Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Całe życie trzeba się uczyć." Dziadunio, Władca Pierścieni


Temat: Śródziemie jako unieśmiertelnienie Anglii kolonialnej (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 15-11-2005 22:51    Temat wpisu: Śródziemie jako unieśmiertelnienie Anglii kolonialnej Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Do założenia tego tematu, zainspirował mnie artykuł Andrzeja Wojciecha Nowaka "Cicha siła możliwego", który można znaleźć w książce "Władca Pierścieni, presje, opresje i przyjemności kultury popularnej". a także dzisiejsze spotkanie z Olgą Tokarczuk, w którym miałam przyjemność uczestniczyć Uśmiech.

Otóż wydawałoby się, że dyskusję na temat rasizmu u Tolkiena mamy już za sobą...(Tolkien rasistą??? - nie chodzi mi tu bynajmmniej o dość płytkie insynuacje w komentowanym w dyskusji artykule) ale o rzecz głębszą i wydaje mi się, bardziej skomplikowaną.

Andrzej Wojciech Nowak wysuwa znaczącą sugestię, że Tolkien unieśmiertelnił w swoich dziełach wiktoriańską i kolonialną Anglię.

Andrzej Wojciech Nowak, Cicha siła możliwego napisał(a):

Czym zatem dla kultury współczesnej jest Władca Pierścieni i jego twórca? Czy jest to zbitek ideologii brytyjskiego konserwatysty, tęsknoty za uporządkowanym światem, gdzie każda rzecz ma swój porządek zgodnie z wolą Stworzyciela Świata, od króla elfów, poprzez ludzkich władców, na hobbicie kończąc. A może jest Świat Tolkiena tylko angielską (panceltycką) wersją pangermańskich baśni, które Niemcy dały poznać całej Europie? Baśni i snów, w których to dobrzy, prawi wojownicy spędzają czas, popijając wino, dmią fajkowe ziele, sycąc w ten sposób ciała zmęczone trudami walki ze złem. Zło jest czytelne, przychodzi w odrażającej, wykrzywionej karykaturze Pierworodnych. Zło to zalew anonimowej czerni składającej się z goblinów, orków, trolli i czarnoskórych mieszkańców Haradu wraz z ich mumakilami (tolkienowski odpowiednik słoni). Zachód jawi się jako jedyny powiernik odprysków starego (prawdziwego) świata. Zachód odpiera samotnie zalew wschodnich hord, złożonych z karykatur dzieł stworzyciela. Wschód zaś wykorzystuje wspomniane już ciemnoskóre ludy Południa, zawieszone gdzieś między przeznaczeniem Wschodu a Zachodu. Czy figura zwiedzionych ludów Południa nie przypomina nam w odległej reminiscencji kiplingowskiego "brzemienia białego człowieka"? Biały jest bowiem cały Zachód, jak i wszyscy pozytywni bohaterowie i rasy u Tolkiena. Czy Władca Pierścieni to jedynie pięknie opowiedziany mit, bliski konserwatywnej duszy? Jak sam Tolkien stwierdza: "Próbowałem uwspółcześnić mity i uczynić je wiarygodnymi".
Może miast uwspółcześnić mity, udało się Tolkienowi unieśmiertelnić wiktoriańską i kolonialną Anglię. (...)
Jeżeli bowiem Tolkien zawarł w swoim dziele jedynie postkolonialne obsesje wiktoriańskiego (pruderyjnego) profesora o zdecydowanie konserwatywnych ideałach, to skąd tak szeroki oddziaływanie? Czy porusza on czułe struny obumarłej i przegniłej duszy Zachodu?


W dalszej części autor replikuje, że Tolkiena irytowało przykładanie do WP politycznego klucza, że nie cierpiał alegorii.
My wiemy również, że Tolkien nie był rasistą a listy (nr. 45 do Michaela Tolkiena, 9 czerwiec 1941 czy List 294, do Charlotte i Denisa Plimmer, 8 Luty 1957) wskazują, że rasizm w niemieckim wydaniu przepełniał go wstrętem i oburzeniem.
Ale....
Zastanówmy się, czy jednak nie ma w tym, co pisze autor odrobiny prawdy. Rzeczywiście Wschód jawi się trochę jak ziemia niczyja, zapomniana przez Valarów, Eru, a nawet Majarów (niewiele - prócz przypuszczeń- wiemy o działalności Błękitnych Istari). Ziemia Południa jest kolonizowana przez Numenorejczyków, którzy wykorzystują ludy jako siłę roboczą, nieustannie zależna od zła Morgotha a potem Saurona. Wreszcie, jest to ziemia, którą zamieszkują ludy ciemnoskóre, dążace do dominacji.

