Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Nawet w naszych czasach mieszkanie na drzewach można uważać za bezpieczniejsze niż siedzenie na ziemi." Gimli w Lóthlorien, Władca Pierścieni


Temat: Tolkien 2005 w Birmingham (Strona 6 z 7)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Spotkania na żywo, konwenty, konferencje Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
elfy
Administrator


Dołączył(a): 20 Wrz 2001
Wpisy: 1148
Skąd: 010101


Wysłany: 22-08-2005 16:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):
A na ostatniej fotce (http://www.theonering.net/scrapbook/group/1734/view/16232) to chyba TAO obejmuje Japonkę w koszulce "LotR"?

to nie TAO wieeeeeeeeeelgachny uśmiech to Alan Lee wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Adi czym ty sie żywisz w tym Poole? Z przymrużeniem oka Pserwa Jestem rozwalony

Cytat:
Tak sobie pomyślałem widząc to zdjęcie: trochę szkoda, że nie przywdzialiście koszulków "One Ring - One TolkFolk" Jestem rozwalony (a większość zdaje się ma Język )

ja bym i przydział gdyby koszulka (z last year TF) nie leżała na mnie jak strój z lateksu Z przymrużeniem oka ( sprała się + chipsy + chipsy Elfik ) Gdyby new koszulki były na tegorocznym Tolk Folku to by sie przydziało Uśmiech

_________________
"Sprawiedliwość jest dobra i nie pragnie dalszego zła, lecz może sprawić, że zło już uczynione działa nadal i nie powstrzyma go przed wydaniem owocu smutku"
Manwë
Powrót do góry
 
 
Sarnond
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 01 Wrz 2003
Wpisy: 495
Skąd: Fornost Erain


Wysłany: 22-08-2005 16:11    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):
A na ostatniej fotce (http://www.theonering.net/scrapbook/group/1734/view/16232) to chyba TAO obejmuje Japonkę w koszulce "LotR"?


To ja w takim razie poproszę TAO o wysmarowanie mi ścian w domu swoimi najlepszymi image'ami. Tak po znajomości. Śmiech Z przymrużeniem oka

Cytat:
Tak sobie pomyślałem widząc to zdjęcie: trochę szkoda, że nie przywdzialiście koszulków "One Ring - One TolkFolk" Jestem rozwalony (a większość zdaje się ma Język )


Rzeczywiście szkoda. Problemu by nie było, gdyby tylko te zeszłoroczne nadawały się do pokazania-się-w-nich. Z przymrużeniem oka Szkoda, że nie było dane zdobyć podobnych w tym roku, bo to faktycznie byłaby niezła reklama...

Cytat:
I tak jesteśmy pierwsi (to znaczy jesteście Jestem rozwalony ): relacja M.L.a pokazała się 16go augusta, ta podlinkowana przez Oosse 18go Ble Ble ;D


Że nie wspomnę o Nifrodel, która smaży od dwóch dni relacje na prawo i lewo. Uśmiech

EDIT. ups. Spox

_________________
"... gdybyś wtedy tutaj był i Wojny ujrzał twarz, z bólu wraz z Maglorem wył, z Cirdanem pełnił straż...
... gdybyś wtedy tutaj był w ciemności wielkiej stał, gdy wściekłości wąż się wił, i łkał głos przelanej krwi..."
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2726
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 22-08-2005 16:32    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sarnond napisał(a) (zobacz wpis):

Że nie wspomnę o Nifrodel, która smaży od dwóch dni relacje na prawo i lewo. Uśmiech
EDIT. ups. Spox


Jakby Cię poprosili Sarna to też byś smażył Ble Ble ;D Z przymrużeniem oka aż miło Język
Poza tym wcale nie jest tak prosto napisać trzy inne relacje Zdziwienie Uśmiech Saurona ;D

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 22-08-2005 18:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

elfy napisał(a) (zobacz wpis):
Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):
A na ostatniej fotce (http://www.theonering.net/scrapbook/group/1734/view/16232) to chyba TAO obejmuje Japonkę w koszulce "LotR"?

