Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Całe życie trzeba się uczyć." Dziadunio, Władca Pierścieni


Temat: Książka "MAGIA, MITY I TAJEMNICE ŚREDNIOWIECZA" (Strona 1 z 1)

  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
elfy
Administrator


Dołączył(a): 20 Wrz 2001
Wpisy: 1145
Skąd: 010101


Wysłany: 28-07-2005 22:38    Temat wpisu: Książka "MAGIA, MITY I TAJEMNICE ŚREDNIOWIECZA" Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wydawnictwo Bellona opublikowało nową książkę, która być może zainteresuje tolkienistów (mnie w każdym razie zainteresowała Elfik )


W otrzymanej przeze mnie informacji wydawca napisał:

Bellona napisał(a):

MAGIA, MITY I TAJEMNICE ŚREDNIOWIECZA
Brian Bates
Przełożył z angielskiego Jerzy Prokopiuk


Wyd. 1
ISBN 8311101825
272 stron
format 170x240 mm
oprawa twarda

Fascynująca próba rekonstrukcji tolkienowskiego Śródziemia – wielkiego, rządzonego przez Przeznaczenie kosmicznego hologramu, w którym zarówno Całość, jak i jej części oraz łączące je relacje stanowiły wszechobejmujący Ład – podjęta przez znanego brytyjskiego antropologa kultury i psychologa, profesora uniwersytetu w Brighton. Powstała w oparciu o wyniki najnowszych badań historyków, archeologów i kulturoznawców.
Tolkienowskie Śródziemie istniało naprawdę! Dzieje tej krainy, rozciągającej się w Europie około dwóch tysięcy lat temu od Wysp Brytyjskich poprzez Skandynawię, terytoria Celtów i Wikingów na wschód, stały się tłem średniowiecznych opowieści o królach, rycerzach i wojownikach. Był to świat magii, mrocznych sekretów oraz Przeznaczenia. Na niebie latały ogniste smoki, na bagnach czyhały potwory. Elfy raziły wrogów zatrutymi strzałami. Czarownicy i szamani zamawiali uroki, rozmawiali z bogami i istotami półboskimi oraz leczyli chorych. Mądre duchy drzew rozmawiały z ludźmi, zaś wieszcze zdarzenia zapowiadały śmierć władców i upadek królestw. Magiczne i zaczarowane było tam wszystko. Tajemnicza siła życiowa przenikała otoczenie, każde stworzenie i każdą rzecz. Świat ów uległ z czasem zwycięskiemu chrześcijaństwu, ale zbiorowej świadomości ludzi oraz w baśniach pozostały jego nikłe ślady.


A oto i spis treści (z tytułów dość zachęcający Uśmiech ):
Cytat:

Spis treści:

Podziękowania

Mapy

Ponowne odkrycie rzeczywistego Śródziemia

1.Rzeczywiste Śródziemie
2.Lud Śródziemia
3.Życie codzienne
4.Magia lasu

Zagłada smoków

5.Wieże zagłady
6.Matecznik smoka
7.Skarby

Zaczarowana ziemia

8.Strzały elfów
9.Magia roślin
10.Noce duchów
11.Studnie mądrości

Magiczne bestie

12.Wróżby kruków
13.Kształtozmienni
14.Szalona jazda czarodzieja

Czarownicy Wyrdu

15.Sieć przeznaczenia
16.Prorokini

Karły, olbrzymy i potwory

17.Enty
18.Kuźnia krasnoludów
19.Rzucanie czarów
20.Potworny pająk

Podróż w zaświaty

21.Podróż na skraj Śródziemia

Przypisy



i jeszcze kilka fragmentów (losowych) z książki:
Fragment rozdziału 'Rzeczywiste Śródziemie' napisał(a):

[...]
Dzisiaj termin „Śródziemie” wyczarowuje fikcyjną dziedzinę duchów i czarów, którą wysławił J.R.R. Tolkien w swej epickiej fantazji Władca Pierścieni. Stworzył on opowieści o czarodzieju Gandalfie, Bilbie Bagginsie, herosie Aragornie, ognistym demonie Balrogu, pierścieniach mocy, królowej Galadrieli, wyprawach poprzez starodawne i cudowne krajobrazy – cały fantastyczny świat magii i przygody – co jego dzieło uczyniło jedną z najbardziej popularnych powieści w ostatnich pięćdziesięciu latach.

