Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Nie, mówiłem tylko głośno do siebie. To zwyczaj ludzi starych, ktorzy do rozmowy wybierają sobie najmądrzejszą osobę z obecnych." Gandalf, Władca Pierścieni


Temat: Tolkien 2005 w Birmingham (Strona 2 z 7)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Spotkania na żywo, konwenty, konferencje Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 16-08-2005 22:48    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

ŁaaaaŁ Uśmiech Elfik to takie wspaniale że nie moge powstrzymac ślinienia na klawiaturę
Buuuu wściekły Płacz

pseprasam, nie mogłam się powstrzymać Uśmiech

mam nadzieje, że ciąg dalszy nastąpi niedługo Proooszę prooooooszę
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5871
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 17-08-2005 10:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Następnego dnia musieliśmy wstać rano, co zawsze jest niejakim problemem, ale ..... udało się. Ble Ble ;D
Piątek był bowiem napakowany prelekcjami i jak zawsze podczas konwentów zdarzały się interesujące prelekcje dokładnie w tej samej porze. Pobieglismy więc wyciagnietym kłusem przechodzącym czasami w kurzgalopek na Aston University. Trasa była ponoć krótsza, niestety tylko ponoć. Ale dobieglismy. Acha, ale ze mnie jełop zapomniałem dodać, że późnym popołudniem w czwartek dobiła do nas Silvana (wybacz Silvano Proooszę prooooooszę ), która jechała prosto z Worldconu w Glasgow. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
I znowu młyn. Dealers Room, gdzie bieganie pomiedzy stolikami, wypatrywanie skarbow i nerwowe liczenie kasy, na co mnie stać i czy wytrzymam trzy dni głodówki o chlebie i wodzie. Eeee, nie, sama woda wystarczy. Jestem za
I znowu wykłady, prelekcje i panele, na tak wielka mnogość tematów, że aż trudno je wszstkie spamiętać. I co ważniejsze, orientacja w budynku bardzo się nam poprawiła, choć czasami, z dziwych bocznych korytarzy dobiegały stłumione i pełne żałości głosy. To pewnie były jakieś Lost Souls of Middle-earth. Better not to contact them. It is to dangerous. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Furorę wzbudził wykład Toma Shippeya, "Mądrość i powiedzenia w Śródziemiu". Nie da się ukryć, że Shippey ma niesamowity dar kontaktu z publicznością, jest dowcipny, mówi ze swadą, umie angażować słuchających. Tylko pozazdrościć. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Ja w każdym razie zazdroszczę. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Ciekawy był tez wykład Marjorie Burns na temat postępu w Śródziemiu. Wczesnym popołudniem poszedłem na wykład, ktory jak dla mnie był najciekawszym tego dnia. Mowię o wykładzie Verlyn Flieger. Mial on dotyczyć kwestii czy Tolkien był pisarzem modernistycznym. Prof. Flieger weszła na mównicę i powiedziała: - Yes, he is! What's more, he was also a post-modernist writer! I na tym skonczyła te częśc prelekcji, ku niemałemu opadowi szczęki słuchających. Poczym nim zdązyłem swoją zebrać z krzesełka, to opadła mi na podłogę, bo zaczęła czytać nieznany jak dotąd esej Tolkiena związany z tekstem Kowal z Przylesia Gornego, a który stanowi późny dodatek/uzupełnienie do jego eseju i wykładu O Baśniach. Rządzę
Potem znowu prelekcje i wykłady. Priscilla Tolkien nawiedziła Art Show i zgadnijcie czyje prace jej się bardzo spodobały? wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Potem były spotkania z nią, ale o nich opowie ktoś inny. Ja tylko o malo brakowało a jechałbym winda w towarzystwie Priscilli Tolkien, Verlyn Flieger i Toma Shippey'a, niestety na moj widok zrezygnowali z windy. Śmiech Język Super śmiech Jestem rozwalony Ciekawe dlaczego?? hmmmm...
Tego dnia otworzono kafeterię, co okazało się być dla nas karą, za grzechy niepopełnione. Cuuudowne exempla tzw. plain English kitchen (cousine nie przejdzie mi przez gardlo), mogą każdego skłonic do długotrwalego odchudzania. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Wszystkim polecam frytki z nawpół roztopionym serem cheddar i niedopieczoną fish.
I znowu kolejne panele i wykłady, wiem robię się monotonny. Śmiech Świetne były wystąpienia fandomu greckiego, który byl bardzo licznie obecny i zaprezentował niezwykle wysoki poziom merytoryczny (wykład Tolkien a uniwersalizm: wszystko jest dla mnie greckie), jak i artystyczny sztuka "Edyp i Turin", bardzo profesjonalnie wyrezyserowana i zagrana.
Bardzo ciekawe i mądre były tez wykłady o koncepcjach męskości i męskiej przyjaźni w WP, gdzie stawiano twardy odpór pojawiającym się tu i ówdzie sugestiom wystepowania w WP krypto-homoseksualizmu.
Wreszcie późnym wieczorem moglismy podziwiać przezabawne streszczenie Silmarilliona na wesoło.

