Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Gdy świat się rozszczepił, stare drogi i ścieżki pamięci Zachodu pozostały i biegną jak potężny, niewidzialny most przez strefę powietrzną oddechów i lotu (także zakrzywioną odkąd świat się zakrzywił) a dalej przez strefę Ilmen, gdzie żadna istota cielesna nie może bez pomocy przetrwać, aż do Samotnej Wyspy, Tol Eressea, a może poza nią, do Valinoru gdzie w dalszym ciągu Valarowie przebywają i obserwują jak rozwija się historia świata." , Silmarillion


Temat: Sensy i bezsensy postawy Tolkien Estate (Strona 6 z 8)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 06-11-2005 02:10    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nellelórë napisał(a) (zobacz wpis):
Swoją drogą, gdy mówimy o zastrzeżonych przez TE nazwach - czy w powieściach fantasy kiedykolwiek pojawili się hobbici? Elfów jest pełno, krasnoludów też, ale to są nazwy stare jak Europa Z przymrużeniem oka zaś "hobbit" to nazwa wymyślona jednak przez Tolkiena (co by nie mówić o jego inspiracjach i wyczytaniu tego słowa w tym lub innym źródle, później przezeń zapomnianym).

Tym niemniej to slowo występuje The Denham Tracts, zbiorze tekstów folklorystycznych (dwa tomy opublikowane w latach 1892-1895), w liście ok. 200 baśniowych istot z folkloru pn. Anglii. A to oznacza, że zastrzec tego nie można.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2724
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 28-11-2005 22:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wróce do starego tematu, ponieważ przeczytałam o sprawie zgoła bardzo podobnej Uśmiech i wydaje mi się, że warto ją jeszcze raz poruszyć.

Tytuł tego krótkiego artykułu w Gazecie Wyborczej to: Smutne pożegnanie z dalmatyńczykami. Artykuł dotyczy praw autorskich do "101 Dalmatyńczyków" a także do "Kubusia Puchatka".

Wydaje mi się, że opisane w artykule postępowanie jest bardzo znamienne dla naszych czasów i podobne do tego, jak postępuje Tolkien Estate. Wnioski niech każdy sobie wyciągnie sam.

Artykuł napisała Katarzyna Fryc, pozwolę go sobie tu przepisać:

Smutne pożegnanie z Dalmatyńczykami, GW, 23 listopad 2003 napisał(a):


Bajka "101 Dalmatyńsczyków" schodzi z polskich scen, choć cieszyła się ogromnym powodzeniem.
Londyńska agencja, która odkupiła prawa autorskie od spadkobierców twórcy "101 Dalmatyńczyków", wstrzymała sprzedaż teatralnych licencji. Ten sam los przed pięcioma laty spotkał "Kubusia Puchatka".
Historię o małych dalmatyńczykach i bezwzględnej Cruelli de Mon (znaną z książek, kreskówek i fabularnego filmu z Glen Close) na polskich scenach wystawiano od 1997 r. Jeszcze wiosną miały ją w repertuarze Teatr Miejski im. W. Gombrowicza w Gdyni i Wrocławski Teatr Lalek. - Dzieci szturmowały teatr - opowiada Jacek Bunsch, dyrektor sceny w Gdyni, która w lutym miała premierę "101 dalmatyńczyków". Jednak w nowym sezonie po zaledwie 33 przedstawieniach tytuł zdjęto z afisza. Także we Wrocławiu na bajce były nadkomplety. W łódzkim Teatrze im. Jaracza do dziś "101 dalmatyńczyków" prowadzi pod względem frekwencji, choć od premiery minęło już pięć lat i bajki nie ma w repertuarze.
Dlaczego musical musiał zejść z afisza? Bo od 1 lipca żaden teatr na świecie nie może go wystawiać legalnie.
- Prawa autorskie do tej historii, należące do spadkobierców pisarki Dodie Smith, zostały sprzedane londyńskiej agencji FilmRights. Agencja już podpisała umowę z pewnym koncernem (nazwa jest tajemnica handlową) na powstanie nowej wersji musicalu. Więc stara licencja już nie obowiązuje. - tłumaczy Aida Jirdan z ZAiKS-u, który zajmuje się udostępnianiem praw autorskich. Jordan dodaje, że ZAiKS także został zaskoczony tą decyzją - 30 czerwca wystąpiliśmy o przedłużenie licencji na kolejny rok a już 4 lipca przyszła odmowa.
Sceniczne wersje historii o dalmatyńczykach z dnia na dzień musiały spaść z afisza. Aleksander Maksymiak, dyrektor Wrocławskiego Teatru Lalek, jest oburzony: - Gdybym wiedział wcześniej o kłopotach z licenzją, miałbym szansę wygrać ten tytuł. A tak zagraliśmy tylko 70 przedstawień, ledwie zwróciły się nam koszty premiery.
Czy "dalmatyńczyki" kiedykolwiek wróca na nasze sceny? - Być może po przygotowaniu nowej wersji spektaklu agencja wznowi sprzedaż licenzji, ale koncern może też postawić na wyłączność i objeżdżać świat z własną rewią - mówią w ZAiKs-ie.