Teraz jednak trzeba opowiedzieć inną zdumiewającą historię: Śródziemie istniało rzeczywiście. Badania historyczne pokazały, że rozciągając się od Starej Anglii do Skandynawii i w całej Europie Zachodniej, dwa tysiące lat temu pojawiła się w dużej mierze zapomniana cywilizacja, która zwiastowała fantastyczny świat Tolkiena. W swych listach Tolkien chętnie przyznawał, że jego koncepcja Śródziemia nie była jego własnym wynalazkiem, lecz stanowiła anglosaski termin określający magiczny świat zamieszkany przez ludzi w pierwszym tysiącleciu (lata 0–1000). I to na tej kulturze, którą tworzyło wiele barwnych europejskich plemion, dziś nazywanych zbiorczymi imionami Celtów, Anglosasów i Skandynawów, opiera się Władca Pierścieni.

Do niedawna historycy skłonni byli uważać te ludy za prymitywnych, gwałtownych i ciemnych barbarzyńców, żyjących w cieniu o wiele lepiej udokumentowanych Rzymian, którzy stworzyli imperium, w tamtych wczesnych czasach obejmujące niemal całą Europę. Ale badania przeprowadzone w szerokim zakresie różnych dyscyplin rewolucjonizują nasz pogląd na tę przeszłość. Zdajemy sobie dziś sprawę, że w najlepszym razie te starożytne cywilizacje charakteryzowały się zdumiewającą wizją natury rzeczywistości.

Ludy rzeczywistego Śródziemia miały pogląd na życie inspirowany przez istoty spoza świata materialnego – elfy, krasnoludy, olbrzymy i smoki zionące ogniem. Wierzyły one, że rzeczywiści czarownicy rzucają zaklęcia i dosiadają koni o ośmiu nogach. Jakaś siła życia zaczarowywała wszystko. Wierzono, że wojownicy-berserkerzy zmieniali się w niedźwiedzie, a herosi wędrowali w niebezpiecznych wyprawach, szukając prawdy w krainie olbrzymów. Kosmos był podtrzymywany przez splecioną sieć złotych nici widzialną tylko dla czarodziejów. A w jego środku leżało Śródziemie zamieszkiwane przez ludzi i przeniknięte magiczną mocą.
Podczas gdy wiele plemiennych kultur odznaczało się bogactwem i dużą różnorodnością (a w tej książce ukazuję niektóre z dzielących je różnic), to w porównaniu z XXI wiekiem łączyło je wiele wspólnych cech. Te ludy starożytnej Europy łączyło wspólne doświadczenie życia w naturalnym, pozbawionym sztuczności świecie istotnie różniącym się od naszego. W szczególności ich pełen fantazji i natchniony pogląd na życie czyni je w naszych oczach na tyle jednorodne, byśmy potraktowali ich godne uwagi kultury jako cel naszej podróży w czasie.

Liczące być może dwa do trzech milionów ludzi z początkiem pierwszego tysiąclecia, kultury te żyły w krajobrazie drzew, strumieni, wzgórz i świata drewnianych chat. Ludzie tamtych czasów prowadzili życie samowystarczalne, oparte na rolnictwie, myślistwie i tkactwie. Pod względem technologicznym ich kultura była nader prosta, a w Europie starożytnej przez pierwsze tysiąclecie warunki życia mogły być surowe. Ludzie ówcześni byli z konieczności nastawieni zasadniczo pragmatycznie. Nie byli to marzyciele bujający w obłokach. Tym jednak, co ich wyróżnia, był fakt, że ich życie przenikała wszechobejmująca wyobraźnia. Dzisiaj, w raczej świeckiej i racjonalnej epoce, określanej przez naukę i technikę, skłonni jesteśmy widzieć nasze życie z perspektywy bardziej obiektywnej. A przecież istniejące dziś ogromne zainteresowanie takimi fikcyjnymi wersjami ich kultury, jak Władca Pierścieni Tolkiena, potwierdza nasze pragnienie ponownego nawiązania do wyobraźni naszych przodków.
W istocie bowiem byli naszymi przodkami. Podróż w czasie o sto lub więcej pokoleń prowadzi nas do początków tej zdumiewającej cywilizacji. Ludzie, którzy zamieszkiwali jej obszar, dziś mają z matematycznych racji rządzących biologiczną progeniturą setki milionów potomków. A krzyżowanie się z późniejszymi plemiennymi przybyszami znaczy, że każdy z potomków owych północno-zachodnich Europejczyków, który żyje dzisiaj gdzieś w świecie, ma w swym drzewie genealogicznym przynajmniej jednego z nich. Magiczny świat Śródziemia stanowi nasze osobiste dziedzictwo.