Zmęczeni, ale bardzo usatysfakcjonowani (także osobistymi sukcesami) i bardzo zadowoleni, wrócilismy do hotelu, kolejna trasą, ktora znowu nie okazała się być krótszą.

Ciąg dalszy nastąpi, zwłaszcza, że kolejny dzień zapowiadal się znowu wielce interesująco.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2726
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 17-08-2005 14:25    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Veni Vidi i VICI Elfik
Jedyne, co można powiedzieć, to - żałuję, że już się skończyło...choć, jak mówił Legolas:
"Taka jest bowiem świata natura, ze to, co znajdujemy, musimy utracić, jak Ci, których łódź płynie po wartkim strumieniu.
Szczęśliwy ten, co z własnej woli znosi ból utraty, choć mógł wybrac inaczej, a nagrodą niech będą wspomnienia, nigdy nie wygasłe i nie więdnące."


To były piękne, fantastyczne dni Love Anglia przerosła moje oczekiwania, zwłaszcza wycieczka do Oksfordu, od której chciałam zacząć Uśmiech Saurona ;D

W środę, wczesnym popołudniem wybraliśmy się z elfy do Oksfordu. Postanowiliśmy pozwiedzać wszystkie tolkienowskie miejsca. Traf chciał, że nieoczekiwanie, po kilku krokach szwędania się naszym oczom ukazała się knajpa Eagle and Child Widziały gały co brały szczęka opada , którą dopiero zamierzaliśmy odnaleźć wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Rzecz jasna zrobiliśmy sobie pamiątkową fotkę i... pognaliśmy dalej ( z mocnym postanowieniem powrotu Uśmiech Saurona ;D). Wiedzieliśmy, że w tym czasie, będą w Oksfordzie również Nellelórë z Sarnondem, toteż postanowiliśmy się spotkać "gdzieś" w centrum Elfik Ze było to całkiem duże wyzwanie, przyzna każdy, kto bez mapy wędruje po obcym i wypełnionym turystami mieście Elfik Na szczęście, dzięki pomocy przenośnych palantirków Z przymrużeniem oka, wpadliśmy na siebie na zatłoczonym skrzyżowaniu High Street jeeeeej! skaczę z radości . Oksford urzekł nas od samego początku uwielbiam/kocham to, jestem szczęśliwy Przepiękna architektura Miłość klimatyczne, wąskie i niemal pozbawione ruchu samochodowego uliczki Serduszka mnóstwo miejsc związanych z Tolkienem Rycerz... Najbardziej przygotowana do całej wyprawy była Nelle, zaopatrzona w przewodnik i mapkę, wiodąca naszą małą grupkę do różnych ciekawych zakątków. Bez niej kwiatek dla ciebie, dziękuję z pewnością zobaczylibyśmy mniej Uśmiech
Najpierw pognaliśmy do Exetercollege, gdzie zwiedziliśmy kapliczkę i budynki szkolne, usiłowaliśmy się dostać do pokoju Williama Morrisa (niestety odbywały się tam zajęcia Smutek ) i do słynącej z najgorszej w całym Oksfordzie kuchni - biedny Tolkien - Ratujcie bo go pobiję (też zamkniętej dla zwiedzających Patrzeć spode łba,podejrzliwie ). Co po niektórzy z nas pochodzili po parku dla wykładowców i studentów Z przymrużeniem oka inni tam nie trafili Język. Potem poszliśmy na wieżę widokową (za 2 funciaki), skąd rozciągał się zapierający dech w piersiach widok na Oksford Miłość Wychodząc, minęliśmy największą bibliotekę w Oksfordzie, gdzie wciąż jeszcze można zobaczyć rękopisy Tolkiena (rzecz jasna zapisani moga zobaczyć - wieeeeeeeeeelgachny uśmiech - my się nie zapisywaliśmy Z przymrużeniem oka ) i postanowiliśmy, po małym