Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Od czasu wzejścia słońca, czas w Śródziemiu zaczął biegnąć szybciej, a wszystkie rzeczy zmieniały się i starzały w niezwykle przyśpieszonym tempie." , Silmarillion


Temat: HoME nie tylko dla orłów (Strona 3 z 24)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4 ... 22, 23, 24  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 13-09-2005 21:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

W poście z tekstem eseju "Glorfindel" dodałam numery przypisów, a poniżej zamieszczam same przypisy. Uśmiech Te w nawiasach kwadratowych pochodzą od Christophera Tolkiena; te bez nawiasów od samego J.R.R. Tolkiena. Widzę, że M.L. Rządzę w swym tłumaczeniu "Cirdana" chwała wam, chylę czoła, dzięki zamieścił odwołania do poszczególnych tomów HoMe i ich stron w wydaniu angielskim ... ja pozostawiłam tylko tytuły tomów, sama nie wiem, czy strony są potrzebne? hmmmm...

W każdym razie miłej lektury Z przymrużeniem oka a może i reszta "Last Writings", z których pochodzą "Glorfindel" i "Cirdan" zostanie tu zamieszczona po polsku? Uśmiech



PRZYPISY DO "GLORFINDELA"

1) Można zauważyć, że imię Galdor jest podobnego rodzaju i pochodzi z tego samego okresu, ale elf o tym imieniu jest wysłannikiem Cirdana i zwany jest Galdorem z Przystani. Galdor pojawił się także w "Upadku Gondolinu", ale imię to ma prostszą i bardziej pospolitą formę [niż Glorfindel] i mogło się powtarzać. Jeśli jednak w "Upadku Gondolinu" nie ma mowy o tym, by Galdora zabito, można rozsądnie przypuszczać, że był tą samą osobą – jednym z Noldorów, którzy wyrwali się z oblężenia i uciekli przed zniszczeniem – ale udał się na zachód do Przystani, nie zaś na południe ku Ujściu Sirionu, tak jak to uczyniła większość z tych, którzy uratowali się z Gondolinu, wliczając Tuora, Idril i Earendila. W „Naradzie u Elronda” Galdor jest wyraźnie obdarzony mniejszą mocą i znacznie mniejszą mądrością niż Glorfindel; zdecydowanie więc nie powrócił do Valinoru, nie poddał się oczyszczeniu i nie został zreinkarnowany.

[Zobacz przypis 3. – Słowa „imię to [Galdor] ma prostszą i bardziej pospolitą formę [niż Glorfindel] i mogło się powtarzać” wskazują na to, że na pierwszej, zaginionej stronie eseju mój ojciec rozważał (tak, jak miał to zrobić w później następującym tekście) możliwość, że istniały dwie różne osoby o imieniu Glorfindel, co jednak w końcu uznał za zbyt nieprawdopodobne. „Jeśli jednak w "Upadku Gondolinu" nie ma mowy o tym, by Galdora zabito”: ojciec prawdopodobnie nie mógł znaleźć tekstu „Upadku Gondolinu”, a bez sprawdzenia w nim tego szczegółu nie mógł mieć pewności co do losu Galdora (to, jak sądzę, miał tu na myśli). Galdor w rzeczywistości nie zginął, lecz poprowadził uciekinierów przez przełęcz Cristhorn, podczas gdy Glorfindel zamykał pochód. W „Wykazie imion w Upadku Gondolinu” mowa jest o tym, że Galdor udał się do ujścia Sirionu, i że „mieszka nadal na Tol Eressei”. Był władcą ludu Drzewa Gondolinu, a w starej opowieści to o nim mówi się, że „uważano go za najdzielniejszego po Turgonie z wszystkich Gondothlimów”.

2) Rodzaj anielskich istot, do którego na początku należał Gandalf: o mniejszej mocy i obdarzonych mniejszą władzą niż Valarowie, ale tej samej natury. Majarowie należeli do pierwszego rodzaju stworzonych istot rozumnych, które – jeśli pojawiały się w widzialnej postaci („ludzkiej” lub innego rodzaju), same przybierały swe ciała albo nadawali im je Valarowie [dodane później: i którzy mogli przemieszczać się/podróżować po prostu dzięki sile woli, gdy nie byli akurat w postaci cielesnej – którą mogli przybrać, gdy dotarli do miejsc gdzie … (nieczytelne).]

3) Galdor przeciwnie, nawet tam, gdzie na krótko pojawia się na naradzie, jest osobą o wyraźnie niższej pozycji i obdarzoną znacznie mniejszą mądrością. Bez względu na to, czy się pojawia w "Silmarillionie" czy nie, musi być albo (jak wskazywałoby na to jego imię) Sindarem, który nigdy nie opuścił Śródziemia i nie widział Błogosławionego Królestwa, albo jednym z Noldorów, wygnanym z powodu buntu, który pozostał w Śródziemiu i który nie przyjął (albo na razie nie przyjął) pozwolenia Valarów na powrót do domu przygotowanego dla Noldorów na Zachodzie, jako nagrody za męstwo w walkach z Melkorem. [Pogląd na tożsamość Galdora przedstawiony w tym przypisie i przypisie 1 wydaje się mało wiarygodny, jeśli weźmiemy pod uwagę relację o jego wkładzie do Narady u Elronda; gdyby był naprawdę Galdorem z Gondolinu, miałby za sobą długie wieki, w których mógł zyskać mądrość, żyjąc w trudnym świecie Śródziemia. Nie ma jednak powodu przypuszczać, że gdy mój ojciec pisał rozdział „Narada u Elronda”, utożsamiał Galdora z Przystani z Galdorem z Gondolinu.]

4) [By zapoznać się z oryginalną etymologią słowa Glorfindel, oraz z etymologią poszczególnych cząstek tego imienia, zobacz "The Book of Lost Tales II".]

5) [W "Rocznikach Amanu" ("Morgoth’s Ring") mowa jest o tym, że po Przysiędze synów Feanora „Fingolfin i jego syn Turgon sprzeciwili się Feanorowi, i padły gniewne słowa”; ale później, gdy mówi się o tym, że nawet po usłyszeniu Przepowiedni Północy „cały lud Fingolfina poszedł dalej i nikt się nie cofnął”, czytamy też, że „Fingon i Turgon byli odważni i serca ich wypełniał ogień; nie porzuciliby żadnego zadania, które zaczęli, aż do gorzkiego końca, gdyby musiał być gorzki.”]

6) [Oryginalna koncepcja, w której Gondolin zamieszkany był wyłącznie przez Noldorów, ulegała wielu zmianom, gdy zmieniał się tekst "Roczników Amanu" (zobacz Indeks do "The War of the Jewels", hasło Gondolin, podhasło „mieszkańcy”): rzeczywiście twierdzi się (The War of the Jewels), że gdy Turgon wysłał wszystkich swoich ludzi z Nivrostu do Gondolina, stanowili oni „trzecią część wszystkich Noldorów z Domu Fingolfina, a jeszcze większy był zastęp Sindarów”. Stwierdzenie, że Gondolin był „zamieszkany przez lud niemal wyłącznie Noldorskiego pochodzenia” w oczywisty sposób przeczy tej koncepcji.]

7) [Na marginesie strony ojciec napisał potem: „Dlaczego nie?” Odpowiedź na to pytanie wydaje się jednak padać w następnym zdaniu w tekście – gdzie nacisk trzeba oczywiście położyć na słowo „elfickich”: „Nigdy dwie ważne postacie z elfickich legend (…) nie noszą takiego samego imienia.” Tak naprawdę ojciec – gdyby chciał - mógł zmienić imię Glorfindela z Gondolinu, który wtedy nie pojawił się jeszcze w żadnym opublikowanym tekście, ale o takiej możliwości nie ma nigdzie wzmianki.]

8) Lub w najpoważniejszych wypadkach (na przykład Feanora) wstrzymywano osąd i odwoływano się do Jedynego.

