Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Całe życie trzeba się uczyć." Dziadunio, Władca Pierścieni


Temat: HoME nie tylko dla orłów (Strona 2 z 24)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, ... 22, 23, 24  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 24-05-2005 20:45    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Do wszystkich ksiąg HoMe, wymienionych tu jako te, z którymi naprawdę warto się zapoznać, dorzuciłabym jeszcze tom III, The Lays of Beleriand. Uśmiech Prawda, jest to kilkaset stron wierszem po angielsku - ale za to jakie wrażenie robią owe wiersze! Sama natknęłam się na tę księgę i zakupiłam ją, gdy znałam LOTR, Hobbita, Silmarilion i Niedokończone Opowieści, ale poza tym mało co z reszty Legendarium. Jeśli chodzi o Silmarillion, uważałam go za książkę napisaną przez samego Tolkiena, zredagowaną tylko trochę przez Christophera - ale na czym polegała ta redakcja, w owym czasie niewiele wiedziałam. Uśmiech Opowieść o Berenie i Luthien należała do mych absolutnie ulubionych rozdziałów, a w opowieści tej mowa była parę razy o Balladzie o Leithian, o Wyzwoleniu z Pęt, którą elfy z Beleriandu ułożyły o dziejach tej pary i która miała być zaliczana do najpiękniejszych poematów Śródziemia wszechczasów. Mały, przepiękny wierszowany fragment owej ballady, traktujący o zmaganiach na zaklęcia Finroda i Saurona można nawet było znaleźć wpleciony w tekst. Z przymrużeniem oka Byłam całkowicie przekonana, że fragment ten to jedyne, co Tolkien kiedykolwiek napisał na ten temat wierszem - sądziłam wtedy, że zarówno tytuł Ballada o Leithian, jak i ów maleńki fragment zostały wymyślone na potrzeby opowieści z opublikowanego Silmarilliona, po to, by jej dodać głębi, wiarygodności, historyczności, wrażenia prawdy.

I oto w trzecim tomie HoMe moim niczego nie podejrzewającym oczom ukazał się naraz cały wielki poemat liczący tysiące wersów, zatytułowany Lay of Leithian, w którym po paru chwilach poszukiwania odnalazłam ów maleńki fragment znany mi z Silmarillionu:

Chełpił się Sauron czarnoksięstwem,
Jak umie szarpać, dźgać i kłuć...


i tak dalej... Wrażenie było nie do opisania - jakbym odnalazła stary manuskrypt, ogromne starożytne źródło, z którego bogactwa autor Silmarillionu zaczerpnął tylko zarys historii i maleńki fragment. Okazało się, że to, co brałam za specjalnie wymyślone do znanego mi Silmarillionu, istniało naprawdę, niezależnie. Oto była ta prawdziwa tolkienowska głębia - ale na tym nie koniec! Elfik Christopher Tolkien zamieścił bowiem w książce nie tylko całą Balladę o Leithian, ale takze uwagi C.S. Lewisa, który swego czasu dostał poemat od Tolkiena do oceny i który ochoczo go skomentował. Zrobił to w niezwykłej formie, jak wiadomo (przynajmniej niektórym). Lewisowi poemat bardzo się podobał, ale nie ze wszystkim. Znajdował w nim słabe miejsca, rzeczy niepotrzebne, niepasujące, niewłaściwe metafory itp. Wszystko to skomentował w formie wspaniałych i zabawnych uwag krytycznych, wygłoszonych przez trzech wymyślonych przez siebie krytyków literackich, komentujących starożytny manuskrypt, który do naszych czasów dotarł w formie uszkodzonej, z przekłamaniami i fragmentami opuszczonymi lub dodanymi przez następujących po sobie kopistów. Jeśli Lewisowi nie podobał się dany fragment poematu, zamieszczał na marginesie uwagę, że, dajmy na to, Mr. Peabody (jeden z owych trzech wymyślonych krytyków) uważa, że fragment ten nie pochodzi z oryginalnego poematu, lecz został dodany znacznie później, o czym świadczy inny styl i słabe słownictwo. Czasem któryś z krytyków "rekonstruował" fragment tekstu tak, jak prawdopodobnie brzmiał on pierwotnie Elfik - w rzeczywistości były to sugestie poprawek, jakie zdaniem Lewisa powienien wprowadzić Tolkien. I tak dalej. Elfik Po pierwsze dla czytelnika jest to świetna zabawa. Po drugie, dzięki tym uwagom poemat nabiera jeszcze większej głębi i złudzenie prawdziwości ogromnieje. Jakbyśmy naprawdę czytali tekst, który napisały elfy, i który, gdy powstał, był doskonały, ale który, przez wieki i millenia przekazywany następnym generacjom, z czasem zmienił swą formę, stał się niekiedy cieniem prawdziwego elfickiego poematu, którego piękno możemy sobie wyobrazić tylko na podstawie doskonałości niewątpliwie "oryginalnych"Z przymrużeniem oka fragmentów.