posiłku Język, szybko udać się do Merton College, gdzie wykładał Tolkien. Niestety college był już zamknięty, jednak pan, pilnujący budynku, dał się ubłagać na zrobienie kilku zdjęć wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Potem przespacerowaliśmy do Magdalen College (odwiedzając po drodze antykwariat, z wystawionym wydaniem "Beowulf The monsters and the critics" z 1954 za, notabene - 18 funciaków Zdziwienie - w Birmingam wyglądające identycznie wydanie z 1971, kupiliśmy za 5 funtów, w lepszym stanie). Magdalen College jest chyba najpiękniejszym ze wszystkich collegów, wchodzi się tam za opłatą, ale naprawdę warto tak, tak, zgadzam się . Prześliczne ogrody, piękna architekura i rzecz jasna największa atrakcja - pokoje, oznaczone czerwonymi kwiatami, gdzie odbywały się słynne spotkania Inklingów Love. Odnaleźliśmy tam również ogromnego starego Enta, z którym musiał rozmawiać Tolkien, zanim udał się na piętro na rozmowy z Lewiseami, Williamsem i Owenem Barfieldem Z przymrużeniem oka Zaraz obok budynków kolegium, znajdował się park i słynna ścieżka po której spacerowali w dniu 19 września 1931, Tolkien, Dyson i Lewis - rzecz jasna musieliśmy zrobić sobie obowiązkowe zdjęcie. Pserwa Ponieważ mieliśmy już niewiele czasu, a chcieliśmy zobaczyć Botanical Garden i Najpiękniejszą z Pięknych PINUS NIGRĘ, czarną sosnę, z którą Tolkien zrobił sobie ostatnie zdjęcie, wyszliśmy z Magdalen College i dosłownie pobiegliśmy do Botanical Garden. Niestety okazało się, że i tak jesteśmy już 15 minut po czasie i pani nie chce nas wpuścić. Z naszych piersi wydobył się zbiorowy lament Jestem rozwalony Zaczęłyśmy z Nelle przekonywać panią Mandos, że musimy, że Tolkien, że tylko do pinus nigra, i tylko ONE PHOTO Proooszę prooooooszę Pani Mandos powiedziała, że jak nas wpuści, to będa chcieli inni- na co elfy z Sarnondem zaprezentowali swe najlepsiejsze uśmiechy wieeeeeeeeeelgachny uśmiech. Uderzyłyśmy w lament, niemal jak Luthien Z przymrużeniem oka, że jutro wyjeżdzamy, że jak nie zobaczymy to pękną nam elfie i hobbickie serca Spazmy Miłość Płacz Wreszcie udało nam się skruszyć panią Mandos, która pozwoliła nam wejść- ale - a jakże Elfik- pod jednym warunkiem Spox , że TYLKO PINUS NIGRA wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Więc pobiegliśmy do czarnej sosny i obfotografowaliśmy ją i siebie z nią dokładnie Z KAŻDEJ STRONY Elfik Rządzę Elfik i szczęśliwi, kupiliśmy kartki i pamiątkowe ołówki. Super śmiech Ponieważ było już późno, postanowiliśmy, że skończymy nasze wspólne zwiedzanie (Nelle z Sarnondem zamierzali udac się jeszcze na grób Tolkiena za Oksfordem) w knajpie Eagle and Child, wypijając symboliczny kufelek piwa "za Tolkiena" Pserwa Piwko Love Niestety miejsce, gdzie siedział Tolkien z Lewisem, było zajęte przez barbarzyńskich 'nie fanów' Z przymrużeniem oka rodem z Anglii, nie mających zamiaru zrzec się swych praw pierwszeństwa :| Ratujcie bo go pobiję, dlatego usiedliśmy kawałek dalej Skrzywienie Po kufelku piwa, zmęczeni potwornie - ale za to w szampańskich nastrojach Elfik pożegnaliśmy się i umówiliśmy na następny dzień wczesnym popołudniem (w czwartek) już w Birmingham na Tolkien 2005. Uśmiech Saurona ;D