Oczywiście, możemy nałożyć Śródziemie na mapę Europy i udowadniać, że tak po prostu ten nasz świat wygląda, że ludy ciemnoskóre zamieszkują południe i Tolkien tu niczego nowego nie wykoncypował, wręcz powielił ten prosty fakt historyczny. I że przy odrobinie "szczęścia" Z przymrużeniem oka gdyby to trasa ciemnoskóra wcześniej zdobyła możliwości technologiczne umożliwiające podboje, to pewnie Europa lizałaby się teraz z ran kolonializmu Uśmiech Saurona ;D

Wróćmy jednak do Tolkiena. Trudno zaprzeczyć, że dzisiaj (obojętnie co Tolkien chciał powiedzieć) wielu ludziom Władca kojarzy się ze zdecydowanie za prostą antynomią dobro-zło, gdzie dobro jest białe i piękne, zaś zło czarne i odrażające. Olga Tokarczuk, w dygresji na temat Tolkiena, powiedziała dziś, że lubi książkę angielskiego profesora i uważa ją za dobrą literaturę (choć nie należy do pokolenia, które poruszyło "fantasy"), ale film odbiera negatwnie, jako dzieło polityczne, powstające przed inwazją na Irak i w jakiś sposób legitymizujące biały imperializm. Wskazywała na to mi.inn (nie pamiętam całej argumantacji), że żaden dobry charakter nie jest ciemnoskóry. Dobrze, możemy powiedzieć, ale tak samo jest w książce, Jackson to tylko adaptował. Jednakże w książce sprawa jest przedstawiona daleko bardziej subtelnie. Zło czai się także wśród "dobrych, białych ludzi" (Grima) i mówi głosem polityków (Saruman), wreszcie - "ciemna strona mocy" Z przymrużeniem oka - wcale nie jest jednoznacznie zła, bo jak mówi Sam:

J.R.R Tolkien, Władca Pierścieni, Dwie Wieże napisał(a):

Sam po raz pierwszy w życiu widział walkę ludzi z ludźmi i widok ten nie przypadł mu wcale do smaku. Rad był, że przynajmniej nie zobaczył twarzy zabitego. Jakie tez imię nosił ten człowiek, skąd pochodził, czy naprawdę miał serce do gruntu złe, czy też może kłamstwa lub groźby wywabiły go z domu w ten daleki marsz? Kto wie, czy nie wolałby gdyby miał wybór zostać spokojnie wśród swoich? Wszystkie te pytania przemknęły Samowi przez głowę, lecz nie zadomowiły się w niej, bo właśnie w chwili, gdy Mablung zrobił krok naprzód, żeby podejść do leżącego południowca, buchnęła na nowo wrzawa.


Film na pewno wiele spraw uprościł.
I w sumie nie należy się dziwić takiemu jego odczytaniu...
Zastanawia mnie jednak na ile dzieło Tolkiena jest reminiscencją Anglii kolonialnej, jakie tęsknoty i błędy Anglików ( w tym Tolkiena) możemy dostrzec w podbojach Numenorejczyków? Dlaczego ludy Wschodu są tak zaniedbane przez Potęgi Ardy? I wreszcie: "Czy figura zwiedzionych ludów Południa nie przypomina nam w odległej reminiscencji kiplingowskiego "brzemienia białego człowieka"?"*** Uśmiech


***Wyjaśniam pojęcie "brzemię białego człowieka" -Idea Imperium Brytyjskiego była od początku aż do 1876 roku (koronowanie królowej Wiktorii na cesarzową Indii) odrzucana przez całą niemal elitę polityczną kraju. Zostało ono w rzeczywistości stworzone przez kupców, a potem misjonarzy – dopiero na końcu pojawili się oficjalni przedstawiciele Korony. Gdy w 1811 roku Anglia zajęła Jawę, na gubernatora wyznaczono lorda Minto. Dwa lata później Napoleon abdykował i admiralicja poleciła lordowi opuszczenie wyspy, z której Korona nie ma żadnego pożytku. Wysłał on wówczas zdumiewającą odpowiedź, iż opuszczenie Jawy jest niemożliwe ze względów moralnych. Tłumaczył to stanem, jaki tam zastał: okrucieństwem miejscowych kacyków, samowolą plantatorów oraz korupcją i obojętnością urzędników holenderskich, którzy tam administrowali. Zdecydował się na powrót do Londynu, gdzie zdołał wytłumaczyć ministrowi, iż Jawa potrzebuje jedynie symbolicznego oddziału brytyjskiego, nie będzie więc w praktyce nic kosztować skarbu Korony. Na swojego następcę wyznaczył młodego człowieka, C. Rafflesa.