Przed pięcioma laty taki sam los spotkał sceniczne wersje przygód Kubusia Puchatka, bo spadkobiercy Alana A. Milne'a zamrozili sprzedaż praw do adaptacji. Jednak ZAiKS i kilkanaśie polskich teatrów, które miały w repertuarze "Kubusia Puchatka", zaostało uprzedzonych o sprawie. W listopadzie 2000 r. urządzono cykl imprez pożegnalnych, a kilka tysięcy osób podpisało petycję do ONZ, aby książkę Milne'a uznać za część dziedzictwa światowego. Niestety nic to nie dało. "Kubuś Puchatek" jest nieobecny na naszych scenach.
Katarzyna Fryc, Gdynia


Ważne w opisanym tu przypadku jest jedno:
- przejmowanie praw przez duże i bogate koncerny, które po nabyciu wyłączności zaczynają dyktować własne warunki, bynajmniej nie służące dobru publicznemu i popularyzacji w jak najszerszych grupach odbiorców, natomiast maksymalizujące własne zyski i usiłujące przejąć nad nimi jak największą kontrolę - czyli w efekcie uniemożliwające indywidualne inicjatywy, które mogłyby jakieś pieniądze zarobić twórcom przedstawień, happeningów itp.
Spadkobiercy (nie są to przecież tylko drapieżne, kapitalistyczne koncerny) stają cię coraz bardziej chciwi, z biegiem czasu jest ich pewnie coraz większa liczba, zatem pewnie zyski z posiadania "bogatego ojca, dziadka, pradziadka - pisarza" stają się coraz mniejsze Z przymrużeniem oka nie można pozwolić przecież, żeby pewne źródło dochodów się ograniczało, trzeba sprawić, żeby płynęło jak największym strumieniem, a kogo obchodzą fani i ich pomysły? Uśmiech

Kto przejmie prawa spadkowe po śmierci Christophera Tolkiena? Uśmiech
Wydawałoby się, że powinien być to ktoś z rodziny - ale pierworodny syn Christophera, Simon (podkreślający, że on jako jedyny z wnuków znał dziadka osobiście Uśmiech ), jest z ojcem pokłócony o prawa autorskie m.inn, młodsze dzieci zaś z drugiego małżeństwa nie są jeszcze pełnoletnie.
Nie ma drugiego filologa w rodzinie Tolkienów, który gwarantowałby rzetelność badań nad spuścizną literacką Mistrza.

A może prawa przejmą prawnicy? Uśmiech
Tolkien Estate też jest swoistym koncernem, i jeśli przejmie prawa (na zasadach wytyczonych pewnie przez samego Christophera) to jego celem, jak każdego koncernu, będzie maksymalizacja zysków. Prędzej czy później, gdyby zyski nie były tak wielkie jak plany budżetowe zakładają, może gorliwie zabronić wykorzystywania nazw wymyślonych przez Tolkiena na stronach internetowych, a inne inicjatywy (jak np. każde adaptacje) ograniczy tylko do własnych pomysłów, w celu zbicia jak jak największych pieniędzy... To nie jest czczy wymysł, przykład "Kubusia Puchatka" i "101 Dalmatyńczyków" pokazuje, że takie rzeczy już się dzieją. Prawa do "Dalmatyńczyków" mają teraz co najmniej dwie wielkie firmy: Film Rights i prawdopodobnie Disney (który wymyślił kreskówkowe wizerunki).
Upadek wniosku o uznanie "Kubusia" za część dziedzictwa kulturowego tez jest znamienny - widać, że prawa autorskie mają większę znaczenie jak dobra kulturowe Uśmiech Saurona ;D

Chcę zwrócić uwagę, że komercjalizacja kultury dokonuje się na naszych oczach i Tolkien Estate nie jest jedyną instytucją, której celem jest zysk pod przykrywką ochrony praw autorskich.
Dlaczego piszę "przykrywką"? A dlaczego publikacja rysunków Tolkiena w Aiglosie, piśmie niekomercyjnym, niedochodowym a zatem nie zarabiającym na Tolkienie i nie odbierającym Tolkien Estate zysków, spotkała się z odmową? Uśmiech Pytanie jest retoryczne, bo samo TE nie uzasadniło decyzji.
Przypuszczam tylko, że takie odmowy będą się powtarzać a przykręcanie śruby jest tylko kwestią czasu.