Wszystko to ogromnie mi się podoba, a sama książka zawiera wiele wersji pieśni i poematów (o tym pisze Nifrodel na Innym Świecie), na ogół pięknych, choć czasem oczywiście słabszych - ale wyjaśnienie tego ostatniego dziwnego faktu znamy na szczęście dzięki Lewisowi Z przymrużeniem oka Poza tym, jak mówił Aragorn do hobbitów, śpiewając im o Luthien, ludzkie języki nie potrafią do końca oddać piękna oryginalnej elfickiej poezji...

Mój podpis pochodzi z Lays of Beleriand. Uśmiech Takich przepięknych, tajemniczych i prawdziwie mistrzowskich fragmentów jest tam mnóstwo Uśmiech - lubię sobie wziąć tę księgę do ręki i otworzyć na chybił trafił Z przymrużeniem oka Zawsze spojrzenie wychwyci coś niezwykłego. Na przykład tych kilka cudownych wersów o Maglorze:

he who harps upon the far
forgotten beaches and dark shores
where western foam for ever roars,
Maglor whose voice is like the sea


Love

Albo siła, groza i smutek tych kilku wersów, w których Sauron przepytuje orków:

'Where have ye been? What have ye seen?'
'In Elfinesse, and tears and distress,
the fire blowing and the blood flowing
these have we seen, there have we been.'


Smutek

Można by tak cytować bez końca. To może echa tych poezji, które wypełniały tomy z Biblioteki Elronda? Otwarcie tej księgi pozwala natychmiast zanurzyć się w Śródziemiu... albo i pomarzyć słowami Lay of Leithian:

To be in Aman, the Blessed Realm,
By evergreen Ezellohar,
In Valinor, in Eldamar...


Z przymrużeniem oka

Kilka pięknych fragmentów, bardzo pięknie przetłumaczonych na polski, znajduje się tu:

http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?p=26057&highlight=#26057

i tu:

http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?t=2491&postdays=0&postorder=a sc&&start=0

Podsumowując Z przymrużeniem oka The Lays of Beleriand to część HoMe zupełnie wyjątkowa, całkiem inna od reszty tomów. Uśmiech
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 22-06-2005 20:55    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):
Heh, chyba jednak porywam się z motyką na słońce Pserwa


Ja dokładnie tak samo Elfik , porwałem się z motyką na słońce Jestem rozwalony

Cytat:
Jednak mój angielski ma jeszcze za duże dziury, żeby tłumaczyć HoME...


Mój też Jestem rozwalony

Zacząłem tłumaczyć the Annals of Aman no i skutki sa porażająco...żałosne Jestem rozwalony Zresztą co tu dużo pisać sami mnie wyśmiejcie. Super śmiech Myśle że dalsze tłumaczenie nie ma sensu.

PS: w tłumaczeniu pominąłem przedmowę.

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 22-06-2005 22:05    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To ja też spróbuje. A co mi tam... najwyżej mnie wyśmieją Elfik


Oto rozpoczynają się Roczniki Amanu, które spisał Rumil, a mówiące o nadejściu Valarów na Ardę. Na Początku bowiem, Eru Iluvatar uczynił Ea, Świat, który jest, i Valarowie zstąpili weń, i stali się Potęgami Ea. Oto jest dziewięciu wodzów Valarów, którzy zamieszkali w Ardzie : Manwe, Ulmo, Aule, Orome, Tulkas, Osse, Mandos, Lorien i Melkor.
Z tych, Manwe i Melkor, posiedli największą potęgę, i byli braćmi.
Manwe jest panem Valarów, i świętym, lecz Melkor zwrócił się w stronę pożądania władzy, i dumy, stał się zły i brutalny, i oto, jego imię zostało przeklęte, i nie jest wymawiane, a nazywają go Morgothem.
Orome z Tulkasem byli młodszymi w myślach Eru, podczas stworzenia Świata, a Tulkas przybył ostatni do Królestwa Ardy. Królowych Valarów siedem jest : Varda, Yavanna, Nienna, Vaire, Vana, Nessa, i Uinena. Nie ustępują one niczym w mocy i majestacie wodzom, i zasiadają po wieki,
na radach Valarów.

poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Radagajs
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 31 Paź 2004
Wpisy: 27



Wysłany: 04-07-2005 10:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

TallisKeeton , czy te przecinki miały wprowadzać tzw. klimat? Bo jest ich zdecydowanie za dużo i wygląda to idiotycznie...
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 04-08-2005 21:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jak zrobiłam błedy w interpunkcji to powiedz gdzie, bo sama ich nie widzę. hmmmm... Co logiczne, bo jakbym widziała gdzie, to bym nie zrobiła Uśmiech Starałam się nie zrobić. Widze jeden - przy "po wieki na radach..." nie powino byc przecinków.
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 09-09-2005 23:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mellorn napisał(a):
A macie może esej z XII tomu HoME o reinkarnacji Glorfindela ?