to nie TAO wieeeeeeeeeelgachny uśmiech to Alan Lee wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Adi czym ty sie żywisz w tym Poole? Z przymrużeniem oka Pserwa Jestem rozwalony
Nie znam osobiście ani TAO, ani Alana Lee -mogłem się pomylić Jestem rozwalony

To Wy w koszulkach z TolkFolku chipsy jadacie, z keczupem?
ŚWIĘTOKRADZTWO, HEREZJA I PROFANACJA!!! Jestem rozwalony
powinny wisieć w szpecjalnej, oszklonej gablotce, do zakładania na Szpecjalne Okazyje!!! Pserwa Złośliwy uśmiech

_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Melinir
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 16 Mar 2003
Wpisy: 209
Skąd: Mar Vanwa Tyaliéva


Wysłany: 22-08-2005 21:19    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Zdjęcia z Ekstravaganzy. Pani za damą z Rivendell, to nie Andreth, ale czarodziejka z IV Ery. Wybrane zdjęcia z Birmingham pójdą w następnej serii.
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 22-08-2005 23:23    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Czas się otrząsnąć z letargu Elfik Od powrotu z Tolkien 2005 – The Ring Goes Ever On mija właśnie tydzień, a mnie się już wydaje, że był to sen lub bajka raczej niż jawa, wspomnienia zaczyna już osnuwać ta charakterystyczna mgiełka, zawsze pojawiająca się jakiś czas po Przygodzie, która skutecznie ukrywa to, co mogło być gorsze, a to, co było najlepsze, spowija dodatkowym blaskiem. Z przymrużeniem oka Moi przedpiszcy powiedzieli już tyle, że nie byłam pewna, czy zdołam coś dodać, ale jednak i ja się nie oprę i co nieco powspominam. Już wszystko napisano, omówiono program, gości, wykłady, pokazy i wartość merytoryczną konferencji, przekraczający oczekiwania sukces Aiglosa Jestem za Spox – spróbuję co nieco opowiedzieć o własnych wrażeniach.