Klucze do zapomnianego świata

W niniejszej książce zgromadziłem historyczne, literackie, psychologiczne i archeologiczne rezultaty badań tego zapomnianego świata, by raz jeszcze ukazać cywilizację, którą nazywam Rzeczywistym Śródziemiem. Pierwszorzędne źródła, na których oparł się mój wysiłek, są z konieczności różnorodne i z kilku przyczyn niepełne. Jedną z tych przyczyn jest fakt, że zwłaszcza Anglosasi i Skandynawowie zapisali niewiele ze swych wierzeń i tradycji. Ich kultury były kulturami oralnymi. Ludy te opowiadały historie, a niektóre z nich pod koniec pierwszego tysiąclecia na szczęście zapisano, jak na przykład wielki anglosaski poemat Beowulf. Opanowywały też pamięciowo przepisy lecznicze, których mały corpus zapisali chrześcijańscy mnisi i do którego dzięki temu mamy dostęp dzisiaj, tysiąc lat później, w takich anglosaskich dokumentach, jak magiczny rękopis zatytułowany Lancnunga, przechowywany dziś w British Library. Ludy te używały run jako symbolicznego pisma do magicznych celów przepowiadania i rzucania zaklęć, a jedynie w ograniczonym stopniu do nazywania czy wyjaśniania rzeczy. Archeologowie wykopali wiele przedmiotów, takich jak miecze, które znaczone są runami, jak się zdaje, w celu identyfikacji nie tylko ich właściciela, lecz również istot duchowych, które dawały im szczególną moc.


Fragment zatytułowany: 'Elfy piękna' napisał(a):

Elfy piękna

Elfy? W bliższej nam popularnej wyobraźni wiktoriańskiej Anglii elfy były to małe, trochę złośliwe stworzenia, które przysiadały na płatkach kwiatów i polatywały dokoła w piękne, letnie dni. Podobnie jak większość fragmentów folkloru, obraz ten jest w dużym stopniu pomniejszoną pozostałością o wiele potężniejszego oryginału. W rzeczywistym Śródziemiu ludzie oddawali się swym codziennym czynnościom świadomi elfów jako istot z zaświata, które pojawiały się jak widma czystej siły życia. Zdawały się emanować ze znanych elementów krajobrazu – lasów, strumieni, skał i pól, a także żyły w budowanych przez ludzi kopcach grzebalnych. Te aspekty środowiska przyjmowały formę obecności elfów, dając im pewnego rodzaju świadomość. Podczas gdy elfy być może trudno było zobaczyć w toku normalnych wydarzeń dnia codziennego, były czymś więcej niż tylko niejasnym skojarzeniem „ducha” z krajobrazem. Były to istoty o żywej tożsamości, wyobrażane jako stworzenia mające postać przypominającą człowieka.
Staroangielskie słowo aelf,” lingwistyczne źródło słowa „elf”, ma pokrewne słowa w języku norweskim i starowysokoniemieckim. Ponieważ pojawia się ono w takich starożytnych formach tych języków, wiemy, że wiara w te istoty sięga bardzo dawnych czasów, kiedy przodkowie Anglików, Niemców i Norwegów mówili jeszcze tym samym językiem. W istocie, termin „elfy” był wśród starożytnych ludów germańskich szeroko używany, kiedy odnosił się do „duchów” i mógł służyć jako zbiorczy termin określający stworzenia z zaświatów.