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Goku
Ka-Me-Ha-Me-Ha!


Dołączył(a): 02 Lis 2001
Wpisy: 1231
Skąd: Kame House


Wysłany: 03-03-2009 19:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tolkien Estate nazguls Z przymrużeniem oka udzieliło wywiadu, głównie o licencjach na gry ale jest też trochę ogólnych pytań, które zamieszczono tu:
Interesting interview with Tolkien Enterprises licensing team

_________________
play dirty, play dead - just be yourself
Powrót do góry
 
 
OneWhoDreamsAlone
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 15 Lip 2008
Wpisy: 9
Skąd: Tol Eressëa


Wysłany: 04-03-2009 00:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zdumiewające jest jak mała jest świadomość własności intelektualnej. Ja nie widzę żadnego problemu w działaniach Tolkien Estate które jak rozumiem zarządza twórczością Tolkiena. W jeszcze większe zdumienie wprawił mnie zacytowany tutaj tekst osoby, która chyba jest autorytetem dla forumowiczów, pana Olszańskiego. Wieszczenie upadku kultury i innych katastrof bo zabrania się korzystania z cudzych wytworów, wreszcie nazywanie twórcy stwórcą tylko dlatego że rości sobie prawo do dysponowania swoją własnością wg własnego uznania świadczy o niezrozumieniu istoty praw autorskich. Takie podejście stawia twórcę pod ścianą- albo coś stworzysz i opublikujesz i licz się, że ktoś będzie sobie z tego korzystał, albo swoje wytwory zamknij w szufladzie. Do twórcy lub jego spadkobierców należy decyzja, co można z jego twórczością robić i jesli tego chce, może ją nawet rozdać.
Uważam, że TE dobrze robi że trzyma mocno kontrolę nad dystrybucją twórczości Tolkiena bo jak widać jest ona szczególnie narażona na działania epigonów, którzy z różnych pobudek, nawet szlachetnych chcą się podeprzeć tą znakomitą literaturą. Efekty ich działań są najczęsciej tragiczne, bo nie staje talentu i umiejętności, by choć zbliżyć się do poziomu dzieł Tolkiena. Grafomańska literatura, niewprawne rysunki i malowidła, wreszcie dziwaczna muzyka, nawet jeden kompozytor muzyki współczesnej zabrał się za Muzykę Ainurów i wyszło z tego totalne nieporozumienie. Prawdziwi twórcy którzy mają talent i umiejętności nie muszą się podpierać czyjąś twórczością, choć mogą być nią zainspirowani, niemniej w zaciszu domowego ogniska każdy na podstawie cudzych dzieł może sobie pisać i rysować, co mu się podoba i raczyć tym rodzinę i znajomych.
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 04-03-2009 01:26    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zdumiewająca to jest łatwość wydawania osądów o ludziach o których nic nie wiesz, poza tym, że mają poglądy z którymi się nie zgadzasz.
Mam wrażenie, że nie nie wiesz o co większość z nas ma pretensje do TE i dlaczego nie podobają się wielu z nas tendencje w dziedzinie praw autorskich.
Nie chodzi o ochronę praw autorów, bo to jest oczywiste, że ta im się należy. Chodzi raczej o nadużywanie tych praw przez wydawców i wielkie przedsiębiorstwa, ze skutkiem takim jak próba opatentowania nazwy jurajski, na szczęście nieudana.
Jedną rzeczą jest pilnowanie i prawne ściganie nielegalnych publikacji, zwłaszcza tych komercyjnych, inną jest wiwisekcja dzieła i patentowanie każdego jego fragmentu, co o tyle jest śmieszne, że każde dzieło powstaje na kompoście dziedzictwa kulturowego poprzednich czasów, więc jeżeli samo korzystało z tego kompostu, to dlaczego ogranicza następcom prawo do korzystania z tego kompostu.
Czy Dukaj nie jest prawdziwym twórcą, bo w jednym z jego utworów pojawia się smok Smaug?? Czy Brin nie jest godzien miana twórcy bo napisał inquel do cyklu fundacyjnego Asimova. Wbrew temu co sugerujesz to nie jest takie proste i czarno białe. Nie każdy kto korzysta z elementów dziel innych autorów jest grafomanem i nie każdy kto przelewa swoje oryginalne myśli na papier jest geniuszem pisarstwa.

