Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Całe życie trzeba się uczyć." Dziadunio, Władca Pierścieni


Temat: Keltowie - nauczyciele "barbarzyńskiej" Europy (Strona 2 z 4)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Pod Rozbrykanym Kucykiem Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5711
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 30-10-2005 15:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Galadhorn na Forum Elendili wywołał mnie do tablicy http://elendili.pl/viewtopic.php?p=29114#29114, a jako, że temat może kogoś jeszcze zaintersuje, więc swój wpis zamieszczam także tutaj.

Zacznijmy jednak od tego, że to nie są moje przemyślenia. W żadnym przypadku nie jestem w tej dziedzinie fachowcem. Moja skromna wiedza jest raczej skutkiem lektur i rozmów z ludźmi, których znajomość tematu jest o wiele większa od mojej.

Galadhorn napisał(a):
Ostatnia wydaje mi się takim trochę snobizmem, sileniem się na oryginalność. Jak to wyjaśnisz?

Co mam wyjaśnić. Czy jestem snobem? Czy silenie się na oryginalność? Masz prawo uznawać to za snobizm, a w oryginalności nie ma, z tego co wiem, nic złego.

Dlaczego ‘keltowie’. Powody są dwa. Jeden językowy, który sam przytoczyłeś. Jest wiele argumentów za tym, że w czasach antycznych, wszystkie ‘c’ były czytane jako ‘k’. Wprowadzenie dźwięku „ts” dokonało się później, gdyż wbrew głoszonym czasami tezom łacina bardzo późno stała się językiem martwym. I wbrew pozorom, to nie jest tak, że wymowa ‘k’ to jakiś współczesny wynalazek, jakiegoś frustrata, który chce szokować oryginalnością. W kręgach związanych z historią starożytną, tendencja do czytania wszystkich ‘c’ jako ‘k’ jest dośc dawna. W Polsce popularyzowana (choć trzeba przyznać, że w dużej mierze bezskutecznie) przed wojną przez Tadeusza Wałka-Czerneckiego i Mieczysława Brożka.
Ale oczywiście, można powiedzieć, że uzus jest ważniejszy, i nie ma co się sprzeciwiać, wielosetletniej tradycji. I powiem szczerze, gdyby kwestia dotyczyła tylko wymowy i języka nie byłoby o co kruszyć kopii. Zwłaszcza, że nawet według najbardziej rozpowszechnionej szkoły, wymowa wszystkich ‘c’ jako ‘k’ jest dopuszczalna.

Tutaj problem dotyka jednak także innej kwestii, tzn. znaczenia. Kiedy mówimy ‘cynik’ i słowo to funkcjonuje bez kontekstu, to pierwsze skojarzenie mamy z charakterem osoby. Dopiero potem przypominamy sobie o szkole filozoficznej. Dlatego wielu historyklów starożytności, woli termin ‘kynik’ na określenie szkoły filozoficznej.

Podobna sytuacja występuje w przypadku Celtów. Współczesną definicję tego ludu stworzono na przelomie XVIII i XIX wieku. Według tej definicji Celtowie to mieszkańcy północnej części atlantyckiej krawędzi Europy, którzy nie ulegli romanizacji i germanizacji.
I jest to konstrukcja w dużej mierze sztuczna bazująca na ówczesnych stereotypach celtyckości, które jak teraz wiemy, miały niewiele wspólnego z rzeczywistością. (zob. np.: T.Brown (wyd.), Celtism, Amsterdam 1986;M. Chapman, The Celts: The Construction of a Myth, Basingstoke 1992; J.Collins, “Celtic myths”, “Antiquity” no. 71, 1997, s.195-201; S.Piggot, Ancient Britons and Antiquarian Imagination, London 1989)

Mówiąc o współczesnych Celtach, mamy do czynienia ze wspólnotą geograficzną i częściowo historyczno-kulturalną (częściowo, bo jest to wspólnota w dużej mierze definiowana negatywnie, a nie pozytywnie), ale już nie językową.

I tu dochodzimy do kluczowej kwestii:
Galadhorn napisał(a):
które - o ile rozumiem - nie obejmuje według Ciebie wszystkich ludów mówiących językami celtyckimi (keltyckimi),

Nie zrozumieliśmy się, teza brzmi, ze języki goidelskie nie są językami celtyckimi/keltyckimi. Stanowią odrębną od keltyckiej grupę, bardzo archaicznych języków indo-europejskich.
Starożytni Keltoi/Celtae-Galatai/Galii, byli grupą będącą przede wszystkim ścisłą wspólnotą językową. Jej wyznacznikiem było obiektywnie wielkie podobieństwo rozrzuconych na olbrzymim obszarze języków czy dialektów keltyckich (Jeszcze w czasach św. Hieronima, było widoczne podobieństwo języka Trewerów z Galii i Galatów z Azji Mn.), poświadczone przez onomastykę i inskrypcje, a także świadomość tej wspólnoty ze strony obcych, czyli Greków i Rzymian. O tym, że podobieństwo językowe było kluczem do definicji, świadczy casus Celtyberów/Keltyberów z Hiszpanii, którzy radykalnie różnili się od pozostałych Keltów kultura materialną, gospodarką i stylem życia, ale mówili dialektem tego samego języka.

Tymczasem języki goidelskie są pod wieloma względami bardzo odmienne od języków keltyckich, czy jak kto woli P-celtyckich.

Podobnie w sferze kultury materialnej podobieństw jest niewiele. Nie ma tam śladów kultury pól popielicowych, wyroby hallstackie ograniczają się do nielicznych importów, a kultura lateńska jest przejmowana późno i bardzo selektywnie, tak, że w najlepszym przypadku możemy mówić o latenizacji elit irlandzkich.

Irlandczycy wywodzą się w prostej linii od ludu pucharów dzwonowatych, który przybył tam na w II tys. p.n.e. prawdopodobnie jeszcze przed rozpadem wspólnoty italo-celtyckiej co każe zadać sobie pytanie o sens łączenia ludów Q i P w jeden lud i nazywać go Celtami. Tym bardziej, że drugiego z archaicznych języków Q, który wyłonił się z tej wspólnoty, czyli łaciny, nikt nie nazywa językiem celtyckim, tylko staroitalskim.

Co więcej nie mamy w Irlandii śladów archeologicznych późniejszych migracji, a Keltowie pojawiają się w Brytanii jakieś 1.000 o ile nie więcej lat później niż Goidele.

Biorąc pod uwagę daleko idące różnice w języku, ograniczone i późne związki kulturowe, powstaje pytanie na jakiej zasadzie mielibyśmy określać Irlandczyków jako Keltów/Celtów?

I biorąc pod uwagę, wszystkie wątpliwości, co do uznania języka staroirlandzkiego, za keltycki/celtycki, część badaczy starożytności zaproponowała odróżniania dwóch wspólnot:

Celtów – rozumianych jako geograficzna i historyczno-kulturowa wspólnota ludów północnej części atlantyckiej krawędzi Europy, którzy nie ulegli romanizacji i germanizacji.

Keltów – językowej, etnicznej i w mniejszym stopniu kulturowej wspólnoty ludów ludów zamieszkujących w starożytności tereny od hiszpańskiej Mesety i północnej Szkocji, po Bałkany i Azję Mniejszą.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5711
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 26-10-2006 12:34    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wiadomośc między innymi dlatych, co narzekają na wysoką cenę tolkienologicznej encyklopedii w wydaniu Rutledge'a. 100 GBP, to kupa kasy, nie ma co do tego watpliwości.

Ale jeżeli ktos kocha Keltów, i chce byc na czasie z najnowszymi ustaleniami w dziedzinie, to czeka go zgroza. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Oto: Celtic Culture: A Historical Encyclopedia pod red. Johna T.Kocha, wudana w marcu 2006 roku.

