Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Frodo szedł oddychając głęboko, a dokoła żywe liście i kwiaty poruszały się pod tchnieniem tego samego wiatru, który jemu chłodził twarz; czuł, ze jest w kraju, gdzie czas nie istnieje, gdzie nic nie przemija, nic się nie zmienia, nic nie ginie w niepamięci. Wygnaniec z Shire`u odejdzie stąd i znowu znajdzie sie na zwykłym świecie, a jednak zawsze odtąd będzie stąpał po tej trawie, wśród kwiatów elanoru i nifredilu, w pięknej krainie Lothlorien." , Władca Pierścieni


Temat: Królestwa Ardy (Strona 2 z 4)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5708
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 11-11-2005 03:57    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Przez długi czas, ani w Amanie, ani w Beleriandzie nie istniała potrzeba tworzenia instytucji sensu stricto państwowych, tak na prawdę mamy do czynienia z luźną siecią związków, gdzie władza takich osób jak Elu Thingol, była raczej symboliczna i miała charakter honorowy, niż realny, przynajmniej do czasu. To nie oznacza jednak, że nie miała posłuchu. Warto pamiętać, że w wielu społeczeństwach przedpaństwowych, autorytet różnych przywódców jest znaczny, choć nie przekłada się na władzę, przynajmniej w takim sensie, jak my to dzisiaj rozumiemy.
W przypadku elfów pojawia się szereg pytań, o źródła tego autorytetu i początki kształtowania się struktur społeczno-politycznych.
Jedno źródło już wymieniono, czyli pochodzenie od Pierwszych, czy jak ktoś woli Najstarszych. Drugim jest wybór przez Oromego i wizyta w Amanie, gdzie odbyło się „uświęcenie” przywódców, wreszcie dowodzenie w czasie wyprawy, co wiązał się także z dowodzeniem w walce (późniejszych wersjach legendarium pojawia się koncepcja, że już w czasie Wielkiego Marszu Eldarowie byli uzbrojeni: Vanyarowie – elfy włóczni, Noldorowie – elfy miecza, Teleri – elfy strzały) Mamy więc składniki, które sprawiały, że raczej symboliczny autorytet przywódcy, zaczął się przekształcać w coś więcej. Tylko czy struktury z okresu wielkiego marszu, początków zasiedlania Beleriandu i pobytu w Amanie, można w ogóle nazwać państwami, w nawet w najszerszym tego słowa znaczeniu?
To warto zobaczyć na konkretnych przykładach. O tym jednak następnym razem.

Na razie kilka spraw natury ogólnej, które myślę są ważne, dla zrozumienia charakteru państwowości elfickiej, czy może raczej struktur społeczno-politycznych elfów, tak, jak je przedstawił Tolkien.
Zasadniczym elementem jest relatywna nieśmiertelność elfów.
Spróbujmy sobie wyobrazić społeczność istot w gruncie rzeczy nieśmiertelnych. Nawet przyjmując inne postrzeganie i odczuwanie upływu czasu, nadal pozostaje problem wypełnienia tego czasu. U elfow niemal nie spotykamy się z zarezerwowaniem konkretnych zawodów, dla konkretnych grup społecznych (wyjątkiem są Yavannildi), jak się wydaje każda działalność mająca twórczy charakter cieszyła się szacunkiem. Nie widzimy śladu stanów, choć później pojawią się odpowiedniki cechow i bractw np. lambengolmor, co o tyle nie jest dziwne, że przy tak długim życiu, znaczna część elfów próbowała wielu zawodów i sztuk. Widzimy to w przypadku Feanora, ale i innych. Nie wydaje by istniały trwałe podziały, ze względu na uprawiany zawód, a na pewno nie były jednoznacznie umocowane w prawie i zwyczaju.
Jak napisał ktoś na Elendilich, jeżeli dobrze pamiętam, wyraźną cechą elfów jest o wiele silniej, niż u ludzi, zaznaczony indywidualizm, znowu zrozumiały u tak długowiecznego ludu.
Jak się wydaje pozycja społeczna mogła być zależna od osobistej mocy i przynależności rodzinnej, choć w tym drugim wypadku, mamy kłopot z wyjaśnieniem istnienia szlachetnych rodów, nie spokrewnionych z Pierwszymi, zwłaszcza przed początkiem II Ery (przykładowo nic chyba nie wskazuje, by Lenwe, był krewnym Elwengo o Olwego).
Co więcej nie widzimy wzmianek o posiadaniu ziemi. Owszem elfowie uprawiają ziemię (MR:213-214, PeME:403-405), ale nie mamy wzmianek, by ziemia była indywidualnie posiadana na własność, a co dopiero dzierżona w systemie lennym. Wydaje się raczej, że ziemia i zasoby natury znajdują się we wspólnym użytkowaniu danej grupy, a podziały zawodowe i społeczne, są znacznie płynniejsze i mniej wyraźne niż w społecznościach ludzkich. Co nie oznacza braku hierarchii, co jej bazowanie, w większym stopniu na indywidualnych zdolnościach i mocy, oraz na autorytecie danej rodziny (Vide opis Ectheliona w O Tuorze i jego przybyciu do Gondolinu)
Taka struktura i wyraźny brak własności ziemi, preferuje związki osobiste, co zresztą wyraża się w nomenklaturze, vide Gildor z Rodu Finarfina , co nie tyle musi określać rzeczywiste pokrewieństwo, co raczej osobisty lub rodzinny związek klientalny z danym rodem.

Nieśmiertelność sprawia też, że kwestie dziedziczenia nabierają innego charakteru. Śmierć przywódcy nie jest czymś oczywistym i tak naprawdę, można się spodziewać, że będzie sprawował przewodnictwo, aż do końca Ardy (vide Ingwe, król Vanyarów i formalnie najwyższy władca wszystkich Eldarów). To z jednej strony sprawia, że osobisty autorytet danego władcy rośnie wraz z upływem lat (vide casus Cirdana), ale jednocześnie nie muszą być oczywiste kwestie dziedziczenia. Choć zdarzające się zapewne od początku wypadki śmierci, musiały elfom, jako społeczności, uświadomić, że taki problem może zaistnieć. Inna sprawa, że problem dziedziczenia władzy i związanych z nim kontrowersji pojawi się, choć w bardzo specyficznych warunkach.

Wreszcie pojawia się kwestia koegzystencji z bytami nadprzyrodzonymi. To, że Eldarowie, wiedzą, a nie wierzą w istnienie bytów nadprzyrodzonych, z definicji wyklucza religię, przynajmniej w takim wymiarze, jak my to rozumiemy, a w związku z tym wyklucza klasyczne funkcje kapłańskie. Z drugiej strony bezpośrednia ingerencja tych bytów w kwestie, na przykład dziedziczenia, ma wpływ na rozwijające się struktury, choć jak zobaczymy, decyzje, czy preferencje Valarow, nie musiały mieć decydującego znaczenia dla elfów jako społeczności.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5708
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 14-11-2005 14:01    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Beleriand przed Noldorami