9) Chociaż [Glorfindel] nie ma jeszcze imienia w nieprzejrzanej części „Silmarillionu” traktującej o tej sprawie, zapisano tam jednak, że wielu Noldorów, którzy byli zwolennikami Turgona, zasmuciła decyzja ich króla, i wielu obawiało się, że wkrótce może z niej wyniknąć coś złego. W Trzecim Zastępie – Zastępie Finarfina – tak wielu żywiło takie przekonanie, że gdy Finarfin usłyszał ostateczny wyrok Mandosa i pożałował tego, co zrobił, większa część tego zastępu wróciła do Valinoru. Jednak Finrod, syn Finarfina, najszlachetniejszy z Noldorów występujących w opowieściach z Beleriandu, odszedł z Valinoru, Turgona bowiem wybrano najwyższym władcą zastępów Noldorów.

[W "Rocznikach Amanu" ("Morgoth’s Ring") nie ma sugestii, jakoby Finrod (= Finarfin) był przywódcą oddzielnego „Trzeciego Zastępu”: „Tak wreszcie Noldorowie wyruszyli, podzieleni na dwa zastępy. Feanor i jego zwolennicy szli na przedzie; lecz większy zastęp szedł za nimi, pod wodzą Fingolfina”; to samo mówi "Quenta Silmarillion" ("The Lost Road"; później już nie ma tu zmian). Ten przypis jednakże bardzo oddala się w swej treści od tradycji, całkowicie pomijając Fingolfina. Coś takiego zdarzyło się już wcześniej, w bardzo późnym tekście ojca – z tego samego okresu – na temat Maeglina, gdzie wzajemne relacje między bohaterami są zniekształcone z powodu błędnej genealogii, wedle której Turgon jest synem Finwego ("The War of the Jewels"); tutaj jednak, w głównej opowieści "Silmarillionu", Turgon nazywany jest „królem” i „najwyższym władcą zastępów Noldorów”, a Fingolfin znika. Oczywiście nie należy sądzić, że ojciec naprawdę zamierzał w tak katastrofalny sposób rozerwać strukturę całej narracji; fakt, że w innym miejscu w tych tekstach Fingolfin pojawia się znów, jest dodatkowo uspokajający.]

10) [W tym samym czasie, co główny tekst, ojciec napisał na marginesie taką notatkę: „Pojedynek między Glorfindelem i Demonem może wymagać przejrzenia.”]

11) To jeden z głównych wątków "Silmarillionu" i nie trzeba go tutaj wyjaśniać. Nie powinno się jednak uważać, że w tej części "Silmariilionu" – w takiej formie, jaka wtedy już istniała – Ulmo, głównie troszcząc się o to, by Tuor dotarł do Gondolinu, w jakikolwiek sposób działał niezgodnie z Zakazem, przeciwko Manwemu lub bez wiedzy tego ostatniego. [Ojciec mógł mieć na myśli słowa Ulma skierowane do Tuora na wybrzeżu w Vinyamarze; "Niedokończone Opowieści".]

12) Sugeruje to, że Glorfindel z urodzenia był Eldarem o wielkiej sile ciała i ducha, postacią szlachetną, a jego wina była niewielka: winien był posłuszeństwo Turgonowi i kochał swych krewnych - były to jedyne powody, dla których pozostał z nimi, chociaż smuciła go ich upartość i bał się wyroku Mandosa.

13) [Porównaj w "Valaquencie" ("Silmarillion"): „ W późniejszych czasach był przyjacielem wszystkich Dzieci Iluvatara, i bardzo się przejmował ich cierpieniem…”]

14) Bez wątpienia Gil-galad odkrył już wtedy, że Sauron działa w Eregionie, ale że jednocześnie potajemnie zaczął budowę fortecy w Mordorze. (Może region ten nosił już tę elficką nazwę, nadaną mu z powodu wulkanu Orodruiny i jego wybuchów – nie stworzonych przez Saurona, lecz powstałych po zniszczeniach poczynionych przez Melkora w długiej Pierwszej Erze). [Zobacz przypis 15.]

15) [Ten fragment, dotyczący Gil-galada i Saurona w roku 1200 Drugiej Ery, w którym pada stwierdzenie, że „Sauron przybył do Lindonu osobiście”, wydaje się być w sprzeczności z tym, co powiedziano w eseju „Pierścienie Władzy” ("Silmarillion") – że „Tylko do Lindonu nie przybył, bo Gil-galad i Elrond wątpili w prawdziwość jego urody”, i nie wpuścili go do tej krainy.]

16) Valarowie byli bowiem otwarci na modlitwy tych, którzy mieszkali w Śródziemiu, jak zawsze przedtem, z tym tylko wyjątkiem, że w mrocznych dniach Zakazu słuchali tylko jednej modlitwy Noldorów: powtarzającej się prośby o wybaczenie.
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 14-09-2005 12:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dzięki Wielkie Tobie Nell i Tobie M.Lu chwała wam, chylę czoła, dzięki
Tym bardziej podziwami Waszą prace iż sam postanowiłem przetłumaczyć sobie luźny tekścik z HoME, tzn. myślałem że będzie luźny Jestem rozwalony Po tej wpadce z podjęciem tłumaczenia AA zacząłem tłumaczyć Epilog. No i po w końcu, przebrnałem przez pierwszą stronę, ale nie było łatwo. Na razie nie będę tu zamieszczał początku, jak skończę to wlepię. Ale może okazać się i tak że moje zdolności lingwistyczne (które są na poziomie zerowy) nadają się tylko do tłumaczenia paru opisów pod mieczykami Uśmiech

Cytat:
W każdym razie miłej lektury Z przymrużeniem oka


Była miała Z przymrużeniem oka chwała wam, chylę czoła, dzięki

Cytat:
a może i reszta "Last Writings", z których pochodzą "Glorfindel" i "Cirdan" zostanie tu zamieszczona po polsku? Uśmiech


Było by iście wspaniale, lecz to nie na moje siły Jestem rozwalony Z przymrużeniem oka

PS: Już wydrukowałem teksty i umieściłem je w specjalnym segregatorze, na którym widnieje nazwa Tłumaczenia HOME

Pozdrawiam Z przymrużeniem oka i jeszcze raz Wam dziękuję chwała wam, chylę czoła, dzięki

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
Sarnond
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 01 Wrz 2003
Wpisy: 495
Skąd: Fornost Erain


Wysłany: 14-09-2005 18:07    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

PIĘCIU CZARODZIEJÓW (THE FIVE WIZARDS.)

Inne krótkie omówienie, opatrzone nagłówkiem 'Nota o zejściu na ląd Pięciu Czarodziejów oraz ich funkcjach i działaniach' pojawiło się jako wynik rozważań mojego ojca na temat kwestii Glorfindela, co można zauważyć czytając już frazę początkową: 'Czy tak naprawdę Glorfindel był jednym z nich?'. Zauważył on, że 'najwyraźniej nigdy nie miał nim być, kiedy pisany był Władca Pierścieni', dodając, że jest rzeczą niemożliwą, aby byli wśród nich Eldarowie 'z najwyższej hierarchii władzy', a w każdym razie nie z większym prawdopodobieństwem niż Majarowie. Tekst ciągnie się dalej fragmentem przytoczonym w Niedokończonych Opowieściach (s. 394), rozpoczynającym się tak: 'Musimy uznać, że wszyscy oni byli Majarami...'; jednak po słowach kończących ów cytat ('...wybrani przez Valarów, mających na celu') widnieje tu tylko 'Saruman najpotężniejszy' po czym tekst urywa się bez zakończenia. Obok tych końcowych słów mamy notkę dopisaną ołówkiem: 'Radagast imię pochodzące z języków Ludzi (Dolina Anduiny) - jednak teraz niejasne w interpretacji' (patrz Niedokończone Opowieści, str. 390 oraz przypis 4). Na odwrocie kartki zapisane są pewne notatki, które w Niedokończonych Opowieściach określiłem jako niemożliwe do zinterpretowania, ale w których po głębszej analizie byłem w stanie w dużym stopniu się rozczytać. Jedna z nich ma następującą postać:

Nie istnieją zapisy odnośnie imion dwóch czarodziejów. Nie byli nigdy widziani ani znani w krainach na zachód od Mordoru. Czarodzieje nie przybyli w tym samym czasie. Być może było tak w przypadku Sarumana, Gandalfa i Radagasta, jednak bardziej prawdopodobne, że Saruman jako przywódca (i już wówczas aż nazbyt tego świadom) przybył samotnie i jako pierwszy. Przypuszczalnie Gandalf i Radagast przybyli razem, choć mimo wszystko nie zostało to jasno powiedziane. (co bardziej prawdopodobne) ... także Glorfindel spotkał się z Gandalfem w Przystaniach. O istnieniu pozostałej dwójki wiadomo było jedynie Sarumanowi, Gandalfowi i Radagastowi, zaś Saruman, w gniewie wspominając o pięciu, wypowiada na głos okruch pewnej prywatnej wiedzy.