1538 stron najnowszej wiedzy o Keltach ich historii i kulturze, bogato i pięknie ilustrowane. Cena 336,95 GBP wieeeeeeeeeelgachny uśmiech nic tylko kupowac. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

A tutaj przykładowe hasło, ktore jeden z autorow zamieścił w sieci.

Cisalpine Gaul

Latin Gallia Cisalpina, “Gaul on this side of the Alps”, was the term the Romans used for the area that is, roughly, northern Italy today, stretching from the Alpine passes in the north and west to the Apennines in the southwest, including the fertile plains along the river Po, to the shores of the Adriatic sea in the east, with the lands of the Raeti and Veneti to the northeast. Having been settled by the transapennine Etruscans before the arrival of the Gauls, it became a springboard for Gaulish attacks agains the fledgling Roman state early in its history, was the primary zone of contact between Romans and Celts for much of the 4th, 3rd and 2nd century BC, and was the first Celtic area in Europe to come under Roman control.
§.1 The arrival of Celts in Italy
How, and especially when Celts arrived in northern Italy is far from clear, and probably was a rather complex and prolonged process consisting of several different factors. As contemporary historical reports do not exist, the reports of the Celtic arrival in northern Italy are closely tied into the early history of Rome as it was seen by authors mostly writing in the time between the 2nd century BC and the 1st century AD. All of these agree that before the Celts, the Gallia Cisalpina had been settled by Etruscans, and all agree that a migration of some sort was involved in the “Celtization” of the Cisalpina (Tomaschitz, Wanderungen). While most of the ancient authors date the arrival of the Celts to the late 5th and early 4th century BC, Livy (ab urbe condita 5, 34.1) dates this event to the reign of Tarvinius Priscus, to the 6th century BC. Based on a small number of inscriptions in a northern Italic alphabet, the so called Lugano alphabet (Lejeune, Lepontica), found in the area of the GOLASECCA CULTURE, dating to the 6th century BC, which are written in LEPONTIC, which has been identified as belonging to the Celtic branch of languages, the presence of significant numbers of speakers of a Celtic language in parts of the Cisalpina has been proven beyond reasonable doubt. However, the region occupied by the Golasecca Culture is limited to a very restricted area around lake Como, a territory later occupied by the Insubres (coinciding with the Livian story that the first Celtic settlers under their leader Bellovesus settled in the Insubres territory), and as such, the situation in this region may not apply to the rest of the Cisalpina, where transalpine influences only seem to appear in significant amounts in the Early LA TÈNE period, roughly in the late 5th and 4th century BC (coinciding with the opinions of most of the other ancient authors on when the Celts arrived in the Cisalpina). Strong HALLSTATT influences on the Golasecca culture, on the other hand, even start in the 7th century BC, which might indicate an even earlier significant Celtic presence in northern Italy than at the date given in Livy’s account (I Leponti; De Marinis, Golasecca). As such, a single massive Celtic migration into the Cisalpina is far from likely, rather, numerous small migrations and continuous acculturation processes, most of them in the area north of the river Po throughout at least the 6th and 5th century BC seem to have played a role in the Celtization of northern Italy, perhaps finalised by a more significant mass migration in the early 4th century BC, which brought most of the former Etruscan areas south of the Po under Celtic control (Williams, Rubicon).
§.2 Expansion and consolidation
Whether there was a significant Celtic migration into northern Italy or not, by the end of the 5th century BC, most of the Gallia Cisalpina north of the Po was subject to significant “Celtic” influences. La Tène material culture first appears in this period, mostly in form of decorated belt-hooks (Frey, celtici; Frey, Celts: 144-6; de Marinis Celto-Liguri), which also appear in significant numbers north of the alps, with their highest concentration in north-eastern France and the Rhineland. Only in and towards the end of the first half of the 4th century BC, significant amounts of La Tène material culture appear in cemeteries south of the river Po, in the territories associated with the Boii and Senones (Grassi, Celti: 65-101). Even though these areas, especially the area around the Etruscan town of Felsina, had had considerable contacts with areas north and northeast of the alps during much of the 6th and 5th century BC, it is only around this time that significant numbers of flat inhumation burials containing typical La Tène metalwork and weaponry appear in cemeteries like those near Marzabotto and Bologna, the Etruscan town Felsina being renamed/replaced with/by Celtic Bononia, the central place of the Cisalpine Boii (Williams, Rubicon).
It is also in this period in which, according to the historical sources, the Celts made a lasting impression on the Roman psyche by conquering Rome, by then a fledgling state slowly expanding its influence over central Italy. The most commonly accepted date for this event, in which a Gaulish army under the leadership of Brennos, a Semnonian noble, defeated a Roman Army at the river Allia proceeded onwards to conquer Rome with the exception of the Capitol, is usually given as 387 BC, and is described by Livy (ab urbe condita 5, 33-50) in greatest detail, with similar accounts known from several other ancient authors.
By the middle of the 4th century BC, most of the Cisalpina seemingly had become “Gaulish”, with strong La Tène influences obvious in the material culture, and a historical source considered generally to be of late 4th century BC date, the Periplous of Pseudo-Scylax (Müller 1855: 15-96; Peretti 1979: 198-218) also mentioning Keltoi inhabiting the shores of the northern Adriatic. Even though the fortunes in military conflicts with the growing Roman power were shifting, odds seem to have remained roughly e en between the Cisalpine Gauls and the Romans throughout much of the second half of the 4th century BC. Settlement patterns during this period got considerably more dispersed, which might fit with Cato’s (Origines 2, 13) reference to the 112 tribus (communities) that made up the Boii in northern Italy, or the vici (villages) of the Cenomani mentioned by Livy (ab urbe condita 32, 30.6), which centered around local elites, which in turn formed larger communities of kinship or clientship, or were allied with one another (Williams, Rubicon).
§.3 The Gaulish Cisalpina in decline
During the 3rd century BC, the Gaulish Cisalpina slowly declined. Even though in the early 3rd century BC, considerable numbers of imported Italian goods are found in Celtic burials in the Cisalpina, which has been interpreted as archaeological evidence for the alliances between Italian peoples and the Celts against the Romans that led to the participation of the Senones in the battle of Sentinum 295 BC, and the Boian-Etruscan cooperation in the years around 280 BC (Vitali, Castel del Rio: 30-5), less settlements than before can be identified, and the amount of prestige material goods in the archaeological record slowly declined, which has been interpreted as evidence for an economic crisis either due to, or leading to, a reduction of north-south long-distance trade, even though other reasons have been considered as well (Williams, Rubicon). During that period, the growing military power of Rome also led to a series of military defeat and losses of territory. Following the battle of Sentinum, the Semnones quickly were subjected under Roman rule, with two colonies founded, Sena Gallia in 280 BC, and Arriminum in 268 BC, in the territory of the Senones. The Boii also were subject to Roman attacks in the years around 280BC, but no permanent Roman presence was established at that time. Otherwise, however, the Cisalpina seems to have changed little in this period, even though there is some evidence for beginning urbanisation in MEDIOLANUM and Brixia (Ceresa Mori, Mediolanum; Arslan, Brescia), which may as much have been a response to growing Roman pressure as it may have been a locally constituted process.
§.4 The Roman conquest of the Cisalpina
The Roman conquest of the Po valley itself began when Roman armies crossed the Apennines into the territory of the Boii in 225 BC, following the defeat of a Celtic force, probably consisting of Celtic groups from both sides of the Alps, at Telamon earlier the same year. In a quick series of campaigns against the Cisalpine Gauls, culminating in the defeat of the Insubres in the battle of Clastidium 222 and the capturing of Mediolanum. In 220 BC, the Romans had reached the Alps for the first time, moved onwards into Illyria in 219, and by 218 founded, close to one another, two colonies, at Cremona north, and at Placentia south of the river Po, right in the centre of the Po valley. What seemed to be a firm grip was, however, almost turned on its head in the following few years, when during the second Punic war (218-201 BC) Hannibal crossed the Alps, and successfully recruited Celts for his armies. As a result, Roman armies were again facing the Cisalpine Gauls all over Italy, which may have made up almost half of Hannibal’s army in the battle of Cannae (Williams, Rubicon). As such, it is hardly a surprise that Rome again turned against the Cisalpine Gauls immediately after it had won the second Punic war, campaigning every year between 201 and 190 BC in the Cisalpina to finally gain control over the area.
§.5 Roman Celts
In the years following the conquest, the Romans set on with a massive colonisation programme, roads (most notably the Via Aemilia and the Via Flamina) were built, colonies founded 189 BC at Bononia, 183 BC at Parma and Mutina, and 181 at Aquilea, and in 173BC, unoccupied land in the Cisalpina and Liguria was allotted to Roman citizens and Latins. Further colonising programms, even though less concentrated, continued throughout most of the 2nd century BC. It is during this period that La Tène material slowly disappears, which may as much be the result of a change in burial practices as anything else, with burials disappearing during the 2nd century BC in much of area north of the alps, from Switzerland to Hungary, as well, and area that had close stylistic and cultural connections with the Cisalpina in the late 4th and 3rd century already. It is likely that a substantial Celtic population continued to occupy much of the Cisalpina in the same dispersed pattern in this period that had characterised the two centuries before, with Roman and Latin settlers taking up the unoccupied spaces in between these, and the areas around the colonies, thereby quickly integrating the local population into their own communities. It was only in 89BC that the inhabitants of the Cisalpina south of the Po became Roman citizens, whether of Celtic or other origin, even though even the descendants of former Celtic communities seem to have been that thoroughly latinised by that time to no longer be distinguishable, at least not as a group, by that time, in contrast to the Cenomani and Insubres in the northern half of the Padana, which are still mentioned by historians at that time. It was only in 42BC that the inhabitants north of the Po were given Roman citizenship, and the province integrated into Italy (Williams, Rubicon).