Po odpłynięciu najpierw Vanyarow i Noldorów (1132 r. Ery Drzew), a potem Telerich Olwego (1150 r. Ery Drzew), w Beleriandzie pozostali wyłącznie Teleri z hufca Elwego, nazwani później Sindarami. Charakterystyczne, że głównym powodem pozostania znacznej części Telerich (wedle WJ:381, ponad 56% Telerich stało się Sindarami i Nandorami, z czego można przyjąć, że zdecydowana większość to Sindarowie), było przywiązanie do ich przywódcy, Elwego. Potwierdza to charakterystyczne dla tej grupy elfów, szczególnie silne przywiązanie do swych przywódców. Ale nadal trudno mówić o państwie o wiele bezpieczniej mówić w tym wypadku o wspólnocie opierającej się na wspólnym pochodzeniu (wedle przekazu praktycznie wszyscy Sindarowie wywodzą się od Telerich), języku i lojalności wobec zaginionego Elwe. A mimo to nie wytworzyli oni jednolitej struktury, którą możnaby nazwać państwem. Elwe został formalnie przywódca wszystkich Sindarów i cieszył się powswzechnym autorytetem. Jego pozycję niewątpliwie wzmacniał związek z Melianą, jedną z Majarów, ale to nie zmianiało faktu, że w ramach wspólnoty doszło do wyodrębnienia dwóch wspólnot: Północnych Sindarów zamieszkujących Hithlum, Dorthonion i ziemie na północny- wschód od późniejszego Doriathu, oraz Falathrimów - ludu Cirdana. Grupy te różniły się od siebie i innych Sindarów językiem (co do historii i charakterystyki północnego dialektu, to zob. R.Derdziński „Galadhorn”, Northern Dialect of Sindarin, www.elvish.org/gwaith/pdf/nsindarin.pdf, a co do odrebności językowej Falathrimów zob. PeME:385-386). Najważniejsze jest jednak to, że mimo lojalności wobec Elwe, i formalnie uznawania jego przywództwa, de factospoleczności Sindarów zaczynają się rodzić i pogłębiać podziały, bazujące na odrębności geograficznej (tu zwłaszcza północni Sindarowie), czy lojalności wobec lokalnych przywódców (vide Cirdan). Oznacza to, że trudno mowić w przypadku Elwe, o władzy, ciągle mamy raczej do czynienia z autorytetem i szacunkiem.
Pojawia się nazwa król, pozostaje jednak pytanie czy oznacza władce, czy raczej jest wyróżnikiem niewątpliwie specjalnej pozycji jaką miał Elwe wśród Sindarów i innych sindarskich przywódców (vide Cirdan, który nigdy nie nosił tytułu króla, choć niewątpliwie był przywódca a potem władcą Falathrimów)?
Czy stwierdzenia zawarte w Silmarillionie, a pochodzące z GA, że: „Wladza (tu problem jak przetlumaczyc angielski termin – power) Elwego i Meliany rozciagnęła się na cały Beleriand”, albo że „wszyscy elfowie z Beleriandu, od marynarzy Cirdana poczynając po wędrowne grupy myśliwych z Gór Błękitnych uznały go za swego pana.” (WJ:9), sugerują istnienie sytemu lennego, czy wasalnego? Moim zdaniem kategorycznie nie. Musimy pamiętać, że system lenny ma konkretne znaczenie i wiąże się z konkretną formą posiadania ziemi, z czego wynikają konkretne prawa i zobowiązania. Związek lenny jest sformalizowany rytualnie i prawnie. A w tekstach Tolkiena, praktycznie nie odnajdujemy, ani śladów formalno-prawnego umocowania takich związków, ani nawet (w przypadku elfów) posiadania ziemi na własność w ogóle, a na prawie lennym w szczególności. Tu raczej mamy do czynienia ze związkiem niesformalizowanym, bazującym na związkach krewniaczych (pokrewieństwo Cirdana i Elwe – zob. WJ:384) i osobistym autorytecie Elwe wyrastającym z faktu, że prawdopodobnie pochodził od Pierwszych, był przywódcą w czasie Wielkiego Marszu, jako jedyny z Sindarów widział Aman i Światlo Drzew, był mężem Meliany.
Jedakowoż widzimy, że wspólnota wykazuje tendencje do konsolidacji, a w efekcie przekształcenia w struktury już typowo państwowe. Dwa powiązane ze sobą choć odrębne ośrodki konsolidacji społeczności Sindarów to Eglador (Neldoreth i Region), oraz przystanie Brithombar i Eglarest.
Należy jednak podkreślić, że choć teksty wyraźnie wskazują na konsolidację społeczności, to nie dotyczyła ona całości Sindarów i wiele grup, żyło w małych grupach z dala od siedzib Elwego i Cirdana, wędrując po Beleriandzie i jedynie luźno akceptując autorytet, ale już nie władzę Elwego.
Charakterystycznym jest casus Nandorów Denethora, którzy przybywają do Beleriandu w okresie wzrastającego zagrożenia. Zostają przywitani przez Elwe, można przyjąć, że uznają jego autorytet i mniej lub bardziej formalne zwierzchnictwo (nie wiemy, czy Ossiriand dostaja od Elwego, czy raczej osiedlają się tam sami, a Elwe tylko akceptuje ten fakt, choć tak czy inaczej oznaczałoby to, że władza Thingola zaczyna nabierać cech władzy terytorialnej). Charakterystyczne jest jednak, że nowi przybysze, jako społeczność zachowują praktycznie kompletną odrebność od reszty Sindarów, co wyrazi się w ich nazwie Laiquendi, i odrębności języka. Co wskazuje na podstawowe znaczenie wspólnoty (arystotelejska koinonia), jako podmiotu politycznego, a zarazem sposobu sprawowania władzy.
Władza przywódców, bazuje na związkach personalnych wewnątrz wspólnoty i związkach między wspólnotami w szerszej perspektywie.

Kluczowe znaczenie dla ewolucji struktury w kierunku modelu bardziej skonsolidowanego, czyli państwa ma pojawienie się zagrożenia zewnętrznego, najpierw w postaci złych bestii i zwierząt, potem orków (1330 r. Ery Drzew), a wreszcie Morgotha (1495 r. Ery Drzew), który skonsoliduje siły zła na północy i zagrozi nie tylko spokojowi, ale wręcz istnieniu Sindarów.

W wyniku ataku Morgotha (1497 r Ery Drzew) zmienia się sytuacja Sindarów. Pokonany Cirdan wycofał się do przystani, i tam zgromadził wiekszość Falathrimów. Większość Sindarow z Beleriandu schroniła się w lasach Neldoreth i Region. Tylko nieliczni, nadal żyli w rozproszeniu (vide Eol). W przypadku władztwa Thingola, pojawienie się obręczy Meliany, oznacza pojawienie się granicy. Tym samym jego władztwo zaczyna wyraźnie nabierać charakteru terytorialnego. Choć warto pamiętać, że Thingol nadal uważał się za zwierzchnika wszystkich Sindarów Beleriandzie. Tym niemniej jego faktyczna władza ogranicza się wyłącznie do Doriath. To wyraźnie widać na przykładzie Nandorow z Ossiriandu. Po śmierci Denethora na Amon Ereb ich społeczność podzieli się. Część powędruje do Doriath, gdzie ulegnie asymilacji z tamtejszymi Sindarami (zachowując pamięć o odrębnym pochodzeniu). Reszta pozostanie w Ossiriandzie, nie uznając niczyjej władzy i żyjąc jako zupełnie odrębna społeczność Laiquendi.
Osiedlenie się w Doriath oznacza automatyczne uznanie władzy Thingola, a w przypadku elfów prowadzi do wchłonięcia w obręb dominującej społeczności – Sindarów (vide Nandorowie i grupy Avarich).
W przypadku władztwa Cirdana nie pojawia się granica, ale odcięcie go od Thingola, osłabi wzajemne związki i sprawi, że tym łatwiej Cirdan wypracuje dobre relacje z nowoprzybyłymi Noldorami. Można przyjąć, że w przystaniach schronienie znaleźli nie tylko Falathrimowie, ale także grupy innych Sindarow z zachodu Beleriandu, które z czasem stopiły się z Falathrimami. W tym jednak przypadku wyraźna odrębność tej społeczności wobec reszty Sindarów, jest podstawą jej konsolidacji.

Tymczasem północni Sindarowie, przetrwali ataki Morgotha przyjmując odmienną taktykę, czyli rozpraszając się. Gdyż małe społeczności, żyjące w ukryciu, mają większe szanse przetrwania, przynajmniej w krótszej perspektywie. Przybycie Noldorow wybawi ich z opresji, ale postawi przed problemem ułożenia wzajemnych stosunków.

W przypadku Falathrimów i Doriath, obserwujemy więc konsolidację społeczności i ostateczne ich przekształcenie w państwa, gdzie władający nie jest jedynie przywódcą swego ludu, ale jest też władcą, do którego należy określony zakres władzy zwłaszcza wojskowej i sądowniczej.