Adiemus napisał(a):
Zacząłem tłumaczyć wspomniany powyżej esej o Glorfindelu...


W Rozbrykanym Kucyku znów dziś była mowa o "Glorfindelu" z 12-tego tomu HoMe i jeśli tekst ten w wersji polskiej nadal jest pożądany przez co najmniej jednego Forumowicza, to warto było zająć się nim Elfik Podjąwszy wyzwanie, przetłumaczyłam go więc i zamieszczam poniżej; to jest wersja szybko zrobiona, odrobinę "robocza" i bez przypisów, ale jako że na poprawki i przypisy (oraz może resztę "Last Writings") prawdopodobnie będę mieć czas dopiero w przyszłym tygodniu, zamieszczę tekst już dziś Uśmiech Nawet jeśli niedoskonałe, mam nadzieję, że tłumaczenie jest przynajmniej zrozumiałe Z przymrużeniem oka - chwilami chropawy styl wynika ze stylu samego oryginału, który jest bardziej starannym szkicem niż dopracowanym esejem. Na początku, w środku miedzy obydwoma esejami i na końcu komentarze Christophera, które zaznaczyłam kursywą; reszta to tekst samego Tolkiena.

Adiemusie, zrobiłeś dobry początek Elfik a ja pozwoliłam sobie przejąć pałeczkę Z przymrużeniem oka

Przypisy, jak mówiłam, wkrótce. Uśmiech



GLORFINDEL


Latem 1938 roku, gdy mój ojciec pracował nad rozdziałem „Narada u Elronda” z „Władcy Pierścieni”, zrobił taką notatkę: „Glorfindel opowiada o swojej przeszłości w Gondolinie”. Ponad trzydzieści lat później znów podjął tę kwestię: czy Glorfindel z Gondolinu i Glorfindel z Rivendell to rzeczywiście ta sama osoba? W rezultacie powstały dwa dłuższe teksty oraz kilka innych, krótkich lub fragmentarycznych pism, ściśle z nimi powiązanych. Nadam im tytuły „Glorfindel I” i „Glorfindel II”. Pierwsza strona „Glorfindela I” zaginęła, a druga zaczyna się od słów „jako strażnicy lub pomocnicy”. Potem czytamy co następuje:

Elf, który znał kiedyś Śródziemie i walczył w długich wojnach z Melkorem, wybitnie pasowałby na towarzysza Gandalfa. Moglibyśmy więc rozsądnie przypuszczać, że Glorfindel (możliwe, że z małą grupką innych 1), bardziej prawdopodobne, że jako jedyny) przybył wraz z Gandalfem-Olorinem około roku 1000 Trzeciej Ery. Takie przypuszczenie dobrze wyjaśniłoby ową aurę szczególnej mocy i świętości, otaczającą Glorfindela – warto zauważyć, że Wódz Nazgulów ucieka przed nim, chociaż wszyscy inni (jak król Earnur), mimo wielkiej dzielności nie mogli zmusić swych koni, by stanęły z nim twarzą w twarz. Zgodnie bowiem ze świadectwami na temat natury elfów i relacji między nimi a Valarami (świadectwami nie powiązanymi z tym akurat przypadkiem), które możemy znaleźć w innych miejscach - gdy Glorfindel został zabity, jego duch poszybowałby do Mandosu i zostałby osądzony, potem zaś pozostałby w Salach Oczekiwania do czasu, gdy Manwe pozwoliłby mu je opuścić. Z natury elfom przeznaczona była „nieśmiertelność” przez cały nieznany okres trwania Ziemi jako krainy nadającej się do zamieszkania, a utrata ciała była sprawą bardzo poważną. Było więc obowiązkiem Valarów, by przywrócić je – jeśli zostały zabite – do życia wcielonego, jeśli tego pragnęły, z wyjątkiem jakiegoś poważnego (i rzadkiego) powodu, któryby na to nie pozwalał: dopuszczenia się przez nie wielkiego zła lub niegodziwych czynów, za które uparcie nie chciały żałować. Gdy ponownie zostały wcielone, elfy mogły pozostać w Valinorze lub powrócić do Śródziemia, jeśli tam był ich dom. Wolno nam więc rozsądnie przypuszczać, że Glorfindel, po oczyszczeniu i po udzieleniu mu przebaczenia za udział w buncie Noldorów, został zwolniony z Mandosu i znów stał się sobą, ale pozostał w Błogosławionym Królestwie – bo Gondolin został zniszczony, a wszystkich lub większość jego krewnych zamordowano. To pozwala zrozumieć, dlaczego Glorfindel wydaje się postacią tak pełną mocy i niemal „anielską”. Wrócił bowiem do pierwotnej niewinności Pierworodnych, i żył potem wśród tych elfów, które nigdy się nie zbuntowały, a także pośród Majarów 2), przez całe wieki, zanim powrócił do Śródziemia 3): od ostatnich lat Pierwszej Ery, przez całą Drugą Erę, do końca pierwszego tysiąclecia Trzeciej Ery. Jest bardzo możliwe, że już w Valinorze stał się przyjacielem i zwolennikiem Olorina. Nawet w tych bardzo krótkich scenkach z jego udziałem we „Władcy Pierścieni” widać, że szczególnie troszczy się o Gandalfa; należał także do tych (przy tym dysponując, jak się wydaje, największą mocą), których wysłano z Rivendell, gdy niepokojące wieści dotarły do Elronda o tym, że Gandalf nigdy nie wrócił, by prowadzić lub ochraniać Powiernika Pierścienia.