Bibliography:
E.A. Arslan, ‚Anticipazione su uno scavo stratigrafico effettuato nell’ area antistante il Capitolium di Brescia’. In: Atti del Convegno su Archeologia e Storia a Milano e nella Lombardia Orientale (Provincie di Bergamo, Brescia e Mantova). Como 1980: 59-73.
A. Ceresa Mori, ‚Mediolanum dall’ oppidum celtico alla città romana’. In: N. Christie (ed.), Settlement and Economy in Italy 1500 BC-AD 1500. Papers of the Fifth Conference of Italian Archaeology, Oxbow Monograph 41, Oxford 1995: 465-76.
O.H. Frey, ‚Sui ganci di cintura celtici e sulla prima fase de La Tène nell’ Italia del Nord’. In: D. Vitali (ed.), Celti ed Etruschi nell’ Italia centro-settentrionale da V Secolo a.C. alla Romanizzazione: Atti del Colloquio Internazionale. Bologna 1987: 9-22.
O.H. Frey, ‘The formation of La Tène culture in the fifth century B.C.’. In. S. Moscati et al. (eds.), The Celts. Milano 1991: 127-45.
M.T. Grassi, I Celti in Italia. Milano 1991.
M. Lejeune, Lepontica. Paris 1971.
I Leponti. Symposium Locarno 2000. CD-Rom, Verbania 2002.
R.C. de Marinis, ‘Liguri e Celto-Liguri’. In: G.P. Carratelli (ed.),
Italia, Omnium Terrarum Alumna: La Civiltà dei Veneti, Reti, Liguri,
Celti, Piceni, Umbri, Latini, Campani e Iapigi. Milano 1988: 159-259.
R.C. de Marinis, ‚Golasecca Culture and its Links with Celts beyond the Alps’. In: S. Moscati et al. (eds.), The Celts. Milano 1991: 93-102.
K. Tomaschitz, Die Wanderungen der Kelten in der antiken literarischen Überlieferung. Mitteilungen der Prähistorischen Kommission Band 47, Wien 2002.
D. Vitali, ‚Una tomba di guerriero di Castel del Rio (Bologna): I problemi die corredi con armi nell’ area cispadana tra IV al II secolo a.C.’. Atti e Memorie della Deputazione di Storia Patria per le Provincie di Romagna 35, 1986: 9-35.
J.H.C. Williams, Beyond the Rubicon. Romans and Gauls in Republican Italy. Oxford Classical Monographs, Oxford 2001.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 29-01-2007 19:01    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Z drugiej strony do dzisiaj w większości podręczników szkolnych, kiedy pisze sie o podboju Galii przez Cezara, pisze się o plemionach. Rzeczywisty obraz przycmiewa nam rustykalna wizja wizja Asterixa i Obelixa, tymczasem mamy do czynienia z państwami, ktore miały swoje ośrodki miejskie, prawodawstwo, bitą monetę i złożone systemy społeczno-polityczne.
W ogóle podręczniki szkolne są do Mam coś dla ciebie i wiele się z nich dowiedzieć nie można. Np. wieki VII-I B.C. w Europie to tylko Grecja i Rzym, parę akapitów o Fenicji i Kartaginie... zapomniałem o czymś? Jestem rozwalony

Czemu to piszę? Well, zawsze zastanawiałem się, czemu Olek Macedoński lazł do Indii, zamiast rozszerzać swoje imperium na zachód. Teraz już jestem mądry Język bo wziąłem się wreszcie za lekturę "Celtic Myths and Legends" Rollestona (kupiłem ponad rok temu, ale szybki jestem w czytaniu, ni? Jestem rozwalony ). A w tym okresie właśnie Grecy i Celtowie byli sprzymierzeni przeciwko Persom i Fenicjanom (w roku bitwy pod Salaminą Celtowie na Sycylii pod Himerą pokonali Hamilkara; ta wojna nie miała innego celu, jak tylko prewencyjne odciągnięcie Kartaginy od wysłania pomocy Persom) i wg Ptolemeusza Sotera Aleksander zawarł szpecjalny układ Spox W myśl tego układu Celtowie mieli ubezpieczać jego greckie posiadłości podczas tej niesłychanej rajzy Pserwa
Aż nie mogę sobie odmówić wklepania maluśkiego cytaciku Język
Cytat:
As the Celtic envoys, who are described as men of haughty bearing and great stature, their mission concluded, were drinking with the king, he asked them, it is said, what was the thing they, the Celts, most feared. The envoys replied: "We fear no man: there is but one thing, namely, that the sky should fall on us; but we regard nothing so much as the friendship of a man such as thou." Alexander bade them farewell, and, turning to his nobles, whispered: "What a vainglorious people are these Celts!"

_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 01-12-2008 03:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja w kwestii tego prawodawstwa, które się tu przewinęło Uśmiech jako element celtyckiej kultury. Skoro temat jest nauczyciele barbarzynskiej Europy to imo niech także ten element tego ich nauczania Uśmiech się pojawi.

Otóż Celtowie/Keltowie mieli znaczne zasługi w zakresie rozwoju prawa. Obecnie od niedawna dopiero badacze starych manuskryptów i specjaliści od języka staroirlandzkiego (iryjskiego) - tych ostatnich jest bardzo niewielu odkrywają panujące w Irl miedzy V (a raczej jeszcze wczesniej, bo dopiero w V wieku spisano pierwszy kodeks prawa, które już wczesniej działało) a XII w. prawo brehonów. Angielska okupacja (a wczesniej Normanowie i prawa kościelne) usilnie rozmontowywała ten system prawny przez setki lat, udało się jej dopiero za afair Cromwella a ostatecznie prawo to wygasło, jako odrębny system w XVII wieku, jednak jeszcze w pocz. XX odbył w latach 1927 - 33 (afair 33 lub 34) się ostatni proces, w którym do niego się odwołano.
Wkleję tu moje wypisy z wykładu (afair z Berkley) na temat prawa brehonów, jaki znalazłam na YouTube, szukając materiałów do dyplomu.

To nie jest artykuł tylko luźne notatki, wypisy do póxniejszego wykorzystania - albo nie.