I oczywiście TE ma prawo postępować jak postępuje w świetle obowiązujących przepisów, a ja mogę krytykować to postępowanie jak i same przepisy.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Geirve
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 10 Lip 2008
Wpisy: 459



Wysłany: 04-03-2009 02:28    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

OneWhoDreamsAlone napisał(a) (zobacz wpis):

Prawdziwi twórcy którzy mają talent i umiejętności nie muszą się podpierać czyjąś twórczością, choć mogą być nią zainspirowani, niemniej w zaciszu domowego ogniska każdy na podstawie cudzych dzieł może sobie pisać i rysować, co mu się podoba i raczyć tym rodzinę i znajomych.


To śmieszne. 'Prawdziwymi twórcami' nie byli zatem między innymi: Wergiliusz, La Fontaine, Kochanowski, Krasicki i Mickiewicz (lista niepełna i przypadkowa). A wyobraźmy sobie, jak by wyglądała literatura światowa, jakby ot, taki Szekspir był objęty copyrightem.
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2724
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 04-03-2009 10:17    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

OneWhoDreamsAlone napisał(a) (zobacz wpis):
Takie podejście stawia twórcę pod ścianą- albo coś stworzysz i opublikujesz i licz się, że ktoś będzie sobie z tego korzystał, albo swoje wytwory zamknij w szufladzie.


Zdaje się, że nie pojmujesz istoty twórczości i kultury. Uśmiech Saurona ;D
Wielkie dzieło, lub nawet dzieło pierwszorzędne (choć nie genialne) podobnie jak wielkie idee oddziałuje na ludzi, a zwłaszcza innych twórców. Jedną z największych nagród i zaszczytów dla twórcy jest możliwość wpływania na innych. Jak napisała Geirve, odwołań do Shakespeara, do Biblii, do mitologii jest po prostu multum w kulturze. Trudno sobie wyobrazić by autorzy objęli swoje dzieła takimi copyrightsami jak to ma miejsce obecnie.
Świadomy twórca zdaje sobie doskonale sprawę, że nie działa w próżni. Wie, ile zawdzięcza dorobkowi kulturalnemu swojego kraju i wpływom ze świata. Nie zdarzyło się, by ktoś sam od siebie wymyślił język od podstaw i jeszcze stworzył w nim wielkie dzieło. Znakomitą twórczość gwarantuje talent i wszechstronna edukacja umożliwiająca swobodne czerpanie ze spuścizny kulturalnej ludzkości.


OneWhoDreamsAlone napisał(a) (zobacz wpis):
Uważam, że TE dobrze robi że trzyma mocno kontrolę nad dystrybucją twórczości Tolkiena bo jak widać jest ona szczególnie narażona na działania epigonów, którzy z różnych pobudek, nawet szlachetnych chcą się podeprzeć tą znakomitą literaturą.


Chyba nie zwróciłeś uwagi na kilka faktów, takich jak:
1. Korzystanie przez Tolkiena z wielkiej literatury staroangielskiej, w szczególności z wielkich poematów, w rodzaju Beowulfa czy Zielonego Rycerza, powielania tematów mitologii fińskiej i germańskiej włącznie z używaniem istniejących tam imion. Wystarczy zapoznać się choćby elementarnie z opracowaniami twórczości Tolkiena, jak choćby znakomita "Droga do Śródziemia" prof. Shippeya by zorientować się, z ilu bogatych źródeł zapożyczał Tolkien i jak szeroka literatura go inspirowała. Mam nadzieję, że jasnym jest dla ciebie, że im szersze inspiracje i wiedza, tym źródła zapożyczeń, kalek, inspiracji są bardziej wymieszane i staranniej ukryte. Moneta z tym argumentem ma rewers. Im bardziej mizerna edukacja, tym trudniej dostrzec, z jakich tekstów czerpał Tolkien. Uśmiech Saurona ;D
2. Korzystanie z archetypów i symboli, powielanie metafor, trawestowanie wielkich idei filozoficznych. Polecam zwłaszcza zachodnie opracowania uniwersyteckie, które znakomicie je punktują. Jestem za
3. Wreszcie, last but not least- korzystanie, i to niezwykle bujne, z dorobku chrześcijaństwa, zwłaszcza w sferze wartości ale również teologii. Polecam nasze polskie numery czasopism "Christianitas" i "Znaku" poświęcone Tolkienowi.
Uzupełnisz wiedzę tekstami: Znaleźć Boga we Władcy Pierścieni, ewentualnie Tolkien- mit i łaska. Zwróć również uwagę na świetne teksty np. z Simbelmynë.
Kiedy już choć część z polecanej wyżej literatury przeczytasz, może przestaniesz pleść banialuki. Ratujcie bo go pobiję