W Birmingham spędziłam sześć dni, z czego jeden na samej podróży oraz snuciu się po mieście w stanie półsnu, i jest to dzień najgorzej zapamiętany; jeden na wycieczce do Oxfordu, a pozostałe cztery na samym konwencie. Podróż do Anglii i przez samą Anglię aż do Birmingham upłynęła bez żadnych przygód, przedziwnie łatwo, gładko i komfortowo, przerzucenie się drogą powietrzną z kontynentu na wyspę przebiegło niemal niezauważenie, a niesłychana uprzejmość i pomocność spotykanych po drodze Anglików pozwoliła nam z Sarnondem dotrzeć na miejsce znacznie wcześniej, niż sądziliśmy, że nam się to uda. Co okazało się nie do końca tak dobrym zbiegiem okoliczności, jak na początku sądziliśmy, bo już na samym początku hotel w Birmingham sprawił nam pierwszą wesołą (we własnym mniemaniu Język Z przymrużeniem oka ) niespodziankę. A miało być ich więcej, jak już wiadomo z poprzednich relacji Elfik Był niedrogi, a więc na czymś musiano oszczędzać – między innymi na godzinach urzędowania recepcji. Była nieczynna od 10-tej rano do 17-tej wieczorem, a jako że przybyliśmy na próg hotelu o 15-tej, musieliśmy się przy wejściu posłużyć kartą kredytową i numerem rezerwacji. Jak łatwo się domyślić z tego wstępu, zabiegi poczynione w celu uzyskania kodu do hotelowego zamka spełzły na niczym, a przed nami otworzyła się perspektywa koczowania z bagażami na bruku podwórza w palącym słońcu przez 2 godziny. Nie napawała nas ona entuzjazmem, ale! Jestem za Wybawienie nadeszło częściowo dzięki losowi, a częściowo dzięki rezolutności i refleksowi Sarniego Rządzę , które, jak już wiadomo z opowieści o spotkaniu Priscilli Tolkien i jej nieoczekiwanym błogosławieństwie udzielonym osobiście przez nią przedstawicielowi polskich tolkienistów, miały (ów refleks i rezolutność, if you still follow me Z przymrużeniem oka) niedługo częściej dawać znać o sobie. Gdy w ponurych nastrojach wpatrywaliśmy się w kostkę brukową pod naszymi nogami, naraz w polu widzenia dał się zauważyć młody człowiek, zmierzający prosto ku nam. Nie poświęcając nam ani odrobiny uwagi, przemknął obok, pewną dłonią wystukał kod, otworzył drzwi do holu i zniknął za nimi. Nim zdążyły się domknąć, Sarni w ostatniej chwili schwycił je jednym rozpaczliwym ruchem i nie poświęcając ani jednej myśli możliwym nieprzyjemnym konsekwencjom wtargnięcia do hotelu w ten sposób, otworzył je na oścież. Byliśmy uratowani, ale co dalej? W środku jedyne miejsce, w którym na oko dałoby się usiąść i poczekać, było zabezpieczone grubymi łańcuchami (jak miało się okazać, był to nasz „pokój śniadaniowy”, a łańcuchy zdejmowano tylko rano Zdziwienie ). Zanosiło się na to, że będziemy koczować nadal, chociaż przynajmniej pod dachem i w cieniu – gdy w polu widzenia pojawiła się kolejna osoba, tym razem płci żeńskiej, o bardzo miłej powierzchowności. Ujrzawszy nas, powiedziała coś – z niewiadomego powodu – po francusku. Nie zrozumieliśmy. Nie Nie Spróbowaliśmy użyć języka angielskiego, co wydawało się logiczne, na co odpowiedź otrzymaliśmy jednak ponownie po francusku. Nie wyglądało to dobrze. Pani, niezrażona, kontynuowała, mówiąc jednak teraz jakby wolniej, i wreszcie wydało mi się, że słyszę znajome słowa … jedno … drugie … całe zdanie … Tak, to była ta przemiła pani, o której już tu pisano, a z którą konwersacje w przedziwnym angielskim z nie do opisania francuskim akcentem miały nam sprawić jeszcze dużo radości. Elfik Uff, byliśmy bezpiecznie zakwaterowani. Od tej pory mogło już być tylko lepiej. Jestem za

I było, jeśli pominiemy miejsce konferencji. Skrzywienie Po samym Birmingham jako mieście nie spodziewałam się wiele, ale rzeczywistość nie dorosła do nawet niezbyt optymistycznych wyobrażeń. To niestety England at its worst, zgodzę się z przedmówcami, którzy nie mieli o nim wiele dobrego do powiedzenia. Na ogólne wrażenie wpłynęły zapewne trasy, którymi chodziliśmy z hotelu do Aston University i z powrotem, ponure, puste, bezludne, chaotyczne dzielnice niemal bez śladu zieleni czy czegoś, co zasługiwałoby na dumne miano architektury. Centrum jest ładniejsze, nieliczne wycieczki doń pozostawiły na mnie znacznie lepsze wrażenie i miłe wspomnienia, nowoczesna dzielnica galerii handlowych mogła się podobać pod pewnymi względami, stylizowane na średniowieczne budynki z czerwonej cegły w centrum, takie jak ten sądu, robiły wrażenie nawet monumentalne, miasto oglądane wieczorami z okien uniwersytetu, rozświetlone tysiącami światełek, mogło się z daleka wydawać nawet piękne, ale nie zmienia to faktu, że w większości oglądaliśmy wiadukty, mosty, tunele, żelastwo i beton najróżniejszego pochodzenia i zastosowania, paskudne wieżowce i szary bruk. Myślałam o Tolkienie i rozumiałam go jak nigdy. hmmmm... Przewodnik Pascala, którym się posługiwałam, twierdził, że jeśli ma się czas, warto się w ogromnym Birmingham zatrzymać NAWET na … dwa dni, co samo w sobie jest wystarczająco wymowną rekomendacją. Elfik A jednak … teraz, gdy wspominam, to nie te widoki pojawiają się w pamięci. To działanie mgiełki, o której mowa była na początku. Z przymrużeniem oka