Prawo brehonów
1. Prawo przedpiśmienne, ustne, nauczanie trwało 20 lat. Prawo to było jedynie częścią druidyzmu, częścią pochodzącego od druidów systemu mądrościowego.
2. Kobiety również mogły zostać brehonami.
3. W każdym szanującym się klanie powinien być ollav - nauczyciel, brehon - sędzia/prawnik oraz bard. Nie chodziło o wynajętych do tej pracy ludzi ale o dzieci tego rodu, które zostaną tymi fachowcami. To była kwestia prestiżu, jaki spłynie na ten klan.
4. Ollav, nauczyciel, dostawał ziemię od króla, jako zapłatę za nauczanie. Nauczał małą grupę studentów a jednocześnie utrzymywał ich, oni wszyscy utrzymywali się z jego ziemi. Kiedy jednak on się zestarzał, jego dawni studenci teraz już posiadający zawód mieli za zadanie utrzymywać jego.
5. Król (oraz wódz klanu) był patronem brehona tak samo, jak był patronem muzyków, poetów, lekarzy i artystów. To było jego zadanie. Ale on również podlegał prawu, nie tworzył tego prawa, nie był ponad prawem.
6. „Nie ma pod słońcem innego narodu, który by tak ukochał prawo – równe dla wszystkich i osąd neutralny”. Mimo, że prawo irlandzkie było przekazywane ustnie to po wprowadzeniu chrzescijanstwa w Irlandii powstawało wiele traktatów prawnych.
7. Prawo w pojęciu staroiryjskim nie jest czymś co się tworzy do karania, do krzywdzenia. To idea zupełnie obca. Prawo wg nich służyło do chronienia twoich praw a nie do karania tych, którzy stają przeciw tobie. Opierało się ono bardziej na zasadzie kompensacji niż na zasadzie penalizacji.
8. Nowe prawa (kościelne, a potem normańskie i angielskie) obce prawu brehonów i wspierających ich wodzów klanowych, były tak niestosowne, że zupełnie zdemoralizowały ludność, która nie wiedziała co robić.
9. Do przeciwdziałania przestępstwom, podobnie, jak to jest widoczne w innych, plemiennych czy klanowych prawach, nie służyły jakieś siły wojskowe czy policyjne, ale zgodne oburzenie wspólnoty, wykluczenie z niej, społeczna kara, kara napiętnowania. Angielska okupacja zgładziła ustrój klanowy a więc też tą wspólnotę i jej sposób karania. Sankcję wspólnotową zastąpiła siła zbrojna.
10. Za czasów brehonów nie było sił policyjnych, więzień i aresztów.
11. Nie było kary głównej.
12. Przez wieki prawo to nie było spisywane, z obawy, że w tekście pisanym zaczną pojawiać się błędy. Błędy przy przepisywaniu.
13. Król jednego thuath (albo większej prowincji składającej się z kilku thuath) był elekcyjny, jego zadaniem była ochrona kraju przed zewnętrznym zagrożeniem i gdyby nie zachowywał się właściwie, gdyby jego zachowanie było takie, że okryłby się hańbą to zgodnie z prawem można się go było pozbyć natychmiast. Tak samo przestawał być królem, jeśli został kaleką – fizycznie czy umysłowo. Jeśli np. stracił rękę nie mógł być wodzem wojowników. Wtedy następowało coś w rodzaju automatycznego odwołania ze stanowiska. O tym przepisie odwołania wodza wspomina się marginesowo, jedynie w regulacji odszkodowania za pokąsanie przez pszczoły. Traktat prawny pt. Bechbretha podaje, jako przykład króla Congala, który przestał być królem w związku z tym, że oślepł po ukąszeniu przez pszczoły.
14. Wszyscy królowie, niezależnie od swej pozycji podlegali temu samemu zestawowi prawa, to znaczy, czy to był najniższy wódz jednego thuath, czy to był król jednej prowincji, np. Ulsteru, czy Leinsteru czy też sam ard rhi, najwyższy król całej Irlandii, który miał władze nad niższymi królami. I był przez niższych królów wybierany spośród nich samych ale i z innych osób wybitnych. Głównym zadaniem ard rhi było przewodniczenie zebraniu wszystkich królów i wodzów na wielkim jarmarku, gdzie zbierali się pomniejsi władcy.
15. Kilku brehonów zostało królami. Najsłynniejszym królem – prawodawcą był legendarny Cormac McArt zjednoczyciel Irlandii z IV wieku.
16. Natychmiast po elekcji króla wyznaczano także jego następcę. Taoiseach był królem mniejszym - prowincjonalnym zaś tánaiste jego rządcą, jego zastępcą umieszczanym w królestwie, gdy król został pozbawiony urzędu. Najczęściej tanaiste, zastępca króla był też najbardziej prawdopodobnym następcą króla. Tanistry było iryjskim systemem przenoszenia tytułów i praw do ziemi. (Irlandzkie Tánaiste; Szkockie Tànaiste; oraz Tanishtagh z wispy Man). Był to albo drugi po przywódcy, albo ten, kto zostanie przywódcą później, wybierany w wyborach spomiędzy królewskich, patrylinearnych dynastii Irlandii, Skocji i wyspy Man, aby stać się sukcesorem wodzostwa albo królestwa.
17. Chociaż społeczeństwo iryjskie pod prawem brehonów było zorientowane na mężczyzn to kobiety miały więcej wolności, niezależności i praw majątkowych od kobiet w innych krajach Europy tego czasu. Kobiety i mężczyźni posiadali swe ziemie oddzielnie. Prawa małżeńskie były bardzo skomplikowane. Później, pod rządami prawa kościelnego kobiety zostały pozbawione swej pozycji. Mąż mógł legalnie bić żonę, by ją poprawić, jeśli jednak zostawił ślad mogła domagać się ekwiwalentu swej ślubnej ceny, albo się z nim rozwieść. Własność domu nie mogła być przeniesiona bez zgody obu małżonków. Co dziś jest normą w Europie ale wtedy było wyjatkiem. Jednak pod rządami prawa koscielnego kobiety ciągle były podległe ojcom lub mężom i nie mogły najczęściej zeznawać, jako świadkowie, gdyż ich zeznanie z góry uznawane było za „uprzedzone i nieuczciwe.”
18. Liderem klanu zostawało się ze względu na różnorakie kwalifikacje. Zadaniem lidera było brać odpowiedzialność za członków klanu, działać jako gwarant ich czynności prawnych, zapewnić spłacanie różnych opłat i długów (w tym za morderstwo), chociaż jeśli członek pokrewieństwa (krewniactwa) nie mógł być skłoniony do zapłacenia, bo nie miał z czego, to za niego płacili wszyscy członkowie klanu. Lider był także odpowiedzialny za wszystkie niezamężne kobiety po śmierci ich ojców. Lidera nazywano ágae fine – filarem rodziny, albo cenn fine – głową rodziny. Zwykle był kimś starszym, ale nie koniecznie. Wyjątkowo ohydną zbrodnią było zabójstwo w rodzie – fingal. Zabójca musiał oddać swój przydział ziemi rodowej, ale wciąż był uważany przez prawo za zdolnego do płacenia opłat za innych członków rodu. Niewdzięczny syn mógł być wykluczony z rodu.
19. Dziedziczenie. We wczesnej Irlandii praktykowano taki sposób dziedziczenia, że każdy z synów otrzymywał równą część spadku. A każdy z wnuków, których ojciec zmarł wcześniej, jak dziadek, również równo między siebie mieli dzielić część należną ich ojcu. Wczesne prawo iryjskie nie rozróżniało między legalnymi i nielegalnymi dziećmi, więc każde dziecko ,które zostało uznane przez ojca, nawet dziecko konkubiny otrzymywało swój udział. Z drugiej strony nieposłuszni synowie byli automatycznie wykluczani z dziedziczenia. Dzieci adoptowane mogły otrzymać część ziemi należącej do ich grupy krewniaczej (pokrewieństwa), chociaż ich status jako spadkobierców musiał zostać wyraźnie umieszczony w odrębnej klauzuli. Zwykle najpierw to najmłodszy syn dzielił ojcowiznę na rowne części. Potem najstarszy syn wybierał sobie swoją działkę, potem wybierali młodsi i tak dalej, aż na końcu wybierał najmłodszy. Córka między synami dziedziczyła majątek ruchomy a oni ziemię i domy. Jeśli nie było synów dziedziczyła córka. Był nacisk na kobietę mającą ziemię, aby wychodziła za kogoś z członków klanu lub plemienia, a nie obcego. Jeśli człowiek zmarł bezdzietnie majątek był rozdzielany między następnych, najbliższych krewnych - czyli potomków jego ojca. A jeśli takich nie było, rozdzielany między potomków jego dziadka, potem potomków pradziadka i tak dalej. Wszelka dodatkowa ziemia, której nie mogły odziedziczyć córki, szła z powrotem do klanu.
20. Wszelkie przepisy dotyczące przestępstw polegały na ocenie bezradności, bezbronności ofiary. I ocenie na ile zniszczone czy skradzione dobro było jej do życia niezbędne. W ten sposób ważono intensywność krzywdy. Więc jeśli ktoś ukradł igłę biednej kobiecie, która zarabiała na życie, jako szwaczka to kara była o wiele wyższa, od kary, dla tego, kto by ukradł taką samą igłę królowej. Było to więc bardzo praktyczne i nowoczesne, gdyż kara nie była uzależniona od statusu społecznego ofiary i od urazy, obrazy tego statusu ale od realnej szkody. W innych krajach królowa jako ofiara z pewnością byłaby w procesie sądowym w lepszym położeniu od biednej szwaczki.
21. Przestępstwa były bardzo skrupulatnie oceniane. Wykonywanie prawa nie polegało na tym, że ktoś zagląda do przepisów, wybiera określony numer i stosuje tylko dlatego, że przepis pod tym numerem dotyczy takiego czynu.
22. Tak wielbiono swoje prawo, że jeśli nawet orzekło przeciwko tobie, ty się nie sprzeciwiałeś, bo uważałeś, że prawo było czymś więcej od twojego interesu. Spodziewano się, ze będziesz dumny z uczciwego wyroku nawet, jeśli byłeś stroną przegraną.
23. Cena honoru. Dla każdej osoby była oddzielnie ustanawiana, rózna w zależności od jej statusu w społeczności, ale nie od posiadanego majątku. Była to cena np. liczona w krowach, czy w innym majątku za to co osoba mogła zrobić komuś i za to co ktoś mógł zrobić jej. Przy przestępstwie przestępca mógł utracić część lub całośc swej ceny honoru, tracił więc wraz z ta ceną honor w oczach społeczności. Np. jeśli osoba duchowna popełniła przestępstwo przeciw moralności, to natychmiast traciła cały honor i musiała zapłacić całą cenę honoru ofiarom. Król mógł mieć cenę honoru ustaloną na 500 krów a mnich na 100 krów. Nie był to wergeld, czyli cena za głowę (życie,zdrowie czy godność) ofiary przestępstwa w zależności od jej statusu majątkowego i kwalifikacji ale cena za honor sprawcy, a więc za status sprawcy, jaki mu przysługiwał w społeczności. Wraz z utratą tej ceny, traciło się honor, czyli traciło się na statusie. Praktycznie cena honoru była odwrotnością wergeldu. Bo wergeld jest ceną, którą płaci sprawca za krzywdę określonej osoby, z tym, że im niższy jest status tej osoby, tym mniejszą płaci się cenę, więc za wojownika płaci się najwięcej, za złotnika i urzędnika (a więc za ludzi uczonych, wykwalifikowanych) więcej, jak za kobietę wysokiego rodu a jeszcze mniej za krzywdę rolnika czy garncarza, czy biednej wdowy. Ale przy cenie honoru było odwrotnie – im gorzej wiodło się ofierze, im niżej stała w statusie wobec swego napastnika, tym więcej honoru (i majątku) on tracił! I, jeśli skrzywdził biedną wdowę płacił dużo więcej, jak za krzywdzenie kogoś pod względem majątkowym i społecznym równego sobie. Wojownik stający przeciwko komuś ze swej kasty nie tracił honoru, ale napadając na kogoś słabszego, kogoś o niższym statusie tracił. Tracił tyle ze swej ceny honoru, że zrównywała się ona z ceną honoru jego ofiary. Stawał się pod względem statusu społecznego równy tej, przykładowo biednej wdowie. Oceny sędziego opierały się na zasadzie kompensacji dla ofiary, zwłaszcza, gdy była ona stroną słabszą, materialnie i społecznie a nie kary dla sprawcy. (Cały czas mówimy tu o prawie przedchrzescijanskim!) Sprawca nie miał płacić – jak przy wergeldzie – ofierze i/lub jej rodzinie pieniędzy za napaść, pobicie czy morderstwo, w zależności od wartości osoby ofiary (np. za dziecko 50 a za kobietę ciężarną 150) ale płacił określoną ilość ze swych dóbr, która to ilość symbolizować miała to, że tyle to a tyle honoru przez swój czyn stracił w oczach społeczności. Ilość, jaką zapłacił sprawca musiała być powszechnie znana w okolicy, a więc kara taka musiała być zawstydzająca, gdyż wszyscy mogli się dowiedzieć, że stracił ćwierć, pół albo cały honor, jeśli musiał zapłacić ćwiercią, połową albo wszystkimi krowami, na jakie sądownie wyceniono jego honor. Przy wergeldzie ktoś o wysokim statusie mógł rzucić niewiele pieniędzy komuś stojącemu niżej od siebie, zapłacić za krzywdę lub za odstąpienie od wróżdy rodowej, jaką musiałaby wszcząć rodzina ofiary i właściwie już się tym więcej nie przejmować. Była opłata i wszystko wraca do normy, przynajmniej dla bogatego sprawcy, którego stać na niewielką opłatę za jakiegoś biedaka. Przy celtyckiej utracie honoru, sprawca już zawsze był napiętnowany. Tracił majątek (np. krowy) wraz z honorem i statusem społecznym, a nie tylko kilka sztuk złota. Cenę honoru można było utracić, ale także mogła się podnieść. Np. cena honoru dziecka była połową ceny rodzica. Zależała wprawdzie od majątku danej osoby, ale także od jakości jej czynów. Jeśli były to czyny uczciwe cena się zwiększała z czasem, jeśli nie, zmniejszała się.