Ostatnie stwierdzenie odnosi się do agresywnej riposty Sarumana skierowanej do Gandalfa pod drzwiami Orthanku, w której to mówi on o 'różdżkach Pięciu Czarodziejów' (Dwie Wieże, s. 188). Inny zapisek jest jeszcze bardziej roboczy i szkicowy, a przy tym i trudniejszy:

'Pozostali dwaj' przybyli dużo wcześniej, bardzo możliwe że w tym samym czasie, co Glorfindel, gdy - w Drugiej Erze - zrobiło się bardzo niebezpiecznie. (26) Glorfindel został wysłany, by wspomóc Elronda i był (choć nie zostało to wyraźnie powiedziane) jedną z wybitnych osobistości w Wojnie w Eriadorze. (27) Jednak pozostali dwaj Istari zostali posłani w innym celu. Morinehtar i Romestamo. (28) Pogromca Ciemności oraz Wspomożyciel Wschodu. Ich zadaniem było przechytrzyć Saurona: nieść pomoc tym kilku plemionom ludzkim odmawiających posłuszeństwa kultowi Saurona, wzniecać powstania ... a po jego pierwszym upadku - odnaleźć jego kryjówkę (w czym zawiedli) oraz wzniecać [? chaos oraz tarcia] pośród ludów mrocznego Wschodu ... Musieli mieć bardzo wielki wpływ na całą historię Drugiej oraz Trzeciej Ery, osłabiając i siejąc zamęt pośród armii Wschodu ... które by, w przeciwnym razie, zarówno w Drugiej, jak i w Trzeciej Erze ... liczebnie przewyższyły siły Zachodu.

Przy pochodzących z tego tekstu słowach przytoczonych w cytacie w Niedokończonych Opowieściach (s.394) 'O pozostałych dwóch nic nie zostało powiedziane w opublikowanym dziele poza aluzją do Pięciu Czarodziejów w sprzeczce pomiędzy Gandalfem i Sarumanem', mój ojciec napisał: 'Poruszająca kwestię ich imion oraz roli nota, jak się teraz wydaje, zaginęła, jednak, pomijając owe imiona, ich ogólne dzieje oraz wpływ na historię Trzeciej Ery są jasne.' Niewykluczone, że myślał o naszkicowanej wcześniej narracji traktującej o wyborze Istarich na Radzie Valarów (Niedokończone Opowieści s. 393), w której Dwaj Czarodzieje (czy też 'Błękitni Czarodzieje', Ithryn Luin) nazwani zostali Alatar i Pallando.

Przypisy:

26. [Zapiski te zgodne są z tekstem Glorfindel II, jako że podczas ich tworzenia mój ojciec postanowił, że Glorfindel przybył do Śródziemia w Drugiej Erze, przypuszczalnie około roku 1600 (s. 382).]

27. [Przy tym wspomnieniu roli Glorfindela w wojnie w Eriadorze - porównaj artykuł przytoczony na stronach 378-379.]

28. [W innym miejscu na tej kartce imię to ma postać Rome(n)star.]


P.S. Nelle ma w planach jeszcze artykuł o Krasnoludach, który - jeśli zostanie przełożony - zakończy polskie tłumaczenie Last Writings. Uśmiech Jestem za

Pozdrawiam,
Sarn.

_________________
"... gdybyś wtedy tutaj był i Wojny ujrzał twarz, z bólu wraz z Maglorem wył, z Cirdanem pełnił straż...
... gdybyś wtedy tutaj był w ciemności wielkiej stał, gdy wściekłości wąż się wił, i łkał głos przelanej krwi..."
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2724
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 28-10-2005 00:25    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A teraz...Z przymrużeniem oka końcowy tekst 10 tomu HoMe, Morgoth's Ring, zatytułowany Aman- czyli traktat Tolkiena poświęcony naturze Krainy Błogosławionej Uśmiech Rzecz bardzo ciekawa, choć w miarę czytania ma się ochotę na więcej to takie wspaniale że nie moge powstrzymac ślinienia na klawiaturę
Ale cóż, trzeba się cieszyć tym, co mamy Elfik
Dzisiaj zatem, na zaostrzenie apetytów część pierwsza traktatu, część druga, dotycząca Śmiertelników i Amanu już wkrótce....przetłumaczy ją Nellelórë. Lubimy się
Umówiłyśmy się, że ja wezmę na siebie pół tekstu, a Nelle drugie pół plus przypisy. Wszystko "ku większej chwale Śródziemia" wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Nio to do dzieła z otwartymi ramionami, i`m all your`s

Wstęp Christophera Tolkiena:
"Końcowy tekst, zatytułowany „Aman”, jest manuskryptem w którym niewiele znajdziemy wahania i poprawek. Uważałem go za niezależny esej i miałem wątpliwości , gdzie najlepiej by go umieścić. Ostatecznie postanowiłem zostawić rękopis na koniec. Jednak kiedy tom został w pełni uzupełniony i przygotowany do publikacji, zrozumiałem, że w rzeczywistości tekst stoi w bardzo ścisłej zależności w stosunku do rękopisu: „Athrabeth Finrod ah Andreth”.

Manuskrypt otwiera się wprowadzającą sekcją (podaną w wersji maszynopisu, którą mój ojciec napisał później pp. 304 - 5) i zaczyna się stwierdzeniem, iż niektórzy ludzie wierzyli, że ich hroar nie były z natury śmiertelne, ale stały się takie przez złośliwość Melkora. Nie zauważyłem jak wielkie znaczenie ma kilka linijek na początku pierwszej strony Athrabeth, które mój ojciec przekreślił: linijki te zaczynają się słowami „hroa, to mogłoby być, i żyłoby tak, bezmyślne ciało, nawet nie zwierzę ale potwór′, i kończą się ′... Śmierć sama, w swej agonii czy okropieństwie, weszłaby wraz z Ludźmi do Amanu”. Ustęp jest w zasadzie identyczny z konkluzją końcową obecnego tekstu, a ostatnia strona zaczyna się dokładnie w tym samym punkcie.
Jest tak oczywiście dlatego, że „Aman” pierwotnie prowadził do „Athrabeth”, ale mój ojciec usunął go stamtąd, odseparował i przepisał końcowy ustęp na oddzielnym arkuszu. W tym samym czasie przypuszczalnie nadał temu, co pozostało ( Athrabeth i jego wprowadzeniu do niego) tytuły „O Śmierci i Dzieciach Eru oraz Skażeniu Ludzi i Dysputa Finroda z Andreth.(1)
Może lepiej byłoby umieścić „Aman” razem z „Athrabeth” w Części Czwartej; ale pomyślałem, że to niepotrzebne zamieszanie w strukturze tomu na tak późnym etapie jego tworzenia, i w ten sposób został ulokowany oddzielnie w tym miejscu.