Raffles w ciągu paru lat zanim zniszczyła go malaria, całkowicie odmienił panujące stosunki. Zniósł pańszczyznę, zamieniając ją na opodatkowanie, zakazał importu niewolników i zarejestrował wszystkich dotychczasowych, aby pilnować, by nikt nie zwiększał ich liczby. założył też Towarzystwo Zniesienia Niewolnictwa. Jego zdaniem, jedynym usprawiedliwieniem rządów białych było wprowadzanie zmian w prawach i zwyczajach ludności tubylczej, tak by i ona mogła korzystać z dobrodziejstw cywilizacji. Prawie sto lat później R. Kipling nazwał to "brzemieniem białego człowieka". Mówiąc te wyszydzane dziś słowa mógł już się oprzeć na bogatym zasobie doświadczeń Brytyjczyków, którzy w na poły prywatnych przedsięwzięciach zdołali stworzyć największe imperium na świecie.
Źródło: Piotr Skórzyński - Irracjonalizm relatywizmu

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5711
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 16-11-2005 22:18    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Osobiście nie przepadam za tego rodzaju analizami. Zwłaszcza, że zazwyczaj bywają bardzo uproszczone, żeby nie powiedzieć prostackie, sprowadzając wszystko do rasizmu, kulturowego imperializmu i tym podobnych kwestii.
Choc z drugiej strony brakuje mi poważnych i przmyślanych analiz dzieła Tolkiena przez pryzmat wpływu wiktoriańskiej i edwardiańskiej ideologii imperialnej na niego i jego tworczość.

Problem polega bowiem na tym, że Tolkien byl dzieckiem swojej epoki. Mogł byc krytyczny wobec imperializmu i Imperium Brytyjskiego, mogł odrzucac rasizm, mogł być wrogiem kulturowej hegemonii, ale to nie zmiania faktu, ze został ukształtowany w okresie gdy imperializm, kolonializm, rasizm były uważane za normę.
Mogł się nie czuć z nimi związany, ale... No właśnie ale.

Kiedy się urodził, Imperium Brytyjskie przezywalo apogeum swej potęgi. I poza ekscentrykami, nie było wówczas liczących się przeciwników Imperium.
Edukację odebrał i wychowywal się w Birmingham, mieście na które olbrzymi wpływ i to właśnie w czasach młodości Tolkiena, wywierał Joseph Chamberlain, wielki przemysłowiec, minister ds. kolonii, jeden z czołowych imperialistów ówczesnej Wielkiej Brytanii.

Brytjskie szkoły w tym King's Edward były osotojami imperializmu. Duma z posiadania Imperium, była czymś normalnym i naturalnym dla olbrzymiej większości Brytyjczyków.

Podobnie Oxford był miejscem gdzie edukowały się kadry Imperium. Funkcjonując w takich środowiskach Tolkien nie miał szans nie przesiąknąć pewnymi, imperialnymi stereotypami.
I nawet jeżeli świadomie i racjonalnie odrzucal imperialne idee, to nie mógł sie od nich zupełnie wyzwolić.

Tym bardziej, że dziewiętnastowieczne opracowania i parafrazy literatury północy, zwłaszcza te z drugiej połowy XIX wieku także były pelne imperialnych odniesień, i twierdzeń, które dzisiaj uznalibyśmy za rasistowskie. Norma było wyjaśniania wyjątkowości Brytyjczyków, w tym Anglików, domieszką krwi i kultury skandynawskiej (to znajdziemy nawet u G. Dasenta, ktory ogolnie, starał się być wyważony pod tym względem).

Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno się dziwić, że do pisarstwa Tolkiena przenikały, popularne i rozpowszechnione w tamtym czasie poglądy.

Tu może podam jako ciekawostkę, że w brytyjskiej ideologii imperialnej widzimy dwa zasadnicze nurty: humanitarny i merkantylny. Ten pierwszy kładący nacisk na Imperium jako rozsadnik wolności, praw, jako opiekuna słabszych. I drugi kierowany żądzą zysku. (Oczywiście to wszystko pisżę w wielkim uproszczeniu)

I warto zwrócić uwagę, ze podobnie jest z Numenorem. Pierwotnie ekspansja jest pokojowa, nie ma na celu podbojów, a Numenorejczycy to nauczyciele ludzi Śródziemia, potem jednak zaczyna się grabiez i podbój. Mozna to odczytać przez analogię do róznych koncepcji Imperium Brytyjskiego. Można w jego dziejach zobaczyć w dziejach brytyjskiej idei imperialnej jakąś inspirację dla Numenoru i jego dziejów.

Ale jak pisałem na poczatku, nie wiem czy i jaki miałoby to mieć sens.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 21-11-2005 23:48    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Osobiście nie przepadam za tego rodzaju analizami. Zwłaszcza, że zazwyczaj bywają bardzo uproszczone, żeby nie powiedzieć prostackie, sprowadzając wszystko do rasizmu, kulturowego imperializmu i tym podobnych kwestii.
Choc z drugiej strony brakuje mi poważnych i przmyślanych analiz dzieła Tolkiena przez pryzmat wpływu wiktoriańskiej i edwardiańskiej ideologii imperialnej na niego i jego tworczość.


Otóż i właśnie dlatego powstał ten temat Uśmiech Aby potraktować ten analizę poważnie i dogłębnie Uśmiech Bez upraszczania problemu tylko do imperializmu i czy rasizmu. Zresztą na temat rasizmu już rozmawialiśmy i uważam temat za skończony.