Dalszy jej rozwój, będzie się wiązał z pojawieniem się i rozwojem państw Noldorow w Beleriandzie.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5708
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 15-11-2005 16:36    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Eldarowie w Amanie
Vanyarowie i Noldorowie po przybyciu do Amanu (1133 r. Ery Drzew) znaleźli się w sytuacji i otoczeniu, które nie wymagało konsolidacji społeczności, czy tym bardziej tworzenia struktur państwowych. Wobec braku jakichkolwiek zagrożeń, w sytuacji dostatku i bezpieczeństwa nie istniała potrzeba powstawania struktur państwowych. Mamy więc do czynienia z luźno skonsolidowanymi choć wyraźnie odrębnymi społecznościami. Mimo bliskości, a właściwie wspólnoty językowej, mimo długich lat wspólnej wędrówki, a wreszcie mimo lat wspólnego mieszkania w Tirionie Vanyarowie i Noldorowie pozostają odrębnymi ludami, co świadczy o istnieniu silnej i wyraźnie zdefiniowanej świadomości grupowej, oraz lojalności wobec przywódców.
Jednocześnie wewnątrz samych grup więzi nie wydają się być zbyt mocno sformalizowane. Trudno mówić o władzy Finwego, czy Ingwego. Choć noszą tytuły królewskie, to stanowią one raczej wyróżnik roli w społecznościach, niż funkcji i związanej nią władzy (w tym wypadku braku władzy). Formalnie Ingwe jest najwyższym królem wszystkich elfów, tylko, że nie widać by wynikały z tego jakieś, konkretne prerogatywy, czy formalne zobowiązania.
Po ostatecznym opuszczeniu Tirionu przez Vanyarów (1165 r. Ery Drzew) i po przybyciu do Amanu Telerich Olwego (1161 r.), mamy na terenie Amanu trzy społeczności: Vanyarów zamieszkujących Valmar i pogórze Taniquetilu, Noldorów zamieszkujących Eldamar i Tirion, ale także wędrujących po całym Amanie i Telerich/Falmarich, zamieszkujących wybrzeża zatoki Eldamaru i port w Alqualonde.
Najbardziej skonsolidowanymi wydaje się być społeczność Telerich, ale wynika to z zamieszkiwania na wyraźnie określonym terenie, oraz poczucia odrębności spotęgowanego dość długim odizolowaniem od Vanyarow i Noldorow. Widać to w języku. O ile w przypadku języka Vanyarów i Noldorów możemy mówić o dwóch dialektach, jednego języka. O tyle w przypadku telerinu mamy do czynienia z odrębnym, choć spokrewnionym językiem.
Charakter wspólnoty pozostał praktycznie niezmieniony w przypadku Vanyarow i Falmarich. Inaczej w przypadku Noldorów, kolejne wstrząsy doprowadzą do wielu zmian w strukturze i charakterze tej społeczności.
Powtórna małżeństwo Finwego z Indis, oraz narodziny dzieci z tego związku doprowadziły do rozłamu w społeczności Noldorów. Cała historia, tego rozłamu jest większości znana choćby z lektury Silmarilliona, więc nie mam zamiaru jej tu przytaczać. Dla nas ważne są tu dwa elementy, zasady i charakter podziału społeczności, oraz udział Valarów w sporze.
Jeżeli popatrzymy na rodzące się po odejściu Miriel i na skutek Morgotha podziały, to maja one charakter personalny. Dochodzi wewnątrz społeczności Noldorow do wewnętrznej debaty, a wokół Feanora, Fingolfina i Finarfina zaczynają się gromadzić ich zwolennicy. Nie oznacza to jeszcze rozłamu, gdyż wszyscy akceptują autorytet i przywództwo Finwego, ale społeczność Noldorów wyraźnie dzieli się wewnętrznie, zgodnie z poglądami poszczególnych grup, które są utożsamiane z konkretnymi synami i wnukami Finwego.
I tak kiedy Feanor idzie na wygnanie, za nim idą jego synowie i zwolennicy, oraz Finwe. Kiedy dochodzi do podziału Noldorów na dwa hufce podczas ich buntu, znowu podstawowym motywem, jest lojalność wobec poszczególnych przywódców. Wokół każdego z wodzów gromadzą się jego zwolennicy. Przy czym w przypadku hufca Fingolfina podziały sięgają dalej, gdyż Finarfian i każdy z synów Fingolfina i Finarfina, ma swoich zwolenników. Przy czym afiliacja nie odzwierciedla jedynie lojalności i autorytetu, każdego z przywódców, ale także stosunek wobec buntu (zwolennicy Finarfina i Turgona będą najbardziej niechętni Feanorowi i opuszczeniu Amanu, oni też powstrzymają się od udziału w rzęzi w Alqualonde).
O roli czynnika ideologicznego świadczy także fakt, że 10% Noldorów odmówiło udziału w buncie, choć pierwotnie wszyscy członkowie rodu Finwego wyruszyli za Feanorem.
Podobnie z Finarfinem wrócą ci najbardziej niechętni Feanorowi i buntowi przeciw Valarom.
Tak więc wyraźnie widać, że podstawową zasada organizacji społecznej jest związek personalny i personalna lojalność wobec przywódcy, choć należałoby dodać, że przywódcy z rodu Finwego.
Wraz ze śmiercią Finwego pojawia się problem dziedziczenia przywództwa nad Noldorami.
Słowa Fingolfina akceptującego przewodnictwo Feanora, mogłyby świadczyć, że obowiązuje zasada primogenitury, z drugiej strony preferowanie przez większość Noldorów Fingolfina i jego synów, może wskazywać, że zasada ta nie ma charakteru absolutnego. Pojawi się wreszcie czynnik ingerencji Valarów.
Co do zasady dziedziczenia, to wydaje się, że Tolkien odwołał się do zasady obowiązującej wśród wielu ludów germańskich, ale także w monarchiach antycznych świata helleńskiego, gdzie cały ród był uprawniony do dziedziczenia władzy, a wybór najstarszego syna, choć był najczęściej praktykowany, nie był niepodważalną zasadą.
W tym wypadku jest to tym bardziej prawdopodobne, że tak naprawdę dopiero rodził się precedens dziedziczenia.
Tak więc uznanie przez Fingolfina przywództwa Feanora, jest raczej z jego strony aktem kurtuazji i dobrej woli, niż wypełnieniem jakiejś bezwzględnie obowiązującej zasady.
Charakterystyczne jest, że wola, czy preferencje Valarów odgrywają w całym procesie mniejsza rolę, niż mogłoby się wydawać. Choć, podczas wygnania Feanora, na które ydaje się także Finwe, oddają przywództwo nad Noldorami Fingolfinowi, to nie oznacza automatycznie przejęcia przez niego dziedziczenia po Fingonie.
Finarfin owszem zostanie przywódcą Noldorów w Amanie, ale nie tylko ze względu na wolę Valarów, ale także ze względu, na to, że był jedynym pozostałym w Amanie potomkiem Finwego.
Tak wiec możemy obserwować ewolucje społeczności Noldorów, krystalizację poszczególnych ośrodków władzy. A jednocześnie wyraźnie widzimy, że podstawą tej ewolucji są więzi interpersonalne, bazujące na wyborach poszczególnych członków, społeczności a wynikające, z personalnie odczuwanej lojalności wobec danego przywódcy. O trwałości tych wyborów decyduje cecha gatunkowa jaka jest nieśmiertelność i siła związków rodzinnych, o której mówią Laws and Customs. Przywiązanie do rodziców sprawia, że dzieci najczęściej pozostają wierne ich wyborom.
Jednocześnie zmienia się charakter przywództwa. Noldorowie stają się w coraz większym stopniu ludem pod bronią, co wymaga konsolidacji przywództwa. Z drugiej strony pojawia się struktura hierarchiczna, gdzie społeczność Noldorów ulega podziałowi na mniejsze społeczności. Władza Króla Noldorów staje się władzą nad poszczególnymi społecznościami, reprezentowanymi przez ich przywódców, a nie ich pojedynczymi członkami.
Proces ten dobiegnie końca podczas wędrówki do Beleriandu i w samym Beleriandzie.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 16-11-2005 22:27    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No dobrze, polemizujmy Elfik

M.L. napisał(a):

Przez długi czas, ani w Amanie, ani w Beleriandzie nie istniała potrzeba tworzenia instytucji sensu stricto państwowych, tak na prawdę mamy do czynienia z luźną siecią związków, gdzie władza takich osób jak Elu Thingol, była raczej symboliczna i miała charakter honorowy, niż realny, przynajmniej do czasu. To nie oznacza jednak, że nie miała posłuchu.


Wydaje mi się, że nie do końca. W końcu cały lud Telerich, który uznawał zwierzchnictwo Elwe szukał go, gdy zaginął w lasach Nan Elmoth. Wydaje mi się, że nie może to świadczyć o funkcji li tylko symbolicznej "władcy", ale o prawdziwym przywództwie. Lud Thingola szukał go latami, a kiedy stracił nadzieję, nazwał się "Eglath" Opuszczeni - (to jest ważne) i pozostał w Śródziemiu. Tylko część z nich popłynęła do Amanu pod przywództwem brata Elwë, Olwë.
Obserwujemy więc wyraźny podział, jedni Elfowie tracą nadzieję na odnalezienie Elu Thingola i poddają się woli Olwe, inni nie chca o tym słyszeć. Wydaje się także, że Elwe nie stracił realnej władzy nad Falmarimi z Amanu, gdy się tam (po śmierci) wreszcie pojawił Z przymrużeniem oka
Elfy ze Śródziemia bez zastrzeżeń (przynajmniej o nich nie wiemy Z przymrużeniem oka ) uznały Melianę.
Zwróć uwagę, że dopiero kiedy Elu Thingol się odnalazł, porzuciły wybrzeża i dały się poprowadzić do centrum Beleriandu. To Elwë, nie kto inny, założył Menegroth i to on uważał się za zwierzchnika całego Beleriandu (co jak co- Noldorowie musieli się go pytać o zdanie, czy mogą założyć sobie królestwa wkoło jego siedziby Z przymrużeniem oka )
Czy to nie świadczy o realnej władzy? Uśmiech Saurona ;D

M.L napisał(a):
Potwierdza to charakterystyczne dla tej grupy elfów, szczególnie silne przywiązanie do swych przywódców. Ale nadal trudno mówić o państwie o wiele bezpieczniej mówić w tym wypadku o wspólnocie opierającej się na wspólnym pochodzeniu (wedle przekazu praktycznie wszyscy Sindarowie wywodzą się od Telerich), języku i lojalności wobec zaginionego Elwe. A mimo to nie wytworzyli oni jednolitej struktury, którą możnaby nazwać państwem. Elwe został formalnie przywódca wszystkich Sindarów i cieszył się powswzechnym autorytetem.


Rzeczywiście trudno mówić tu o państwie w nowoczesnym rozumieniu, jednak czy zwierzchnictwo Thingola nad wszystkimi Elfami w Beleriandzie nie przypomina odrobinę zwierzchnictwa Mieszka I nad polskimi plemionami? Język W przypadku Mieszka I mówimy o państwie polskim, dlaczego nie miałoby być tak w Beleriandzie? Wczesny Beleriand zamieszkują w dodatku prawie wyłącznie Sindarowie, nie ma więc tak dużej różnorodności jak we wczesnym państwie polskim. Uśmiech Saurona ;D

M.L. napisał(a):
ale to nie zmianiało faktu, że w ramach wspólnoty doszło do wyodrębnienia dwóch wspólnot: Północnych Sindarów zamieszkujących Hithlum, Dorthonion i ziemie na północny- wschód od późniejszego Doriathu, oraz Falathrimów - ludu Cirdana. Grupy te różniły się od siebie i innych Sindarów językiem


Język też świadczy na korzyść autonomiczności wczesnego Beleriandu, buduje tożsamość Sindarów, a przybycie Laiquendich a potem Noldorów tylko potwierdza poczucie odrębności. W dalszym ciągu łatwiej było się dogadać Sindarom północnym i Sindarom z Doriath niż Sindarom i Noldorom.

Nie wiem dlaczego upierasz się tak przy "autorytecie i szacunku" zaledwie w stosunku do Thingola a nie realnej władzy. W końcu sprowadza do Menegroth Krasnoludów i płaci im za pracę perłami (ma skarbiec królewski Język), warto także powiedzieć, że elficcy przywódcy pełnili - jak królowie Ludzi-(vide Aragorn) funkcję sędziów (bądź najwyższych sędziów). Świadczy o tym casus Berena i Túrina, których czyny Thingol rozsądza.(to świadczy o tym, że Elfy nie rządzą się same, tylko poważne spory lub zabójstwa -->Saeros<-- rozsądza sam Król). Władca był sędzią i prawodawcą, jak się wydaje. Nie ma powodów wątpić, że tak nie było od początku.
Jeśli więc władca ma nie tylko lud, który uznaje jego zwierzchność, ale także "państwowy skarbiec", jest prawodawcą i sędzią, ma możliwość zakazania używanie Quenyi w całym Beleriandzie (który to rozkaz jest respektowany tekże przez Noldorów)- to sądzę, że świadczy to o realnej władzy królewskiej a nie tylko o "autorytecie" i funkcji reprezentacyjnej.