Drugi esej, „Glorfindel II”, to pięciostronicowy manuskrypt, który niewątpliwie dzieli od pierwszego niewiele czasu; jednak skrawek papieru, na którym mój ojciec pośpiesznie zapisał kilka uwag na ten temat, datuje się najprawdopodobniej na okres gdzieś między tymi dwoma esejami, ponieważ czytamy tam, że podczas gdy Glorfindel mógł przybyć z Gandalfem, „wydaje się znacznie bardziej prawdopodobne, że przysłano go podczas kryzysu, który nastąpił w Drugiej Erze, gdy Sauron napadł na Eriador – miał pomagać Elrondowi, i choć (jeszcze) nie ma o nim wzmianki w rocznikach, w których opisano klęskę Saurona, odegrał on jednak ważną i bohaterską rolę w tej wojnie”. Pod koniec tej notatki znajdujemy słowa „statek numenorejski”, prawdopodobnie wskazujące, jak Glorfindel przebył Wielkie Morze.

Imię to pochodzi w istocie z najwcześniejszej pracy poświęconej mitologii: z „Upadku Gondolinu”, powstałego w latach 1916-17, kiedy elficki język, który miał się stać sindarinem, miał wciąż formę prymitywną i nieuporządkowaną, a jego pokrewieństwo z językiem elfów Wysokiego Rodu (też bardzo prymitywnym) było wciąż raczej przypadkowe. Imię to miało znaczyć „Złotowłosy” 4), a nosił je bohaterski „Gnom” (Noldor), jeden z wodzów Gondolinu, który na przełęczy Cristhorn („Orlej przełęczy”) walczył z Balrogiem [> Demonem], którego zabił kosztem własnego życia.

Wystąpienie tego imienia we „Władcy Pierścieni” to jeden z wypadków, gdy dość przypadkowo zostały użyte imiona z dawniejszych legend - zwanych teraz jako całość „Silmarillionem”- imiona, których nie poddano ponownemu przemyśleniu przed opublikowaniem ostatecznej wersji „Władcy Pierścieni”. Nieszczęśliwie się złożyło, jako że imię to trudno teraz umieścić w ramach sindarinu, nie może też w żadnym razie być quenejskie. Co więcej, to co zapisano o Glorfindelu we „Władcy Pierścieni”, powoduje trudności w obecnej, uporządkowanej mitologii, jeśli Glorfindel z Gondolinu ma być tą samą osobą, co Glorfindel z Rivendell.

Co się tyczy tego pierwszego: zginął podczas Upadku Gondolinu pod koniec Pierwszej Ery, a jako jeden z wodzów miasta musiał być Noldorem, jednym z elfickich książąt z zastępu króla Turukano (Turgona); w każdym razie w czasie, gdy powstał „Upadek Gondolinu”, tak na pewno było. Noldorowie z Beleriandu byli jednak wygnańcami z Valinoru, zbuntowanymi przeciw władzy Manwego, największego z Valarów, a Turgon należał do tych, którzy popierali bunt Feanora z największą determinacją i bez chęci do skruchy 5). Od tych faktów nie da się uciec. W „Silmarillionie” mówi się, że Gondolin został zbudowany i był zamieszkany przez elfy niemal wyłącznie Noldorskiego pochodzenia 6). Można byłoby przypuścić, że Glorfindel był księciem pochodzenia Sindarskiego, który dołączył do zastępu Turgona, ale to stałoby w całkowitej sprzeczności z tym, co się mówi o Glorfindelu w Rivendell we „Władcy Pierścieni”: szczególnie w „Drużynie Pierścienia”, gdzie czytamy, że był jednym z „książąt Eldarów zza najdalszych mórz (…) którzy mieszkali w Błogosławionym Królestwie”. Sindarowie nigdy nie opuścili Śródziemia.