M.L. napisał(a):

Problem polega bowiem na tym, że Tolkien byl dzieckiem swojej epoki. Mogł byc krytyczny wobec imperializmu i Imperium Brytyjskiego, mogł odrzucac rasizm, mogł być wrogiem kulturowej hegemonii, ale to nie zmiania faktu, ze został ukształtowany w okresie gdy imperializm, kolonializm, rasizm były uważane za normę.
Mogł się nie czuć z nimi związany, ale... No właśnie ale.
(...)
I warto zwrócić uwagę, ze podobnie jest z Numenorem. Pierwotnie ekspansja jest pokojowa, nie ma na celu podbojów, a Numenorejczycy to nauczyciele ludzi Śródziemia, potem jednak zaczyna się grabiez i podbój. Mozna to odczytać przez analogię do róznych koncepcji Imperium Brytyjskiego. Można w jego dziejach zobaczyć w dziejach brytyjskiej idei imperialnej jakąś inspirację dla Numenoru i jego dziejów.


"No własnie, ale.." Uśmiech
Numenorejczycy to dość ciekawy temat Uśmiech Dwa fragmenty, o których wspomniałeś dają do myślenia:

J.R.R Tolkien, Sillmarillion napisał(a):

Tak więc z powodu Zakazu Valarów Dunedainowie w swoich podróżach zamiast na zachód kierowali się na wschód i przemierzali wody świata od ciemności Północy do skwarów Południa i dalej do Wiecznych Ciemności; zapuszczali się też na morza wewnętrzne, opływali wokół Śródziemie i z wysokich dziobnie swoich statków dostrzegali Bramę Poranka na Wschodzie. Niekiedy przybijali do brzegów Wielkich Krain i litowali się nad opuszczonym światem Śródziemia; książęta Numenoru znów dotykali stopami zachodnich wybrzeży w Czarnych Latach Ludzi i nikt nie ośmielał się im zagradzać drogi. Większość bowiem ludzi żyjących w Cieniu utraciła siły i odwagę. Numenorejczycy przybywając do nich uczyli ich wielu pożytecznych umiejętności. Przywieźli im ziarna zboża i szczepy winne, wytłumaczyli, jak mają je siać i jak mleć ziarno, jak ciąć drewno i obciosywać kamienie i jak wprowadzać trochę ładu w życie, o ile to było możliwe w kraju szybkiej śmierci i skąpych radości. Dzięki temu ludzie w Śródziemiu nabrali otuchy, tu i ówdzie na zachodnim wybrzeżu lasy zaczęły się cofać, ustępując miejsca domostwom, ludzie strząsali z siebie jarzmo nałożone na nich przez potomstwo Morgotha, wyzbywali się strachu przed ciemnością. Ze czcią wspominali wysmukłych Żeglarzy, których, gdy odpłynęli, nazywali bogami, i z nadzieją czekali na ich powrót; Numenorejczycy nigdy bowiem w tych czasach nie zatrzymywali się długo w Śródziemiu i nie założyli tam sobie żadnych własnych osiedli. Musieli żeglować na wschód, ale serca zawsze ich ciągnęły na zachód.


Numenorejczycy to prawdziwi zdobywcy i żeglarze , rodem z najlepszych opowieści podróżniczych Z przymrużeniem oka Obraz Dunedainów, który się wyłania z tego fragmentu to wspaniali żeglarze dzielący się dobrami cywilizacji (na czele z ekspresowa wycinką lasów Z przymrużeniem oka ) z ciemnymi i podległymi złu ludami Śródziemia, wywyższani do rangi bóstw i obdarzani wdzięcznością Uśmiech
Nie sposób nie oprzeć się wrażeniu, że to bardzo właśnie takie typowo imperialne spojrzenie - zatrwożone "niecywilizowanymi" lokalnymi obyczajami i niskim stopniem rozwoju, usiłujące uszczęśliwić dzikusów dobrami postępu Uśmiech Tolkien nawet w swoich jasnych wizjach jest dzieckiem swojej epoki.
Dziś być może Tolkien napisałby o polityce kolonialnej Numenorejczyków inaczej...Byłyby może słowa o nadużyciach władzy o wyzyskiwaniu bogactw naturalnych Uśmiech Saurona ;D, a nie tak:

J.R.R Tolkien, Sillmarillion napisał(a):
Działo się to za czasów Tar-Kiryatana, Budowniczego Okrętów, i jego syna Tar-Atanamira, a byli to mężowie dumni i chciwi bogactw; ściągali haracz od ludzi ze Śródziemia i więcej teraz brali, niż dawali. (...)
W tym czasie Numenorejczycy założyli pierwsze wielkie osiedla na zachodnich wybrzeżach swego dawnego kraju; nie znajdowali już spokoju i zadowolenia w Numenorze, to królestwo wydawało im się za ciasne, a skoro nie wolno im było sięgać na Zachód, zapragnęli bogactw Śródziemia i władzy nad nim. Zbudowali wielkie przystanie i potężne wieże i wielu z nich tam się przeniosło; teraz jednak zamiast wspomagać i nauczać ludzi ze Śródziemia, występowali jako ich władcy, panowie i odbiorcy haraczu. Numenorejskie okręty z wiatrem w żaglach płynęły na wschód i wracały zawsze ciężko załadowane do Numenoru, wzrastała potęga i majestat ich królów, Dunedainowie pili wino, ucztowali, błyszczeli od srebra i złota.