M.L. napisał(a):
Charakterystycznym jest casus Nandorów Denethora, którzy przybywają do Beleriandu w okresie wzrastającego zagrożenia. Zostają przywitani przez Elwe, można przyjąć, że uznają jego autorytet i mniej lub bardziej formalne zwierzchnictwo


Zwierzchnictwo Thingola nad Laiquendimi raczej potem. Jeśli w ogóle Uśmiech Saurona ;D Poczatkowo Elfy Zielone mają przywódcę, Denethora, i to jego uznają. Jego śmierć przejmuje ich tak wielkim smutkiem, że przez długie lata nie chcą mieć formalnego przywódcy, i wtedy dopiero przyjmują zwierzchność Thingola, część nawet migruje do Doriath. Moim zdaniem w ogóle "władza" Thingola nad Laiquendimi była czysto symboliczna (taka jak władza Elwe nad Noldorami) - zawsze byli odrębną społecznością, z własnym jezykiem, z własnymi prawami (vide -odmienny stosunek do Ludzi - Sindarowie byli gościnni, Laiquendi- niechętni), odmienną kulturą (talany - być może, preferencje dotyczące strojów, miłość do śpiewu i strumieni).
Sądzę, że dopiero pozbawienie przywództwa popchnęło niektórych Laiquendich pod władzę Thingola (mam tu na myśli migrację) a nie odwrotnie, jak piszesz.

Z reszta Twoich wywodów Memelku zgadzam się, ale:

M.L. napisał(a):
Jednocześnie wewnątrz samych grup więzi nie wydają się być zbyt mocno sformalizowane. Trudno mówić o władzy Finwego, czy Ingwego. Choć noszą tytuły królewskie, to stanowią one raczej wyróżnik roli w społecznościach, niż funkcji i związanej nią władzy (w tym wypadku braku władzy). Formalnie Ingwe jest najwyższym królem wszystkich elfów, tylko, że nie widać by wynikały z tego jakieś, konkretne prerogatywy, czy formalne zobowiązania.


Tu też zastanawiam się, czy jednak nie upraszczasz trochę sprawy.
Wydaje mi się, że tak jak w Śródziemiu, najwyżsi przywódcy mieli włądzę prawodawczą i sądowniczą, dopiero sprawy, z którymi nie mogli sobie dać rady (vide sprawa Míriel i Finwego czy pierwsze zabójstwo w Amanie), kierowali do Valarów. A to oznacza, że nie sprawowali jedynie funkcji reprezentacyjnej, ale dysponowali realną władzą.
Feanor nie pytał Potęg Świata czy pozwalają mu na przeprowadzkę do Formenos. Co więcej, Finwe udał się wraz z nim. Separacja Nerdaneli i Feanora też nie była przedmiotem debaty Valarów.
Wydaje mi się także, że każda społeczność ( w tym wypadku Vanyarowie, Noldorowie i Falmari) miała swoje zwyczaje a także prawa. Feanor, buntując się przemawia przede wszystkim do Noldorów. Nie wie wiele o społeczności i zwyczajach Falamarich, skoro Olwe musi mu tłumaczyć, że statki są dla Elfów z Alqualonde tym, czym ich dzieci.
Istnieją wprawdzie mędrcy w określonych dziedzinach ale to nie oni raczej rozsądzali spory (mogli natomiast służyć radą). Realna władza sądownicza (być może nie używana za często - przynajmniej do czasu uwolnienia Melkora z oków ) świadczy jednak na korzyść państwowości, nie sądzisz?
Własnie- uwolnienie Melkora i niepokoje wśród Elfów, wyobraż sobie, zę przywódcy mieli wtedy pełne ręce roboty Elfik te wszystkie kłotnie, plotki i zbrojenia.Język

M.L. napisał(a):

Tak więc wyraźnie widać, że podstawową zasada organizacji społecznej jest związek personalny i personalna lojalność wobec przywódcy, choć należałoby dodać, że przywódcy z rodu Finwego.


Tu się zgadzam Uśmiech

M.L napisał(a):

Tak więc uznanie przez Fingolfina przywództwa Feanora, jest raczej z jego strony aktem kurtuazji i dobrej woli, niż wypełnieniem jakiejś bezwzględnie obowiązującej zasady.


Nio nie wiem hmmmm...
Wydaje mi się, że to jednak sprawa dużo głębsza i bardziej skomplikowana. Tolkien przywiązywał do przywództwa wielką wagę, w końcu nie po to Noldorowie Feanora są w klątwie nazwani Wydziedziczonymi, nie po to kwestia zrzeczenia się przez Maedhrosa przywództwa nad Elfami w Beleriandzie na rzecz Fingolfina rodzi tyle emocji, gdyby nie obowiązywała właśnie zasada dziedziczności, może nie w sensie primogenitury. Zwróć uwagę: Maedhros - czyli najstarszy sym Feanora zrzeka się przywództwa nad w s z y s t k i m i Noldorami w Beleriandzie na rzecz przyrodniego brata ojca, czyli Fingolfina - a zatem władza nie przechodzi wcześniej, po śmierci Feanora, jakby się mogło wydawać na kolejnego syna Finwego, ale na jego wnuka - w prostej lini (po kądzieli) Miriel .
Wprawdzie nie kochali synów Feanora Noldorowie Fingolfina, którzy przebyli Helcaraxe, ale nie jest nigdzie powiedziane, że nie uznawali ich zwierzchności. Zrzeczenie się władzy przez Maedhrosa to nie błahy gest bez większego znaczenia, ale właśnie niewątpliwe wydarzenie w społeczności (zapowiedziane klątwą).

I dygresja na koniec Uśmiech
W społecznościach Elfów, jak się zdaje istniał podział na Elfy, pracujące rękami i te, które zajmują się zawodami związanymi z kulturą (śpiew, poezja, języki). Świadczy o tym fragment w HOME, MR (Prawa i zwyczaje Elfów) dotyczący Indis, która nie pracowała rękami ale śpiewała i tworzyła muzykę.

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5708
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 16-11-2005 23:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Wydaje mi się, że nie do końca. W końcu cały lud Telerich, który uznawał zwierzchnictwo Elwe szukał go, gdy zaginął w lasach Nan Elmoth. Wydaje mi się, że nie może to świadczyć o funkcji li tylko symbolicznej "władcy", ale o prawdziwym przywództwie.

Przywództwie, tak, ale czy władzy. Pisałem, ze okres wędrówki konsolidował struktury, zwłaszcza w przypadku Telerich. Ale czy to już władza. Tak na prawde w tego typu społecznościach trudno wyznaczyc granicę między przywództwem a władzą. To co istotne w całej kwestii, to podkreślenie, że władza wprost wyrasta ze społeczności. Podstawą jest społeczność, i z niej wyrastają prawa i instytcje. To stan przaypominający ludy barbarzyńskie w okresie przed powstaniem państw, czy greckie poleis, albo italskie civitas. Nie ma mowy o feudalizmie, czy tym bardziej związkach lennych, albo władzy terytorialnej. Podmiotem jest lud, a władca jego przywódcą

Cytat:
Zwróć uwagę, że dopiero kiedy Elu Thingol się odnalazł, porzuciły wybrzeża i dały się poprowadzić do centrum Beleriandu. To Elwë, nie kto inny, założył Menegroth i to on uważał się za zwierzchnika całego Beleriandu


Problem w tym, że jego "władza" nie była powszechnie akceptowana. Cirdan raczej uznaje honorowe pierwszeństwo, niż realną władze Thingola, to nie jest układ wasalny, prędzej klientalny. Wiele grup, wędruje i dopiero w obliczu zagrożenia poddaje się woli Thingola.

Cytat:
(co jak co- Noldorowie musieli się go pytać o zdanie, czy mogą założyć sobie królestwa wkoło jego siedziby Z przymrużeniem oka )
Czy to nie świadczy o realnej władzy? Uśmiech Saurona ;D

Nie świadczy, bo realnie nie sprawowal władzy nad ziemiami, które zajęli Noldorowie, co jasno stwierdza Caranthir.
Inna sprawa, że w tym momencie o Thingolu, juz od pewnego czasu można mowić jako o władcy.

Cytat:
czy zwierzchnictwo Thingola nad wszystkimi Elfami w Beleriandzie nie przypomina odrobinę zwierzchnictwa Mieszka I nad polskimi plemionami? Język

Nie. Bo wladza Mieszka I bazowała przede wszystkim na przemocy. Poszczegolne plemiona zostały podbite, a drużyna miała funkcję zasadniczo policyjną, tak jak system grodów. W przypadku Thingola nie mamy systemu grodow, nie mamy siły policyjnej, nie ma podboju. Legitymizacja jego panowania wywodzi się z ewolucji pierwotnego systemu społecznego.

Cytat:
Język też świadczy na korzyść autonomiczności wczesnego Beleriandu, buduje tożsamość Sindarów, a przybycie Laiquendich a potem Noldorów tylko potwierdza poczucie odrębności. W dalszym ciągu łatwiej było się dogadać Sindarom północnym i Sindarom z Doriath niż Sindarom i Noldorom.