Aman


W Amanie wszystkie rzeczy działy się inaczej niż w Śródziemiu. Ich istnienie przypominało bardziej tryb życia Elfów, tak jak Elfy przypominają Valarów i Majarów bardziej niż Ludzie. Jednostka określająca „rok” w Amanie była identyczna z tą, którą znamy z rachuby Quendich, ale została przyjęta z innych powodów. Valarowie wyznaczyli ją dla swych własnych celów i związali z procesem, który może być nazwany „starzeniem się Ardy”. Ponieważ Aman należy do Ardy, istnieje przez to w Czasie Ardy (który nie jest wieczny, zarówno dla Ardy Nieskażonej jak i Skażonej) dlatego Arda i wszystkie rzeczy w niej istniejące muszą się starzeć, i jakkolwiek starzeją się wolno, dzieje się tak od początku i będzie trwać do samego końca. Proces starzenia mógł zostać dostrzeżony przez Valarów w konkretnym okresie czasu (proporcjonalnie do całego wyznaczonego czasu Ardy), który nazwali „rokiem”, ale nie zostałby dostrzeżony w krótszym cyklu.(2)
Jednak Valarowie i Majarowie w równym stopniu mogli przybrać każde tempo myślenia czy poruszania się jakie sobie wybrali czy zażyczyli. * (3)

* Mogli wybiegać w przyszłość, cofać się wstecz w myśli i znów powracać tak szybko, że tym, którzy stali przy nich nie wydawali się nawet poruszyć. Wszystko to, co było przeszłością mogli wychwycić, jednak rzeczy dziejące się teraz lub w przyszłości mogli badać lub poznawać na tyle, na ile kształt Wielkiej Muzyki był dla nich jasny i zrozumiały, lub na ile każdy z nich był związany z tą właśnie częścią planu Eru, będąc jego przedstawicielem lub subkreatorem. Tą droga postrzegania nie mogli przewidzieć żadnych czynów Dzieci, Elfów czy Ludzi, w których zaistnieniu i wprowadzeniu w Ea żaden z Valarów nie brał najmniejszego udziału. Odnośnie Dzieci, mogli tylko przewidywać, na tej samej zasadzie, na jakiej Dzieci mogły coś przypuszczać, jednakże z dalece większą znajomością faktów czy przeszłych przyczyn zdarzeń i z głębszą przenikliwością oraz mądrością. Jednak zawsze byli niepewni w stosunku do słów i czynów Elfów i Ludzi zanim czas się nie dopełnił.

Jednostka, lub Rok Valarów, była przeto nie związana w Amanie z naturalnym tempem wzrastania jakiejkolwiek osoby lub rzeczy, która tam istniała. Czas w Amanie był czasem prawdziwym, a nie formą percepcji czasu. Gdy, powiedzmy, 100 lat upłynęło w Śródziemiu, będącym częścią Ardy, tak samo 100 lat minęło w Amanie, istniejącym na Ardzie. Jednak tym, co umożliwiło Valarom sprowadzenie Elfów do Amanu był fakt, że elfie tempo „wzrastania” zgadzało się z jednostką czasu valaryjskiego.***

*** Co nie zostało zaprojektowane przez Valarów, choć niewątpliwie nie był to przypadek. To znaczy, mogło tak być, że Eru kształtując naturę Elfów i Ludzi, ich wspólne relacje ze sobą i z Valarami, zarządził, że „wzrastanie” Elfów powinno się zgadzać z postrzeganiem procesu starzenia się Ardy przez Valarów, tak, żeby Elfy mogły mieszkać z Valarami i Majarami. Ponieważ Dzieci zjawiły się w Muzyce, a także w Wizji, Valarowie wiedzieli trochę, a czasem bardzo dużo o naturze Elfów i Ludzi nim się oni przebudzili. Wiedzieli z pewnością, że Elfy powinny być „nieśmiertelne" albo bardzo długowieczne, zaś Ludzie winni mieć krótsze życie. Lecz prawdopodobnie podczas pobytu Oromego pomiędzy ojcami Quendich, Valarowie odkryli dokładnie, jaki był tryb życia obu ras w Czasie.

Podczas jednego roku Valaryjskiego Elfy dorastały i rozwijały się podobnie jak śmiertelnicy w czasie jednego roku w Śródziemiu. Rejestrując zdarzenia w Amanie, możemy używać, podobnie jak czynią to Eldarowie, jednostek miar Valarów (4), jednakże nie możemy zapominać, że w granicach tego ‘roku’ Elfy doświadczały takich radości i ich dokonania były tak duże, że nawet najbardziej utalentowany człowiek nie mógłby osiągnąć tego samego w porównywalnych, dwunastu latach czasu śmiertelnych. (5) Niemniej jednak Eldarowie ‘starzeli się’ z taką samą prędkością w Amanie, jak to miało miejsce gdy przebudzili się w Śródziemiu.
Aman jednakże nie był ojczyzną Eldarów, bo Valarowie nie zaprojektowali go dla nich. Zanim tam przybyli, zamieszkiwali go jedynie Valarowie oraz spokrewnieni z nimi Majarowie. Dla ich przyjemności i użytku, zaistniała w Amanie ogromna ilość oddanych im stworzeń, nie posiadających fear i różnych gatunków roślin. Były wśród nich, jak wierzono, odpowiedniki wszystkich stworzeń, które pojawiły się na ziemi (6), oraz inne, istniejące tylko w Amanie. A każde z nich miało tam, tak samo jak i na Ziemi, swoją własną naturę i tempo wzrastania.
Ponieważ Aman został wykonany dla Valarów, aby mogli osiągnąć w nim spokój i szczęście, wszystkie stworzenia, które powołano tam do istnienia bądź wyhodowano, otrzymywały takie tempo wzrostu, że jeden rok życia, naturalny dla ich gatunku na Ziemi, w Amanie odpowiadał jednemu Rokowi Valarów.
Dla Eldarów stało się to źródłem radości. Aman wydawał się im jak ziemia Ludziom, z wyłączeniem cienia i mającej wkrótce nadejść śmierci. Podczas gdy w Śródziemiu wszystkie rzeczy w porównaniu z Elfami szybko mijały, zmieniały się i umierały albo odchodziły, w Amanie Eldarowie mogli trwać i nie doświadczali zawodu miłości do otaczającego ich świata, poczucia oszukania jego pospiesznym przemijaniem. W Śródziemiu, w tym samym czasie, gdy elfie dziecko dorastało do bycia kobietą czy mężczyzną, co mogło potrwać jakieś 3000 lat słonecznych, las mógł narodzić się i zginąć, oblicze krain mogło się odmienić, niezliczone zaś ptaki i kwiaty rodziłyby się i umierały każdego loa po loa – (lato po lecie) pod przetaczającym się nad światem słońcem.
Jednak Aman jest nazywany także Błogosławioną Krainą, i o jego świętości stanowi jego zdrowie i radość, która jest jego udziałem. Dlatego żadne stworzenie nie cierpi tam chorób czy wykoślawienia swej natury, nie zdarzało się tam także żadne przyspieszone starzenie się ponad powolne przemijanie Ardy. W ten sposób wszystko dojrzewa tam do swej pełni i w tym stanie błogości trwa, starzejąc się i nużąc swym życiem nie szybciej jak sami Valarowie. I to błogosławieństwo także jest udziałem Eldarów.
Na Ziemi Quendi nie cierpieli chorób a długowieczna fear utrzymywała zdrowie ich ciał. Jednak ich ciała, będące materią Ardy nie były tak trwałe jak ich dusze. Działo się tak dlatego, że długowieczność Elfów wypływała z natury ich fear, których przeznaczeniem było trwać na Ardzie aż do jej końca. Od momentu, gdy żywotność hroa zaczęła się wyczerpywać, po osiągnięciu pełni dojrzałości, zaczęli stawać się słabsi i potęgowało się w nich znużenie. Wprawdzie następowało to bardzo wolno, ale odczuwali to wszyscy Quendi. Przez jakiś czas ich żywotność była utrzymywana i wzmacniana przez zamieszkującą w nich duszę, potem jednak jej dynamizm zaczynał zanikać, radość z fizycznego życia przemijała nawet szybciej, niż kiedyś wzrastała. W ten sposób Elf zaczynał (jak mówią o tym teraz, bo te rzeczy nie zdarzały się w Dawnych Dniach) zanikać dopóki fea nie pochłonęła jego hroa, aż pozostała po nim tylko miłość i wspomnienie ducha, który kiedyś w nim zamieszkiwał.
Jednakże w Amanie błogosławieństwo przypisane ziemi uświęcało hroar Eldarów, podobnie jak innych istniejących tam ciał, dzięki czemu hroar starzały się wraz z fear. Eldarowie zatem pozostają w Amanie trwając w pełni dojrzałości i w nieprzyćmionej potędze swych ciał oraz ducha, w czasie, przekraczającym nasze ludzkie zrozumienie.