Mimo ukazania ich we wspomnianym rękopisie chrześcijańskim jako źródło niszczycielskich strzał, w życiu ludzi przez większą część okresu Rzeczywistego Śródziemia były one obecnością pozytywną. Elfy często opisywano jako piękne. Wielkim komplementem dla kobiety było porównanie jej wyglądu do elfa. Pewien poemat anglosaski, znajdujący się w tym samym rękopisie, co epos Beowulf, mówi o swej bohaterce jako „Judycie, mądrze myślącej, niewieście tak pięknej jak elf”. Piękno było czymś więcej niż tylko fizyczną atrakcyjnością. Była to mieniąca się właściwość – promienna, blada jasność. Jej blask odzwierciedlał się w anglosaskim słowie aelf”, pokrewnym z łacińskim słowem albus oznaczającym „biały i lśniący”. Określenie Alp jako szczytów błyszczacych śniegiem, opiera się na słowie określającym elfa, a anglosaskie określenie łabędzia to ylfetu, gdzie cząstka ylf oznacza „biały jak elf”. Promienność i biel elfa zdaje się odzwierciedlać czystość, która zmywa cienie i pozostawia „oryginał” niby blask księżyca.

W jednym z listów Tolkien wyznał, że we Władcy Pierścieni swą fantastyczną wersję tych stworzeń zaczerpnął od elfów rzeczywistego Śródziemia. Również jego elfy błyszczą dobrocią. Stwierdził, że były to istoty z zaświatów, dziedziny ducha. Tolkien przedstawił elfy jako najpiękniejsze ze wszystkich ziemskich stworzeń – miały sześć stóp wzrostu, były szczupłe, pełne wdzięku i silne.

W historycznym Śródziemiu ludzie postrzegali elfy jako istoty posiadające szczególne właściwości umysłu. Król Alfred, pierwszy saski władca, który rządził całą Anglią, miał słowo aelf” czyli „elf”, jako pierwszy składnik swego imienia: Aelf-red oznacza „posiadającego mądrość elfa”. Ten rodzaj mądrości jest czymś więcej niż wiedzą książkową. Jest to więcej niż informacja ze świata. Zdaje się ono mieć konotacje z tym, co moglibyśmy nazwać „mądrością nadprzyrodzoną” – niesamowitą wiedzą, wykraczającą poza pięć zmysłów. Tolkien dał temu wyraz, wyposażając swe elfy w subtelniejszy zmysł wzroku i słuchu oraz w większe estetyczne i kreatywne własności niż te, którymi dysponują ludzie. Miały one również szczególne umiejętności posługiwania się swoimi umysłami, potrafiły bezpośrednio przemawiać bez słów, sięgając do umysłów innych.


Fragment z rozdziału 17. Enty napisał(a):

W języku anglosaskim istnieje wiele różnych słów nazywających różne rodzaje olbrzymów. Niektóre z nich są przerażające. Fifel to termin zastosowany do Grendela w Beowulfie, musiał przedstawiać ogromnego potwora. Inne nazwy odnoszą się do olbrzymów występujących w zbiornikach wody, są tu takie jak Thyrs, „Widmo”, „który zamieszka na moczarach”. Olbrzymy Thyrsy pojawiały się również w nazwach miejscowości, jak w Thursford w Norfolk czy Thyspittes w Lincolnshire.

Znajdujemy również formę ork-thyrs, gdzie przedrostek wskazuje na związek ze Światem Dolnym, gdyż orki były to demony pochodzące z królestwa zmarłych. Anglosaska notka zapisana w pewnym rękopisie łaciński termin orcus tłumaczy jako „ork”, „olbrzym” lub „demon z piekła”. Z tej nazwy Tolkien wyczarował orki, które w swych opowieściach potraktował jako odwiecznych wrogów zabijanych w dużej liczbie.

