- J. Liechtenauer
----
Nasz azyl dla zwierząt
shadow of mind
galeria DA
półka w Bibliotece
Powrót do góry
 
 
Angantyr
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 31 Mar 2006
Wpisy: 102
Skąd: Loriennan
Nieobecny(a): chadzam po dolinach Lórien, najczęściej w okolicach złotego dębu

Wysłany: 13-04-2006 21:53    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Valhalla napisał(a) (zobacz wpis):
Struktury szkliste (jak np. obsydian) mają tą cechę, że są nietrwałe (jest mądre określenie na ten stan - metastabilny Z przymrużeniem oka ) Wynika to z faktu, że uporzadkowana struktura krystaliczna jest tą najkorzystniejszą dla ciała stałego (maksimum energii związanej, minimum swobodnej Jestem rozwalony )

(...)

Stawiam na coś z grupy diorytów, może drobnoziarnistych gabr, choć dioryt, ze względu na wyższą zawartość krzemionki jest bardziej odporny na czynniki zewnętrzne, miał więc szanse zachować się jako swojego rodzaju wypreparowana przez wietrzenie i erozję intruzja (czyli forma występowania skał magmowych głęboko pod powierzchnią ziemi - takim czymś są np. Karkonosze czy masyw Ślęży).
Obsydian stawiam pod znakiem zapytania - zasugerowałam co prawda taki wariant, ale właśnie uświadomiłam sobie, że przecież kilka tysięcy lat wystarcza w zupełności na częściową przynajmniej rekrystalizację fazy szklistej. Pociąga to za sobą zatem zmianę parametrów takich, jak ciężar właściwy, a więc i objętość - sądzę, że by się to odbiło negatywnie na trwałości tak skomplikowanej budowli, jaką jest Orthank i w pewnym momencie nie obyłoby się bez złowieszczo brzmiących pęknięć w komnacie Sarumana.

(...)

Diament jest bardzo wyrzymały na ścieranie, z powodu największej twardości wśród substancji naturalnie występujących w przyrodzie. Niestety ma zasadniczą wadę - jest bardzo kruchy - czyli raczej jest mało odporny na uderzenia... Sądzę, że z kruchym diamentem poradziłby sobie Żwawiec, który próbował jednak bezskutecznie skruszyć skałę Orthanku Z przymrużeniem oka


Od początku zatem. Uśmiech

A gdybyśmy rozważyli minerał powstały w wyniku skrystalizowania obsydianu? Mamy wówczas zachowaną barwę, a i właściwości byłyby znacznie wyższe pewnie. Słyszałem, że w starych kościołach gotyckich nasady wysokich szyb są grubsze niż ich górne części. To był przykład naszego wykładowcy na nietrwałość stanu amorficznego.

Sprawą drugą jest diament. Mam ciągle na myśli diament superczysty i superdokładny. Całkowicie jednolity pod względem budowy. Kruchość ceramiki, w tym także diamentu, pochodzi w znacznej mierze od mikropęknięć, które obniżają drastycznie jego wytrzymałość na uderzenia - udarność. Posiada natomiast inną cechę, ale przy odpowiedniej budowie można to ominąć.
Chodzi o łupliwość, czyli fakt, że kryształ odpłupuje się wzdłuż pewnych płaszczyzn, tych, które są wyjątkowo słabo powiązane z resztą. Ale odpowiednio wytwarzając lub sprawdzając taką 'skałę' możemy ją pociąć i wtedy łupliwość nam prawie nie grozi. Prawie, bo jesli uderzymy pod niewłaściwym kątem, to część nadal się odłupie, ale już wyraźnie mniejsza. Właśnie to się stało, gdy Żwawiec zaatakował Orthanc. Udało mu się pozostawić jedynie malutkie rysy i nieznaczne uszczerbki, ale wiekszych płatów wyrwać nie umiał.

Do tej pory nie odkryto i wykonano materiału twardszego od diamentu. Wyliczono, ze nieco twardszy byłby związek z wiązaniami budującymi C-N, że byłby to C3N4, ale udaje się tylko otrzymywać wiązania C=N i potrójne, a one znacznie obniżają oczekiwaną wartość.

Udało się dostać jedynie c-BN, odmianę alotropową azotku boru, która ma twardość mniejszą nieco od diamentu, ale jednak mniejszą.

_________________
"Wiedz jednak, że Los (...) zawsze zostawia szczeliny pomiędzy swymi wyrokami, a mury gmachu przeznaczenia mają liczne wyłomy..."
Powrót do góry
 
 
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


Dołączył(a): 25 Maj 2003
Wpisy: 839
Skąd: Imlad Morgul


Wysłany: 14-04-2006 08:37    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Angantyr napisał(a) (zobacz wpis):

Chodzi o łupliwość, czyli fakt, że kryształ odpłupuje się wzdłuż pewnych płaszczyzn, tych, które są wyjątkowo słabo powiązane z resztą.


Diament akurat ma doskonałą łupliwość (trójkierunkową, o ile dobrze pamiętam) i raczej na tą cechę zwalałabym jego kruchość Z przymrużeniem oka Nawet słynne na całym świecie, czyste, piękne okazy diamentów są kruche. Defekty sieci krystalicznej, mikropęknięcia, wrostki, występują praktycznie zawsze w naturalnych ciałach stałych.