c.d.n Spox

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5871
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 17-08-2005 17:11    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

I znowu poranna pobudka. Jestem rozwalony (tak mniej więcej wyglądałem)

Kontynentalne śniadanko (czytaj chrupki na mleku, tosty z dżemem, cinki sok pomarańczowy), i dalej w trasę. Tym razem nie szukaliśmy nowej, tylko podążyliśmy starą stwierdzając, że dla oszczędzenia 5 minut nie warto sie błąkać po ulicach tego jakże (uwaga sarkazm) nadobnego i pieknego miasta. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Trzeba zamknąć oczy i pogalopowac na konwent.

Dealers Room już się nam trochę opatrzył, zwlaszcza, że portfele trochę schudły. Więc udawaliśmy, że nic ciekawego nie ma, co oczywiście nie było prawdą. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Zresztą nie miałem czasu, bo zaraz pobiegłem na dwie prelekcje o związkach Tolkiena i Morrisa. W pierwszej Jessica Yeates, analizowała literackie związki obu panów, pod bardzo róznymi zresztą kątami i aspaktami. Wykład był ciekawy i wykazał, co może nie jest nowością, że związki były liczne i bardzo wazne. Druga prelekcja - Ty Rosenthal, tylko to potwierdziła. A była ciekawa z dwoch względow, pierwszy merytoryczny, autorka skupiła się bowiem na Arts and Crafts Movement i jego wpływie na wizualną stronę dzieł Tolkiena. Przy okazji sie dowiedziałem, że Tolkienowi zdarzal się projektować wzory dywanów. Co więcej numenorejskich dywanów.
Przy okazji mieliśmy możliwośc przyjżeć się "sprawności" obsługi technicznej. Autorka przygotowała slide show. Ale wynikły pewne problemy techniczne. Pan najpierw usilnie stukal w klawisz, bez widocznego efektu, poczym stwierdzil, że się popsiuło. I pobiegl po drugiego pana. Drugi pan postukal w ten sam klawisz, jak można się domysleć, bez widocznego efektu, pokiwal glową i wziął sie do naprawy, ktora polagala na: 1) wymianie kabla - co nie przynioslo widoczego efektu; 2) wymianie komputera - co też nie przynioslo widocznego efektu.
Już się zaczęliśmy zastanawiac, czy nie zawołać elfy, ale przyszedl trzeci pan, ktory stuknąl w inny klawisz, i wszystko zaczeła działać. Trzeci pan dostal brawa porównywalne z prelegentką. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Już wiem dlaczego jest popyt na naszych magików od komputerow i innych urządzeń. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Dalej tez nie zbarakło atrakcji. Były wykłady o rosyjskich kontynuatorach Tolkiena, o językach tolkienowskich i z czym je jeść, o polskim fandomie (aut. Nilcamiel - wygłoszony przez Silvanę), nawiedziłem tez bardzo interesujący panel o przyszlości fandomu tolkienowskiego po filmach Jacksona. Ku mojemu zdziwieniu na tym panelu jak i na wielu innych trudno było zauważyć by tolkieniści mieli dobrą opinie o filmie. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Co więcej z usta Amerykanow padły slowa nadziei dla fanzinow i wszelkie twórczości na papierze. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
A potem zaczęło się spotkanie z Alanem Lee, na ktore zwalił się dziki tłum ludzi. Do sali na jakieś 200 osob, probowalo się wbić około 400. Ale nasi byli dobrze i za wyjątkiem jednego przebili się przez zasieki i bariery. Ponoć było fantastycznie, choć bardzo duszno, ale ja o tym nie powiem, bo tym jednym, ktory sie nie przebil byłem ja. A nie przebiłem sie bo nie chciałem, wolałem pójśc na wykład The Pagan Tolkien, czego nie żałuję. Dlatego jednak kto inny będzie musiał wam opowiedziec o spotkaniu z Alanem Lee.
Wykład o pogańskim Tolkienie byl fajny i interesujący, choć tezy autora był z lekka naciagne, przynajmniej w kilku punktach, dowod tych tez takowoż. Tak czy inaczej wart byl wysłuchania.
Następnie poszedłem na coś co sie nazywało Storytellings. Nie wiedziałem czego się spodziewać, a to okazał się być pięknie opowiadany fanfik. Słuchałem z wielką przyjemnością.