A jednak Sindarowie stopili się z Noldorami Turgona, a Cirdanowi, o wiele łatwiej przychodziła współpraca z Noldorami niż Thingolowi. Wreszcie Thingol uważa Północnych Sindaow za zdrajców.

Cytat:
Nie wiem dlaczego upierasz się tak przy "autorytecie i szacunku" zaledwie w stosunku do Thingola a nie realnej władzy. W końcu sprowadza do Menegroth Krasnoludów i płaci im za pracę perłami (ma skarbiec królewski Język), warto także powiedzieć, że elficcy przywódcy pełnili - jak królowie Ludzi-(vide Aragorn) funkcję sędziów (bądź najwyższych sędziów). Świadczy o tym casus Berena i Túrina, których czyny Thingol rozsądza.(to świadczy o tym, że Elfy nie rządzą się same, tylko poważne spory lub zabójstwa -->Saeros<-- rozsądza sam Król). Władca był sędzią i prawodawcą, jak się wydaje. Nie ma powodów wątpić, że tak nie było od początku.


Nifciu, mieszasz okresy. Nie ma wątpliwości, ze jeszcze przed przybyciem Thingol staje się władcą, pytanie kiedy. Zresztą nie to jest wązne, tylko charakter władzy. Chodzi o to, ze używanie średniowiecznych odnośników, zwlaszcza typu państwo patrymonialne, feudalizm, czy lenno mija się z celem, bo te terminy maja dość konkretne znaczenia (najmniej konkretne feudalizm) i cechy, ktorych w państwach elfow nie odnajdujemy. Podobnie później w państwach ludzi w Śródziemiu.
Jeżeli jakiś okres tu odpowiada, to wczesne średniowiecze, okres wędrówek ludów, ba nawet starozytność.

Jednym z problemów jest, że wydaje się nam, ze elfy jako istoty wyrafinowane, powinny mieć wyrafinowane struktury społeczne i polityczne. A to wcale nie tak. Społecznośc elfow, tak jak ją przedstawia Tolkien to przede wszystkim wspólnota, państwo i jego struktury z niej wyrastają. Władza wladcow elfickich wyrasta, z autorytetu, szacunku i lojalności członkow wspolnoty. Nie ma śladow aparatu przymusu, ani bardziej złożonych struktur społecznych. Co zrozumiałe w społeczności nieśmiertelnych, szanującej każdy rodzaj pracy twórczej i nie uznającej posiadania ziemi.

Cytat:
Jeśli więc władca ma nie tylko lud, który uznaje jego zwierzchność,

I to jest podstawowy bład, wladca nie ma ludu. Ich wzajemny związek jest innego rodzaju. To raczej lud ma władcę, ktorego przywództwoi, jest pochodną akcepttacji, autorytetu i lojalności. Elfowie czesto glosują nogami, tak jak w przypadku Fingolfina i Feanora.

Cytat:
ale także "państwowy skarbiec", jest prawodawcą i sędzią, ma możliwość zakazania używanie Quenyi w całym Beleriandzie (który to rozkaz jest respektowany tekże przez Noldorów)- to sądzę, że świadczy to o realnej władzy królewskiej a nie tylko o "autorytecie" i funkcji reprezentacyjnej.


Bo w tym okresie już tak.

Cytat:
Tu też zastanawiam się, czy jednak nie upraszczasz trochę sprawy.
Wydaje mi się, że tak jak w Śródziemiu, najwyżsi przywódcy mieli włądzę prawodawczą i sądowniczą, dopiero sprawy, z którymi nie mogli sobie dać rady (vide sprawa Míriel i Finwego czy pierwsze zabójstwo w Amanie), kierowali do Valarów. A to oznacza, że nie sprawowali jedynie funkcji reprezentacyjnej, ale dysponowali realną władzą.

To nie chodzi o reprezentacyjność, tylko sformalizowanie struktur. Prawo istnieje, tylko czy władca jest prawodawcą, czy tylko wykonawca prawa i sędzią?

Cytat:
Feanor nie pytał Potęg Świata czy pozwalają mu na przeprowadzkę do Formenos.

Przeciez zostal skazany na wygnanie.

Cytat:
Co więcej, Finwe udał się wraz z nim. Separacja Nerdaneli i Feanora też nie była przedmiotem debaty Valarów.

Ale nie mowimy o zwierzchnictwie Valarów, bo tu się zgadzam, tylko o tym, że zakres władzy Finwego, byl innego rodzaju. Jej podstawa jest szacunek, autorytet, a nie aparat państwowy i formalne struktury polityczne i społeczne.

Cytat:
Wydaje mi się także, że każda społeczność ( w tym wypadku Vanyarowie, Noldorowie i Falmari) miała swoje zwyczaje a także prawa.

Mają ale do tego nie ptrzeba państwa.

Cytat:
Realna władza sądownicza (być może nie używana za często - przynajmniej do czasu uwolnienia Melkora z oków ) świadczy jednak na korzyść państwowości, nie sądzisz?

Nie musi, prawo rozumiane jako zestaw zwyczjów jest starsze niż instytucje państwa. Każda społecznośc, wspólnota musi regulowac relacje wewnątrz niej.

Cytat:
Wydaje mi się, że to jednak sprawa dużo głębsza i bardziej skomplikowana. Tolkien przywiązywał do przywództwa wielką wagę, w końcu nie po to Noldorowie Feanora są w klątwie nazwani Wydziedziczonymi, nie po to kwestia zrzeczenia się przez Maedhrosa przywództwa nad Elfami w Beleriandzie na rzecz Fingolfina rodzi tyle emocji, gdyby nie obowiązywała właśnie zasada dziedziczności, może nie w sensie primogenitury. Zwróć uwagę: Maedhros - czyli najstarszy sym Feanora zrzeka się przywództwa nad w s z y s t k i m i Noldorami w Beleriandzie na rzecz przyrodniego brata ojca, czyli Fingolfina - a zatem władza nie przechodzi wcześniej, po śmierci Feanora, jakby się mogło wydawać na kolejnego syna Finwego, ale na jego wnuka - w prostej lini (po kądzieli) Miriel .


O tym mialenm dopiero pisać. I dlatego teraz ktróciutko.
Zobacz, ze podczas podziału ludu na hufce, więszkośc wybiera Fingolfina, a to on decyduje sie zaakceptowac przewodnictwo Feanora. To jest zresztą początek komplikowania się struktury.

Moge przy okazji podnieść tylko jedną wątpliwośc, czy jednak zasada primogenitury nie była już obowiązująca. Nie jestem pewien, ale to możliwe.

Cytat:
Zrzeczenie się władzy przez Maedhrosa to nie błahy gest bez większego znaczenia, ale właśnie niewątpliwe wydarzenie w społeczności (zapowiedziane klątwą).

Nikt nie mowi, ze błahy. Ale o tym więcej w moim kolejnym wpisie. Śmiech

Cytat:

W społecznościach Elfów, jak się zdaje istniał podział na Elfy, pracujące rękami i te, które zajmują się zawodami związanymi z kulturą (śpiew, poezja, języki). Świadczy o tym fragment w HOME, MR (Prawa i zwyczaje Elfów) dotyczący Indis, która nie pracowała rękami ale śpiewała i tworzyła muzykę.

Tylko czy to sugeruje istnienie hierarchii związanej z zawodami. Czy kowal stoi niżej od śpiewaka lub na odwrót.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5708
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 17-11-2005 18:11    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Królestwa Eldarów w Beleriandzie i ogólna charakterystyka ich ustroju
Wydarzenia związane ze śmiercią Drzew, śmiercią Finwego, buntem i ucieczka Noldorów, wyklarowały sytuację w tej społeczności. Wędrówka była okresem dalszego wykrystalizowania się sytuacji. Kiedy Noldorowie przybywają do Beleriandu linie podziałów i lojalności są praktycznie wykrystalizowane. Czy weźmiemy hufiec Feanora i jego synów, czy Fingolfina. Mamy do czynienia z wędrującym ludem i państwem. W którym przywódcy są już de facto[i] władcami i gdzie ukształtowała się wewnętrzna struktura społeczna.
Ale to właśnie wraz z przybyciem Noldorów do Beleriandu ich państwowość miała nabrać kompletnej formy.
Po dwóch pierwszych zwycięstwach nad Morgothem, wodzowie Noldorów założyli własne królestwa. Powstanie władztw terytorialnych miało zmodyfikować strukturę społeczno-polityczną, jednocześnie przed Noldorami pojawiły się nowe problemy. Jednocześnie pewne podstawowe, już wcześniej wyłonione struktury nie zmieniły się zasadniczo.
Wreszcie przybycie Noldorów wpłynęło na miejscowe społeczności i państwa Sindarów.