Ta trudność, znacznie poważniejsza niż ta natury lingwistycznej, niech będzie rozważona najpierw. To, co na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać najprostszym rozwiązaniem, musimy odrzucić: czyli że występuje tu tylko dwa razy to samo imię, a Glorfindel z Gondolinu i Glorfindel z Rivendell to różne osoby. Powtórzenie się tak szczególnego imienia, choć możliwe, nie byłoby wiarygodne 7). Nigdy dwie ważne postacie z elfickich legend zapisanych w „Silmarillionie” i „Władcy Pierścieni” nie noszą takiego samego imienia. Okazuje się także, że jeśli zaakceptujemy fakt, że Glorfindel z Dawnych Dni i ten z Trzeciej Ery to ta sama osoba, fakt ten wyjaśni nam to, co się o nim mówi i ulepszy całą opowieść.

Gdy Glorfindel z Gondolinu został zabity, jego duch, zgodnie z prawami ustanowionymi przez Jedynego, musiałby od razu powrócić do kraju Valarów. Potem udałby się do Mandosa i byłby osądzony, po czym pozostałby w „Salach Oczekiwania” do czasu, gdy zwolniłby go Manwe. Elfom przeznaczona była „nieśmiertelność”, czyli nie miały umrzeć przez nieznany czas zarządzony przez Jedynego – najdalej do końca trwania Ziemi jako krainy nadającej się do zamieszkania. Ich śmierć – spowodowana uszkodzeniem ciała tak poważnym, że nie można go było uleczyć – i następnie rozdzielenie ciała i ducha były sprawą „nienaturalną” i poważną. Z tej przyczyny obowiązkiem Valarów było – z nakazu Jedynego – przywrócenie ich do życia wcielonego, jeśli tego pragnęły. To „przywrócenie” mogło być jednak odłożone w czasie przez Manwego 8), jeśli fea za życia dopuściła się złych czynów i odmówiła żalu za nie, lub jeśli nadal żywiła złe uczucia wobec jakiejkolwiek innej osoby spośród żyjących.

Glorfindel z Gondolinu był jednym z wygnanych Noldorów, zbuntowanych przeciw władzy Manwego, objętych wydanym przez niego zakazem: nie mógł więc w swej cielesnej postaci powrócić do Błogosławionego Królestwa. Manwe jednak nie był związany własnymi nakazami i zakazami, i jako najwyższy władca Królestwa Ardy mógł je uchylić, gdy uznał to za stosowne. Z tego, co powiedziano o Glorfindelu w „Silmarillionie” i „Władcy Pierścieni” wyraźnie wynika, że był Eldarem szlachetnego ducha: możemy też przypuścić, że choć opuścił Valinor z zastępem Turgona, w wyniku czego został objęty zakazem, zrobił to niechętnie, tylko z powodu pokrewieństwa z Turgonem i obowiązku posłuszeństwa wobec niego; w bratobójstwie w Alqualonde nie brał udziału 9).

Co jeszcze ważniejsze: Glorfindel poświęcił własne życie, broniąc uchodźców z ruin Gondolinu w walce z Demonem z Thangorodrimu 10), dzięki czemu Tuor i Idril, córka Turgona, mogli uciec z synem Earendilem, i szukać schronienia w krainie u Ujścia Sirionu. Chociaż nie mógł wiedzieć, jak bardzo to było ważne (i broniłby ich nawet, gdyby byli zwykłymi uciekinierami), ten czyn miał ogromne znaczenie dla decyzji, które później podjęli Valarowie 11). Będzie to więc całkowicie zgodne z całością „Silmarillionu”, jeśli późniejszą historię Glorfindela opiszemy jak następuje. Po oczyszczeniu z wszelkich win, jakie były jego udziałem podczas buntu, został zwolniony z Mandosa, a Manwe przywrócił mu ciało 12). Stał się wtedy znów żywą, wcieloną osobą, ale wolno mu było mieszkać tylko w Błogosławionym Królestwie; odzyskał bowiem pierwotną niewinność i łaskę Eldarów. Przez długie lata pozostawał w Valinorze, w zjednoczeniu z Eldarami, którzy nie brali udziału w buncie, i w towarzystwie Majarów. Tym ostatnim stał się teraz niemal równy, bo choć był istotą wcieloną (dla której ciało, nie wybrane i nie stworzone przez nią samą, było niezbędne), jego moc duchowa znacznie się zwiększyła dzięki samopoświęceniu. W jakimś momencie, prawdopodobnie już wcześnie podczas pobytu w Valinorze, został zwolennikiem i przyjacielem Olorina (Gandalfa), który, jak o tym jest mowa w „Silmarillionie”, szczególnie kochał i obdarzał troską Dzieci Eru 13). To, że Olorin, dzięki możliwościom, jakie mieli wszyscy Majorowie, już wcześniej odwiedził Śródziemie i zaznajomił się nie tylko z elfami, Sindarami i innymi z dalszych zakątków Śródziemia, ale także z ludźmi, jest możliwe, ale nic się o tym nie mówi (> nic jeszcze o tym nie zostało powiedziane).