A potem była Costume Extravaganza.
Dużo by mowić o organizacji (a raczej dezorganizacji, o twardości podłogi na ktorej musiałem usadzić swoją wiekową sempiternę) . Co do kostiumow, to niestety film zdobinował wizję Tolkiena, przemaszerowały przed nami dziesiątki Gandalfow Szarych i Białych, Legolasów, niewiele było oryginalności, choc ta była miłym oddechem. Nie było na szczęście żadnego Boromia (ku radości Kasiopei) ani Aragorna (ku radości Silvany). Fajnie wyszli hobbici i Tomy Bombadile, elfy w wiekszości tragicznie. Jak zobaczylem Nimrodel, to...., no cóż, nie dziwię się że Amroth wolał skoczyć w morskie odmenta. Też bym wolal. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Po chwili zastanowienia stwierdzilismy, że nie pójdziemy na Tolkien Dirty; The Lord of the Rings and Sexploitation Films. Chyba nawet nie chcę wiedziec o czym to było.

Zmęczeni, ale zadowoleni poczłapaliśmy na kolejny nocleg, już przedostatni. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

C.D.N.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword


Ostatnio zmieniony przez M.L. dnia 17-08-2005 20:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 17-08-2005 19:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

NIf i M.L.u WIELKIE dzięki chwała wam, chylę czoła, dzięki za wspaniałą Love Love relację no i czekam na ciąg dalszy. Z przymrużeniem oka

PS: A jak tam nasz Aiglosek zszedł?
PSS: Była możliwość otrzymania autografów znanych badaczy tolkienowskich?

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5871
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 17-08-2005 20:18    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mellorn napisał(a) (zobacz wpis):
PS: A jak tam nasz Aiglosek zszedł?
PSS: Była możliwość otrzymania autografów znanych badaczy tolkienowskich?

A o tym będzie później. W końcu najważniejszy był Konwent i to co się na nim działo, reszta to tylko dodatki, choć nie powiem miłe. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5871
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 18-08-2005 11:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

I nadeszła niedziela. O Eru, znowu trzeba rano wstać! O Eru, znowu kontynentalne śniadanie! O Eru znowu marsz przez to cuuuudowne miasto, z kierowcami gwiżdżącymi na wszystko i wszystkich, ale zwłaszcza na pewne rude elfki. Język wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Tym razem nie było wydłuzonych kłusów, kurzgalopków, jakoś tak noga za nogą dosnuliśmy się na konwent. <jupi> <jupi>
Dawalo się odczuć pierwsze skutki zmęczenia i niedosypiania.