W związku z zajęciem przez poszczególnych władców noldorskich, poszczególnych terenów, dotychczasowa wspólnota zaczyna przekształcać się w państwo terytorialne. Z opisu zawartego z Rozdziale, [i]Beleriand i jego królestwa
, a wcześniej pod koniec rozdziału Powrót Noldorów , dowiadujemy się, jak podzielono ziemie Beleriandu. Już sam fakt podziału świadczy, o terytorializacji panowania. Z drugiej jednak strony warto zwrócić uwagę na to, że w wielu wypadkach mamy kłopoty z wytyczeniem granicy. Tam, gdzie mamy z wyraźnymi granicami naturalnymi (Nevrast, Gondolin, Dorthonion, Thargelion częściowo Hithlum), lub magicznymi (Doriath), tam możemy je wyraźnie wytyczyć, w pozostałych sytuacjach, albo są one jedynie częściowo czytelne (Nargothrond, Falathrimowie, Marchia Maglora), lub zupełnie nieczytelne Marchia Maedhrosa, władztwo Curufina i Celegorma, czy władztwo Amroda i Amrasa). Wyraźnie, więc widać, że poza szczególnymi wypadkami, nie istniała potrzeba ścisłego wytyczania granic państw, a granica linearna jest ciągle raczej wyjątkiem niż regułą.
Charakterystyczna jest też organizacja terytorialna. Z wyjątkiem dwóch przystani Cirdana, większość państwa ma jedno miasto, a właściwie siedzibę władcy. Owszem słyszymy czasami o łańcuchu fortec, ale nic nie sugeruje istnienia innych miast ośrodków władzy, sugerujących, na przykład podział na prowincje, co znowu sugeruje brak rozbudowanej struktury terytorialnej i administracyjnej. Centrum władztwa jest siedziba władcy, którą raczej ze względu na wielkość, typ zabudowy i liczbę mieszkańców, niż ze względu na funkcję można nazwać miastem. (Przypomina to sytuację państw powstałych po upadku Rzymu, ale poza obszarem dawnego Imperium). Wokół tej siedziby koncentruje się gros społeczności, podczas gdy reszta terytorium jest zamieszkana w sposób rozproszony i niestały (biorąc pod uwagę umiłowanie elfów do wędrówek.

Królowie Noldorów wywodzili legitymizację swojej władzy z tradycyjnych struktur wspólnot Eldarów. W drodze ewolucji tradycyjnego systemu przywództwo wspólnoty zmieniło się we władzę. Podstawowym elementem sprawowania władzy, była władza sądownicza, choć pozostaje otwarte czy prawodawstwo. Biorąc jednak pod uwagę charakter władzy jako integralnie włączonej i wyrastającej z suwerennej wspólnoty, należy podejrzewać, że nie. To lud, jest raczej prawodawcą, choć nie koniecznie w sposób sformalizowany. Mamy jednak sugestie, które wskazują na możliwość istnienia wiecu, czy zgromadzenia ludowego. Król nie rządził sam, miał swoją radę, a w każdym razie grono doradców. Czynnikiem, który miał niewątpliwy wpływ na ukształtowanie zakresu władzy królewskiej, był stan praktycznie permanentnej wojny. Król był, więc przede wszystkim wodzem, i z tego tytułu wyrastało gros jego władzy. Elfowie w Beleriandzie, zwłaszcza Noldorowie, to lud pod bronią. Wojna i wojowanie to główne zajęcia, tym samym władza króla jako naczelnego dowódcy, była szczególnie duża. Znowu przypomina to uprawnienia tradycyjnych monarchów antyku i wczesnego średniowiecza, gdzie podstawową funkcją władcy było dowodzenie armią i z tego faktu wynikało gros jego uprawnień.
-------------------------------------
Dodane - 18.11.2005
Warto podkreslić, że uprawnienia władcy nie były nieograniczone, i panował za consensusem wspólnoty, na której czele stał. Widac to wyraźnie na przykładzie Finroda, który musiał złożyć koronę by wspomóc Berena. Padają wtedy znamienne słowa, że: "Syn Finarfina, nie jest Valarem i nie może im rozkazywać, ..."
Jest tez mowa o przysiędze złożonej wladcy, co może sugerować, że jednym z filarów władzy krolewskiej była formalna przysięga złozona przez wspólnotę swemu władcy.
-------------------------------------

Kiedy przyjrzymy się ich strukturom i hierarchii, zobaczymy, że są one bardzo proste i mało zróżnicowane. Wyraźnie mamy grupę książąt aristoi i szlachetnych oraz lud, ale obie te grupy składają się na wspólnotę. Nie widać wyraźnie, na jakiej zasadzie są oni wyróżniani. Można domyślać się, że na podstawie związku z rodziną władcy, pochodzenia, wrodzonej mocy i zdolności. Wobec słabo rozwiniętej struktury administracyjnej, nie mamy raczej do czynienia z grupa sensu stricto urzędniczą. Pojawia się urząd Namiestnika (vide Artohir/Orodreth). Natomiast mamy do czynienia z grupą dowódców wojskowych takich jak: Strażnicy Marchii (vide Beleg), Głównodowodzący (Mablung), dowódcy hufców (Glorfindel, Ecthelion), dowódcy straży (Gondolin), czy Dowódca Wielkiej Bramy (Ecthelion). Można wiec domyślać się, że hierarchia społeczna była powiązana z hierarchią wojskową. Przy czym nie mamy tutaj śladów jakiegokolwiek systemu lennego, w jakiejkolwiek postaci. Mamy do czynienia z ludem pod bronią, gdzie wszyscy dorośli mężczyźni, członkowie wspólnoty są, przynajmniej potencjalnie wojownikami. Co zrozumiałe, jeżeli pamiętamy, że mierzyć się… musieli z o wiele liczniejszymi armiami Morgotha. Każde ograniczenie liczby wojowników, miałoby katastrofalne skutki.
Charakterystyczne jest także istnienie bractw zawodowych (np. Lambengomor), zbliżonych do średniowiecznych gildii i cechów, ale jak się wydaje mniej sformalizowanych.

Osobną kwestią są relacje między Sindarami a nowymi przybyszami. Przybycie Noldorów uratowało Sindarów przed Morgothem, ale jednocześnie zmieniło środowisko polityczne, w którym funkcjonowały ich społeczności. W krainach, które zajęli wodzowie Noldorów, tamtejsza ludność sindarska znalazła się pod ich panowaniem. Co wyraźnie świadczy o terytorializacji władzy. Co charakterystyczne jednak w większości wypadków społeczności sindarskie zachowały odrębność. I stanowiły odrębne społeczności pod panowaniem noldorskich królów. Wyjątkiem jest Nevrast a później Gondolin, gdzie wyraźnie doszło do stopienia się obu społeczności w jedną. Być może coś podobnego nastąpiło na wschodzie, gdzie Sindarów było niewielu i stopili się ze zwolennikami synów Feanora. Te sytuacja (ta druga o ile rzeczywiście nastąpiła) są wyjątkowe. Tak naprawdę, choć by w Opowieści o Tuorze, widzimy, że Sindarowie zachowali swą odrębność jako lud pod władza noldorskich królów, co więcej, do pewnego stopnia akceptowali autorytet Thingola, o czym świadczy dość powszechne przestrzeganie zakazu o nieużywaniu quenyi. Zachowanie odrębności, świadczy o sile więzi w ramach wspólnoty i niewielkiej presji nowych władców.
Ciekawy jest tutaj casus Cirdana, który zachowuje suwerenność, ale zawiera ścisłe przymierze z Finrodem. Wyraźnie jest to przymierze nierównych partnerów, ale z drugiej strony Orodreth, właśnie Cirdanowi powierzy opiekę nad Gil-galadem, co świadczy o szacunku i zaufaniu. Zresztą stosunki Falathrimów z Noldorami były o wiele lepsze niż w przypadku Sindarów z Doriath.