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 01-11-2005 11:19    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Odwaliliście kawał dobrej roboty Język , no i oczywiście czekam na ciąg dalszy Super śmiech Śmiech

A tymczasem moja głupota objawiła kolejne owoce Super śmiech , tzn. dalej trwam w tym marzeniu w którym widzę HoMEpl. Uśmiech I przez to zacząłem tłumaczyć od X tomu, po kolej, strona po stronie Jestem rozwalony

Zacząłem i dziś przetłumaczyłem tą pierwszą króciutką notkę, na początku tomu, wiem że to nic przy tym co Wy tłumaczycie, ale będę szedł po kolei ze stronami, a nóż może kiedyś dobrnę do końca, choć wielkich nadziei z tym nie wiąże. Z przymrużeniem oka


Silmarillion, fundament wyimaginowanego świata J.R.R. Tolkiena, nigdy nie został ukończony, nigdy nie był w skończonej formie, w przeciwieństwie do Władcy Pierścieni, praca ta pochodzi z 1977, została w niej zmieniona narracja.
W Pierścieniu Morgotha, pierwszym z dwóch tomów, Ch. Tolkien opisuje dokumenty tyczące się późniejszej historii Silmarilliona, która pochodzi z czasów gdy ojciec rozważał kwestie dotyczące Dni Eldarów, które ostatecznie trafiły do Władcy Pierścieni.
Tekst „Roczniki Amanu”, Błogosławionej Krainy daleko na Zachodzie dają nam dużo, pokazują nieznane dotychczas spojrzenie na naturę i problematykę która Tolkien badał w późniejszych latach, nowe i radykalne idee zwiastujące zmiany w starej narracji, kształtujące się powstanie nowego serca mitologii- przeznaczenie Ludzi i Elfów, śmiertelnych i nieśmiertelnych nabiera centralnego znaczenia , ponieważ ogromnie wzrosło zło Melkora i Cień opanował Ardę.
Pośród tekstów jedna z najważniejszych miejsc zajmuje Athrabeth Finrod an Andreth, gdzie Król Elfów z Nargothondu rozmawia z Wiedzącą o Ludziach, Andreth o niesprawiedliwości ludzkiej śmiertelności.
Drugą część tej historii, historii późnego Silmarilliona stanowią rozwijające się legendy Beleriandu, później uzupełniające Władcę Pierścieni, a także zawierającą niepublikowaną historię Pojmania Hurina.
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 17-11-2005 00:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Oto druga część eseju Aman z Morgoth's Ring. Pierwszą zamieściła niedawno Nifrodel w swym tłumaczeniu (dwa posty wyżej), więc - ponieważ to, co poniżej, jest kontynuacją tamtego wpisu - jeśli ktoś ma ochotę na lekturę poniższego tekstu, dobrze zrobi, jesli najpierw przeczyta/przypomni sobie Z przymrużeniem oka jej tłumaczenie. Uśmiech Wszystkie cyfry w nawiasach to odnośniki do przypisów, które są pod tekstem. Są tu też przypisy do części pierwszej, o której mówiłam przed chwilą. Uśmiech

Osobiście uważam ten esej za fascynujący i zdecydowanie za mało znany ( w każdym razie przynajmniej mnie samej Jestem rozwalony). Kipi wręcz szczegółami na temat życia w Amanie i wyjaśnia mnóstwo wątpliwości. Uśmiech To cząstka HoMe bardzo warta poznania. Uśmiech

Przejdźmy więc do samego tekstu ...


AMAN I ŚMIERTELNICY (7)

Jeśli tak właśnie jest w Amanie, lub było tak przed Odmianą Świata, a Eldarowie mogli żyć tam w zdrowiu i nieustającej radości – cóż powiemy o ludziach? Żaden człowiek nigdy nie postawił stopy w Amanie, a przynajmniej żaden stamtąd nie powrócił; Valarowie bowiem zakazali tego. Dlaczego? Númenorejczykom powiedzieli, że zrobili to, ponieważ sam Eru zabronił im wpuszczać ludzi do Błogosławionego Królestwa; oznajmili także, że ludzie nie byliby w nim błogosławieni (jak sobie wyobrażali), lecz przeklęci, „więdnąc jak ćmy w zbyt jasnym płomieniu”.

Poza te słowa nie możemy wyjść inaczej jak tylko zgadując. Możemy jednak przedstawić sprawę w sposób następujący. Valarowie nie tylko otrzymali od Eru zakaz takiej próby – oni nie mogli zmieniać natury (czy nadanego przez Eru „przeznaczenia”) żadnych Jego Dzieci. Obejmowało to także szybkość ich rozwoju (w odniesieniu do całego życia Ardy) i długość ich życia. Nawet Eldarowie pozostali pod tym względem niezmienieni.

Wyobraźmy więc sobie, że Valarowie wpuścili do Amanu także niektórych Atanich i że (pozwoli nam to wziąć pod uwagę całe życie człowieka w takim stanie) „śmiertelne” dzieci urodziły się już tam, jak dzieci Eldarów. Wtedy – mimo że działoby się to w Amanie – śmiertelne dziecko osiągnęłoby dojrzałość w ciągu około dwudziestu lat Słońca, zaś naturalna długość jego życia – czas zgodnego połączenia hroä i feä, wynosiłaby nie więcej niż, powiedzmy, 100 lat. Lub niewiele więcej, mimo, że jego ciało nie byłoby zagrożone przez choroby i inne utrapienia w Amanie, gdzie takie zło nie istnieje. (Chyba że ludzie przynieśliby je z sobą – bo dlaczego nie? Nawet Eldarowie przynieśli do Błogosławionego Królestwa odrobinę z tego Cienia spowijającego Ardę, w którym przyszło im się przebudzić.)

W Amanie jednak taka istota przemijałaby szybko, najszybciej ze wszystkich żywych stworzeń. Całe bowiem jej życie trwałoby niewiele więcej niż pół valaryjskiego roku, i podczas gdy człowiekowi wydawałoby się, że wszystkie inne żywe istoty prawie się nie zmieniają, lecz pozostają takie same, a ich życie i radość trwają, nadziei zaś na przyszłe niekończące się lata nic nie zakłóca – on sam, człowiek, rodziłby się i szybko przemijał, tak jak na Ziemi trawa rośnie na wiosnę, by zwiędnąć przed zimą. Wtedy wypełniłaby go zazdrość, uznałby się za ofiarę niesprawiedliwości, której odmówiono łask udzielonych wszystkim i wszystkiemu wokół niego. Nie ceniłby tego, co ma, lecz, czując się najmniejszym i najbardziej pogardzanym z wszystkich stworzeń, szybko zacząłby potępiać własne człowieczeństwo i nienawidzić tych, których hojniej obdarowano. Nie uciekłby przed strachem i rozpaczą swej śmiertelności, która jest jego przeznaczeniem na Ziemi, na Ardzie Skażonej, lecz stałaby się ona dlań jarzmem nie do zniesienia, tak, że utraciłby wszelką radość.