Nic to jednak. Następnego dnia miał być Oksford, „prawdziwa stara Anglia”, the City of the Dreaming Spires, najsławniejsze i najpiękniejsze tolkienowskie miejsca, oglądanie ukochanych tolkienowskich West Midlands z okien srebrnego pociągu sieci Virgin Trains (wsiadłszy do drugiej klasy podczas podróży z lotniska do Birmingham, spojrzeliśmy po wnętrzu z niedowierzaniem i do końca byliśmy niespokojni, czy to aby naprawdę nie klasa pierwsza i czy nas ktoś stamtąd za chwilę nie wyrzuci Patrzeć spode łba,podejrzliwie Ogólnie nie miałam wrażenia, że jestem Za Granicą, ale to był jeden z wyjątków Z przymrużeniem oka), piwo w Eagle and Child i wszystko, co najlepsze. W każdym razie taką miałam nadzieję. Uśmiech

I nadzieja się spełniła. Love To był przepiękny, pogodny sierpniowy dzień, bajkowy w każdym calu. Z Sarnondem, Nif i elfy spotkaliśmy się na High Street w samym sercu miasta, które oczarowało mnie, zaledwie wysiadłam z pociągu. Wszystko, co się o nim mówi i pisze, jest prawdą, jest pełne smaku, uroku, atmosfery, klasy. Poematem oddanym za pomocą architektury. Oczywiście, była to wycieczka jednodniowa, wypełniona nieustannymi „och” i „ach” – ale trudno mi sobie wyobrazić, by moje zdanie o tym mieście mogło ulec zmianie pod wpływem jakichkolwiek niekorzystnych czynników. Wróciłam stamtąd zauroczona. Ludźmi też. Pierwszą rzeczą do zrobienia była wizyta w biurze informacji turystycznej, gdzie zaopatrzyliśmy się w mapę oraz nieosiągalne za pomocą mapy informacje o tym, jak się dostać na cmentarz Wolvercote, gdzie znajduje się grób Ronalda i Edith, Berena i Luthien. Uśmiech Miły pan w informacji wyjaśnił nam, gdzie, na jakiej ulicy, na jakim przystanku, pod jakim sklepem wziąć jaki autobus, jak często kursują, jak długo trwa podróż i ile zapłacimy za bilet tam i z powrotem, która to szczegółowość informacji była więcej niż satysfakcjonująca. I udaliśmy się w głąb miasta. Nifrodel opisała już tyle, ale … muszę powspominać te miejsca choć pokrótce. Uśmiech Exeter College, gdzie studiował Tolkien, Merton, gdzie pracował, Magdalen, gdzie się spotykał z Inklingami w pokojach C.S. Lewisa, Addison’s Walk nad rzeką Cherwell, gdzie się odbywały długie przechadzki przyjaciół, pogrążonych w pogawędkach i poważnych dyskusjach, owocujących niezwykłymi konsekwencjami, jak słynne nawrócenie Lewisa na chrześcijaństwo po nocnej rozmowie z Tolkienem o istocie mitów; Ogród Botaniczny z rozłożystą sylwetką Pinus Nigra, spostrzeżoną i wskazaną nam z nieopisanym entuzjazmem przez Sarnonda (a kogóż by innego Elfik ) po dzikim biegu przez rabatki w poszukiwaniu naszego upragnionego drzewa w okolicznościach opisanych już przez Nif; Bodleian Library i All Souls’ College jak wyjęte ze średniowiecznej baśni, wieża kościoła St Mary the Virgin, wspinaczka na którą wymaga trzymania się lin przyczepionych wzdłuż niekończących się spiralnych schodów, a widok roztaczający się z niej zapiera dech; kolorowe uliczki pełne sklepików i antykwariatów (niestety prawie nie było czasu, by je odwiedzić Smutek), pub Eagle and Child, tyle razy oglądany na fotografiach i filmach, że gdy go w końcu zobaczyłam, wydawało mi się, że przecież dobrze znam to miejsce, że już tu musiałam być – zachwytom i odkryciom nie było końca. z otwartymi ramionami, i`m all your`s W kaplicy Exeter College przyglądałam się cudownemu obrazowi Williama Morrisa „Pokłon Trzech Króli” i zastanawiałam się, czy w tym samym miejscu był już, gdy studiował tam młody Tolkien? Nie sprawdziłam tego jeszcze, ale świadomość tej wielkiej inspiracji tolkienowskiej – Morris, TU, w Exeter, parę kroków stąd jego pokoik studencki, te ścieżki deptane kiedyś krokami młodego Ronalda, gdy Śródziemie jeszcze nie istniało – wszystko to wywoływało ni mniej, ni więcej, tylko dreszcz za dreszczem wzdłuż kręgosłupa Elfik W Merton byliśmy tylko chwilkę, ale za to Magdalen było jak sen. Cudowne dziedzińce i krużganki, wspaniały Dining Hall, New College z apartamentami Lewisa na pierwszym piętrze – znów świadomość, że tam, za tymi szybami, siadywano w czwartkowe wieczory i czytano sobie rękopisy Władcy Pierścieni, kronik Narnii, potem wychodzono, by skręcić przez dziedziniec na lewo i przejść się pod drzewami za mostkiem nad cichutką, leniwie płynącą Cherwell… ach Elfik Dzięki temu miejscu poczułam, jak cała fascynacja Tolkienem i ogólnie Inklingami, ich wizją świata, ich filozofią, odradza się we mnie. Zupełnie na nowo. Uśmiech Później kupiłam w Dealers’ Room w Aston The Screwtape Letters C.S. Lewisa, spojrzałam na wydrukowaną dedykację: „To J.R.R. Tolkien” … Do Oxfordu – by rzecz zsumować najkrócej - to ja jeszcze wrócę Elfik