Dzisiaj patrzy się na postęp i "kulturę białego człowieka" w inny sposób. Kiedy niedawno odkryto "dziewicze" plemię w puszczy amazońskiej, które nie miało kontaktu z naszą cywilizacją, otoczono fragment dżungli szczelnym kordonem sanitarnym, żeby nie przywlec chorób i antropolodzy mają niezły dylemat jak zbadać plemię nie przynosząc ze sobą swoich wartości, wytworów i bagażu pojęciowego Uśmiech Tubylcy zaś wcale dobrodziejstw białego człowieka nie pragną Uśmiech (choć pewnie prędzej czy później nie będa mieć wyjścia i zginą tak jak lasy, w których żyją).

Jedno jest jednak ważne i przemawia na korzyść Tolkiena: biały człowiek niczym się nie różni od kolorowego, tak samo jest pyszny i okrutny, tak samo sieje zło. Tolkien piętnuje wyzysk i nadużycia, ale odnosi się wrażenie, że mimo "wad" tak naprawdę to Numenorejczycy wciąż stoją po tej "jasnej stronie mocy".
Zresztą sam Mistrz to potwierdza w notatkach do recenzji W.H. Audena:

J.R.R Tolkien, Listy, s.364 napisał(a):

Nawet jeśli "Zachód" w rozpaczy wyhodowałby lub najął całe hordy Orków i okrutnie spustoszył ziemie innych ludzi, będących sojusznikami Saurona, lub zrobiłby wszystko, by nie dopuścić do ich sprzymierzenia się z nim, to jego Sprawa i tak pozostałaby niewzruszenie słuszna


Dlaczego? Uśmiech Saurona ;D Cóż to za Sprawa przez duże "S" "niewzruszenie słuszna?
Niewątpliwie Tolkien był, jak zauważył Memelek "dzieckiem swojej epoki", ale chodziło mu także o coś innego, dalece większego, i trzeba o tym pamiętać, analizując "imperialne motywy" w twórczości Tolkiena.
W tym samym liście Tolkien pisze:

J.R.R Tolkien, Listy, s.364 napisał(a):

Konflikt we Władcy Pierścieni zasadniczo nie dotyczy wolności, choć odgrywa ona wazną rolę. Toczy się on wokół kwestii Boga i Jego wyłącznego prawa do boskiej czci. Eldarowie i Numenorejczycu wierzyli w Jedynego, prawdziwego Boga, i oddawanie czci komukolwiek innmu uważali za rzecz wstrętną. Sauron pragnał być Bogiem-Królem i za takiego był uważany przez swoje sługi, gdyby zwyciężył, zażądałby od wszystkich istot rozumnych boskiej czci i absolutnej władzy nad światem.Nawet jeśli "Zachód" w rozpaczy wyhodowałby lub najął całe hordy Orków i okrutnie spustoszył ziemie innych ludzi, będących sojusznikami Saurona, lub zrobiłby wszystko, by nie dopuścić do ich sprzymierzenia się z nim, to jego Sprawa i tak pozostałaby niewzruszenie słuszna. Tak jak pozostaje taką Sprawa tych, co teraz przeciwstawiają się Państwu-Bogu i Marszałkowi temu czy Tamtemu jako jemu Wysokiemu Kapłanowi, nawet jeśli to prawda (a niestety tak jest), że wiele ich czynów jest niesłusznych, nawet gdyby była to prawda (a tak nie jest), ze mieszkańcy "Zachodu", oprócz mniejszości bogatych szefów, żyją w strachu i nędzy, podczas gdy czciciele Państwa-Boga żyją w pokoju, obfitości i we wzajemnym szacunku oraz zaufaniu.


Konflikt u Tolkiena dotyczy także religii, a więc jest konfliktem o najwyższe wartości. Zatem zło popełnione przez stronę "dobrą" (Zachód) może zostać usprawiedliwione w imię "Sprawy"hmmmm... . Numenorejczycy także szerzą owe najwyższe wartości, w które wierzy Tolkien, nie tylko postęp. Oczywiście zawsze powstaje pytanie, czy słuszne i sprawiedliwe jest narzucanie innym naszych wierzeń, ale jeśli chodzi o Władcę Pierścieni, to sprawa jest o tyle bardziej "czysta" niż postępowanie żeglarzy Numenorejskich, że mamy tu (w WP) wojnę w obronie wolności, niezależności i wartości wszystkich Wolnych Ludów Śródziemia. Wojna obronna zawsze jest słuszniejsza niż zaczepna Uśmiech Choć zawsze można popatrzec na ten konflikt, że oto staje jedno imperium - przeciw drugiemu, jedne wartości przeciw drugim Uśmiech Zaś jeśli chodzi o Numenor, to do momentu, gdy żeglarze uwalniają ludy Śródziemia od wiary w Króla-Boga Saurona, wydaje się, że ich postępowanie według Tolkiena jest godne i sprawiedliwe - mimo nadużyć (rzecz jasna godnych ubolewania) przynajmniej do momentu gdy się sami nie stają bogami Język Elfik

Czy jednak zupełnie nie możemy pozwolić sobie na takie analizy jak ta, która doszukuje się wpływów poglądów edwardiańskiej i wiktoriańskiej Anglii na Tolkiena?