Jeśli jednak ktoś by spytał: dlaczego w Amanie człowiek nie miałby doświadczać błogosławieństw długowieczności, tak jak Eldarowie? Na to pytanie trzeba odpowiedzieć. Stałoby się tak dlatego, że długowieczność ta przynosiła radość Eldarom, których natura różna była od ludzkiej. Ze swej natury elfia feä miała trwać do końca świata, zaś elfie hroär też były z natury długowieczne; tak, że elfia feä, połączona z hroä, ciałem, które trwało wraz z nią, wspierało ją i sprawiało, że nigdy nie dosięgało jej zmęczenie, lecz radość z posiadania ciała nie przemijała – otóż elfia feä wzmocniłaby się wtedy i doświadczyła jeszcze trwalszej radości. Niektórzy z Eldarów wątpią tak naprawdę, że jakakolwiek szczególna łaska lub błogosławieństwo zostały im udzielone w Amanie – oprócz samego wpuszczenia do Amanu. Utrzymują bowiem, że niezdolność ich hroär do trwania w niewiędnącym stanie równie długo, jak ich feär – proces, który zaobserwowano dopiero w późniejszych erach – jest rezultatem Skażenia Ardy i pochodzi od samego Cienia, od skazy Melkora, która dotknęła całą materię (czyli hroä) (8) Ardy – a może nawet całe Ëa. Całym więc błogosławieństwem, które spotkało elfy w Amanie, było to, że ta słabość elfich hroär nie rozwijała się w zdrowiu Amanu i w Świetle Drzew.

Przypuśćmy jednak, że to „błogosławieństwo Amanu” zostałoby też udzielone ludziom.* Co wtedy? Czy tym samym spotkałoby ich wielkie dobro? Ich ciała nadal szybko rozwijałyby się, aż osiągnęłyby dojrzałość. W ciągu siódmej części roku człowiek narodziłby się i dorósł, tak szybko, jak w Amanie ptak się wykluwa i odlatuje z gniazda. Potem jednak jego ciało nie więdłoby i nie starzałoby się, lecz trwałoby w swej żywotności i w radości cielesnych przyjemności. Co jednak stałoby się z ludzką feä? Jej natury i „przeznaczenia” nie dałoby się zmienić, nie dokonałoby tego ani zdrowie Amanu, ani Manwë nie mógłby tego sprawić swoją wolą. Naturą i przeznaczeniem ludzkiej feä jest bowiem (jak utrzymują Eldarowie) to, że z woli Eru nie powinna trwać długo na Ardzie, lecz opuścić ją i odejść w inne jakieś miejce – może powrócić do samego Eru, by spotkał ją inny los lub by inny się jej objawił cel, który jest poza wiedzą czy zdolnością zgadywania Eldarów.

Bardzo szybko więc feä i hroä człowieka człowieka w Amanie przestałyby być ze sobą zjednoczone. Stałyby się dla siebie wrogami, co obu sprawiłoby wiele bólu. Hroä, w pełni swej żywotności i radości życia, lgnęłoby do feä, bo odejście tej ostatniej oznaczałoby śmierć ciała; a przeciw śmierci hroä buntowałoby się tak samo, jak wielkie zwierzę w pełni swego życia albo uciekałoby przed myśliwym, albo w swej dzikości zwróciłoby się przeciw niemu. Feä jednak byłaby jakby w więzieniu, bardziej i bardziej zmęczona wszystkimi przyjemnościami hroä, aż w końcu znienawidziłaby je, coraz mocniej i mocniej tęskniąc za odejściem, i wreszcie nawet te bodźce do przemyśleń, które otrzymywałaby poprzez hroä i jego zmysły, przestałyby dla niej cokolwiek znaczyć. Człowiek nie byłby błogosławiony, lecz przeklęty; przeklinałby też Valarów, Aman i całą Ardę. Z własnej woli nie opuściłby Amanu, bo to oznaczałoby szybką śmierć, i trzeba by go było wyrzucać przemocą. Gdyby jednak został w Amanie (9), co by się z nim stało, zanim czas Ardy wypełniłby się w końcu i człowiek taki znalazłby wyzwolenie? Albo jego feä zostałoby całkowicie zdominowane przez hroä i stałby się podobny zwierzęciu, choć w środku cierpiałby bardzo – albo też, gdyby feä była silna, opuściłaby hroä. Wtedy zdarzyłaby się jedna z dwóch rzeczy: albo odejście feä nastąpiłoby w nienawiści, przemocą, hroä zaś w pełni swego życia zostałaby pokonana i umarłaby w nagłej agonii; albo też feä w nienawiści i bez litości porzuciłaby hroä, lecz ono żyłoby dalej – bezrozumne ciało, nawet nie zwierzę, lecz potwór, prawdziwe dzieło Melkora w samym środku Amanu, które sami Valarowie w końcu zniszczyliby.

Wszystko to pozostaje w sferze myśli i spekulacji o tym, co mogłoby być; bo Eru i Valarowie, którzy mu służą, nie pozwolili ludziom takim, jacy naprawdę istnieją (10), zamieszkać w Amanie. Można jednak teraz przynajmniej zrozumieć, że ludzie w Amanie nie uciekliby przed grozą śmierci, lecz doświadczaliby jej w większym stopniu i przez długi czas. Co więcej, wydaje się prawdopodobne, że sama śmierć, w postaci agonii lub strachu, weszłaby wraz z ludźmi do Amanu.

* Lub (jak utrzymują niektórzy ludzie) że ich hroär nie są z natury krótkotrwałe, lecz że stały się takie przez złośliwość Melkora, niezależnie od ogólnego skażenia Ardy, i że skaza ta mogłaby zostać uleczona i odwrócona w Amanie.

W tym miejscu kontynuacją Amanu w jego oryginalnej formie (zobacz wstęp do eseju) były słowa „Niektórzy ludzie utrzymują, że ich hroär nie są z natury krótkotrwałe…”, które stały się początkiem wstępu do Athrabeth Finrod ah Andreth.

PRZYPISY

(1) Numer III i tytuł Skażenie ludzi (przy zachowaniu pozostałych tytułów) nadane zostały części drugiej, zaś Aman dostał numer II. Nie znaleziono żadnego tekstu oznaczonego numerem I.

(2) Jak zobaczymy, konsekwencją transformacji „mitu kosmogonicznego” była całkowicie nowa koncepcja „Roku Valarów”. Skomplikowane obliczenia Czasu w Rocznikach Amanu zostały oparte na „cyklu” Dwóch Drzew, który przestał istnieć, gdy nastało „nowe liczenie czasu” oparte na dziennym ruchu Słońca. „Rok Valarów” jest jednak teraz, jak się wydaje, „jednostką postrzegania” upływu Czasu Ardy, ponieważ Valarowie w takich własnie przedziałach czasu potrafili postrzegać proces starzenia się Ardy od jej początku do końca. Zobacz przypis 5.

(3) Ojciec zapisał następny akapit („Mogli wybiegać w przyszłość, cofać się wstecz w myśli…”) drobną kursywą, a ja postanowiłem zachować taką formę tego fragmentu tekstu w druku; podobnie było z następnym akapitem, który przerywa tekst główny i zaczyna się od słów „jednostka czasu Valarów”.

(4) „… możemy używać…jednostek miar Valarów”: innymi słowy, przypuszczalnie dawna struktura dat w kronice Amanu może być zachowana, chociaż znaczenie tych dat w Śródziemiu będzie radykalnie inne. Zobacz przypis 5.