24. Nie znano niewolnictwa w naszym pojęciu wywodzącym się z Rzymu. Ludzie nie byli niewolnikami w pełnym tego słowa znaczeniu, raczej ludzmi związanymi z określonym gruntem czy rodem. Raczej jeńcami, niż niewolnikami. Nie znano osobistego niewolnictwa, jako czegoś, co czyniłoby z człowieka przedmiot, część czyjegoś majątku.
25. Im wyżej stałeś w społecznej hierarchii tym miałeś więcej przywilejów, ale także tym więcej obowiązków. I, tym niżej mogłeś spaść, gdy traciłeś swoją cenę honoru.
26. Jeśli miałeś stada zwierząt np. krowy to musiałeś mieć też ludzi do zajmowania się nimi i do zbierania nawozu potrzebnego na pola uprawne. I, jeśli nie zajmowałeś się odpowiednio swymi zwierzętami gospodarskimi, krowami, trzodą to traciłeś je. Jeśli miałeś dużo stad i za dużo nawozu tak, że nie zużyłeś go na swoje pola, musiałeś odstąpić rolnikom z sąsiedniego thuath.
27. Koncepcja króla była całkiem inna od znanej na kontynencie w podobnym okresie. Na przykład od koncepcji frankijskiej, gdzie król był praktycznie prywatnym właścicielem swego kraju. Na tym polegała monarchia patrymonialna, w której król przekazywał władzę synom, tak, jakby im przekazywał prywatny majątek. Nie było tu różnicy między skarbcem państwa a prywatnym skarbem. Monarchia była własnością, tak, jak ziemia magnata czy hrabiego. W prawie celtyckim było to niemożliwe, król nie tylko musiał podlegać temu samemu prawu co wszyscy mieszkańcy, ale także nie był właścicielem ani ziemi ani ludzi, i nie mógł przekazywać kraju, jak ojcowizny swym dziedzicom. Monarchia w koncepcji irlandzkiej była czymś długotrwałym i stabilnym.
28. Kiedy Normanowie zaczeli się osiedlać w Irlandii i budować wikingskie faktorie handlowe, które przekształciły się w miasta, takie jak Dublin, Waterford i Cork, pozostawali w przyjaznych stosunkach z wodzami irlandzkimi. W trakcie uczty jednak Normanowie byli oburzeni, że król i jego świta witają się i siędza razem przy jednym stole ze śpiewakami, harfistami, służbą i zwykłymi ludźmi. Irowie wytłumaczyli im, że takie mają zwyczaje ale, że skoro im to przeszkadza każą wyjść służbie.
29. Prawo gościnności było bardzo poważnie traktowane. Odmowa gościny była strasznym przestępstwem, niewyobrażalnym. Gdyby ktoś zapukał i poprosił o kubek wody to nie było możliwe mu odmówić. Anglik mógłby zarządać zapłaty za kubek wody i byłoby to zrozumiałe, ale dla Ira byłaby to obraza prawa i skandal.
30. Było to bardzo „ekologiczne” prawo. Prawo zorientowane na środowisko. Krzywdy matki ziemi były karane natychmiast i surowo. Był to system prawny oparty na tysiącach lat doświadczenia, jak współdziałać z przyrodą. Na przykład zanieczyszczanie wody było karalne. Można było łowić ryby, nawet w cudzym prywatnym stawie, ale nie można było łowić za dużo, przełowienie było karalne. Zbyt małe ryby trzeba było wypuszczać.
31. Ponieważ, podobnie jak w prawie anglosaskim to wspólnota miała patrzeć na ręce swoim członkom i dbać by nie przekraczali prawa, w prawie irlandzkim nie była potrzebna kara główna ani odpowiedzialność zbiorowa. Odpowiedzialność zbiorowa istniała już w momencie zanim ktoś coś zrobił, odpowiedzialność ta była nie za czyn sprawcy, ale za wspólne dbanie o to, by sprawca nic nie zrobił. To przeciwdziałanie było zadaniem całej społeczności, zamiast późniejszego karania całej społeczności, całej grupy krewniaczej, całej wioski za czyn popełniony przez jednego z nich. Grupa odrzuca renegata. Nikt nie otworzy mu drzwi, nie da schronienia.
32. Największą karą dla kogoś uchylającego się od egzekucji, od zrealizowania jakiegoś prawa na rzecz kogoś innego, był rodzaj strajku na jego progu. Domagający się swych praw mógł przyjść i zamieszkać na progu swego przeciwnika przez np. 60 dni. Pozwany najczęściej uznawał prawo powoda, gdyż taki strajk na progu był skandalem i wstydem dla niego. Tak ekstremalne zachowanie ofiary powodowało, że społeczność odwracała się od sprawcy i niczego już nie mógłby załatwić w okolicy. Natychmiast więc ustępował.
33. Jednym z najgorszych zachowań dla społeczności było, gdy ktoś walczył w sądzie o majątek ze swym rodzeństwem czy innymi krewnymi/ To było zachowanie skandaliczne i zapadało w pamięć na pokolenia. Procesując się z kimś z rodziny traciło się honor. Pozywanie rodziny dla kawałka ziemi było bardzo źle widziane. Najgorszym grzechem było, gdy ktoś wykorzystałby przeciw swej rodzinie prawo angielskie, wrogie temu, czym było prawo brehonów, aby uzyskać korzyść dla siebie. Występować przeciw swemu rodowi za pomocą prawa angielskiego - to było tabu, czegoś takiego się nie robiło.
34. Wynikiem wierzeń celtyckich było zupełnie inne traktowanie dzieci nieślubnych i o nieustalonym ojcostwie. W społeczności germańskiej i rzymskiej takie dzieci były napiętnowane, miały gorszy status, często albo wcale nie mogły dziedziczyć, albo mogły dziedziczyć tylko po matce, bo uchodziły za dzieci tylko matki. Były gorzej traktowane, jako dzieci bez ojca. Natomiast w społecznościach celtyckich, zwłaszcza w czasach dla tej kultury archaicznych, występowała szczególna opieka nad dziećmi nieślubnymi i o nieustalonym ojcostwie. Dzieci te zasługiwały na opiekę i traktowanie, jako równe innym dzieciom, gdyż zgodnie z wierzeniami, mogły okazać się dziećmi bogów, albo królów i herosów. I wyrosnąć na herosów. A wiec traktowano dziecko nie, zgodnie z jego pochodzeniem, z tym, że wywodzi się z nieprawego związku, ale zgodnie z tym, czego się po nim spodziewano, z jego potencjałem, jaki społeczność mu nadawała. Oraz zgodnie z iryjskim przysłowiem, że „człowiek jest czymś więcej niż jego pochodzenie.”
35. Kobieta w społeczności celtyckiej po zawarciu małżeństwa nie koniecznie wchodziła do rodziny męża i pozostawała pod jego opieką, jego mundium, mundem, jak to było w Rzymie i u Germanów. Zwykle pozostawała nadal częścią swego rodu, co zresztą sprawiało, że obie rodziny łączyły się ściślej.
36. Najniższą grupą w hierarchii społeczeństwa celtyckiego byli przestępcy, nad nimi byli pracownicy niewykwalifikowani, następnie niewypłacalni dłużnicy. Razem byli określani jako Bothach – grupa nie mająca żadnej własności i pozbawiona praw.
37. Było tylko kilka przestępstw przeciw państwu i prawie żadne z nich nie miało właściwej sobie kary. Kiedy osoba podległa osądowi brehonów, nie zaakceptowała ich wyroku to traciła znaczną część swej ceny honoru, a zatem mogła podlegać ostracyzmowi swego thuath, i stać się wyjętym spod prawa. Wielka część sporów prawnych była załatwiana przez kompensacje a nie karanie. Kompensacja mogła mieć formę rzeczy, pieniędzy albo czynności, jakich ofiara wymaga od sprawcy. Na przykład, jeśli ktoś został uznany winnym poważnego zranienia kogoś musiał podjąć się jego leczenia. Opłacić lekarza, żywić swoją ofiarę, specjalną dietą i zapewnić jej spokojne otoczenie bez hałasu. Chociaż zwykle pieniądze (a wczesniej bydło) były częścią wszystkich ustaleń ugodowych.
38. Kontrakty były bardzo ważną częścią prawa. Relacje polityczne, biznesowe oraz małżeństwa działały na bazie kontraktów, które wyraźnie wyjaśniały związki osób i ich oczekiwania wobec zainteresowanych stron. „Każdy kontrakt stworzony bez fałszywego zamiaru jest wiążący, bo każda ze stron może unieważnić zły kontrakt drugiej strony, ale nie mogą unieważnić kontraktów dobrych.” „Jeśli każde rozporządzenie zawarte w kontrakcie uczyniono dla obopólnej korzyści, świadomie i bez oszustwa lub sporu.„
39. Jak pozostałe relacje biznesowe, małżeństwo było partnerstwem, zaakceptowanym przez strony związane odnawialnym kontraktem, który określał długość trwania małżeństwa. Było 8 rodzajów małżeństwa, które różniły się statusem majątkowym małżonków oraz czasem trwania. Typy małżeństw były od najkrótszych do najdłuższych kontraktów. Konkubinat był legalny, chociaż nie był popularny i nie patrzono na niego za dobrze, zwłaszcza odkąd konkubiny otrzymywały mniej przywilejów od pierwszych żon. Dominującą pozycję w małżeństwie miał ten partner, który wnosił więcej majątku. Jeśli obie strony wnosiły tyle samo, obie miały równe prawa do zarządzania nim. Żona miała prawo przeszkodzić mężowi w zawarciu biznesowych kontraktów, twierdząc, że jest równą mu stroną w tych negocjacjach. „Jeśli jest pierwszą żoną z równymi prawami majątkowymi, może przeszkodzić wszystkim jego kontraktom, jeśli zostały źle zaplanowane (ze złą wolą), jej synowie mogą rozwiązać te kontrakty.”
40. Prawo pozwalało na rozwód oraz na unieważnienie małżeństwa. Jednak, jeśli oboje się na to zgodzą. Ich własność wraca do nich, ponownie podzielona, z uwzględnieniem tego co oboje wnieśli i tego ile, każde z nich skonsumowało z majątku drugiego. Każdy partner może złożyć podanie o rozwód, jeśli drugi partner nie dorasta do obowiązków małżeństwa (nie wypełnia obowiązków). Od kobiety oczekuje się między innymi, że będzie szanowana, wierna, zacna i, że będzie chetna, jako pracownik i jako kochanka. A od mężczyzny oczekuje się, że będzie szanowany, zacny i dobry, jako pracownik i jako kochanek.
41. Zatrudnienie kobiety. Kobieta zwykle pracowała w domu i otrzymywała zapłatę za tę pracę. Pracę, która polegała na pracach domowych, jak opieka nad dziećmi, praca na farmie lub wyrabianie ciasta. Kobiety nie były ograniczone do gospodarstwa domowego. Kobiety były wśrod najbardziej szanowanych prawodawców (brehonów). Jedno z takich praw mówiło, że jeśli kobieta wykonała całą swoją pracę, uzyska za nią pełną cenę, jaką otrzyma mężczyzna.
42. Adopcja dzieci była standardem wśród plemion Celtów. Małe dzieci były oddawane innym rodzicom na wychowanie i na szkolenie. Naturalni rodzice płacili rodzicom zastępczym, którzy zwykle byli ludzmi o wyższej randze i wykształceniu za wychowanie i trening swego dziecka. Dziewczynki zwykle wracały do domu około 14 lat, w “wieku wyboru”, gdy były zdolne do małżeństwa. Chłopcy w wieku 17 lat, kiedy mogli już nosić broń. Ten system wiele uczynił dla poprawiania stosunków między różnymi plemionami. Wojownicy jednego plemienia nie byli już tak chętni do atakowania innego plemienia, które właśnie wychowuje ich dzieci. A podczas swego pobytu u wychowawców, w dzieciństwie, zawierali osobiste więzi z członkami innego plemienia. Stawali się rodzeństwem mlecznym. Drużyny wojowników często składały się z kilku takich rodzeństw mlecznych, braci i sióstr, którzy wspólnie się wychowali, wspólnie ćwiczyli walkę, uczyli się i uprawiali sport (chłopcy i dziewczynki jednako).

poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 03-12-2008 23:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Hej Uśmiech
I jeszcze coś na podobny temat co wczesniej.

Dawni Irlandczycy znani byli z tego, że często wygłaszali wyroki w formie ilustrującej je przypowieści zaczerpniętej z historii lub legendy, które posiadały wielkie podobieństwo do rozpatrywanego przypadku. Jurysta, który decydował o sprawie z pomocą tych poetyckich paralel uznawany był za wyjątkowo utalentowanego i mającego prawniczą mądrość. Wiele przypowieści zostało zapisanych. Jedna z nich mówi o legendarnym królu, zjednoczycielu Irlandii Cormacu mac Airt. (Żył afair w 3 czy 4 wieku). Kiedy był chłopcem mieszkał w Tarze (Tara - owczesna pradawna stolica Irlandii, gdzie rezydował Ard Rhi, czyli Najwyższy Król, zwierzchnik, przynajmniej tytularny i duchowy, wszystkich królów prowincjonalnych i wodzów klanów w Irlandii), ale ukrywał się w przebraniu, gdyż tronem zawładnął uzurpator. Zdarzyło się, że owca pewnej kobiety o imieniu Bennaid weszła w szkodę na królewską ziemię. Rośliny, które zjadła, były bardzo cenne, gdyż służyły do wyrobu barwników. Królowa, do której należały pola wszczęła procedurę odszkodowawczą. Król przysłuchujący się rozprawie zadecydował, że trzeba zabić owcę. Wtedy młody Cormac sprzeciwił się wyrokowi mówiąc, że wystarczającą odpłatą będzie runo owcy, gdyż i roślina i runo odrosną. Zebrani przyjęli ten wyrok przez aklamację i uznali, że ten, kto wydał tak sprawiedliwy wyrok musi być prawdziwym następcą króla. Ujawniając prawniczy talent i sprawiedliwość Cormac ujawnił też swe prawa do tronu a ludzie uznali go, gdyż wierzono, że dobry król powinien być również brehonem (czyli prawnikiem) lub u nich studiować.