Program niedzieli był trochę mniej napięty, to nie znaczy mniej ciekawy. Znaczna część uczestników pojechała na wycieczkę do Oxfordu. My nie, bo jak wiecie elfy, Nifcia, Sarni i Nelle, dopiero co tam byli. A inni byli tam już wcześniej.
Ludzi było jakby mniej i rozgardiasz jakiś mniejszy, a i my lepiej zorientowani w budynku i okolicach. Było jakoś ciszej i spokojniej.
Nie brakowało jednak ciekawych tematow i prelekcji: Garbowskiego - Tolkien at the Movies, Anny Adamczyk - Nature in Tolkien, Elizabeth Coker - The Empire is Dead! Long Live the Empire!, w którym prelegentka przedstawiała ciekawą koncepcję wpływu schyłku Imperium Brytyjskiego, na rozkwit brytyjskiej literatury fantasy.
Odbywały się warsztaty dramatyczne. Można było posłuchac na temat źródeł i inspiracji Tolkiena, i wpływu Tolkiena na współczesną fantasy, a także o miejscu fantasy we współczesnej literaturze.
Nasza mała grupa, wsparta przez kilkoro Amerykanow i Brytyjczykow udała sie do Sareohole pokontemplować komin, dom, Tolkiena i Old Forest.
Wycieczka ta nas wiele nauczyła. Zobaczyliśmy samo Sareholel, które jest jedną z przyjemniejszych dzielnic Birmingham, komin jak komin, widzialem ładniejsze. Przewodniczka z Tolkien Society, nie była pewna, ktory z dwóch to dom Tolkiena, więc na wszelki wypadek zrobiliśmy zdjęcia obu. Na mostku w Starym Lesie zakrzyknąłem YOU SHALL NOT PASS!!! YOU SHALL NOT PASS!!!, ale kulce nikt sie nie przejął, zostałem brutalnie zrzucony w błocko. Wyraźnie na Gandzię się nie nadajęwieeeeeeeeeelgachny uśmiech Język Jestem rozwalony Ale najważniejsza konstatacja wycieczki była taka, że kierowcami komunikacji miejskiej w Birmingham są: No kto?? Kto zgadnie??... Dokładnie tak - Polacy!!! Po drodze towarzyszący nam Amerykanin, handlowal palcami entów, a jego syn prowadzil kampanię na rzecz wstrzymania odłowu entów w celu pozyskiwania palców. Super śmiech
W sumie wycieczka zajęła nam ze trzy godziny, ale wróciliśmy w sam raz na Międzynarodowe czytanie z Władcy Pierścieni.
I znowu zawiodła nieco organizacja. Sala była za mała i z kiepską klimatyzacją, tak że po godzinie cieżko było w niej oddychać. Mikrofon działał w jednej niezbyt przyzwoitej pozycji, a bezowocen próby operatora sprzętu, pewien mieszkaniec The House of Kame spuentował: Ale siara. Ten gościu jest cieciu!!!
Mimo tych przeszkod międzynarodowe czytanie było na prawde świetną zabawą.
W sumie odczytywano wiersze pierścienia w ponad 30 językach w tym w fryzyjskim, chińskim i japońskim, a także gockim, staroislandzkim (to dzięki Tadeuszowi A.Olszańskiemu, który przywiózł wydruki, tego wiersza w bardzo wielu językach), i anglosaskim. Flamand dowodeził, że falmandzki i holenderski to dwa kompletnie odmienne języki, czego jednak nikt nie zauważył podczas czytania. Był tez gaelic i cymru, ale powiem nieskromnie że słowianie zdominowali te czytania (bylo, po polsku, rosyjsku, ukraińsku i chorwacku, o dziwno nie namierzyliśmy nikogo z Czech). Nasturcja pięknie odczytała wiersz pierścienia, a ostatni wers, ku radości zebranych, odczytaliśmy wszyscy razem. Nifrodel z uczuciem przeczytała fragment z Dwoch Wież o poskromienia Smeagola, a na koniec Nasturcja i Kasiopea, ku ogólnemu aplauzowi odśpiewały A krowa hop przez Księżyc. Przy czym publika nie znając jezyka miaąl odgadnąć co to za utwór. Były tak sugestywne, że odgadla bez najmniejszych problemów.