Angantyr napisał(a) (zobacz wpis):
Ale odpowiednio wytwarzając lub sprawdzając taką 'skałę' możemy ją pociąć i wtedy łupliwość nam prawie nie grozi.


A ja sądzę, że jakkolwiek byśmy nie pocięli skały, to łupliwość zawsze w pewnym sensie grozi Jestem rozwalony. Skała jest zbudowana z wielu ziaren mineralnych - może to być jeden minerał (skała monomineralna - np. marmur). chodzi o to, że w skale każde ziarno wraz ze swoją krystaliczną strukturą jest inaczej zorientowane w przestrzeni. Więc "łupliwość" skały zawsze będzie swojego rodzaju wypadkową kierunków łupliwości poszczególnych ziaren mineralnych. Ma to swoją drugą stronę - jeżeli skała zbudowana jest z jednego minerału - bardzo kruchego, o doskonałej łupliwości, i to w dodatku trójkierunkowej - również będzie krucha. Przykład - choćby sól kamienna czy wspomniany wcześniej marmur.
A zatem hipotetyczna skała monomineralna zbudowana z diamentu, pomimo, że niesamowicie twarda, byłaby bardzo krucha, i niezależnie od tego, w którym kierunku Żwawiec by uderzył, natrafiłby na płaszczyzny łupliwości i tym samym oderwał co nieco Z przymrużeniem oka

_________________
Ten nieruchomy już jest martwy, ten, który się rusza, przeżyje.

Żaden człowiek nie może się bronić bez ryzyka.
- J. Liechtenauer
----
Nasz azyl dla zwierząt
shadow of mind
galeria DA
półka w Bibliotece
Powrót do góry
 
 
Angantyr
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 31 Mar 2006
Wpisy: 102
Skąd: Loriennan
Nieobecny(a): chadzam po dolinach Lórien, najczęściej w okolicach złotego dębu

Wysłany: 14-04-2006 13:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A gdyby tak...

Właściwie przed chwilą na to wpadłem. Numenorejczycy byli wówczas na wysokim poziomie zaawansowania jeśli chodzi o technikę i rozwój. Mogli chyba zauważyć, że gdy ułoży się na przykład naprzemiennie słomę, glinę, a potem kolejne źdźbła, ale już pod kątem prostych do poprzednich, to uzyska się ścianę twardości litej skały.

Takie kompozyty, bo o nich myślę, robili chyba Babilończycy, jesli dobrze pamiętam. Zbudowanie jednego metra trwało tydzień, ale efekt był imponujący.

Można chyba stwierdzić, że Numenorejczycy zauważyli, że jesli znaleziona skała jest mocna powiedzmy prostopadle do powierzchni, którą oszlifowali, to jeśli stworzą materiał zbudowany z płytek |-|-|-|-|... to jego właściwości wzrosną niepomiernie. w przypadku ceramiki, czyli także skał, jednym z przedstawionych przez mojego nauczyciela sposobów na zwiększenie wytrzymałości na pękanie jest właśnie stworzenie kompozytu. Bazuje to na przykład na tym, by powiedzmy diament albo szafir w postaci drobnych ziaren wymieszać i stopić z molibdenem. Molibden sam w sobie jest twardy i kruchy, ale w porównaniu do szafiru, czy wręcz diamentu, zachowuje się niemalże plastycznie. Tym sposobem powstała ceramika jest bardziej odporna na kruche pękanie.

Tą opcję możnaby więc wziąć pod rozwagę. Jako spoiwo mógłby posłużyć stopiony minerał szklany, albo skała, którą łączyli. Może krystaliczny, jednolity obsydian łączony stopionym, szlistym. Proces krystalizacji szkieł jest możliwy gdy przeprowadzimy go wolniej niż przy zeszkleniu.

co myślicie o takim rozwiązaniu?... Elfik

_________________
"Wiedz jednak, że Los (...) zawsze zostawia szczeliny pomiędzy swymi wyrokami, a mury gmachu przeznaczenia mają liczne wyłomy..."
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 15-04-2006 17:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Może cytat, który znalazłem ułatwi Wam poszukiwania, gdyż ja na kamieniach i tego rodzaju rzeczach mało się znam Z przymrużeniem oka

Silmarillion pisze:

Cytat:
These were the chief dwellings of the Númenóreans in Gondor, but other works marvellous and strong they built in the land in the days of their power, at the Argonath, and at Aglarond, and at Erech; and in the circle of Angrenost, which Men called Isengard, they made the Pinnacle of Orthanc of unbreakable stone.


Maria Skibniewska przełożyła wytłuszczony przeze mnie fragment tak(S str. 244):

Cytat:
...zwanej przez ludzi Isengardem, gdzie w kręgu gór wznieśli Wieżę Orthank z niespożytego kamienia.


Lecz przymiotnik unbreakable przełożyć można również jako nietłukący, niezniszczalny, niezłomny, nie do złamania.
Jak już powiedziałem na rodzajach kamieni się nie znam (mimo iż za młodych lat zbierałem Skarby Ziemi Super śmiech ), także zostawiam Wam pole do popisu Z przymrużeniem oka

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2

Temat: Materiał budulcowy Numenorejczyków (Strona 2 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.