J.R.R Tolkien, Listy, s.364 napisał(a):

Uważam, ze to całe bicie piany w recenzjach i dotyczącej ich korespondencji na temat tego, czy moje "dobre plemiona" były łagodne i miłosierne i czy skłonne były darowac pokonanym życie (tak robią), czy nie, zupełnie mija się z celem. Niektórzy krytycy najwyraźniej postanowili przedstawić mnie jako naiwnego nastolatka, przesiąkniętego duchem haseł "Hajda na Pretorię ze sztandarem", i świadomie zniekształcają treść mojej opowieści. Żeby to wykazać, wystarczy sama postać Denethora; lecz żadnego plemienia z tej "słusznej" strony - hobbitów, Rohirrimów, Ludzi z Dali czy z Gondoru - nie uczyniłem ani trochę lepszymi niż ludzie byli, są lub mogą być. Mój świat nie jest światem "wymyślonym", lecz wymyślonym momentem historycznym "Śródziemia" w którym żyjemy.


Astrahując już od słusznego zirytowania Tolkiena wnioskami wyprowadzonymi z tych recenzji, ważne jest tu zdanie, że Sródziemie jest wymyślonym momentem historycznym, zaś ludzie po opisanej stronie zachodu są tak samo dobrzy i źli jak Ci z tej drugiej strony.
Jeśli Śródziemie jest takim wymyślonym momentem historycznym to można je oceniać z historycznej perspektywy, używając do tego historycznego zaplecza metodologicznego, nie ma tez powodów, dla których nie mielibyśmy wznieść się wyżej i zanalizować zapatrywania autora, które dały początek takiemu a nie innemu przedstawieniu historii Śródziemia Uśmiech

Dzisiaj to nie tyle imperializm jest problemem Uśmiech, co globalizm i dyktat wielkich przedsiębiorstw. Coca-cola dla mas i te sprawy Z przymrużeniem oka Elfik A ponieważ w Śródziemiu handel jest potraktowany marginalnie, trudno go przykroić do obecnych realiów Z przymrużeniem oka Łatwiej doszukiwać się wątków imperialno-kolonialnych Uśmiech Choć zawsze trzeba to robić ostrożnie.
Nie wiadomo czy Tolkien był zwolennikiem czy przeciwnikiem wizji Anglii kolonialnej ale myślę, że dziś pewnie stałby po stronie antyglobalistów Z przymrużeniem oka , gdyż jak napisał w jednym z listów:

J.R.R Tolkien, List 53 napisał(a):
to, co większe, mniejszym się teraz staje, a cały świat matowieje czy spłyca się. Przeobraża się cały w jedno przeklęte, małe, prowincjonalne przedmieście. Kiedy już amerykańska higiena, dziarskość, feminizm i produkcja masowa rozprzestrzenią się na cały Bliski Wschód, Daleki Wschód, Środkowy Wschód, ZSRR, Pampę, Gran Chaco, Nizinę Dunajską, Afrykę Równikową, Bliższy, Dalszy i Średni Mumboland, Gondwanę, Lhasę i najbardziej zapadłe wiochy Berkshire, jacyż wtedy będziemy szczęśliwi! W każdym razie powinno to położyć kres podróżom. Nie będzie dokąd pojechać…

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5711
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 23-11-2005 01:30    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Zresztą na temat rasizmu już rozmawialiśmy i uważam temat za skończony.

Tylko nie wiem czy słusznie. Bo odrzucając oskarżenia Tolkiena o prymitywny rasizm, należy pamiętać, ze był dzieckiem swojej epoki, i jak bardzo by się nie odcinał od imperialnych tradycji, to pewne rzeczy miał silnie wpojone. Pytanie na przykład na ile jego niechęc do tradycji irlandzikich, była pochodną pewnycb uprzedzeń, bardzo silnych w społeczeństwie brytyjskim, aż do lat b50-tych XX wieku?