C.D.N.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5708
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 21-11-2005 15:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To, co jest najbardziej charakterystyczne, dla ewolucji społeczności Noldorów w Beleriandzie, to przekształcenie wspólnoty, w grupę wspólnot, formalnie uznających władzę Najwyższego Króla, ale faktycznie skonsolidowanych wokół władców niższego szczebla. Zresztą samo pojawienie się terminu Najwyższy Król sugeruje istnienie hierarchii władców. Charakterystyczne jest jednak jak dochodzi do wyłonienie się osoby Najwyższego Króla. Z racji starszeństwa tytuł ten powinien należeć do Feanora, zgodnie z posiadanymi przekazami, może się wydawać, że obowiązywała wśród Noldorów zasada primogenitury (zob., też: PeME:336). Jednak przy okazji banicji Feanora, a potem ucieczki z Amanu, pojawiają się wątpliwości, co do absolutnego charakteru zasady. Pojawiają się powiem jeszcze dwa czynniki: wola Valarów, wola wspólnoty.
Konkurentem Feanora do tytułu, był Fingolfin, który de facto przewodził Noldorom, podczas wygnania Feanora, na które udał się także, z własnej woli, Finwe. Można przyjąć, choć sam tytuł się nie pojawia, że Fingolfin był regentem/namiestnikiem sprawującym władzę w imieniu nieobecnego króla. (Hmmm, być może tutaj należy szukać najgłębszych korzeni instytucji Panującego Namiestnika?). Istotne jest to, że po śmierci Finwego, większość Noldorów z Tirionu wolałaby to Fingolfin pozostał władcą Noldorów (SoME:95, LT:235, S:90). Sam Fingolfin uznał pierwszeństwo Feanora jako starszego brata, kiedy doszło pomiędzy nimi do zgody (MR:197, 287, S:79), jednak, kiedy doszło do kwestii dziedziczenia po Finwe, Fingolfin powołał się na decyzje Valarów (PeME:361, przyp.33). W każdym razie sytuacja nie była jasna, aż do śmierci Feanora (Niechęć Fingolfina do rezygnacji z władzy mogła być jednym z czynników, który popchnął Feanora do spalenia okrętów. PeME: 344), i formalnie nie było jednego władcy Noldorów, który cieszyłby się powszechnym uznaniem.
Sytuacja zmieniła się po śmierci Feanora. Formalnie zgodnie z zasadą primogenitury to Maedhros powinien być kolejnym władcą Noldorów. Jednak jego pozycja wobec Fingolfina była słabsza niż Feanora. Nie mógł liczyć na powszechne uznanie, nie chciał też zaogniać konfliktu, dlatego postanowił uznać pretensje Fingolfina. Charakterystyczne jest jednak to, że akceptując pretensje Fingolfina odwołał się do jego starszeństwa (S:125). Co mogłoby wskazywać, że tak naprawdę nie mamy do czynienia z prawe primogenitury, tylko senioratem. Tyle, że wiemy, iż to nie prawda, bo tytuł odziedziczy po Fingolfinie, Fingon, na pewno nie najstarszy wśród ówcześnie, żyjących w Beleriandzie, potomków Fingona. Czyli tak na prawdę mamy do czynienia z przeniesieniem praw na młodsza linię potomków Finwego. Tym samym Maedhros zaakceptował stan faktyczny, powstały na skutek ingerencji Valarów i wyboru Fingolfina przez większość wspólnoty.
To, że decydującym był czynnik wyboru przez wspólnotę, świadczy późniejszy casus wyboru Gil-galada, na Najwyższego władcę Noldorów. Mimo, że Gil-galad wywodził się z najmłodszej linii potomków Finwego, to działania synów Feanora, zwłaszcza przeciw Finrodowi z Nargothrondu, oraz zniszczenie Doriath i wykazane przy tym okrucieństwo sprawiły, że po śmierci Turgona, ci z Noldorów, którzy przetrwali w Arvenien i na wyspie Balar, uznali, że na skutek swoich działań, synowie Feanora stracili wszelkie prawa, by sięgnąć po tytuł Najwyższego Króla.
Ale co oznaczał tytuł Najwyższego Króla. Wraz z pojawieniem się królestw Noldorów w Beleriandzie, zmienia się charakter instytucji Najwyższego Króla Noldorów. Z przywódcy całego ludu, staje się zwierzchnikiem pomniejszych władców. Wspólnota zamieniła się w zbiorowisko wspólnot, w którym istnieje poczucie więzi, ale w którym więzi lokalne, są ważniejsze od generalnych.
Co jednak oznaczało zwierzchnictwo Najwyższego Władcy, czy można ten układ nazwać lennym? Warto zwrócić uwagę, że realnie uprawnienia Najwyższego Władcy wobec lokalnych królów, są po pierwsze nie ustalone i bazują na indywidualnym autorytecie każdego z władców. Najwyższy Król był bezpośrednim władca części ludu (Noldorów z Hithlumu w przypadku Fingolfina i Fingona), i przywódcą całego ludu, bez jednak faktycznej władzy. Autorytet Fingolfina był w miarę powszechnie uznawany, ale już w przypadku Fingona nie był tak oczywisty. Orodreth odmówił wysłania wojsk na Nirnaeth Arnoediad. Poszczególni władcy nie mieli, jak się wydaje, formalnych zobowiązań wobec Najwyższego Króla, a już na pewno nie miały one charakteru związków lennych. O ile synów Fingolfina i Finarfina można uznać, za podporządkowanych Najwyższemu Królowi i z dużą dozą ostrożności, można by ich nazwać lennikami, o tyle w przypadku synów Feanora, mówimy raczej o sojuszu i czysto formalnym uznaniu pierwszeństwa (nota bene warto zwrócić uwagę, że synowie Feanora nie wydają się używać królewskich tytułów).
Niektórzy mogliby uznać, ze mamy do czynienia z pryncypatem, tyle, ze nie wydaje się, żeby, przynajmniej z formalnego punktu widzenia, Najwyższy Król miał jakieś specjalne uprawnienia. Tak naprawdę pozycja Najwyższego Króla, jest pozycja pierwszego pośród równych, a jego uprawnienia zależały od osobistego autorytetu.
To widać chociażby w przypadku relacji z innymi wspólnotami. Nie wygląda by jakiekolwiek działania Noldorów jako wspólnoty, były zarezerwowane wyłącznie dla Najwyższego Króla. Mamy sytuacje, w których Fingolfin występował jako przedstawiciel wszystkich Noldorów (podczas zjazdu nad Ivrinem, czy kiedy powitał przybywających Edainów). Jednak władcy lokalni utrzymywali samodzielnie także stosunki zewnętrzne, z Doriath i Cirdanem.
Zresztą pomiędzy samymi władcami noldorskimi, stosunki były złożone. Synowie Feanora uznawali przywództwo Maedhrosa, a wobec Najwyższego Króla zachowywali postawę pełną powściągliwości, ich pozycja była raczej pozycją sojuszników niż poddanych. Utrzymywali też dobre stosunki z innymi władcami Noldorów. Maedhros i Maglor starali się utrzymywać dobre relacje z wszystkimi pozostałymi władcami (Maedhrosa z Fingonem łączyła zażyła przyjaźń). Pozostali synowie Feanora zachowywali więcej rezerwy, a czasami wręcz wrogości wobec synów Fingolfina i Finarfina (co nie przeszkodziło Curufinowi i Celegormowi uratować z opresji Orodretha). Tak czy inaczej w relacjach synów Feanora z większością pozostałych władców noldorskich wyczuwalny był dystans. W przypadku synów Finarfina, to wszyscy oni uznawali pierwszeństwo i zwierzchnictwo najstarszego z nich, czyli Finroda Felagunda, którego traktowano jako głowę całego rodu Finarfina w Śródziemiu. Fingolfin i jego syn Fingon wspólnie rządzili Hithlumem, tymczasem Turgon po osiedleniu się w Gondolinie, utrzymywał ograniczone stosunki z innymi władcami Noldorów.
Tym samym system władzy wśród Noldorów możemy tak przedstawić. Na czele całego ludu stał Najwyższy Król, z bardzo ograniczonymi formalnymi uprawnieniami, raczej symbol jedności ludu, niż faktyczny jego władca. Sam był zwierzchnikiem swojego rodu oraz dwóch pozostałych rodów. Głowy rodów: odpowiednio Fingolfin, Maedhros, Finrod, sprawowały zwierzchnictwo nad swoimi rodami, a zakres ich władzy wobec władców wywodzących się z ich rodu był znacząco większy niż w przypadku Najwyższego Króla. Młodsi władcy z rodu, uznawali ich przewodnictwo i formalnie uznawali zwierzchnictwo, ale nie wydaje się by mieli bezpośrednie uprawnienia wobec klientów i poddanych każdego z pojedynczych władców. Co widać po casusie poddanych Curufina i Celegorma, którzy po przybyciu do Nargothornodu zachowali odrębność. Po wygnaniu ich zresztą też, gdyż można podejrzewać, że lojalność poddanych Curufina i Celegorma odziedziczył Celebrimbor. Ogólna przynależność do ludu Noldorów łączyła się z lojalnością wobec konkretnych przywódców.