Po zwiedzaniu odetchnęliśmy w Eagle and Child, wypiwszy piwo i zrobiwszy sobie mnóstwo zdjęć ku sporemu poruszeniu i zainteresowaniu obecnych w pubie. Potem pożegnaliśmy Nif i elfy, a z Sarnim udaliśmy się na cmentarz Wolvercote. Dzięki wskazówkom miłego pana z informacji nie przedstawiało to najmniejszych trudności. Opowieści o tym, jak to daleko i jak trudno tam dotrzeć, należy włożyć między bajki. Dojechaliśmy z centrum w ciągu około 20 minut, i mieliśmy szczęście jak w Ogrodzie Botanicznym, bo tu też dotarliśmy pół godziny przed zamknięciem. Dzięki czarnym kamieniom z napisem „J.R.R. Tolkien” i strzałką, rozmieszczonym wzdłuż ścieżek, grób Ronalda i Edith znaleźliśmy szybko i łatwo. Bardzo zwracał uwagę. Bardzo skromny, jak inne, ale podczas gdy inne składają się z pionowej płyty i niczego więcej, na tym rosną krzewy i kwiaty, a wśród ich gałązek znaleźliśmy przeróżne drobne przedmioty: medaliki, różańce, koraliki, wisiorki, długopisy zostawiane przez wielbicieli … Był cichy wieczór, niebo głęboko niebieskie, słońce miało niedługo zachodzić, wszystko było rozświetlone łagodnym blaskiem, i dziwnie nie miałam ochoty stamtąd odchodzić, nawet gdy sygnały wzywające do opuszczenia cmentarza zabrzmiały raz i drugi … Widziałam czarne napisy na szarym kamieniu: J.R.R. TOLKIEN, BEREN, i EDITH MARY TOLKIEN, LUTHIEN, i nie do końca wierzyłam, że tam jestem. A jednak Uśmiech Udało się Z przymrużeniem oka