W języku anglosaskim o wielu olbrzymach mówiono jako o entach. Pod względem wzrostu plasowały się one od ogromnych lodowych olbrzymów, pierwszych istot powstałych po uformowaniu się kosmosu, po mniejsze enty, które przypominały ogromne dęby wrosłe w ziemię, ale głowy trzymające w chmurach, takie jak ent Tolkiena – Drzewiec. Ale nawet te robiły imponujące wrażenie. We Władcy Pierścieni o Drzewcu powiada się, że ma oczy, za którymi zdawały się rozciągać eony pamięci.
Olbrzymy takie były wysokie jak wielkie dęby, ich stopy mierzyły całe jardy, a głowy niekiedy widniały w eterycznym świecie obłoków. Jedna z opowieści mówi o olbrzymie, któremu wpadło coś do oka, wskutek czego oko łzawiło. Próbował wyjąć to coś palcami, ale te były zbyt masywne. Wziął więc snop zboża i tym snopem udało mu się usunąć obce ciało z oka. Potem podniósł to i trzymając na końcu palca, przyjrzał się. „Ależ to jest szyszka jodły! – zawołał. - Któżby pomyślał, że taki drobiazg mógł mi tak dokuczyć!”.

Staroangielskie słowo ent ma konotację upadłej rasy mądrych i wiernych olbrzymów, o których odejściu opisywanym z żalem czytamy w nordyckiej Eddzie Prozatorskiej powstałej pod koniec epoki Śródziemia. Anglosaski tekst przynosi opowieść o córce olbrzyma. Wędrując ogromnymi krokami poprzez wzgórza, spojrzała w dół i ujrzała coś poruszającego się. Uklęknąwszy, podniosła oracza z jego wołem i pługiem. Położywszy ich sobie na łonie, z ciekawością przyglądała się, jak ślizgając się w panice, próbowali uciec. W końcu zaniosła ich do swej matki i zapytała: „Mamo! Cóż to za żuki, które znalazłam na ziemi w małych bruzdach?”.

Matka spojrzała na oracza grzebiącego się w dłoni córki. „Odłóż go, moje dziecko! – powiedziała. - Pewnego dnia opuścimy ten kraj, a tacy jak on zajmą tu nasze miejsce”.

Dla olbrzymów była to smutna opowieść, ale pełna nadziei dla mieszkańców Śródziemia.

Według niemieckich folklorystów, braci Grimm, olbrzymy mogły być dobroduszne jak baranki. Kiedy jednak je rozgniewano, wpadały we wściekłość, grzmiały, wyrywały drzewa z korzeniami, miotały skałami i wyciskały wodę z kamieni. Rozgniewane, tupały w ziemię swymi wielkimi stopami z taką siłą, że ich nogi zapadały się w niej po kolana. W Śródziemiu same ich rozmiary w połączeniu z usposobieniem czyniły z nich nieobliczalnych sąsiadów ludzi. Sprowokowane, olbrzymy z legend mogły być bardzo niebezpieczne, zwłaszcza w czasie sprzeczki.


Czy książka jest warta kupna? Nie wiem Elfik bo jej jeszcze nie czytałem Uśmiech ale patrząc na spis treści oraz przeglądając jej fragmenty wydaje się, że jest warta uwagi, szczególnie osób lubiących analizować korzenie z jakich mogło się wywodzić tolkienowskie Śródziemie lub też interesujących się różnorakimi mitami, opowieściami skandynawskimi oraz anglosaskimi.

Książkę można kupić taniej niż w tradycyjnej księgarni bezpośrednio w sklepie na stronie internetowym wydawnictwa Bellona http://ksiegarnia.bellona.pl/index.php?c=new&bid=1582&page=0 Jej cena to 31.20 zł (w księgarni 'tradycyjnej' 39 zł )

_________________
"Sprawiedliwość jest dobra i nie pragnie dalszego zła, lecz może sprawić, że zło już uczynione działa nadal i nie powstrzyma go przed wydaniem owocu smutku"
Manwë
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 07-08-2005 19:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

39???!!!!!! Ja będąc w Malborku kupiłem za 49 Jestem rozwalony Ratujcie bo go pobiję

Książkę mam już od paru dni, i dopiero zacząłem czytać (od razu gdy wróciłem, czyli pare godzin temu). Przez cały czas odkąd ją kupiłem kusiło mnie aby ja przeczytać ale po prostu nie było czasu, wracałem do domku o 21 i byłem tak padnięty że nawet czytać się odechciewało. Ale już zacząłem i musze przyznać iż jestem zaskoczony, pozytywnie. Ledwo oderwałem się od niej i siadłem na kompa. Autor z początku wyjaśnia, co to jest rzeczywiste Śródziemie (jak określa północno-zachodnią cześć Europy). Mam zastrzeżenie, co do polskiego tłumaczenia tytułu, gdyż czytelnik, gdy zobaczy książkę na regale nie będzie wiedział dokładnie o co chodzi, nazwa powinna brzmieć Rzeczywiste Śródziemie Magia i Tajemnice Ciemnych Wieków. Wiem czepiam się Język