(5) Istnieje teraz wielka przepaść między Latami Valarów i „latami śmiertelników”; por. też poniżej w tekście „Całe bowiem jej życie trwałoby niewiele więcej niż pół valaryjskiego roku”, „W ciągu siódmej części roku człowiek narodziłby się i dorósł”. W notatkach nie zamieszczonych w tej książce, gdzie ojciec na tej podstawie obliczał czas Przebudzenia się Ludzi, zostało wyraźnie powiedziane, że 144 Lata Słoneczne = 1 Rok Valarów (w tym kontekście warto czytać słowa z Dodatku D do Władcy Pierścieni: „Wydaje się jasne, że Eldarowie w Środziemiu (…) operowali bardzo długimi okresami czasu, i że quenejskie słowo yén (…) naprawdę oznaczało 144 nasze lata”). Jeśli się to zdarzenie umieści „po lub mniej więcej w tym samym czasie, w którym nastąpiło zdobycie Utumno, w roku valaryjskim 1100”, można będzie zauważyć wielką czasową przepaść między „przebudzeniem się” ludzi a ich pierwszym pojawieniem się w Beleriandzie.

(6) Dokładniejsze wyjaśnienie użycia terminu „Ziemia” w opozycji do słowa „Aman”, bardzo częstego w tym eseju, znajduje się w Morgoth’s Ring, Harper Collins 2002, str. 282.

(7) Podtytuł Aman i Śmiertelnicy był późniejszym dodatkiem.

(8) To szczególne użycie słowa hroä porównaj na str. 399 Morgoth’s Ring, Harper Collins 2002: „hroa, czyli ‘ciało’ lub fizyczna materia Ardy”.

(9) Ten fragment, od słów „Z własnej woli nie opuściłby Amanu…”, był późniejszym dodatkiem. W pierwszej wersji po „…całą Ardę” następowały od razu słowa „Co by się z nim stało…”.

(10) Słowa „takim, jacy naprawdę istnieją” były późniejszym dodatkiem, który pojawił się w tym samym czasie, co te, do których odnoszą się przypisy 7 i 9.
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 17-11-2005 10:55    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dzięki Wam za ten arcyciekawy tekst chwała wam, chylę czoła, dzięki , jeszcze dziś go wydrukuję Język
Na forum Elendilich zamieszczony jest bardzo ciekawy i dobrze przetłumaczony tekst (on też podleci pod drukarkę Język ) chwała wam, chylę czoła, dzięki pod tytułem AMBARKANTA (oto link- http://elendili.pl/viewtopic.php?t=1187 )

Myślę, że nie będzie niestosowne przeklikanie go tu:

Cytat:
AMBARKANTA

Kształt Świata
Rúmil


:: O ŚWIATA POSTACI ::

Dookoła świata całego stoją Iluambar, czyli Mury Świata. Są one jak lód i szkło, i stal, nad wszelkie wyobrażenie Dzieci Ziemi, zimne, przezroczyste i twarde. Ujrzeć ich nie sposób, ani przejść nie sposób, chyba że przez Bramę Nocy. W murów tych obrębie jest Ziemi kula: powyżej i poniżej, i na wszystkich stronach jest Vaiya, Wszechogarniający Ocean. A on bardziej jest jak morze pod Ziemią, a bardziej jak powietrze nad Ziemią. W Vaiyi, pod Ziemią zamieszkuje Ulmo. Ponad Ziemią leży Powietrze, które zwie się Vista, a ptactwo ono dźwiga i chmury. Dlatego w górze zwie się Fanyamar, czyli Dom Chmur, w dole zaś Aiwenórë, co Krainę Ptaków oznacza. Powietrze jednak to leży tylko nad Śródziemiem i Morzami Wewnętrznymi, a właściwe jego granice znaczą Góry Valinoru na zachodzie i Mury Słońca na wschodzie. Przeto nie często chmury bywają w Valinorze, a ptactwo śmiertelne nie wykracza poza gór jego szczyty. Ale na północy i południu, gdzie panuje większy chłód i ciemność, Vaiya, Vista i Ilmen mieszają się, razem płynąc.
Ilmen jest powietrzem przejrzystym i czystym, przenikniętym światłem, choć samo światła nie daje. Ilmen leży ponad Vistą, a głębokości ma wielkiej, choć najbardziej głęboki jest na zachodzie i wschodzie, a najmniej na północy i południu. Valinoru powietrzem jest właśnie Ilmen, choć i Vista czasem tam wpływa, głównie w Domu Elfów, którego część leży u wschodniego gór podnóża. A gdy mrok nastaje w Valinorze i światło Błogosławionego Królestwa tego powietrza nie oczyści, przemienia się ono w cienie i mgły szare. Będąc tej samej natury, Ilmen i Vista będą się mieszać, ale to Ilmenem oddychają Bogowie, a wędrujące ciała niebieskie go uszlachetniają. W Ilmenie bowiem Varda wytyczyła drogi gwiazdom, a później Księżycowi też i Słońcu.
Z Visty wyjścia czy ucieczki nie ma, chyba że dla sług Manwego albo dla tych, którym swą moc daje, jak tym ze swego ludu, co to utrzymywać się mogą w Ilmenie albo i w górnej Vaiyi, która cienka jest bardzo i zimna. Z Visty zstąpić można na Ziemię. Z Ilmenu zstąpić można do Valinoru. Teraz kraj Valinoru rozciąga się do Vaiyi, która najwęższa jest na zachodzie i wschodzie Świata, najgłębsza zaś na północy i południu. Zachodnie brzegi Valinoru blisko są przeto Murów Świata. Jest jeszcze otchłań, która Valinor od Vaiyi oddziela, a wypełnia ją Ilmen; w ten to sposób dostać się można z Ilmenu ponad ziemię do niższych regionów i do Korzeni Ziemi, i do jaskiń i grot, co u podstaw leżą lądów i mórz. Tam to mieszka Ulmo. Stamtąd wszystkie wody Śródziemia biorą powstanie. A wody te tworzą Ilmen, Vaiya i Ambar4 (czyli Ziemia), bo Ulmo miesza Ilmen i Vaiyę i śle je w górę prze Świata żyły, by dały czystość i świeżość morzom i rzekom, jeziorom i Ziemi wodotryskom.. W ten to sposób płynąca woda posiada pamięć głębin i wysokości, część też przechowuje Ulmowej wiedzy i muzyki oraz światła ciał niebieskich na niebie.
W krainach Ulma gwiazdy czasami są skryte, Księżyc zaś często wędruje, a widzieć go ze Śródziemia nie sposób, Słońce jednak tam nie czeka. Pod ziemią pospiesznie przemyka, żeby nie przedłużała się noc, a zło nie rosło w siłę; ciągnione jest poprzez dolną Vaiyę przez Ulma sługi, a ogrzewa je i przepełnia życie. Dlatego to dni są mierzone ruchami Słońca, które ze wschodu na zachód żegluje przez dolny Ilmen, zaćmiewając gwiazdy. A przechodzi ono przez Śródziemia środek nie wstrzymując się, skręca za to na północ lub południe i to nie kapryśnie, ale ustalonym biegiem i o porze właściwej. Gdy zaś ponad Mury Słońca się podnosi, Świt to jest,a gdy pogrąża się za Górami Valinoru, wieczór to jest.
Inne są wszakże dni w Valinorze od tych w Śródziemiu. Tam bowiem porą Światła jest największego jest Wieczór. Wtedy to Słońce zachodzi, by spocząć n chwilę w Błogosławionym Kraju, na łonie Vaiyi rozłożonym. A gdy zanurza się w Vaiyi, gorąca się staje i rozbłyska różowym ogniem, przez co dłuższy czas ową krainę rozświetlając. Lecz gdy wędruje ku wschodowi, blask zanika, a Valinor traci wszystkie światło, oprócz tego rzucanego przez gwiazdy; wtedy to Bogowie opłakują wielce śmierć Laurelinu. O świcie głęboki jest mrok w Valinorze, a gór cienie leżą ciężko na boskich dworach. Za to Księżyc w Valinorze nie pozostaje, mijając go prędko, by w otchłani Ilmenu zatonąć. Zawsze on bowiem zdąża za Słońca śladem i rzadko je dogania, by płomień nie zaćmił go i nie strawił. Zdarza się jednak czasami, że przybywa on nad Valinor, gdy Słońce stamtąd jeszcze nie zdążyło wybyć; zstępuje on więc i z ukochaną się spotyka. Wtedy to światło zmieszane, jakby srebrne i złote, przepełnia Valinor. Bogowie się zaś uśmiechają, przypominając sobie, jak to Laurelin z Silpionem się dawno temu złączyli.