I znowu nastał czas powortu do hotelu i wstępnego pakowania. Bo poniedziałek miał być już ostatnim dniem, jakoś tak zrobilo się nam smutno i nostalgicznie.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5871
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 18-08-2005 15:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

I wreszcie nadszedł ostatni dzień konwentu. Zdominowały go pożegnania. Najpierw żegnaliśmy Nelle, Nifcię, elfy i Sarniątko, ktorzy już o 10:00 wybywali i nawet nie zajrzeli na ostatni dzien konwentu. A niech żałują. Język
wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Reszta z nas wymięta i w nostalgicznych nastrojach podążyła z bagażami na Aston University. Postanowilismy zaszaleć i pojechaliśmy taksówką, uznając, że jest za daleko by sie telepać na piechotę.
Siedziałem na miejscu pilota i cały czas miałem głupie wrażenie, że jezdem kierowcą, któremu ktoś ukradł kierownice i pedały. A facet obok skręca nie w tą strone i jedzie cały czas pod prąd. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Mimo to uadło nam się dotrzeć do celu. Przeliczyłem ostatnie zaskurniaki i kupiłem jeszcze kilka rzeczy w Dealers Room, ktory w południe kończył działanie. Choć tak na prawdę częśc sprzedających, ku wielkiemu żalowi Nasturcji wyniosła się w niedziele wieczorem. Darn it. Nastroje zrobiły się jakies takie niewyraźne. Oczka szkliły się dziwnie, zapewne z niewyspania i zapocenia. Żarty brzmiały jakoś inaczej i w ogole jakiś kamulec leżał mi na żołądku.
Ale przecież konwent się jeszcze nie skończył. Jeszcze były prelekcje, jeszcze były spotkania i panele. Przed nami był cały cykl prelekcji na temat tłumacznei Władcy na rózne języki, wykłady na temat Hobbitów i powstania Entów. Gergely Nagy mowił o roli poezji w utworach Tolkiena, a inni prelegenci o związkach religii i fantazji w dziełach Tolkiena. Sam poszedlem na prelekcję Some Possible Origins of the Stewards of Gondor. O ile o samej wewnętrznej historii urzedu i tytułuy mowił ciekawie, to niestety wykład o mozliwych inspiracjach przekształcił się w nudny chronologiczny wykład róznych podobnych instytucji w dziejach świata pierwotnego. Trochę to wszystko było bez sensu.
Dla mnie to był już ostatni wykład na Konwencie, gdyż nadszedł i dla mnie czas pożegnań, o 13:00 miałem pociąg do Londynu. Ale powiem, że jak bardzo nie podobało mi sie miasto, tak bardzo nie chciało mi sie wyjeżdżać. Żałuję, że już nie mogłem byc na kolejnych prelekcjach: o Aragornie rozdartym miedzy Arweną i Eowiną, o Róznych koncepcjach zła we Władcy , o współczuciu wobec sług złego, o kulturze materialnej Śródziemia i wpływie archeologii na tworczośc Mistrza, czy wreszcie o Galadrieli i jej kochankach.
Mam nadzieję, że moze Melinir (wybacz, ze tak wywołuje cie do tablicy Love ) napisze przynajmniej o niektórych z nich, i o uroczystym zakończeniu konwentu, jako, że ona i TAO, pozostali w Birmingham najdłużej z nas wszystkich.
Ale najbardziej żałuję rozstań z ludźmi, nie powiem nic więcej bo się rozkleję.

A potem był dla mnie już tylko pociąg, samolot, krótki lot i ..., a nie tego się nie dowiecie, bo to już moja prywatna sprawa. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Język

Tym niemniej ciąg dalszy jeszcze nastąpi. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Super śmiech Elfik Spox

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Spotkania na żywo, konwenty, konferencje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Temat: Tolkien 2005 w Birmingham (Strona 2 z 7)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.