Po wyjaśnieniu pojęcia rzeczywiste Śródziemie Bates opisuje pokrótce historie Anglii, krótko o Celtach, podbojach Sasów i Rzymian. Poznać można historię celtyckiej królowej Baudikki. Ciekawy jest również rozdział mówiący o życiu codziennym mieszkańców Anglii, jak żyli, jacy byli. Ale co ja będę streszczenie pisał(i tak już sił nie mam, podróż strasznie męczy) -KSIĄZKA JEST REWELACYJNA

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 07-08-2005 20:29    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Przeczytałam co napisaliście, i...juz zamówiłam w Merlinie Uśmiech Zapowiada się pyszna lekturka.

Właśnie koncze o czytać i, niestety, ale mam kilka drobnych ale. Uśmiech
Jedno ale mam do tłumacza. Spodziewałam się po nim czegoś naprawde super. Jest w jego tłumaczeniu kilka, drobnych potknięć, głownie co do spolszczania imion i nazw. Często nie spolszcza tych, łacinskich imion, które w angielskim i w polskim są różne. Mniej więcej tak, jakby zamiast Platona cały czas pisać Plato. Chattowie, nazywaja się Chatti. Kasjusz Dion, to Casius Dio. A Wandalowie, to Wandale. Jestem rozwalony Utarło się, ze wandale to obecnie tyle co chuligani. Dodatkowo, nie wiem czemu słowo Halloween pisze w ten sposób : Hallowe'en. Z apostrofem
w najdziwniejszym miejscu, jaki widziałam. Starczyło zostawić oryginał, bo forma "Halloween" przyjęła się w polskim bez zmian pisowni. W paru antycznych imionach, które w polskim zaczynają się na K, zostawiono C. Dodatkowo nazwa 'kształtozmienny' jest chyba jakimś, nowym wynalazkiem tłumacza, bo od wielu lat utarło się u nas słowo
'zmiennokształtny', np Joku Uśmiech
Drugie ale jest do autora. Bardzo przejrzyście i ciekawie opowiada o mitach rzeczywistego Śródziemia, tyle, że tam, gdzie nawiązuje do wydarzeń i postaci z Tolkiena, najczęściej robi taaaakie byki i nadinterpretacje, że wygląda, jakby książke znał tylko ze streszczenia lub z filmu. Skrzywienie Trzecie ale tez, jest do niego - czemu ograniczył się do porównań z Władcą, a gdzie Silmarilion i cały HoME? Skrzywienie Jestem przeciw IMO pewno jest tam jeszcze cała masa materiału na 3 takie książki, jakie dostaliśmy od Batesa. hmmmm... Pod koniec książki wśród opisów magii szamańskiej i przygód anglosaskich misjonarzy z poganskimi kapłanami, (co to ma z Tolkienem wspólnego?) prawie wcale nie pojawiają się nawiązania do Tolkiena, i sprawia to wrażenie, że cały pomysł opisania historycznego Śródziemia, służy do rozpisania się, w drugiej czesci ksiażki, na temat szamanizmu i magii roślin. Wydaje się, jakby mitologia i tradycja powiązane ściśle z literaturą Tolkiena, które sugeruje tytuł
"The real Middle-Earth.", przestały być już w centrum zainteresowania autora.
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 04-11-2005 19:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
"The real Middle-Earth.", przestały być już w centrum zainteresowania autora


Dokładnie, być może właśnie dla tego tłumacz tak odbiegł od oryginalnej nazwy tłumacząc tytuł, kto wie... hmmmm...
Powrót do góry
 
 
Nenya
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 28 Sty 2003
Wpisy: 146



Wysłany: 04-11-2005 19:24    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

TallisKeeton napisał(a) (zobacz wpis):
Dodatkowo, nie wiem czemu słowo Halloween pisze w ten sposób : Hallowe'en. Z apostrofem
w najdziwniejszym miejscu, jaki widziałam.