Glorfindel pozostał w Błogosławionym Królestwie, bez wątpienia na początku z własnego wyboru: Gondolin został zniszczony, a wszyscy jego krewni zginęli, i przebywali wciąż w Salach Oczekiwania, niedostępni dla żyjących. Jednak jego długi pobyt w Valinorze w ostatnich latach Pierwszej Ery, i przynajmniej przez bardzo długi okres w Drugiej Erze, niewątpliwie był także wynikiem życzeń i planów Manwego.

Kiedy Glorfindel powrócił do Śródziemia? Nastąpiło to prawdopodobnie przed końcem Drugiej Ery i „Odmianą Świata” i Zatopieniem Numenoru, po których żadna istota wcielona, „ludzkiego kształtu” lub niższego rodzaju, nie mogła wrócić z Błogosławionego Królestwa, które zostało „usunięte z Okręgów Świata”. Stało się tak z nakazu samego Eru; i chociaż przed końcem Trzeciej Ery - gdy Eru zarządził, że oto zaczęło się Panowanie Ludzi - Manwe mógłby teoretycznie otrzymać od Eru pozwolenie na uczynienie wyjątku dla Glorfindela, i znaleźć dla niego sposób transportu do Śródziemia, nie jest to prawdopodobne i kazałoby przypisywać Glorfindelowi większą moc i znaczenie niż się to wydaje odpowiednie.

Możemy więc sądzić, że Glorfindel powrócił podczas Drugiej Ery, zanim „cień” spadł na Numenor, w czasie, gdy Eldarowie uważali Numenorejczyków za potężnych sprzymierzeńców. Jego powrót musiał mieć na celu wzmocnienie Gil-galada i Elronda, gdy ci spostrzegli w końcu rozprzestrzeniające się złe zamiary Saurona. Mogło to więc być już w roku 1200 Drugiej Ery, gdy Sauron we własnej osobie przybył do Lindonu i spróbował oszukać Gil-galada, ale odrzucono go i kazano mu odejść 14) . Mogło to też jednak stać się – co nawet bardziej prawdopodobne - dopiero około roku 1600, Roku Przerażenia, gdy skończyła się budowa Barad-dur i został wykuty Jedyny Pierścień, a Celebrimbor w końcu zrozumiał, w jaką pułapkę dał się zwabić. W roku 1200, choć pełen niepokoju, Gil-galad wciąż czuł się silny i zdolny do traktowania Saurona z pogardą 15). W tym czasie też jego sprzymierzeńcy z Numenoru zaczynali budować umocnione, stałe porty dla swych wielkich statków, a wielu z nich zaczęło przybywać, by zamieszkać w nich na stałe. W roku 1600 stało się oczywiste dla wszystkich wodzów elfów i ludzi (i krasnoludów), że wojna z Sauronem, który objawił się teraz jako Czarny Władca, jest nieunikniona. Zaczęli więc przygotowania nna wypadek jego ataku; i bez wątpienia naglące wiadomości i prośby o pomoc docierały wtedy do Numenoru (i Valinoru) 16).

Tekst kończy się tutaj, najwyraźniej ukończony, choć „trudność lingwistyczna” wzmiankowana wcześniej nie została przedyskutowana.
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5711
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 13-09-2005 16:01    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