Prawa były wówczas narzędziem polityki etnicznej, służyły rozróżnieniu pomiędzy grupami narodowymi zamieszkującymi jedno państwo. Grupy te, które w przybliżeniu można nazwać plemionami lub związkami plemion, miały odrębne legislacje, które zwykle stawiały jedną z tych grup ponad innymi w zakresie wolności, własności, wysokości wergeldu czy możliwości politycznych i gospodarczych. Więc w krajach zdominowanych przez Longobardów, przyjezdny Burgund nie miał z nimi jednakowych praw, w krajach Burgundów poślednią warstwę stanowił przyjezdny Wizygot i Frank, gdyż ich wergeld – cena za ich życie – był niższy od burgundzkiego. Np. Wizygoci zmienili przepis rzymski, który mówił o zakazie małżeństw między obywatelami a mieszkańcami zbuntowanych prowincji, tak, że na jego bazie ustanowili zakaz małżeństw między ich poddanymi a Frankami. Prawdopodobnie był to ruch polityczny i skutek rywalizacji między katolickimi Frankami a ariańskimi Gotami. Wiele kodeksów z tego okresu wydaje się mieć bardzo podobną zawartość i podlega podobnym przemianom, komplikując przepisy i odfiltrowując relikty prawa rodowego lub plemiennego, zastępując je regulacjami królewskimi i kościelnymi.
Stanowienie i egzekwowanie prawa nie było jednakowe w całej Europie. Na tle okresu wczesnego średniowiecza zwanego popularnie /dark ages/ prawo iryjskie (a częściowo i walijskie) było faktycznie osobliwe, gdyż, po pierwsze, było jednym z niewielu praw spisanych, na które nie wpłynęło rzymskie panowanie ani późniejsze recepcje prawa rzymskiego, po drugie, zostało spisane w jednym z najstarszych języków europejskich przez tubylców a nie autorów łacińskich. Jest unikatem w skali światowej, bo jest najstarszym zapisanym i najdłużej działającym prawem Europy, jakie przetrwało do dziś. Spisane po raz pierwszy w formie kodeksów w V wieku, przez wieki działało jednocześnie z prawem angielskim lub jawnie przeciw niemu. Niszczone przez angielskich okupantów od XII wieku, zostało obalone po najeździe elżbietańskim dopiero w XVI wieku, ale ostatni proces cywilny, jaki prowadzono częściowo w oparciu o prawo brehonów odbył się w latach 1927 – 1934.
z przypisu: Sprawa o połowy pstrągów w strumieniu, R.Moore kontra O’Hanrahan. Sąd rejonowy musiał sprawdzać tytuły własności i prześledzić dowody na własność strumienia przez _wieki_. Oceniał je w oparciu o irlandzką Magna Charta z 1216 roku, prawo Brehonów (czyli mocno sprzed 10 wieku!) i angielskie statuty. Powołano ekspertów – historyków od prawa brehonów.