Ale trzeba było wracać, gdy dotarliśmy do centrum, był już zmierzch, na ulicach coraz więcej świateł, i wrażenie bajkowości jeszcze się pogłębiło. Nie było już jednak czasu na ostatnią wędrówkę po mieście. I tak wróciliśmy do Birmingham późno w nocy, a spacer z dworca do hotelu stanowił uderzający i przygnębiający nieco kontrast z tym, co oglądaliśmy zaledwie trochę ponad godzinę wcześniej. Na pustych ulicach było całkiem bezludnie, a jedyne spotykane czasem postacie nie budziły zaufania. Zastanawialiśmy się po cichu, czy hotel nas wpuści, jako że wcześniej tego ranka musieliśmy dokonać pewnych zmian rezerwacji. Ewentualności najgorszej – że kody się zmieniły – nie chcieliśmy nawet brać pod uwagę, ale jak łatwo się domyślić, spełniło się właśnie to, czego nie chcieliśmy dopuścić do siebie w najczarniejszych snach. Wstukany przez Sarnonda kod nie spowodował żadnej reakcji w zamku Zdziwienie, co wobec pory dnia, a raczej nocy, wywołało w nas lekką panikę. Ale! Elfik Licząc na cud, poczłapaliśmy ku oknom hotelowych pokoi, i tam, za szybą, ku naszej nieopisanej uldze ujrzeliśmy roześmianego od ucha do ucha M.L.-a, który przybył tego dnia późnym popołudniem, i jak nam oznajmił, regularnie co jakiś czas od chwili zamknięcia recepcji szedł pod drzwi wejściowe, by sprawdzić, czy pod nimi nas nie znajdzie, oraz zastanawiał się, czy w razie czego przyjdzie nam do głowy podejść pod okno. Jak się niniejszym okazało, jego wiara w naszą zdolność myślenia okazała się całkowicie usprawiedliwiona. Jestem za Elfik

Tak minęły dwa pierwsze dni w ojczyźnie Tolkiena. Ale czekały następne cztery. To przecież, formalnie rzecz biorąc, nawet jeszcze nie był POCZĄTEK... Elfik

To Be Continued … (ze zdjęciami, mam nadzieję Z przymrużeniem oka)
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 23-08-2005 19:07    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Macie Język -ofkoz w celu zalecanych przez Adiemuska Jestem rozwalony ćwiczeń lingwistycznych: http://books.guardian.co.uk/news/articles/0,6109,1548256,00.html
_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
flora
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 19 Sie 2005
Wpisy: 2



Wysłany: 25-08-2005 00:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wspaniałe relacje ! Jaka szkoda że nie wiedziałam o tym konwencie, bo byłam w tym czasie w Anglii ale może następnym razem... Zazdroszczę wrażeń ( chociaż moje też były nie najgorsze) i ciekawych wykładów. Serdecznie pozdrawiam i być może spotkamy się w przyszłości przy okazji podobnej imprezy!

P.S. Co do wspomnianego w którejś relacjii Warwick... Z tego co pamiętam wstęp kosztuje jakieś Ł16 i jest to wspaniały zamek, naprawdę godny zobaczenia, reklamowany jako "the greatest medieval experience", nie na wyrost ! Coś jak Malbork ale o wiele lepszy!
P.S2. Mnie również zaskoczyły wiewiórki, które są, a przynajmnie te, które ja widziałam w Londynie, bardziej oswojone od naszych choć nie tak ładne jak nasze rudzielce.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Spotkania na żywo, konwenty, konferencje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Temat: Tolkien 2005 w Birmingham (Strona 6 z 7)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.