CIRDAN

Ten krotki rękopis, także jest powiązany z dyskusja na temat Glorfindela: gdyż wstępny brudnopis do tego tekstu znajduje się na odwrocie jednej z kartek, na których spisano tekst „Glorfindel II”
Cirdan ma w sindarinie znaczenie - ‘Szkutnik’ 29), co określa jego późniejszą funkcję w dziejach trzech pierwszych er. Lecz jego właściwe imię, to jest jego pierwotne imię wśród Telerich, do których należał, nigdy nie było używane 30). Jest napisane w Rocznikach Trzeciej Ery (ok. 1000 r.), że umiał spojrzeć dalej w przyszłość niż ktokolwiek inny w Śródziemiu 31). To oczywiście nie dotyczyło Istarich (którzy przybyli z Valinoru), ale za to musiało odnosić się nawet do Elronda, Galadrieli i Celeborna.
Cirdan był Telerim, jednym z najdostojniejszych spośród tych, którzy nie popłynęli do Valinoru, i których nazwano Sindarami, Szarymi Elfami 32); był spokrewniony z Olwëm, jednym z dwóch królów Telerich i władca tych, którzy udali się za Wielkie Morze. Tym samym był spokrewniony z Elwëm 33), starszym bratem Olwëgo, którego za najwyższego króla wszystkich Telerich w Beleriandzie, nawet po tym jak się schronił w strzeżonym królestwie Doriathu. Cirdan jednak i jego lud pod wieloma względami różnił się od reszty Sindarów. Zachowali stara nazwę Telerich (w późniejszej sindarskiej 34) postaci Telir, lub Telerrim) i pozostali pod wieloma względami odrębnym ludem, który nawet w późniejszych czasach posługiwał się bardziej archaiczna formą języka 35). Noldorowie nazywali ich Falmarimi – ‘ludem fal’, a inni Sindarowie Falathrimami – ‘ludem spienionego brzegu’ 36).
To podczas długiego oczekiwania Telerich na powrót pływającej wyspy, na której Vanyarowie i Noldorowie zostali przetransportowani za Wielkie Morze, Cirdan skierował swe myśli i umiejętności, ku budowaniu statków. Gdyż on i wszyscy inni Teleri stali się niecierpliwi. Mimo to, jak powiedziano, ze względu na miłość do swego ludu i poczucie lojalności, Cirdan został przywódca tych, którzy najdłużej poszukiwali Elwëgo, kiedy ten zaginął i nie przybył na wybrzeże, by wyruszyć ze Śródziemia. Tym sposobem Cirdan poświęcił swoje największe marzenie: by ujrzeć Błogosławione Królestwo i odszukać tam Olwëgo i swych najbliższych krewniaków. Niestety, nie zdołał dotrzeć do wybrzeży zanim nie opuścił ich ostatni z Telerich Olwëgo.
Powiadają, że wtedy stanął samotny i opuszczony wpatrując się w dal ponad morzem, a choć była noc, to w oddali dostrzegł błysk światła na Eressëi, zanim ta znikła na Zachodzie. I wtedy zwołał: „Podążę za tym światłe, choćby sam, jeżeli nikt nie popłynie ze mną, gdyż mój statek jest już niemal gotowy.” Lecz w tym momencie otrzymał w głębi serca wiadomość, o której wiedział, iż pochodzi od Valarów, choć pamiętał, ze w umyśle słyszał głos mówiący w jego własnym języku. A głos przestrzegł go by nie podejmował tego ryzyka, gdyż miał jeszcze przez wiele lat będzie miał zbyt małą wiedzę i umiejętności by zbudować statek, który mógłby się zmierzyć z wiatrami i falami Wielkiego Morza. „Pozostań tedy na miejscu, bo kiedy nadejdzie czas, wtedy twoje dzieło będzie miało niezwykła wartość, i zostanie zapamiętana w pieśniach na wiele, wiele stuleci.” „Będę posłuszny”, odrzekł Cirdan, i wtedy zdało mu się, ze ujrzał (być może w wizji) kształt, jakby białej łodzi, lśniącej ponad nim, która przez powietrze żeglowała na zachód, a w miarę jak stawała się coraz mniejsza, wraz z odległością, wyglądała jak gwiazda tak wielkiej jasności, że postać Cirdana aż rzucała cień na piasek u jego stóp.
Jak teraz sądzimy, była to zapowiedź statku 37), który po okresie nauki u Cirdana, przy jego pomocy i korzystając z jego rad, zbudował Eärendil, i na którym ostatecznie osiągnął brzegi Valinoru. Od tej nocy Cirdan posiadł dar jasnowidzenia w kwestiach wielkiej wagi, zdolność, w której przewyższał wszystkich innych elfów z Śródziemia.

To jest wielce znamienny tekst, gdyż z jednej strony nie ma w nim nic o dziejach i znaczeniu Cirdana, tak jak ukazują to inne teksty, z drugiej strony jednak niemal wszystko, co zostało tu powiedziane, jest unikalne. W Szarych Kronikach (Grey Annals) napisano XI.8, $14):

„Ossë przekonał tedy wielu by pozostali w Beleriandzie, a kiedy Król Olwë ze swoim ludem wszedł na wyspę i popłynął za Morze, oni nadal zamieszkiwali na morskim wybrzeżu; a Ossë powrócił do nich, pozostawał z nimi w przyjaźni. Nauczył ich sztuki szkutnictwa i żeglowania; i tym sposobem zostali ludem żeglarzy, pierwszym w Śródziemiu ...”

Ten tekst nie wspomina o Ossëm. Budować okręty na wybrzeżach Beleriandu zaczęto wcześniej, w trakcie długich lat, kiedy Teleri oczekiwali powrotu Ulma, a tak na prawdę mówi się w tym tekście o tym, że rozwinęli jedynie sztukę już opanowaną przez Telerich w trakcie Wielkiego Marszu.