Właśnie taki zapis ("Hallowe'en") jest najbardziej poprawny.

Hallowe'en to inaczej All-Hallow's Even. Nazwa ta została skrócona - i tak mamy Hallowe(v)en. Głoska "v" została wyrzucona i zaznacza się to apostrofem.

Tak przynajmniej tłumaczyła mi to moja anglistka; zresztą na stronach www traktujących o pochodzeniu tej nazwy wszystko wyjaśnione jest w ten sam sposób. Elfik

Sorry za offtopic Uśmiech

***

Wracając do tematu - kim jest autor tejże pozycji, imć Brian Bates? Czy to jakiś poważany naukowiec czy po prostu jakiś amator - samozwaniec Elfik ? Wcześniej nie spotkałem się z tym nazwiskiem; może zna ktoś jego inne książki?
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 11-11-2005 14:18    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jak głosi notka na IV stronie okładki:

Brian Bates, Magia, mity... napisał(a):

Brian Bates jest znanym brytyjskim antropologiem kultury i psychologiem, profesorem uniwersytetu w Brighton. Oprócz wielu prac fachowych, poświęconych najczęsciej problemom wyobraźni w kulturach plemiennych, w sztuce widowiskowej i w biznesie, napisał The Way of Wyrd, bestsellerową powieść o staroangielskim mistrycyźmie. Współpracuje z brytyjskimi gazetami i czasopismami.


Osobiście- nie polecam tej książki czytelnikom, którzy oczekują, że to książka tolkienologiczna. Mało w niej analizy prac Tolkiena, niemal wcale nie znajdziemy prób udowodnienia tej czy innej tezy, która autor radośnie wykoncypował, w zasadzie Tolkien jest tutaj mało znaczacym tłem. Co za to znajdziemy? Uśmiech Dużo Briana, swady i jego wspomnień oraz przemyśleń, dużo ciekawostek dotyczących ludów Brytanii i jej historii. Gdyby to wszystko jeszcze było ciekawie napisane... ech... tymczasem książka jest przegadana moim zdaniem, napisana czasem dość patetycznym stylem (dla mnie irytującym):

Brian Bates, Magia mity..., s.30 napisał(a):

Boudikka zgromadziła prawie stutysięczną armię wieśniaków, kobiet a nawet dzieci. Wymierzając sprawiedliwą zemstę, Icenowie spalili rzymskie miasto Londinium (Londyn), pozostawiając jedynie grubą warstwę czerwonego popiołu, która dziś jeszcze zalega pod jego ulicami.


Strasznie jestem ciekawa czy autor zdzierał ulice i badał strukturę gruntu, żeby to sprawdzić Z przymrużeniem oka

W podrozdziale o Drzewie Kosmicznym Bates opisuje swoją wędrówkę po lesie, potem ni stąd ni z owąd pisze o Drzewcu, potem o Frodzie i Starej Wierzbie - ale nic z tego nie wynika (opróćz tego, że Brian widzi drzewo a we "Władcy Pierścieni" tez było drzewo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech - reasumując- związek jest Super śmiech), odnoszę nieodparte wrażenie, że Tolkien jest tylko pretekstem do snucia opowieści o tym, jak Brian spotkał stare drzewo cisu podczas spaceru, jakie ono miało znaczenie dla starożytnych ludów, by za chwilę wrócić do własnej osoby, opisać jak to autor siada pod cisem i przygląda się jego gałęziom...
Innymi słowy, książka nie dla mnie Uśmiech Forma, w jakiej zostają podane te wszystkie wiadomości irytuje swoją rozwlekłością a proza Tolkiena jest do niej przypięta jak kwiatek do kożucha Z przymrużeniem oka. Owszem, Magia (...) jest pełna różnych informacji o Keltach/Celtach czy Anglosasach- ale mało to ma związku z Tolkienem a i autor nie zadaje sobie trudu, by te związki udowadniać.
Mogłaby być jednak reklamowana inaczej, nie jako książka tolkienowska, bo jako taka- roczarowuje.

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)

Temat: Książka "MAGIA, MITY I TAJEMNICE ŚREDNIOWIECZA" (Strona 1 z 1)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.