Inaczej jest w przypadku Sindarów. Społeczności Sindarów podlegają poszczególnym władcom noldorskim na zasadzie terytorialnej. Tylko w przypadku Turgona, gdzie doszło do całkowitego stopienia się obu ludów, możemy mówić o nowej jakości Gondolindrimach, którzy stanowią odrębna społeczność, mającą poczucie wspólnoty. Z dwóch władców sindarskich ich pozycja jest różna. Cirdan, to władca lokalny, sojusznik Finroda, którego władztwo ma do jakiegoś stopnie (niesformalizowanego) status klientalny wobec Finroda Felagunda.
W przypadku Thingola mówimy nie tylko o władcy suwerennym formalnie równorzędnym Najwyższemu Królowi Noldorów, ale który pretenduje do roli zwierzchnika wszystkich Sindarów i władcy całego Beleriandu.
To, co komplikuje sytuacje, to fakt, ze przynajmniej do pewnego stopnia wszyscy Sindarowie akceptują autorytet Thingola. Od czasu ataku Morgotha na Beleriand i powstania Obręczy Meliany, jego realna władza nie sięgała poza Doriath, ale pozostał przywódcą Sindarów na terenie Beleriandu. Co więcej uważał się za suwerena władców noldorskich, gdyż w jego mniemaniu osiedlili się na jego ziemi.
W tym ostatnim przypadku Thingol nie wyszedł poza werbalne stwierdzenia. A związki rodzinne z Finrodem, oraz okazywany przez niego, Angroda, Aegnora i Galadrielę szacunek, ułatwiał mu akceptację stanu faktycznego. Jednak w przypadku Sindarów Thingol do końca miał być. W jakimś sensie alternatywnym ośrodkiem lojalności. Jego rozkaz nie używania quenyi, był niemal powszechnie przestrzegany wśród Sindarów. To jednak jest kolejnym czynnikiem, że Tolkien z więzi wspólnoty uczynił główny czynnik wpływający na charakter i kształt społeczności i ich ustroju społeczno-politycznego.
Państwa elfów w I Erze są wiec emanacją wspólnoty. Władca jest przywódca wspólnoty, z niej się wywodzi i od niej czerpie legitymizację swej władzy. Określanie ich terminami typu feudalne, lenne mija się z celem i oznacza lekceważenie opisanych cech. Używanie określenie fief, to jeszcze za mało, by budować cokolwiek na tej konstrukcji. Warto pamiętać, że system lenny ma w dziejach konkretne znaczenie i to wszystko jedno czy weźmiemy pod uwagę zachodnioeuropejskie beneficjum, bizantyńskich stratiotów, ruskie pomiestia, turecką iktę, w każdym z tych systemów chodziło o stworzenie zawodowej, niezależnej od tradycyjnej struktury społecznej i nie obciążającej skarbu, siły zbrojnej. Oznacza nadawanie ziemi w użytkowanie (czasami tylko dochodów z niej) w zamian za konkretne zobowiązania wobec panującego (najczęściej wojskowe). Biorąc pod uwagę, ze nie widzimy śladów indywidualnej własności ziemi wśród elfów, że nie widzimy stanów, a widzimy za to silne związki wewnątrz wspólnoty, lud pod bronią, gdzie wszyscy dorośli mężczyźni są przynajmniej potencjalnie wojownikami, lepiej będzie porównać te struktury, do monarchii okresu wędrówek ludów, monarchii helleńskich okresu archaicznego, monarchii macedońskiej przed Aleksandrem Wielkim, a może w ogóle najbliżej do wzorców homeryckich. Wiemy przecież, że Tolkien uwielbiał Homera. Państwowość elfów będzie nabierać z czasem cech terytorialnych, np. wobec Sindarów, a potem Edainów, czy pretensje Thingola wobec Noldorów, ale w swym fundamencie elficka państwowość pozostanie emanacją wspólnoty (tak jak greckie poleis, czy italskie civitas), co znajdzie wyraz w trwałości pojęć ród i lud, jako definiującą przynależność jednostki.
Oczywiście pamiętać należy o specyfice ludu, który ma być wyidealizowaną formą Homo Sapiens, który jest niezwykle długowieczny i wysoko ceni wszelką prace twórczą. To w pewnym sensie społeczności idealna, choć jak wiemy nie bez wad (dumy, pychy, arogancji, zazdrości i zawiści) i uprzedzeń.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5708
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 23-11-2005 23:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Królestwa i władztwa elfów w II i III Erze
W II Erze wizerunek państwowości elfickiej ulega zmianom, choć pewne fundamentalne cechy pozostaną. Przede wszystkim obserwujemy rodzenie się państw na obszarach odległych od Beleriandu, beleriandyzację części elfów wschodnich, a przede wszystkim ponad tysiącletni okres względnego spokoju.
W przypadku społeczności Noldorów, charakterystyczne jest to, że tylko Gil-galad posługuje się tytułem królewskim, ani Galadriela ani, Celebrimbor, ani Elrond, nigdzie nie są wspomniani, jako formalnie noszący tytuł królewski, mimo że należą do rodu Finwego. W przypadku Galadrieli i Elronda, mogłoby to świadczyć o tym, że tytuł nie jest dziedziczony po kądzieli i tylko męscy potomkowie, po mieczu, maja prawo do tytułu królewskiego. Pozostaje pytanie, dlaczego Celebrimbor nie jest nigdy nazwany królem? Zwłaszcza, jeżeli przyjąć, że jest potomkiem Feanora. Nie dość, że jest potomkiem po mieczu, to jeszcze najstarszej linii, co więcej odżegnał się od uczynków swego rodu. Być może jest to wskazówka, że zrzeczenie się, jakiego dokonał Maedhros, dotyczyło całego rodu i we wszystkich pokoleniach.
Tak czy inaczej, nawet kiedy Celebrimbor zostaje władca Eregionu (po 1350 r. II Ery), nie jest nigdzie i nigdy nazywany królem. Ten tytuł wyraźnie jest zarezerwowany dla Gil-galada, jako Najwyższego Króla Noldorów w Śródziemiu. Jednakże Gil-galad, jest nie tylko Najwyższym Królem, ale także władcą Lindonu. Czyli jego władza miała wymiar tak panowania nad wspólnotą, jak i nad konkretnym terytorium, gdzie żyją nie tylko członkowie tej wspólnoty. W przypadku Lindonu, mamy do czynienia z podziałem terytorialnym, gdzie wedle tekstów Tolkiena Harlindon, to ziemie zamieszkałe przeważnie przez Sindarów i Laiquendich, a Forlindon przez Noldorów. Ba Harlindon przynajmniej okresowo ma odrębnego, choć podległego Gil-galadowi władcę w osobie Celeborna. To wskazuje, że poczucie wspólnoty z jednej strony i odrębności z drugiej ciągle istniało. Szczególnie silne było wśród Sindarów z Doriath, którzy byli szczególnie niechętni Noldorom, to widać po casusie Orophera, ojca Thranduila i dziadka Legolasa, czy po casusiezałożycieli Edhellonde. I znowu pojawia się pytanie o charakter podległości. Na pewno pozycja Celeborna, czy Cirdana jest pozycja władców podległych. Nie wiemy czy mają formalne zobowiązania. Ale jeżeli możemy mówić o lennie, to tylko na poziomie relacji między władcami. O tyle preferuję określenie zależy, klientalny, gdyż lenny niesie za sobą konkretne znaczenia. A nie wiemy czy istniały formalne zobowiązania. Zresztą panowanie Celeborna było przejściowe, poza tym obie części przez całą II Erę podlegały władzy Gil-galada.
Jednocześnie obserwujemy powstawanie społeczności mieszanych. Kiedy Galadriela i Celeborn osiedlają się najpierw w rejonie Jez. Nenuial a potem w Eregionie, to towarzyszy im społeczność o mieszanym charakterze, składająca się z Noldorów, Sindarów i Laiquendi. Warto jednak zwrócić uwagę, że wraz z przenosinami władztwo elfickie nad Nenuial znika. Możemy założyć, że ktoś tam został, ale formalna struktura znika. Tak więc państwo to ciągle przede wszystkim lud, a nie terytorium, a relatywna łatwość migracji, może być poszlaką, że własność ziemi jest elfom obca.
Celeborn i Galadriela zostają uznani za władców Eriadoru. Ale co to oznacza? Przecież w obu wypadkach mamy konkretne obszary ich władania (wzgórza Evendim, Eregion. Można przyjąć, ze to oznacza, iż elfowie Eriadoru uznają ich władzę. Ale nie wygląda na to by cos konkretnego z tego wynikał. Pozostaje wreszcie kwestia ludzi zamieszkujących Eriador. Czy podlegają władzy Gil-galada, lub Celeborna i Galadrieli, czy nie. Biorąc pod uwagę postawę Gwathuirim raczej nie. Edaini tez raczej trzymają dystans. Jeżeli jednak odpowiemy nie, co jest bardziej prawdopodobne, to mamy kolejna poszlakę, że władza odnosi się do pewnej zbiorowości (choć już nie wspólnoty, tylko grupy wspólnot), zamieszkującej dane terytorium, a nie samego terytorium.
Co ciekawe w przypadku Celebrimbora, tytuł władcy Eriadoru już jego nie dotyczy, co może wiąże się z faktem, ze władze w Eregionie przejmuje w drodze zamachu stanu.
Casus Celebrimbora jest ciekawy, bo pokazuje znaczenie konsensusu, oraz specyfiki relacji miedzy władca a wspólnotą. Pokazuje tez znaczenie bractw zawodowych. Tolkien nadaje elfim bractwom mędrców nieformalny kształt, przypominają one cechy i gildie tylko pozornie. Brakuje im struktury i ekskluzywizmu średniowiecznych odpowiedników, to raczej luźne i dobrowolne stowarzyszenia . Wyjątkiem wydaje się być Gwaith-I-Mirdain, które wydaje się być bardziej sformalizowane, a już na pewno ma wyraźnego przywódcę w osobie Celebrimbora. Ogranicza się tez do społeczności zamieszkującej Eregion. Co więcej staje się siła polityczną, bo jak inaczej wytłumaczyć sukces Celebrimbora w przejęciu władzy. Gwaith musieli być na tyle wpływowi i popularni, że społeczność zaakceptowała zamach stanu. Niezadowoleni, albo udali się z Galadrielą do Lórien, albo udali się wraz z Celebornem na swoistą wewnętrzną emigrację. Tak czy inaczej mamy kolejny przykład, że wola społeczności, a przynajmniej jej przyzwolenie decydują o władzy.
Wysłanie pomocy Celebrimborowi, przez Gil-galada, na pewno jest dowodem solidarności wobec wspólnego zagrożenia, a być może przejawem istniejącej zależności między Celebrimborem i Gil-galadem.

O ile Eregion można traktować, jako odrębne i de facto, jeżeli nie de jure królestwo, o tyle Imladris, założone w 1697 r II Ery wyraźnie jest związane z władztwem Gil-galada. Elrond mając siedzibę w Imladris został jednocześnie wice-królem. namiestnikiem Gil-galada w Eriadorze. Tym samym zwierzchnictwo i władza Gil-galada, przynajmniej formalnie została rozciągnięta po Góry Mgliste. Pozostaje pytanie na ile podlegały jej społeczności ludzkie, ale zapewne przynajmniej niektóre akceptowały autorytet króla elfów. Tak zapewne był z emigrantami numenorejskimi osiedlającymi się w Eriadorze. Fakt, ze Gil-galad sceduje potem na Elendila panowanie nad ludźmi w Eriadorze, może wskazywać, że jego autorytet był do jakiegoś stopnia uznawany. Na pewno zaś sprawował zwierzchnictwo nad wszystkimi grupami elfów jeszcze zamieszkującymi Eriador.
Tak na marginesie Imladris, musiało być czymś więcej niż tylko Ostatnim Przyjaznym Domem, jeżeli w czasie wojny elfów z Sauronem (1693-1700 r. II Ery) stało się refugium dla armii Elronda i Celeborna, oraz elfów i ludzi Eriadoru, i było w stanie wytrzymać niemal trzyletnie oblężenie armii Saurona. Musiało być czymś więcej, jako siedziba namiestnika Gil-galada, a wreszcie miejsce koncentracji Armii Gil-galada i Elendila przed wymarszem w Dolinę Anduiny. Gdzie połączone armie stacjonowały przez niemal trzy lata.

Nieco inaczej przebiegała ewolucja państw elfickich na wschód od Gór Mglistych.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Temat: Królestwa Ardy (Strona 2 z 4)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.