Cytat:
Numenorejczycy to prawdziwi zdobywcy i żeglarze ,

Raczej odkrywcy niż zdobywcy. Zdobywcami stana się później. Tu Tolkien odwołuje się do wyidealizowanego obrazu imperializmu, szkoły, nazwijmy to "misyjnej", ktora zasadniczą funkcję Imperium upatrywała w szerzeniu idei i koncepcji wolności (oczywiście tak jak je rozumieli Brytyjczycy), misji cywilizacyjnej i opiece nad słabszymi (czytaj zacofanymi) ludami. To był bardzo wazny element kształtowania etosu Brytyjczyka tej epoki. Ta wiara w "Brzmię Białego Człowieka", rozumiane jako pozytywna siła i działanie na rzecz słabszych, było ważnym składnikiem świadomości narodowej i politycznej, aż do czasów wojny burskiej (1899-1902).
Na ile to odcisnęło piętno na Tolkienie, trudno powiedzieć, ale skojarzenie Numenorejczyków z Anglikami epoki kolonialnej, chyba nie jest do końca przypadkowe. Dopóki sa wierni pewnej misji cywilizacyjnej to jest OK. Ale kiedy sie jej sprzeniewierzają, od czasów Tar-Kiryatana, wtedy wkraczają na ścieżkę cienia.

Cytat:
Obraz Dunedainów, który się wyłania z tego fragmentu to wspaniali żeglarze dzielący się dobrami cywilizacji (na czele z ekspresowa wycinką lasów Z przymrużeniem oka )

Nie ma co się śmiać z wycinki lasow. Język. To dla Tolkiena wazny symbol, że nawet dobre intencje nie gwarantują, że wszystko będzie OK. Jeżeli czytamy Aldariona i Erendis, to warto zwrócić uwagę, że chyba z największą sympatią Tolkien przedstawia Tar-Meneldura. Tak na prawdę to jego postawa , jest dla Tolkiena najlepsza. Radośc z posiadania Elenny. To z jego ust padają słowa, ze Valarowie nie uczynili przecież Numenorejczyków namiestnikami Śródziemia, nie oni mają brac odpowiedzialnośc za wydarzenia. Powinni cieszyć się otrzymanym darem i rozwijać swoje przymioty, a nie wyprawiać sie za morza.
Tolkien pokazuje dylematy i niebezpieczeństwa związane z pasją i działaniem. Nie mowi, że sa złe, ale pokazuje związane z nimi niebezpieczeństwa. Nie wątpi w dobre intencje Aldariona, negatywnie mowi o późniejszej bierności Ancalime, a jednocześnie pokazuje zagrożenia. Drzewa Numenoru moga byc oszczędzone, bo żeglarze wycinają masowo drzewa w Minhiriath. A to skłania Gwathuirim do wystąpienia przeciw Numenorejczykom, a potem poparcia Saurona. Cywilizacja, która niosą Numenorejczycy, ma jak widać swoją cenę, nawet wtedy kiedy intencje żeglarzy sa dobre.

A co dopiero wtedy, kiedy intencje przestają być dobre. To juz krytyka klasycznego merkantylnie motywowanego kolonializmu.

Cytat:
Dzisiaj patrzy się na postęp i "kulturę białego człowieka" w inny sposób. Kiedy niedawno odkryto "dziewicze" plemię w puszczy amazońskiej, które nie miało kontaktu z naszą cywilizacją, otoczono fragment dżungli szczelnym kordonem sanitarnym, żeby nie przywlec chorób i antropolodzy mają niezły dylemat jak zbadać plemię nie przynosząc ze sobą swoich wartości, wytworów i bagażu pojęciowego Uśmiech Tubylcy zaś wcale dobrodziejstw białego człowieka nie pragną Uśmiech (choć pewnie prędzej czy później nie będa mieć wyjścia i zginą tak jak lasy, w których żyją).

Nifciu, tylko o czym mamy tu debatować, o dylematach wspólczesnej kultury i antroplogów, czy dylematach Tolkiena?

Cytat:
Konflikt u Tolkiena dotyczy także religii, a więc jest konfliktem o najwyższe wartości. Zatem zło popełnione przez stronę "dobrą" (Zachód) może zostać usprawiedliwione w imię "Sprawy"hmmmm... . Numenorejczycy także szerzą owe najwyższe wartości, w które wierzy Tolkien, nie tylko postęp.

I tu trafiasz w sedno. Dlatego pisze o wyidealizowanej wizji misyjnego imperializmu. Numenorejczycy, ci Wierni, sa nosicielami Jedynej Prawdy i jako tacy mają obowiązek ja szerzyć i walczyć z kłamstwami Saurona i Morgotha.
I tu Tolkien ma problem. On z jednej strony obrońca małych, lokalnych kultur, przeciwnik globalizmu i powszechnej amerykanizacji, ktory cenił mała ojczyzne ponad wszystko, jednoczesnie był gorliwym chrzesocijaninem, katolikiem, dla ktorego świat, to wielkie pole Pana Boga, gdzie nalezy siać słowa Jedynej Prawdy i nieść ludom oświecenie i wyzwolenie z więzow ciemności i pogaństwa.
Tolkien nie ma bynajmniej wizji pogaństwa, jako wyłącznie dzieła szatana. Pogaństwo to dla niego także kulty religie, przekazujące fragmenty Prawdy, a przez to godne szacunku i studiowania, ale ciągle gorsze niz Jedyna, Wielka, Prawda. I w tym sensie tez jest dzieckiem wiktoriańskiego obrazu świata. W końcu jego matka, jeszcze jako protestantka, była zaangażowana w ruch misyjny, co może wiele tłumaczyć. A katolicyzm ze swej natury jest wyznaniem silnie misyjnym.
Dla Tolkiena, szerzenie Prawdy, nie jest zniewalaniem tylko wyzwalaniem z okowow ciemności, niewiedzy i zabobonu.