Kontrakty w prawie brehonów były bardzo ważną częścią prawa. Irowie mieli bogatą kulturę prawną, w której kodeksy, traktaty, szkoły, dysputy i zgromadzenia prawników odgrywały poważną rolę. Prawnicy pisali i zbierali traktaty powstałe w języku staroirlandzkim, każdy dotyczący innego tematu. Z tych zbiorów nauczali swych uczniów. Jak więc widzimy, nie wszystkie prawa Barbaricum nie znały pojęcia kontraktu i nie wszystkie musiały zapożyczyć je od Rzymu. Relacje polityczne, biznesowe oraz małżeństwa działały na bazie kontraktów, które wyraźnie wyjaśniały związki osób i ich oczekiwania wobec zainteresowanych stron. „Każdy kontrakt stworzony bez fałszywego zamiaru jest wiążący, bowiem każda ze stron może unieważnić zły kontrakt drugiej strony, ale nie mogą unieważnić kontraktów dobrych.” „Jeśli każde rozporządzenie zawarte w kontrakcie uczyniono dla obopólnej korzyści, świadomie i bez oszustwa lub sporu”. jest ono ważne, podawały staroiryjskie traktaty prawne. Pierwsza i najważniejsza kompilacja starożytnego prawa irlandzkiego, o jakiej wiemy, powstała na polecenie św. Patryka i króla Lira. Została spisana w 438 r. przez komitet złożony z 7 uczonych brehonów oraz obu inicjatorów – świętego i króla. Znana jest jako Senchus Mór (czyt. Szanahus More). W przeciwieństwie do praw kontynentalnych tego okresu, prawo irlandzkie było na tyle zaawansowane, że znało nieumyślne uszkodzenie, zranienie ciała, dokonane za pomocą różnych przedmiotów, jak broń, młoty, maszyny i odpryskujące, odskakujące elementy w trakcie pracy. Zbiory praw i traktaty wymieniały także ścisłe zasady dotyczące utrzymania majątków i prowadzenia interesów, takich, jak budownictwo, browarnictwo, młyny, ujęcia wody, pszczelarstwo, jak również relacje klientów z lekarzami, sędziami, nauczycielami, rzemieślnikami oraz należne im opłaty. Są zabytki prawa brehonów z pewnością jednymi z tych, które najdokładniej i najszerzej wśród pomników prawa Barbaricum opisują kwestie handlu, przedsiębiorczości, prowadzenia interesów i tego, co my zakwalifikowalibyśmy do wolnych zawodów.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Nolimon
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 26 Lip 2006
Wpisy: 111
Skąd: Dalekie Południe/Grybów/Kraków


Wysłany: 05-12-2008 00:21    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Autostrady się jednak buduje, to i archeolodzy mają pracę Jestem rozwalony
archeowiesci.blox.pl napisał(a):

Osadę Celtów z III-II wieku p.n.e. odkryli archeolodzy w Podłężu koło Wieliczki. Odkrycia dokonali podczas wykopalisk prowadzonych w związku z budową autostrady A-4.

Wykopaliska trwały siedem sezonów (2000-2001, 2003-2007). Prowadzącym badania - Magdalenie Dzięgielewskiej, Romanowi Szczerbie i Karolowi Dzięgielewskiemu - udało się przez ten czas zbadać niemal całą osadę celtycką, co jest ewenementem na skalę Polski. Przebadali łącznie ponad 4 hektary powierzchni.

Archeolodzy odkryli 17 chat położonych na wierzchołkach i wyższych partiach wzniesień. Były to półziemianki - konstrukcje częściowo wkopane w ziemię o rozmiarach zwykle ok. 3-4 m na 4-5 m. Naukowcy znaleźli też wiele jam zasobowych. Niektórzy badacze powątpiewają, że w półziemiankach mieszkali ludzie - nie znaleziono w nich palenisk, poza tym wydają się za małe.

- Być może stosowano alternatywne, a zarazem bezpieczniejsze sposoby ogrzewania chat - przekonuje Karol Dzięgielewski.

Oprócz licznych pozostałości naczyń ceramicznych archeolodzy znaleźli w Podłężu największy jak dotąd w Polsce zbiór szklanych celtyckich produktów. Tworzy go 25 fragmentów bransolet i 37 ciemnoniebieskich paciorków. Liczniejsza seria pochodzi jedynie ze słynnej osady celtyckiej w Nowej Cerekwi na Śląsku, jednak tylko jej część pochodzi z metodycznych badań wykopaliskowych.

Archeolodzy znaleźli też liczne narzędzia z żelaza: siekierę z czworokątną tuleją, dłuta, szydła, noże, okucia, fragment nożyc kabłąkowych i wąską żelazną radlicę.

- Do najbardziej sensacyjnych odkryć dokonanych w Podłężu można zaliczyć znalezienie dwóch monet celtyckiego plemienia Bojów. Obie: srebrną i złotą, odkryto na podłogach chat półziemiankowych - mówi Dzięgielewski.

Dużym problemem jest datowanie monet celtyckich, gdyż stanowiły naśladownictwa emisji macedońskich, greckich i rzymskich. Natomiast dzięki klarownej pozycji stratygraficznej w Podłężu i występowaniu materiału numizmatycznego wraz z dobrze datowanymi bransoletami szklanymi możliwe było sprecyzowanie ich chronologii.

Na podstawie depeszy PAP opublikowanej przez Onet. Na początku tekstu napisano tam, że jest to największa osada Celtów odkryta w Polsce. Jednak osada w Nowej Cerekwi miała 15 do 20 chat, więc raczej nie ustępuje tej z Podłęża.

_________________
Qui melil i lótë i harya menerya min elendë, é alassë tiriën menelenna. Ilyë eleni nar lilótië.
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5711
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 05-12-2008 01:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Kolejny dowód, ze świat keltycki dotarł i do nasz. Śmiech A przynajmniej na nasze ziemie bo Słowian to jeszcze nie było, abo w ogóle, abo siedzieli gdzieś w krzakach nad Dnieprem Język
Czyżby to potwierdzenie, ze Dolny i Górny Śląsk oraz zachodnia Małopolska przynależały do strefy keltyckiej??

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 07-12-2008 06:16    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Z drugiej strony do dzisiaj w większości podręczników szkolnych, kiedy pisze sie o podboju Galii przez Cezara, pisze się o plemionach. Rzeczywisty obraz przycmiewa nam rustykalna wizja wizja Asterixa i Obelixa, tymczasem mamy do czynienia z państwami, ktore miały swoje ośrodki miejskie, prawodawstwo, bitą monetę i złożone systemy społeczno-polityczne.



A tak btw. Często słyszę spory o to, czy gdzieś tam to było jeszcze plemię czy już państwo. I tak się zastanawiam, czy skoro te dyskusje są raczej powszechne i kilka razy widywałam je w gazetach, w sieci albo polemiki w książkach, to czy skoro są takie dyskusje, to czy udało się ustalić ich wytyczne?
Znaczy czy w naukach historycznych mamy jakieś wskazania, czy przesłanki, jakieś widałki, kiedy coś jest plemieniem a kiedy państwem? Bo chyba spór od tego należałoby zacząć - od ustalenia tejp odstawy. Bo jeśli jej nie ma, to każdy może sobie daną organizację nazywać jak chce, bo co dla jednego plemię bardzo rozwinięte, to dla innego może być pra państwo, albo i bardziej zorganizowane państwo, i nikt, przy nieistnieniu takich wytycznych nie może roscić sobie prawa, że to ta jego nazwa jest poprawna. Czy ktoś ustalił gdzieś jakąś klasyfikację, jakies widełki? [/quote]
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Pod Rozbrykanym Kucykiem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Temat: Keltowie - nauczyciele "barbarzyńskiej" Europy (Strona 2 z 4)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.