Inne elementy tej opowieści, nie wspomniane nigdzie indziej (oczywiście poza wspomnieniem o pragnieniu Cirdana by dopłynąć do Valinoru, czy jego wizją białego statku podążającego na zachód ponad jego głową) to dłuższy pobyt Telerich na brzegach Morza Rhûn, w trakcie Wielkiego Marszu (przyp. 29; zob. p.373, przyp. 13); to, że Cirdan był przywódca tych, którzy poszukiwali jego krewniaka, Elwëgo Thingola; także to, że Eärendil praktykował u Cirdana, który następnie pomógł mu w budowie Vingilotë.

____________________

29) Jeszcze przed przybyciem do Beleriandu Teleri rozwinęli umiejętności szkutnicze. Początkowo na jeziorach w pobliżu ich pierwotnych siedzib budowali tratwy, a potem lekkie łodzie wiosłowe wzorowane na ptakach wodnych. Później w trakcie Wielkiej Wędrówki podczas przekraczania rzek, a zwłaszcza długiego pobytu nad brzegami Morza Rhûn, ich umiejętności rozwinęły się, a statki stały się większe i mocniejsze. We wszystkich tych pracach Cirdan zawsze był w przedzie, wykazując się największą inowacyjnością i największymi umiejętnościami. [W kwestii znaczenia Morza Rhûn w kontekście Wielkiej Wędrówki, zob. XI.173-4]
30) Pengolodh jako jedyny wspomina o istniejącej między Sindarami z Doriath tradycji, wedle której jego imię brzmiało Nowe, i że jego pierwotne znaczenie jest niejasne, tak samo jak w przypadku imienia Olwë. [W kwestii znaczenia imienia Olwë zob., s. 341 i przypis nr 20]
31) [Zob. Dodatek B (Wstęp do: ‘Trzecia Era’: „Gdyż Cirdan widział dalej i głębiej niż ktokolwiek inny w Śródziemiu” (powiedziane w kontekście oddania przez niego, Mithrandirowi, Naryi, Pierścienia Ognia). Zawarte w tym tekście stwierdzenie, iż mówi się „ w Rocznikach Trzeciej Ery (ok. 1000 r.)’ jest zastanawiające, ale prawdopodobnie odnosi się do słów w tym samym fragmencie Dodatku B: „W jakieś tysiąc lat potem, ..., zjawili się w Śródziemiu Czarodzieje, czyli Istari.”
32) Queneyska nazwa nadana przez wygnanych Noldorów, i pierwotnie odnosząca się do elfów z Doriath, ludu Elwego Szarego Płaszcza.
33) [O tym, że Cirdan był krewnym Elwëgo wspomina Quendi and Eldar (XI.384 i przypis 15).]
34) Tej nazwy używa się, jako ogólnego określenia dla telerińskiego dialektu eldarinu, po zmianach jakie dokonały się przez długie lata w Beleriandzie, chociaż nie miały one jednolitego charakteru.
35) [Zob. Quendi and Eldar, XI.380: „Eglain stali się niejako odrębnym ludem w stosunku do elfów żyjących w głębi lądu. W okresie, kiedy przybyli Wygnańcy, ich język różnił się od pozostałych pod wieloma względami.” (Eglain to inna nazwa ludu Cirdana)]
36) [Co do nazwy Falathrimowie zob. Quendi and Eldar, XI.378; Co do Falmarich to zob. X.163, $27: „Dlatego nazwano ich w Valinorze Elfami Morza, Falmarimi, gdy komponowali swoją muzykę pośród załamujących się morskich fal.”
37) Vingilótë, „Kwiat Morskiej Piany”, [Obok ‘Spray’ mój ojciec dopisał później ‘Foam’, i zaznaczył także: ‘wingë’, z sindarskiego gwing, oznacza dokładnie pianę i pył wodny zerwany przez wiatr z czubków fal’: zob. p. 376, przyp. 24.]

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 13-09-2005 16:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Z tym Cirdanem jest jeszcze jedna ciekawa historia. A mianowicie: kiedy dokładnie i w jaki sposób przeniósł się, skubany, paredziesiąt tysięcy entowych kroków Pserwa z Południowo-zachodniego Beleriandu (jak czytamy w Silu, on i jego ludzie zamieszkiwali tereny z przystaniami Eglarest i Brithombar, na mapce w zielonych obwódkach) do Zachodniego Eriadoru, gdzie dar jasnowidzenia pozwolił mu dokładnie określić miejsce, w którym zbudować należy Szarą Przystań tak, aby Księżycowa Zatoka wyrąbana przez Valarów Wojną Gniewu trafiła w miejsce, gdzie będzie spuszczał na wodę nowe okręty Język (z grubsza ta zielona strzała).
Zdaje się, że najstarsi Istari tego nie wiedzą... Język

_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, ... 22, 23, 24  Następna

Temat: HoME nie tylko dla orłów (Strona 2 z 24)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.