Kraj Valinoru opada od Gór podnóża, a zachodni jego brzeg lezy na poziomie tym samym co dno wewnętrznych mórz. Niedaleko zaś jest stamtąd, jak już powiedziano, do Murów Świata. Nad najbliżej na zachód wysunieęym brzegiem w sercu Valinoru stoi Ando Lómen, Brama Wiecznotrwałej Nocy6, która to przebija Mury i ku Próżni się otwiera. Świat bowiem otacza Kuma, Próżnia, Noc bez formy i czasu. Nikt nie jest w stanie przejść otchłani i pasa Vaiyi i do owej Bramy dotrzeć, chyba że wielcy Valarowie sami. Oni to Bramę tę stworzyli, gdy Melko upadł i wtrącony został w Zewnętrzny Mrok; strzeże jej zaś Eärendel.
W pośrodku Świata leży Śródziemie, z ziemi będą uczynione i wody. Powierzchnia jego jest środkiem świata od kresów górnej Vaiyi do dolnej. Z dawna jest taka jego postać. Najwyższe było w środku, na obie strony spadając do ogromnych dolin, na powrót zaś rosło na wschodzie i zachodzie, a znów potem opadało ku otchłani na krańcach. Prastara woda wypełniała dwie doliny, a brzegi owych mórz starożytnych na zachodzie były wyżynami zachodnimi i wielkiego lądu krańcem; na wschodzie zaś – wschodnimi wyżynami i krańcem wielkiego lądu po drugiej stronie. Na północy za to i południu kraj nigdzie nie wpadał, można więc było iść lądem z południa najdalszego i otchłani Ilmenu do północy najdalszej i otchłani Ilmenu. Przedwieczne morza leżały przeto w nieckach, a wody ich nie rozlewały się ani ku wschodowi, ani ku zachodowi. Nie miały za to brzegów, na północy jak i południu, więc do otchłani się wlewały, a wodospady ich przemieniały się w lód i mosty lodowe – a to z powodu zimna; tu więc Ilmen był zamknięty i mostami zwieńczony, lód zaś wysięgał do Vaiyi, a nawet aż ku Murom Świata.

Jak powiadają, gdy Valarowie przybyli do Świata, zstąpili do centrum Śródziemia najpierw, za wyjątkiem Melka jednak, który osiadł na północy najdalszej. Valarowie wzięli kawał ziemi i utworzyli wyspę, poświęcając ją; na Zachodnim Morzu ją umieścili i na niej czekali, podczas gdy zajęci byli badaniem i pierwszym układaniem Świata. Jak mówią, pragnęli oni stworzyć lampy, a Melko zaoferował się, iż nową wynajdzie substancję o sile wielkiej i pięknej, która by stała się ich kolumnami. I ustawił on filary potężne na północ i południe od Ziemi środka bliżej niego niż otchłani; Bogowie zaś lampy na nich umieścili i na czas jakiś Ziemia miała światło.
Lecz kolumny zrobiono z myślą oszukańczą, z lodu bowiem były; stopniały więc, lampy padły w ruinę, a światłość ich roztrwoniona została. Od topnienia lodu powstały dwa wewnętrzne morza niewielkie, na północ i południe od środka Ziemi, tworząc przeto krainę północną, krainę środkową i krainę południową. Wtedy to Valarowie oddalili się na zachód, opuszczając wyspę; a na wyżynie po zachodniej stronie Morza Zewnętrznego usypali góry olbrzymie, a za nimi utworzyli krainę Valinor. Góry Valinoru zaś w tył zakręcają, więc jest Valinor najszerszy pośrodku Ziemi, gdzie góry biegną tuż przy morzu; na północy i południu za to góry sięgają nawet otchłani. Tam to rozpościerają się te dwie krainy Zachodniego Kraju, które do Śródziemia nie należą, a są poza górami; mroczne i puste są one. Ta na północy to Eruman, na południu zaś tta to Arvalin; a między nimi i narożnikami Śródziemia są tylko cieśniny wąskie, lecz wypełnia je lód.
Dla dalszej swej ochrony, osunęli Valarowie Śródziemie ku centrum i ku wschodowi je stłoczyli, tak że było zakrzywione, a ogromne morze Zachodu jest teraz szerokie wielce w środku, ze wszystkich wód Śródziemia najszersze. Kształt ziemi na wschodzie podobny był temu na zachodzie, za wyjątkiem zwężenia Morza Wschodniego i przesunięcia lądu w tymże kierunku. Za Morzem Wschodnim leży Wschodni Kraj; mało o nim wiemy, a zwiemy go Ziemią Słońca. Ma on góry, nie tak potężne jak w Valinorze, acz olbrzymie mimo to, a zwą się one Murami Słońca. Jako iż ląd tam opada, nikt gór tych, chyba że ptaki na wysokościach latające, wypatrzeć nie jest zdolny poprzez morza, co oddzielają je od Śródziemia brzegów.
Owo przesunięcie lądów sprawiło także, iż góry pojawiły się w czterech łańcuchach, dwóch w Kraju Północy i dwóch w Kraju Południa. Te na północy to Góry Błękitne po stronie zachodniej i Góry Czerwone po stronie wschodu; a te na południu to Góry Szare oraz Żółte. Melko wzniósł zaś fortyfikacje na Północy, budują tam Północne Wieże, Górami Żelaznymi też nazywane, co wypatrują ku południu. A w kraju środkowym wznosiły się Góry Wiatru, wicher wiał tam bowiem wielki, gdy przed Słońcem ze wschodu przylatywał. Między górami owymi a Morzem wschodnim leżało Hildórien, kraina, gdzie Ludzie po raz pierwszy się przebudzili. Kuiviénen zaś, gdzie Oromë Elfów odnalazł jest bardziej ku północy, u wód morza Helkar7.
Symetria prastarej Ziemi zmieniła się jednak i załamała podczas pierwszej Bitwy Bogów, gdy wyruszył Valinor przeciw Utumno, Melkowej warowni, zakuwszy potem Melka w łańcuchy. Wtedy morze Helkar (które było północną lampą) stało się morzem wewnętrznym czy też jeziorem ogromnym, morze zaś Ringil (które lampą było południową) stało się morzem rozległym, płynącym na północo-wschód i łączącym cieśninami Morze Zachodnie ze Wschodnim.
Ziemię znowu rozbito w bitwie drugiej, kiedy to na powrót Melka obalono, a mnogość wieków, która odtąd upłynęła bardziej jeszcze ją zmieniła9. Najznaczniejsza zaś zmiana miała miejsce, gdy zniszczono Pierwszy Zamysł, a Ziemia stała się okrągła i od Valinoru odłączona. Stało się to, jak mówią Historie, w czasach najazdu Númenórejczyków na krainę Bogów. Od tego zaś czasu świat zapomniał o rzeczach dawnych, a nazwy krain i wód zamierzchłych oraz pamięć o nich zginęły.

tłum. Arkadiusz Kubala


Oklaski dla tłumacza

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
Galadhorn
Strażnik Północy


Dołączył(a): 03 Gru 2001
Wpisy: 873
Skąd: Bamfurlong (Moczary)


Wysłany: 17-11-2005 11:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mellorn napisał(a) (zobacz wpis):
Myślę, że nie będzie niestosowne przeklikanie go tu:

(...)

Oklaski dla tłumacza

Jakbyś jeszcze tylko zapytał tłumacza, byłoby w ogóle wszystko ok hmmmm...

Ja w każdym razie nie mam nic naprzeciwko, wręcz przeciwnie...
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4 ... 22, 23, 24  Następna

Temat: HoME nie tylko dla orłów (Strona 3 z 24)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.