Cytat:
Astrahując już od słusznego zirytowania Tolkiena wnioskami wyprowadzonymi z tych recenzji, ważne jest tu zdanie, że Sródziemie jest wymyślonym momentem historycznym, zaś ludzie po opisanej stronie zachodu są tak samo dobrzy i źli jak Ci z tej drugiej strony.

O to chodzi, ze nie koniecznie. To prawda, po stronie Zachodu, mamy istoty małostkowe, zawistne, złe, aroganckie, ktore czesto dokonują czynow godnych najwyższego potepienia. Ale co mamy po drugiej stronie? Masę o ktorej de facto nic nie wiemy. Owszem mamy dobrych Easterlingow (Bor i jego synowie), mamy pytanie Sama o motywy zabitego Haradrima, mamy wyjaśnioną postawę Gwathuirim, ale to wszystko. Trudno się więc dziwić, ze niektórzy widza to tak, jak to, co Tolkien krytykuje w przytoczonym przez Ciebie liście.

J.R.R Tolkien, List 53 napisał(a):
to, co większe, mniejszym się teraz staje, a cały świat matowieje czy spłyca się. Przeobraża się cały w jedno przeklęte, małe, prowincjonalne przedmieście. Kiedy już amerykańska higiena, dziarskość, feminizm i produkcja masowa rozprzestrzenią się na cały Bliski Wschód, Daleki Wschód, Środkowy Wschód, ZSRR, Pampę, Gran Chaco, Nizinę Dunajską, Afrykę Równikową, Bliższy, Dalszy i Średni Mumboland, Gondwanę, Lhasę i najbardziej zapadłe wiochy Berkshire, jacyż wtedy będziemy szczęśliwi! W każdym razie powinno to położyć kres podróżom. Nie będzie dokąd pojechać…

A tu nie mam wątpliwości, ze dzisiaj Tolkien byłby antyglobalistą. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Ale to zupełnie inny temat.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Radagajs
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 31 Paź 2004
Wpisy: 27



Wysłany: 03-12-2005 14:32    Temat wpisu: Re: Śródziemie jako unieśmiertelnienie Anglii kolonialnej Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Jednakże w książce sprawa jest przedstawiona daleko bardziej subtelnie. Zło czai się także wśród "dobrych, białych ludzi" (Grima) i mówi głosem polityków (Saruman), (...) Film na pewno wiele spraw uprościł.


Nie powiesz mi , że wycięto z niego Grimę czy Sarumana , ew. przefarbowano ich.
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 03-12-2005 14:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Czy ja napisałam, że wycięto? Super śmiech Nadinterpretujesz ew. nie zrozumiałeś co miałam na myśli Uśmiech Saurona ;D. Wspominałam tylko o subtelniejszym przedstawieniu dobra i zła w książce.
_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5711
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 05-12-2005 12:49    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Wspominałam tylko o subtelniejszym przedstawieniu dobra i zła w książce.

Oczywiście, że ksiazka przedstawia to subtelniej. Film pokazuje, że współczesny twórca ma problem ze zrozumieniem koncepcji dobrego wladcy, praw przyrodzonych, prawdziwego Króla i wieloma, wieloma innymi kwestiami. I znowu w tym względzie Tolkien jest dzieckiem swojej epoki. Dla niego pewien układ hierarchiczny był naturalny. Pamiętajmy, ze królowa Wiktoria, niezaleznie co my dzisiaj o tym sądzimy, była ważnym symbolem, tym wazniejszym, że faktycznie pozbawionym władzy. Jej panowanie przywróciło autorytet monarchii w Wielkiej Brytanii.
Dla Tolkiena władza mogła, ale nie musiala korumpować, władcy mogli być idealni, a Król poprostu i zwyczajnie dobry. Makiawelizm, był domeną zła.
Jackson jako dziecko swych czasów, nie był w stanie się wznieść ponad przesądy naszych czasów i dlatego jest najwyżej dobrym rzemieślnikiem.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Radagajs
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 31 Paź 2004
Wpisy: 27



Wysłany: 06-12-2005 19:23    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Czy ja napisałam, że wycięto? Super śmiech Nadinterpretujesz ew. nie zrozumiałeś co miałam na myśli Uśmiech Saurona ;D. Wspominałam tylko o subtelniejszym przedstawieniu dobra i zła w książce.


Kiedy to wyglądało na związek przyczynowo-skutkowy... no i w czym się przejawia ta mniejsza subtelność?
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Śródziemie jako unieśmiertelnienie Anglii kolonialnej (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.