OneWhoDreamsAlone napisał(a) (zobacz wpis):
Efekty ich działań są najczęsciej tragiczne, bo nie staje talentu i umiejętności, by choć zbliżyć się do poziomu dzieł Tolkiena.


To już kwestia dyskusyjna. Są osoby, które stwierdziłyby, że Tolkienowi nie starczyło talentu by stworzyć dzieło na miarę Kalevali; że jego wymyślona "mitologia" jest nie mniejszym głupstwem niż legendy z Íras i Wéalas (irlandzkie i walijskie), a już do poematów w rodzaju Beowulfa czy Sir Gawaina i Zielonego Rycerza wypociny Tolkiena zupełnie się nie umywają. Ha, mało tego hmmmm... , sam Tolkien pewnie przyznałby rację, że nie stało mu talentu i umiejętności by choć zbliżyć się na kilometr do poziomu autorów tych dwóch wielkich dzieł. Choć bardzo się starał. Smutek

OneWhoDreamsAlone napisał(a) (zobacz wpis):
Grafomańska literatura, niewprawne rysunki i malowidła


Racja, często to Tolkienowi zarzucano, bardzo to przykre. Nie Nie
Bo przecież artystą był niezłym, miał swój styl. Może nie wystawiają go w Luwrze, ale ma rzeszę fanów i jest rozpoznawany Język Co do grafomańskości, no cóż, de gustibus non disputandum est. Wielu krytyków zupełnie się nie poznało na dziełach Tolkiena, nawet kiedy zaczął zdobywać i utrzymywać pierwsze pozycje na liście arcydzieł literatury.

OneWhoDreamsAlone napisał(a) (zobacz wpis):
wreszcie dziwaczna muzyka, nawet jeden kompozytor muzyki współczesnej zabrał się za Muzykę Ainurów i wyszło z tego totalne nieporozumienie.


Fakt, chyba nazywał się nawet Donald Swann i Tolkien szalenie lubił wszystkie jego kompozycje. Też nie wiem, co w nich widział ciekawego, znam o wiele lepsze Elfik Tylko czego to ma dowodzić? Z przymrużeniem oka

OneWhoDreamsAlone napisał(a) (zobacz wpis):
Prawdziwi twórcy którzy mają talent i umiejętności nie muszą się podpierać czyjąś twórczością, choć mogą być nią zainspirowani, niemniej w zaciszu domowego ogniska każdy na podstawie cudzych dzieł może sobie pisać i rysować, co mu się podoba i raczyć tym rodzinę i znajomych.


Ha ha ha, świetny żart Elfik Jestem za Dawno się tak nie uśmiałam Pserwa

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 20-12-2014 19:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):
Oczywiście TE zablokowało publikację tej książki, ale mam nadzieję, że tylko czasowo i wykaligrafowany tengwarem Hobbit jednak się kiedyś ukaże Trzymam kciuki


Nie rozumiem, przecież takie wydanie musiałoby się z nimi podzielić kasą, nie?
Znaczy się jak, np. raz ktoś zrobi coś za darmo i każą mu to usunąć z YT, mimo, że nie miał z tego zysku (jak autor audiobooka LOTR - niekomercyjny projekt Phila Dragasha - pięknie przeczytał całą książkę z podziałem na głosy, podkładem muzyki itd), a kiedy indziej wydanie kaligraficzne "Hobbita" może być całkiem dobrze sprzedawalne (przynajmniej w małym nakładzie, który trafiłby do fanów kaligrafii, kolekcjonerów rzadkich wydań i lingwistów tolkienowskich) to też źle??? Czego tu nie rozumiem. Nie można mieć ciastko i zjesc ciastko Uśmiech Albo ganimy za brak zysków albo za zyski. Ale nie jedno i drugie??? hmmmm...
Zaczynam podejrzewać, że nie robią tego ani dla kasy ani z szacunku dla autora, tylko zwyczajnie lubią niszczyć czyjąś pracę. wściekły
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna

Temat: Sensy i bezsensy postawy Tolkien Estate (Strona 6 z 8)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.